Dodaj do ulubionych

Problemy nad oceanem...

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.09.03, 13:05
Mam pytanie..co sie dzieje w przypadku jakiejs awarii nad
oceanem?...przeciez nie mozna wylądować...
Obserwuj wątek
    • Gość: hki Re: Problemy nad oceanem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.03, 14:53
      Zalezy jaka awaria-jak eksploduje paliwo to nic nie zrobisz. Najczęsciej masz
      doczynienia jednak jedynie z awaria silnika badz urządzen pokladowych i to nie
      jest jeszcze powód do paniki. Wszystkie systemy sa conajmniej
      zdublowane,samoloty dwusilnikowe np.B767 spełniaja normy ETOPS czyli lot z
      jednym silnikiem i to do 180 minut. masz tez lotniska na Nowej Funlandii,
      Irlandii... nie jest tak strasznie!!!
    • Gość: Nielot Re: Problemy nad oceanem... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.09.03, 00:42
      Gość portalu: zaniepokojona napisał(a):

      > Mam pytanie..co sie dzieje w przypadku jakiejs awarii nad
      > oceanem?...przeciez nie mozna wylądować...

      W takiej sytuacji mozna tylko wyladowac;) - problem jest tylko, jesli nie ma w
      poblizu lotniska;)
    • Gość: untochables Re: Problemy nad oceanem... IP: 213.76.152.* 30.09.03, 07:58
      raz zdażyło się że B767 brakło paliwa pilot w cywilu zapalony szybownik lotem
      ślizgowym przeleciał ponad 80 mil do opuszczonego wojskowego lotniska po czym
      wylądował - B767 ma doskonałość 11 więc trochę lepszą od kamienia ;)
      • Gość: cibarius Re: Problemy nad oceanem... IP: *.dhs.org 30.09.03, 09:35
        a to nie był tylko film ...???
        • johnny_tomala Re: Problemy nad oceanem... 30.09.03, 14:50
          nie będę się spierał ale to był chyba B 777, i nie był to film. goście żle
          przeliczyli paliwo z galonów na litry albo odwrotnie a i wskaźnik paliwa mieli
          zepsuty - albo jakoś tak
          • gdabski Re: Problemy nad oceanem... 30.09.03, 14:55
            To był 767 Air Canada, szukaj pod hasłem "Gimli glider"
            • Gość: pk Re: Problemy nad oceanem... IP: 212.87.17.* 30.09.03, 15:10
              members.optusnet.com.au/~philmil/ADA_FAQ/ADA_FAQ_accidents.htm
              punkt 2.3 szczegolowy opis. Ale sie tam zebralo glupich zbiegow
              okolicznosci...
              • lubicz1 Re: Problemy nad oceanem... 30.09.03, 16:58
                Gimli glider to jeden taki przypadek sprzed 20 lat. Byl jeszcze drugi, nie tak
                dawno i nad Atlantykiem! (A330)
                www.pprune.org/forums/showthread.php?s=8b2376cd16699e73aff335f5a4c94e7a&threadid=71910
                • niktnowy1 Re: Problemy nad oceanem... 30.09.03, 18:27
                  www.elchineroconcepts.com/Technology%20Folder/gimli_glider.htm
                  Tutaj znalazlem opis tego lotu.
                  Niesamowite.
                  • Gość: pk Re: Problemy nad oceanem... IP: 212.87.17.* 01.10.03, 10:54
                    Poprosze fachowcow o wytlumaczenie laikowi na czym polegal manewr opisany
                    ponizej (dot. Gimli Gliderf) i dlaczego zrobienie go airlinerem bylo tak
                    niezwykle.

                    As the jet approached Gimli,
                    Pearson realised they were high and fast, and reacted in the only way
                    an experienced glider pilot could in such a situation ... he put the
                    aircraft into a sideslip. Such a manoeuvre had never been attempted in
                    an aircraft like the 767, and especially never using the backup
                    hydraulic system, and the Ram Air Turbine. Pearson executed the
                    manoeuvre perfectly, though, and landed the aircraft about 800' past
                    the threshold.
                    • brtlmj Re: Problemy nad oceanem... 01.10.03, 14:59
                      > Poprosze fachowcow

                      Za wielkiego fachowca sie nie uwazam, ale odpowiedziec chyba potrafie ;-)

                      > o wytlumaczenie laikowi na czym polegal manewr opisany
                      > ponizej (dot. Gimli Gliderf) i dlaczego zrobienie go airlinerem bylo tak
                      > niezwykle.

                      "Sideslip", po polsku bodajze "slizg", to manewr pozwalajacy na szybkie
                      wytracenie wysokosci bez nabierania predkosci. Wykonuje sie to nastepujaco:
                      drazek w lewo i prawy pedal. Efekt - lecisz w tym samym kierunku, ale kadlub
                      jest ustawiony pod katem, w skrajnych przypadkach wyglada to tak jakbys lecial
                      skrzydlem do przodu (moje subiektywne wrazenie).

                      > aircraft into a sideslip. Such a manoeuvre had never been attempted in
                      > an aircraft like the 767,

                      Chyba glownie po to, zeby nie denerwowac pasazerow :-) Wysokosc mozna tracic
                      bez efektow ubocznych uzywajac spoilerow.
                      Ja osobiscie slizgu doswiadczylem raz, w szybowcu. Po wyladowaniu zapytalem
                      instruktora po co to bylo - przeciez hamulce powietrzne starczylyby z
                      powodzeniem. On na to ze smiechem ze pod nami byla grupka ludzi i chcial ich
                      wystraszyc, a slizg jest stosunkowo glosnym manewrem...

                      > and especially never using the backup hydraulic system, and the Ram Air
                      Turbine.

                      Istotna rzecz. Jak wspomnialem, podczas slizgu kadlub ustawiony jest pod katem
                      wzgledem kierunku lotu. Ma to pare przykrych konsekwencji - w szybowcu na
                      przyklad glupieje predkosciomierz. W przypadku "Gimli glider" problem polegal
                      na tym, ze efektywnosc "wiatraczka", ktory zapewnial cisnienie hydrauliczne
                      bylo w takiej sytuacji znacznie mniejsze.

                      To chyba tyle... a jezeli cos napisalem nie tak to mnie poprawcie :-)

                      Bartek.
                • jareczek33 Re: Problemy nad oceanem... 01.10.03, 12:08
                  Tu jest opis tego drugiego slynnego wypadku;

                  www.airdisaster.com/cgi_bin/view_details.cgi?date=08242001®=C-GITS&airline=Air+Transat

                  W sierpniu 2001 Airbus 330-200 linii Air Transat lecial z Toronto do Lizbony.
                  Okolo 300 mil od Azorow zaloga zauwazyla problemy z ukladem paliwowym z
                  zdecydowala sie na ladowanie na Azorach. 100 mil przed lotniskiem zgasl lewy
                  silnik a 10 minut pozniej prawy. Samolot lecial bez napedu okolo 17-18 minut.
                  Wyladowal szczesliwie bez ofiar ani strat (male uszkodzenie).

                  Przyczyna wypadku byl wyciek paliwa z przewodow paliwowych.

                  W wypadku braku napedu zasilanie elektryczne dostarczane jest przez Ram Air
                  Turbine (RAM). Jest to taka mala turbinka, ktora wysuwa sie s kadluba (od
                  spodu) i wykorzystujac ped powietrza wytwarza energie elektryczna.

                  Pozdrawiam
                  JArek
                  • Gość: lamia Re: Problemy nad oceanem... IP: *.acn.waw.pl 01.10.03, 19:52
                    Benek 767 na pewno nie ma doskonalosci 11!! bzdura!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka