Dodaj do ulubionych

Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel...

21.11.07, 12:28
Z góry przepraszam, jezeli były już tego typu wątki, ale jestem bardzo
zdenerwowana... mamy 5-miesięcznego wyżła. Każdy powrót z pracy związany jest
ze stresem, związanym z niszczeniem mieszkania. Pies, pod naszą nieobecność,
ma do dyspozycji przedpokój. Mimo zostawiania mu różnych gryzaków-
naturalnych, sztucznych, drewnianych- konsekwentnie niszczy:( poogryzał już
szafkę na buty, oderwał i pogryzł kilka listw przypodłogowych, ściąga i gryzie
słuchawkę od domofonu- to cud, że jeszcze nie przegryzł kabla... ostatnio
zaczął gryźć i drapać ściany:( przedpokój wygląda tak fatalnie, że wkrótce
wstyd będzie kogoś zaprosić do mieszkania:( Jeżeli pies siedzi sam góra 3
godziny, to jest w miarę ok- jak więcej- strach otwierać drzwi do mieszkania:(
dziś np. ostatni wychodził mąż i zapomniał zamknąć drzwi do łazienki:( łatwo
sie domyślić, co zastałam:( a pies był sam jakieś 4,5 godziny:(
za radą pana, do którego chodzimy z psem na tresurę, mąż chce kupić klatkę...
do tej pory byłam temu przeciwna, ale teraz to już sama nie wiem:( co robić?
dodam, ze nie pomagają też poranne, dłuższe spacery- zawsze jest to samo...
jak szczeniak zacznie np. ogryzać róg ściany, to codziennie jest pogryziona
bardziej...
czasem już mi puszczają nerwy i najchętniej bym psa oddała:(
poradźcie coś, proszę...
Obserwuj wątek
    • mangold Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 21.11.07, 13:17
      Mam półroczną sznaucerke miniaturową.z poczatku było to samo.Teraz oprzed kazdym
      dłuższym wyjsciem mieszkanie jest zabezpieczone-ksiazki wyzej,kable zasłoniete,
      drzwi od łazienki i szaf pozamykane itp.Gdy zdarza się ze cos znisczy wystarczy
      jej tylko pokazać z przyana w głosie i juz potem tego nie rusza. No i
      podstawa-dłuuuuugi spaser 30-40 minut przed wyjsciem zeby mogła się wyszaleć
      • agadzia Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 21.11.07, 15:32
        Na mego psa nic jednak nie działa:( jak po powrocie z pracy karcę go, to sprawia
        wrażenie skruszonego, a na drugi dzień znów to samo:( ranne spacery też nic nie
        pomagają:(
        w przedpokoju stoi tylko szafka na buty, która została już dawno pogryziona...
        pisałam też o listwach przypodłogowych i ścianach... boję się, że kiedyś
        zainteresuje się gniazdkiem elektrycznym:(
        czy klatka to zły pomysł?
        • mangold Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 21.11.07, 16:42
          agadzia napisała:


          > czy klatka to zły pomysł?

          a jak zacznie dodatkowo wyć ??
          • ladyher Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 21.11.07, 19:44
            witaj,

            szkoleniowiec z mojego miasta nauczył mnie, że nie wolno karcić psa PO ale W TRAKCIE. Karcenie po przyjściu do domu nic nie da. On nie wie za co na niego krzyczysz czy go bijesz, dlatego wygląda na skruszonego bo się boi: "czekałem na ciebie bo tak bardzo cie kocham, z tej rozpaczy po prostu próbowałem sie stąd wydostać, moja tęsknota spowodowała że wpadłem w szał, bo po co mi te rzeczy jak ciebie nie ma? zresztą ciebie nie ma to bawię się sam. A ty przychodzisz i zamiast mnie ukochac i utulić kryczysz..."

            Ma 5 miesięcy - wychodzą mu ząbki. Poza tym zabawki które mu zostawiasz na pewno ma na co dzień. Kup mu kilka nowych zupełni innych i zostawiaj tylko kiedy wychodzisz. Kup mu wielką wędzoną kość (około 6 zł) jest smaczna i twarda. Zostaw mu plastikową butelkę, rurkę od papieru toaletowego, coś co go zajmie. A po powrocie choeaj to wszystko jak najgłębiej i to tak żeby nie widział.
    • anna.jozwik Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 21.11.07, 22:45
      W przypadku tak destrukcyjnego działania szczeniaka, wydaje mi się,
      że klatka jest w tym przypadku dobrym i bardzo rozsądnym wyjściem.
      Oczywiście musi byc duża, no i podstawowa zasada dotyczaca klatki
      jest taka, ze pies absolutnie nigdy nie powinien kojarzyc klatki z
      karą. Klatka powinna byc w domu czyms w rodzaju budy dla niego, może
      miec tam swoje legowisko, swoje zabawki i przysmaki, w ciągu dnia
      powinna byc zawsze otwarta - gdyy jestescie w domu.
      Przed wyjsciem z domu warto wrzucic do niej zabawkę wypchaną czyms
      smakowitym, tu świetnie sprawdzają się Kongi albo własnie jakąś
      długą, grubą, wędzoną kość, by pies miał zajęcie na wiele godzin.
      Parę naprawdę świetnych rad o klatce kennelowej (bo o takiej tu
      mówimy) znjadziesz pod poniższym linkiem:
      www.karusek.com.pl/poradnik/kennelklatka.html
      • agadzia Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 22.11.07, 06:38
        Dziękuję serdecznie za wszystkie odpowiedzi. Sporo czytałam o klatkach na
        internecie właśnie... dziś to ja jadę z psem na tresurę i pogadam o tym z
        treserem, który jest zwolennikiem klatek... oczywiście nie zamierzamy kupić
        klatki i od razu zamknąć w niej psa, chcemy dać mu czas na oswojenie,
        zaakceptowanie...
        czy klatka powinna zawsze stać w tym samym miejscu? czy podczas naszej
        nieobecności można ją postawić w dowolnym miejscu?
        A tak na marginesie- pies ma już prawie wszystkie zęby stałe
        • hermann_brunner Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 22.11.07, 09:08
          "prawie " robi wielką różnicę. Ostatnich trzonowych raczej nie ma,
          przedostatnie i kły są ledwie wyrżnięte, dziąsła spuchnięte.
    • aserath Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 22.11.07, 10:43
      to ja moze tylko dodam, ze niektóre rasy, bądź "sztuki" tak mają - znajomi mieli
      labradora, zniszczył im cały dom (szczerze mówiąc nie znam osoby ktora mialaby
      labradora i dom bez zniszczeń). Wyżły to też taka rasa - mamy koleżanka kupila
      ze schoroniska drugiego psa - od tamtej pory nie ma problemu bo psy zajmują się
      sobą A ona ma wystawowca i psa do towarzystwa wystawowca.
      Oczywiscie zakladam ze z hierarchią u was wszystko ok .
      • agrafik Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 22.11.07, 11:48
        Niby wszystko zostało napisane, ale ja mam jeszcze jedno pytanie
        jak wygląda taki "dłuższy" spacer? czy jest to po prostu wędrowanie z psem po
        osiedlu przez jakiś określony czas? czy zabawa piłką itp?
        Pies, którego zamykamy w klatce musi być zmęczony i wybiegany bo inaczej będzie
        wycie i niszczenie posłani, czy ewentualnie wciąganie do środka klatki pokrycia.
        Niestety nie zawsze 2 pies zahamuje niszczycielskie zapędy, może się zdarzyć, że
        wręcz będzie pomagał rozrabiace :) Znam to z autopsji bo mam w domu 2 bokserzyce
        /teraz nawet3/ i niestety staruszka - prawie 11 lat potrafi rozrabiać tak samo
        jak młodzieki. Wiem, dzięki kamerce internetowej, że wyciszenie drzwi zjadały obi :/
        • agadzia Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 22.11.07, 14:22
          Dłuższy spacer wygląda następująco- najpierw na smyczy trochę tresury- czyli
          równaj, siad itp. Później, na otwartej przestrzeni- spuszczenie psa, zabawa w
          chowanego, uciekanie przed psem, czy wreszcie rzucanie kamienia, za którym pies
          bardzo lubi biegać... do tego różne zabawy w ciągu dnia w mieszkaniu- rzucanie
          małej piłki, chowanie przedmiotów..
          dodatkowo- 2 razy w tygodniu szczeniak jest wożony na tresurę, gdzie ma okazję
          spotkać się i poszaleć z innymi psami w podobnym wieku..
          • barbara7 Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 22.11.07, 17:41
            Psy są pewnie różne. Mieliśmy wyżlicę, dobrą, piękną, mądrą. Nigdy niczego nie
            zniszczyła (co prawda trafiła do nas jako trzylatka). Za to nie można było jej
            zostawić w pokoju z balkonem, bo za kotami mogłaby ruszyć przez szybę.
          • nusiekpusiek Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 22.11.07, 23:02
            Tylko czy to musi być rzucanie KAMIENIA? Przecież on ten kamień
            później niesie w zębach, które sobie tym sposobem niszczy!. Można
            kupić piłeczkę, która zmieści się w kieszeni - z uwzględnieniem
            oczywiście wielkości psiego pyska (żeby nie wpadła do gardła)albo
            latający talerz. To tylko moja uwaga. Pozdrawiam.
            • agadzia Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 23.11.07, 15:03
              Psu rzucamy kamień z racji na to, że na spacery chodzi w kagańcu (z uwagi na
              branie do pyska wszystkiego, co spotka na drodze... poza tym, to pies dużej
              rasy, dlatego od małego przyzwyczajony jest do kagańca)... tak więc kamień jest
              najlepszy, bo pies może go sobie turlać łapami i nie trzeba się martwić, że
              gdzieś się zgubi, albo pobrudzi...
              • blue.berry Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 23.11.07, 16:12
                najlepszy dla was ale czy dla psa? jesli pies przynosi kamien w
                pysku, lapie go w biegu lub z dobieru to proponowalabym jednak
                wymienic na patyk/pilke/dysk. bo pies najzwyczajniej w swiecie
                poukrusza sobie zeby.
                • agadzia Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 23.11.07, 18:07
                  Przecież napisałam, że pies nie ma możliwości przynoszenia kamienia w pysku, bo
                  zawsze ma założony KAGANIEC! Zabawa z kamieniem polega na tym, ze szczeniak go
                  goni, a później sobie turla łapami...
              • nusiekpusiek Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 23.11.07, 19:14
                No cóż. Nie wiem czy ten pies jest szczęśliwy, skoro nawet nic w
                pysku przynieść nie może. No, ale nie moja sprawa. Oby Wam się
                łatwiej żyło i nic się nie pobrudziło.
                • agadzia Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 23.11.07, 19:24
                  Trochę dziwna ta ironia, ale cóż... chyba lepiej jak pies ma kaganiec, niż jak
                  wszystkie śmieci bierze do pyska?? Poza tym, jak biega spuszczony ze smyczy, to
                  trudno dopilnować żeby nie zjadł czegoś trującego... no chyba, że wtedy twoim
                  zdaniem byłby szczęśliwy...
                  • nusiekpusiek Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 23.11.07, 19:37
                    Jeśli będzie zajęty piłeczką albo telerzem, to na pewno niczego
                    innego nie weźmie do pyska. Takie jest moje zdanie - na podstawie
                    własnego doświadczenia. A jeśli idzie o ironię... No cóż, każdy ma
                    swój dzień. Ja mam go dzisiaj. Pozdrawiam.
                    • agadzia Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 23.11.07, 19:38
                      nusiekpusiek napisała:

                      > Pozdrawiam.
                      Ja również pozdrawiam:)
                      • miskitrzy Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 27.11.07, 09:13
                        Witam,
                        mam 14 miesięcznego labradora, wiem co znaczą zniszczone meble, ściany, domofon
                        zdjeliśmy wiec sie uratowal,niestety jedyna rada to zmęczenie psa,
                        wybieganie.Nasz potrzebuje ciaglej uwagi, gra w pilke to jego ulubione zajecie
                        przynosi pileczke rzuca pod nogi i prosi o zabawe, trwa ona 20-30 min, zmeczy
                        sie i jest spokoj, przynajmniej na jakiś czas. teraz wczuł się w rolę stróża,
                        zdarza sie, że szczeka w nocy na razie sasiedzi sie nie skarża. Decydujac sie na
                        szczeniaka nie sadzilam, ze bedzie z nim taka afera, ale co tam, bardzo go
                        kochamy i pogodzilismy sie ze stratami to tylko meble czy ściany, zrobi sie
                        remont i po krzyku, A DZIECINSTWO MUSI BYC SZCZESLIWE! prawda? Dużo cierpiwości
                        i ciepla dla malucha one sa takie kochane i tak szybko rosną!
                        • blue.berry Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 27.11.07, 10:21
                          przyznam ze srdnio widze cala ta sytuacje. masz wyzla - psa bardzo
                          specyficznego o zapotrzebowania na naprawde wiele ruchu i pracy.
                          a jak na razie to pies ktory caly swoj spacer spedza w kagancu a
                          potencjalnie czas w domu bedzie spedzal w klatce. ogolnie - wszystko
                          to bardzo srednio rokuje.

                          czemu wogole zdecydowalas sie na posiadanie wlasnie wyzla?
    • mmk9 Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 09:39
      Od psa wypchanego różni go to, że jego przodkowie /a i on sam,
      nieszczęśnik/ zostali wyhodowani po to, żeby biegać przez krzaki i
      moczary, węszyć, gonić, APORTOWAC. To wszystko godzinami. To
      wszystko lubi każdy szczeniak, nie mowiąc o potrzebie zabawy z
      innymi psami. Agadziu, żywy pies ma psie potrzeby i bez ich
      zaspokojenia nie będzie szczęśliwy, co niestety szkodzi też
      szczęściu wlaścicieli. Co widać zresztą. Nieborak pozbawiony
      zaspokojenia naturalnych potrzeb /nie chodzi o kupę i siku/ na
      spacerze, zaspokaja je kosztem twojego cholernego przedpokoju.
      Nie każdy MUSI mieć psa. Juz ci to zresztą chyba pisalam przy okazji
      pomyslu ubrania psa w kaganiec od rana do wieczora.
      • agadzia Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 15:30
        Ok, czyli co, mamy się go teraz pozbyć? To chyba nie jest dobre rozwiązanie?
        (choć i to mi czasem przychodzi do głowy) Uczciwie przyznam, że czasem żałuję,
        ze pozwoliłam mężowi na zakup psa, ale cóż- stało się... nie mogę poświęcać mu
        wiele czasu, bo niestety pracuję, mąż też... a po powrocie z pracy jest już
        praktycznie ciemno, więc spacerowanie np. po lesie byłoby zwyczajnie
        niebezpieczne...
        Skąd tyle złośliwości, ironii??? Prosiłam o radę, wskazówkę, no ale cóż... wiem,
        że nie każdy MUSI mieć psa, ale uległam namowom męża, który już kiedyś miał w
        bloku boksera i zapewniał mnie, ze wszystko będzie ok... może to jest "mój
        cholerny przedpokój", ale serio nie życzę Ci, żeby kiedykolwiek Twój przedpokój
        był w podobnym stanie, jak mój w tej chwili...
        i jeszcze jedno- nie chodziło wcale o pozostawianie psa w kagańcu "od rana do
        wieczora".. ale tego już niestety nie pamiętałaś...
        szkoda, ze niektórym jest łatwiej na człowieka naskoczyć, niż coś mądrego doradzić:(
        • tenshii Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 15:44
          wiesz, z tego co widzę to mmk ma trochę racji. Jesteście dorosłymi ludźmi i powinniście zastanowić się nad tym po 1 - czy wogóle będziecie mieli czas dla psa - obojętnie jakiego, 2 - czy wyżeł to odpowiednia rasa, może warto było zastanowić się nad jakimś kanapowcem?
          Ludzie decydują się na psa bo kiedyś mieli i chcą znów, ale nie zastanawiają się nad tym czy jest to odpowiedni moment. Często tez pamiętają, że ich pies nie domagał się zabaw, pieszczot i całe dnie spał bo łatwiej pamiętamy to co było u schułku ich życia kiedy pies był stary i leniwy, a trudniej momenty z wieku szczenięcego.
          Po drugie często wybierają rasę bo jest modna, bo im się podoba, bo pan z bloku obok takiego ma i nie robi on problemów. Ale pan z bloku obok może nie pracować, nie mieć innych obowiązków i opiekować się psem 24 godziny na dobę jak własnym dzieckiem.

          Wyrzucienie psa albo jego oddanie w tym momencie byłoby najgorsze co moglibyście zrobić.... Ale na przyszłość lepiej się zastanawiajcie...
        • 4monika77 Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 15:45
          Trudno tutaj o jedną skuteczną radę.Jedno jest pewne :taki szczeniak powinien
          mieć maximum ruchu,musi się porządnie wybiegać.Jeśli nie wieczorem to może rano
          znajdziecie więcej czasu dla niego.Zdecydowanie zbyt długo jest sam.Może
          rozejrzyjcie się czy w Waszej okolicy gdzieś wieczorem nie spotyka się kilka
          osób z psami.Mały miałby okazję do zabawy i integracji..Wyżeł nie jest niestety
          rasą typową do bloku..I jeśli rzeczywiście nic się nie zmieni może warto
          zastanowić się nad poszukaniem mu innego właściciela np.z domem z ogrodem,albo
          takiego który ma dla psa trochę więcej czasu.Pozdrawiam
          • agadzia Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 16:31
            Macie rację. Pewnie sama nie będąc w takiej sytuacji komuś poradziłabym to samo.
            Prawda jest taka, że zakup psa to był pomysł męża. Starałam się tę sprawę odwlec
            w czasie, argumentując raczej tym, że mamy za małe mieszkanie, za wysoko... ale
            jak mąż zobaczył tego szczeniaka na giełdzie, to mi tak długo wiercił dziurę w
            brzuchu, tak mnie zapewniał, ze wszystko będzie ok, że mu uległam... zawsze
            bardzo lubiłam psy, ale nigdy nie miałam psa w mieszkaniu... szczerze mówiąc,
            gdybym wiedziała, na co się decyduję, nigdy bym się nie zgodziła... już na
            początku okazało się, ze szczeniak ma pchły i robaki... później dała o sobie
            znać nużyca... teraz pies jest już zdrowy... i teraz mielibyśmy się go pozbyć?
            właściwie to mam duży żal do męża, bo opieka nad psem spada najczęściej na
            mnie... np. teraz mąż jest w delegacji... a jak nawet pracuje na miejscu, to
            dłuzej niż ja... a rano lubi sobie pospać... wiem, że to mój mąż i mój problem,
            ale czasem mam już zwyczajnie dość:( pomysł z klatką też jest jego...
            • nusiekpusiek Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 23:04
              Ja na Twoim miejscu wyrzuciłabym z domu męża, a psa zostawiła.
              Pozdrawiam.
        • blue.berry Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 16:25
          > Ok, czyli co, mamy się go teraz pozbyć?
          jesli uda Wam sie znalezc mu dom u odpowiedzialnych ludzi, znawcow
          rasy, takich ktorzy beda mieli naprawde sporo czasu dla psa to tak,
          warto byloby o tym pomyslec.

          nie zmienicie charakteru wyzla, podobnie jak bokser czy seter moze
          niszczyc i w wieku roku i dwoch lat i pozniej. na razie
          rozwiazujecie problemu zastepczo - pies zjada smieci na spacerach
          wiec chodzi w kagancu, pies niszczy w domu wiec bedzie siedzial w
          kennelu. z tym ze na dluzsza mete nie jest to zadne rozwiazanie.
          pies o takim charakterze, dla ktorego non stop nie bedzie czasu bo
          ciemno bo praca bo myslelismy... moze sprawiac klopoty cale zycie,
          moze stac sie agresywny lub wrecz odwprotnie - apatyczny i podatny
          na choroby.

          tu nie ma nic madrego do doradzenia - pies musi od was dostac czas,
          spacery z duza iloscia aportu (bez kaganca), mozliwosc zabawy w
          innymi psami, aktywnosc ruchowa typu bieganie (np przy rowerze). bez
          wymowek ze ciemno, ze zimno, ze cieplo.
          a skad zloslsiwosc - no coz, dolaczyliscie do zbyt duzej grupy ludzi
          ktorzy kupili psa nie zastanawiajac sie nad tym ani troche. a
          wystarczylo poczytac, popytac na psich forach. to naprawde nie
          zajmuje wiele czasu.
          • agadzia Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 16:52
            blue.berry napisała:
            > a skad zloslsiwosc - no coz, dolaczyliscie do zbyt duzej grupy ludzi
            > ktorzy kupili psa nie zastanawiajac sie nad tym ani troche. a
            > wystarczylo poczytac, popytac na psich forach. to naprawde nie
            > zajmuje wiele czasu.


            Tak jak już napisałam- mąż zobaczył psa na giełdzie i tak go zauroczył, że nie
            miałam żadnych argumentów przeciw... i tu nie chodziło o zakup konkretnej rasy-
            chodziło o TEGO konkretnego szczeniaka...
            wiem, że to mój problem, ale zaufałam mężowi, który kilka lat wcześniej miał
            boksera i twierdził, że na pewno pies niczego nie zniszczy i wszystko będzie ok...
            ok, już się nad sobą nie użalam...
            • chiton Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 22:58
              Pomyśl,może macie zaprzyjaznionych sąsiadów,znajomych,którzy za
              jakąś małą opłatą wyprowadzą psa na spacer wtedy ,kiedy jestescie w
              pracy.U mnie w bloku ma miejsce taki przypadek,pani na wczesniejszej
              emeryturze pomaga w ten sposób swoim młodym zapracowanym sasiadom.Ty
              jesteś nieszczęsliwa,że pies niszczy,z wiekiem to mu minie,a wyobraż
              sobie jaki nieszczęsliwy będzie pies w tej koszmarnej klatce!!Moj
              pies jest już sędziwym panem,ale kiedys odżałowałam przedpokój.Teraz
              jest chory i stary co bym dała,żeby jeszcze miał siły tak poszaleć
              jak kiedys.
              • nusiekpusiek Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 27.11.07, 23:18
                "Moj pies jest już sędziwym panem,ale kiedys odżałowałam
                przedpokój.Teraz jest chory i stary co bym dała,żeby jeszcze miał
                siły tak poszaleć jak kiedys".

                Bardzo pięknie to napisałaś. Ale tak może napisać tylko ktoś, kto
                już coś przeżył i coś stracił. W Twoim przypasku - szaleństwa
                szczeniaka. W moim - dwa pieski, które poszły do nieba
                przedwcześnie. Teraz mam szczeniaka, które szaleje ponad swe siły,
                ale nie żal mi niczego. Wiele bym dała, żeby moje pieski żyły i
                zjadły mi pół domu. Szczeniaki później z tego wyrosną, ale muszą
                mieć swoje dzieciństwo. Pomijając, że uczyć też je trzeba.
                Pozdrawiam.
            • mmk9 a pierdyknę se jeszcze trochę złośliwości 28.11.07, 08:59
              a to dla nauki tych, którzy niedlugo znow będą pytać na forum "co
              lepiej kupić, husky czy nowofunlanda, bo trawnik pod blokiem tylko
              5x7 m, mieszkanie 30m a ja pracuję 9 godzin + dojazd. Będzie co
              linkować.
              A teraz juz po ludzku. Jeszcze wszystko da się naprawić: psina
              jeszcze mloda, nie zdążyla się chyba znerwicować tym wszystkim.
              Jak nie oddasz, to trzeba niestety wziąć się do roboty. Jak nie ma
              gdzie polatać w pobliżu domu, trzeba pojechać co rano na jakieś
              wertepy i do ostatniego swojego tchu, nawet na lince na wszelki
              wypadek, jakby psiunio mial sklonności do uciekania. W ciagu dnia
              wysłac kogoś, żeby sie chociaż trochę przespacerował.
              A jak wróci ten drugi dzieciak, Twoj mąz, jego wysylać, niech biega
              i niech sie cieszy wymarzonym nabytkiem. Cóż, dzieciństwo jego
              boksera wzięli na siebie rodzice, on miał z niego tylko przyjemności.
              I wiesz, myślę, że ta "dzieciakowatośc" męża to niekoniecznie jest
              tylko wada, to sympatyczne jakoś jest, że dorosly facet zobaczy
              fajnego ciapka i sie zakocha, byle tylko umial ponieść konsekwencje.
              Życzę powodzenia i pozdrawiam, wredna mmk9
            • eva_gw Re: Bo wyżeł to jest, kurna, pies myśliwski 28.11.07, 09:58
              o matko i do tego pies z giełdy.... :( ale juz więcej nic nie
              powiem, co by Cie nie dobijać. Jednak jedna z koleżanek ma rację -
              zobacz, czy ktos w bloku nie mógłby go wyprowadzać podczas Waszej
              nieobecności. ja też tak zrobiłam, bo mój pies jest ze schroniska i
              na początku miał problem z zostawaniem w domu w samotności (wycie i
              drapanie drzwi). poprosiłam opiekunkę dziecka naszych sąsiadów po
              prostu o zaglądanie do niej jej kilka razy dziennie(nawet z
              dzieckiem, bo pies jest bardzo łagodny) - stopniowo w coraz
              dłuższych odstępach czasu. Zgodziła się na to, bo sama bardzo lubi
              psy (a i dziecko miało frajdę). Może i Tobie się uda. Pomagać sobie -
              rzecz ludzka. Życzę psu, aby jednak u Was został.
    • cpt1 Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 28.11.07, 10:37
      Tez mysle ze powinniscie poprosic kogos kto w ciagu dnia wyjdzie na
      godzinke z psem.Pies sie wybawi , wyszaleje, zmeczy i jak wroci do
      domu to pojdzie spac.W internecie sa takie ogloszenia osob ktore
      chca wyprowadzac psa.Moze macie znajomych blisko mieszkajacych ze
      starszym dzieckiem ktore za niewielka oplata bedzie wyprowadzac
      waszego psa?
      • miskitrzy Re: Pomocy!!! Szczeniak niszczyciel... 28.11.07, 11:23
        Mój mąż tez mi zrobił niespodziankę, która de facto, knuł przez 3 miesiące, ale
        ON wychodzi z labem nawet o 4 rano, nie umywa rąk od opieki.
        Proponuję znależć w okolicy przedszkole dla szczeniaków-często prowadzone przy
        szkółkach. Zajęcia odbywają się raz w tygodniu(przynajmniej u nas)w niedziele,
        na terenie zamkniętym, 1,5godz.Istne szaleństwo, nasz wracał zmachany i miał
        dość na kilka godzin. A poza tym socjalizacja- bardzo ważne- szczenie poznaje
        inne psy, różnej wielkości i charakterze.
        Rozumiem Twoje zmeczenie, ale naprawde warto im poświęcić trochę czasu, wspólne
        zabawy, trening- komendy siad, zostan, waruj, aport, to angażuje psa a dobry
        trening wyczerpuje jego energię, która spożytkowałby na demolkę.To naprawde
        przynosi efekty!!!Ten poświęcony czas procentuje w przyszłości, przecież to pies
        dużej rasy, opanowanie go na ulicy bez treningu może być trudne, to nawet dla
        waszego bezpieczeństwa, pomijając inne aspekty relacji ze zwierzakiem. Jestem z
        trójmiasta, jeśli mieszkasz w okolicy moge podac namiar na sprawdzoną
        szkólkę.NIE ZAMYKAJ PSA W KLATCE!!!
    • blue.berry podsumowujac.... 28.11.07, 12:06
      moje podsumowanie jest nastepujace:
      albo oboje uczciwie wezmiecie sie za opieke nad psem czyli:

      min 4 spacery dziennie w tym 2 dlugie spacery (rano i po pracy, a
      dlugie znaczy ok 40 -60 minut)

      spacery dla psa maja oznaczac aktywna prace - aport, sledzenie,
      szukanie, a przede wszystkim BRAK kaganca. jesli boicie sie ze zje
      cos trujacego proponuej zaczac prace z dluga linka aby pies
      jednoczesnie chodzil luzno i byl pod kontrola.

      szkolenie - nie tylko aby psa nauczyc wielu potrzebnych rzeczy ale
      aby mial kontakt z innymi psami i dodatkowe zajecie. a dla was
      rozmowy z madrym szkoleniowcem ktory wytlumaczy wam ze polsrodki
      typu kaganiec czy klatka na dluzsza mete prowadza donikad.

      w weekndy spacery poza znanym terenem - wyjazd do lasu, na pola,
      gdzies poza miasto.

      poszukanie kogos kto podczas waszej nieobecnosci (ponad 8 godzin)
      moglby z psem wyjsc na spacer

      nabycie koniecznej wiedzy na temat rasy - wyzel czy niemiecki czy
      weimar czy inny to PIES MYSLIWSKI i trzeba wiedziec czym sie
      charakteryzuje.

      jesli klatka kennelowa to dopiero po nabyciu WIEDZY na temat
      specyfiki klatek kenelowych. klatka musi byc duza aby pies mogl
      stac, lezec na boku, obrocic sie, aby znalazlo sie w niej miejsce na
      wode i zabawki. ale tak czy inaczej - wyzla nie mozna zamknac w
      klatce na 8 i wiecje godzin. na kennel mozna decydowac sie wtedy
      kiedy "dzialalnosc" psa zaczyna zagrazac jego zdrowiu i zyciu.

      edukacja meza - pies to przede wszystkim OBOWIĄZKI I
      ODPOWIEDZIALNOSC. wstawianie rano, spacery mimo deszczu czy mrozu,
      aktywna zabawa z psem rowniez w domu, po pracy mimo ze sie jest
      zmeczonym. to przede wszytskim jego pies i on powinien ponosic za
      niego odpowiedzialnosc.

      usiadzcie na spokojnie i pomyslcie - jesli nie jestescie w stanie
      spelnic tych rzeczy - moja rada (dla dobra psa) - poszukajcie mu
      nowego domu. i nie jest to zadna zlosliwosc.
      • agadzia Prosiłam o rady.... 28.11.07, 13:19
        1. Nie bardzo rozumiem współczucie, ze pies jest z giełdy?? Jak ktoś bierze psa
        ze schroniska, to jest ok, a jak kupuje na giełdzie, dba o odrobaczanie,
        odpchlanie,szczepienia, czy wreszcie podejmuje długie i żmudne leczenie choroby
        skóry szczeniaka, to jest źle? doprawdy nie wiem, o co chodziło osobie która to
        napisała?
        2. Kilkakrotnie pisałam, że szczeniak jest wożony 2 razy w tygodniu na
        szkolenie, gdzie oprócz ćwiczeń ma też okazję spotkać się i wyszaleć z innymi
        psami- ale to jakoś specjalnie nikomu nie zapadło w pamięć...
        3. Pies zostaje sam najdłużej 6,5godziny i to raz w tygodniu... a tego dnia
        kiedy jesteśmy w pracy dłużej- zawożę go do teściów- choć pewnie i za to zostanę
        zjechana...
        4. Cztery razy w tygodniu szczeniak zostaje sam 4-5 godzin, nawet wcześniejszy,
        powiedzmy półgodzinny spacer nie ma wpływu na jego zachowanie...
        5. całkiem możliwe, że nie zamykanie psa w klatce podczas naszej nieobecności
        zagraża jego życiu, bo w przedpokoju najnormalniej w świecie znajduje się
        gniazdko elektryczne! o tym też pisałam, ale jakoś nikt nie doczytał...
        6. Decyzja o zakupie klatki nie została jeszcze podjęta, choć pan zarówno pan
        szkolący psa jak i tutejsza pani wet są za- dla mnie są to osoby kompetentne i
        jakoś żadna z nich nie uważa, ze psu stałaby się wielka krzywda, gdyby kilka
        godzin dziennie pobył w klatce... oczywiście po wcześniejszym przyzwyczajeniu
        psa do owej potencjalnej klatki...
        7. Ciekawe co mi napisałybyście, gdybym za jakiś czas napisała (wierzę, że tak
        się NIE stanie), że pod naszą nieobecność psa zabił prąd?

        Pozdrawiam, mimo wszystko
        • nusiekpusiek Re: Prosiłam o rady.... 28.11.07, 14:49
          ". Ciekawe co mi napisałybyście, gdybym za jakiś czas napisała
          (wierzę, że tak
          się NIE stanie), że pod naszą nieobecność psa zabił prąd?"

          Mam w tej chwili szczeniaka. Żywe to jak diabli i gryzie wszystko,
          co mu w zęby popadnie.
          Właśnie PRZESTAWIŁAM WSZYSTKIE MEBLE W POKOJU, BY POZAKRYWAŁY
          WSZELKIE GNIAZDKA.
          Udało mi się też połączyć piękne z pożytecznym, bo jest ładniej i
          bardziej praktycznie niż było. Pozdrawiam.
        • blue.berry Re: Prosiłam o rady.... 28.11.07, 14:55
          rzeczywiscie - gdzies mi umknelo ze pies jest dwa razy w tygodniu na
          tresurze - przepraszam

          co do odwozenia psa do tesciow - coz - moi tez od lat sluza za psią
          nianię:)

          4 do 5 godzin to czas kiedy mozna zostawic psa w kennelu (ja pisalam
          o 8 godzinnej nieobecnosci). z tym ze tak jak napisalam - klatka
          kennelowa musi spelniac odpowiednie wymagania. jesli byscie ją
          kupowali wezcie pod uwage ze pies szybko rosnie i kupujcie pod
          wielkosc juz doroslego psa. w obecnej sytuacji zapewne jest jedyny
          rozwiazaniem.

          pogodzinny spacer to za malo:( naprawde. nie dla psa tej rasy.
          i postarjcie sie jakos inaczej rozwiazac kwestie zabezpieczenia psa
          przed zjadaniem swinstw (na szkoleniu powinni wam podpowiedziec
          jak). on powinien na spacerze aportowac a kaganiec raczej to
          uniemozliwia.

          i niezaleznie od wszystkiego naprawde polecam fachowa literature. i
          tą dotyczaca rasy i taka ogolną. np ksiazki pani Zofii Mrzewinskiej.
          i trochę poszturchaj troche meza zeby sie zaczal wywiazywac z
          obowiazkow:)

          ja rowniez pozdrawiam


          p.s.
          a co do kupowania na gieldzie - cooz, na gieldzie psy zazwyczaj
          sprzedaja ludzie ktorym srednio zalezy i na psach i na ich zdrowiu.
          malo ktory szczeniak jest wogole szczepiony, malo ktory jest zdrowy.
          wasze szczescie ze trafiliscie tylko na robale i nuzenca, moglo byc
          o wiele gorzej (np nosowka). niestety kupowanie na gieldzie to
          wkladanie pieniedzy w kieszen ludziom takiego pokroju:
          www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=96981
        • eva_gw Re: Prosiłam o rady.... 28.11.07, 17:28
          agadziu, pisząc o kupowaniu psa na giełdzie z dezaprobatą, mam na
          myśli kupowanie psówod ludzi, którzy zajmują się mnożeniem (nie
          hodowlą) psów wyłacznie dla zysku - bez dbania o sukę, bez
          szczepień, sprzedawaniem psów zapchlonych, zarobaczonych itp. Sama z
          resztą sie o tym przekonałaś. Psy sprzedawane są za małe pieniądze
          (stosunkowo, jesli porównać z psami z normalnej hodowli), bo po
          prostu handlarze ci chcą "opchnąć" towar, jakim jest pies. Bo dla
          nich to nie jest żywe zwierzę, tylko towar. Dopóty będą chętni na
          kupienie psów "taniej", dopóty Ci sprzedawcy będą prowadzić swój
          proceder i sprzedawać kolejne mioty. Więc chodzi o to, że napycha
          sie kieszeń osobom, które na to nie zasługują, bo za te pieniądze po
          prostu przyczyniają się do cierpienia zwierząt.

          Tym właśnie rózni się zakup psa od handlarza na giełdzie od
          adoptowania psa ze schroniska.

          Ale naprawdę życzę psu, aby został z Wami, lub, jeśli faktycznie nie
          dacie rady - poszukajcie mu innego domu. I mówię to bez złośliwości.
          Mój pies wzięty ze schroniska przyprawił mnie również o ciężką
          nerwicę i powiedzieliśmy sobie, że damy jej pół roku na
          aklimatyzację (w grę wchodził lęk separacyjny) i przez ten czas, na
          100% będziemy starali się zrobić wszystko, co w naszej mocy. Ale
          jeśli by sie okazało, że pies wciąż nie nadaje się do mieszkania w
          domu, gdzie musi zostawać sam w ciągu dnia - w bólem serca
          poszukalibyśmy mu nowej rodziny, gdzie przez cały czas ktoś byłby w
          domu. Na szczęście praca z psem dała rezultaty.
          Powodzenia!

          • miskitrzy Re: Prosiłam o rady.... 29.11.07, 11:10
            Byłoby fajnie gdybyś do tych heroicznych czynów dodała jeszcze odrobinę uczucia,
            ale co tam niektórzy tak maja. Myśla, że zapewnienie wiktu i dachu nad głowa to
            minimum socjalne, które powinni spełnić i nic nadto.
            A co do kontaktów można wyłączyć w nich prąd-my tak zrobiliśmy.
            Polecam książkę ,,Merlin i ja".
            Pies żyje kilkanaście lat nie zawsze cieszy się idealnym zdrowiem i schodzi
            właścicielowi z oczu by umrzeć, więc przemyśl czy twoja wrazliwa psychika temu
            podoła.Mój labrador zjadł sofę, poobgryzał sciany ćwiczył na meblach(sosna
            miekkie drzewo, więc zabawa była przednia)kilka par kapci, telefon, ucieczka z
            papierem toaletowym z łazienki to najlepsza zabawa,kradzieże wszystkiego co sie
            da z blatów szafek kuchennych, za kazdym razem kiedy wracam do domu zastanawiam
            się co tym razem zastanę, ale dla mnie najwazniesze, że wita mnie to małe
            szaleństwo.
            Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka