Dodaj do ulubionych

Poród samemu

12.03.08, 21:22
Dwa dni temu dowiedziałam się, że na 95% będę rodzić sama. Niestety mój mąż musi wyjechać na dwa miesiące w celach służbowych ( będzie przyjezdzał tylko na weekendy ). Termin porodu mam na 31 marca. Zastanawiam się czy powinnam się jakoś specjalnie przygotować do porodu samemu? Przez całe 9 miesięcy byłam nastawiona na poród rodzinny ( szkoła rodzenia itp.) a teraz nagle mam rodzić sama. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Jak taki poród wygląda? Czy naprawdę muszę liczyć tylko na siebie?
Z góry dziękuję za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • kropkaa Re: Poród samemu 12.03.08, 21:48
      Dziewczyna ze szkoły rodzenia rodziła z mamą. Ja bym wzięła
      przyjaciółkę. Nie ma powiedziane, że to musi być ojciec dziecka.
      Może siostra, jeśli masz i kontakty między Wami są dobre. Lepiej
      jest mieć świadomość, że ktoś będzie dbać o Twoje interesy niż, że
      będziesz sama jak palec.
      • kati792 Re: Poród samemu 13.03.08, 07:14
        Ja rodziłam sama.Od początku mąż umył ręce...
        Najgorsze dla mnie było to,że był środek nocy,a ja leżałam sama w pustej
        porodówce.Godziny dłużyły się strasznie!Umierałam z nudów.
        Nie odczułam natomiast braku drugiej osoby pod względem tego,żeby ktoś dbał o
        moje interesy.Położna przychodziła co chwilkę,tłumaczyła to,co chciałam wiedzieć
        i tak zleciał poród.
        Bardzo bym chciała mieć teraz bliską osobę,ale tutaj mąż znowu odpada,mama jest
        zbyt dużą panikarą,przyjaciółka jeszcze nie rodziła,ma zresztą problemy z
        zajściem w ciążę.Nie chcę jej na to narażać,zresztą sama mi powiedziała,że chyba
        nie da rady tego przeżyć:-)
        I znowu będę sama...
    • ingebjorg Re: Poród samemu 13.03.08, 12:10
      Dziękuję za odpowiedz, chyba bede musiała porozmawiać z moją przyjaciółką - może się zgodzi asystować:)
      Pozdrawiam
      Ps. Licze na to, że urodzę w weekend bo wtedy bedzie przyjezdzał mój ślubny:)
    • marzena8003 Re: Poród samemu 14.03.08, 12:28
      je też się dowiedziałam że będę rodzić sama. Nie żeby mój mąż miał
      gdzieś wyjeżdżać ale on po prostu nie chce. Był przy narodzinach
      naszej córki i pamiętam że byłam z niego tak strasznie dumna
      wiedział co ma robić i zaraz wziął córcie na ręce i jej śpiewał. A
      ja leżałam na tym łóżku i płakałam ze szczęścia. A teraz-teraz on
      po prostu nie chce, nie mówi dlaczego, po prostu nie chce. A ja
      zastanawiam się co może być tego powodem. Wyobrażam sobie ten dzień
      kiedy będę tam sama i aż płakać mi się chce.
      • mala-beti Re: Poród samemu 14.03.08, 17:51
        Witam. Współczuję ci, że mąż zostawia cię samą w takiej sytuacji...
        Gdyby mój mąż przy drugim porodzie nie chciał uczestniczyć, to też
        sama chciałabym wiedzieć czemu nie chce, co jest tego powodem.
        W żadnym wypadku nie można nalegać, namawiać.. ale może poproś go
        żeby ci chociaż -skoro nie chce- żeby ci chociaż powiedział
        dlaczego "nie", że to dla ciebie bardzo ważne.
        Ja chciałabym znać powód, tak jak ty.
        Pozdrawiam cieplutko i... życzę pomimo to radosnego i spokojnego
        rozwiązania.. :)
    • muchaklucha Re: Poród samemu 14.03.08, 15:40
      Hej:) Ja też rodzilam sama. Ale to byl nasz wspólny i swiadomy
      wybór. Mąż jakoś nie palil się do tego a ja nie zmuszalam. Również
      chodziliśmy razem na szkolę rodzenia, ale kiedy widzialam jego
      przerażoną minę, kiedy sluchal opowieści polożniej jak to dziecko
      przeciska się przez kanal rodny, dalam sobie spokój z namawianiem
      go:))) Dalam sobie radę sama. Też rodzilam w nocy, obok mnie byly
      dwie dziewczyny równiez "w trakcie". Nie nudzilam się, wzięlam sobie
      mp3, sluchalam muzyki, rozmawialam z polożnymi. Mniej więcej
      wiedzialam jak to będzie wyglądać, bo parę dni wcześniej
      mialam "falszywy alarm" i spędzilam daremnie na porodówce calą noc.
      Poród bez męża nie jest czymś tragicznym i strasznym. Są polozne,
      które można trzymać za rękę:), są mlodzi studenci, stazyści, którzy
      bardzo chętnie pomagają. Da się przeżyć. Jestem pewna, że dasz sobie
      świetnie radę!! Pozdrawiam!
      • ingebjorg Re: Poród samemu 14.03.08, 16:37
        Dziękuję za pozytywny odzew:) Powoli zaczynam się nastawiać na poród samemu i nie jest to już dla mnie tak wielkim szokiem jak w pierwszej chwili. Cały czas mam jednak nadzieję, że mąż w jakiś spasób da radę przyjechać.
    • blueberry77 Re: Poród samemu 14.03.08, 17:16
      Ja też rodziłam sama i było ok. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żeby miała
      ze mną być przyjaciółka. Wygoniłabym ją stamtąd na 100% :). Właściwie całą noc
      spędziłam siedząc w łazience albo na korytarzu, bo w pokoju miałam dziewczynę po
      porodzie i nie chciałam jej przeszkadzać. Pamiętam, że wypełniałam jakieś
      ankiety, odpowiadałam na pytania położnej noworodkowej, brałam prysznic. Jak
      chciałam zawołać położną, to miałam taki pilocik z dzwonkiem. Byłam kilka razy
      badana, robiłam jakieś przysiady, siedziałam na piłce (położna mi mówiła co mam
      robić), potem dostałam kroplówki żeby nawodnić organizm przed znieczuleniem.
      Jakoś te kilka godzin minęło. Dopiero jak dostałam znieczulenie, to poszłam się
      położyć i drzemałam przez 2 godziny. W pewniej chwili poczułam że mam skurcze
      parte, więc zadzwoniłam po położną i zaczęło się :). W czasie 2 fazy porodu
      byłam tak skupiona, że było mi wszystko jedno kto jest obok. Trzymałam się
      oparcia fotela i krzyczałam w niebogłosy, mimo że wcale nie bolało. A potem
      cieszyłam się, że już po wszystkim :).
    • katarzynaoles Re: Poród samemu 14.03.08, 18:18
      Witam. Myślę, że forumowiczki już udzieliły Pani wsparcia :). Ja
      chciałabym jeszcze poradzić, żeby po przyjściu na salę porodową
      zwierzyła się Pani położnej ze swoich rozterek - sądzę, że
      zaopiekuje się Panią ze zrozumieniem. No, a poza tym nie będzie Pani
      przecież sama tylko w towarzystwie maleństwa :). Pozdrawiam
      serdecznie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka