paulina.galli
29.06.08, 00:57
Boje sie ze do poprzedniego watku nikt nie zajrzy - dlatego bardzo przepraszam
ale zakladam nowy- jestem zalamana :/
Niecaly tydzien temu zauwazylam przy pyszczku u kota zmiane skorna -
zaczerwienione lekko z takimi ciemniejszymi kropkami.
Fotka:- tak to wygladalo w poniedzialek
www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=75212d1fed4279c8
Poszlismy do weta - zdiagnozowal (na oko) "koci tradzik" na tle bakteryjnym (i
zapewnil ze na pewno nie jest to grzybica - bo uszy i oczy czyste a kot nie ma
kataru)
Wet dał plyn (taki rozowy antyseptyczny i antybakteryjny ) do przemywania 2 x
dziennie - zaczerwienienie mialo zaczac znikac w przeciagu paru dni.
3 dni pozniej kontrola - (inny wet) zmiana wcale nie znika - nawet jest
bardziej zaogniona.
Diagnoza - zapalenie skory na tle bakteryjnym LUB grzybicznym!
Czyli juz nikt nie jest taki pewny jak na poczatku ze to nie jest grzybica :(
Weterynarz mowi ze byc moze to ze stresu , zmian (mniejsza odpornosc etc)
Kot dostaje biala emulsje do smarowania 2 x dziennie - AMIDERM
I zapraszaja nas na 3 dni do kontroli
Tak to wygladało (po posmarowaniu dlatego takie tłuste):
www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=cf922a73a496c808
Dzis znow bylismy (znowu inny wet - ale w kopie wszystko przeciez jest
(chyba?))- skora na pyszczku wyglada duzo gorzej niz pare dni temu. Diagnoza -
zpalenie skory niewiadomego pochodzenia (albo bakteria albo gzryb - cholera
wie co)
kot sie zaczyna po tym drapac! (wczesniej pisalam ze sie nie drapał)
Ogolono mu skore pod pyszczkiem - elektryczna golarka!!!!(nie wiem po co - tam
i tak sie zaczal robic juz łysy placek- chyba tylko po to zeby kot sie mocno
zdenerwowal :( w trakcie wizyty ), dano zatrzyk (antybiotyk) w zastrzyku i
przepisano co 12 g tabletke (cwierc) do łykania plus 2 x dziennie przemywac
plynem (jeszcze innym niz za 1wszym razem).
Wet mowi ze NA PEWNO nie jest to wynik stresu i oslabiebnia odpornosci kota
zwiazanego z tymze stresem lub zmianami otoczenia.
Dzis to wyglada tak:
www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=5a76e2626f6bdad6
Powiem szczerze - jestem załamana - nic sie nie poprawia, jest jeszcze gorzej,
3 x w ciagu tygodnia zmieniamy lek a mi sie chce płakać jak widze tego
biednego kocine (i w trakcie wizyt i potem drapiacego swedzace miejsce)
Bardzo prosze o podanie jakiegos dobrego lekarza specjalisty od zmian skornych .
W tym momencie odleglosc w Warszawie nie ma znaczenia - jestem zdesperowana :(
- po prostu jakies konkretne nazwisko zeby nie isc w ciemno do kolejnego weta .
Prosze o pomoc :(