Dodaj do ulubionych

nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!!

27.03.08, 17:25
Witam,
jakiś czas temu pisałam na forum o guzie u mojej trzyletniej, a więc dosyć
młodej kotki.
Od razu po tym jak zauważyliśmy guza u niej na brzuszku, pokazaliśmy go wet i
ten stwierdził, że należy poczekać jeszcze jakiś czas i obserwować czy guz się
nie powiększa. Po półtora tygodnia obserwacji, guz powiększył się co najmniej
dwukrotnie!
Dzisiaj rano kotka miała operacje i okazało się, że był to nowotwór złośliwy.
Wet dał jej 50% szans, powiedział, że może przeżyć tylko miesiąc a może i żyć
10 lat. Jesteśmy wstrząśnięci, kotka jest naszym ukochanym zwierzątkiem i nikt
się nie spodziewał, że coś takiego ją spotka, tym bardziej, że zawsze była
okazem zdrowia.
Mam pytanie, czy zna ktoś może przypadek nowotworu złośliwego u zwierzęcia
(najlepiej u kota) i jak to zwierzę "funkcjonowało" po usunięciu tej zmiany?
Czy faktycznie kotka ma szansę przeżyć 10 lat?
Obserwuj wątek
    • lu221 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 27.03.08, 18:37
      Moja kotka miała guz nowotworowy (złośliwy), w dodatku umiejscowiony tak, że
      zauważyliśmy go dopiero gdy był już spory (między łopatkami, na kręgosłupie).
      W dodatku ona miała już 11 lat. Po pierwszej operacji guz odrósł niestety po
      roku, po drugiej - po 9 miesiącach. Nie zdecydowaliśmy się na trzecią, bo była
      już słaba i baliśmy się, że nie przeżyje narkozy.

      Z guzem żyła jeszcze pół roku. Choroba dała jej popalić dopiero przez ostatnie
      dwa tygodnie (wcześniej naprawdę było w miarę ok, choć kotka po prostu więcej
      spała). Guz zaczął "pożerać" jakieś nerwy, zaczęły się problemy z wskakiwaniem
      na różne miejsca, potem z chodzeniem, a na koniec już z załatwianiem potrzeb
      fizjologicznych.
      Wtedy już nie było żadnego ratunku i musieliśmy ją uśpić.

      I tak to właśnie jest - może żyć jeszcze długo, a może guz za chwilę znów
      odrośnie (czego naprawdę nie życzę ani Wam, ani kotce).
      My wyrwaliśmy ją dla siebie jeszcze chociaż na te dwa lata, może Wam uda się na
      dłużej.
      Naprawdę trzymam kciuki.
      • magda770 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 27.03.08, 19:31
        Dziękuję za odpowiedź.
        Pocieszam się jeszcze tym, że kotka jest młoda, ma silny organizm i może się
        jakoś wybroni przed nawrotem. Niestety, guz był złośliwy więc wszystko jest
        możliwe...
        Pozdrawiam
        • tenshii Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 27.03.08, 20:02
          Mój 13 letni pies przeżył po wycięciu guza pół roku.
          Niestety wdały się przerzuty i go uśpiliśmy.
          Ale był stary.
          Twój kotek jest młody, na pewno będzie mocno walczył :)
          Powodzenia :)
        • eva_gw Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 27.03.08, 23:07
          a ja Cię chyba trochę pocieszę: kot mojej mamy miał nowotwór
          złośliwy w wieku 6 czy 7 lat i żył potem jeszcze 7. tak, że zależy
          chyba od osobnika. w warszawie polecany jest świetny onkolog - dr
          Jagielski, ale nie wiem czy jesteś z wwy...
          • magda770 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 28.03.08, 07:37
            z wawy i poprosilabym o nr do dr Jagielskiego
            z góry dziękuję
            • basset2 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 28.03.08, 07:54
              madziu
              poniżej strona
              bialobrzeska.waw.pl/?modul=niusy&id=60
              trzymam kciuki...bedzie dobrze:)
              • basset2 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 28.03.08, 07:58
                aha...magda jak pójdziesz bez zapisu też Was przyjmie
                na czekasz sie ale przyjmie (do godz. 20 jest rejestrowanie
                pacjentów)
                powodzenia
          • eva_gw Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 28.03.08, 10:41
            o właśnie - namiary juz masz. Idź do niego koniecznie. będziesz
            miała pewnośń co do diagnozy i rokowań. powodzenia!
            • magda770 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 28.03.08, 22:25
              Dziekuję bardzo:)
              Trzymajcie kciuki!
              • marzenia11 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 28.03.08, 22:31
                Mocno trzymam, bardzo mocno, nawet nie wiesz jak.
                • magda770 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 01.04.08, 20:22
                  Dziękuję Marzenko,
                  kotka na razie ma się lepiej, ma ogromny szef na brzuchu, bardzo przykry widok:(
                  Całą rodziną trzymamy kciuki bo to nasz ukochany zwierzak.
                  Pozdrawiam
                  • marzenia11 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 01.04.08, 21:11
                    A konsultowałas się z innym lekarzem? Nawet nie na temat diagnozy co dalszego leczenia. Nie wiem z jakiego jestes miasta, ale jesli z warszawy bądź okolic to w jakims wątku pojawił się kotnakt do podobno swietnego onkologa. Może warto spróbować? Dawaj znać na bieżąco jak się sprawy mają. Ugłaszcz koteczkę i trzymaj się.
                    • magda770 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 01.04.08, 21:32
                      No właśnie problem w tym, że kotek przebywa w domu rodziców czyli 160 km od
                      Warszawy.Ja za to studiuję w Warszawie, mam tu mieszkanie i chciałam go tu
                      przewieźć, wcześniej gdy jeszcze była zdrowa ale wet odradził nam ten pomysł, bo
                      kotka mocno przeżywała nawet 10 minutową podróż do przychodni, a co dopiero
                      mówić gdyby przyszło jej jechać dwie godz. Teraz skontaktowałam się z tym
                      onkologiem, kotkę musi oczywiście obejrzeć osobiście bo bez tego zbyt wiele nie
                      może powiedzieć. W stanie jakim jest kotek, odpada jakakolwiek podróż:((
                      U nas kotka leczy się u najlepszego wet i tylko to na razie pozostaje. Planuję
                      ją przewieźć za jakiś czas, po upływie min.3 mc jak już dojdzie do siebie, bo
                      póki co kociczka nie ma siły się ruszać, nawet musimy ją karmić łyżką.
                      Na bieżąco będę dawać znać o jej stanie, dziękuję za wsparcie, pozdrawiam:)
                      • marzenia11 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 01.04.08, 21:55
                        Teraz to pewnie że nie, ale ja bym ja przewiozla najszybciej jak się da. Myslę, że koty potrafia nas zaskakiwać robiąc zupelnie cos innego niż się sopodziewamy - mam na mysli podróż. Poza tym do weta tez nie lubią jeżdzic a przeciez je wieziemy mimo t da ich dobra. Ja bym pojechała na konsultację, oczywiście ja kocia będzie w stanie. Mam nadzieję, że dojdzie do siebie. A jak to widzisz, jest słaba ale w porównaniu do stanu po operacji jest ciut chocby lepiej?
                        • basset2 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 02.04.08, 11:16
                          magda...czy lekarz zrobił biopsje? wynik badania potwierdził guz
                          złosliwy? czy to była diagnoza "na oko" bo guz powiększył sie dość
                          szybko? jak wet zdiagnozował zajadłość guza? są przerzuty?
                          madziu...lekarze czasami zbyt szybko ferują wyroki...
                          • magda770 basset! 02.04.08, 12:30
                            wet postawił diagnozę "na oko", stwierdził złośliwość, po tym, że guz bardzo
                            szybko się powiększył, był dobrze ukrwiony i kruchy. moja mama, która widziała
                            tego guza powiedziała, że wyglądał jak mięso- tkanka łączna. wet nie robił
                            żadnej biopsji, przerzutów nie ma ale wet pow, że takie guzy często odrastają w
                            tym samym miejscu, bez przerzutów. mówił że kotka ma 50% szans, może odrosnąć
                            albo nie i to mnie doprowadza do szaleństwa bo nie mogę myśleć, że kotka
                            przeżyje lub nie, nie mogę się nawet cieszyć teraz tym, że dochodzi do siebie,
                            bo mam świadomość, że lada moment może ją zaatakować znowu nowotwór.
                            chcę zabrać kotkę, jak już trochę dojdzie do siebie, do onkologa w warszawie,
                            żeby zrobił jej dokładne badanie i postawił dokładną diagnozę, ew. wskazał
                            jakieś leczenie.
                            pozdrawiam:)
                        • magda770 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 02.04.08, 12:19
                          w porównaniu do stanu po operacji jest o niebo lepiej. zaraz po była cała
                          spuchnięta, w ogóle się nie ruszała i była żywiona tylko przez kroplówkę. teraz
                          już chodzi, jest weselsza, je prawie normalnie i od wczoraj zaczęła się
                          załatwiać, wcześniej dawaliśmy jej błonnik.
                          wet powiedział, że szew się bardzo ładnie goi i że kotka ma się dobrze. powiem
                          jednak szczerze, że mimo wszystko to nie jest dla mnie żadnym pocieszeniem bo
                          jak pomyślę, że jest duże prawdopodobieństwo, że guz może się odnowić to chce mi
                          się płakać. tak jakby obserwować powolną, nie pewną śmierć ukochanego kotka...
                          • marzenia11 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 02.04.08, 12:51
                            Hej.Z tego co piszesz (też do basset) wynika, że tak naprawdę nic nie jest pewnego. Bez badań nie mozna mieć pewności. Nie uspokajam Cię i nie chodzi mi o dawanie nadziei, ale o fakty.Nie lubię, gdy lekarz na oko bada i mówi o 50% szans. To trochę pachnie omnipotencją. Oczywiście, na pewno jest dobrym fachowcem z duzym doswiadczeniem, ale nawet najlepszy może się pomylić. Poza tym kazdy kot jest inny, a poza tym nawet jesli zlośliwy i odrośnie w tym samym miejscu to nie znaczy, że nie mozna leczyć.
                            Z tymi szansami jest bardzo róŻnie, znam wiele przypadków wychodzacych poza logikę medycznego rozumu zarówno wśród ludzi i też kilka wśrod zwierząt. Reasumując- najgorsze co możesz teraz zrobić dla siebie i kotki to wypatrywać jej choroby (których nie ma, przynajmniej jeszcze) i plakać, że umrze! Kot wyczuwa nasze nastroje lęki napiecia - a Ty masz swoja wspierać w zdrowieniu i cieszyć się z tego. I oczywiście opierając się na faktach a nie przypuszczeniach - dalej leczyć i diagnozować. Dlatego myslę, że przyjazd z nią do Warszawy to dobry pomysl.
                            Wiesz, z moją mamą dzieją się niepokojące rzeczy.Oczywiście, nie chce iść na badania.Poniewaz pracuję w służbie zdrowia wiem co hipotetycznie może jej być. Miałam okres że bardzo nad tym plakałam i się martwiłam tym co bedzie. Ale uwierz mi, że to bez sensu - bo moze diagnoza jest zupelnie bądź nieco inna i nie wiemy co bedzie. Lepiej cieszyć się tym co jest i przezywać każdą minutę. Bo jak ktoś powiedział: "Przeszłość - już była, przyszlości - nie ma, tak naprawde jest tylko teraźniejszość". I nią się trzeba zajmować. Tak naprawdę ja, Ty i nasi bliscy tez w przyszlości możemy mieć nowotwór, nawet zlosliwy. Czy to znaczy że od dzis mam y się tym martwić?
                            Pozdrawiam serdecznie i postaraj się uspokoić, pa :)
                            • magda770 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 02.04.08, 13:21
                              Marzenko,
                              to co piszesz jest bardzo krzepiące. Wiem, że nie można się bez sensu zamartwiać
                              tylko działać. Póki co czekam aż kotka poczuje się lepiej i będzie mogła odbyć
                              podróż do Warszawy do onkologa. Wiem, że moje zamartwianie tu nic nie da a wręcz
                              udzieli się kotce i tylko pogorszy jej stan (dlatego może i dobrze, że nie mogę
                              przy niej być cały czas, bo na pewno nie powstrzymałabym się od płaczu:). Jedyne
                              co moim zdaniem diagnozuje z obserwacji na oko, złośliwość guza to to, że
                              powiększył się on niesamowicie szybko i był mocno ukrwiony. Jednak kotka jest
                              młodziutka, ma dopiero 3 lata i nawet wet powiedział, że to dziwne, że w tak
                              młodym wieku jest to nowotwór złośliwy. Moim zdaniem ma ona na tyle silny
                              organizm, że będzie się mógł bronić i przez to są duże szanse na wyleczenie i
                              możliwość zmniejszenie bądź zupełnemu zapobiegnięciu nawrócenia się guza. W
                              miejscu gdzie przebywa kotek, jest leczony u najlepszego specjalisty, nie ma
                              żadnych onkologów dla zwierząt, więc na razie pozostaje czekać do momentu kiedy
                              będzie mogła być przewieziona do Wawy.
                              Marzenko, dziękuję Ci serdecznie za wsparcie, słowa otuchy i istotne wskazówki
                              i porady. To bardzo mi pomaga i wiele dla mnie znaczy:)
                            • magda770 do marzeni11 02.04.08, 14:00
                              Marzenko,
                              napisałaś o swojej mamie, wiem, że nawet nie ma co porównywać sytuacji kota do
                              sytuacji gdy coś dotyczy człowieka, a zwłaszcza najbliższej osoby. Tym bardziej
                              rozumiem, że nie ma co tak tragizować tylko cieszyć się tym, że zwierzę przeszło
                              szczęśliwie operacje i można je dalej leczyć. Trzymam kciuki za Ciebie, by
                              wszystko się dobrze ułożyło.
                              Pozdrawiam
                          • basset2 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 02.04.08, 13:16
                            madziu...uff...że nie ma przerzutów:))))
                            madziu...nawet specjalista onkolog dr Jagielski nie daje
                            diagnozy "na oko" bez biopsji
                            madziu...to może ale NIE MUSI być złośliwiec...może ale NIE MUSI sie
                            odnowić...
                            gro jego pacjentów dożywa starości ...:))))))))
                            madziu...tak bardzo chaciałabym przekazać pozytwnej energii która
                            jest Ci teraz bardzo potrzebna...
                            ściskam mooooooocno kciuki za Was obie...będzie NA PEWNO
                            dobrze!:))))))

                            pisz co i jak z koteczką nie zawsze jaest tak beznadziejnie jak sie
                            nam wdaje:))))
                            ps."na oko to chłop...itd"
                            • magda770 Re: nowotwór złośliwy u kotki- pytanie!! 02.04.08, 13:28
                              dzięki odpowiedziom na forum coraz bardziej się podbudowuje i zaczynam wierzyć,
                              że nie może nie będzie tak źle...
                              nie ma przerzutów aczkolwiek boję się jej teraz dotykać w innych miejscach, by
                              nie znaleźć nowego guza. wiem, że trochę panicznie do tego podchodzę. no ale wet
                              ją oglądał i nic nie stwierdził. mam nadzieję, że jak już zawiezie się kotkę do
                              dr Jagielskiego to podejmie on niezbędne leczenie by móc zapobiec nawrotom.
                              kotka jest młoda więc są duże szanse.
                              jeszcze raz dziękuję bardzo za wsparcie, jest ono nie zastąpione:) cały czas
                              będę na bieżąco dawać znać co u kotki. pozdrawiam:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka