Dodaj do ulubionych

ciąża urojona

09.04.08, 14:52
Bardzo prosze o radę i pociechę. Mam sunie 1,5 roku. Po ostatniej/drugiej
cieczce/ miała ciąże urojoną. Klasyczne objawy. Dostawała 2 zastrzyki
przeciwzapalne bo miała opuchnięte podbrzusze i sutki.Przeszło. ufff! Ale
niedługo znowu będzie miała cieczke i co... znów to samo. Czy po każdej
cieczce tak się dzieje? A może są jakieś sposoby wczesnego zapobiegania ciąży
urojonej? Nie chcemy jej sterylizowac bo myślimy miec kiedyś malutkie yorki
ale ona ma dopiero 1.5 roku - to chyba jeszcze za wcześnie? Wyglądała tak
biednie i smutno. Nie chciała jeśc, nie opuszczała legowiska. Jest jakaś rada?
Obserwuj wątek
    • monikawet Re: ciąża urojona 09.04.08, 15:42
      Niestety istnieje prawdopodobieństwo,że czekają was kolejne ciąże urojone.Nie ma
      na to złotego środka oczywiście poza sterylizacją.Można stosować zastrzyki
      antykoncepcyjne-nie będzie cieczki,a co za tym idzie nie będzie ciąży urojonej.
      Jeśli już sama ciąża wystąpi można podawać środki blokujące produkcję prolaktyny
      odpowiadającej pośrednio za mlekotok,antybiotyki,środki przeciwzapalne.Robi się
      okłady zmniejszające obrzęk...
      • orchidka77 Re: ciąża urojona 09.04.08, 16:39
        Moja koleżanka ma szuczkę (nie york, a bulterierka). Suczka rodowodowa i hodowlana - planowała więc też kiedyś szczeniaki... Niestety suczka od pierwszej rujki miała ciąże urojone - przy każdej nastepnej rujce było coraz gorzej. Suczka odmawiała jedzenia, non stop płakała, załatwiała sie w domu etc. Na hormony reagowała bardzo źle niestety (szczegółów nie znam).
        W końcu dali sobie spokój z myślą o szczeniakach i wysterylizowli sunię. Problem ciąż urojonych i innych rewelacji z nimi związanych minał jak ręką odjął. Generalnie koleżanka twierdziła, że szuczka zaczęła się zachowywać "tak jakby dopiero wtedy zaczęla się cieszyć życiem"... i "szkoda, że tak długo zwlekali".
        • green-aria Re: ciąża urojona 12.04.08, 14:36
          Jedyną skuteczną metodą jest sterylizacja.Podawanie hormonów nie
          jest obojętne dla zdrowia suczki.Ciąza urojona czesto wiąże się z
          laktacją i przyczynia się do powstania guzków na sutkach.Jeśli
          jednak zdecydowanie nie chcecie jej sterylizować,to objawy ciąży
          urojonej można nieco złagodzić dietą niskobiałkową,należy zabrać
          suni ulubione zabawki,aby nie traktowała ich jak swoich
          dzieci,zapewnić jej wiecej spacerów,ogólnie trochę mniej się z nią
          pieścić.
        • go_away Re: ciąża urojona 13.05.08, 22:54
          Czy ktoś mogłby mi wytłumaczyć co powoduje ciąze urojone. Mm 6 letnia suczke, ale na szczęście nigdy nie miała takich objawow o jakich piszecie.
          • szymucia Re: ciąża urojona 15.05.08, 09:50
            Byłam wczoraj ze swoją sunią u fryzjera. Pani stwierdziła że u małych ,
            wypieszczonych suczek to "normalka". Ciekawe, prawda?
    • avasawaszkiewicz Re: ciąża urojona 15.04.08, 10:52
      Owszem urojone ciąże mogą być stałym elementem po cieczce ale niekoniecznie.
      Stosując blokady hormonalne można je zlikwidować ale w raz z cieczkami - nie
      jest to jednak korzystne dla zwierzaka.
      Co do doraźnych działań w przypadku urojonych ciąż jest wzmożony ruch i tzw
      odrzucenie suczki. Chowamy wszelkie zabawki, rozwalamy jej umoszczone posłanko.
      nie pieścimy nadmiernie a za to przeganiamy ją aby wszelkie kumulowane środki
      przerabiała nie na mleko ale na potrzeby energetyczne.
      najlepszym jednak wyjściem zdecydowanie byłaby sterylizacja.
      Powiedz proszę dlaczego chcesz aby suczka miała szczeniaki?
      Pozdrawiam - Ava
      • szymucia Re: ciąża urojona 16.04.08, 17:08
        Bardzo dziękuje za wszystkie rady.Wydaje mi się że jest w tym też troche naszej
        winy. Po ostatniej cieczce nie bardzo chciała jeśc a myśmy ją zachęcali,
        podtykali różne smakołyki.Do czego prowadzi niewiedza?! Mój syn ma 10 lat i
        suczka to jego pupilka. zainteresowanie i przytulaniem "wynagradzał" jej brak
        apetytu.Kiedy kupowaliśmy Mejsi już cieszyliśmy się że kiedyś będzie miała
        szczeniaczki. Syn i ja to dwa"psiarze" w rodzinie.Najważniejsze jednak żeby
        Mejsi była zdrowa.Ale szczeniaczków by nam było szkoda. Ale cóż.
      • szymucia Re: ciąża urojona 16.04.08, 17:11
        fotoforum.gazeta.pl/photo/3/uc/rb/jjx3/D9E0kaSsYD52Wu3rWB.jpg
        To zdjęcie Mejsi. Sama wygląda jeszcze jak szczeniaczek.Pozdrawiam i dziękuje
        wszystkim za wsparcie
        • rezurekcja Re: ciąża urojona 16.04.08, 19:48
          Szymucia, psow jest bardzo duzo.
          Na tym forum nie tylko ja prezentuje poglad, ze nie nalezy tworzyc
          nowych bytow, lecz trzeba zaopiekowac sie tymi, ktore juz sa.
          Schroniska pekaja w szwach. Zamiast rozmnazac jorki rasowe i
          nierasowe, lepiej namów znajomych do zabrania psa ze schroniska,
          teraz w pilnej potrzebie nie przestaje byc schronisko w Krzyczkach.
          • blue.berry Re: ciąża urojona 16.04.08, 20:39
            bycie "psiarzem" nie obliguje do rozmnazania zwierzat.
            a bycie "swiadomym psiarzem" prowadzi do wrecz przeciwnych wnioskow.

            mysle ze chyba lepiej postarac sie aby wasza sunia zyla jak
            najzdrowiej i najlepiej niz kosztem jej zdrowia zastanawiac sie nad
            wirtualnymi szczeniaczkami. a jak bedziecie chcieli powiekszyc psia
            rodzine to moze warto przygarnac jakiegos yorka? o dziwno i w
            schroniskach bywaja.
          • nusiekpusiek Rady mądrzejszych... 24.04.08, 19:25
            Wtrącę się, bo ruszyła mnie ta odpowiedź.
            Jeśli ktoś chce mieć swoje psy od swojego psa, to nie radź, by wziąć
            psa ze zschroniska...
            • rezurekcja Re: Rady mądrzejszych... 25.04.08, 00:05
              nusiekpusiek napisała:


              > Jeśli ktoś chce mieć swoje psy od swojego psa,

              Z reguly taki ktos chce oszczenic swoja suke. A szczeniaki sprzeda.
              Wiec miec ich nie bedzie.
              Nie slyszalam nigdy, zeby ktos zatrzymal swiadomie caly miot, bo
              chce miec psy od swojego psa. Z reguly swiadomie i niekiedy
              rozpaczliwie szuka nabywcow/odbiorcow.

              > to nie radź, by wziąć psa ze zschroniska...

              Ok. Moze kupic psa, ktory juz jest, zamiast mnozyc byty.
              www.allegro.pl/item345450830_york_yorki_sunia_z_rodowodem.html
              www.allegro.pl/item345509516_yorkshire_terrier_yoreczki_pieski.html

              Codziennie swieza oferta.
              • rezurekcja Re: Rady mądrzejszych... 25.04.08, 00:07
                sorry, powinnam wstawic taki link,
                www.allegro.pl/1530_zywe_zwierzeta.html?order=t&view=gtext
                Przepraszam, zasugerowalam sie rasa pieska z watku.
              • alexparis Re: Rady mądrzejszych... 06.05.08, 10:48
                Witam,jestem tutaj nowa,od niedawna mam dwa pieski rasy yorkshire
                terrier (parke).Spojrzalam na to ogloszenie na allegro i troche
                dziwne to wszystko.Przeciez dorosly York nie moze przekraczac wagi
                3,1 kilo.Ten z ogloszenia nie miesci sie w kryteriach wiec jakim
                cudem ma rodowod????
                • szymucia Re: Rady mądrzejszych... 06.05.08, 13:35
                  > Witam,jestem tutaj nowa,od niedawna mam dwa pieski rasy yorkshire
                  alexparis jak udaje ci się uniknąć nichcianej ciąży u suczki, masz przecież
                  parkę. Chciałabym cię zaptytać o tyle rzeczy bo nigdy nie miałam pieska tej
                  rasy. Dzieciom udało się nas namówić ale dzieci /10 i 14 lat/jak to
                  dzieci.Piesek do przytulania i na spacerki a pielęgnacja to raczej mama. Myślisz
                  o hodowli piesków ?
                • rezurekcja forum o jorkach 06.05.08, 17:42
                  alexparis napisała:

                  > Witam,jestem tutaj nowa,od niedawna mam dwa pieski rasy yorkshire
                  > terrier (parke).

                  Bedziesz babcią.

                  > Przeciez dorosly York nie moze przekraczac wagi
                  > 3,1 kilo.Ten z ogloszenia nie miesci sie w kryteriach wiec jakim
                  > cudem ma rodowod????

                  Moze cudem wlasnie. Lub "cudem". moze tez sie okazac, ze ten,
                  ktorego bedziemy kupowac, ostatni z miotu, nie starczylo
                  rodowodow... itd. itp...
                  Tu linka na pdoforum Dogomanii o jorkach.
                  www.dogomania.pl/forum/forumdisplay.php?f=67
    • salma75 Re: ciąża urojona 16.04.08, 17:45
      Czy suczka jest rodowodowym yorkiem?
      • szymucia Re: ciąża urojona 17.04.08, 11:56
        nasza suczka nie jest rodowodowym yorkiem."Prawdziwy" ale bez rodowodu.Nie
        jeżdzimy na wystawy, nie męczymy jej papilotami.Może swobodnie biegac nawet po
        błocie.Dla mnie psy wystawowe to biedne, nieszcześliwe psy. Nie chce nikogo
        obrażac ale taki jest mój pogląd.Wydaje mi się że również że i sterylizacja jest
        sprzeczna z naturą
        • rezurekcja mam inny poglad 17.04.08, 12:49
          szymucia napisała:

          > nasza suczka nie jest rodowodowym yorkiem.
          > "Prawdziwy" ale bez rodowodu.

          Rodowody to dzialka Blue.berry, ja sie nie wtracam, bo sie nie znam.
          Ale z tego, co pamietam z roznych dyskusji forumowych, pies bez
          udokumentowanych przodkow jest tylko psem w typie rasy a nie
          rasowym. Co nie znaczy, ze taki pies jest mniej piekny, mniej
          zdolny, mniej godny kochania.
          My mamy same kundle bure, zblizajace sie jedynie do rasy (owczarek
          poniemiecki i cwiercjamnik) ale nie przeszkadza nam to w niczym.

          > Nie jeżdzimy na wystawy, nie męczymy jej papilotami.Może swobodnie
          biegac nawet po
          > błocie.

          Kwestie zwiazane z rodowodem i wystawami zostawie do wyjasnienia
          tym, co wiedza lepiej.

          > Dla mnie psy wystawowe to biedne, nieszcześliwe psy. Nie chce
          nikogo
          > obrażac ale taki jest mój pogląd.

          Nie, nie wszytkie sa nieszczesliwe, niektore ponoc lubia atmosfere
          wystaw. To zalezy od tego, jak sa traktowane przez opiekunow, jak
          domownik czy jak maszynka do zdobywania medali i obrazek dla
          pieknego wygladania.
          BTW ja tez nie chodze na wystawy. Ale wystawy maja swoje cele, wbrew
          pozorom.
          Co do pogladu to widzialam bardzo fajny cytat, nie wiem czyj: to
          jest moj poglad i ja go podzielam.

          > Wydaje mi się że również że i sterylizacja jest
          > sprzeczna z naturą

          Ooooooo, to daleko posunieta nadinterperetacja rzeczywistosci...
          Sprzeczna z natura jest bowiem sama rasa yorkshire terrierow.
          Zostala stworzona przez czlowieka. W naturze to wystepuje wilk, a
          nie jorczek.
          A co mysmy z tego wilka zrobili....
          z wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Yorkshire_Terrier
          " Rys historyczny
          Yorki powstały w połowie XIX wieku. Ich zadaniem było tępienie myszy
          i szczurów w domach biednych rzemieślników i robotników. Ich
          prawdopodobnymi przodkami są: maltańczyk, Dandie Dinmont Terrier i
          skye terrier. Jest to mały pies wyhodowany w hrabstwie Yorkshire, na
          Północy Wielkiej Brytanii, w wyniku krzyżowań ras terierów."

          Tu masz tekst obszernie informujacy o sterylce
          www.vetserwis.pl/sterylizacja_pies.html
          Nasze psy i koty (plci obojga) odjajczone. My jestesmy spokojni, a
          zwierzyna sobie wcale nie krzywduje. I charaktery im sie nie
          zmienily. Kto byl przytulasty, jest jest w dalszym ciagu, kto dawal
          w morde, ten daje nadal.

          Pozdro.
          • szymucia Re:dużo do przemyślenia 18.04.08, 08:39
            Rezurekacja przysłała mi bardzo ciekawy i bardzo obszerny artykuł o sterylizacji
            i ciąży urojonej. Powiem szczerze że to co udało mi się znależc do tej pory na
            ten tema to tylko kropla w morzu. Przygode z internetem dopiero zaczynam stąd
            moje braki.Przeczytałam wszystko uważnie i tak naprawde to się myliłam myśląc że
            ciąża i szczeniaki są suczce potrzebne do szczęścia.Nie bałam się kłopotów ze
            szcczeniakami ,ale zabrakło mi wyobrażni że przecież suczce coś mogło by się coś
            stac.Musze ten temat jakoś z domownikami poruszyc. Trudne bo dzieci nie raz
            mówiły o "młodych" a taki zabieg jest przecież nieodwracalny. Bardzo dziękuje
            wszystkim za komentarze, uświadomiły mi że jest druga strona medalu.Pozdrawiam
          • ssabaudia Re: mam inny poglad 15.05.08, 22:32
            rezurekcja napisała:

            > my mamy same kundle bure, zblizajace sie jedynie do rasy (owczarek
            poniemiecki i cwiercjamnik)

            padłam...
        • avasawaszkiewicz Re: ciąża urojona 17.04.08, 14:03
          Trudno powiedzieć co jest bardziej sprzeczne z naturą trzymanie niejedzącego
          PSA, w domu, na kanapie, z kokardką i ciążą urojoną :) czy zabieg sterylizacji :).
          Szymuciu tak naprawdę rozumiem Twoje dylematy. Zabieg to co innego. Ale musisz
          przyznać, że w naszej erze już niewiele jest naturalnego. Selekcji naturalnej
          już prawie nie ma. Nauka poszła tak do przodu, że aż strach. Wszystko już nam
          prawie wymienią, wyleczą. Wybija nas tylko nowotwór i AIDS jakby co robimy
          zabieg i już.
          Niestety jednak nie jest tak, że owa jedna ciąża w życiu psa jest potrzebna a
          powiedziałabym nawet wręcz przeciwnie.
          Każde zwierze my również się do nich zaliczamy mamy zakodowaną informację -->
          "przedłuż gatunek i do tego jak najlepszymi no i oczywiście swoimi genami" i już
          nie jest więc tak, że raz kryjąc tę suczkę (już abstrachując od kwestii
          problemów ze szczeniakami) zaspokoisz jej potrzeby ta wciąż będzie miała tę
          informację gdyż ona się nie wykasuje. Prędzej czy później czekać Cię będą wciąż
          te same problemy, tylko to później to suczka będzie już starsza i Wy wszyscy
          będziecie już po przejściach a szkoda tracić wszystkich energię.
          Zagmatwałam jak się da najbardziej liczę na wyrozumiałość podczas czytania.
          Pozdrawiam - Ava
          • blue.berry kynologia i sprzecznosci z naturą 17.04.08, 14:51
            szanowna pani kupila yorka, prawda? wybrala ta rase bo jej (i jej
            rodzinie) ta rasa sie podoba. a jak szanowna pani mysli - skad
            wziely sie yorki? ano stad ze ktos kiedys krzyzujac inne rasy (opis
            wyzej) doprowadzil do ich powstania. a pozniej ktos inny (a nawet
            duzo ktosiow) pracowal nad doskonaleniem tej rasy, krzyzujac ze soba
            najbardziej wartosciowe pod wzgledem zdrowia/uzytkowosci/urody
            osobniki. to sie nazywa kynologia :) wystawy - jakkolwiek byly by
            nie postrzegane - sluza do weryfikacji zdrowia/wygladu/uzytkowosci
            poszczegolnych psow w rasach. uprawnienia hodowlane (ktorych
            elementem sa 3 oceny (2 bardzo dobre i jedna doskonala) na 3 roznych
            wystawach (2 krajowych i 1 miedzynarodowej) ) sluza zas dopuszczaniu
            do rozrodu najbardziej wartosciowych osobnikow. i m. in wlasnie
            dzieki temu mogla szanowna pani swojego yorka kupic. bo iles osob
            przez wiele lat rozmnazalo te psy zgodnie z zasadami madrze pojetej
            kynologi. pani sunia juz niestety nie jest tego przykladem - brak
            rodowodu oznacza ze albo rodzicie rowniez go nie posiadali albo
            posiadali ale nie mieli uprawnien hodowlanych (jest oczywiscie
            ejszcze pare innych mozliwosci ale podaje 2 najczestsze). pani
            rozmnazajac swoja sunie (i kryjac ja pse zapewne rowniez
            nierodowodowym) dolozy swoja cegielke do tego aby yorki jako
            nastepne dolaczyly do ras w polsce calkowicie popsutych - nie
            majacych nic wspolnego z wzorcem wygladu i zachowania jak rowniez
            pochorowanych i pelnym wad. zreszta juz dzis wszedzie jest pelno
            yorkow miniaturek i zrozpaczonych wlascicieli szukajacych porad w
            tematach alergii, lysienia, wypadajacych tchawic i in.

            aha i przy okazji - ma pani swiadomosc ze zgony suk przy porodzie to
            nie jest ewenement.


            >Dla mnie psy wystawowe to biedne, nieszcześliwe psy.

            miarą biedy i nieszczescia psa jest to jak traktowany jest przez
            swojego wlasciciela (oraz to czy wogole go ma)
            znaczna czesc psow wystawowych to psy ktore owe wystawy
            najzwyczajniej lubia. jest to dla nich jeden z elementow zycia obok
            wyjazdu na piknik czy wizyty na imieninach cioci Kazi.


            a co do sprzecznosci z naturą - trudno o lepsze podsumowanie:
            "Trudno powiedzieć co jest bardziej sprzeczne z naturą trzymanie
            niejedzącego PSA, w domu, na kanapie, z kokardką i ciążą urojoną czy
            zabieg sterylizacji"

            alleluja!
            • salma75 Re: kynologia i sprzecznosci z naturą 17.04.08, 14:55
              blue.berry...Nie można było lepiej tego ująć. Podpisuję się pod tym, to mi tylko
              pozostało.
              Mam nadzieję, że właścicielka yorka przemyśli wszystko i suczka zostanie
              wysterylizowana.
              • rezurekcja alesmy daly Szymuci do wiwatu... 17.04.08, 15:31

                Szymucia, my Cie nawet rozumiemy, ale z drugiej strony, kazda z nas
                w jakis sposb jest zwiazana ze schroniskiem dla zwierzat, a tam
                tysiace pieknych i wartosciowych psow i kotow czekaja na dobrego
                opiekuna. Szczeniaki Twojej suni moga zajac im miejsce. A
                dozywocie w schronisku... chcialabys?...
                Dlatego namawiam do zaniechania pomyslu o rozmnazaniu suczki.
                • blue.berry Re: alesmy daly Szymuci do wiwatu... 18.04.08, 10:26
                  rezurekcjo - wiem - jestem napastliwa i zla osoba. sama sobie to
                  zarzucam bo wiem ze byc moze przez to przegrywam zamiast wygrywac.
                  ale po prostu sa dni kiedy juz nie daje rady. chocby taki jak
                  wczoraj - smierc jednego psa z powodu glupoty wlascicielki, dwa psy
                  (w mojej ukochanej rasie bordogow) w opcji "ja juz go nie chce, wiec
                  oddam do schroniska", chory psiak po operacji ktory umiera w
                  schronie bo nie ma dla niego chocby tymczasowego domu, suka zabrana
                  ze schronu z wysoka ciaza po sterylce aborcyjnej.... a to tylko
                  jeden dzien....
                  • rezurekcja Re: alesmy daly Szymuci do wiwatu... 18.04.08, 12:57
                    blue.berry napisała:

                    > rezurekcjo - wiem - jestem napastliwa i zla osoba.

                    A wcale nie, mnie samej siadly nerwy i chcialam nawarczec, tyle, ze
                    nie chcialam wlazic na nieswoja dzialke.

                    > ale po prostu sa dni kiedy juz nie daje rady. chocby taki jak
                    > wczoraj - (....) a to tylko
                    > jeden dzien....

                    Twoja wypowidz byla poirytowana, owszem, ale i tak elegancka.

                    Zeby moj pies byl bardziej kompatybilny z czteronogami... planowalam
                    miec trzy ze schronu. Skonczylo sie na jednym dominujacym.
                    Siostra po przygarnieciu cwierjamniczki przybastowala (ma jeszcze 4
                    koty i psa-seniora marki chart jeleniogorski, tez znajda, ktorej
                    nikt nie szukal).

                    Bezmyslnosc ludzka boli koszmarnie.
                    Sciskam.
    • szymucia kto coś o tym wie? 22.04.08, 11:59
      Proszę o informacje jak może zmienic się zachowanie psa po takim zabiegu. Proszę
      chętnych o odpowiedż , może czytają to osoby które już musiały podjąć decyzję o
      zabiegu u swojego yorka. Pozdrawiam
      • rezurekcja Re: kto coś o tym wie? 22.04.08, 13:58
        szymucia napisała:

        > Proszę o informacje jak może zmienic się zachowanie psa po takim
        > zabiegu.

        Jeden jedyny kolega Bullowy narzekal, ze jego bullterierka po
        zabiegu zrobila sie leniwa.
        Cala reszta forumowiczow nie stwierdzila zmiany zachowania na
        gorsze.
        Niektorzy mowili, ze zwierzyna stala sie bardziej przytulasta.

        > Proszę
        > chętnych o odpowiedż , może czytają to osoby które już musiały
        podjąć decyzję o
        > zabiegu u swojego yorka.

        My mamy koty i psy (obojga plci) po zabiegu. U nas wszystko
        przebieglo pozytywnie, i operacja i gojenie (byly male powiklania
        przy jednym kocie, ale wyszedl z tego). Dzis wszytkie ciesza sie
        zyciem i nie stresuja rujami a my potomstwem, dla ktorego trudno
        byloby znalezc dom.

        Zeby jednak nie bylo tak rozowo: sterylka to ingerencja
        chirurgiczna, a ze biologia to nie matematyka, wiec nie zawsze jest
        tak samo pozytywnie.
      • avasawaszkiewicz Re: kto coś o tym wie? 23.04.08, 11:38
        W wielu przypadkach właściciele doszukują się zmian u swoich zwierząt. A to
        powiedzą, że stały się bardziej przytulaste (jak to napisała Rezurekcja) a to,
        że leniwe a to, że tyją. Nie da się jednak tego tak do końca ocenić bo kobiety
        już nawet powyżej 25-30stki też tyją, też mniej się ruszają, i czasem są
        bardziej przytulaste mimo, że nie są sterylizowane i hormony wciąż u nich
        pracują :). Co do przytulania po zabiegu zawsze spędzamy ze zwierzakami więcej
        czasu przyzwyczajając je do tulenia co może procentować później.
        Owszem w przypadku sterylizacji i kastracji zwierzaki niby mają skłonności do
        tycia bo nieznacznie zmienia się ich metabolizm i mniej się ruszają (szczególnie
        dotyczy to samców gdzie ich motorem jest odcinany w dużej mierze testosteron) u
        suk tak nie ma a otyłość właściciele zrzucają zamiast na siebie, na swoja
        kuchnię, swoje krótkie spacery z psem na barki sterylizacji.
        Moja suczka wysterylizowana bardzo późno aż wstyd powiedzieć w którym swoim roku
        życia (i to był duży błąd) wcale się nie zmieniła choć z lekka powiększyły jej
        się boczki ale to z mojej i moich rodziców winy no i z racji wieku gdyż bidulka
        coraz gorzej chodzi. Sama nie znam suczki, która zdecydowanie by się zmieniła
        pod względem charakteru.
        Pozdrawiam - Ava
        • szymucia Re: kto coś o tym wie? 23.04.08, 22:17
          Ava bardzo ci dziękuje. Tak rzeczowo to wszystko wyłożyłaś. Tak bym chciała już
          miec ten problem za sobą a tu jeszcze muszę przeprowadzic dyskusje z dziecmi.
          Nie będzie to łatwe.Ale zostawic tego tak się nie da. Dwa razy w roku probllem
          który trwa kilka tygodni .To jeszcze nic ale żeby to nie było ze szkodą na
          zdrowiu dla naszej suczki. Proszę napisz coś więcej o tym zabiegu. Czytałam o
          tym dośc dużo ale to suche fakty. Ty miałaś z tym do czynienia. Pozdrawiam
          • avasawaszkiewicz Re: kto coś o tym wie? 24.04.08, 14:30
            Nie wiem o co dokładnie Ci chodzi w sprawie nie suchych konkretów :).
            Na zabieg trzeba się umówić. Dobrze jest wcześniej wykonać badanie
            krwi i pokazać suczkę lekarzowi aby ją obejrzał, osłuchał itp. Na
            zabieg przychodzi się nie karmiąc wcześniej suczki jakieś 12 godzin.
            Psa zostawia się w lecznicy na jakieś kilka godzi zależnie od tego
            jak się wybudza - w każdej lecznicy inaczej się lekarz umawia a to
            na tellefon a to za kilka godzin. Po zabiegu suczka wraca w
            kaftaniku bądź kołnierzu z ranką na brzuchu wielkości kilku
            centymetrów. Na ogół wystarcza antybiotyk podany w dniu zabiegu ale
            to zależy od tego jak lekarz zadecyduje. Suczka pierwszy posiłek
            dostanie dopiero następnego dnia ale będzie mogła pić. Młody psiak
            po 24 godzinach wraca do formy z przed zabiegu ale przez minimum 7
            dni trzeba ochraniać go przed samym soba aby nie lizał rany. Po
            około 10-14 dniach zdejmujemy szew i zapominamy o problemie.
            To chyba na tyle :).
            Jakby co służę odpowiedzią - Ava
        • pierozek_monika Re: kto coś o tym wie? 24.04.08, 08:54
          ja znam same pozytywne przykłady zmiany zachowania, zdecydowanie związane ze
          sterylizacją.
          Suka koleżanki, dalmatynka, irytowała się wąchającymi ją sukami, jakoś tak mniej
          cieszyło ją towarzystwo suk. była trochę spięta. Teraz zachowuje się, jakby
          zdmuchnięto jej kilka świeczek, bryka, nie ma dla niej znaczenia czy z psem czy
          z suką.

          Mój kastrowany pies zdecydowanie nie jest mniej ruchliwy - to typ, którego nie
          da się zmęczyć. Owszem, miał ogromny apetyt utrzymujący się tak ok. pół roku po
          zabiegu, musieliśmy go kontrolować. Potem wszystko się ustatkowało, na pewno nie
          jest niejadkiem, ale nie jest gruby, i jedzenie nie jest dla niego najważniejszą
          częścią dnia na pewno. Charakter mu się nie zmienił.

          Suka moich rodziców - ani się nie roztyła, ani jej się nie zmienił charakter -
          nic. Zmiana taka, że cieczek nie ma.

          Suka kolejnej koleżanki - też ani gruba i zero zmian w zachowaniu. Z racji
          osiągnięcia dojrzałości nie jest już taka "narowista".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka