25.06.10, 18:01
Jaki wpływ na przebieg porodu ma hypotonia? Pierwszy poród
zakonczony został próżnociągiem. W trakcie porodu dostałam
oksydocynę, dopalargan pozatym masowano mi szyjkę macicy choc pękł
mi sam pęcherz to i tak mi go ponownie przebito. Przez 3 gdz
leżałam podpięta do ktg. gdy przyszło do finału nie czułam potrzeby
parcia. Podczas porodu denerwowałam się bo nogi ciągle mi sie
poruszały zwłaszcza w trakcie skurczy. Położne kazały mi zapanowac
nad nogami i sie rozluznic ale nie potrafiłam. Mysle że przez to
zaczeło mi wzrastac cisnienie. Dodatkowo nie pozwolono mi pochodzic
a strasznie miałam dosc lezenia. Potem dziecku zaczęło spadac
ciśnienie wiec szybko vakum dodatkowo położna wyciskała malucha. Czy
mam szanse na naturalny poród bez wakum i przyspieszaczy?
Obserwuj wątek
    • katarzynaoles Re: hypotonia 27.06.10, 11:08
      Bardzo mi przykro, ale nie rozumiem pytania. Opisuje Pani poród
      wszelkimi możliwymi interwencjami medycznymi, w większości pewnie
      nieuzasadnionymi (bo zwykle tak bywa), ale tu mogę się mylić, bo nie
      zanm całego przebiegu porodu. Natomiast w całym opisie nie ma
      niczego, co możnaby odnieść do tytułowej hypotonii, która podczas
      porodu oznacza małe napięcie mięśnia macicy w III lub IV okresie
      porodu i najczęściej krwotok położniczy w konsekwencji.
      Jeśli interwencje były nieuzasadnione medycznie, a Pani ma
      prawidłową budowę miednicy to jak najbardziej ma Pani szansę na to,
      że kolejny poród będzie fizjologiczny. Pozdrawiam serdecznie :)
      • leilana26 Re: hypotonia 28.06.10, 10:03
        Powinnam raczej zapytac czy znów potrzebna bedzie pomoc przy
        urodzeniu dziecka. Zadnego krwotoku nie miałam. Przepraszam
        przedwczesnie napisalam tamtego posta ale po obejrzeniu karty ciąży
        spanikowałam, bo pierwszy poród był straszny.
        W zeszłym tygodniu lekarz prowadzący niczego mi nie wyjasnił tylko
        nabazgrał hypotonia czerwonym kolorem w dodatku drukowanymi
        literami. Za miesiac mam kolejna wizyte może wtedy dowiem sie tego
        co mnie ciekawi.
        Bardzo dziekuje za odpowiedz. Pozdrawiam serdecznie
    • leilana26 mam doła 23.07.10, 13:56
      Lekarz prowadzący moją ciążę (jednoczesnie ordynator oddziału
      ginekologii w szpitalu w którym mam rodzic) na moje pytania o
      hypotonie powiedział:
      zastosujemy profilaktyke hypotonii - ja na to co to znaczy? -
      zaprosimy cie do szpitala i podamy specjalną kroplówke taką lepszą
      którą stosuje sie przy niewydolnosci macicy i prosze sie nie martwic
      wszystko bedzie dobrze.
      Daruje sobie komentarz co o takim tłumaczeniu myśle.

      NA CZYM POLEGA PROFILAKTYKA HYPOTONII?? prosze o wyjasnienie.

      Mam doła o znów bedzie poród ze wszystkimi możliwymi torturami
      medycznymi stosowanymi na porodówkach. Mam nadzieję że zdaży sie cud
      i bedzie to DOBRY PORÓD.
      • leilana26 Re: mam doła 23.07.10, 14:03
        leilana26 napisała:

        > na moje pytania o hypotonie powiedział:
        > zastosujemy profilaktyke hypotonii - ja na to co to znaczy? -
        > zaprosimy cie do szpitala


        Nie dopisałam że wtedy będę miała wywoływany poród. Bo według
        lekarza unikniemy wtedy nieprzyjemnych komplikacji

        Pani doktor proszę o słowo pociechy bo czuję się tak jakbym oblała
        najważniejszy egzamin w życiu
        • katarzynaoles Re: mam doła 28.07.10, 17:04
          Jestem położną, nie lekarzem, ale napiszę co myślę: wydaje mi się,
          że lekarz wyraźnie zmierza w kierunku porodu z interwencjami
          medycznymi. Nie bardzo umiem sobie poskładać w całość informacje
          które Pani przytacza, bo według mnie ewentualna profilaktyka
          hipotonii macicy to zastosowanie środków naskurczowych, czyli w
          najleszym wypadku oksytocyny. Ale co w tym kontekście znaczy "lepsza
          kroplówka" to nie mam pojęcia. I ciągle nie wiem, dlaczego mówimy o
          hipotonii. Czy Pani lekarz był przy poprzednim porodzie i coś z
          niego pamięta? Jeśli mam być szczera to wydaje mi się, że przy takim
          nastawianiu się z góry na to, że będzie się "profilaktycznie"
          interweniować w przebieg porodu od samego początku (a jestem prawie
          pewna, że tak było także przy pierwszym razie) historia może się
          powtórzyć.
          Nie wiem do jakiego stopnia uda się Pani wpłynąć na lekarza, ale
          myślę, że warto podjąć taką próbę i jasno i zdecydowanie powiedzieć
          mu, że ma Pani swoją wizję porodu i chce Pani spróbować rodzić po
          swojemu. Jeśli nie czuje się Pani dośc pewnie to może dobrze pójść
          na wizytę z osobą towarzyszącą (mąż?). Nie wiem czy to przypadek,
          ale napisała Pani, coś z czego wywnioskowałam, że lekarz zwraca się
          do Pani na "ty". Jesli nie jest Pani starym znajomym, takim, który
          zna Panią od dziecka, to absulutnie bym na to nie pozwoliła - jest
          Pani dorosłą kobietą a nie dziewczynką i nikt bez Pani akceptacji
          nie ma prawa tak skracać dystansu we wzajemnej relacji. Życzę, żeby
          rozmowa z lekarzem była owocna i trzymam za Panią kciuki :)
          • leilana26 Re: mam doła 29.07.10, 12:40
            niestety nie potrafie dokładnie opisac przebiegu porodu.
            Lekarz prowadzący został wezwany do mojego porodu po sytuacji gdy
            położna kazała mi przec, a ja powiedziałam że nie czuje takiej
            potrzeby tylko strasznie plecy mnie bolą. Kolejnego podejscia do
            parcia nie było a i plecy przestały mnie bolec. Lekarz pojawił się
            prawie natychmiast ( choc nie miał tego dnia dyżuru) i po bardzo
            krótkiej naradzie z paniami z porodówki chwycił za vacum. Pan doktor
            niby pamieta tamten wieczór bo ponoc nieżle nastraszyłam położną.
            E tam ja nie pamietam nic co mogło by ją wystraszyc.
            Sama też nie widze podstaw do profilaktyki hypotonii. Bede próbowac
            rozmawiac o możliwości urodzenia bez wywoływania porodu oksydocyną.
            Tylko w tamtym szpitalu to nagminne a ja mam za daleko do innych
            szpitali...
            Zaczynam pracowac nad optymistycznym podejsciem bo tylko wtedy coś
            zdziałam.
            Bardzo dziękuję za odpowiedz i pozdrawiam
    • leilana26 urodziłam ponad miesiąc temu 25.10.10, 14:29
      wedlug położnej która odbierała mój poród hypotonia to krwawienie.
      Krwawic zbytnio w trakcie porodu nie krwawiłam po urodzeniu dziecka tez nie było tego duzo, wiec mysle że żadnej hypotonii nie miałam. Ze skurczami tez nie było problemow. Urodziłam ekspresowo. O 22 obudziły mnie skurcze po 24 byłam w szpitalu a o 1.10 syn był na swiecie. pierwszy poród był dla mnie horrorem a drugi... cóż w taki sposób mogę rodzic codziennie :)
      Nie było naciecia, lewatywy, golenia ( tylko kawałeczek malutki mi wygoliła) i kroplówek. Syn miał 4,080 kg i wyskoczył ze mnie jak z procy. Po 3 dniach od porodu czułam się jakbym wcale nie rodziła. Wreszcie jestem z siebie dumna bo po pierwszym porodzie byłam załamana że nie dałam rady.
      • martaaa778 Re: urodziłam ponad miesiąc temu 25.10.10, 16:53
        Cieszę się ze wszystko dobrze się skończyło ! Gratuluję porodu i synka !!!
      • katarzynaoles Re: urodziłam ponad miesiąc temu 25.10.10, 22:36
        Na szczęście sprawdziły się moje słowa: poród bez interwencji ma znacznie większe szanse na bycie udanym. Gratuluję serdecznie i pozdrawiam :)
        • leilana26 dziekuję 26.10.10, 14:49
          Pani Kasiu dziekuję za odpowiedzi na wszystkie moje posty. Dziekuję za porady i dobre słowa. Pozdrawiam
    • mysza_myszynska Re: hypotonia 25.10.10, 21:18
      jak bym czytała opis swojego pierwszego porodu...

      Nic się nie martw - drugi jak najbardziej jest możliwy bez tego wszystkiego, jak najbardziej możliwe jest urodzenie dziecka siłami natury - znajdź sobie mój post sprzed prawie 3 lat z opisem mojego drugiego porodu.

      powodzenia!
      • leilana26 Re: hypotonia 26.10.10, 14:43
        ach co sie czasem wyrabia na tych porodówkach... szkoda słów.
        Teraz rodziłam w przytulny sposób bo koło mnie był mąż położna i 2 inne osoby. przy pierwszym dziecku było ponad 7 osób a oprócz mnie nikogo nie było z ciezarnych.
        Teraz trafiłam na fajną położną, która przecwczyła ze mną parcie i oddychanie. Co prawda nie wykonywałam wszystkich jej poleceń min. oddychałam po swojemu, nie parłam jak na kupę ( słowa położnej) tylko tak jak pani Kasia poleca, pozatym położna kazała mi nabrac dużo powietrza w usta i przec a ja oczywiscie znów posluchałam rad które dostałam na tym forum od pani Kasi. Oczywiscie kazano mi zamykac oczy i przec na rozkaz a raczej prozbę poloznej - z tym akurat byłam grzeczna i posłuchałam. Rodziłam w pozycji na plecach która nadal jest standardem wielu porodówek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka