Dodaj do ulubionych

pytanko do pani kasi

09.03.13, 10:44
Tyle sie mowi o prawach rodzacej, ze kobieta ma prawo do znieczulenia, do poruszania sie podczas porodu, do wyboru pozycji. Dlaczego to mija sie z praktyka? Znieczulenie to marzenie wiele kobiet doslownie wyje z bolu i blaga o nie izostaje wysmiana, musza lezec plackiem po kilkanascie godzin w meczarniach i nie moga wybrac pozycji do porodu tylko bach na plecy, dlaczego wiele szpitali przywiazuje pacjetki do porodu wbrew jej woli, dlaczego sa lyzeczkowane i szyte bez znieczulen? i to nie tylko po porodach ale i po poronieniach. Gdzie sa te prawa?
Obserwuj wątek
    • samotari87 Re: pytanko do pani kasi 10.03.13, 20:24
      Również bardzo chętnie poznam odpowiedzi na te pytania. 27 marca mam tp i aż mnie trzęsie ze strachu bo niestety w moim mieście jest szpital w którym właśnie tak traktują rodzące. Na moje pytanie o znieczulenie podczas porodu, mój ginekolog odpowiedział, że w naszym szpitalu nie ma i koniec. Po prostu. Nie ma kasy :| Tak samo jest z łyżeczkowaniem i szyciem - wszystko bez znieczulenia.
      • katarzynaoles Re: pytanko do pani kasi 10.03.13, 22:33
        Chętnie bym Paniom odpowiedziała, gdybym tylko wiedziała co. Sama często zadaję sobie pytanie gdzie są prawa pacjenta, prawa ucznia, prawa obywatelskie? Jest jak jest i same pytania niewiele zmienią, mogą być jedynie początkiem drogi do walki o te prawa. Bo jak komuś zależy to nie powinien się poddawać, tylko walczyć o to, co dla niego ważne. Wiem, naprawdę wiem, że to bywa trudne, ale samo się raczej nie stanie. Trzeba szukać wszelkich możliwych dróg, składać pisma, pisać petycje, udać się do swojego oddziału NFZ, rzecznika praw obywatelskich, posła, poszukać dostępu do mediów, skrzyknąć inne zainteresowane koleżnki i nie mówić: a, ja to już nie będę rodzić... Nic więcej nie podpowiem, bo więcej pomysłów póki co nie mam. Sama od ponad 20 lat jestem w kontrze do systemu i widzę, ze jednak rzeczywistość słuzby zdrowia się zmienia dzięki różnym upartym osobom. Pozdrawiam :)
        • kinia302124 Re: pytanko do pani kasi 10.03.13, 23:21
          Tylko to nic nie daje i ma odp z nfz i rzecznika praw pacjeta ze moje zarzuty sa absurdalne ze zto personel o wszystkim decyduje o poruszaniu sie pozycjach znieczuleniach.Przegrywamy rowniez sprawy w sadach gdyz personel szpitala wywiazal sie prawidlowo z obowiazkow. Wiec skoro tak mamy byc traktowane wiec najlepszym rozwiazaniem byloby nie rodzic dzieci. Poronilam 3 razy zabiegi mialam przeprowadzane w roznych szpitalach a nawet w roznych wojewuctwach. 1 lyzeczkowanie stwierdzono ze po porodach sie nie znieczula do tego zabiegu 2 lyzeczkowanie stwierdzono ze ten zabieg nie jest az tak bolesny 3 jezeli nie chce zabiegu to nie musza robic najwyzej sie wykrfawie 4 lyzeczkowanie stwierdzono ze jak juz to przeszlam to wytrzymam a dodam ze przd zabiegiem dzwonilam do nfz czy taki zabieg jest refundowany bo lekarze mi odmawiaja znieczulenia to pani ktora odebrala tel stwierdzila ze o podaniu znieczulenia decyduje lekarz skoro stwierdzil ze nie trzeba mnie znieczulac to widac ze tak jest. Moglam odmowic zabiegu i wracac do domu. Moja mama w ciagu ostatnich 5 lat miala dwa takie zabiegi i rowniez odmowiono jej znieczulenia. Z ktora znajoma o tym rozmawiam ktora miala taki zabieg przeprowadzany rowiez bylo to robione bez znieczulenia. To moze zeby bylo uczciwie niech meskie zabiegi beda tez przeprowadzane bez znieczulen. Ja nie widze sesu i starac sie o dziecko i kolejny raz przechodzic przez pieklo. Moze dlatego ze tak jestesmy traktowane kobiety zaprzestaja na 1 dziecku.
          • madziab83 Re: pytanko do pani kasi 11.03.13, 09:04
            A ja sobie tak myślę, że gdyby kobiety nie chodziły rodzić tam, gdzie wiedzą, że kobiety są zle traktowane, to po pewnym czasie wymusiłoby to na tych placówkach zmianę w podejściu do pacjenta. Osobiście rodziłam w szpitalu oddalonym o 50 km od miejsca zamieszkania, by mój synek przyszedł na świat w godnych warunkach a ja bym miała dobre wspomnienia, takie jak z pierwszego porodu. Gdybym miała przejechać i 100 a nawet 200 km, tez bym to zrobiła. Wiem, mógł by ktoś powiedzieć, że po co, że należy nam się godny poród w każdym szpitalu,że to kłopot itp. , to wszystko prawda, ale zmiany potrzebują czasu. Żeby urodzić w godnych warunkach, przez ponad tydzień mieszkałam w innym mieście, bo wiedziałam, że rodzę szybko i mogę nie zdążyć dojechać ( przejechanie tych 50 km w godzinach szczytu zajmowało czasem 1,5h a mój cały poród trwał niespełna 2h). Zanim zdecydowałam się na konkretną placówkę, przejechałam się do każdej w okolicy, rozmawiałam o możliwościach ( dla mnie znieczulenie było nieistotne, choć w placówce, w której rodziłam dostępne było od ręki za opłatą, liczyła się dla mnie za to swoboda w poruszaniu, nie zmuszanie do leżenia, nie nacinanie krocza itp.) i wybrałam w końcu miejsce dla mnie idealne, gdzie lekarze nie bali się porodu pośladkowego, gdzie nikt nie nacinał krocza ( jedynie w ostateczności) i w sumie nikt nie przeszkadzał mi w rodzeniu a następnego dnia mogłam wyjść z synkiem do domu. Tak, są takie miejsca w Polsce i nie, nie była to placówka prywatna i jeszcze raz nie, nie musiałam nic za to płacić.
            • arathlo Re: pytanko do pani kasi 11.03.13, 11:33
              Czasem a raczej zwykle nie ma czasu na to by jechać 50 a tym bardziej 200km...a nawet jak czas jest teoretycznie to moim zdaniem jest to DUŻE ryzyko jechać tyle w trakcie porodu. Bo gdy poród się już zacznie wszystko może się wydarzyć i np odejdą zielone wody przejeżdżając przez las kilkadziesiąt km od najbliższego szpitala (niekoniecznie wybranego) albo akcja potoczy się szybciej niż założenie- i co? Jest to ryzykowanie własnym życiem i zdrowiem trochę...no chyba, że przed terminem wyprowadzamy się do hotelu położonego obok wybranego na drugim końcu Polski szpitala. Tylko pytanie- kiedy to jest przed terminem? Bo ja np pierwsze dziecko urodziłam 12 dni przed terminem, a kilka dni przed porodem ginekolog nie wróżył mi bym miała urodzić przed (szyjka twarda, zamknięta na 4 spusty). A drugie było wywoływane tydzień po. Więc co- wyprowadzić się na miesiąc z domu? Jeszcze jak się mieszka w mieszkaniu, bez zwierząt i dzieci to ok, ale no nie każdy tak ma. No i z mężem czy bez? Mąż ma wziąć urlop? No nie bardzo to sobie wyobrażam ;)

              A co do łyżeczkowania...ja byłam po poronieniu łyżeczkowana w pełnej narkozie! I prawdę mówiąc inaczej sobie nie wyobrażam...tzn. dokładnie to było tak, że okazało się podczas usg w 11tc, że ciąża obumarła, dostałam skierowanie do szpitala, poszłam na następny dzień bodajże, na wieczór dostałam jakieś środki na skurcze, kilka h krwawiłam i roniłam "naturalnie", czekano aż zmiękczy mi się szyjka, żeby zabieg przeprowadzić jak najmniej inwazyjnie, podali narkozę na kilka minut, wyłyżeczkowali, jakoś koło 6 rano a o 13 wyszłam ze szpitala. W szpitalu na Kasprzaka w Warszawie. Jedno co mnie wtedy "zabiło", to że dostałam słoik i byłam poproszona by do niego się załatwiać w miarę możliwości a jeśli do toalety to żebym patrzyła "czy już wyszło". No absolutnie tego nie zrobiłam, znaczy do słoika coś tam owszem ale bynajmniej nie oglądałam zawartości ani tegoż ani toalety, po tych słowach i tak mi stanął przed oczami zakrwawiony embrion a gdybym go zobaczyła to pewnie do dziś nie pozbyłabym się tego obrazu :(
              • madziab83 Re: pytanko do pani kasi 11.03.13, 15:03
                Wiem, że to trudne, by się tak zorganizować, ale możliwe, w końcu często dzieci nie rodzimy, więc można to ogarnąć. Ja oboje dzieci urodziłam przed terminem, córkę 18 dni przed, syna 17 dni przed.
                • milamala Re: pytanko do pani kasi 11.03.13, 19:40
                  A jabym chciala wiedziec jak sie Fundacja Rodzic po Ludzku zapatruje na kwestie znieczulen. Bo malo slysze o inicjatywach Fundacji w tej kwestii. Czesto widuje panie, ktore opowiadaja sluszne skadinad rzeczy o godnym traktowaniu ale nie znam zadnej inicjatywy Fundacji w kwestii dostepu do zzo.
                  • arathlo Re: pytanko do pani kasi 12.03.13, 14:22
                    No niestety na to to lipa, bo rzeczywiście o tym decyduje personel medyczny i zawsze może powiedzieć, że jest za wcześnie, za późno albo że źle wpłynie na postęp porodu i w sumie trudno z tym dyskutować a nawet jeśli nie jest to prawdą to trudno to udowodnić po fakcie- w sensie skarg czy sądów. A niestety nie jest tak, że nfz w każdym przypadku refunduje to i pewnie nigdy nie będzie , bo jednak jest to koszt spory. Albo kiedyś w dalekiej przyszłości jak staniemy się państwem cywilizowanym i bogatym. ha ha :/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka