celofyz
28.05.08, 16:38
witam,
bardzo proszę o radę.
Mój pies - młody wilczek - wyrwał się przedwczoraj za suką i wbiegł na ulicę. Wracając został chyba potrącony przez samochód (nie widziałam tego dokładnie). Ok. godzinę po wypadku był w szoku, ział szybko, oddychał bardzo ciężko, ale jak wracaliśmy do domu, to biegał i chodził normalnie. W domu, po godzinie, zaczął kuleć na tylną lewą łapę oraz piszczeć. Obejrzałyśmy go ze koleżanką dokładnie, ale nie miał żadnego widocznego obrzęku ani rany. Jednak płakał tak żałośnie, że poszłyśmy z nim w nocy na pogotowie weterynaryjnie. Lekarz bardzo dokładnie go zbadał i powiedział, że nie ma żadnego złamania. Urazów wewnętrznych też nie podejrzewa, ponieważ nie ma żadnych objawów. Kiedy lekarz odginał mu tę chorą łapę pies piszczał w różnych momentach, tak jakby bolał go raz tu, a raz gdzie indziej (jakby ból nie był stały). Generalnie ból zlokalizowany jest przy kości udowej i kolanie. Czasem można mu odgiąć łapę i nie piszczy, a czasem wyje z bólu. Oprócz tego dziwne jest, że czasem stoi na chorej łapie i nic się nie dzieje.
Lekarz dał mu zastrzyk przeciwbólowy i przeciwzapalny i kazał przyjść na zdjęcia rtg jeśli nie nastąpi poprawa. Trwała poprawa nie nastąpiła, pies nadal kuleje, kiedy wstaje piszczy bardzo, ale chyba nie boli go kiedy leży. Dlatego mam wątpliwości, czy iść na rtg (ze względów finansowych). Pies nie wygląda na chorego, ma świetny apetyt, boli go tylko przy wstawaniu i chyba przy naciąganiu mięśni (np. się przeciąga).
Kiedy bezwarunkowo powinnam udać się na zdjęcia??