Dodaj do ulubionych

Czy uśpić psa?

05.07.09, 11:40
Mój 16-letni czarek od tygodnia nic nie je, ledwo pije. Nie
przyjmuje doustnie zaleconych leków. Dostaje tylko dwa razy dziennie
kroplówkę - płyn wieloelektrolitowy i glukozę. Jest bardzo słaby.
Leży w chłodnych i zacienionych miejscach, trzeba go przenosić bo
nie ma już siły chodzić. Większość czasu śpi.
Wet. stwierdził iż jego układ krażenia jest już za słaby, od tego
zniszczyła mu się wątroba, teraz ma też żółtaczkę. Dostawał
antybiotyki i inne leki, ale pomagały na krótką metę.
Wet. "rozłożył ręce". Wiem że czarek umrze. Ale nie umiem zdecydować
czy pozwolić mu tak konać w spokoju czy mu w tym pomóc i go uśpić.
Co jest lepsze dla mojego psiaka?
Obserwuj wątek
    • czarodziejka.0 Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 11:41
      Sama musisz decydowac...
      Nie liczy sie dlugosc zycia tylko jego jakosc,panmietaj o tym...
      Konsultowalas psa u innego lekarza?
      • magor_ek Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 11:47
        Nie. Nie konsultowałam. Ten wet zajmuje się czarkiem od początku.
        Wiele razy mu pomógł. Ufam mu. Zresztą uchodzi za najlepszego
        specjalistę w moim mieście.
        Wiem, że ważna jest jakość życia, ale z drugiej strony nie widzę by
        czarek cierpiał, by go coś bolało i zastanawiam się czy bardziej go
        skrzywdzę przyspieszając śmierć, czy raczej ją odwlekając -
        bezradnie czekając na "naturalny koniec".:/
        Wiem, że sama muszę zdecydować, ale chciałam isę dowiedzieć jak wy
        postąpilibyście na moim miejscu?
        • tenshii Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 11:56
          Jest szansa na wydrowienie? Nie ma.
          A jak nie ma to nie ma też powodu do tego, aby pies czekał na śmierć.... Może go boli, a jeśli umrze z głodu?
          Ja osobiście uważam, że w takich przypadkach nie należy trzymać zwierzęcia przy życiu na siłe.
          Ja bym uśpiła.
          Uśpiłam już królika, psa, myszki.... też swoje przeżyłam, ale nie żałuję żadnej z tych decyzji.
          Mocno Cię tulę.
          • magor_ek Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 12:18
            Dzięki Tenshii. Chyba potrzebowałam usłyszeć te słowa od kogoś...
            • tenshii Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 12:36
              Jestem z Tobą. Przytulaśki
              <tuli>
    • semi-dolce Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 13:17
      Jeśli pies nie je, nie pije, ledwo chodzi i czeka na śmierć, a lekarze nie sa
      już w stanie mu pomóc to ja bym uspiła. Wiem, że to trudne, ale uważam, że jesli
      nie jestesmy w stanie zapewnić im godnego zycia naszym obowiazkiem jest dac im
      godna smierć. Trzymaj się.
    • rezurekcja Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 14:49
      Ja sie tez przychylam.

      Sciskam mocno.
      • magor_ek Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 17:28
        Dzięki wam za słowa wsparcia. Rodzina jest trochę przeciw - uważają
        że ma sobie "skonać bez pomocy", ale zdecydowałam. Jutro dzwonię do
        weterynarza, żeby przyjechał i dał mu odejść. Choć potwornie ciężko
        się z tym pogodzić.
        • madziaw84 Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 20:29
          Wiem, że to ciężka decyzja - sama taką podjęłam 21.05.br. U mojej suni
          zdiagnozowali nowotwór płuc. Pomagałam Jej (leki, kroplówki) dopóki była w miarę
          "w formie". Kiedy zaczęła się męczyć poprosiłam wet o zastrzyk. Płaczę po Mikusi
          do tej pory, brakuje mi Jej. Ale nie żałuję decyzji. Jej oczy same o to prosiły.
          Teraz mam drugą sunię. Uratowaną ze schroniska.
          Trzymaj się, ściskam Cię mocno!
          • magda79pn Re: Czy uśpić psa? 05.07.09, 23:22
            a ja nie mogę uśpić :( i utrzymuję sunię przy życiu jakoś od grudnia chyba...
            wiem że przyjdzie ten moment że trzeba będzie podjąć decyzję...
            patrzę na nią a ona mnie nie widzi, patrzę jej w oczy ale nie widzę w nich bólu,
            są dni że cały dzień śpi i wynosimy ją na dwór żeby załatwiła swoje potrzeby i
            kładziemy z powrotem spać... ma 13 lat jest jamniczką, ma cukrzycę, dostaje
            insulinę.
            Od ok miesiąca wiemy (dotarło do nas) że nie będzie już lepiej, widzimy że jest
            trochę gorzej, chodzi i obija się o meble, nie trafia w drzwi, czasem sika w
            domu (ale rzadko), nogi jej się trzęsą i uginają, szczeka w kuchni bo nie widzi
            misek... żal patrzeć ale jeszcze większy żal podjąć tak okrutną decyzję, bo
            potem przychodzi dzień lub moment że na dzwonek do drzwi idzie w ich kierunku i
            cieszy się że ktoś przyszedł...
            Szczerze mówiąc nasz pies to roślina :( ale na tą chwilę nasza decyzja jest taka
            że dopóki pies chodzi, je i pije to nich żyje ale jak przyjdzie moment że położy
            się i nie będzie mogła wstać lub będziemy wiedzieli że coś ją boli to wtedy
            będziemy zmuszeni ją uśpić.
            Było dużo rozmów na ten temat w gronie rodzinnym i zdania są podzielone, jedni
            twierdzą że dopóki je i pije i chodzi to nie jest źle, a drudzy twierdzą że by
            uśpili bo ona nie zasłużyła na to żeby umierać w cierpieniu, nie zasłużyła na to
            żeby tego cierpienia doczekać... tylko kiedy będzie ta odpowiednia chwila? dla
            nas pewnie nigdy, wiadomo...
            pewnie niewiele ci pomogłam, ale chociaż napisałam co mi na sercu leży, bo moje
            zdanie na ten temat zmienia się tak często jak samopoczucie mojego psa :(
            • magor_ek Re: Czy uśpić psa? 06.07.09, 01:27
              Rozumiem co czujesz. Sama wciąz się chyba jednak waham. Matka
              przyznała mi rację, że trzeba mu pomóc umrzeć, siostrze to "zwisa",
              ojciec cały czas podsyca nadzieję, że może stanie się cud i czarek
              ozdrowieje...
              Przykro mi z powodu twojego pieska, ale i popieram twoją decyzję.
              Przynajmniej ja, tak jak ty, bym dała jeszcze psiakowi "chodzić po
              świecie" - dopóty, dopóki wykazuje "wolę życia" czyli np.: choć
              trochę je i pije. [Mój czarek już nawet nie chce być głaskany (gdy
              zaczynam do głaskać, usiłuje wstać i przenieść się w bardziej
              ustronne miejsce:/ ...) Wzieliśmy go ze schroniska gdy miał jeden
              rok. Już miał imię. Choć w schronisku był podobno dość krótko, ślady
              po nim pozostały - w większości - trwałe. Przez pierwsze kilka lat
              nie chciał wychodzić na spacery, tym bardziej spuszczony ze smyczy,
              bał się miotły i odkurzacza, tego, że go zostawimy, a paniczny lęk
              przed innymi psami (również suczkami) pozostał w nim do dziś... Dla
              mnie czarek to po prostu członek rodziny. Nie jestem w stanie - tak
              na serio - przyjąć do wiadomości, że jutro, o tej porze, już go nie
              będzie..]
              Przytulki dla magdy od magdy
              • tenshii Re: Czy uśpić psa? 06.07.09, 10:46
                Doskonale Was rozumiem, ale dla mnie utrzymywanie przy życiu zwierzęcia w tak ciężkim stanie to trochę egozimem podszyte.
                Nie chcecie go uśpić też ze względu na swoje przywiązanie, na to, że to Wy nie chcecie o stracić, boicie się zostać sami. Ja też się bałam.
                Ale nie chciałam przedłużać cierpienia i wlaśnie ze względu na miłość dokonałam eutanazji. Ja to tak widzę.
                Wolałam cierpieć ja, niż patrzeć na ich cierpienie.
                Buziaki
                • agni69 Re: Czy uśpić psa? 06.07.09, 12:49
                  Ja uśpiłam swoją 15-letnią jamniczkę na początku kwietnia tego roku.
                  Miała zespół Cushinga. Leczyłam ją rok, specjalna karma i leki.
                  Niestety wątroba nie wytrzymała. W marcu robiliśmy kontrolne badania
                  krwi, niestety było bardzo źle - marskość wątroby. Suczka właściwie
                  miała dobry humor, apetyt wspaniały - ale to podobno tak jest w tej
                  chorobie; problemy z moczem - bardzo dużo piła i siusiała, leki
                  trzeba było odstawić - na jedno pomagały, na drugie szkodziły.
                  Leczyłam ją u kolegi-weterynarza. Uśpiłam też u niego. Miałam duże
                  wątpliwości, czy dobrze postępuję i wiecie, co mi powiedział? Że
                  przedłużyłam i tak jej życie o dobry rok i że trafiła do dobrych
                  ludzi-przyjaciół, którzy pozwolą jej odejść bez zbędnych cierpień.
                  Kiedy ją zaprowadziliśmy na uśpienie, jeszcze merdała ogonkiem. Więc
                  ja ze łzami w oczach, mówię do kolegi: ale zobacz ona merda
                  ogonkiem, on na to, że pies zawsze tak będzie reagował. No, trudno.
                  Figa odeszła. To był mój pierwszy własny pies, pierwszy raz
                  przeżyłam chorobę i śmierć zwierzaka. Była moją „drugą córeczką”.
                  Bardzo cierpiałam, ale wiem, że ulżyłam jej w cierpieniu.
                  Pochowaliśmy Figę na psim cmentarzu.
                  Są u mnie na osiedlu dwa pieski, którym już blisko do Tęczowego
                  Mostu. Jeden jamnik, z tak ogromnym guzem na brzuchu - wielkości
                  chyba ze dwóch pięści - którym szoruje po chodniku. Właściciele nic
                  sobie z tego nie robią - a mnie jest go szkoda. Nie wierzę, że
                  piesek nie cierpi. Czy oni tego nie widzą?
                  Drugi - stara, ślepa suczka - ledwo chodzi, trzeba ją właściwie
                  naprowadzać na dobrą drogę do domu. Jej „Pańcia” wie, że musi ją
                  uśpić ale jeszcze nie może się z nią rozstać. Według mnie to nie
                  jest humanitarne. Zwierzę się męczy i cierpi. Myślę, że lepszym
                  wyrazem naszej miłości do zwierząt będzie pozwolenie na odejście bez
                  zbędnego bólu i cierpienia. My i tak i tak będziemy płakać ale
                  możemy ulżyć w cierpieniu naszemu ulubieńcowi. Nie wiem czy dobrze
                  myślę, ale właśnie takie jest moje zdanie.
                  Pozdrawiam i trzymam kciuki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka