Dodaj do ulubionych

POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!!

27.12.07, 22:44
2 dni temu moja kotka wyszła z domu i do tej pory nie wróciła :(
Przeżywam to strasznie, ponieważ była ze mną 14 lat :(

Okoliczności były takie, że na pierwszy dzień świąt przyjechała do
nas rodzina, było głośno, ona się przestraszyła i chciała wyjśc, to
ją wypuściłam. I nie przyszła do dzisiaj, co wcześniej jej się nie
zdarzało, chyba że latem jak ciepło było, no i jak była młodsza.
Poza tym od niedawna ślepła, czasami coś widziała a czasami nie i
raczej nie wychodziła z domu :(

Co się mogło z nią stać? Chodziłam, szukałam, wołałam i NIC. Moja
mama mówi, że jak kot chce dokończyć swojego żywota (zdechnąć) to
wychodzi z domu. Czy to prawda?

Tak strasznie za nią tęsknię :(
Obserwuj wątek
    • tenshii Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 27.12.07, 22:49
      Po pierwsze napisz ogłoszenie na forum o zaginionych zwierzakach...

      Po 2 Twoja mama ma rację. Niektóre zwierzaki wolą umierać w samotności. Mój poprzedni piesek został usiony 3 sierpnia tego roku, ale już 2 sierpnia wcyhodził na dwór i nie wracał. Przychodził dopiero kiedy go odnaleźliśmy i wołaliśmy (nie mógł daleko odchodzić ze względu na ból)
      • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 27.12.07, 22:51
        :((((((( Boże co ja bym zrobiła żeby wiedzieć, co się z nią stało :9
        Najgorsza jest niepewność :(

        Masz rację, zaraz napiszę na forum.
        • tenshii Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 27.12.07, 22:52
          Wiem co przeżywasz. Kiedy mój piesek tak znikał wychodziłam z siebie...
          • bobralus Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 27.12.07, 23:08
            moja kotka zniknela mi w lutym na 11 dni (byly wtedy straszne mrozy), ale
            wrocila cala i zdrowa, no i... w ciazy. ale moja kotka miala troche ponad rok,
            wiec nie wiem czy 14letnia kicia, do tego chorowita moglaby sie oddalic w takim
            celu, zwlaszcza jesli bylaby steryzlizowana. wiem, jak strasznie sie
            denerwujesz, ale nie trac nadziei, ze jeszcze wroci. moja wrocila po prawie
            dwóch tygodniach, kiedy szczerze mowiac juz nie liczylam na jej powrot. dobrze
            zeby ktos caly czas byl w domu, jesli jest taka mozliwosc, bo moze wrocic, ale
            nie bedzie jej mial kto wpuscic, a jesli ma drzwiczki kocie, to moze wejsc i
            wyjsc na przyklad. no i warto rozwiesic ogloszenia w okolicy, a nuz ktos ja
            zauwazy.
            • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 27.12.07, 23:27
              Właśnie zamierzam wywiesić ogłoszenia. A co myślicie o tym, żeby w
              schronisku zapytać czy nikt nie przywiózł tu ostatnio takiego kotka?
              Bo czasami jak ludzie znajdują zwierzeta to oddaja je do
              schroniska... Kolezanka mi podpowiedziała taki pomysł i chyba jutro
              sie tam wybiore.
              • bobralus Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 27.12.07, 23:32
                no pewnie probuj wszystkiego, straz miejska zawozi tam tez chyba niedomagajace
                zwierzaki, bo zdrowych kotow chyba nie wylapuja tak jak psow. ale pojechac nie
                zaszkodzi, mozna tez zadzwonic, jesli kicia ma jakies znaki szczegolne, zawsze
                bedzie szybciej cos wiadomo.
                • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 27.12.07, 23:50
                  Albo jak ją ktoś znalazł to może zawiózł właśnie do schroniska...

                  Pluje sobie w brode, że nie przyczepiłam jej do obróżki swojego
                  numeru telefonu :( wiem że jak się tylko znajdzie to pierwsze co to
                  zrobie właśnie to. Na szczęście ma znak szczególny-obróżke
                  przeciwpchelną w kolorze zielonym. Mysle że to wystarczające.
                  • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 28.12.07, 21:36
                    Nie uwierzycie!! Moj kotek sie odnalazl!! W sumie tak nie do konca,
                    ale wiem ze zyje!! wpadla w jakas szczeline miedzy rurami
                    ciepłowniczymi i tam siedzi. Nie moze wyjsc bo jest za wysoko. Byla
                    straz pozarna dwa razy i jak tylko schodzilam na dol to ona uciekala
                    gdzies dalej. W koncu wyszlam stamtad i wpadlismy na pomysl zeby jej
                    podstawic drabine wiec tata przytargal z domu i postawilismy zeby
                    mogla wyjsc po niej a na zewnatrz wystawilismy jedzenie. Teraz
                    pozostaje nam tylko czekac... jak myslicie, wyjdzie? i czy w ogole
                    do domu wroci bo moze z tego wszytskiego gdzies ucieknie w pieruny :
                    ( ale najwazniejsze ze zyje !!!!!!!!!!!!!!!
                    • tenshii Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 28.12.07, 21:58
                      Panikujesz. Wrzuć na luz. Ważne że jest i że zyje.
                      Na pewno wróci.
                      Tylko cierpliwości !! Cierpliwości !!
                    • baremi Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 28.12.07, 22:03
                      Witaj,
                      cieszę się również, że żyje. Myślę, że jeśli sytuacja ucichnie, kotka wyjdzie po drabinie, tym bardziej, że na pewno jest głodna. Tylko najlepiej żeby jedna osoba na nią czekała, ta, do której ma największe zaufanie. Przerażony kot łatwo wpada w tarapaty, przeważnie biegnie na oślep, nie patrząc gdzie, a potem cierpi. Nie pozwól jej iść 'w pieruny':), niech wróci do domu. I znajdź jej jakiś kąt gdzie na drugi raz będzie mogła się schować w razie czego. Ja moim zostawiam uchyloną szafę, jest tam nawet poduszka do dłuższego poleżenia. Powodzenia i daj znać.
                      • bobralus Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 29.12.07, 12:02
                        no i jak kicia? postanowila juz wyjsc?
                        • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 01.01.08, 15:57
                          Nawet nie wiecie jakiego mam głupiego kota!! Zamiast wyjsc ona nadal
                          tam siedzi!!!!!!! Naprawde stworzyłam jej super warunki do wyjscia,
                          nie wiem co jej jest... Moja mama mowi ze ona ze starości juz ma cos
                          z głowa i moze to dlatego. No mowie wam, siedzi i sie gapi do góry a
                          jak ja wołam to nie chce wejsc po tej drabince (teraz zrobilismy jej
                          taka drabine z desek-na deske poprzybijalismy listewki zeby latwiej
                          jej bylo wbijac pazury). Na kija przyczepiamy rybe i ona za tą rybą
                          wodzi, wejdzie do polowy drabinki i ucieka :( Moze ona juz chce tam
                          zostac? Ale z drugiej strony miauczy jak sie ją zawola i widac ze
                          jest wycienczona tym wszystkim.
                          Dzisiaj juz jestem na skraju zalamania nerwowego, powiedzialam ze
                          mam ją gdzies. Ale tata zawolal ekipe (cud ze w nowy rok
                          przyjechali) zeby zainstalowac klatke samozatrzaskującą sie. Zeby
                          ona tam wlazła (ma w niej jedzenie zeby ją zachecic), a klatka sie
                          sama za nia zamknie. To juz jest jej ostatnia szansa. Na razie
                          minely 3 godziny i jeszcze jej nie ma. Zobaczymy co bedzie dalej,
                          trzymajcie kciuki!
                          • baremi Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 01.01.08, 16:32
                            Twój tata to mądry człowiek. A kotka jest przerażona. Przecież była noc pełna huku, a poza tym pisałaś, że jest to stara kotka i kiepsko widzi. Ja też mam taką histeryczkę w domu i chociaż jest u mnie od urodzenia czyli już 12 lat to nadal ją traktuję jak kota 'szczególnej troski', bo ją kocham razem z jej nadwrażliwością. Nie powinno się 'odpuszczać', trzeba jej po prostu pomóc.
                            Trzymam kciuki aż do bólu! A Ty ją ratuj, chyba nie chcesz żeby tam została na zawsze? Powodzenia.
                            • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 01.01.08, 16:49
                              Dokładnie, była noc pełna huku ale rano ją widziałam! Dwa razy u
                              niej byłam, próbowałam pomóc się wydostać i była juz blisko ale
                              zwiała. Jak przychodziłam to siedziała z brzegu, tak że ją
                              widziałam. A teraz minęły juz 4 godziny i byłam juz 3 razy wołałam i
                              nawet nie miauknie. No zobaczymy, po 18 pojde znowu.
    • baremi Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 01.01.08, 17:20
      Koty takie są. Coś w typie: chciałaby, a boi się. Psu w takiej sytuacji łatwiej pomóc, bo sam ciągnie do człowieka. Kot, niestety nie. I uwierz mi, nie dlatego, że nie chce.
      • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 01.01.08, 18:08
        Byłam tam i co? jedzenia nie ma, kota też nie :( Zadzwonilismy do
        tego faceta żeby przyjechał i tam położył znowu żarcie. Naprawde mam
        juz dość :( niedojadam, niedosypiam, nie potrafie o niczym innym
        myslec :( Facet powiedzial ze prawdopodobnie jakis szczur zjadł to
        jedzenie a klatka sie nie zamknela bo jest za lekki. Mam nadzieje,
        bo uwazam ze ta klatka to ostatnia szansa :(
        • baremi Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 01.01.08, 18:23
          Qrczę! Zaczyna mi się to udzielać. A słuchaj, może dałoby się zarzucić na kotkę jakąś siatkę, w którą zaplątałaby się i nie mogła uciekać? Oczywiście gdy podejdzie na tyle blisko. Musiałyby być dwie osoby najlepiej takie, które zna. Nie znam tej sytuacji i tego miejsca, nie wiem czy dobrze to sobie wyobrażam. Może jednak złapie się w tę klakę(?).
          • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 01.01.08, 18:43
            Z siatką to sie chyba za bardzo nie uda, bo jeszcze sie zaplącze a i
            tak w te rury ucieknie. Spróbujemy jeszcze z tą klatką. MUSI sie
            udać!!!!!!
            • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 02.01.08, 06:29
              JEST!!!! JEST!!!!! Hahahaha!!!!!!! Jest już ze mną w domku :)))))))
              TAK sie ciesze!!!!!!!!!!!!!!!! Dzis rano kolo 5 rano moj tata
              poszedl sprawdzic czy juz sie zlapala i z daleka uslyszal jej
              przerazliwe miauczenie :D Byla!!!!!!!! Przylecial po mnie
              blyskawicznie, ja wyskoczylam z lozka z predkoscia torpedy (jeszcze
              nigdy tak szybko sie nie obudzilam) i juz po chwili wyciagalismy
              moje sloneczko razem z klatką. Nie bylo tak prosto bo klatka byla
              cholernie ciezka, trzeba bylo uwazac zeby sie nie otworzyla i w
              ogole ciezko bylo ale sie udalo!!!!!!! Wsadzilismy klatke do auta
              (mimo ze to odległosc jakichs 100 metrow od odmu), bo wolalam miec
              pewnosc ze gdzies po drodze klatka sie nie rozwali czy cos i pod
              samym blokiem zaparkowałam i wnieslismy ją do domu :) i dopiero tu
              wypuscilismy.
              Teraz sobie spi na swoim ulubionym miejscu, ale na poczatku
              rozgladala sie, wąchała kazdy kat jakby pierwszy raz tu była, ale ją
              rozumiem bo kot dosyc szybko zapomina. A najlepsze jak stanela przed
              drzwiami balkonowymi jakby chcicla wyjsc!!!!!!!! O NIE!! Na pewno
              jej juz teraz nie wypuszcze!

              W ogole to za bardzo nie wiem co robic-ona ma chore oko-herper
              virus, czyli potocznie opryszczke, ktora, jak to opryszczka, czesto
              sie odnawia. Wtedy czerwienieje jej oko i trzeba zakrapiac wiec na
              pewno kupie krople zeby przez kilka dni zakrapiac, dalam jej glukoze
              do wypicia, zeby sie wzmocnila. Co jeszcze? Moze do weterynarza
              podjechac z nią, żeby ja obejrzał... I jest troche brudna, domyje
              sie sama? Czy sa szampony dla kotow na sucho? Bo wody to ona sie boi
              jak pierun :) Ahhh nawet nie wiecie jak sie ciesze. Wlasnie zwinela
              sie w klebuszek i spi slodziutko :)
              • shila84 Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 02.01.08, 06:30
                Tenshi, Bobralus, Beremi dziekuje Wam serdecznie za wsparcie!!
                • baremi Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 02.01.08, 07:09
                  Gratuluję! Nareszcie dobra wiadomść:))) Wet by się przydał jak już ochłonie, ale może zamiast kąpieli wystarczy wyszczotkować i wytrzeć wilgotną miękką szmatką?
                  Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)
                  • bobralus Re: POMOCY!! Kotka mi zaginęła!!! 08.01.08, 22:46
                    hej, jakos przegapilam tego posta po sylwestrze. strasznie sie ciesze, ze kicia
                    juz jest. wiem, jaka to radocha jak kot wroci, aj sie cala trzeslam ze
                    wzruszenia:) radzilabym kotki nie wypusczac, ja sie ze swoja zawzielam ostanio i
                    juz ponad miesiac nie wychodzi. na poczatku troche drapala w okno, ale teraz juz
                    polubila domowe wygody (a kiedys byla w domu srednio 4h na dobe),a teraz nie
                    mam stresu, ze kotu cos sie stalo, bo zawsze mnie wita w drzwiach:) ucaluj
                    kcoiaka i daj znac czy sie dobrze miewa:)
                    • dar61 Słyszałem o takich ludziach... 09.01.08, 11:02
                      Słyszałem o takich ludziach, hodowcach zawodowych
                      najczęściej, co dla swego spokoju trzymają koty w
                      pomieszczeniach zamkniętych.
                      A teraz tu taką osobę (?) zmaterializowało w postaci
                      {Bobralus'y}.
                      ...
                      ..
                      .
                      Jedną z zasad opiekuna zwierzęcia typu kota jest
                      zapewnienie kotu odpowiedniej porcji DLA NIEGO
                      niezbędnych atrakcji. Na przykład możliwość
                      zapachowego, jeśli nie osobistego, spotkania z
                      pobratymcami.
                      Może właśnie ta opisywana uciekinierka MUSIAŁA
                      pozostawiĆ im swe zapachy "JA JUŻ CHORUJĘ".
                      .
                      Jak widzę koty wysiadujące na parapetach opkien to
                      wiem, - WIEM - , że muszą one wychodzić na dwór SAME.
                      .
                      Moja kotka ma i u mnie, i u mych rodziców - gdzie
                      często ze mną bywa - swe klapki-drzwiczki w drzwiach
                      na korytarz i w drzwiach z klatki schodowej.
                      ZACHWALAM takie. Sasiadów - krytykantów
                      spacyfikowałem...
                      .
                      Może niewracanie długie po wyjściu na dwór wynika z
                      małego porcjowania takich wyjść przez opiekunów i
                      potrzeby nadrobienia wszystkich znaków zapachowych (i
                      samce i samice znaczą) na okolicznych
                      słupkach "ogłoszeniowych".
                      Koty maja imprinting KILKAKROTNEGO na dobę
                      penetrowania tych swych ogłoszeń. Ma kotka w nocy o
                      dziwo nie chce zimą tego robić.
                      Myślałem,że znaczą zapachowo swe rejonach tylko
                      kocury - ma korka wybiła mi me poglądy z głowy.

                      • baremi Re: Słyszałem o takich ludziach... 09.01.08, 12:25
                        Masz rację Dar. Ale w tym konkretnym przpadku kotka wpadła w pułapkę, z której sama nie mogła się wydostać. Był to okres sylwestrowych huków co pewnie spowodowało u niej jeszcze większą panikę. Jasne, że dla kota idealne życie to móc wyjść z domu i wrócić do niego kiedy ma na to ochotę, tyle, że nie zawsze i nie w każdych warunkach jest to możliwe z racji miejsca zamieszkania. Często też nie bierzemy kota po to żeby zaspokoić swoje egoistyczne chęci posiadania zwierzątka, ale znajdujemy bezradnego i umierającego i staramy się zapewnić mu warunki najlepsze na jakie nas stać. Bo przywiazujemy się do niego i obdarzamy miłością, a on rewanżuje się tym samym. Pozdrawiam.
                        • bobralus Re: Słyszałem o takich ludziach... 09.01.08, 23:00
                          moja kotka ma takie drzwiczki, co nie powstrzymywalo jej przed przesiadywaniem
                          na 10 stopniowym mrozie cala noc, co skutkowalo chronicznym przeziebieniem. do
                          tego kotka ma w domu coreczke, wiec ma kontakt z innymi kotami. to, ze trzymam
                          ja teraz w domu wynika z bezposrednich zalecen lekarza (z powodu owego
                          przeziebienia oraz tego, ze powinna poprzebywac ze swoja corka, zeby sie z nia w
                          koncu oswoic, pisalam o tym wczesniej na forum, ze maja problemy z
                          porozumieniem). od kiedy jej nie wypuszczam kotce przeszlo przeziebienie,
                          wlasnie smacznie spi ze swoja coreczka przytulona (wczesniej gdy ja tylko
                          zobaczyla zaczynala warczec i natychmiast uciekala z domu, trwalo to kilka
                          miesiecy). a kot, ktory jest bohaterem tego postu jest kotkiem chorym,
                          niewidzacym i chyba zdrowy rozsadek nakazuje nie wypuszczac takiego kotka? i nie
                          jest to wcale moja wygoda, tylko troska o kotke i walka o to, zeby przestala byc
                          tak zdziczala, jak sie stala przez miesiace obrazania sie na mnie za intruza w
                          domu. co do wygody - przeciez latwiejsze bylo posiadanie kotki, ktora
                          przychodzila tylko na jedzenie i wychodzila, odpadalo mi sprzatanie kuwet,
                          zajmowanie jej czasu, konflikt z druga kotka, rownie dobrze moglam nie miec
                          kota. a komfort mam, bo kotka byla juz potracona przez samochod, otruta, ma
                          rozdarte ucho, zlamany kiel, teraz jest zadbana spokojna kochana kotka i
                          naprawde nie wyglada na nieszczesliwa. kazda sytuacja jest inna i nie oceniaj
                          prosze z gory, nie znajac calego kontekstu.
                          • dar61 Vivant drzwiczki! 09.01.08, 23:50
                            Nie mam zamiaru zaprzeczać, że nie czytałem o
                            bobralusowej kotce wszystkich wpisów. O tej, co wpadła
                            pod te rury - tak.
                            .
                            Mam zamiar po prostu zachwalać komu się da te kocie
                            klapki.
                            .
                            Może kotka-seniorka u {Bobralusy} ma już okres
                            odstawiania młodziaka od sutka - stąd te jej fochy?
                            Możliwe też, że w doborze stadnym przegrywa i stacz
                            się poza pozycje dotąd dominującą?
                            Nie antropologizowałbym o tym jej obrażaniu się.
                            .
                            Zachwalam wczuć się w warunki nocowania poza domem
                            swej kotki i zpobiec przemarzaniu - jak ja zrobiłem.
                            Jak kilka razy ma rezydentka nie wracała ze swych
                            wędrówek - przed drzwiami, na ganeczku zadaszonym, na
                            ławeczce - mam dla niej niezamakającą, podgumowaną eks-
                            samochodową wycieraczkę. Na niej sobie oczekuje pod
                            naszą nieobecnością na możliwość wejścia dalej do
                            domu. Ciepło ma i sucho. Jest wzięta ze wsi, rok tam
                            przeżyła, spała gdzie bądź - zahartowana.
                            A że wracała nie raz, nie dwa poharatana - cóż,
                            musiała sobie wyrobić pozycję socjalną w stadku
                            sąsiadów.
                            Koty nam sie tylko wydają zdziczałe.
                            Bo to one sa naszymi "właścicielami", nas sobie
                            oswajają. One postawią na swoim - nas ignorując.
                            .
                            Pozdrawiam, cię kotko i twą podopieczną "Bobralusę"
                            równie radośnie:)))


    • tenshii Cudownie, że już OK !! 08.01.08, 23:11
      Cieszę się bardzo :)
      • shila84 Re: Cudownie, że już OK !! 09.01.08, 22:18
        O odkopaliście mojego posta :) Zamierzam właśnie tak zrobić-nie
        wypuszczać jej już. Nigdy. Ona jest ślepa, w domu potrafi nawet o
        drzwi walnąc głową, a co dopiero na dworzu-jeszcze jakies koty ją
        zaatakują-już dwa razy wróciła z rozcharataną łapą, aż dziure miała,
        tak ją urządziły. Naprawde boje sie o nią, wypuszczanie jej nie ma
        sensu. Tylko boje sie co to bedzie latem jak balkon mamy otwarty,
        okna pootwierane... Chyba że tylko na balkon pozwole jej wychodzić,
        pod warunkiem że zabezpiecze wyjscie, żeby nie mogła zwiać bo pewnie
        bedzie sie domagała wyjścia... No zobaczymy, na razie sie nią ciesze
        na nowo :) jak to słodko jest znowu słyszeć mruczenie kiedy
        zasypiam... :)
        • igge Re: dar61 10.01.08, 23:24
          Nie zgadzam się zupełnie z tym wypuszczaniem kota. Ze zrozumieniem
          czytam też ogłoszenia o kotkach do adopcji szukających
          NIEWYCHODZĄCEGO domu. Straciłam już 3 przewspaniałe niepowtarzalne
          cudowne koty. Były z nami od urodzenia i na pewno nie z własnej woli
          gdzieś przepadły. Chodziły na dworze i w domu za nami krok w krok i
          na pewno ich zaginięcie to nie zmiana domu ale jakiś tragiczny
          wypadek albo jakiś paskudny sąsiad nie lubiący kotów. Trudno mi
          dopilnować niewychodzenia kotów z domu, mieszkam blisko pola, lasu,
          na parterze, mam ogródek i dzieciaki nie są w stanie zawsze zamknąć
          drzwi/okno. Kot i obie kotki były wysterylizowane. Boję się między
          innymi z powyższego względu zdecydować się na kolejnego kotka choć
          moja córka o tym marzy. U teściowej jest mój stary kot, który ze
          stresu sikał po kanapach i wszędzie jak urodziło nam się dziecko.
          Mieszka w bloku, wychodzi tylko na balkon (z mojego balkonu kiedyś
          spadł i złamał sobie łapę), ma kilkanaście lat i jest w świetnej
          kondycji i superszczęśliwy. Moim zdaniem taki niewychodzący,
          troskliwy dom, gdzie nie ma szczeniaków, dzieci i innej konkurencji
          do czasu i uwagi opiekuna kici to dom idealny i mój własny dom
          wydaje mi się znacznie gorszą przystanią dla jakiejś kociej sieroty.
          • mist3 Re: dar61 11.01.08, 20:33
            okna i balkon (oraz wyjście na taras) zawsze można zabezpieczyć moskitierą. Ja
            mam na balkon moskitierę zatrzaskową - tzn. samoczynnie się zamyka, więc nawet
            jakby ktoś nie domknął to nie ma problemu. Moskitiery mają jeszcze jeden plus -
            zero komarów, much itp. w domu przy non stop otwartych w lecie oknach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka