marcin22w 19.09.09, 01:36 stary błazen-aferzysta przyjechał namaścic młodego blazna-fircyka:) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: student Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 19.09.09, 07:43 czas na wizyte u psychiatry,pewnie tam sie okaze ze to ty jestes blaznem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TYM Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.chello.pl 19.09.09, 15:08 do student widze ze szkoda kasy na twe ksztalcenie a czemi historia sie klanai a czemu bo pisze w artykule Pokolenei to byli lewicowcy jak mozna okreslic w Polsce lewice a prosze bardzo rok 1939 17 wrzesnia jak pieknei witali komunistycznych braci Zwiazku Radzieckiego az wrecz kalskali mu jak wybybijano braci nei lewicowych a czemu to lewica komunistyczna bo to sa ci w Pokoleniu ludzie chciala proletariatu?wiadomo czemu dobrac to co ktso mial na wlasnosc i zycie wiec studencik skoro ci zle w Polsce bez komunistow co sie poukrywali w Pokoleniu powiem tak was tu niepowinno byc wogole wynocha z tego kraju bolszewiccy lewicowcy sprzedajczyki komunistow zbrodniarzy woiennych i ludobujstwa wiat cie na tym forum czlowiek z gogloty wschodu!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kazik Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 17:26 ale cię porypało Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filipek Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: 212.244.68.* 21.09.09, 07:37 ale o co chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG Banku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:41 Rozmawiajmy o konkretach a te są takie ... postkomuniści to system mafijny oparty na sile dawnych służba specjalnych. Tacy ludzie jak Szmajdziński winni nie istnieć w polityce. Jak się służyło w PZPR obcemu państwu, a partia SdRP czy SLD ma początki na UWŁASZCZONYM majątku narodowym to należałoby sobie odpuścić i pisać pamiętniki. Krótki fragment m.in. o Szamjdzińskim z książki Ziemkiewicza pt: " Michnikowszczyzna" Niektórym towarzyszom się chciało. Trzy dni po kontraktowych wyborach założony zostaje Bank Inicjatyw Gospodarczych. Wśród udziałowców - Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Jerzy Szmajdziński. Także towarzysze mniej znani, ale akurat piastujący szefostwa państwowych kolosów - Państwowego Zakładu Ubezpieczeń i Poczty Polskiej; także kilku mniejszych państwowych firm. Fundusz założycielski banku jest śmiechu warty, ale zaraz po powstaniu samo tylko PZU (w tym samym roku wykaże ono bilion złotych strat) lokuje w BIG-u na dzień dobry 65 miliardów złotych, na dziesięć lat, na warunkach arcyniekorzystnych, bo nie dość, że odsetki są niskie, to o spłatę lokaty PZU zobowiązuje się nie występować przed jej upływem. Transza po transzy, kierownictwo PZU, zanim wreszcie zostanie przez niemrawą nową władzę zmienione, zdąży wpompować w BIG łącznie pół biliona. Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego - muszą przecież Państwo znać ten skrót, FOZZ - dokłada do tego swoją lokatę, 160 miliardów. Ile wpłaciła Polska Poczta Telegraf i Telefon? Nie wiemy. Ile było takich BIG-ów, też do końca nie wiemy. To wszystko, co dziś znamy dzięki wścibstwu niezależnych dziennikarzy, to drobne ułamki tego, co było. Wiemy, bo tego się nie dało ukryć, że po pewnym czasie BIG przejął, za zgodą ówczesnych władz, państwowy Bank Gdański, skądinąd znacznie od niego większy, i ponoć, jak twierdzono podczas prac sejmowej komisji ds. prywatyzacji PZU, za pieniądze pożyczone od tegoż Banku Gdańskiego. Witamy w Częstochowie Pana Szmajdzińskiego zatem :) przeczytajcie kim są ludzie lewicy i jak rozkradali WASZE PAŃSTWO - jeśli będziecie na nich głosować to znaczy że jesteście PO PROSTU całkowicie zniszczeni przez telewizję :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:44 Precz z komuchami - złodziejami! fragment książki "Michnikowszczyzna" Ziemkiewicza Za rządów Akcji Wyborczej Solidarność jej macherzy od finansów, usiłujący zbudować analogiczne do czerwonych finansowe zaplecze dla swej partii, Wieczerzak i Jamroży, znowu posługując się pieniędzmi Polaków ubezpieczonych (w znacznej części przymusowo) w PZU, do spółki ze sprowadzonym w tym celu do Polski holenderskim konsorcjum finansowym oraz bankiem niemieckim, będą próbowali przejąć nad BIG-iem kontrolę i odwołać jego nomenklaturowego prezesa Bogusława Kotta. Przebywający w tym czasie w Davos prezydent Kwaśniewski natychmiast pośle do Polski z interwencją swego ekonomicznego doradcę, późniejszego premiera, Marka Belkę. Żeby było śmiesznie, obaj - Kwaśniewski i Belka - poza tą sytuacją deklarujący niezmierne przywiązanie do zasad wolnorynkowych i wyśmiewający oszołomów mówiących coś o interesie narodowym w gospodarce, na okoliczność walki o BIG chórem zaczną deklamować, że nie wolno pozwolić, by „polski" bank przejęty został przez Niemców. Dziesięć procent udziałów w BIG ma spółka Transakcja. To również ciekawa firma, założona jeszcze w roku 1988. Wśród pierwszych udziałowców są Akademia Nauk Społecznych przy KC PZPR i partyjny koncern prasowy RSW Prasa - Książka - Ruch, w radzie nadzorczej skarbnik PZPR Wiesław Huszcza, Marek Siwiec i Jerzy Szmajdziński. W początkach 1989 RSW na jasno sformułowane polecenie KC PZPR przeleje do Transakcji 2,7 miliarda złotych. Ponieważ przynależność Transakcji do PZPR jest trudna do ukrycia, w krótkiej chwili niepewności, czy aby Sejm nie przyjmie ustawy o nacjonalizacji majątku Kompartii, na wszelki wypadek swoje udziały w BIG-u przekazuje Transakcja za drobną część ich wartości firmie Universal, wówczas już sprywatyzowanej na rzecz jej nomenklaturowego kierownictwa, mniej więcej sposobem opisanym powyżej. Inne aktywa Transakcji rozprowadzone zostają pomiędzy jej spółki-córki. Zupełnie niepotrzebnie - Adam Michnik czuwa, żeby „nienawiść" przypadkiem nie zatriumfowała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:45 Krótki fragment m.in. o Szamjdzińskim z książki Ziemkiewicza pt: " Michnikowszczyzna" Przewertujmy pierwsze strony bardzo ciekawego dla ludzi zainteresowanych historią najnowszą kalendarium „III Rzeczpospolita w odcinkach" Teresy Bochwic. 29 sierpnia 1989: pełnomocnik ds. gospodarczych KC PZPR Mieczysław Wilczek przelewa należące do PZPR 22 miliony franków szwajcarskich na konto Union Bank of Switzerland w Zurychu. 31 grudnia: Leszek Miller i Mieczysław Wilczek zakładają Agencję Gospodarczą PZPR, która przejmuje dwa budynki w Warszawie, pięćdziesiąt samochodów i 5 milionów dolarów - co szybko zostanie rozdzielone pomiędzy 80 (!) powołanych przez Agencję spółek-córek. Troszkę z innej beczki, ale skoro jesteśmy przy grudniu 1989: za 6,5 miliona złotych, co stanowi równowartość czterech średnich pensji, Ireneusz Sekuła kupuje wtedy od skarbu państwa 130-metrowe mieszkanie przy Alei Róż w Warszawie; trzy lata później sprzeda je za 1 mld 600 min złotych, co stanowić będzie równowartość 600 średnich pensji. Takie to „niewątpliwe zdolności" do interesów tkwiły w nomenklaturze! Nawiasem, Sekuła sprzeda to mieszkanie Bogusławowi Bagsikowi, od którego z kolei wynajmie je adwokat Mirosław Brych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:46 Michnikowszczyzna Aparat partyjny, przypomnijmy słowa pułkownika MSW Garstki, który do partii wstąpił z powodów sytuacyjnych, a nie światopoglądowych, szukał możliwości wygodnego urządzenia się. I ją znalazł. Używam w tej książce określenia „czerwona mafia", i Państwo myślą pewnie, że to jeden z licznych przejawów mojego stylistycznego rozbuchania. W tym konkretnym przypadku akurat nie. PZPR, im dalej w lata osiemdziesiąte, tym trudniej nazywać partią - komunistyczną czy jakąkolwiek inną. To właśnie w coraz większym stopniu mafia. Mafia, jak to zwykle wielkie mafie, utworzona ze splotu mafii drobniejszych - wszechobecnych personalnych sitw, które jednak mają świadomość wspólnego interesu i w chwili zagrożenia zewnętrznego występują wspólnie. Mafia, której jedyną racją istnienia jest wzajemne się popieranie, bogacenie się, władza i związane z nią przywileje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Precz z komuną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:56 I teraz propozycja dla pana marszałka Szmajdzińskiego ... niech mi SLD pożyczy 50 milionów złotych a ja kupię za nie waszą siedzibę na Rozbrat w Warszawie? OK? Tak właśnie komuchy kupiły BIG - a :) ok ewentualnie PZU. W mojej opinii Komunistyczna banda w 1989 roku powinna zostać WYWŁASZCZONA ze wszystkich kamienic, siedzib to wszystko UKRADLIŚCIE Polakom - PZPR to partia przestępcza - paserska. Częstochowianom radzę poczytać kim był Peter Vogel :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Precz z komuną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:01 Prawda o polskich postkomuchach [nie mylić z fantastyczną lewicą PPS - OWSKĄ która wydała wielu patriotów! Oni nie byli członkami partii służącej obcemu państwu!] Ale majątek po PZPR przejęła jej spadkobierczyni - Socjaldemokracja Rzeczpospolitej Polskiej, partia utworzona na tym samym, ostatnim zjeździe PZPR, na którym, pośród różnych mało istotnych deklaracji, przyjęto także uchwałę o przekazaniu SdRP wszystkich dóbr byłej Kompartii. Ta decyzja nie musiała być przez wolną Polskę szanowana. Można ją było podważyć z wielu powodów, począwszy od pochodzenia owego majątku z kradzieży, skończywszy na wątpliwej legalności samego zjazdu, w wyborze delegatów na który uczestniczyła, wedle niezależnych od samej PZPR danych, niewielka część członków, mniejsza od wymaganej statutem. Bo do chwili, gdy przygotowania do zjazdu się zaczęły, liczna jeszcze przed paroma miesiącami partia zdążyła się w obliczu wyborczej klęski oraz katastrofy „realnego socjalizmu" w krajach ościennych po prostu rozbiec i większość jej „mas członkowskich" wstydliwie trzymała się od wszelkich partyjnych ceremonii z daleka. Można więc było majątek PZPR skonfiskować bez oglądania się na pretensje jej aparatczyków, świeżo przemalowanych na socjaldemokratów. Jeśliby się chciało, rzecz jasna. Część posłów „Solidarności" chciała i uważała to za oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:06 A gdzie był początek? W lutym 1989 peerelowski Sejm przyjął ustawę „o niektórych warunkach konsolidacji gospodarki narodowej". Była ona podstawą prawną do masowego przejmowania przez tzw. spółki nomenklaturowe majątku przedsiębiorstw państwowych. Mniej więcej w tym samym czasie czerwoni rozwiązali wydział przestępstw gospodarczych Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Sygnał był jasny: kradnijcie, towarzysze, ile wlezie, nic się nie opierdzielajcie, bo socjalizm i tak już zdycha. Ale zasadnicza zmiana ustroju gospodarczego, w praktyce oznaczająca pożegnanie się z komunistycznymi pryncypiami ustrojowymi, przyszła wcześniej. Była nią ustawa „o wolności i równości gospodarczej" z grudnia 1988, potocznie zwana „ustawą Rakowskiego". Stanowiła ona, że każdy obywatel ma prawo prowadzić działalność gospodarczą z prawem do zatrudniania nieograniczonej liczby osób, a jedynym wymogiem formalnym jest wpisanie tej działalności do ewidencji (urząd, bodaj po raz pierwszy i ostatni w naszym kraju, sprowadzony został do roli służebnej: nie miał prawa takiego wpisu odmówić). Tak duża dawka wolności gospodarczej czyniła z nas na chwilę jeden z bardziej liberalnych krajów świata, co zresztą okazało się nie do przyjęcia dla socjałów ze wszystkich stron sceny politycznej - w następnym dziesięcioleciu krok po kroku narzucano kolejne ograniczenia, i dziś o takiej swobodzie działania, jak tuż przed Okrągłym Stołem, polski przedsiębiorca może tylko marzyć. Ustawa ta miała też pewien haczyk - wprowadzając nowe możliwości dla nowo zakładanych firm prywatnych, a nie ruszając starych rygorów dotyczących „jednostek gospodarki uspołecznionej" sprytnie upośledził Rakowski te drugie względem tych pierwszych. W ten sposób zmusił przedsiębiorstwa państwowe do korzystania z pośrednictwa spółek nomenklaturowych. A więc jego ustawa o wolności gospodarczej, wprowadzając tę wolność, przygotowywała grunt pod zmiany, do których prowadzić miała wspomniana już ustawa o konsolidacji gospodarki narodowej, którą przyjęto dwa miesiące później. Wiedząc o tym wszystkim, trudno poważać uporczywie głoszony przez michnikowszczyznę dogmat, jakoby komuniści nie postępowali według żadnego planu, a dopuszczenie myśli, że było inaczej, stanowi hołdowanie „spiskowej teorii dziejów". Postępowali według planu. Choć ten plan nie zawsze im się udawało zrealizować. Ryszard Bugaj - którego doprawdy trudno uznać za prawicowego oszołoma - mówił mi, iż jako poseł RP miał okazję na własne oczy widzieć przygotowany przez rząd Rakowskiego, najprawdopodobniej gdzieś w początkach roku 1988, projekt ustawy prywatyzacyjnej. Był to projekt niemal bliźniaczo podobny do ustawy, którą nieco później przyjęto w Rosji, i która tam spowodowała całkowite i błyskawiczne przejęcie majątku państwowego przez aparat partii i KGB. Sztuczka prosta i z pozoru arcyliberalna: na mocy ustawy prywatyzowane państwowe przedsiębiorstwa może z licytacji kupić każdy, od ręki. Pod warunkiem, że ma pieniądze albo otrzymał na ten zakup kredyt z banku. Kto w „realnym socjalizmie" mógł mieć wielkie pieniądze, to nawet nie warto pytać. A co do kredytów -państwowy, socjalistyczny bank, naprawdę nie przypominał banku amerykańskiego, gdzie rzeczywiście pieniądze uzyskać może każdy, kto przedstawi jakiś ciekawy biznesplan. Komu socjalistyczny, peerelowski bank, w roku, powiedzmy, 1988, dałby kredyt na kupienie tego czy innego dochodowego przedsiębiorstwa? Panu Kaziowi z ulicy Śliskiej czy towarzyszowi Mrugale, z którym prezes banku, towarzysz Szpalerski, przez wiele lat siedział biurko w biurko w komitecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 007 Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: 194.25.129.* 19.09.09, 09:21 SLD przypomina mi pewna organizacje z Sycyli , sa karni , obowiazuje ich prawo milczenia ( Omerta ), chociaz czasem ktos nieopatrznie "pusci farbe " (np. Oleksy : przekrety szly...), ale generalnie sa zdyscyplinowani , bardzo dbaja o " swoich" ludzi i dlatego odniosa jeszcze niejeden sukces w tym chorym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cacy Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.09.09, 09:46 Uff, gorąco się robi i nudno... 1. Pan Jaskóła uraczył nas erupcją nienawiści wskazującą na silne zaburzenie równowagi emocjonalnej i wysoką podatność na słabe impulsy płynące z otoczenia (wizyta jakiegoś jegomościa w świętym mieście...). A już myślałem, że będzie jednym z potencjalnych kandydatów na kolejnego prezydenta miasta. Muszę jednak zweryfikować swoje opinie - nie lubię po prostu dogmatycznych skrajności. 2. A któż to jest przywoływany przez pana Jaskółę niejaki Ziemkiewicz vel Ziemkow - przecież to wypisz wymaluj nowa-stara bolszewia a rebours. Broń nas panie przed takimi popaprańcami i ich uczniami. 3. Historia - z całą mnogością indywidualnych narracji - może być nauczycielką życia tylko wtedy gdy wolna jest od nienawiści. Jeśli wspólnie mamy budować społeczeństwo obywatelskie - tę odległą ideę, która oby nie pozostała utopią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 10:15 Żadne stanowisko nie jest godne prawdy ... jestem antykomunistą z bardzo wielu powodów. Wśród nich nie ma miejsca na dogmatykę, lecz poparte dokumentami fakty. Każdy - również Pan ma prawo do wyrażania opinii. Konflikt opinii i różnych zdań jest podstawą nowych rozwiązań. To, że uważam postkomunistów za winnych wykoślawienia państwa nie jest oparte na zdaniu Ziemkiewicza, lecz zamordowanego Prezesa NIK prof. Waleriana Pańsko, zamordowanego Falzmana, zamordowanego dr Adama Karpia, zamordowanego ... itd. i tylko proszę wyjaśnić, czy morduje się za DOGMATYKĘ lub ANTYDOGMATYKĘ? Morduje się za prawdę ... Tomasz Jaskóła Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wert Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 12:42 Zbigniew Herbert w swoim krótkim filmiku ma dokładnie te same tezy. Czy także jest zdogmatyzowany? Proszę obejrzeć filmik: www.youtube.com/watch?v=08fTkWazwX4&feature=player_embedded <object width="320" height="265"><param name="movie" value="https://www.youtube.com/v/08fTkWazwX4&hl=pl&fs=1&"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="https://www.youtube.com/v/08fTkWazwX4&hl=pl&fs=1&" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"></embed></object> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wiktor Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 14:03 Panie "Nauczycielu" - straciłem do pana szacunek - pan przytacza czyjeś opinie i sugestie tak jak by to była prawda najwyższa na tej podstawie wyciąga pan nieomylne wnioski i krzywdzące oceny całkowicie bez żadnej refleksji. To co pan robi to zwykła manipulacja nie mająca na celu konstruktywnej dyskusji lecz ewidentne zohydzenie drugiego człowieka. To jest podłe co pan robi, posługuje się pan faktami jak kobieta lekkich obyczajów językiem podczas robienia loda w bramie. Czy oczekuje pan, aż ktoś się na pana spuści w zamian za dobrze zrobioną robotę? Jak ktoś kto jest tak podły może wykonywać zawód zaufania publicznego? Jak ktoś kto żywi się doktryną nienawiści może uczyć dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 21:37 Szanowny Panie! Przytaczanie zdania, twierdzenia z książek jest zupełnie podstawową czynnością w dyskusji, nauce itd. Proszę sobie wyobrazić - wierzę, że może Pan wiedzieć coś o okresie np. państwa Mieszka I, czy może Aleksandra Wielkiego. Jeśli przyjąć pański punkt widzenia powinniśmy samodzielnie dokonać empirycznie krytyki źródeł np. w języku łacińskim badając dokument Dagome Iudex albo też musielibyśmy nauczyć się klasycznej grecki by zbadać życie owego słynnego ucznia Arystotelesa. Tymczasem sięgamy po historiografię - np. prof. Baradach, Leśnidorskiego, Wyrozumskiego czy innych wspaniałych mediewistów z krakowskiej i warszawskiej szkoły [nawet XIX wieku]. Oczywiście w przypadku Aleksandra sięgniemy po Benedetto Bravo, Krawczuk czy też przeczytamy Gezę Alfodyego. Itd. Co to oznacza? Że na ich wnioskach, opartych na faktach ale i ich opiniach OPIERAMY swoją wiedzę, ponieważ ONI to już dla nas zrobili będąc do tego profesjonalnie przygotowanymi. Odnośnie tego czy mam przyjemność w bramie ... odpowiadam ... miałem przyjemność w bramie - było to w Paryżu, gdy przechodziłem przez naturalnej wielkości kopię Bramy Isztar ... wtedy czułem cos wyjątkowego ... takim jak pańskim właśnie językiem posługują się wielbiciele sitcomów, które nie pozwalają im użyć porównań bardziej wysublimowanych, aliści jednoznacznych. Nie mogę służyć za jakikolwiek autorytet w sprawie jakiej Wiktorze użyłeś - robienia czegoś tam w bramie. Z bardzo prostego powodu - ja tylko przechodzę przez bramę i zupełnie nie kojarzę czynności seksualnej z aktem czerwonoarmisty, czyli tzw. "bramosexu" [Gombrowiczowskie novum ... użytkownicy ponad 300 kanałów i wielbiciele sitcomów oraz piewcy talentu Kasi Cichopek, zwykle nie wiedzą i zwykle nie znają tegoż "Argentyńczyka":) Zupełnie bez komentarza powinienem zostawić ostatnie zdanie ... powód jest niezwykle prosty. To nie jest ten poziom dyskusji, ale ... na festynie w szkole na Lisińcu wygrałem kiedyś wizytę w gabinecie weterynaryjnym [koszt 40 PLN] - proszę się do mnie zgłosić - podaruję za darmo. Resume: fakty dla takiego Szmajdzińskiego są porażające. I tyle ... :) Co do Wrony - bardzo cieszę się z referendum, które wreszcie doprowadzi do otrzeźwienia Prezydenta Wrony i zacznie budować miasto dla mieszkańców a nie tylko pielgrzymów. Może jeszcze kilku cwaniaków wiszących u jego klamki zostanie wyrzuconych na bruk? Oby ... życzę dobrej nocy i pozdrawiam :) Tomasz Jaskóła [info dla pytającego czy czytam jeszcze inne książki ... owszem 10 - 20 w miesiącu :) np. ostatnio M. Rothbara, czy Naomi Klein cały czas Sormana, ale zdarzyło mi się pięć dni temu skończyć Laquera waltera z jego fantastycznym "Epitafium dla starego Kontynentu" itd. itd. Polecam również Teorię klasy próżniaczej Thorstena Veblena, Hayeka :)] i nadal po przeczytaniu tych książek nomenklatura III RP jest zdominowana przez byłych SB - ków. Widać to po prostu wyraźniej :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strażakC Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 22:06 A może Szmajdziński przyjechał namaścić kandydata na burmistrza Blachowni niejaką Anetę Ujmę która udaje niezależna partyjną kobietke a ulotki rozprowadzają jej młode i stare komuszki szanowna pani może warto się przyznać do związków z lewicą może bedzie więcej głosów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomcio Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu "NIKT" IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 22:51 Panie Jaskóła, Panie Jaskóła taki Pan mądry, taki Pan oczytany, taki Pan oświecony, taki Pan inteligentny a ja Panu coś powiem Pan był, jest i będzie już zawsze w du.pie. Nic Pan nie osiągnął w życiu, zajmuje się Pan tylko wymądrzaniem przed nieznającą życia młodzieżą, ufającą bezkrytycznie i nie mogącą dobrze ocenić przekazywanej wiedzy, udając fałszywy autorytet. Zajmuje się Pan jątrzeniem i przelewaniem własnych frustracji na obelgi pod adresem innych osób. Jak Pan jest taki mądry to powinien Pan być już jakimś biznesmenem albo posłem albo ministrem albo choćby doradcą Prezydenta Miasta a Pan jest zwykłym frustratem z wiiieeeelllkkkiim niezrealizowanym EGO. Cha Cha Cha Cha Panie Jaskóła Pan byłeś, jesteś i będziesz już do końca życia wielkie sfrustrowane nic. A Prezydentowi Wronie to Pan do pięt nie dorasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 09:53 Jestem zwolennikiem tezy, że każdy ma w życiu sukcesy. Drogi Panie mogę Panu wymienić te, na które Pan nie wpadnie. Pierwszym sukcesem jest to że jestem i dane mi było jak każdemu innemu człowiekowi „poznać źródło zaranne” – żyć zatem. Podziwiać przyrodę, słuchać śpiewu ptaków, a przy okazji nie dotknęła mnie wojna. Drugim moim sukcesem jest to, że każdą swoją wypowiedź podpisuję nazwiskiem i imieniem. Sygnuję to jak każdy dorosły, dojrzały i odpowiedzialny człowiek. Odpowiadam za to co piszę. I żadnych frustracji nie przeżywam – ja ją spotykam. Właśnie wtedy. Drogi Panie! Czytanie książek wcale nie predestynuje do zajmowania stanowisk, posad, synekur wreszcie. Ten prosty wniosek jest oczywistą konstatację faktów opartych na obserwacji. Poza tym jeszcze trzeba chcieć realizować się w funkcjach o których pan pisze – ministry, posły itd. Ja nie mam parcia na szkło – poza tym lubię prawdę to wystarczający argument, aby w moim i Pańskim kraju mieć duży problem ze znalezieniem się na listach tzw. partii politycznych. Tzw. ponieważ to zwykły system oligarchiczny. Znajdujesz się na listach albo jako prosty głupek, albo aliant w gwintach. W jednym i drugim przypadku zawsze jesteś „umoczony” . Kiedyś musiałem odpisać na podobne „zarzuty” zupełnie podobnego człowieka – takiego jak Pan. I napiszę to raz jeszcze. W moim przekonaniu mam tyle sukcesów, że ich wymienianie mogłoby się dla pana zakończyć przykrym, lecz nieuchronnym wprowadzeniem się w kompleksy. Napisałem również, że zdziwiłby się taki delikwent jak Pan dlaczego zatem od czasu do czasu piszę sobie na forum. Co do prezydenta Wrony - referendum powtórzę zrobi mu dobrze. Być może znajdzie czas na przejrzenie swoich kadr, które ciągną go do dołu. Niech prezydent zweryfikuje w swym otoczeniu np. ludzi po wyrokach za malwersację - przecież o tych osobach wie. Ewentualnie niech niech przedstawi społeczeństwu czy jakikolwiek członek Wspólnoty lub kandydat na radnego, czy wreszcie radny zdobył jakiś majątek? Np. dostał dom mając mieszkanie i ile dostał na to bonifikaty z naszych podatków? Jakim jest prezydentem? Lepszym niż Pani Janik - katastrofa, Maras - kompletne dno! Pani poseł Rozpondek - zupełnie średnia. Ale prezydent Wrona zaczął podejmować decyzje w oderwaniu od rzeczywistości stawiając na swoich doradców. I tu właśnie leży wchodzenia w tzw. kanał, ponieważ pewne decyzje doradców są conajmniej dyskusyjne. Odpowiedzialność jest Wrony. A poza tym drogi, drogi, drogi GŁUPCZE - trawestując hasło wyborcze Clintona :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 10:24 I jeszcze jedno pojęcie ego używa Pan w zupełnie niepoprawnym – potocznym znaczeniu, które jest błędne. W psychoanalizie Freuda to pojęcie zostało użyte na poziomie starcia między Id a Superego, czyli jest polem walki między popędami a wyobrażeniami – zwykle idealnymi. Ego jest zatem dokładnie tym, czym jest to znaczy prazem rzeczywistym. Jeśli już chciał pan wyraźnie podkreślić, że mam wiiiieeeellllkiiiieeee o sobie wyobrażenie, winien Pan napisać o moim wybujałym superego, które jednak nie na odniesienia w sferze ego. Nie może być zatem nic wybujałego ponad normę w pojęciu ego, ponieważ albo ma ono pokrycie w rzeczywistości albo czynnik Id i Superego korelują ze sobą tak silnie. Zawsze zatem wynik czyli ego będzie właściwym i tożsamym dla danej osoby, ale opartym na obiektywnych warunkach i funkcjach, które się właśnie w tym miejscu ścierają. Dla pełnego zrozumienia podam przykład: Sportowiec – biegacz który trenuje, i ma wielką motywację do zwycięstwa wszystko co robi, aby przebiec 100 metrów w 9 sekund czyni w sferze psychomotorycznej – zatem ID. Kiedy przyjeżdża na zawody, to wiatr, jego stan psychofizyczny oraz forma innych Id – czyli przygotowania innych zawodników weryfikują jego wyobrażenie. Oczywiście to uproszczona wersja problemu [radzę przeczytać Wstęp do Psychoanalizy – każdemu się przydaje – tym z i bez kompleksów :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zgryźliwy staruch Re: Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu " IP: *.anonymouse.org 20.09.09, 11:23 [...] > radzę przeczytać Wstęp do Psychoanalizy – każdemu się przydaje > – tym z > i bez kompleksów :) wielka jest Twa mądrość Tomaszu, zważ jednak, że ów "wstęp" postał w 1917 roku. Od tej pory nastąpiła duża zmiana poglądów na tematy poruszane w owej pracy. Obecnie bliższy współczesności jest pogląd Carla Junga na temat popędu i uwarunkowań postępowania niż teoria Freuda. Jung napisał, że ze: "Freud nie był w stanie uznać niczego, co wykraczało poza horyzont jego scjentystycznego materializmu (...)". Podpieranie się więc teorią Freuda trąci nieco myszką, ewentualnie może sugerować, że to, co powiedział Jung o swoim "nauczycielu" ma zastosowanie do współczesnych, żarliwych wyznawców teorii Freuda. PS. zachwycanie się Freudem i interpretacja snów było modne w latach 70-tych. Teraz już nie jest, ale jakże ładnie to wygląda na łamach forum. Człowiek renesansu, zupełnie jak niejaki storima ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 11:49 I tu się muszę z Panem całkowicie zgodzić, ale jak "podrzucić" tzw. spontaniczną aktywność psyche Junga człowiekowi mającemu problemy z rozróżnianiem ego od innych pojęć. Poza tym nie wszystko Jungiem wytłumaczyć się da :) zwłaszcza jego teorię synchroniczności opisanej przez niego wraz z Paulim. I w tym miejscu dochodzimy do sporu - między metodą czy raczej metodami. Spór między Jungiem a Freudem wcale nie trąci myszką. Taki sam spór toczy się tak naprawdę od czasów starci zwolenników Plantona i Arystotelesa, po drodze z Leibnitzem i innymi. Dla nauki obecnej między Augustem Comte'em a Maxem Weberem. Proszę o nieużywanie sarkazmów - nie jestem politykiem z nadania politycznego, tylko jak ktoś mnie zaczepia a przy okazji płodzi "cośik" co wydaje mu się mądre bo jest przydupasem jakiegoś WAŻNEGO człowieka, to szybko staram się mu wyperswadować, że długa droga przed nami jeszcze aby uznać się nie za mądrych, lecz odrobinę mądrzejszych od głupca. Zatem dyskusja tak - ale ad rem. A jak ktoś personalizuje swoje ataki korzystając, że ja pisząc jestem odkryty - publiczny, to musi się liczyć, że zostanie wypunktowany. I żeby wrócić do Junga ktoś prezentuje swoje JA - EGO [jungowskie] ja spełniam tutaj rolę PERSON [oczywiście w znaczeniu jungowskim] i tyle :) pozdrawiam Tomasz Jaskóła proszę o dyskusję na argumenty :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cacy Re: sromota... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.09.09, 12:46 @Tomasz Jaskóła Są sprawy tak trywialne, że aż wstyd o tym pisać i zawracać głowę innym. Niemniej jednak... Gdyby sądzić po obfitości i treści pańskich wpisów na tym blogu jest pan sromotnie banalny i owładnięty nerwicą narcystyczną i/lub porażony proteus mirabilis (pałeczka odmieńca). Chyba że praktykuje pan - czego nie wykluczam - zalecenie Terry'ego Pratchetta "zawsze udawaj głupiego"!? Zazwyczaj lubię outsiderów i wielu z nich nadzwyczajnie cenię, ale... tylko tych finezyjnych z klasą. I jak mawiał SJL "głupota nie zwalnia od myślenia", choć z drugiej strony - usiłuję pana zrozumieć - "żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie" (OW). PS Prosi pan o "dyskusję na argumenty", ale o czym - temat tego forum dawno stracił pan z oczu i nie ma on dla pana, odnoszę takie wrażenie, żadnego znaczenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Sromota to jak się miało Sobotkę przestępce w part IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 13:14 I już zaczynam Pana cenić. Przyjmie pan zatem argument, że kiedy czytam o jakimś tam namaszczeniu przez jakiegoś tam Szmajdzińskiego, to podrzucam parę prawd, które zabiegany, zmęczony człowiek - nie czytający Leca po prostu nie pamięta lub nigdy się z nim nie spotkał. Czyli piszę o nomenklaturze która uwłaszczyła się majątku państwa. Tyle. I tu nie potrzeba żadnej filozofii, tu potrzeba sądu, co widzę oślizgłych, ohydnych ludzi, którzy transformację wykorzystali do wykoślawienia Polski. Jednym z nich jest Jerzy Szmajdziński, ale oczywiście mogę wymieniać Jaskiernię, Millera, Kwaśniewskiego, Janika, Sobotkę - BANDYTĘ, z SLD który naraził życie podległych mu policjantów ostrzegając w Starachowicach mafię o akcji przeciwko niej. Mógłbym napisac o Marku Ungierze, którego przez 9 lat nie przesłuchała prokuratura mimo, że był głównym podejrzanym w przekrętach w Almaturze. Czy ta finezja wystarczy? I w przypadku Leca nie przeszkadza mi jego życiorys. A moja ulubiona fraszka z Leca brzmi :)tak KARIERA był małym zerem, jest wielkim zerem - oto co znaczy: zrobić karierę chociaż Sztaudynger napisał :) Jej drabina do kariery, ma cztery litery. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cacy Re: "W eufurii". IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.09.09, 17:07 Przyjmuję do wiadomości, że: "Jeśli mężczyzna robi coś bardzo głupiego, to zawsze z motywów najszlachetniejszych".(OW) Nie mogę opędzić się od myśli, że: "Mądry ustępuje głupiemu! Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do opanowania świata".(Eschenbach). Im dłużej żyję tym częściej przyznaję rację JC, że: "Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia". Moja ulubiona fraza z Leca brzmi: "Czasem trzeba zamilknąć, żeby zostać wysłuchanym". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: W Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.vf.shawcable.net 20.09.09, 19:47 Gość portalu: Tomasz Jaskóła napisał(a): jestem antykomunistą z bardzo wielu powodów. - Od kiedy? I dlaczego teraz? Moze wczesniej trza bylo:)))) Pamietasz moze jak sie jeden Mrozkowy wojownik nazywal, bo jakos mi sie zapomnialo..:))) Wśród nich nie ma miejsca na dogmatykę, lecz poparte dokumentami > fakty. > To, że uważam postkomunistów za winnych > wykoślawienia państwa nie jest oparte na zdaniu Ziemkiewicza, lecz zamordowaneg o Prezesa NIK prof. Waleriana Pańsko, zamordowanego Falzmana, zamordowanego dr Adama Karpia, zamordowanego ... itd. i tylko proszę wyjaśnić, czy morduje się > za DOGMATYKĘ lub ANTYDOGMATYKĘ? Morduje się za prawdę ... > > > Tomasz Jaskóła > Ladnie to opisales, tylko masz jakies DOWODY na te przypadki? Bo w koncu puszczasz te opowiastki na publicznym forum wiec jakos powinienes nam podac jakies dowody na te kategoryczne stwierdzenia o morderstwach na zamowienie polityczne. Przecie jak cie zapyta na lekcji licealista, to chyba nie powiesz mu, zes znalazl te dowody u ...Ziemkiewicza, bo ci powie, ze jak Panki RZADOWE auto jechalo ponad 150 km/h, bo sie chlop spoznil z wyjazdem z Katowic, po gierkowej 1-ce, milo to auto PRAWO sie rozpieprzyc w drebiezgi jak tysiace miesiecznie.. Smiec Panki niczego nie blokowala i niczemu nie mogla zapobiec, bo jego raport dla sejmu byl juz napisany i podpisany.. W przypadku dwu pozostalych NIKT -lacznie z Ziobra i wspolnikami, a wczesniej AWSistami - nie znalazl dowodow na morderstwa. Nie wypada, zeby czynny nauczyciel od wspolczesnosci klepal byle co, bo uczniowie ...czytaja. Chyba, ze chcesz Tomaszu wejsc w buty angrusza. Mozna. Tylko wez pod uwage, ze on "do wojska byl przysposobiony", a tys po wlasciwych dyplomach:))) I musze przyznac, ze nurtuja mnie te powody twojej antykomunistycznej krucjaty:)))) Wszak nie wykazywales ich na tym forum wczesniej, a bywasz tu juz ladnych pare lat. I za Kwasniewskiego i Millera nie byles taki bojowy:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ono Panie Jaskóła idź się Pan leczyć IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 13:43 Panie Jaskóła Pan uczy moje dziecko? Pan się nie nadaje na nauczyciela ale na krwawego oprawce pan powinien poszukać pracy jako kat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Panie Jaskóła idź się Pan leczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 14:56 Nie wiem czy uczę Pański dziecko. W związku z tym, że jest Pan bohaterem anonimowym nie bardzo możemy to sprawdzić. Nie mam żadnego ucznia o nazwisku ONO. Niech Pan zakaże czytania Herberta - proponuję spalić wszystkie jego wiersze w przerwie głupkowatych programów telewizyjnych, które właśnie Pan / Pani ogląda. Szukamy Herberta i wrzucamy do pieca ... fajnie? Anonimowość ma ogromną przewagę nad jej brakiem. Można robić w normalnych warunkach w kalesony natomiast w necie zupełnie sprawdzać się jak Jazon w wyprawie po złote runo [taki mit ... grecki - głupki, maniacy telewizyjni i komuchy nie wiedzą zwykle]. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Julcia Re: Panie Jaskóła idź się Pan leczyć IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 16:02 Kuła popisz czego komuchy nie wiedzą to bardzo interesujące. Ty pisz a lekarz zaraz przyjedzie poda tabletkę. Pogłaszcze po główce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz1 To IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 21:10 w tym czasie nie było premiera niekomunisty , wicepremiera od spraw gospodarczych niekomunisty to owszem postkomunistyczny minister - chyba od spraw wewnetrznych - mógł tak sam sobie zdecydować bez protestu premiera i wicepremiera ? Cos mi się wydaje, że tych protestów nie było , bo i na rękę nie tylko postkomunistom bylo, by nie było nadzoru policyjnego nad działalności przestępczo gospodarczą np import / przemyt wódy . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: 212.244.68.* 21.09.09, 07:54 Chyba mylisz komunizm z działaniami ludzi, którzy się podszywali pod tą ideologię. Poza tym nie byłoby pokojowej zmiany ustroju, gdyby nowe siły nie pozwoliły starym na podobne "przemiany" o których piszesz. Tylko siłą można było odciąć poprzedników od jakiegokolwiek wpływu na dalsze losy państwa. Skoro tego "nowi" nie zrobili, nie mogli tego zrobić, nie chcieli tego zrobić, nie potrafili, to opisywane przez ciebie "zmiany" musiały się wydarzyć. Nawet gdyby "starych" odcięto całkowicie od władzy to nie wierzę aby wiele się zmieniło w kwestiach uwałaszczania się. Robiliby to tylko inni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:13 Znów możemy się odwołać do pułkownika Garstki, który motywacje swych ówczesnych towarzyszy podsumował krótko: aparat oczekiwał przede wszystkim „możliwości wygodnego urządzenia się". I partia wiedziała, że musi aparatowi tę możliwość dać. Że jeśli spróbuje takich cyrków, na jakie pozwalać sobie mógł jeszcze Gomułka, zmuszający podwładnych do życia w ascezie, jeśli pozwoli, by partyjnym sekretarzom ktoś liczył i ograniczał lewizny, to wkrótce wszystkie kadry się rozlezą. Wiedziała, ale nie miała już nic do rozdawania. „Gospodarka niedoborów", która okazała się praktycznym skutkiem budowania sprawiedliwości społecznej, sięgnęła takiego dna, że nawet towarzysz Ciosek - jak gdzieś opowiadał - chcąc zmienić sobie w domu wannę, musiał pisać podanie o nadzwyczajny przydział tego rzadkiego luksusu do kolegi ministra. „Przez cały Boży dzień towarzysze zajmowali się załatwianiem, poprzez różne dojścia i znajomości, dla siebie, rodziny i przyjaciół: mebli, lodówek, pralek, napraw samochodów, telefonów, telewizorów, lekarstw itp. Oprócz tematów dużych koledzy, jak zauważyłem, z upodobaniem zajmowali się sprawami bardzo drobnymi, na przykład okazyjnym zakupem koszuli, garnituru z przeceny, butów z importu, a nawet lepszej kiełbasy, chudszego boczku, cielęciny itp. Pokój, w którym pracowali, zamieniał się w swoisty bazar telefoniczny, ośrodek pośrednictwa w przeprowadzaniu transakcji handlowych" - opisuje „partię w nieustającym działaniu" cytowany już Wiśniewski. W maju 1989 na posiedzeniu sekretariatu KC Jaruzelski grzmiał na towarzyszy, którzy pięć lat wcześniej założyli spółdzielnię mieszkaniową „Młoda Gwardia" i szybko przekształcili ją w niezwykle skuteczny sposób pomnażania pieniędzy - co nie było trudne, bo spółdzielni, której udziałowcami było 80 wysokich funkcjonariuszy partyjnych, głównie członków KC, nikt nie śmiał niczego odmówić. „Skandaliczne rzeczy... premie, nagrody, podwójna pensja prezesa, wysokie uposażenia... To krzycząca niesprawiedliwość, gangsterstwo pod naszym bokiem. Jakie mamy moralne prawo pouczać innych, jeśli u siebie krytykujemy taką zarazę!" - grzmiał towarzysz pierwszy sekretarz. A „zaraza", rozparta na sali, słuchała z pobłażliwym rozbawieniem. „Dominowało zawołanie enrichissez-vous, bogaćcie się", podsumował nastroje w partyjnej wierchuszce lat osiemdziesiątych towarzysz Baka, skądinąd wielce zasłużony w urzędowym torowaniu nomenklaturze drogi do bogactwa. Tyrady Jaruzelskiego były dowodem albo krańcowej obłudy, albo kompletnej utraty kontaktu z rzeczywistością. Raczej tego drugiego, bo w systemie komunistycznej władzy było to częste schorzenie genseków, wiedzących tyle, ile im napisano w podetkniętym biuletynie specjalnym. Na szczęście dla „zarazy", moralne kompulsje towarzysza generała nie trwały długo i szybko ustąpiły miejsca którejś z innych jego pasji - walce o czystość i poprawność polszczyzny czy staraniom o właściwe prowadzenie się młodzieży i zwalczaniu zepsucia moralnego, czyli tępieniu zdjęć gołych bab w gazetach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Precz z komuną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:15 Ścieżka przemiany korzystnej dla nomenklatury wyglądała następująco: najpierw, po okresie wstępnych przygotowań nagła, całkowita liberalizacja, podczas której my, wykorzystując przewagi, jakie daje nam udział we władzy, bogacimy się pierwsi. Oczywiście, nie da się uniknąć, że przy tej okazji wzbogacą się także jacyś ludzie zupełnie przypadkowi, po prostu pojawią się normalni, uczciwi biznesmeni. Ale kiedy już „pierwotna akumulacja" się dokona, kiedy nomenklatura już się uwłaszczy - wtedy w jej interesie będzie odwrót od liberalizacji i powrót do ścisłej kontroli państwa nad gospodarką. To pozwoli zamknąć klub bogaczy, a tych, którzy się do niego wślizgnęli, oswoić i zmusić do wejścia w układ albo z tego klubu usunąć. Oczywiście pod hasłem odchodzenia od „dzikiego kapitalizmu" na rzecz państwa „opiekuńczego". Dokładnie tak potoczyła się transformacja gospodarcza w III RP. Weźmy sobie, tak jako typowe przykłady, dwóch biznesmenów, o których z różnych przyczyn było ostatnio bardzo głośno. Pierwszy nazywa się Roman Kluska. Zbudował swą firmę uczciwie, od zera, rozpoczynając w Polsce produkcję komputerów. Aż pewnego dnia Urząd Skarbowy wyliczył mu, zupełnie bezpodstawnie, absurdalnie wysoki, rujnujący podatek. Jednocześnie z wezwaniem do jego zapłaty pojawili się u Kluski „życzliwi" z propozycją: daj łapówę, wejdź w układ, będziesz miał spokój i będziesz mógł zarabiać dalej. Kluska się nie ugiął. Został aresztowany, przeszedł długą, znaną z mediów gehennę, jego firmę doprowadzono do upadku. Po latach sąd którejś tam instancji przyznał, że oskarżenia, na podstawie których go uwięziono, były wyssane z palca, podobnie jak roszczenia Urzędu Skarbowego. Uznał też, że Klusce nie należy się odszkodowanie, i że urzędników, którzy go zgnoili, nie ma podstawy prawnej ukarać, a tych, którzy jako pośrednicy przyszli po łapówkę, nie ma jak złapać. Drugi to Jan Kulczyk. Przyjaciel Aleksandra Kwaśniewskiego i innych komunistycznych prominentów, pierwszy milion dostał od ojca, który za peerelu robił legalnie interesy w Niemczech, a takich interesów nie dało się wtedy robić bez błogosławieństwa władzy, czyli, konkretnie, komunistycznego wywiadu. Kulczyk szybko stał się najbogatszym człowiekiem w Polsce, jako właściciel całego mnóstwa firm, które wszystkie robiły kokosowe interesy z państwem, reprezentowanym przez ludzi prywatnie będących jego przyjaciółmi. Jeden z bardzo wielu przykładów - prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej SA. Pomińmy już dyskusję nad tym, czy była ona potrzebna, i krzyczący z ekonomicznego punktu widzenia nonsens, że sprzedano nie tyle firmę, co monopol na świadczenie w Polsce usług telekomunikacyjnych, na dodatek, co czyni kpiną stosowanie w tym konkretnym wypadku określenia „prywatyzacja", firmie państwowej; tyle że francuskiej. Pomińmy to. Ale jaki miała sens polityczna decyzja, że jednocześnie ze sprzedażą mniejszościowego pakietu udziałów Francuzom, co najmniej 15 proc. musi objąć na warunkach preferencyjnych „partner krajowy"? Taki, że owym partnerem krajowym, decyzją stosownych władz, stał się właśnie Kulczyk. Objął udziały po cenie znacznie niższej niż France Telekom. A skądinąd wiadomo, że nie wyłożył na ten zakup ani grosza, bo wziął kredyt. Ponieważ ustawa mówiła, że musi być partner krajowy, ale nic nie wspominała, że ten partner krajowy nie może swych udziałów sprzedać, więc niedługo potem Kulczyk swe 15 procent odsprzedał tym, którzy mieli je kupić od razu. Tyle, że różnica między preferencyjnym kursem, po jakim dostał akcje on, a ceną, jaką mieli zapłacić Francuzi, poszła do jego kieszeni, zamiast do skarbu państwa. A, nawiasem mówiąc - kredyt Kulczyka też spłacili Francuzi. Nie musiał więc wykładać na całą operację ani grosza, wyjąwszy oczywiście ewentualne koszta pozyskiwania życzliwości decydentów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:16 W roku 1989, jak wspomniałem, zlikwidowano wydział przestępstw gospodarczych MO. Państwo przez długi czas nie miało żadnej wyspecjalizowanej służby, która by mogła łapać wielkich i mniejszych aferzystów - na wszelki wypadek, bo zawsze mógłby się znaleźć wśród gliniarzy jakiś uczciwy idiota, nie rozumiejący dziejowych konieczności. Jednocześnie, jak też wspomniałem, prawo umożliwiło powstawanie „spółek nomenklaturowych". Na czym to polegało? Bardzo prosto: dyrektor firmy zawiązywał spółkę ze swym zastępcą i, powiedzmy, sekretarzem POP, po czym, jako dyrektor, ze sobą, jako prezesem spółki, podpisywał umowę na sprzedaż, po państwowej cenie, całej produkcji firmy. Od tej chwili towar leżący w fabrycznych składach był już własnością spółki, i to na jej konto szły pieniądze ze sprzedaży go na rynku, ale już po cenie rynkowej, a więc kilkakrotnie wyższej. I już spółka miała za co, w następnym ruchu, wykupić prywatyzowaną firmę; zwłaszcza że kierownictwo tej ostatniej, jako udziałowcy spółki, nie było zainteresowane w wycenie firmy zgodnie z jej rzeczywistą wartością. Zresztą, w razie potrzeby - od czego kredyty? Przecież w bankach siedzieli towarzysze, i rozdawali innym towarzyszom pieniądze bez najmniejszego problemu. I bez żadnego zabezpieczenia. Spółka trzech towarzyszy, którzy zrzucali się po pięć tysięcy złotych (ówczesne ustawowe minimum) występowała o dziesięć milionów kredytu - i prezes dawał. Nie spłacała go, ale wkrótce występowała do tego samego banku po dwadzieścia milionów - i też je dostawała. Bank przez to upadł? Kto by się tym przejmował, państwo brało zobowiązania na siebie. Rządzący kręcili głowami, ubolewając, że w ferworze transformacji udzielono tylu „złych kredytów", ale żeby ratować zagrożone banki, spłacali kredyty zamiast tych, co je wzięli, z funduszy publicznych. Co się mieli szczypać, spłacali przecież nie ze swoich pieniędzy, tylko z naszych. Ratowanie samego tylko Banku Gospodarki Żywnościowej pochłonęło w 1993 roku ówczesnych 16 bilionów złotych. Jeszcze fajniejszym przykładem było coś, co nazywało się „Gecobank". Obracał on głównie pieniędzmi Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Fundację tę powołano, aby wspierała badania naukowe, i w tym celu przejęła ona 100 min dolarów po zlikwidowanym peerelowskim Centralnym Funduszu Rozwoju Nauki i Techniki. Jednak zarząd fundacji (spróbujmy zgadnąć, z jakich środowisk politycznych się ów zarząd wywodził; dodam dla ułatwienia, że nie opozycyjnych) za priorytet uznał działalność bankową, która polegała na rozdawaniu „kredytów". Były to takie kredyty, że w roku 1992 wszystkie one (wszystkie - sto procent!) zostały uznane przez kontrolę NBP za „kredyty nieprawidłowe". Z owych kredytów udało się potem odzyskać 3 procent. To i tak nieźle, bo w roku następnym na wieczne nieoddanie rozdane zostało 99,7 procenta udzielonych przez Gecobank „kredytów". I jeżeli ktoś sądzi, że otrzymali te prezenty ludzie zajmujący się badaniami naukowymi, to się grubo myli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:18 I po tych fragmentach mogę już z pełną odpowiedzialnością przywitać Pana Szmajdzińskiego w Częstochowie! pozdrawiam Tomasz Jaskóła Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: danka Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.09.09, 09:50 Panie Jaskóła przestań pan wrzeszczeć na tym forum bo oczy bolą... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: coco Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 17:30 jaskóła odfruń razem z wroną Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: RED Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.kabel.net.pl 19.09.09, 19:26 A czyta Pan jeszcze jakieś inne książki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: h Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 13:43 zabierz im wszystko i oddaj na tace Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TYM Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.chello.pl 19.09.09, 15:10 czy to sa ludzie? masz racje ale czemu my pozwalmy im wogole tu bytowac to mnei zastanawia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lplplplp Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:28 www.youtube.com/watch?v=uocUpoR7ixk Układ płocki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SLD Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:29 www.youtube.com/watch?v=vYIYUgh_77M SLD tak wygląda w calym kraju! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pop FOZZ cała elita komuchów to zbrodniarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:34 www.youtube.com/watch?v=c69ChDOArqk i druga część: www.youtube.com/watch?v=heCABs3_ir4&feature=related spójrzcie kim są Ci ludzie! Opamiętajcie się i nie glosujcie nigdy na komuchów!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AS Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:57 Szukali haka na Pezydenta Wrone ze to niby Remont Aleii zle zrobiony,ze chce ruch zamknac.A TU WYSZLO SZYDLO Z WORKA!!! Juz kandydat gotowy ,juz namaszczony jak w biblii na krola. Czestochowianie otworzcie wreszcie oczy.Nie dajcie sie znowu omamić !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asd Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.alfanet24.pl 19.09.09, 12:59 Gazeta WYborcza, jak zwykle informuje o wizycie polityka po FAKCIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.icis.pcz.pl 19.09.09, 13:10 A dlaczego ma to robic przed ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dzierżynski Kiedyś była walka klas, teraz jest walka o stołki IP: *.apus-net.pl 19.09.09, 13:18 W marksizmie była walka klas, dzisiaj mamy walkę o stołki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Kiedyś była walka klas, teraz jest walka o st IP: *.centertel.pl 19.09.09, 14:17 A co robił pan Szmajdziński przez 3 godziny u pana Gmitruka w Agencji Restrukturyzacji Rolnictwa? Czyżby Gmitruk uciekał od Wrony do SLD? Dziwne to zjawisko,że nieoficjalna wizyta trwała tak długo .Tym bardziej,że Agencja to w przeważającym stopniu PSL, czyżby miała powstać nowa koalicja: PSL-SLD ?., właściwie, to ona zawsze była Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MArcin Re: Kiedyś była walka klas, teraz jest walka o st IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 15:47 Gmitruk będzie kandydował na prezydenta Częstochowy popierany przez PO, PiS i SLD jak Wrona zostanie odwołany Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lol Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 17:23 błaznem to jesteś ty pomiotku wroniastego Odpowiedz Link Zgłoś
stasiek33 Szmajdziński 19.09.09, 20:16 Nie jestem ani nigdy nie byłem komunistom ale Szmajdziński jest o 1000000000000 razy mądrzejszy od rydzyka oraz o 20000000000 razy mądrzejszy od wrony t. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 66 Re: Szmajdziński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 20:23 Aleś natrzaskał tych zer. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: extra Re: Szmajdziński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 21:01 Aleś jest dzieckiem PRL - u, ponieważ Staśku piszesz z błędami jak połowa przygłupów z PZPR - u. Winno się napisać: nie jestem komunistą, a nie komunistom ...! Litości specu od Marksa i Lenina po szkółce partyjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
jacek_wu Re: Szmajdziński 20.09.09, 13:25 Znowu zaczyna się pyskówka. Jaskóła ma dużo racji, ale sugestia iż referendum to lewicowy zamach stanu jest błędna i może ubliżać tym wszystkim, którzy chcą wziąć udział, a z komuna nie mieli nigdy nic wspólnego. Wybory to konstytucyjny i ustawowy oblig, ale w polskim wydaniu ordynacji wyborczej ułomne w kategoriach czysto demokratycznych. Referendum zaś stanowi jedyną procedurę weryfikacji tamtych ułomności i zawsze jest skutkiem utraty zaufania przez osobę stanowiącą urząd z wyboru. Jaki mechanizm może być w takiej sytuacji bardziej demokratyczny, przecież mogą wziąć w nim udział wszyscy, zwolennicy i oponenci Wrony? Szafowanie kosztami referendum jako jego wadą to demagogia. Demokracja nie jest za darmo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Szmajdziński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 13:32 Jestem zwolennikiem referendum Co do prezydenta Wrony - referendum powtórzę zrobi mu dobrze. Być może znajdzie czas na przejrzenie swoich kadr, które ciągną go do dołu. Niech prezydent zweryfikuje w swym otoczeniu np. ludzi po wyrokach za malwersację - przecież o tych osobach wie. Ewentualnie niech niech przedstawi społeczeństwu czy jakikolwiek członek Wspólnoty lub kandydat na radnego, czy wreszcie radny zdobył jakiś majątek? Np. dostał dom mając mieszkanie i ile dostał na to bonifikaty z naszych podatków? Jakim jest prezydentem? Lepszym niż Pani Janik - katastrofa, Maras - kompletne dno! Pani poseł Rozpondek - zupełnie średnia. Ale prezydent Wrona zaczął podejmować decyzje w oderwaniu od rzeczywistości stawiając na swoich doradców. I tu właśnie leży wchodzenia w tzw. kanał, ponieważ pewne decyzje doradców są conajmniej dyskusyjne. Odpowiedzialność jest Wrony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tu-tejszy Re: Namaszczony przyjechał namaścić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.09, 21:13 marcin22w napisał: > stary (...) przyjechał namaścic młodego (...):) Sztafeta namaszczeń ruszyła: Lewica szuka kandydata na prezydenta czwartek 3 września 2009 19:11 Kwaśniewski namaścił Szmajdzińskiego Janusz Szmajdziński kandydatem SLD na prezydenta? Wśród polityków Sojuszu coraz głośniej wymieniane jest jego nazwisko. Do startu namawia go otoczenie Wojciecha Olejniczaka i Aleksandra Kwaśniewskiego. Z naszych informacji wynika, że Szmajdziński namowom uległ. Na początek będzie musiał wygrać wewnątrzpartyjną batalię. www.dziennik.pl/polityka/article440154/Kwasniewski_namascil_Szmajdzinskiego.html Dziennikarze piszą, że coraz głośniej wymieniane jest nazwisko ale z imieniem coś pokręcili. Kogo zatem namaści Matyjaszczyk zgodnie z algorytmem namaszczeń. Kilka powodów się znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
wva1 Szmajdziński przyjechał namaścić? 21.09.09, 09:16 Znowy beznadziejny mini tekścik Pani Doroty S. Czyżby tylko tyle wyniosła ze spotkania, w końcu to ważna osobistośc ze świata polskiej polityki, z Panem marszałkiem polskiego sejmu. Ciekawe czy ta kobitka jest spokrewniona z redaktorem naczelnym, bo nikt normalny nie wydrukowałby takiego banału. Mam juz swoje lata i smuci mnie, że istnieja tacy ludzie jak Tomasz. Jak mamy budować przyszłość Polski siejąc nienawiść, i to robi osoba mieniąca sie być nauczycielem. Dobrze, że moje dzieci nie maja z nim kontaktu. Gdzie i kedy szukac jedności w narodzie aby wyjsć z tego dołka, bo na pewno nie wyprowadzi nas z tego Szanowna PO z wielkm wodzem Tuskiem. Ludzie uczciwi i mądrzy uciekają od polityki bo boja sie byc obrzuconymi błotem. Pan Tomasz pisze o domniemanych przekretach ludzi zwiazanych z PRL- owskim apratem władzy, a nie pamieta wół czasów AWS- u, PC itd. To było, nie wróci, mamy za soba zmarnowane 20 lat i brak perspektyw. Na moja emeryturę nie mogę podobno liczyć, bo przez 40 lat odprowadzałe do ZUS- u podobno forme podatku a nie składki jak twierdzą " wybitni" spece z platformy, 4 mln. rodaków pracuje na system socjalny europy, kanady i USA, nasze dzieci w większości nie maja szans na godna pracę i płacę. Temu chce zaradzic lewica, ale sama jest za słaba a żadne z ugrupowań nie chce współpracy tylko polityczna prywata im w głowie. Panie Jaskóła, szkoda pańskich emocji. Nam jest potrzebna odbudowa a nie ciagle histeryczno - chistoryczny bełkot. Hej szable w dłon i dokąd dalej Panie Jaskóła dokąd? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.centertel.pl 21.09.09, 09:38 Jaskóla ma rację!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Jaskóła Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:10 Drogi Panie! Ja nie piszę o domniemanych przekrętach, lecz o faktycznym uwłaszczeniu się nomenklatury - oczywiście zawodnicy typu Szmajdziński, Miller i Kwaśniewski i tysiące im podobnych nie są związani z komunizmem. Wstąpili do PZPR - u ponieważ nie mogliby zrobić żadnej kariery poza nią. W większości to ludzie typu oportunista. Wielu ludzi nowego rozdania Solidarności uwiedzeni władzą, bez wątpienia weszło w układ z dawnymi elitami. Nie ma w tym nic dziwnego. Transformacja w każdym układzie zmiany "rewolucyjnej" - a takim jest tzw. Jesień Narodów należy uznać. Ostatni Kiszczak stwierdził, że Solidarność niczego nie wywalczyła - on dał tyle ile chciał dać, za cenę tego, że Kozłowski, Jastrzębski czy Mazowiecki myśleli, że rządzą. Tymczasem mamy aferę alkoholową - ludzie byłe PZPR - u i służb, aferę FOZZ - służby, mafia paliwowa - PZPR - i służby - również wojskowe. Itd. ... Budowanie nowego państwa Czesi i Niemcy rozpoczęli od całkowitej lustracji. Zakończyła się tym, że nie było tam sądu lustracyjnego tylko każdy mógł [w praktyce robili to dziennikarze] sprawdzić RZETELNOŚĆ osoby poprzez sprawdzenie czy był członkiem tajnej policji, czy był tajnym współpracownikiem. Tym samym Niemcy i Czesi nie mają urzędników podatnych na szantaż. Mógłbym pisać tutaj wiele - wielu nie będzie rozumiało - wiem, że każdy ktokolwiek jeszcze nie został zniszczony kompletnym skretynieniem przez media, ma podobne zdanie. Trudno mi się nawet porównać do Herberta i wielu innych. Oni widzieli dalej, niż zapowiedź następnego odcinka serialu. I widzieli to jeszcze gorzej od mnie. Pamięć ludzka jest bardzo nietrwała. Zgadzam się. Wcale to jednak nie oznacza, że należy budować państwo na systemie mafijnym. A taki zafundowali nam byli działacze PZPR - u. W wielu wypadkach dyskusji - np. o Katyniu, czy innym bolesnym wydarzeniu z historii Polski zastawiam się czy mieszkam w Polsce czy Rosji? Zrozumiałbym postawę niektórych polityków gdyby byli rosyjskimi - tymczasem są polskimi. Postawię tezę: Przeciwko lustracji są przed wszystkim rosyjskie służby specjalne. Ponieważ oczywiste jest, że każdy agent i dokumenty dotyczące agentury były powielane i są na Łubiance. Wielu polityków polskich wspierano pieniędzmi z ZSRR [pożyczka słynna] i pozostawiono przy władzy, ale ceną jest ich umoczenie. Oni wiedzą doskonale, że sa na nich kwity w Moskwie - dlatego tak silne lobby prorosyjskie w Polsce. Wcale im się nie dziwię, nagle wszyscy dowiedzielibyśmy się, że wielu ministrów, urzędników jest lub było szantażowanych. I właśnie dlatego warto czynić lustrację. Nic tym ludziom nie róbmy - tylko wykluczmy ich dalsze szantażowanie. Mało tego - zobaczycie państwo, że kilku prominentnych polityków przestanie się cieszyć, że nie mamy tarczy, patriotów, że niewspominanie o Katyniu przeszkadza. Po prostu zostaną spaleni jako agenci i nie będą ani potrzebni ani wiarygodni. Pewnie nawet nie będą nawet pisać na blogach - po prostu nikt im tego nie będzie kazał robić. TJ Odpowiedz Link Zgłoś
pluto37 Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? 21.09.09, 19:39 Tomaszu Jaskolo!!!! Obudz sie i nie idz ta droga!!!! To juz bylo w gazetach. Nie bylo tylko ciebie w roli antykomunisty. > Zakończyła się tym, że nie było tam sądu lustracyjnego tylko każdy mógł [w praktyce robili to dziennikarze] sprawdzić RZETELNOŚĆ osoby Szkoda zajmowac sie reszta. Ale ten kawalek jest interesujacy, bo Jaskola nie raczyl zauwazyc, ze dzis akta nie sa tajne i sam moze zajrzec do tego co go interesuje. wystarczy, ze ze zapoda, ze robi doktorat i bedzie mogl grzebac w papierach do woli. Jaskola nie zauwazyl tez, ze to GLOWNIE dziennikarze zajmuja sie lustracja i paru politykow specjalnej troski. To ci spece do szpiegow komuny zaliczyli ulubionego przez Jaskole HERBERTA, KURONIA i paru innych z Niesiolowskim inni Kaczynskiego .. "dziennikarz" Wildstein wyniosl caly katalog z IPNu bez roznicy szpieg czy ale poszlo. Inni dziennikarze zrobili filmik i zlustrowali Kaczynskich na okolicznosc FOZZ-u...itd Ostatnio "dziennikarz" zlustrowal Miodka, tylko przed sadem mu nie poszlo:))) To moze jednak gdyby padlo na Tomasza Jaskole [wiem, ze wiek nie ten] to moze wolaby, zeby go jednak sad mogl rozliczac z grzechow, a nie dziennikarz. Bo mogloby wyjsc na to, ze byl komuchowaty szpieg, tylko ...dowodow nie znaleziono:))) > Mógłbym pisać tutaj wiele - wielu nie będzie rozumiało - wiem, że każdy ktokolwiek jeszcze nie został zniszczony kompletnym skretynieniem przez media, ma podobne zdanie. - Chcesz nam wmowic, ze media sa brzydkie, a proponujesz, zeby dokonywaly lustracji? Czy to nie objaw kretynienia przypadkiem? Trudno mi się nawet porównać do Herberta i wielu innych. - Herbert ostro cwiczyl napoje i byl lekko upierdliwy w zyciu codziennym, co tajemnica nie jest, to moze badz ostrozny z tymi porownaniami:)))) Oni widzieli dalej, niż zapowiedź następnego odcinka serialu. I widzieli to jeszcze gorzej od mnie. -To nie chlaj byle czego, bedziesz mial wzrok lepszy, a i na myslach sie poprawi. Tym samym > Niemcy i Czesi nie mają urzędników podatnych na szantaż. - To moze spytaj jakiegos Czecha, albo Niemca. Bo rozni roznie mowia. A tak juz serio, to mozesz nam wytlumaczyc w jakis sposob dzisiaj ktokolwiek moze zaszantazowac ktoregokolwiek urzednika papierem bezpieki skoro tych duzych i malych przeswietlaja wszystkie mozliwe sluzby z IPNem wlacznie? Dzis wiadomo kto byl komunista ideowy, a kto komuszek oportunistek. Stare ubeki sa na emeryturach i tacy lustratorzy jak Jaskoly moga im nagwizdac. Po co do lustracyjnych majakow mieszasz Katyn i podobne? Chyba tylko po to, zeby wkurzyc ludzi. Albo bo sie uchlales i biale myszki nie daja ci spokoju po nocach. Jesli tak masz uczyc mlodziez, to lepiej wez urlop zdrowotny. I daj se LUZ!!!! > Ostatni Kiszczak stwierdził, że Solidarność niczego nie wywalczyła - on dał tyle ile chciał dać, za cenę tego, że Kozłowski, Jastrzębski czy Mazowiecki myśleli, że rządzą. Powiedzialbym, ze dal ile musial, a i tak starczylo, ze mu sie rozpadla reszta z tego co mial. Ale to bys wiedzial gdybys byl wtedy starszy niz byles. I na dodatek. Czyzbys nie zauwazal ze do tych ukladow z Kiszczakiem i Mazowieckim raczeta dokladali obecni tacy antykomunisci jak Kaczynscy i ich pomocnicy? Jesli oni byli w tamtym ukladzie z komunistami, to moze nam powiesz KTO mial te krwawe rewolucje robic? I z KIM:)))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :):) Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:32 O Szmajdzińskim m.in. Fragment z artykułu na stronie www.polskiejutro.com/art/a.php?p=147okiem Bank Inicjatyw Gospodarczych BIG (dziś Millenium) utworzono w 1989 r. Jeszcze w czasie obrad Okrągłego Stołu powołano tzw. Komitet Powołania BIG, a już trzy dni po przegranych przez PZPR wyborach podpisano akt notarialny zakładający bank. Była to bodajże druga z kolei licencja bankowa w PRL. Ówczesny prezes NBP - członek Biura Politycznego - W. Baka nie chciał przez jakiś czas tej licencji udzielić - bo stwierdził, ze właścicielami banku miały zostać osoby prywatne, które jednocześnie były szefami państwowych firm (instytucjonalnych udziałowców banku). Założycielami BIG-u byli: doradca Mieczysława Rakowskiego - Aleksander Borowicz, ówczesny prezes PZU Anatol Adamski, dyrektor generalny Poczty Polskiej Telegraf i Telefon Andrzej Cichy, prezes Warty Janusz Staniszewski, dyrektor Universalu (późniejszy szef "Trybuny") Dariusz Przywieczerski (oskarżony potem o zagarniecie blisko 1,5 mln dolarów na szkodę FOZZ), dyrektor w NBP Andrzej Olechowski, prezes spółki Interster Stanisław Tołwiński i prezes firmy Transakcja Wiktor Pitus. 98 proc. udziałów w BIG objęły państwowe firmy: PZU, PPTiT, Universal, Warta, Expolco Holding. Wśród założycieli BIG-u znalazły się również Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, Fundacja Wspierania Inicjatyw Gospodarczych oraz spółki Interster i Transakcja. Fundację Rozwoju Żeglarstwa założyli miesiąc wcześniej: Mieczysław Rakowski (ówczesny premier), Bogusław Kott (współzałożyciel firmy ATS, która zajmowała się handlem bronią) i Aleksander Kwaśniewski (szef Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej). Kwaśniewski został prezesem. Fundacja Rozwoju Żeglarstwa założyła następnie spółkę Interster, która korzystała z preferencyjnych, wielomiliardowych kredytów przydzielanych przez... Urząd Kultury Fizycznej i Sportu. Prezesem innej fundacji zakładającej BIG został eksminister i biznesmen Mieczysław Wilczek. Jednym z pierwszych nabywców akcji BIG był eksminister Jerzy Urban. Członkiem Rady Nadzorczej powstającego BIG-u został przyjaciel Kwaśniewskiego, dzisiejszy szef kancelarii Sejmu, mecenas Krzysztof Czeszejko-Sochacki. Był nim do 1991 r. Innym członkiem Rady Nadzorczej BIG-u był aktualny premier Marek Belka. Około 12% akcji BIG-u objęła spółka Transakcja. Jej prezes Wiktor Pitus był nie tylko udziałowcem banku, ale i następnym członkiem Rady Nadzorczej BIG-u. Transakcję założyły: KC PZPR, ZSMP, Akademia Nauk Społecznych przy KC i RSW Prasa, Książka, Ruch. Po KC PZPR udziały w Transakcji przejęła potem SdRP. W radzie nadzorczej Transakcji zasiadał m.in.: były minister w kancelarii prezydenta i europarlamentarzysta Marek Siwiec oraz Leszek Miller. Po przekształceniu Transakcji w spółkę akcyjną do jej Rady Nadzorczej dołączyli: dzisiejszy szef MON Jerzy Szmajdziński, skarbnik SdRP Wiesław Huszcza i Piotr Szynalski. Transakcja była współudziałowcem wielu firm, których głównym udziałowcem była SdRP. Kiedy pojawiło się zagrożenie, że majątek po byłej PZPR przejmie skarb państwa, Transakcja sprzedała akcje BIG-u Universalowi Dariusza Przywieczerskiego. W latach 1989-1990 BIG zawarł niezwykle ciekawe transakcje, m.in. przejął z FOZZ 160 mld zł, - tydzień później 100 mld z tej sumy BIG przelał do PeKaO SA, czym bezskutecznie interesowała się prokuratura. Państwowe firmy w założenie BIG-u włożyły dobrych kilka bilionów starych złotych, mimo że same często były w trudnej sytuacji. Kiedy w 1990 roku PZU inwestowało w akcje banku, miało bilion złotych strat. PZU powierzyło BIG 65 mld złotych jako lokatę, z której odsetki miały być dostępne dopiero po 10 latach. Tymczasem BIG robił interesy z firmami uchodzšcymi za sztandarowe spółki nomenklaturowe. Głośne kiedyś Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji "Polisa" SA (którego udziałowcami były m.in. Jolanta Kwaśniewska i Maria Oleksy) wydało na akcje BIG do 1994 roku blisko 100 miliardów złotych. Kiedy "Polisa" na początku 1995 roku przeżywała poważne kłopoty finansowe - uratował ją właśnie BIG. BIG finansował kampanie wyborcze SLD i kampanie wyborcze Aleksandra Kwaśniewskiego. Dwa lata temu największa firma ubezpieczeniowa w Polsce - PZU przeszła w ręce konsorcjum złożonego z portugalskiej firmy Eureko i BIG Banku Gdańskiego (teraz Millenium). Nowy inwestor strategiczny PZU (czyli holding Eureko i BIG) w umowie kupna uroczyście zobowiązał się rozwijać PZU. Jednakowoż zaraz po tej transakcji dokonał z konta PZU wypłaty pokaźnej kwoty - 2 mld 71 mln złotych. Tę sumę przelano na konto funduszu inwestycyjnego Skarbiec Kasa II. Wysokość przelanej kwoty była tak duża, że wymagana była zgoda państwowego urzędu nadzoru ubezpieczeniowego. Stanowiła ona 75% środków tego funduszu (już po dokonaniu przelewu). Zaraz potem fundusz inwestycyjny Skarbiec Kasa II ulokował na koncie w BIG Banku Gdańskim jeden miliard złotych, co odpowiadało dokładnie kwocie, jaka BIG wyłożył na zakup 10% udziałów PZU. ......................... Do tego warto przytoczyć ciekawostkę z wiadomości o 7 rano w RMF FM z wtorku 1.03.2005, o powiązaniach afery FOZZ z Bankiem Handlowym. Kontroler NIK Michał Falzman, który badał aferę i gdy doszedł za daleko, zginął w dziwnych okolicznościach, gdy był wieziony na salę operacyjną, tuż przed śmiercią powtarzał: Bank Handlowy był bankrutem, BH był bankrutem .... Okazało się, że BH był bankrutem już od 1969 roku, a więc zanim Zachód udzielił nam(?) pożyczek. Jest to o tyle ważne, że wg prawa międzynarodowego bankrutowi nie wolno udzielać pożyczek. Czyli wniosek - przez 30 lat płacimy komuś (komu?) za darmo. Ciekawy jest też rok 1969. Tuż po emigracji największych żydowskich zbrodniarzy przeciwko Narodowi Polskiemu. Czyżby mniejszość narodowa żydowska wyemigrowała z całą kasą PRL? A nam zostawiła niespłacalne długi? To może niech teraz pospłaca te długi ..... A przy okazji warto zwrócić uwagę na formę: przelaNO pieniądze, udzieloNO nam pożyczek, popełnioNO przestępstwo. A ja się pytam konkretnie KTO? Ktoś przecież musiał podpisać umowy, polecenia przelewów, to jest dość proste do sprawdzenia. Dziś mamy żenujące popisy prezydenta Kwaśniewskiego, który trzęsąc portkami rozmyślił się i nie stanie jutro przed komisją ds. Orlenu. Oberobywatel demokratycznego państwa prawnego nie może brać udziału w awanturze politycznej. Jaki obywatel prezydent takie (..) prawo. Alina Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;0 Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:34 www.napisali.pl/osoba,grzegorz_zemek,932,4.html o komuchach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fd Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:36 forum.piotrkaczorowski.pl/index.php?topic=118.5;wap2 o przekrętach swoich kolegów OLEKSY Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: giguś Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:37 www.asme.pl/serwis/arch/5-2000.html 31.01.2000 r. Skąd postkomuniści mają pieniądze - serialu ciąg dalszy... Bank Inicjatyw Gospodarczych BIG - tak dawniej nazywał się BIG Bank Gdański - sięga swoimi korzeniami czasów Okrągłego Stołu. Jeszcze w czasie jego obrad powstał Komitet Powołania BIG, który miał zająć się organizacją banku. 7 czerwca 1989 roku, już trzy dni po przegranych przez PZPR wyborach, podpisano akt notarialny zakładający bank. Otrzymał on drugą licencję bankową w naszym kraju. Na początku kapitał prywatny stanowił 2 procent, resztę, czyli 98 proc. stanowiły środki państwowych firm. Początkowo BIG miał poważne problemy z uzyskaniem licencji. Ówczesny prezes NBP Władysław Baka nie chciał jej udzielić, ponieważ uznał, że właścicielami banku nie mogą być osoby prywatne, które jednocześnie są szefami państwowych firm - głównych udziałowców banku. Założyciele Założycielami BIG byli: podsekretarz stanu w URM i doradca premiera Aleksander Borowicz, prezes PZU Anatol Adamski, dyrektor generalny Poczty Polskiej Telegraf i Telefon Andrzej Cichy, prezes Warty Janusz Staniszewski, dyrektor Universalu Dariusz Przywieczerski, dyrektor w NBP Andrzej Olechowski, prezes spółki Interster Stanisław Tołwiński i Wiktor Pitus prezes firmy Transakcja. 98 proc. udziałów w BIG wykupiły państwowe firmy, których szefowie byli równocześnie udziałowcami banku: PZU, PPTiT, Universal, Warta, Expolco Holding. Wśród założycieli BIG znalazły się również Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, Fundacja Wspierania Inicjatyw Gospodarczych oraz spółki Interster i Transakcja. Fundację Rozwoju Żeglarstwa założyli w kwietniu 1989 m. in. Mieczysław Rakowski, Bogusław Kott i Aleksander Kwaśniewski. Kwaśniewski został wybrany na prezesa fundacji. Fundacja miała promować rozwój żeglarstwa w Polsce. Nie wiadomo, dlaczego fundacja korzystająca m. in. z państwowych funduszy inwestowała w akcje nowo powstającego banku. Fundacja Rozwoju Żeglarstwa była również jednym z założycieli Intersteru. Interster był wtedy spółką, która korzystała z preferencyjnych, wielomiliardowych kredytów przydzielanych przez Urząd Kultury Fizycznej i Sportu. Interster słynął ze związków z wieloma politykami lewicy. Prezesem drugiej z fundacji zakładających BIG został Mieczysław Wilczek. Jednym z pierwszych nabywców akcji BIG był Jerzy Urban. Ponad 10 procent akcji w powstającym banku objęła spółka Transakcja. Jej prezes Wiktor Pitus był nie tylko udziałowcem banku, ale i członkiem Rady BIG. Transakcję założyły: KC PZPR, ZSMP, Akademia Nauk Społecznych i RSW Prasa, Książka, Ruch. Po KC PZPR udziały w Transakcji przejęła SdRP. W radzie nadzorczej Transakcji zasiadał m. in.: dzisiejszy minister w kancelarii prezydenta Marek Siwiec i Leszek Miller. Po przekształceniu Transakcji w spółkę akcyjną do rady dołączyli: Jerzy Szmajdziński, Wiesław Huszcza, Piotr Szynalski. Transakcja była współudziałowcem wielu firm i przedsięwzięć prowadzonych przez SdRP. Kiedy pojawiło się zagrożenie, że majątek po byłej PZPR przejmie skarb państwa Transakcja sprzedała akcje BIG Universalowi za ówczesnych 1,7 mld zł. Państwowy czy prywatny Państwowe firmy w założenie BIG zaangażowały kilka bilionów starych złotych. Kapitał założycielski banku wynosił 1 miliard starych złotych. Państwowe firmy angażowały się w BIG, pomimo że same często były w trudnej sytuacji. Kiedy w 1990 roku PZU inwestowało w akcje banku miało bilion złotych strat. PZU powierzyło BIG 65 mld złotych jako lokatę, z której odsetki miały być dostępne dopiero po 10 latach. W tym samym roku bank przyjął również inną lokatę. 20 lutego 1990 roku 160 mld zł powierzył bankowi Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Osiem dni później BIG 100 mld zł z tej sumy przeniósł do Pekao SA. Sprawą ulokowania przez FOZZ pieniędzy w BIG interesował się Nadzór Bankowy, prokuratura i NIK. Raport NIK stwierdza "zdjęcie przez BIG z konta FOZZ owych 100 mld zł było bezpodstawne. Nie wynikało ono z jakiejkolwiek umowy między stronami (FOZZ - BIG). Lokata 100 mld zł na rachunku w PKO SA nastąpiła na podstawie polecenia przelewu BIG SA i zapewniła bankowi BIG SA nieuzasadnione korzyści". Zdaniem NIK, BIG zarobił na tej operacji co najmniej 1,8 mld złotych i sumę tę powinien wraz z odsetkami zwrócić FOZZ. Członkiem pierwszej rady banku był mecenas Krzysztof Czeszejko-Sochacki. Mecenas Czeszejko był w radzie BIG przez 2 lata do 1991 roku. Dziś jest obrońcą Grzegorza Żemka, szefa FOZZ w toczącym się procesie. Oskarżony o zagarnięcie blisko 1,5 mln dolarów na szkodę FOZZ Dariusz P. prezes Universalu był zaangażowany w założenie BIG od samego początku. W 1992 roku "Gazeta Wyborcza" pisała, że "można czasem od bankowców usłyszeć opinię, że BIG, to bank od ciemnych interesów". Niewątpliwie na taką ocenę banku wpłynęły związki z FOZZ i zamieszanym w aferę prezesem Universalu Dariuszem Tytusem P. Dziś BIG BG nie jest już postrzegany jako powiązany wyłącznie z jedną opcją polityczną. W ubiegłym roku był sponsorem obchodów dwudziestolecia Ruchu Młodej Polski. Na liście organizatorów tej imprezy prezes Kott występował obok weteranów gdańskiej antykomunistycznej opozycji. Z rady nadzorczej zniknęły osoby związane bezpośrednio z kręgami władzy sprzed 1989 roku. Dwie fuzje Kiedy PZU i FOZZ zrobiły intratne lokaty w BIG zajmował on zaledwie kilka pokoi w budynku Universalu. Współpracował z firmami uchodzącymi za sztandarowe spółki nomenklaturowe. Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji Polisa SA wydało na akcje BIG do 1994 roku blisko 100 miliardów złotych. Kiedy Polisa na początku 1995 roku przeżywała poważne kłopoty finansowe uratował ją właśnie BIG. Dostęp do indywidualnego klienta uzyskał dzięki przejęciu upadającego Łódzkiego Banku Rozwoju. Nikt inny nie odważył się na podjęcie restrukturyzacji tego bankruta. Przejmowany bank miał olbrzymie straty, które nie zostały pokryte do dziś. Jednak BIG potrafił umiejętnie wykorzystać środki pomocowe otrzymane z NBP oraz fakt zwolnienia z rezerwy obowiązkowej. Dziś właśnie w ramach ŁBR (dziś nazywającego się BIG Bank) powstaje jedna z najnowocześniejszych sieci obsługi klienta detalicznego - Millennium. Wielkim sukcesem BIG było przejęcie za koalicji SLD-PSL większego od siebie prywatyzowanego Banku Gdańskiego. Dzięki temu przejęciu bank stał się jednym z największych w kraju. BIG trzykrotnie obronił się przed przejęciem przez kapitał niemiecki, co w środowisku bankowym uważano za wielki sukces prezesa Bogusława Kotta. Z drugiej strony, przed kilku laty próbował przejąć kontrolę nad Kredyt Bankiem. Składał też oferty wzięcia udziału w prywatyzacji BPH i Banku Zachodniego. Sylwetka Bogusława Kotta Bogusław Kott, prezes BIG. Wybrany przez Związek Banków Polskich w 1995 roku bankierem roku. Pełnił funkcję prezesa doradcy byłego premiera Cimoszewicza ds. bankowości, jest członkiem rady Giełdy Papierów Wartościowych. Od 1989 r., tj od początku istnienia BIG był jego prezesem oraz główną w nim postacią. Kott jest absolwentem handlu zagranicznego SGPiS. Przed założeniem banku przez 14 lat był związany z Departamentem Handlu Zagranicznego Ministerstwa Finansów PRL (do 1988 roku). W jego kompetencjach leżały tak istotne sprawy, jak nadzór nad spółkami polonijnymi, rublem transferowym i eksportem wewnętrznym. Kott był współzałożycielem firmy ATS, która zajmowała się handlem bronią. Twierdzi, że wycofał się z niej jeszcze zanim rozpoczęła tę działalność. Za dziennikiem "Rzeczpospolita" Następne źródełko wysycha... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lewizna Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:44 www.obnie.info/Joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=370:lewa-kasa-polityki&catid=86:mafia-polityczna&Itemid=63 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz1 Pół żartem pół serio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.09, 07:03 Przypominacie sobie ten film i scene z posiedzenia " Stowarzyszenia Miłosników Piesni Włoskiej " Toz to bardzo podobne do "Fundację Rozwoju Żeglarstwa założyli w kwietniu 1989 m. in. Mieczysław Rakowski, Bogusław Kott i Aleksander Kwaśniewski. " Odpowiedz Link Zgłoś