Dodaj do ulubionych

Niewygodne pytanie

10.04.08, 11:30
Ostatnio poszłam sobie na spacer z półtoraroczną Bogną. Leśną
przecinką, która łączy część dzielnicy domków jednorodzinnych z
szeroką leśną drogą, którą między innymi można dojść na Błatnią. Ta
przecinka jest wydeptaną "trasą" widać, że często uczęszczaną przez
ludzi.
Bardzo często.
Zwłaszcza przez ludzi z psami.

Lawirowałyśmy z Bogną między psimi "klockami", no i jak zawsze złość
się we mnie zagotowała na właścicieli psów. Wielokrotnie słyszałam
argumenty o naturalnym nawozie i jego rozkładzie, o leśnych
zwierzętach, które również, o podatku od psów,
więc "odpowiedzialność" spoczywa na kimś innym.

Cały czas miałam wizje Bogny z "ozdobą" przyklejoną do buzi bądź
garderoby. Jej niestety zdarza się "padać na twarz", a tam psiego
brudu było co niemiara. Nie były to bobki bobrów, guano głuszca,
łajno łani (a raczej wilka czy niedźwidzia), jeno psów. Trzymałam ją
więc kurczowo za rękę, czego ona nienawidzi. Nie będę już tamtędy
chodzić!!!

Problem pozostaje, dotyczy praktycznie każdego spacerowego pobocza i
nie tylko pobocza....

Postanowiłam więc zadać niewygodne pytanie:

Czy sprzątacie po swoich psach?

Wiem, że to nudny, wielokrotnie "wałkowany" temat.
Pytam, bo bardzo mnie martwi fakt, że nikt z moich znajomych
właścicieli psów tego nie robi.
I dlatego chciałabym wiedzieć. Może wśród znajomych "internetowych"
jest jednak inaczej.

Acha, nie chcę psuć atmosfery formum.
W razie czego proszę skasować wątek.

Pozdrawiam

W-13



Obserwuj wątek
    • barbs Re: Niewygodne pytanie 10.04.08, 12:43
      Nie mamy psa - mieszkamy w bloku i aż nadto dobrze wiemy, jak psi
      lokatorzy objawiają się na osiedlowych alejkach. GDYBYŚMY mieli (w
      co - póki mieszkamy w bloku raczej wątpię) na bank byśmy sprzątali.
    • e_rubi Re: Niewygodne pytanie 10.04.08, 12:51
      Mnie tez bardzo denerwuja psie kupy. Chodzimy z Mloda na spacer do parku i tez
      lawirujemy miedzy psimi odchodami, niestety. Gdy mieszkalam w Katowicach do
      szalu doprowadzaly mnie zabrudzone chodniki w miescie, naprawde trzeba bylo caly
      czas patrzec pod nogi, by w cos nie wdepnac.

      Nigdy nikogo nie widzialam, kto sprzatalby po swoim psie. Mimo, ze sa u nas
      postawione specjalne smietniki. Rowniez nikt z moich znajomych posiadaczy psow
      nie sprzata po swoich pupilach.

      Sama mialam psa dawno temu, jako nastolatka. Tez po nim nie sprzatalam...bo
      wtedy sie w ogole o czyms takim nie mowilo. Nawet nie wiedzialam, ze powinnam.
      Wyprowadzalam go po prostu nad rzeke, staralam sie w jakies odludne miejsca, bo
      wtedy do szalu doprowadzly mnie kupy na skrawkach osiedlowych trawniczkow. Teraz
      mieszkam w kamienicy w centrum miasta i psa nie planuje, choc Zosia by chciala.
      Moze dlatego latwo mi mowic, ze gdybym miala to na pewno sprzatalabym po nim.
      Ale tak mysle. Poki co mamy kota i sprzatamy mu kuwete :-)
      • baska121 Re: Niewygodne pytanie 10.04.08, 14:19
        Temat jak najbardziej na czasie .Po zimie widac efekty niesprzatania .Nie mam psa ,kiedys miałam małego i ganiał w duzym ogrodzie .Zeby dzieci mogły sie bawic musiałam sprzatac .W swoim życiu raz widziałam jak pani sprzatała za swoim psem to było w parku .U mnie przed domem jest łaka i na niej urzadzono wybieg dla psów ale sciezka koło niej jest ciagle zafajdana i uwazac trzeba zeby nie wdepnac .Nie ma przepisów dokładnie regulujacych ten problem .Widziałam juz tabliczki przy blokach z zakazem i na placu zabaw ale jest nadal tak jak było .Mieszkajac w bloku z dużym psem trzeba wychodzic z nim na spacer a najblizej jest plac zabaw np.os .Sródmiejskie .Bedac z córka na placu w ciagu godziny przewineło sie z 30 psów i wszystkie załatwiały sie a własciciel szli dalej .Nie mam nic przeciw psom ale problem trzeba jakos rozwiazać .Jeszcze dodam że bedac nad polskim morzem widziałam duzo psów zalatwiajacych sie do piasku a dzieci budowały z niego zamki ,ludzie leżeli .Kiedys tego nie bylo bo do osrodków nie przyjmowali wczasowiczów z psami .W lasach robi sie to samo ,luzem biegajace duze psy nikt tego nie pilnuje .Problem narasta z roku na rok .
    • akastel Re: Niewygodne pytanie 10.04.08, 17:08
      Z ulgą przyznam, że nie mam psa, więc nie muszę się wstydliwie
      obnażać. Gdybym miała go teraz, pewnie musiałabym sprzątać z tego
      samego powodu co Basia - żeby dzieci mogły się bawić w ogrodzie.
      Rozumiem Twoją frustrację, przez większość mojego życia mieszkałam
      na osiedlu, psie odchody na każdym kroku, zwłaszcza jak zejdzie
      śnieg, koszmar po prostu. Może Twoje pytanie zapoczątkuje jakąś
      akcję sprzątaniową, bo wydaje mi się, że gdyby choć część osób
      zaczęło sprzątać, to przyłączyłyby się inne, dla których ten problem
      jest ważny, ale które nie sprzątają, bo nikt tego nie robi. Gdyby w
      którymś momencie zaczęła sprzątać większość, to można byłoby już
      spokojnie piętnować niesprzątających. Kropla drąży skałę...
    • adaja1 Re: Niewygodne pytanie 11.04.08, 07:49
      Dobrze stawiać niewygodne pytania, bo to zmusz ludzi do myślenia.

      Mój pies zasadniczo załatwia się na naszej działce i siłą rzeczy
      musimy po nim sprzątać. Na spacer chodzę w wyjątkowo nieuczęszczne
      miejsca i przyznaję, że sprzętu do sprzątania nie biorę... i fakt,
      że mogłabym znaleźć 1000 usprawiedliwień tak jak pewno inni
      właściciele psów ( że koszy tam nie ma, że musiałabym gówienko nosić
      mając ze sobą 2 dzieci i psa itd.) ale brutalna prawda jest taka, że
      wytłumaczenia nie ma i jeśli chcę, żeby moje dzieci sprzątały po
      swoich psach to ja muszę zacząć sprzątać po swoim... i tyle.



      • putka2 Re: Niewygodne pytanie 12.04.08, 10:26
        Psa na szczęście nie mam, ponieważ osobiście dla mnie połączenie
        pies i dziecko stanowi niebezpieczną mieszankę (ostatnio znowu pies
        prawie zagryz 8 mies. dziecko, które jest w stanie krytycznym )
        choćby nie wiem jak pies byłby ułozony i grzeczny to jednak zwierzę
        które ma swój instynkt i zawsze może zaatakować.Masz absolutną
        rację, często spaceruję z córką po cygańskim lesie tam jest to samo
        kupa na kupie, z koszami w głębi lasu też czasami może być problem,
        ale nie znaczy to że na środku dróżki lub zaraz na poboczu ma być
        syf. Jeżeli jest możliwość to włąściciele w ostateczności powinni
        zejść ze szlaku i niech ich pupil załatwi się na uboczu gdzie nie
        chodzą dzieci. też mnie ten problem rozwala, ale jeżeli nie zmieni
        się mentalnośc właścicieli to wszystko na nic. pozdrawiam i życzę
        czystych spacerów.
        • mpd3 Re: Niewygodne pytanie 12.04.08, 14:21
          Ja psa mam i nie przypominam sobie żebym keidykolwiek w życiu nie
          miała... I niestety - muszę to otwarcie przyznać - nie przypominam
          sobie też żebym kiedykolwiek ja czy ktokolwiek z mojej rodziny lub
          znajomych sprzątał po pupilach :( Właściwie jest dokładnie tak jak
          pisała Adaja: pies załatwia się w 99% na naszym podwórku (i tu,
          owszem, sprzątamy). Ale ten jeden procent to jednak część tego, o
          czym piszesz, Weteranko. Przed kolejnym spacerem napewno pomyślę o
          tym...
          • jamilka Re: Niewygodne pytanie 12.04.08, 20:59
            Miałam psa i po nim sprzątałam. Mieszkam w wielkiej kamienicy w centrum miasta
            i na naszej ulicy - Przybyły - nie było i nie ma ani jednego kosza. I pamiętam,
            że jak Misia żyła doprowadzało mnie to do wścieklizny, bo musiałam kupy nosić na
            górę i wyrzucać do swojego kosza. Ale byłam jedną jedyną osobą, która tak
            robiła, wszystko obok naszej kamienicy jest obsrane równo...ostatnio nie
            wiedziałam co mam zrobić z Frankiem, gdzie go postawić - trzymamy wózek w aucie
            - w czasie gdy ja rozkładałam wózek. Na około auta były same kupy...brrrr. Ale
            kosza nie ma na całej ulicy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka