21.06.08, 07:21
Na moim osiedlu okociła się bezpańska kotka. W ub. roku miała pięć kociąt,
trzy nie przeżyły, a dwa po pół roku zginęły prawdopodobnie pod kołami
samochodów. W tym roku znowu powiła 4 kociaczki. Jeden po czterech tygodniach
został znaleziony obok jednej z klatek nieżywy. Zostały 3. Mają w tej chwili
ok. 7 tygodni. Po uzgodnieniu z wetem, że można już małe zabrać od matki
/karmi je/, moja córka wzięła kocurka. Pojechałyśmy z małym do lecznicy,
został odrobaczony, ponieważ ma katar koci, zakroplono mu oczka i podano
antybiotyk, który będzie dostawał co drugi dzień. Nie miał pchełek, ale
profilaktycznie został spryskany środkiem przeciwpchelnym. W uszkach ma
świerzbowca. Na podwórku był w dobrej kondycji i baraszkował z rodzeństwem. W
domu jest zestresowany, przestraszony, aż żal patrzeć. Zrobił kupkę w kuwecie,
ale nie chce pić. Córka podała mu mleko przez smoczek. To pierwsza noc, jaką
przeżył w nowym miejscu. Proszę, na pewno mieliście takie doświadczenie z
maleńkim kotkiem, podzielcie się uwagami, jak postępować z małym, co zrobić,
aby jadł. Czy oddać go jeszcze matce? Ale co dalej z leczeniem, jeśli się go
odda? Poza tym nie siedzi w swoim domku, tylko chowa się za biurko. Może wziąć
mu jeszcze jedno z rodzeństwa, będzie mu raźniej? To pierwszy kotek wzięty do
rodziny. Córka ma psa goldena, który od razu go zaakceptował. Będę wdzięczna
za każdą poradę.
Obserwuj wątek
    • lu221 Re: kotek 21.06.08, 09:25
      Witaj
      To normalne, że kotek jest zestresowany - w końcu nie ma w okolicy mamy i
      rodzeństwa, całkiem sam i całkiem mały w nowym otoczeniu musi się stresować.
      Musicie mieć dla niego dużo cierpliwości i powolutku go oswajać.
      Jako że to małe kocię, to przyzwyczai się do Was szybciej, niż zdążycie zauważyc
      - wtedy też zacznie normlanie jeść, pić itp.
      powodzenia :)
      • genova51 Re: kotek 21.06.08, 13:06
        lu221 dziękuję za uwagi. Dziś rano pojechałam do córki, kotek wypił trochę
        mleczka, załatwił się w kuwecie, pięknie zakopał, to co po sobie zostawił i
        myślę, że powoli się oswoi. Jeszcze próbuje ukryć się przed nami, ale po chwili
        wychodzi ze swojej kryjówki.
    • salma75 Re: kotek 21.06.08, 12:40
      Jak możesz bezczynnie patrzeć ot tak długiego czasu na śmierć tych kociąt??
      Nie pomyślałaś, że kotkę można po prostu wysterylizować??
      Nie wiem, nie chcesz, nie możesz tego zrobić, nie obchodzi Cię to...A może
      skontaktowałabyś się z jakąś fundacją dla zwierząt w Twojej miejscowości?? Tak
      nie może być! Ile maluchów musi jeszcze umrzeć, po co ta kotka rodzi??

      Co do opieki nad kociakiem:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=1062
      I całe, bardzo przydatne Kocie ABC:
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018
      • genova51 Re: kotek 21.06.08, 13:02
        a może nie mam pieniędzy z marnej emerytury na strylizację kilku kociąt, nie
        przyszło Ci to do głowy? Nie zabieraj głosu, kiedy nie znasz mojej sytuacji i
        nie znasz sytuacji w ogóle. Nawet cięzko jest mi dokarmiać taką gromadkę. Zanim
        coś skrobniesz na forum, to się zastanów.
        • salma75 Re: kotek 21.06.08, 13:12
          To forum publiczne, będę zabierała głos tam gdzie będę chciała.

          Jeśli dokarmiasz zwierzęta, których nie wysterylizujesz będą się one rozmnażały
          jeszcze bardziej ochoczo - są wszak dobrze odżywione.
          Nie rozumiem, jak można tylko bezczynie patrzeć i skazywać te maluchy na pewną
          śmierć.
          Napisałam Ci żebyś skontaktowała się z osobami, które w twojeje okolicy zajmują
          się kastracjami, sterylizacjami kotów. Tego też nie możesz uczynić? Dlaczego?
          Gdzie mieszkasz?
          Gdybyś nie zauważyła - podałam Ci przydatne linki o opiece nad kociakiem. Nie
          musisz dziękować :/
            • salma75 Re: kotek 21.06.08, 13:31
              Otrzymałaś pomoc - otwórz linki, skorzystaj z niej a nie obrażaj się jak małe
              dziecko.
              I napisz skąd jesteś, może ktoś będzie mógł pomóc tej kotce. O ile oczywiście
              zależy Ci na tych zwierzakach...
              • brzozasyberyjska Re: kotek 21.06.08, 13:51
                salma, uspokój się trochę... genova dokarmia bezdomne koty, zna ich
                sytuację, z całą pewnością ich los nie jest jej obojętny. a o tym,
                że sterylki bezpańskich zwierząt są finansowane przez niektóre
                organizacje naprawdę nie każdy musi wiedzieć. nie Ty jedna na
                świecie troszczysz się o zwierzęta... wcześniej potraktowałaś Genowę
                niesprawiedliwie, ma pełne prawo się obrazić i nie wchodzić w tę
                dyskusję a teraz, zamiast przeprosić obrażasz ją po raz kolejny
                traktując jak "małe dziecko".
                • salma75 Re: kotek 21.06.08, 14:08
                  brzozasyberyjska napisała:

                  > salma, uspokój się trochę... genova dokarmia bezdomne koty, zna ich
                  > sytuację, z całą pewnością ich los nie jest jej obojętny. a o tym,
                  > że sterylki bezpańskich zwierząt są finansowane przez niektóre
                  > organizacje naprawdę nie każdy musi wiedzieć. nie Ty jedna na
                  > świecie troszczysz się o zwierzęta... wcześniej potraktowałaś Genowę
                  > niesprawiedliwie, ma pełne prawo się obrazić i nie wchodzić w tę
                  > dyskusję a teraz, zamiast przeprosić obrażasz ją po raz kolejny
                  > traktując jak "małe dziecko".

                  brzoza, raz jeszcze przeczytałam to co napisłam. W którym miejscu obraziłam genowe??
                  Samo dokarmianie jest na nic! Jasne, jest potrzebne, ale razem z nim musi iść w
                  parze sterylizacja dokarmianej populacji kotów. Bez tego będzie tylko gorzej,
                  miotów będzie coraz więcej.
                  Poinformowałam genowę, że w sterylkach może jej pomóc np. jakaś fundacja dla
                  zwierząt, poprosiłam by podała skąd jest...
                  Dla mnie jest szokujące, że ktoś tyle czasu przygląda się jak kociaki rodzą się
                  i wkrótce potem giną :(.
                  Genowa, napisz gdzie jest ta kotka rodząca w kółko małe, może da się coś w tej
                  sprawie zrobić.
                  To pięknie, że jedno kocię wzięłaś, szczęścia mu życzę, ale pomyśl o tych co
                  były...i tych co będą :(.
                  • brzozasyberyjska Re: kotek 21.06.08, 14:26
                    Salma, tak samo jak Ty uważam, że należy wysterylizować tę kotkę.
                    ale uważam też, że zbyt pochopnie osądzasz ludzi i zbyt napastliwie
                    przedstawiasz swoje racje. po co od razu taki ton " nie obchodzi cię
                    to? nie możesz a może nie chcesz?", nie lubię też kiedy się wyśmiewa
                    lub jakoś unieważnia czyjeś odczucia np słowami "obrażasz się jak
                    małe dziecko". jeżeli ktoś dokarmia koty to można się domyśleć, że
                    ich los nie jest tej osobie obojętny, a pewnych rzeczy może
                    najzwyczajniej w świecie nie wiedzieć. myślę, że nie masz podstaw,
                    żeby z góry zakładać, że kochasz zwierzęta bardziej od innych, tych
                    np którzy dokarmiają koty, dokładając się do tego interesu ze
                    skromnej emerytury, ale nie załatwiają sterylek, bo nie wiedzą, że
                    jest taka mozliwość. można o tym wszystkim spokojnie rozmawiać i
                    udzielać informacji nie zapominając o wzajemnym szacunku.
                    • salma75 Re: kotek 21.06.08, 14:39
                      brzozasyberyjska napisała:

                      > Salma, tak samo jak Ty uważam, że należy wysterylizować tę kotkę.
                      > ale uważam też, że zbyt pochopnie osądzasz ludzi i zbyt napastliwie
                      > przedstawiasz swoje racje. po co od razu taki ton " nie obchodzi cię
                      > to? nie możesz a może nie chcesz?", nie lubię też kiedy się wyśmiewa
                      > lub jakoś unieważnia czyjeś odczucia np słowami "obrażasz się jak
                      > małe dziecko". jeżeli ktoś dokarmia koty to można się domyśleć, że
                      > ich los nie jest tej osobie obojętny, a pewnych rzeczy może
                      > najzwyczajniej w świecie nie wiedzieć. myślę, że nie masz podstaw,
                      > żeby z góry zakładać, że kochasz zwierzęta bardziej od innych, tych
                      > np którzy dokarmiają koty, dokładając się do tego interesu ze
                      > skromnej emerytury, ale nie załatwiają sterylek, bo nie wiedzą, że
                      > jest taka mozliwość. można o tym wszystkim spokojnie rozmawiać i
                      > udzielać informacji nie zapominając o wzajemnym szacunku.

                      brzoza, nigdy nie twierdziłam, że kocham zwierzęta bardziej od innych, skąd to
                      wzięłaś? Powiem więcej znam dziesiątki osób, które robią dla kotów o wiele
                      więcej niż ja, ale staram się jak mogę...

                      Wracając do genowy...Póki co nie zająknęła się na temat ewentualnej sterylziacjo
                      kotki, a propozycję pomocy otrzymala, ufam, że skorzysta z niej.
                      Przykro mi, nie uważam żebym genowę obraziła. Być może zbyt emocjonalnie do
                      sprawy podchodzę, ale zbyt dużo widziałam, inaczej nie potrafię :(.
                      • brzozasyberyjska Re: kotek 21.06.08, 14:57
                        salma75 napisała:

                        brzoza, nigdy nie twierdziłam, że kocham zwierzęta bardziej od
                        innych, skąd to
                        > wzięłaś? Powiem więcej znam dziesiątki osób, które robią dla kotów
                        o wiele
                        > więcej niż ja, ale staram się jak mogę...
                        >

                        chodziło mi o ten konkretny przypadek

                        Przykro mi, nie uważam żebym genowę obraziła. Być może zbyt
                        emocjonalnie do
                        > sprawy podchodzę, ale zbyt dużo widziałam, inaczej nie potrafię :(.

                        napisałam Ci już co konkretnie mi się nie spodobało w Twoich
                        wypowiedziach, nie będę się powtarzać.


                        Wracając do genowy...Póki co nie zająknęła się na temat ewentualnej
                        sterylziacj
                        > o
                        > kotki, a propozycję pomocy otrzymala, ufam, że skorzysta z niej.

                        też mam nadzieję, że zwróci się o pomoc, chociaż oczywiście nie musi
                        tego robić za Twoim pośrednictwem.
                      • marzenia11 do salmy 21.06.08, 19:13
                        Rozumiem, że nie widzisz w swoim działaniu nic obraźliwego, bo gdybyś to widziała może bys się tak nie zachowywała. Dlatego warto czasem posłuchać innych i mimo że się nie widzi zastanowić się nad swoim zachowaniem właśnie z powodu zwrotnych informacji od innych ludzi. Ale mniejsza z tym, jakie masz relacje z innymi ludźmi. Gorzej jest, że Twój styl bycia na forum szkodzi kotom - może to zrozumiesz, na to liczę, że będąc agresywna w stosunku do innych ludzi sprawiasz, że nie korzystają z Twojej wiedzy tylko ignorują ją. Osoba mająca ogromne doświadczenie i wiedzę, ale jednocześnie agresywna i oceniająca sprawia, że ta wiedza blaknie i nie jest przez innych wykorzystywana.
                        Może zrozumiesz, może nie - ja nie będę odpowiadać na Twoje agresywne i oceniające posty. Pozdrawiam
    • brzozasyberyjska Re: kotek 21.06.08, 14:47
      genova51 napisała:

      Może wziąć
      > mu jeszcze jedno z rodzeństwa, będzie mu raźniej? To pierwszy
      kotek wzięty do
      > rodziny.

      Genova, byłoby wspaniale gdybyś wzięła jeszcze jednego kotka, nie
      tylko dlatego, że razem byłoby im raźniej, lepiej by się chowały i
      byłyby szczęśliwsze, ale i z tego powodu, że uratowałabyś JESZCZE
      JEDNO KOCIE ŻYCIE. ale decyzję możesz podjąć tylko Ty sama. polecam
      Ci do przeczytania artykuł:
      www.adopcje.org/article27-1-Co_dwa_koty_to_nie_jeden.html
      polecam Ci też kontakt z jakąś organizacją pomagającą zwierzętom z
      Twojej okolicy. często finansują oni w całości sterylki,
      prawdopodobnie pomogą też w znalezienu domów kociętom, a może i ich
      mamusi. cieszę się, że dokarmiasz koty, jestem pewna, że są Ci
      wdzięczne za pełne brzuszki, szczególnie zimą :). pozdrawiam.
      • genova51 Re: kotek 21.06.08, 15:47
        brzozo, dziękuję za miłe słowa. Obym nigdy na żadnym forum nie spotkała tak
        agresywnych ludzi, jak salma. Po prostu się rozbeczałam. Łatwo jest osądzać
        ludzi, nie znając do końca sytuacji. Tylko, że kotka wzięła moja corka, nie ja.
        Ja nie mogę wziąć pod swój dach żadnego już zwierzątka. Mam 12-letnią sunię i
        kiedy odejdzie, nie mogę już wziąć następnego pieska, nie mówiąc o kocie.
        Decyzja o zabraniu kolejnego kotka, będzie zależała od córki i zięcia. Pozdrawiam.
        • brzozasyberyjska Re: kotek 21.06.08, 16:10
          Genova... tak to już niestety jest w internecie, nie można się tak
          bardzo przejmować i brać wszystkiego do siebie. na każdym forum, w
          wielu wątkach ludzie osądzają się nawzajem pochopnie, obrażają.
          pewnie dlatego, że nie widzą swoich twarzy, wiele rzeczy poprostu
          sobie "projektują" na podstawie wcześniejszych doświadczeń. nie
          przejmuj się :). naprawdę ludzie, którzy dokarmiają bezdomne koty to
          skarby, nakarmić głodnego to wielka rzecz. bez Ciebie i Twojej
          pomocy wiele z tych kotów umarłoby z głodu, albo wygłodzone
          organizmy pokonywałyby choroby.
        • marzenia11 Re: kotek 21.06.08, 19:10
          Genova. Robisz fantastyczne rzeczy dokarmiając koty i już, żadna salma Ci tego nie odbierze. A że ocenia? Cóż, robi kotom złą robotę. Zostaw jej posty, omijaj też minniemouse, venus22 - to bardzo agresywne i oceniające osoby. Trzymaj się, a zięcia i córę namawiam na drugiego kota. Różnica w utrzymaniu (koszty) niewielka, koszty szczepień się podwajają ale nie robi sie tego często, w ilości czasu poświęcanego żadna, a one mogą się zająć same sobą, poza tym m,nóstwo frajdy jest z obserwowania dwóch kotów i relacji między nimi. Pozdrawiam serdecznie
        • orchidka77 Re: kotek 21.06.08, 20:36
          Genovo,
          Nie musisz sterylizować kotki na swój koszt. Napisz skąd jesteś - to chętnie pomoge skontaktowac sie z fundacją na Twoim terenie lub poradzę co zrobić. Daj znać to pomogę.

          Jeśłi możesz weź jeszcze jedno kocię. Koszt niewiele wiekszy, a zalet mnóstwo - uratujesz jeszcze jedno kocie życie, Twój kociak będzie się lepiej chował, a Ty będziesz miała przynajmniej 5x wiecej frajdy:)
          Optymalnie byłoby gdybys wzięła wszystkie kocieta i szukała im domu. Na ulicy nie maja szans, a z domu wyadoptujesz je w mig:)
          Takie maluszki znajduja domy w kilka dni - wystarczy zdjęcie i kilka ogłoszeń w internecie:)

          Naprawdę polecam tymczasowanie kociaków: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=81139501

          I daj znać to pomoge z kotka:)
        • marysia191 do genowy 21.06.08, 20:47
          Nie przejmuj się salmą, której po prostu brak kultury osobistej. I jeszcze teraz
          nie potrafi przyznać się do błedu...
          To co robisz Ty, córka i zięć to naprawdę wspaniałe. A całą resztę, którą
          chciałam napisać, napisała już marzenia:)
          Pozdrawiam i życzę poprawy humoru:) M.
          • genova51 Re: do genowy 21.06.08, 21:41
            Dziękuję za ciepłe słowa otuchy. Ok. 8 lat temu, na początku wakacji /a jakże /
            został w pobliżu mojego osiedla wyrzucony młody owczarek niemiecki. Dostałam
            wtedy chyba od weter. nr telef. do osoby z TPZ, przyjechały dwie panie i zabrały
            pieska. Znalazły mu też dom. Nie mam już tego telefonu, ale przypomniałam sobie,
            kto oprócz lekarza może ten telefon mieć. Po niedzieli skontaktuję się z nią, bo
            myślę, że mi pomoże w sprawie kotków. Jeśli chodzi o pieski, to mam takie
            szczęście natknąć się na takie przywiązane i "zapomniane" przez swoich panów.
            Trzy lata temu znalazłam dom dla jamniczka, a w zeszłym roku porzucony
            3-miesięczny i żle traktowany przez poprzedniego właściciela kundelek, znalazł
            dom u mojej drugiej córki. Dopiero drugi raz założyłam wątek na tym forum,
            prosząc o radę, ale chyba sto razy się zastanowię, niż to zrobię po raz trzeci.
            Wszystkim, którzy przychylnie ustosunkowali się do naszych problemów z nowo
            nabytym zwierzątkiem i służyli mi radą jeszcze raz serdecznie dziękuję.
            • lu221 Re: do genowy 21.06.08, 22:51
              Genova, poperam dokładnie ostatni wpis brzozy.
              Nie zrażaj się. Tu mimo wszystko zawsze ktoś pomoże i niebędzie Cię osądzał.
              Skorzystaj z podesłanych linków.
              Życzę wszystkiego dobrego.
        • brzozasyberyjska Re: kotek 21.06.08, 21:31
          Genova, mam nadzieję, że nie zraziłaś się do reszty do tego forum,
          zanim się na dobre na nim pojawiłaś? nie warto z powodu jednej
          osoby, czy nawet kilku osób. są tu też inni, normalniejsi :). a
          tamtych należy poprostu omijać z daleka i nie wdawać się w dyskusje,
          tak jak to słusznie zrobiłaś.
          • bobralus Re: kotek 21.06.08, 23:11
            jak wzielam moja kicie do domu, to przez blisko tydzien chowala sie za lozkiem.
            tez zakupilam jej piekne pluszowe legowisko, ale ona miala je za nic:) wolala
            waska szpare za lozkiem, ale potem juz powoli wychodzila, czasem ja tam
            glasknelam za tym lozkiem. grunt, ze jedzonko w nocy znikalo:) takze sie nie
            przejmuj, ze kicia/kicius jeszcze taki plochliwy, koty czesto tak maja. ale
            gwarantuje, ze niedlugo to bedzie rodzinna przylepa:) no i wspaniale, ze piesek
            zaakaceptowal nowego lokatora. jak kotek jest teraz wystraszony, to trzeba go po
            prostu zostawic w spokoju, mozna do niego mowic, czasem sie pokazac mu jak
            siedzi za tym biurkiem, ale nic na sile, bo to zupelnie normalne:) a jak juz
            byliscie u weta, to teraz juz same przyjemnosci przed Wami:)
              • bobralus Re: o fundacjach - prosze o namiar 21.06.08, 23:16
                aha i jesli kotek pil dodtad mleko matki jedynie, to na poczatek warto mu dac
                cospodobnego - np. mleko zastepcze, ktore mozna kupic w sklepie zoo, kaszke dla
                niemowlat, twarozek. potem powoli go przyzwyczjac do mieska, puszek, suchego.
              • orchidka77 koty z Mokotowa 23.06.08, 15:57
                bobralus,
                W Warszawie działa kilka fundacji, które sponsorują sterylki dla dziczek. Spokojnie możesz też udać się do urzędu dzielnicy i w wydziale środowiska też dowiedzieć się o sterylizacje. Każda dzielnica ma wyznaczoną lecznicę i tam robi sterylizacje bezdomnych kotów.
                Jeśli chodzi o sprzęt do łapanki możesz go pożyczyć w urzędzie dzielnicy, najbliższym TOZ lub np. w Fundacji Canis.

                Najlepiej jednak zaloguj sie na forum.miau.pl i załóż na sekcji Koty wątek podając adres przebywania kotów - tam na pewno znajdzie się ktos kto działa w okolicy i chętnie pomoże - radą, sprzętem, talonami lub/i rękami do pomocy:)
    • joewel Re: kotek 22.06.08, 00:06
      Witam
      Postaraj się zabrać stamtąd pozostałe kociaki, bo z tego co piszesz wnioskuje,
      że czeka je marny los. Dobrze by było wysterylizować kotkę bo szkoda by
      cierpiały następne koty.
      Zgadzam się z poprzednikami, że koty najlepiej chowają się w grupie ich
      szaleństwa -galopady to naprawdę jest lepsze niż telewizja, super by było gdyby
      udało ci się namówić córkę do zabrania maluchów.
      Lub przez fundację do przekazania do adopcji.
      Wystarczy trochę czasu a kotek oswoi się, na początku też miałem jednego kota -
      który nudził się jak był sam w domu, więc dokooptowałem mu towarzystwo.
      Pozdrawiam serdecznie
      • baremi Re: kotek-Genova 22.06.08, 07:11
        Witaj,
        nie bierz sobie do serca wszystkich wypowiedzi i ich form.
        Jeśli możesz, weź jeszcze jednego kociaczka. Razem będą się lepiej czuły i piękniej bawiły. Ku uciesze Waszej i Waszego psa:)
        Oczywiście decyzja należy do Ciebie.
        W każdym razie powodzenia i pozdrawiam serdecznie.
        I nie bój się pisać - nieżyczliwe posty zawsze można przeczytać z przymrużeniem oka;) Ich autorzy mają pewnie dobre chęci. Sama widzisz ilu masz sprzymierzeców - jest ich zdecydowanie więcej.
        • genova51 Re: kotek-Genova 22.06.08, 07:29
          Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję. Co do mleka, wypija mleko mojego
          3-miesięcznego wnusia. Nie pamiętam nazwy, ale kupowane w aptece. Oczywiście po
          uzgodnieniu z weterynarzem . Wczoraj zjadł również suchą karmę przeznaczoną dla
          maluchów. Wychodzi z tego swojego kącika, załatwia się w kuwecie. Myślę, że dziś
          córka będzie miała nowe dobre wieści odnośnie kotka. Dziś weżmie drugą dawkę
          antybiotyku. No i dziś kotek dostanie imię, bo przyjeżdża znad morza, po
          tygodniowym pobycie mój starszy wnusio i on nazwie pupila. Pozdrawiam serdecznie.
    • anna.jozwik Re: kotek 24.06.08, 03:21
      Leczenie oczywiscie należy kontynuować, zwłaszcza antybiotyk, jeśli
      kotek ma katar koci! Nieleczony katar koci może skończyć się ślepotą.
      Mam nadzieje, że ten świerzbowiec w uszach tez jest leczony.
      Chowaniem sie za biurko nie nalezy sie przejmowac, kotek bedzie
      czynil tak dopóty, dopóki nie oswoi sie z nowym obcym miejscem, a to
      moze troche potrwac. najwazniejsze, ze kotek ma apetyt i ze je.
      • genova51 Re: kotek 24.06.08, 22:34
        Kocurek jest u córki od piątkowego wieczoru. Je stały pokarm, pije wodę , dziś
        dostał trzecią dawkę antybiotyku. Oczka są prawie zdrowe, przynajmniej na takie
        wyglądają. Kuracja jeszcze jednak potrwa.Ale... nie pojechał dziś sam do
        weterynarza. Zaprosił swoją siostrzyczkę. Córka wzięła jeszcze jedno kocię.
        Kocurek już się zadomowił, je za trzech, bawi się, a kotka zachowuje się tak,
        jak kocurek kilka dni temu, jest przerażona. Mam nadzieję, że jutro już będzie
        lepiej. Jest jeden problem. Jak przyzwyczaić goldena do kotków i na odwrót? Koty
        się go boją, piesek zaś jest bardzo przyjażnie nastawiony, ale kiedy one
        prychają, on też zmyka. Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu i zaprzyjażnią
        się na dobre.
        Została jedna kotka... Mam nadzieję, że dla niej też znajdę dom. Pragnęłabym,
        aby kocia mama też znalazła się u kogoś w domu, ponieważ jest szczególnie miłym
        kociakiem. Nie zachowuje się, jak kot dziki, bezpański. Jest przyjazna, ufna,
        nie boi się ludzi. Prawdopodobnie opiekowali się nią pracownicy pewnej firmy,
        która miała siedzibę w naszym bloku. Firma zmieniła lokal, ludzie się wynieśli,
        a to "szczęście" nam zostawili.
        • marzenia11 Re: kotek 24.06.08, 22:49
          A jednak :)) cieszę się z kociego towarzystwa. Jestes niesamowita i Twoja córa też. Ale fajna wiadomość, aż się uśmiechnęłam. Uściski dla ludzi i zwierzaków. I pisz co słychać. Pozdrawiam
          • bobralus Re: kotek 25.06.08, 10:01
            cudownie:) az mi sie lezka w oku zakrecila. to wspaniale, ze sa tacy
            fantastyczni ludzie na swiecie.
            a kotki na pewno sie przyzwyczaja do pieska, w tej chwili dziala stres, nowe
            nieznane miejsce, a taki duuuzy futrzak na pewno jest dla nich dodatkowym
            bodzcem. moja rada: znow nic na sile. na pewno nie zaprzyjazniac zwierzaczków na
            sile (czyli np. podstawiania kociakow pod nos pieskowi czy cos w tym rodzaju).
            jak kociaki zobacza, ze piesek nie robi im nic zlego, to na pewno go zaakceptuja
            i polubila. sa male, wiec nie zdazyly zostac zatwardzialymi przeciwnikami psow.
          • genova51 Re: kotek 25.06.08, 10:09
            Witam! Ostatnia kotka dzisiaj znalazła dom u moich sąsiadów, którzy również
            pomagali mi w dokarmianiu kociej mamy. Jutro pójdzie do weterynarza razem z
            kotkami córki. Córkę trochę martwi zachowanie koteczki, bo siedzi w kącie za tym
            nieszczęsnym biurkiem i nie chce jeść... Nie wiemy, czy to jeszcze stres
            powoduje takie zachowanie? Dziś córka idzie z goldenem do szczepienia, może wet.
            coś doradzi.

            • orchidka77 Re: kotek 25.06.08, 10:31
              Koty w nowym miejscu potrafią nie jeść i nie korzystac z kuwety w nowym miejscu nawet 24-48h. Nie ma się czym przejmować:) Minie największy stres i kotka zacznie jeść:)
            • brzozasyberyjska Re: kotek 25.06.08, 11:51
              Genova... wspaniałe wiadomości!!! jesteś wielka (i kochana).
              naprawdę się wzruszyłam, że wszystkie dzieci uratowane, gdyby
              jeszcze udało się znaleźć domek mamusi... byłoby jeszcze piękniej...
              pozdrawiam serdecznie :)).
              • genova51 Re: kotek 25.06.08, 12:01
                Ja również pozdrawiam i dziękuję za ciepłe słowa. A teraz zacytuję córkę, z
                którą jestem na gg: "wyszła księżniczka z ukrycia, zjadła podwójną porcję,
                pogoniła brata i poszła spać". Jestem szczęśliwa.
                Wnuczek wybrał imiona: Simba i Fiona.
                • brzozasyberyjska Re: kotek 25.06.08, 12:21
                  wspaniale jest czytać takie wiadomości, imiona piękne, pozdrów
                  wnusia :), córkę i sąsiadów :). o mało co się nie popłakałam ze
                  wzruszenia :,). gdyby wszystkie historie tego typu tak się kończyły
                  świat byłby piękniejszy... najfajniej by chyba było, gdyby sąsiedzi
                  wzięli mamusię do dziecka, ale to taka bardzo nieśmiała uwaga :).
                    • genova51 Re: kotek 25.06.08, 13:24
                      Sąsiedzi już w zimie zagadywali, że wzięliby kotkę, czasami brali do mieszkania,
                      gdy było zimno, inna rodzina też czasami wzięła. W czasie mrozów była prawie
                      codziennie zabierana do klatki schodowej na noc.
                      Ale jest też rodzina, jedna na szczęście, która nie znosi kotów i chyba ogólnie
                      zwierząt. Często słyszałam komentarze /nie powtórzę/. Kotka spała na naszych
                      wycieraczkach, najczęściej na mojej, bo najwięcej miałam z nią kontaktu i nie
                      uwierzycie! Sąsiadka, ta nie lubiąca kotów,
                      usuwała wycieraczkę, bo brzydziła się, że kotka na niej się wyśpi. Paranoja!
                      Zrobię wszystko, aby mama znalazła dom. Aż boję się wyjść z domu, bo kiedy
                      zobaczę, że siedzi pod klatką i wypatruje dzieci... Już się rozklejam. Ostatnio
                      mam oczy w szczególnie mokrym miejscu. Dziękuję za miłe komentarze, one dodają
                      mi sił.
                      • marzenia11 Re: kotek 25.06.08, 13:34
                        Tak, to jest najtrudniejsze - gdy musialam odebrać małą córeczkę (1,5 misiąca) mamie, bo miała powazne urazy łap i miednicy to kotka o malo co nie oszalała. I nie mozna jej było wpuścic do malucha az nie wyjdzie ze stanu agonalnego, czyli trwało to ze 3 dni. Potem mama przychodzila do coreczki i się nią opiekowała, lizała, zajmowała, mruczała.. :) W Twojej sytuacji to trudne, faktycznie. Tu nic Ci nie poradzę, bo też by mi serce się kroiło, cholewka - nawet znajdując jej w tej chwili dom - na co liczę że sie stanie- ona chce byc z dzieciakami i to jest dla miej najwazniejsze. Może do czasu domu stalego tymczasowy u Was, z dzieciaczkiem? hm...
                      • brzozasyberyjska Re: kotek 25.06.08, 13:55
                        to znaczy, że można mieć nadzieję, ze sąsiedzi przygarną mamusię?
                        byłoby wspaniale, miałaby jednego maluszka przy sobie a pozostałe po
                        sąsiedzku, wogóle masz fajnych sąsiadów, dużo dobrych ludzi w jednym
                        bloku :), jedna paniusia trzęsąca się o wycieraczkę to nie taki zły
                        wynik ;), wcale niemało jest takich ludzi niestety :(. ja bym mamusi
                        przynajmniej pokazała gdzie są dzieci, to ją może chociaż częściowo
                        uspokoić, w końcu ma do Was zaufanie :). ja też mam oczy w mokrym
                        miejscu jak czytam ten wątek :,)...
                        • marysia191 Genovo, 25.06.08, 21:45
                          No gratuluję! Pisząc, że Ty i Twoja rodzina to wspaniali ludzie, wcale się nie
                          myliłam. Dołączam do tego jeszcze sąsiadów, którzy zaopiekowali się koteczką.

                          Zobaczycie, że już niedługo genowa nam napisze, że i kocia mamusia znalazła dom.
                          Trzymam za to kciuki, a moja kocica pazurki;)
    • genova51 Re: kotek 26.06.08, 12:20
      images34.fotosik.pl/299/95cbe901cde70e6dmed.jpg
      images31.fotosik.pl/299/7faee77685331e04med.jpg
      images26.fotosik.pl/237/f0a50929e2967041med.jpg
      posyłam zdjęcia kotków, które są u córki. Pozdrawiam
    • mary4 Re: kotek 04.07.08, 10:54
      Witaj genova, równo za tydzień wezme małą kotkę od osoby która ma
      kociarnie w mieszkniu i uratowała ja i rodzeństwo od śmierci matka
      ich porzuciła (zostanie jeszcze brat- ma jeszcze chore oczy i
      potrzebuje czasu)zastanawiamy sie z mężem nad dwoma kiciami,
      mieszkmy w bloku na 4p. zdecydowalismy na razie o jednej a póżniej
      kolejnej własnie ze wzgledu zeby sie nie nudziła sama, ale czas
      pokarze co i jak..
      serdecznie Cię pozdrawiam i ciesze sie ze mogłam poczytać o Twoich
      zmaganiach i troskach, bo są mi bardzo bliskie
      życze wszystkiego dobrego Mary
      • genova51 Re: kotek 04.07.08, 12:30
        Mary, drugi kotek to dobry pomysł. Moja córka nie żałuje, że wzięła dwa.
        Obojętne nam było jaka płeć. Pierwszy okazał się kotkiem, a drugi - myślałyśmy,
        że to też chłopczyk. Dopiero u weterynarza okazało się, że to kotka. Oba
        koteczki będą za jakieś 5-6 m-cy wysterylizowane. Też miały katar koci, ale już
        jest wszystko w porządku. Brały antybiotyk co drugi dzień i kilka razy dziennie
        były oczka zakraplane. Nie zastanawiaj się, czy wziąć dwa. W poprzednich postach
        również radzono nam, aby wziąć dwa koteczki i nie żałujemy. Pozdrawiam serdecznie.
        Kocia mama też ma już dom. Ulżyło mi bardzo ale też... tęsknię za nią.
        Codziennie rano na mnie czekała pod klatką, a gdy szłam na spacer z moją sunią,
        to dreptała za nami, jak piesek. Na podwórku jednak nie miałaby życia,
        szczególnie zimą.
        • brzozasyberyjska Re: kotek 04.07.08, 13:29
          genova51 napisała:

          Kocia mama też ma już dom.

          to cudownie :-)))). bardzo czekałam na tę wiadomość a już zaczynałam
          tracić nadzieję :-)))). czemu się nie chwalisz ;-) ?
          jednocześnie naprawdę doskonale rozumiem, że tęsknisz za nią, też
          bym bardzo tęskniła, ale pomyśl jak bardzo ona była spragniona
          człowieka... a teraz go ma :-)))) i do tego już nigdy nie będzie
          marznąć w zimie ani nie będzie głodna, ani nie będzie się bać
          wrednej paniusi, która się bardziej martwi o wycieraczkę niż o żywe
          stworzenie. napisz coś więcej o jej nowym domku :-).

          co do całej reszty - popieram :-).
          • genova51 Re: kotek 04.07.08, 16:24
            Dom znalazła też jedna z sąsiadek. Będzie miała towarzystwo jednej kotki i psa,
            o ile dobrze pamiętam labradora. Ci państwo mają swój dom i ogród. Mieszkają ok.
            10 km od mojego miasta, na wsi. Jestem pewna, że nowi właściciele stworzą jej
            przyjazny i ciepły dom, bo na taki zasługuje. Nie pisałam dotąd, bo zabrali ją
            wczoraj w południe.
            Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy służyli mi dobrą radą na tym forum i
            serdecznie pozdrawiam.
            • brzozasyberyjska Re: kotek 04.07.08, 16:53
              wspaniale :,-)... i świetna robota! pozdrów sąsiadkę :-) fajnie, że
              koteczka będzie mieć ogródek i towarzystwo futrzaków, no i swoich
              ludzi :-))).
              • baremi Re: kotek 04.07.08, 19:08
                Bardzo, bardzo się cieszę. A na forum warto zaglądać, sporo tu mądrych i życzliwych osób, chętnych do pomocy.
                Pozdrawiam gorąco i radośnie:)))
                • mist3 Re: kotek 04.07.08, 20:42
                  Naprawdę super wiadomość!!! Szczególnie teraz, kiedy tyle kociąt jest do
                  rozdania, fakt że te tak szybko znalazły dom (i ich mama też) zakrawa na cud.
                  Musisz mieć znajomości u Św. Franciszka ;)
            • marzenia11 Re: kotek 04.07.08, 22:36
              Ach genova... Ty i Twoja corka i sąsiedzi - sami sobie wystawiliście świadectwo. Pozdrawiam serdecznie i usciski dla wszystkich
              • genova51 Re: kotek 05.07.08, 07:57
                dziękuję, dziękuję. To, że kocia mama znalazła dom, to rzeczywiście cud, a
                właściwie przypadek. Pytałam wszystkich znajomych, znajomych z widzenia /poprzez
                nasze pieski/. Już traciłam nadzieję i tak od niechcenia zapytałam sąsiadkę z
                osiedla, z którą tylko wymieniamy pozdrowienia. I udało się.
                • marzenia11 Re: kotek 05.07.08, 10:19
                  Nie wiem czy wiecie, ale może będzie dobrze jak przynajmniej na początku przez jakis czas kocia mama nie będzie wychodziła z domu, gdyż może być tak, że będzie chciała wrocić i w tym celu ucieknie. Chociaż gdyby tak się stało to pewnie znow Cię przywita przed klatką schodową.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka