baremi
11.10.08, 08:39
Nie chcę tu nikogo bronić ani oskarżać, ale coraz częściej pojawiają się wątki skierowane p-ko vetom i ich pracy. Wyjaśniam, nie jestem vetem, mam z nimi jedynie do czynienia jako posiadaczka zwierząt od wielu lat. Uważam, że jak w każdym zawodzie są tacy, którzy skierowani są głównie na zyski (spotkałam się osobiście z kimś takim), ale i tacy, którzy naprawdę kochają zwierzęta i to co robią.
I tu uwaga do właścicieli - właściwa diagnoza zależy nie tylko od veta, ale głównie od nas. Od tego czy w porę zaczniemy leczenie, czy nasze obserwacje i informacje będą pomocne. Zwierzątko nie powie co je boli, co zjadło, gdzie było i co je spotkało.
Czasami na leczenie jest zwyczajnie za późno i najlepszy vet nie pomoże. Warto wziąść też pod uwagę fakt, że zwierzęta przebywające głównie w domu żyją dużo dłużej niz przeciętnie, ale w końcu i tak muszą odejść i żaden cud tutaj nie pomoże. Niektórzy będą oburzeni, ale uważam, że lepiej pozwolić odejść w spokoju niż na siłę męczyć sztucznym podtrzymywaniem przy życiu. Przeciwko tej formie najczęściej zwierzęta protestują same swoim zachowaniem.
Wcale też nie jest tak, że dobry vet przyjmuje w bogato wyposażonym gabinecie. Moje zwierzaki powierzam młodej vet, która mimo że jest na dorobku, potrafi opatrzeć zwierzątko przyprowadzone z ulicy przez dzieci nie biorąc za to ani grosza czy liczyć po kosztach leczenie znajdy. Jej gabinet jest skromny, ale ona sama ma to COŚ - chęć pomagania zwierzętom, miłość dla nich i coś w rodzaju wyczucia, a także ostrożność w szafowaniu niektórymi lekami. Są i tacy i warto to też podkreślić.
Poza tym podczas leczenia ważna jest nasza troska i oszczędzanie zwierzakowi stresu. Ono nie rozumie konieczności wizyt w gabinecie, niektorych zabiegów - dla niego to głównie niepokój i ból. Jeśli czasem można oszczędzić mu tego, to warto.
Reasumując, to głównie na nas spoczywa odpowiedzialność za naszych czworonożnych podopiecznych i piszę to jako osoba, która przeżywała zarówno śmierć ukochanych zwierzaczków jak i niemalże cudowne wyzdrowienia. Tych ostatnich życzę wszystkim szczęśliwym posiadaczom czworonogów.