megisa1
18.03.08, 20:23
witam:)
mamy (wychodzącego) wykastrowanego kocura (5lat, 5.5kg)
w grudniu na jednym uchu (zew) pojawil sie krostka ktora rosła aż
pękła i zaczęła się paprać :(
weterynarz po podaniu antybiotykow i podsuszeniu usunał "pryszcza"
pod narkozą...nie zrobiono badania histopatologicznego bo stwierdzil
że tak sie zdarza i to po prostu wrzód
niestety jak juz wszystko sie zagoilo pod koniec stycznia zaczęły
się pojawić w "pryszczyki" w roznych miejsca na ciele które rosną
sobie powoli tak jak ten pierwszy na uchu
w tej chwili ma chyba ze 4 na glowie (2 zaczynaja sie juz paprac) i
chyba z 6 na tułowiu (z 3 zaczyna sie cos dziać)
weterynarz twierdzi zeby jeszcze poczekać to przy kolejnym
zabiegu "hurtem" usunie się wiecej
nie wydaje mi sie żeby bylo to normalne? nie dośc że wyglada na to
że naszego kotka w najbliższym czasie bedzie czekać taki hurtowy
zabieg i kolejna narkoza...to te przyszczyki nadal sie pojawiaja
przeciez nie bedziemy kocurka usypiac co 3-4 miesiace bo mu w końcu
serducho stanie :( nie mówiąc o tym ile nerwów go to pewnie kosztuje
nie wspominajac juz o nas...
wybieramy sie w tym tygodniu do innego weterynarza bo jakos
starcilam zaufanie do "hurtownika"
...ale co innego mozemy zrobić? moze ktos zetknal sie z czyms
podobnym i cos doradzić może?