Dodaj do ulubionych

Papała - zamiatanie?

03.10.14, 09:18
Stanowisko Prokuratury
Decyzja
Znam tylko jeden przypadek /w Otwocku/ gdy złodzieje samochodów machali pistoletem aby odstraszyć właściciela /Z prasy/
A teraz seria pytań do was:
1. znacie przypadki zastrzelenia przez złodziej samochodów właściciela ? - oprócz przypadków taksówkarzy którzy byli przedewszystkim zabijani dla kasy zresztą zwykle małej kasy
Jeśli nie znacie to pierwszy punkt że jednak zamiatają
2. czy samochód Papały był jakoś szczególnie cenny wśród innych które były w okolicy?
Jeśli nie - to drugi punkt że jednak zamiatają
3. czy jest pełna rozbieżność między zeznaniami wdowy a zeznaniami Millera?
Jeśli tak to trzeci punkt że jednak zamiatają
4. czy w normalnym świecie śledztwo dotyczące kradzieży samochodu trwa kilkanaście lat?
Jeśli nie znacie to czwarty punkt że jednak zamiatają bo rozwleczenie w czasie zwykle umożliwia dowolne manipulacje
5. czy skuteczniejszy środkiem a dostępnym wtedy nie był by gaz łzawiący albo o podobnym działaniu a w tym przypadku nie byłby skuteczniejszy?
Jeśli tak to piąty punkt że jednak zamiatają
6. czy po zastrzeleniu Papały gdyby byli złodziejami cos stało na przeszkodzie aby tym samochodem odjechać?
Jeśli nie to szósty punkt że jednak zamiatają
Jeśli moje rozumowanie jest błędne albo nielogiczne - napiszcie gdzie się mylę
Obserwuj wątek
    • speedy13 Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 09:35
      Hej

      sjs2011 napisał:

      > Znam tylko jeden przypadek /w Otwocku/ gdy złodzieje samochodów machali pistole
      > tem aby odstraszyć właściciela /Z prasy/
      > A teraz seria pytań do was:
      > 1. znacie przypadki zastrzelenia przez złodziej samochodów właściciela ? - opró
      > cz przypadków taksówkarzy którzy byli przedewszystkim zabijani dla kasy zresztą
      > zwykle małej kasy

      Zastrzelenia - nie, ale napady rabunkowe o takim schemacie były w Warszawie w latach 90. dosyć częste. Bandyci grożąc bronią, nakazywali kierowcy opuszczenie auta i oddanie kluczyków i odjeżdżali. Stale się o tym słyszało, spotkało to nawet jednego mojego kolegę.

      Z bronią palną nie ma żartów, jak sam zapewne wiesz. Z łatwością sobie mogę wyobrazić, że przy okazji takiego napadu komuś palec drgnął przypadkowo na spuście i... stało się.

      > 5. czy skuteczniejszy środkiem a dostępnym wtedy nie był by gaz łzawiący albo o
      > podobnym działaniu a w tym przypadku nie byłby skuteczniejszy?

      Nie. Kto by się gazu przestraszył, siedząc w samochodzie??

      > 6. czy po zastrzeleniu Papały gdyby byli złodziejami cos stało na przeszkodzie
      > aby tym samochodem odjechać?

      No zlituj się, po kim jak po kim ale po tobie się większej wyobraźni spodziewałem. Mieli odjechać samochodem z trupem? Pochlapanym krwią na tapicerce? Z nie wiadomo jakimi mikrośladami w środku? I co by potem z nim zrobili?
      • sjs2011 Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 09:56
        5. czy skuteczniejszy środkiem a dostępnym wtedy nie był by gaz łzawiący
        > albo o
        > > podobnym działaniu a w tym przypadku nie byłby skuteczniejszy?
        >
        > Nie. Kto by się gazu przestraszył, siedząc w samochodzie??
        Podchodzisz, pukasz w szybę, w 100% ludzie otworzą jak masz w miarę wyjściowy wygląd - niby dla uzyskania informacji - gazem po oczach cd jak zwykle
        7. czy przestępcy wiedzą w jakich blokach mieszkalnych i w jakich okolicach mieszkają policjanci i inne służby - pozostałość po czasach komuny zresztą - i tam lepiej się nie pokazywać a już na pewno nie kraść samochodów?
        Jeśli wiedzą i wiedzieli to co oni z bronią tam robili?
        Akurat gdzie jak gdzie ale tam aż dziw, że nikt nie użył broni z mieszkańców natomiast przez kilkanaście minut były zablokowane numery telefonów policji - przypadek?
        • speedy13 Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 10:27
          Hej

          sjs2011 napisał:

          > Podchodzisz, pukasz w szybę, w 100% ludzie otworzą jak masz w miarę wyjściowy w
          > ygląd - niby dla uzyskania informacji - gazem po oczach cd jak zwykle

          To znaczy - CO "jak zwykle"? Gaz tego rodzaju, jak wiesz, nie obezwładnia tak naprawdę. A jak napadnięty naciśnie pedał gazu i odjedzie? Nawet nie widząc na oczy może odskoczyć, potrącić napastnika, staranować jego samochód. A nawet jak nie jest aż tak zdesperowany, to co? Jak nie będzie chciał wysiąść, na przykład? Zagrozić mu zagazowaniem? Toć on już jest zagazowany. Pobić go? I co to da, zresztą w tych warunkach nie za wygodnie jest mocno uderzyć. Wyciągać go przemocą z samochodu? A jak ma zapięte pasy? A w ogóle trzeba przecież sporo siły by ruszyć z miejsca dorosłego faceta, który nie ma na to ochoty. A nawet jak by się to udało, to potem trzeba by samemu jechać tym zagazowanym samochodem...

          Cała idea takiego napadu polegała na zmuszeniu ofiary do współpracy przez zagrożenie bronią. Bez przemocy fizycznej, bez ryzyka uszkodzenia samochodu. W ogóle te napady spowodowane były pojawieniem się wówczas w samochodach zaawansowanych elektronicznych systemów zabezpieczeń, blokujących na różne sposoby możliwość jazdy, których złodzieje jeszcze nie nauczyli się "rozbrajać". Łatwiej więc było przeprowadzić napad w opisany wyżej sposób, aby wejść w posiadanie odblokowanego samochodu i oryginalnych kluczyków. Potem technika poszła naprzód, także i w świecie przestępczym, elektroniczne zabezpieczenia nauczono się łamać i wtedy te napady też się stopniowo skończyły, bo znowu można było kraść samochody w tradycyjny, mniej ryzykowny sposób.

          > 7. czy przestępcy wiedzą w jakich blokach mieszkalnych i w jakich okolicach mie
          > szkają policjanci i inne służby - pozostałość po czasach komuny zresztą - i t
          > am lepiej się nie pokazywać a już na pewno nie kraść samochodów?

          Tu masz być może rację. Ja zresztą też nie twierdzę, że mnie wersja prokuratury w 100% przekonuje, wydaje się że w śledztwie było wiele niejasności, o których zresztą sam napisałeś, to się nie będę powtarzał. Ustosunkowałem się tylko do tej jednej kwestii, napadu z bronią w ręku celem rabunku samochodu.

          > Akurat gdzie jak gdzie ale tam aż dziw, że nikt nie użył broni z mieszkańców

          No bez przesady, to przecież nie była jakaś bitwa nie wiadomo jak długa. Bandyta podszedł do ofiary, strzelił (przypadkowo czy celowo), po czym zwiał. Pewnie nie trwało to nawet minuty. Jaka jest szansa, by mieszkańcy zareagowali w takim czasie?
        • teodor_jeske_choinski_1 Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 10:28
          gen. Fonkowicz
          gen. Jaroszewicz
          gen Papala...
          i paru innych pulkownikow, politykow i wyzszych urzednikow...
          Polska UBecko-zydowska..
          • sjs2011 Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 10:38
            To i Stecie trzeba dopisać
            pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Ste%C4%87
            Trzech widziało trzech zamordowano w podobny sposób
        • marek_boa Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 14:58
          Stefan a miałeś kiedyś do czynienia z małym pomieszczeniem ,w którym użyto gazu łzawiącego?! Bo mnie się wydaje ,że jednak nie! Po takim "psiuknięciu" w samochodzie bez maski pegaz na gębie raczej nie mieli szans na odjechanie nim!
        • gangut Co do "policyjnej" okolicy 03.10.14, 19:21
          to wbrew pozorom to nie musi przeszkadzać złodziejom. W każdym razie znam dwa przypadki kradzieży pod nosem nie to że że policji, ale wręcz BORu - jeden gdzieś na przełomie lat 90tych, żonie szefa ukradli przed blokiem samocód właśnie grożąc bronią - tak się złożyło, że szef, jako eks-wysoki urzędnik, mieszkał w tym samym bloku co ówczesny premier :-). Funkcjonariusze nic nie widzieli, a w każdym razie nie zareagowali. Wóz się nie odnalazł. A drugi przypadek - lata 70-te, wóz sprzed bloku skradziono (tylko że tradycyjnie, bez żadnej broni) ówczesnemu ministrowi czy wiceministrowi SW. Złodzieje sami zorientowali się po wyposażeniu auta że coś nie tak i je porzucili...
        • maxikasek Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 21:11
          > Podchodzisz, pukasz w szybę, w 100% ludzie otworzą jak masz w miarę wyjściowy w
          > ygląd - niby dla uzyskania informacji - gazem po oczach cd jak zwykle

          A potem maska pgaz na twarz- bo inaczej do samochodu nie wsiądziesz. ;-) Gaz pieprzowy do broń obustronna.
          W latach 90-tych na dawnej berlince kumpel przeżył chwile grozy. Jechał fordem Scorpio bodajże- żadne cudo, ale wówczas szał. Najpierw próbowali go zatrzymać na kapcia, a potem jeden z nich wychylił się do połowy przez okno i próbował otworzyć drzwi (?)- szczerze mówiąc nawet nie wiem co on próbował . Takie sceny to w filmie się widzi. Dopiero jak kumplowi prawie udało się zepchnąć do rowu ich- opduścili.
      • sjs2011 Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 10:49
        6. czy po zastrzeleniu Papały gdyby byli złodziejami cos stało na przeszkodzie
        > aby tym samochodem odjechać?

        No zlituj się, po kim jak po kim ale po tobie się większej wyobraźni spodziewałem. Mieli odjechać samochodem z trupem? Pochlapanym krwią na tapicerce? Z nie wiadomo jakimi mikrośladami w środku? I co by potem z nim zrobili?
        ---
        W przypadku morderstw taksówkarzy nie przeszkadzało to zabójcom - usuwali trupa - czasami jeszcze żywego i jechali
        Nóż, łom, petla--
        • speedy13 Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 11:33
          Hej

          sjs2011 napisał:

          > No zlituj się, po kim jak po kim ale po tobie się większej wyobraźni spodziewał
          > em. Mieli odjechać samochodem z trupem? Pochlapanym krwią na tapicerce? Z nie w
          > iadomo jakimi mikrośladami w środku? I co by potem z nim zrobili?
          > ---
          > W przypadku morderstw taksówkarzy nie przeszkadzało to zabójcom - usuwali trupa
          > - czasami jeszcze żywego i jechali

          Nie twierdzę absolutnie, że jakoś straszliwie głęboko się orientuję w temacie. Ale ani nie przypominam sobie, ani nie znalazłem teraz na szybko w sieci takiego przypadku - żeby ktoś zastrzelił taksówkarza w taksówce, celem zdobycia samochodu by go sprzedać. Większość takich napadów miała na celu zdobycie tych pieniędzy, jakie taksówkarz miał przy sobie. W dawniejszych czasach utarg z całego dnia mógł być faktycznie spory. Sprawcy odjeżdżali owszem taksówką, tak jak to opisałeś, po prostu aby uciec z miejsca przestępstwa; potem porzucali auto lub nawet je niszczyli (podpalali). Ostatnio w Warszawie był napad i morderstwo taksówkarza celem zdobycia samochodu na sprzedaż, ale znowuż okoliczności były zupełnie inne. Sprawca, będący recydywistą, paserem i złodziejem samochodowym, miał "zamówienie" na konkretny model Mercedesa; był przy tym znajomym ofiary i skojarzył, że właśnie ten człowiek posiada takiego Mercedesa. Przy jakiejś okazji zaprosił taksówkarza do siebie do domu i tam dokonał morderstwa. Więc znowuż, nie jest to porównywalna sytuacja.
          • marek_boa Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 20:09
            Zamiatanie?!:) Stefan to nie żadne zamiatanie tylko jeden większy przekręt a nawet mówiąc obrazowo największe kur....wo ostatnich 30 lat!Swego czasu roztrząsaliśmy z chłopakami to zabójstwo i doszliśmy do takich wniosków ,że się włosy pod pachami jeżą - i nie,nie podzielę się tymi wnioskami z nikim!
    • brmtvungernsternberg Re: Papała - zamiatanie? 03.10.14, 21:04
      Trudno w to uwierzyc .
    • antyk-acap Papała to pikuś 03.10.14, 21:29
      W stolicy mówi się i pisze, że mordercy zabijają nie tylko - jak twierdzi policja - kierowców i pasażerów aut jadących wiodącą na południe trasą Don czy po betonce - prowizorycznej trasie wokół miasta. Teraz ponoć zabrali się i za grzybiarzy zapuszczających się pojedynczo w podstołeczne lasy. Mieli też zastrzelić dziewczynę i chłopaka w samochodzie na leśnym parkingu.

      Zazwyczaj jednak rozsypują nocą na drogach kolce. Czekają, aż ktoś na nie najedzie i wyjdzie z wozu, żeby zobaczyć, co się stało. Wtedy ze sporej odległości, ale zawsze celnie strzelają z pistoletu do kierowcy oglądającego koła maszyny. Jeśli pasażer czy pasażerowie zostali w aucie, do nich też bez pudła strzelają przez szybę.

      Szybko odjeżdżają, zostawiając na miejscu zbrodni cenne rzeczy.

      Wprawdzie z jednego z napadniętych wozów zniknął iPad i iPhone, z innego - portfel kierowcy z 30 tys. rubli, z jeszcze innego - karta kredytowa, jednak gazeta Moskiewski Komsomolec sugeruje, że złodziejami nie byli bandyci, lecz policjanci badający miejsce zbrodni. To niewykluczone - pamiętamy wszak, że żołnierze ochraniający miejsce katastrofy smoleńskiej ukradli karty kredytowe jednej z ofiar.

      Wygląda na to, że cele kolejnych napadów banda GTA wyznacza przypadkowo, a motywem jej działania jest po prostu chęć zabijania, nieważne kogo. Strzelając przez szybę w ciemnościach z kilkunastu metrów mordercy nie mogą wiedzieć nawet tego, czy mordują mężczyznę, kobietę czy dziecko. Ich ofiarami padli dotąd m.in. policjant, emeryci, tancerz za znanego zespołu, młodzi chłopcy z małego miasteczka.

      W Moskwie dominuje przekonanie, że zabójcy są maniakami. Świadkowie twierdzą, że jest ich trzech, wszyscy są mężczyznami w średnim wieku i doskonale władają bronią. Do jednej z ofiar strzelali pięć razy z pistoletu przez szybę jadącego - bo się nie zatrzymał - samochodu. I wszystkie pięć kul wpakowali w głowę. Mało który zawodowy snajper mógłby się popisać taką sztuką.

      Są bardzo ostrożni. Nie posługują się telefonami ani radiostacjami. Najwyraźniej znają taktykę i wszelkie sztuczki policji, bo bardzo zręcznie unikają zasadzek, obław. Nie zostawiają śladów poza kulami i łuskami. Przy tym naboje, których używają, obrabiają tak, by nie można było zidentyfikować broni.

      Wydaje się więc, że mogą być zawodowcami, którzy służą albo wcześniej służyli w policji lub jednostkach specjalnych. Prowadzący śledztwo sprawdzają po kolei wszystkie podmoskiewskie jednostki policyjne. Przy tym szczególną uwagę zwracają na funkcjonariuszy karnie zwolnionych ze służby. Interesują ich też ludzie, którzy w ostatnich latach brali udział w wojnach i konfliktach lokalnych, a pożegnali się z mundurem z powodu kłopotów z psychiką.

      Na razie jednak te tropy prowadzą donikąd, a panika rośnie. Moskwianie boją się jeździć nocą i wchodzić do lasów. Przypominają też, że na trasie Don i na betonce ludzie przepadają od dawna. W rowach przydrożnych każdej wiosny odnajduje się sporo przebiśniegów - tak Rosjanie nazywają ciała zabitych, które w czasie odwilży wytapiają się z zasp.

      Z paniki próbują skorzystać rosyjscy naziści, którzy w internecie przekonują, że banda GTA składa się z krwiożerczych przybyszy z Kaukazu, strzelających do znienawidzonych Rosjan. Nacjonaliści wzywają mieszkańców Moskwy i podstołecznego regionu, by wychodzili na demonstracje i rozprawy z kaukaskimi.

      Ostatnio jednak na celowniku znaleźli się Ukraińcy. Nowaja Gazieta jako typowy cytuje taki wpis na jednym z forów społecznościowych: W naszej klatce schodowej w mieszkaniu 45 mieszkają ukropy [pogardliwa nazwa Ukraińców]. Przyjeżdżają mikrobusem późno w nocy. Trzeba sprawdzić tych banderowców. Najpewniej to oni zabijają ludzi na szosie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka