Gość: EJ
IP: *.chello.pl
15.08.08, 23:29
Byłem oniemiały. Nie wiedziałem, co się dzieje i o co chodzi. Muzyk
toczyl rodzaj walki z orkiestrą, mieszał dźwięki, jakby gwałcił ten
utwór. Być może był pod wpływem jakiś środków, które pomieszały mu w
głowie. Wstałem jak i większość sali (moja żona nie wstała i nie
klaskała) ale to była jedna wielka porażka. Dodatkowo podczas owacji
na stojąco Pogorelic zmuszał się do uśmiechu i z tym dziwacznym
grymasem ukłonił się kilka razy. Mam wrażenie, że nadal ma jakiś
kłopot z sobą i podobnie, jak podczas koncertu w zeszłym roku, daje
się poznac jako wariat i dziwak.