Gość: Sally
IP: *.12.15.vie.surfer.at
28.12.07, 22:53
Witam,
Tak postanowilam, ze sie upewnie. Samolot taki sredni (nie znam sie
zupelnie) ale taki czarterowy nie calkiem maly ale taki sobie,
calkiem, calkiem. Startuje w Iraklio. No tam pas startowy, ze tak
powiem jest w kierunku wody. Znaczy konczy sie on, lotnisko, sa
skaly i woda. I jeszcze przed ruszeniem pilot cos powiedzial do
mikrofonu, ale niewyraznie i uslyszalam tylko "siedem kartofli"
(zapewne mowil cos innego, ale tak uslyszalam). No i startujemy a
stewardessy od razu rzucaja sie do gazet i wciskaja je pasazerom,
jedna nadaje przez megafon ze sklep, ze jedzenie, ze srapty papty.
Boje sie strasznie latac i to ADHD ze strony stewardess wydalo mi
sie podejrzane, bo przy innych lotach at tak nigdy nie skakaly. No i
samolot wzial "rozbieg" i sobie tak jedziemy i dziob do przodu
ale "tylkim" znaczy kolami na ziemi jeszcze, fajnie i nagle nam sie
lotnisko chyba skonczylo bo tak jakbysmy na chwile byli w powietrzu
i nagle jest sru w dol... Takie sru, jakby ktos z krzesla na podloge
klapnal. No siedzenia z pod pupy leca, luki bagazowe pootwierane a
ludzie w pisk i wrzask. Nie musze mowic, ze umarlam ze strachu w tym
momencie wielokrotnie a samolot jak gdyby nigdy nic pofrunal dalej.
A teraz pytanie do tych co dotrwali do tego miejsca- czy takie "sru"
przy starcie to normalne? bezpieczne? Bo to bylo pierwsze sru w moim
zyciu i ogolnie chcialabym je zrozumiec.
Z gory dziekuje
Sally