Dodaj do ulubionych

Szmajdziński przyjechał namaścić?

19.09.09, 01:36
stary błazen-aferzysta przyjechał namaścic młodego blazna-fircyka:)
Obserwuj wątek
    • Gość: student Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 19.09.09, 07:43
      czas na wizyte u psychiatry,pewnie tam sie okaze ze to ty jestes
      blaznem
      • Gość: TYM Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.chello.pl 19.09.09, 15:08
        do student widze ze szkoda kasy na twe ksztalcenie a czemi historia
        sie klanai a czemu bo pisze w artykule Pokolenei to byli lewicowcy
        jak mozna okreslic w Polsce lewice a prosze bardzo rok 1939 17
        wrzesnia jak pieknei witali komunistycznych braci Zwiazku
        Radzieckiego az wrecz kalskali mu jak wybybijano braci nei
        lewicowych a czemu to lewica komunistyczna bo to sa ci w Pokoleniu
        ludzie chciala proletariatu?wiadomo czemu dobrac to co ktso mial na
        wlasnosc i zycie wiec studencik skoro ci zle w Polsce bez
        komunistow co sie poukrywali w Pokoleniu powiem tak was tu
        niepowinno byc wogole wynocha z tego kraju bolszewiccy lewicowcy
        sprzedajczyki komunistow zbrodniarzy woiennych i ludobujstwa wiat
        cie na tym forum czlowiek z gogloty wschodu!!!!!!
        • Gość: kazik Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 17:26
          ale cię porypało
        • Gość: Filipek Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: 212.244.68.* 21.09.09, 07:37
          ale o co chodzi?
    • Gość: Tomasz Jaskóła A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG Banku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:41
      Rozmawiajmy o konkretach a te są takie ... postkomuniści to system mafijny
      oparty na sile dawnych służba specjalnych. Tacy ludzie jak Szmajdziński winni
      nie istnieć w polityce. Jak się służyło w PZPR obcemu państwu, a partia SdRP czy
      SLD ma początki na UWŁASZCZONYM majątku narodowym to należałoby sobie odpuścić i
      pisać pamiętniki.

      Krótki fragment m.in. o Szamjdzińskim z książki Ziemkiewicza pt: "
      Michnikowszczyzna"

      Niektórym towarzyszom się chciało. Trzy dni po kontraktowych wyborach
      założony zostaje Bank Inicjatyw Gospodarczych. Wśród udziałowców - Aleksander
      Kwaśniewski, Leszek Miller, Jerzy Szmajdziński. Także towarzysze mniej znani,
      ale akurat piastujący szefostwa państwowych kolosów - Państwowego Zakładu
      Ubezpieczeń i Poczty Polskiej; także kilku mniejszych państwowych firm. Fundusz
      założycielski banku jest śmiechu warty, ale zaraz po powstaniu samo tylko PZU (w
      tym samym roku wykaże ono bilion złotych strat) lokuje w BIG-u na dzień dobry 65
      miliardów złotych, na dziesięć lat, na warunkach arcyniekorzystnych, bo nie
      dość, że odsetki są niskie, to o spłatę lokaty PZU zobowiązuje się nie
      występować przed jej upływem. Transza po transzy, kierownictwo PZU, zanim
      wreszcie zostanie przez niemrawą nową władzę zmienione, zdąży wpompować w BIG
      łącznie pół biliona. Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego - muszą przecież
      Państwo znać ten skrót, FOZZ - dokłada do tego swoją lokatę, 160 miliardów. Ile
      wpłaciła Polska Poczta Telegraf i Telefon? Nie wiemy. Ile było takich BIG-ów,
      też do końca nie wiemy. To wszystko, co dziś znamy dzięki wścibstwu niezależnych
      dziennikarzy, to drobne ułamki tego, co było. Wiemy, bo tego się nie dało ukryć,
      że po pewnym czasie BIG przejął, za zgodą ówczesnych władz, państwowy Bank
      Gdański, skądinąd znacznie od niego większy, i ponoć, jak twierdzono podczas
      prac sejmowej komisji ds. prywatyzacji PZU, za pieniądze pożyczone od tegoż
      Banku Gdańskiego.

      Witamy w Częstochowie Pana Szmajdzińskiego zatem :) przeczytajcie kim są ludzie
      lewicy i jak rozkradali WASZE PAŃSTWO - jeśli będziecie na nich głosować to
      znaczy że jesteście PO PROSTU całkowicie zniszczeni przez telewizję :)


      • Gość: Tomasz Jaskóła Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:44
        Precz z komuchami - złodziejami!

        fragment książki "Michnikowszczyzna" Ziemkiewicza

        Za rządów Akcji Wyborczej Solidarność jej macherzy od finansów, usiłujący
        zbudować analogiczne do czerwonych finansowe zaplecze dla swej partii,
        Wieczerzak i Jamroży, znowu posługując się pieniędzmi Polaków ubezpieczonych (w
        znacznej części przymusowo) w PZU, do spółki ze sprowadzonym w tym celu do
        Polski holenderskim konsorcjum finansowym oraz bankiem niemieckim, będą
        próbowali przejąć nad BIG-iem kontrolę i odwołać jego nomenklaturowego prezesa
        Bogusława Kotta. Przebywający w tym czasie w Davos prezydent Kwaśniewski
        natychmiast pośle do Polski z interwencją swego ekonomicznego doradcę,
        późniejszego premiera, Marka Belkę.
        Żeby było śmiesznie, obaj - Kwaśniewski i Belka - poza tą sytuacją deklarujący
        niezmierne przywiązanie do zasad wolnorynkowych i wyśmiewający oszołomów
        mówiących coś o interesie narodowym w gospodarce, na okoliczność walki o BIG
        chórem zaczną deklamować, że nie wolno pozwolić, by „polski" bank przejęty
        został przez Niemców.
        Dziesięć procent udziałów w BIG ma spółka Transakcja. To również ciekawa firma,
        założona jeszcze w roku 1988. Wśród pierwszych udziałowców są Akademia Nauk
        Społecznych przy KC PZPR i partyjny koncern prasowy RSW Prasa - Książka - Ruch,
        w radzie nadzorczej skarbnik PZPR Wiesław Huszcza, Marek Siwiec i Jerzy
        Szmajdziński. W początkach 1989 RSW na jasno sformułowane polecenie KC PZPR
        przeleje do Transakcji 2,7 miliarda złotych.
        Ponieważ przynależność Transakcji do PZPR jest trudna do ukrycia, w krótkiej
        chwili niepewności, czy aby Sejm nie przyjmie ustawy o nacjonalizacji majątku
        Kompartii, na wszelki wypadek swoje udziały w BIG-u przekazuje Transakcja za
        drobną część ich wartości firmie Universal, wówczas już sprywatyzowanej na rzecz
        jej nomenklaturowego kierownictwa, mniej więcej sposobem opisanym powyżej. Inne
        aktywa Transakcji rozprowadzone zostają pomiędzy jej spółki-córki. Zupełnie
        niepotrzebnie - Adam Michnik czuwa, żeby „nienawiść" przypadkiem nie zatriumfowała.
      • Gość: Tomasz Jaskóła Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:45
        Krótki fragment m.in. o Szamjdzińskim z książki Ziemkiewicza pt: "
        Michnikowszczyzna"

        Przewertujmy pierwsze strony bardzo ciekawego dla ludzi zainteresowanych
        historią najnowszą kalendarium „III Rzeczpospolita w odcinkach" Teresy Bochwic.
        29 sierpnia 1989: pełnomocnik ds. gospodarczych KC PZPR Mieczysław Wilczek
        przelewa należące do PZPR 22 miliony franków szwajcarskich na konto Union Bank
        of Switzerland w Zurychu. 31 grudnia: Leszek Miller i Mieczysław Wilczek
        zakładają Agencję Gospodarczą PZPR, która przejmuje dwa budynki w Warszawie,
        pięćdziesiąt samochodów i 5 milionów dolarów - co szybko zostanie rozdzielone
        pomiędzy 80 (!) powołanych przez Agencję spółek-córek. Troszkę z innej beczki,
        ale skoro jesteśmy przy grudniu 1989: za 6,5 miliona złotych, co stanowi
        równowartość czterech średnich pensji, Ireneusz Sekuła kupuje wtedy od skarbu
        państwa 130-metrowe mieszkanie przy Alei Róż w Warszawie; trzy lata później
        sprzeda je za 1 mld 600 min złotych, co stanowić będzie równowartość 600
        średnich pensji.
        Takie to „niewątpliwe zdolności" do interesów tkwiły w nomenklaturze!
        Nawiasem, Sekuła sprzeda to mieszkanie Bogusławowi Bagsikowi, od którego z kolei
        wynajmie je adwokat Mirosław Brych.
      • Gość: Tomasz Jaskóła Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:46
        Michnikowszczyzna

        Aparat partyjny, przypomnijmy słowa pułkownika MSW Garstki, który do partii
        wstąpił z powodów sytuacyjnych, a nie światopoglądowych, szukał możliwości
        wygodnego urządzenia się. I ją znalazł. Używam w tej książce określenia
        „czerwona mafia", i Państwo myślą pewnie, że to jeden z licznych przejawów
        mojego stylistycznego rozbuchania. W tym konkretnym przypadku akurat nie. PZPR,
        im dalej w lata osiemdziesiąte, tym trudniej nazywać partią - komunistyczną czy
        jakąkolwiek inną. To właśnie w coraz większym stopniu mafia. Mafia, jak to
        zwykle wielkie mafie, utworzona ze splotu mafii drobniejszych - wszechobecnych
        personalnych sitw, które jednak mają świadomość wspólnego interesu i w chwili
        zagrożenia zewnętrznego występują wspólnie. Mafia, której jedyną racją istnienia
        jest wzajemne się popieranie, bogacenie się, władza i związane z nią przywileje.
      • Gość: Tomasz Jaskóła Precz z komuną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 08:56
        I teraz propozycja dla pana marszałka Szmajdzińskiego ... niech mi SLD pożyczy
        50 milionów złotych a ja kupię za nie waszą siedzibę na Rozbrat w Warszawie? OK?
        Tak właśnie komuchy kupiły BIG - a :) ok ewentualnie PZU.

        W mojej opinii Komunistyczna banda w 1989 roku powinna zostać WYWŁASZCZONA ze
        wszystkich kamienic, siedzib to wszystko UKRADLIŚCIE Polakom - PZPR to partia
        przestępcza - paserska.

        Częstochowianom radzę poczytać kim był Peter Vogel :)
        • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Precz z komuną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:01
          Prawda o polskich postkomuchach [nie mylić z fantastyczną lewicą PPS - OWSKĄ
          która wydała wielu patriotów! Oni nie byli członkami partii służącej obcemu
          państwu!]

          Ale majątek po PZPR przejęła jej spadkobierczyni - Socjaldemokracja
          Rzeczpospolitej Polskiej, partia utworzona na tym samym, ostatnim zjeździe PZPR,
          na którym, pośród różnych mało istotnych deklaracji, przyjęto także uchwałę o
          przekazaniu SdRP wszystkich dóbr byłej Kompartii.
          Ta decyzja nie musiała być przez wolną Polskę szanowana. Można ją było podważyć
          z wielu powodów, począwszy od pochodzenia owego majątku z kradzieży, skończywszy
          na wątpliwej legalności samego zjazdu, w wyborze delegatów na który
          uczestniczyła, wedle niezależnych od samej PZPR danych, niewielka część
          członków, mniejsza od wymaganej statutem. Bo do chwili, gdy przygotowania do
          zjazdu się zaczęły, liczna jeszcze przed paroma miesiącami partia zdążyła się w
          obliczu wyborczej klęski oraz katastrofy „realnego socjalizmu" w krajach
          ościennych po prostu rozbiec i większość jej „mas członkowskich" wstydliwie
          trzymała się od wszelkich partyjnych ceremonii z daleka. Można więc było majątek
          PZPR skonfiskować bez oglądania się na pretensje jej aparatczyków, świeżo
          przemalowanych na socjaldemokratów. Jeśliby się chciało, rzecz jasna. Część
          posłów „Solidarności" chciała i uważała to za oczywiste.
          • Gość: Tomasz Jaskóła Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:06
            A gdzie był początek? W lutym 1989 peerelowski Sejm przyjął ustawę „o
            niektórych warunkach konsolidacji gospodarki narodowej". Była ona podstawą
            prawną do masowego przejmowania przez tzw. spółki nomenklaturowe majątku
            przedsiębiorstw państwowych. Mniej więcej w tym samym czasie czerwoni rozwiązali
            wydział przestępstw gospodarczych Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej. Sygnał
            był jasny: kradnijcie, towarzysze, ile wlezie, nic się nie opierdzielajcie, bo
            socjalizm i tak już zdycha.
            Ale zasadnicza zmiana ustroju gospodarczego, w praktyce oznaczająca pożegnanie
            się z komunistycznymi pryncypiami ustrojowymi, przyszła wcześniej. Była nią
            ustawa „o wolności i równości gospodarczej" z grudnia 1988, potocznie zwana
            „ustawą Rakowskiego". Stanowiła ona, że każdy obywatel ma prawo prowadzić
            działalność gospodarczą z prawem do zatrudniania nieograniczonej liczby osób, a
            jedynym wymogiem formalnym jest wpisanie tej działalności do ewidencji (urząd,
            bodaj po raz pierwszy i ostatni w naszym kraju, sprowadzony został do roli
            służebnej: nie miał prawa takiego wpisu odmówić). Tak duża dawka wolności
            gospodarczej czyniła z nas na chwilę jeden z bardziej liberalnych krajów świata,
            co zresztą okazało się nie do przyjęcia dla socjałów ze wszystkich stron sceny
            politycznej - w następnym dziesięcioleciu krok po kroku narzucano kolejne
            ograniczenia, i dziś o takiej swobodzie działania, jak tuż przed Okrągłym
            Stołem, polski przedsiębiorca może tylko marzyć. Ustawa ta miała też pewien
            haczyk - wprowadzając nowe możliwości dla nowo zakładanych firm prywatnych, a
            nie ruszając starych rygorów dotyczących „jednostek gospodarki uspołecznionej"
            sprytnie upośledził Rakowski te drugie względem tych pierwszych. W ten sposób
            zmusił przedsiębiorstwa państwowe do korzystania z pośrednictwa spółek
            nomenklaturowych. A więc jego ustawa o wolności gospodarczej, wprowadzając tę
            wolność, przygotowywała grunt pod zmiany, do których prowadzić miała wspomniana
            już ustawa o konsolidacji gospodarki narodowej, którą przyjęto dwa miesiące
            później. Wiedząc o tym wszystkim, trudno poważać uporczywie głoszony przez
            michnikowszczyznę dogmat, jakoby komuniści nie postępowali według żadnego planu,
            a dopuszczenie myśli, że było inaczej, stanowi hołdowanie „spiskowej teorii
            dziejów".
            Postępowali według planu. Choć ten plan nie zawsze im się udawało zrealizować.
            Ryszard Bugaj - którego doprawdy trudno uznać za prawicowego oszołoma - mówił
            mi, iż jako poseł RP miał okazję na własne oczy widzieć przygotowany przez rząd
            Rakowskiego, najprawdopodobniej gdzieś w początkach roku 1988, projekt ustawy
            prywatyzacyjnej. Był to projekt niemal bliźniaczo podobny do ustawy, którą nieco
            później przyjęto w Rosji, i która tam spowodowała całkowite i błyskawiczne
            przejęcie majątku państwowego przez aparat partii i KGB. Sztuczka prosta i z
            pozoru arcyliberalna: na mocy ustawy prywatyzowane państwowe przedsiębiorstwa
            może z licytacji kupić każdy, od ręki. Pod warunkiem, że ma pieniądze albo
            otrzymał na ten zakup kredyt z banku.
            Kto w „realnym socjalizmie" mógł mieć wielkie pieniądze, to nawet nie warto
            pytać. A co do kredytów -państwowy, socjalistyczny bank, naprawdę nie
            przypominał banku amerykańskiego, gdzie rzeczywiście pieniądze uzyskać może
            każdy, kto przedstawi jakiś ciekawy biznesplan. Komu socjalistyczny, peerelowski
            bank, w roku, powiedzmy, 1988, dałby kredyt na kupienie tego czy innego
            dochodowego przedsiębiorstwa? Panu Kaziowi z ulicy Śliskiej czy towarzyszowi
            Mrugale, z którym prezes banku, towarzysz Szpalerski, przez wiele lat siedział
            biurko w biurko w komitecie?
            • Gość: 007 Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: 194.25.129.* 19.09.09, 09:21
              SLD przypomina mi pewna organizacje z Sycyli , sa karni , obowiazuje
              ich prawo milczenia ( Omerta ), chociaz czasem ktos
              nieopatrznie "pusci farbe " (np. Oleksy : przekrety szly...), ale
              generalnie sa zdyscyplinowani , bardzo dbaja o " swoich" ludzi i
              dlatego odniosa jeszcze niejeden sukces w tym chorym kraju.
            • Gość: cacy Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.09.09, 09:46
              Uff, gorąco się robi i nudno...

              1. Pan Jaskóła uraczył nas erupcją nienawiści wskazującą na silne zaburzenie równowagi emocjonalnej i wysoką podatność na słabe impulsy płynące z otoczenia (wizyta jakiegoś jegomościa w świętym mieście...).
              A już myślałem, że będzie jednym z potencjalnych kandydatów na kolejnego prezydenta miasta. Muszę jednak zweryfikować swoje opinie - nie lubię po prostu dogmatycznych skrajności.

              2. A któż to jest przywoływany przez pana Jaskółę niejaki Ziemkiewicz vel Ziemkow - przecież to wypisz wymaluj nowa-stara bolszewia a rebours. Broń nas panie przed takimi popaprańcami i ich uczniami.

              3. Historia - z całą mnogością indywidualnych narracji - może być nauczycielką życia tylko wtedy gdy wolna jest od nienawiści. Jeśli wspólnie mamy budować społeczeństwo obywatelskie - tę odległą ideę, która oby nie pozostała utopią.
              • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 10:15
                Żadne stanowisko nie jest godne prawdy ... jestem antykomunistą z bardzo
                wielu powodów. Wśród nich nie ma miejsca na dogmatykę, lecz poparte dokumentami
                fakty.

                Każdy - również Pan ma prawo do wyrażania opinii. Konflikt opinii i różnych zdań
                jest podstawą nowych rozwiązań. To, że uważam postkomunistów za winnych
                wykoślawienia państwa nie jest oparte na zdaniu Ziemkiewicza, lecz zamordowanego
                Prezesa NIK prof. Waleriana Pańsko, zamordowanego Falzmana, zamordowanego dr
                Adama Karpia, zamordowanego ... itd. i tylko proszę wyjaśnić, czy morduje się
                za DOGMATYKĘ lub ANTYDOGMATYKĘ? Morduje się za prawdę ...


                Tomasz Jaskóła

                • Gość: wert Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 12:42
                  Zbigniew Herbert w swoim krótkim filmiku ma dokładnie te same tezy. Czy także
                  jest zdogmatyzowany? Proszę obejrzeć filmik:

                  www.youtube.com/watch?v=08fTkWazwX4&feature=player_embedded


                  <object width="320" height="265"><param name="movie"
                  value="https://www.youtube.com/v/08fTkWazwX4&hl=pl&fs=1&"></param><param
                  name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess"
                  value="always"></param><embed
                  src="https://www.youtube.com/v/08fTkWazwX4&hl=pl&fs=1&"
                  type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always"
                  allowfullscreen="true" width="320" height="265"></embed></object>

                • Gość: Wiktor Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 14:03
                  Panie "Nauczycielu" - straciłem do pana szacunek - pan przytacza czyjeś opinie
                  i sugestie tak jak by to była prawda najwyższa na tej podstawie wyciąga pan
                  nieomylne wnioski i krzywdzące oceny całkowicie bez żadnej refleksji. To co pan
                  robi to zwykła manipulacja nie mająca na celu konstruktywnej dyskusji lecz
                  ewidentne zohydzenie drugiego człowieka. To jest podłe co pan robi, posługuje
                  się pan faktami jak kobieta lekkich obyczajów językiem podczas robienia loda w
                  bramie. Czy oczekuje pan, aż ktoś się na pana spuści w zamian za dobrze zrobioną
                  robotę? Jak ktoś kto jest tak podły może wykonywać zawód zaufania publicznego?
                  Jak ktoś kto żywi się doktryną nienawiści może uczyć dzieci?
                  • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 21:37
                    Szanowny Panie! Przytaczanie zdania, twierdzenia z książek jest zupełnie
                    podstawową czynnością w dyskusji, nauce itd. Proszę sobie wyobrazić - wierzę, że
                    może Pan wiedzieć coś o okresie np. państwa Mieszka I, czy może Aleksandra
                    Wielkiego. Jeśli przyjąć pański punkt widzenia powinniśmy samodzielnie dokonać
                    empirycznie krytyki źródeł np. w języku łacińskim badając dokument Dagome Iudex
                    albo też musielibyśmy nauczyć się klasycznej grecki by zbadać życie owego
                    słynnego ucznia Arystotelesa. Tymczasem sięgamy po historiografię - np. prof.
                    Baradach, Leśnidorskiego, Wyrozumskiego czy innych wspaniałych mediewistów z
                    krakowskiej i warszawskiej szkoły [nawet XIX wieku]. Oczywiście w przypadku
                    Aleksandra sięgniemy po Benedetto Bravo, Krawczuk czy też przeczytamy Gezę
                    Alfodyego. Itd. Co to oznacza? Że na ich wnioskach, opartych na faktach ale i
                    ich opiniach OPIERAMY swoją wiedzę, ponieważ ONI to już dla nas zrobili będąc
                    do tego profesjonalnie przygotowanymi
                    .


                    Odnośnie tego czy mam przyjemność w bramie ... odpowiadam ... miałem przyjemność
                    w bramie - było to w Paryżu, gdy przechodziłem przez naturalnej wielkości kopię
                    Bramy Isztar ... wtedy czułem cos wyjątkowego ... takim jak pańskim właśnie
                    językiem posługują się wielbiciele sitcomów, które nie pozwalają im użyć
                    porównań bardziej wysublimowanych, aliści jednoznacznych.

                    Nie mogę służyć za jakikolwiek autorytet w sprawie jakiej Wiktorze użyłeś -
                    robienia czegoś tam w bramie. Z bardzo prostego powodu - ja tylko przechodzę
                    przez bramę i zupełnie nie kojarzę czynności seksualnej z aktem czerwonoarmisty,
                    czyli tzw. "bramosexu" [Gombrowiczowskie novum ... użytkownicy ponad 300 kanałów
                    i wielbiciele sitcomów oraz piewcy talentu Kasi Cichopek, zwykle nie wiedzą i
                    zwykle nie znają tegoż "Argentyńczyka":)

                    Zupełnie bez komentarza powinienem zostawić ostatnie zdanie ... powód jest
                    niezwykle prosty. To nie jest ten poziom dyskusji, ale ... na festynie w szkole
                    na Lisińcu wygrałem kiedyś wizytę w gabinecie weterynaryjnym [koszt 40 PLN] -
                    proszę się do mnie zgłosić - podaruję za darmo.

                    Resume: fakty dla takiego Szmajdzińskiego są porażające. I tyle ... :) Co do
                    Wrony - bardzo cieszę się z referendum, które wreszcie doprowadzi do
                    otrzeźwienia Prezydenta Wrony i zacznie budować miasto dla mieszkańców a nie
                    tylko pielgrzymów. Może jeszcze kilku cwaniaków wiszących u jego klamki zostanie
                    wyrzuconych na bruk? Oby ...

                    życzę dobrej nocy i pozdrawiam

                    :)

                    Tomasz Jaskóła
                    [info dla pytającego czy czytam jeszcze inne książki ... owszem 10 - 20 w
                    miesiącu :) np. ostatnio M. Rothbara, czy Naomi Klein cały czas Sormana, ale
                    zdarzyło mi się pięć dni temu skończyć Laquera waltera z jego fantastycznym
                    "Epitafium dla starego Kontynentu" itd. itd. Polecam również Teorię klasy
                    próżniaczej Thorstena Veblena, Hayeka :)] i nadal po przeczytaniu tych książek
                    nomenklatura III RP jest zdominowana przez byłych SB - ków. Widać to po prostu
                    wyraźniej :)
                    • Gość: strażakC Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 22:06
                      A może Szmajdziński przyjechał namaścić kandydata na burmistrza
                      Blachowni niejaką Anetę Ujmę która udaje niezależna partyjną
                      kobietke a ulotki rozprowadzają jej młode i stare komuszki szanowna
                      pani może warto się przyznać do związków z lewicą może bedzie więcej
                      głosów?
                    • Gość: Tomcio Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu "NIKT" IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 22:51
                      Panie Jaskóła, Panie Jaskóła taki Pan mądry, taki Pan oczytany, taki Pan
                      oświecony, taki Pan inteligentny a ja Panu coś powiem Pan był, jest i będzie już
                      zawsze w du.pie. Nic Pan nie osiągnął w życiu, zajmuje się Pan tylko
                      wymądrzaniem przed nieznającą życia młodzieżą, ufającą bezkrytycznie i nie
                      mogącą dobrze ocenić przekazywanej wiedzy, udając fałszywy autorytet. Zajmuje
                      się Pan jątrzeniem i przelewaniem własnych frustracji na obelgi pod adresem
                      innych osób. Jak Pan jest taki mądry to powinien Pan być już jakimś biznesmenem
                      albo posłem albo ministrem albo choćby doradcą Prezydenta Miasta a Pan jest
                      zwykłym frustratem z wiiieeeelllkkkiim niezrealizowanym EGO. Cha Cha Cha Cha
                      Panie Jaskóła Pan byłeś, jesteś i będziesz już do końca życia wielkie
                      sfrustrowane nic. A Prezydentowi Wronie to Pan do pięt nie dorasta.
                      • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 09:53
                        Jestem zwolennikiem tezy, że każdy ma w życiu sukcesy. Drogi Panie mogę Panu
                        wymienić te, na które Pan nie wpadnie. Pierwszym sukcesem jest to że jestem i
                        dane mi było jak każdemu innemu człowiekowi „poznać źródło zaranne” – żyć zatem.
                        Podziwiać przyrodę, słuchać śpiewu ptaków, a przy okazji nie dotknęła mnie wojna.
                        Drugim moim sukcesem jest to, że każdą swoją wypowiedź podpisuję nazwiskiem i
                        imieniem. Sygnuję to jak każdy dorosły, dojrzały i odpowiedzialny człowiek.
                        Odpowiadam za to co piszę. I żadnych frustracji nie przeżywam – ja ją spotykam.
                        Właśnie wtedy.
                        Drogi Panie! Czytanie książek wcale nie predestynuje do zajmowania stanowisk,
                        posad, synekur wreszcie. Ten prosty wniosek jest oczywistą konstatację faktów
                        opartych na obserwacji. Poza tym jeszcze trzeba chcieć  realizować się w
                        funkcjach o których pan pisze – ministry, posły itd. Ja nie mam parcia na szkło
                        – poza tym lubię prawdę to wystarczający argument, aby w moim i Pańskim kraju
                        mieć duży problem ze znalezieniem się na listach tzw. partii politycznych. Tzw.
                        ponieważ to zwykły system oligarchiczny. Znajdujesz się na listach albo jako
                        prosty głupek, albo aliant w gwintach. W jednym i drugim przypadku zawsze jesteś
                        „umoczony” .
                        Kiedyś musiałem odpisać na podobne „zarzuty” zupełnie podobnego człowieka –
                        takiego jak Pan. I napiszę to raz jeszcze. W moim przekonaniu mam tyle sukcesów,
                        że ich wymienianie mogłoby się dla pana zakończyć przykrym, lecz nieuchronnym
                        wprowadzeniem się w kompleksy. Napisałem również, że zdziwiłby się taki
                        delikwent jak Pan dlaczego zatem od czasu do czasu piszę sobie na forum.

                        Co do prezydenta Wrony - referendum powtórzę zrobi mu dobrze. Być może znajdzie
                        czas na przejrzenie swoich kadr, które ciągną go do dołu. Niech prezydent
                        zweryfikuje w swym otoczeniu np. ludzi po wyrokach za malwersację - przecież o
                        tych osobach wie. Ewentualnie niech niech przedstawi społeczeństwu czy
                        jakikolwiek członek Wspólnoty lub kandydat na radnego, czy wreszcie radny zdobył
                        jakiś majątek? Np. dostał dom mając mieszkanie i ile dostał na to bonifikaty z
                        naszych podatków? Jakim jest prezydentem? Lepszym niż Pani Janik - katastrofa,
                        Maras - kompletne dno! Pani poseł Rozpondek - zupełnie średnia. Ale prezydent
                        Wrona zaczął podejmować decyzje w oderwaniu od rzeczywistości stawiając na
                        swoich doradców. I tu właśnie leży wchodzenia w tzw. kanał, ponieważ pewne
                        decyzje doradców są conajmniej dyskusyjne. Odpowiedzialność jest Wrony.

                        A poza tym drogi, drogi, drogi GŁUPCZE - trawestując hasło wyborcze Clintona :)
                        • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 10:24
                          I jeszcze jedno pojęcie ego używa Pan w zupełnie niepoprawnym – potocznym
                          znaczeniu, które jest błędne. W psychoanalizie Freuda to pojęcie zostało użyte
                          na poziomie starcia między Id a Superego, czyli jest polem walki między popędami
                          a wyobrażeniami – zwykle idealnymi. Ego jest zatem dokładnie tym, czym jest to
                          znaczy prazem rzeczywistym. Jeśli już chciał pan wyraźnie podkreślić, że mam
                          wiiiieeeellllkiiiieeee o sobie wyobrażenie, winien Pan napisać o moim wybujałym
                          superego, które jednak nie na odniesienia w sferze ego. Nie może być zatem nic
                          wybujałego ponad normę w pojęciu ego, ponieważ albo ma ono pokrycie w
                          rzeczywistości albo czynnik Id i Superego korelują ze sobą tak silnie. Zawsze
                          zatem wynik czyli ego będzie właściwym i tożsamym dla danej osoby, ale opartym
                          na obiektywnych warunkach i funkcjach, które się właśnie w tym miejscu ścierają.
                          Dla pełnego zrozumienia podam przykład: Sportowiec – biegacz który trenuje, i ma
                          wielką motywację do zwycięstwa wszystko co robi, aby przebiec 100 metrów w 9
                          sekund czyni w sferze psychomotorycznej – zatem ID. Kiedy przyjeżdża na zawody,
                          to wiatr, jego stan psychofizyczny oraz forma innych Id – czyli przygotowania
                          innych zawodników weryfikują jego wyobrażenie. Oczywiście to uproszczona wersja
                          problemu [radzę przeczytać Wstęp do Psychoanalizy – każdemu się przydaje – tym z
                          i bez kompleksów :)
                          • Gość: zgryźliwy staruch Re: Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu " IP: *.anonymouse.org 20.09.09, 11:23
                            [...]
                            > radzę przeczytać Wstęp do Psychoanalizy – każdemu się przydaje
                            > – tym z
                            > i bez kompleksów :)

                            wielka jest Twa mądrość Tomaszu, zważ jednak, że ów "wstęp" postał w 1917 roku.
                            Od tej pory nastąpiła duża zmiana poglądów na tematy poruszane w owej pracy.
                            Obecnie bliższy współczesności jest pogląd Carla Junga na temat popędu i
                            uwarunkowań postępowania niż teoria Freuda. Jung napisał, że ze: "Freud nie był
                            w stanie uznać niczego, co wykraczało poza horyzont jego scjentystycznego
                            materializmu (...)". Podpieranie się więc teorią Freuda trąci nieco myszką,
                            ewentualnie może sugerować, że to, co powiedział Jung o swoim "nauczycielu" ma
                            zastosowanie do współczesnych, żarliwych wyznawców teorii Freuda.

                            PS. zachwycanie się Freudem i interpretacja snów było modne w latach 70-tych.
                            Teraz już nie jest, ale jakże ładnie to wygląda na łamach forum. Człowiek
                            renesansu, zupełnie jak niejaki storima ;-)
                            • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Aleś mądry Panie Jaskóła szkoda że poptostu " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 11:49
                              I tu się muszę z Panem całkowicie zgodzić, ale jak "podrzucić" tzw. spontaniczną
                              aktywność psyche Junga człowiekowi mającemu problemy z rozróżnianiem ego od
                              innych pojęć. Poza tym nie wszystko Jungiem wytłumaczyć się da :) zwłaszcza jego
                              teorię synchroniczności opisanej przez niego wraz z Paulim. I w tym miejscu
                              dochodzimy do sporu - między metodą czy raczej metodami. Spór między Jungiem a
                              Freudem wcale nie trąci myszką. Taki sam spór toczy się tak naprawdę od czasów
                              starci zwolenników Plantona i Arystotelesa, po drodze z Leibnitzem i innymi. Dla
                              nauki obecnej między Augustem Comte'em a Maxem Weberem.

                              Proszę o nieużywanie sarkazmów - nie jestem politykiem z nadania politycznego,
                              tylko jak ktoś mnie zaczepia a przy okazji płodzi "cośik" co wydaje mu się mądre
                              bo jest przydupasem jakiegoś WAŻNEGO człowieka, to szybko staram się mu
                              wyperswadować, że długa droga przed nami jeszcze aby uznać się nie za mądrych,
                              lecz odrobinę mądrzejszych od głupca. Zatem dyskusja tak - ale ad rem. A jak
                              ktoś personalizuje swoje ataki korzystając, że ja pisząc jestem odkryty -
                              publiczny, to musi się liczyć, że zostanie wypunktowany. I żeby wrócić do Junga
                              ktoś prezentuje swoje JA - EGO [jungowskie] ja spełniam tutaj rolę PERSON
                              [oczywiście w znaczeniu jungowskim] i tyle :)

                              pozdrawiam
                              Tomasz Jaskóła

                              proszę o dyskusję na argumenty :)
                              • Gość: cacy Re: sromota... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.09.09, 12:46
                                @Tomasz Jaskóła
                                Są sprawy tak trywialne, że aż wstyd o tym pisać i zawracać głowę innym. Niemniej jednak...
                                Gdyby sądzić po obfitości i treści pańskich wpisów na tym blogu jest pan sromotnie banalny i owładnięty nerwicą narcystyczną i/lub porażony proteus mirabilis (pałeczka odmieńca).
                                Chyba że praktykuje pan - czego nie wykluczam - zalecenie Terry'ego Pratchetta "zawsze udawaj głupiego"!?
                                Zazwyczaj lubię outsiderów i wielu z nich nadzwyczajnie cenię, ale... tylko tych finezyjnych z klasą.
                                I jak mawiał SJL "głupota nie zwalnia od myślenia", choć z drugiej strony - usiłuję pana zrozumieć - "żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie" (OW).

                                PS
                                Prosi pan o "dyskusję na argumenty", ale o czym - temat tego forum dawno stracił pan z oczu i nie ma on dla pana, odnoszę takie wrażenie, żadnego znaczenia...
                                • Gość: Tomasz Jaskóła Sromota to jak się miało Sobotkę przestępce w part IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 13:14
                                  I już zaczynam Pana cenić. Przyjmie pan zatem argument, że kiedy czytam o jakimś
                                  tam namaszczeniu przez jakiegoś tam Szmajdzińskiego, to podrzucam parę prawd,
                                  które zabiegany, zmęczony człowiek - nie czytający Leca po prostu nie pamięta
                                  lub nigdy się z nim nie spotkał. Czyli piszę o nomenklaturze która uwłaszczyła
                                  się majątku państwa. Tyle. I tu nie potrzeba żadnej filozofii, tu potrzeba sądu,
                                  co widzę oślizgłych, ohydnych ludzi, którzy transformację wykorzystali do
                                  wykoślawienia Polski. Jednym z nich jest Jerzy Szmajdziński, ale oczywiście mogę
                                  wymieniać Jaskiernię, Millera, Kwaśniewskiego, Janika, Sobotkę - BANDYTĘ, z SLD
                                  który naraził życie podległych mu policjantów ostrzegając w Starachowicach mafię
                                  o akcji przeciwko niej. Mógłbym napisac o Marku Ungierze, którego przez 9 lat
                                  nie przesłuchała prokuratura mimo, że był głównym podejrzanym w przekrętach w
                                  Almaturze. Czy ta finezja wystarczy?

                                  I w przypadku Leca nie przeszkadza mi jego życiorys. A moja ulubiona fraszka z
                                  Leca brzmi :)tak

                                  KARIERA
                                  był małym zerem, jest wielkim zerem -
                                  oto co znaczy: zrobić karierę

                                  chociaż Sztaudynger napisał :)

                                  Jej drabina do kariery, ma cztery litery.
                                  • Gość: cacy Re: "W eufurii". IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.09.09, 17:07
                                    Przyjmuję do wiadomości, że:

                                    "Jeśli mężczyzna robi coś bardzo głupiego, to zawsze z motywów
                                    najszlachetniejszych
                                    ".(OW)

                                    Nie mogę opędzić się od myśli, że:

                                    "Mądry ustępuje głupiemu! Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do
                                    opanowania świata
                                    ".(Eschenbach).

                                    Im dłużej żyję tym częściej przyznaję rację JC, że:

                                    "Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia".

                                    Moja ulubiona fraza z Leca brzmi:

                                    "Czasem trzeba zamilknąć, żeby zostać wysłuchanym".
                • Gość: W Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.vf.shawcable.net 20.09.09, 19:47
                  Gość portalu: Tomasz Jaskóła napisał(a):

                  jestem antykomunistą z bardzo wielu powodów.

                  - Od kiedy? I dlaczego teraz? Moze wczesniej trza bylo:))))
                  Pamietasz moze jak sie jeden Mrozkowy wojownik nazywal, bo jakos mi
                  sie zapomnialo..:)))

                  Wśród nich nie ma miejsca na dogmatykę, lecz poparte dokumentami
                  > fakty.
                  >
                  To, że uważam postkomunistów za winnych
                  > wykoślawienia państwa nie jest oparte na zdaniu Ziemkiewicza, lecz
                  zamordowaneg o Prezesa NIK prof. Waleriana Pańsko, zamordowanego
                  Falzmana, zamordowanego dr Adama Karpia, zamordowanego ... itd. i
                  tylko proszę wyjaśnić, czy morduje się
                  > za DOGMATYKĘ lub ANTYDOGMATYKĘ? Morduje się za prawdę ...
                  >

                  >
                  > Tomasz Jaskóła
                  >
                  Ladnie to opisales, tylko masz jakies DOWODY na te przypadki?
                  Bo w koncu puszczasz te opowiastki na publicznym forum wiec jakos
                  powinienes nam podac jakies dowody na te kategoryczne stwierdzenia o
                  morderstwach na zamowienie polityczne.
                  Przecie jak cie zapyta na lekcji licealista, to chyba nie powiesz
                  mu, zes znalazl te dowody u ...Ziemkiewicza, bo ci powie, ze jak
                  Panki RZADOWE auto jechalo ponad 150 km/h, bo sie chlop spoznil z
                  wyjazdem z Katowic, po gierkowej 1-ce, milo to auto PRAWO sie
                  rozpieprzyc w drebiezgi jak tysiace miesiecznie.. Smiec Panki
                  niczego nie blokowala i niczemu nie mogla zapobiec, bo jego raport
                  dla sejmu byl juz napisany i podpisany.. W przypadku dwu pozostalych
                  NIKT -lacznie z Ziobra i wspolnikami, a wczesniej AWSistami - nie
                  znalazl dowodow na morderstwa.
                  Nie wypada, zeby czynny nauczyciel od wspolczesnosci klepal byle co,
                  bo uczniowie ...czytaja.
                  Chyba, ze chcesz Tomaszu wejsc w buty angrusza. Mozna. Tylko wez pod
                  uwage, ze on "do wojska byl przysposobiony", a tys po wlasciwych
                  dyplomach:)))
                  I musze przyznac, ze nurtuja mnie te powody twojej
                  antykomunistycznej krucjaty:)))) Wszak nie wykazywales ich na tym
                  forum wczesniej, a bywasz tu juz ladnych pare lat. I za
                  Kwasniewskiego i Millera nie byles taki bojowy:))))
            • Gość: Ono Panie Jaskóła idź się Pan leczyć IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 13:43
              Panie Jaskóła Pan uczy moje dziecko? Pan się nie nadaje na nauczyciela ale na
              krwawego oprawce pan powinien poszukać pracy jako kat.
              • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Panie Jaskóła idź się Pan leczyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 14:56
                Nie wiem czy uczę Pański dziecko. W związku z tym, że jest Pan bohaterem
                anonimowym nie bardzo możemy to sprawdzić. Nie mam żadnego ucznia o nazwisku ONO.

                Niech Pan zakaże czytania Herberta - proponuję spalić wszystkie jego wiersze w
                przerwie głupkowatych programów telewizyjnych, które właśnie Pan / Pani ogląda.
                Szukamy Herberta i wrzucamy do pieca ... fajnie?

                Anonimowość ma ogromną przewagę nad jej brakiem. Można robić w normalnych
                warunkach w kalesony natomiast w necie zupełnie sprawdzać się jak Jazon w
                wyprawie po złote runo [taki mit ... grecki - głupki, maniacy telewizyjni i
                komuchy nie wiedzą zwykle].
                • Gość: Julcia Re: Panie Jaskóła idź się Pan leczyć IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 16:02
                  Kuła popisz czego komuchy nie wiedzą to bardzo interesujące. Ty pisz a lekarz
                  zaraz przyjedzie poda tabletkę. Pogłaszcze po główce.
            • Gość: angrusz1 To IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 21:10
              w tym czasie nie było premiera niekomunisty , wicepremiera od spraw
              gospodarczych niekomunisty to owszem postkomunistyczny minister -
              chyba od spraw wewnetrznych - mógł tak sam sobie zdecydować bez
              protestu premiera i wicepremiera ?

              Cos mi się wydaje, że tych protestów nie było , bo i na rękę nie
              tylko postkomunistom bylo, by nie było nadzoru policyjnego nad
              działalności przestępczo gospodarczą np import / przemyt wódy .
            • Gość: Filip Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: 212.244.68.* 21.09.09, 07:54
              Chyba mylisz komunizm z działaniami ludzi, którzy się podszywali pod tą ideologię. Poza tym nie byłoby pokojowej zmiany ustroju, gdyby nowe siły nie pozwoliły starym na podobne "przemiany" o których piszesz. Tylko siłą można było odciąć poprzedników od jakiegokolwiek wpływu na dalsze losy państwa. Skoro tego "nowi" nie zrobili, nie mogli tego zrobić, nie chcieli tego zrobić, nie potrafili, to opisywane przez ciebie "zmiany" musiały się wydarzyć. Nawet gdyby "starych" odcięto całkowicie od władzy to nie wierzę aby wiele się zmieniło w kwestiach uwałaszczania się. Robiliby to tylko inni.
          • Gość: Tomasz Jaskóła Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:13

            Znów możemy się odwołać do pułkownika Garstki, który motywacje swych ówczesnych
            towarzyszy podsumował krótko: aparat oczekiwał przede wszystkim „możliwości
            wygodnego urządzenia się".
            I partia wiedziała, że musi aparatowi tę możliwość dać. Że jeśli spróbuje takich
            cyrków, na jakie pozwalać sobie mógł jeszcze Gomułka, zmuszający podwładnych do
            życia w ascezie, jeśli pozwoli, by partyjnym sekretarzom ktoś liczył i
            ograniczał lewizny, to wkrótce wszystkie kadry się rozlezą. Wiedziała, ale nie
            miała już nic do rozdawania. „Gospodarka niedoborów", która okazała się
            praktycznym skutkiem budowania sprawiedliwości społecznej, sięgnęła takiego dna,
            że nawet towarzysz Ciosek - jak gdzieś opowiadał - chcąc zmienić sobie w domu
            wannę, musiał pisać podanie o nadzwyczajny przydział tego rzadkiego luksusu do
            kolegi ministra.
            „Przez cały Boży dzień towarzysze zajmowali się załatwianiem, poprzez różne
            dojścia i znajomości, dla siebie, rodziny i przyjaciół: mebli, lodówek, pralek,
            napraw samochodów, telefonów, telewizorów, lekarstw itp. Oprócz tematów dużych
            koledzy, jak zauważyłem, z upodobaniem zajmowali się sprawami bardzo drobnymi,
            na przykład okazyjnym zakupem koszuli, garnituru z przeceny, butów z importu, a
            nawet lepszej kiełbasy, chudszego boczku, cielęciny itp. Pokój, w którym
            pracowali, zamieniał się w swoisty bazar telefoniczny, ośrodek pośrednictwa w
            przeprowadzaniu transakcji handlowych" - opisuje „partię w nieustającym
            działaniu" cytowany już Wiśniewski.
            W maju 1989 na posiedzeniu sekretariatu KC Jaruzelski grzmiał na towarzyszy,
            którzy pięć lat wcześniej założyli spółdzielnię mieszkaniową „Młoda Gwardia" i
            szybko przekształcili ją w niezwykle skuteczny sposób pomnażania pieniędzy - co
            nie było trudne, bo spółdzielni, której udziałowcami było 80 wysokich
            funkcjonariuszy partyjnych, głównie członków KC, nikt nie śmiał niczego odmówić.
            „Skandaliczne rzeczy... premie, nagrody, podwójna pensja prezesa, wysokie
            uposażenia... To krzycząca niesprawiedliwość, gangsterstwo pod naszym bokiem.
            Jakie mamy moralne prawo pouczać innych, jeśli u siebie krytykujemy taką
            zarazę!" - grzmiał towarzysz pierwszy sekretarz. A „zaraza", rozparta na sali,
            słuchała z pobłażliwym rozbawieniem. „Dominowało zawołanie enrichissez-vous,
            bogaćcie się", podsumował nastroje w partyjnej wierchuszce lat osiemdziesiątych
            towarzysz Baka, skądinąd wielce zasłużony w urzędowym torowaniu nomenklaturze
            drogi do bogactwa. Tyrady Jaruzelskiego były dowodem albo krańcowej obłudy, albo
            kompletnej utraty kontaktu z rzeczywistością. Raczej tego drugiego, bo w
            systemie komunistycznej władzy było to częste schorzenie genseków, wiedzących
            tyle, ile im napisano w podetkniętym biuletynie specjalnym. Na szczęście dla
            „zarazy", moralne kompulsje towarzysza generała nie trwały długo i szybko
            ustąpiły miejsca którejś z innych jego pasji - walce o czystość i poprawność
            polszczyzny czy staraniom o właściwe prowadzenie się młodzieży i zwalczaniu
            zepsucia moralnego, czyli tępieniu zdjęć gołych bab w gazetach.
          • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Precz z komuną IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:15
            Ścieżka przemiany korzystnej dla nomenklatury wyglądała następująco:
            najpierw, po okresie wstępnych przygotowań nagła, całkowita liberalizacja,
            podczas której my, wykorzystując przewagi, jakie daje nam udział we władzy,
            bogacimy się pierwsi. Oczywiście, nie da się uniknąć, że przy tej okazji
            wzbogacą się także jacyś ludzie zupełnie przypadkowi, po prostu pojawią się
            normalni, uczciwi biznesmeni. Ale kiedy już „pierwotna akumulacja" się dokona,
            kiedy nomenklatura już się uwłaszczy - wtedy w jej interesie będzie odwrót od
            liberalizacji i powrót do ścisłej kontroli państwa nad gospodarką. To pozwoli
            zamknąć klub bogaczy, a tych, którzy się do niego wślizgnęli, oswoić i zmusić do
            wejścia w układ albo z tego klubu usunąć. Oczywiście pod hasłem odchodzenia od
            „dzikiego kapitalizmu" na rzecz państwa „opiekuńczego".
            Dokładnie tak potoczyła się transformacja gospodarcza w III RP.
            Weźmy sobie, tak jako typowe przykłady, dwóch biznesmenów, o których z różnych
            przyczyn było ostatnio bardzo głośno. Pierwszy nazywa się Roman Kluska. Zbudował
            swą firmę uczciwie, od zera, rozpoczynając w Polsce produkcję komputerów. Aż
            pewnego dnia Urząd Skarbowy wyliczył mu, zupełnie bezpodstawnie, absurdalnie
            wysoki, rujnujący podatek. Jednocześnie z wezwaniem do jego zapłaty pojawili się
            u Kluski „życzliwi" z propozycją: daj łapówę, wejdź w układ, będziesz miał
            spokój i będziesz mógł zarabiać dalej. Kluska się nie ugiął. Został aresztowany,
            przeszedł długą, znaną z mediów gehennę, jego firmę doprowadzono do upadku. Po
            latach sąd którejś tam instancji przyznał, że oskarżenia, na podstawie których
            go uwięziono, były wyssane z palca, podobnie jak roszczenia Urzędu Skarbowego.
            Uznał też, że Klusce nie należy się odszkodowanie, i że urzędników, którzy go
            zgnoili, nie ma podstawy prawnej ukarać, a tych, którzy jako pośrednicy przyszli
            po łapówkę, nie ma jak złapać.
            Drugi to Jan Kulczyk. Przyjaciel Aleksandra Kwaśniewskiego i innych
            komunistycznych prominentów, pierwszy milion dostał od ojca, który za peerelu
            robił legalnie interesy w Niemczech, a takich interesów nie dało się wtedy robić
            bez błogosławieństwa władzy, czyli, konkretnie, komunistycznego wywiadu. Kulczyk
            szybko stał się najbogatszym człowiekiem w Polsce, jako właściciel całego
            mnóstwa firm, które wszystkie robiły kokosowe interesy z państwem,
            reprezentowanym przez ludzi prywatnie będących jego przyjaciółmi. Jeden z bardzo
            wielu przykładów - prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej SA. Pomińmy już
            dyskusję nad tym, czy była ona potrzebna, i krzyczący z ekonomicznego punktu
            widzenia nonsens, że sprzedano nie tyle firmę, co monopol na świadczenie w
            Polsce usług telekomunikacyjnych, na dodatek, co czyni kpiną stosowanie w tym
            konkretnym wypadku określenia „prywatyzacja", firmie państwowej; tyle że
            francuskiej. Pomińmy to. Ale jaki miała sens polityczna decyzja, że jednocześnie
            ze sprzedażą mniejszościowego pakietu udziałów Francuzom, co najmniej 15 proc.
            musi objąć na warunkach preferencyjnych „partner krajowy"? Taki, że owym
            partnerem krajowym, decyzją stosownych władz, stał się właśnie Kulczyk. Objął
            udziały po cenie znacznie niższej niż France Telekom. A skądinąd wiadomo, że nie
            wyłożył na ten zakup ani grosza, bo wziął kredyt. Ponieważ ustawa mówiła, że
            musi być partner krajowy, ale nic nie wspominała, że ten partner krajowy nie
            może swych udziałów sprzedać, więc niedługo potem Kulczyk swe 15 procent
            odsprzedał tym, którzy mieli je kupić od razu. Tyle, że różnica między
            preferencyjnym kursem, po jakim dostał akcje on, a ceną, jaką mieli zapłacić
            Francuzi, poszła do jego kieszeni, zamiast do skarbu państwa. A, nawiasem mówiąc
            - kredyt Kulczyka też spłacili Francuzi. Nie musiał więc wykładać na całą
            operację ani grosza, wyjąwszy oczywiście ewentualne koszta pozyskiwania
            życzliwości decydentów.
          • Gość: Tomasz Jaskóła Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:16

            W roku 1989, jak wspomniałem, zlikwidowano wydział przestępstw gospodarczych MO.
            Państwo przez długi czas nie miało żadnej wyspecjalizowanej służby, która by
            mogła łapać wielkich i mniejszych aferzystów - na wszelki wypadek, bo zawsze
            mógłby się znaleźć wśród gliniarzy jakiś uczciwy idiota, nie rozumiejący
            dziejowych konieczności. Jednocześnie, jak też wspomniałem, prawo umożliwiło
            powstawanie „spółek nomenklaturowych". Na czym to polegało? Bardzo prosto:
            dyrektor firmy zawiązywał spółkę ze swym zastępcą i, powiedzmy, sekretarzem POP,
            po czym, jako dyrektor, ze sobą, jako prezesem spółki, podpisywał umowę na
            sprzedaż, po państwowej cenie, całej produkcji firmy. Od tej chwili towar leżący
            w fabrycznych składach był już własnością spółki, i to na jej konto szły
            pieniądze ze sprzedaży go na rynku, ale już po cenie rynkowej, a więc
            kilkakrotnie wyższej. I już spółka miała za co, w następnym ruchu, wykupić
            prywatyzowaną firmę; zwłaszcza że kierownictwo tej ostatniej, jako udziałowcy
            spółki, nie było zainteresowane w wycenie firmy zgodnie z jej rzeczywistą wartością.
            Zresztą, w razie potrzeby - od czego kredyty? Przecież w bankach siedzieli
            towarzysze, i rozdawali innym towarzyszom pieniądze bez najmniejszego problemu.
            I bez żadnego zabezpieczenia. Spółka trzech towarzyszy, którzy zrzucali się po
            pięć tysięcy złotych (ówczesne ustawowe minimum) występowała o dziesięć milionów
            kredytu - i prezes dawał. Nie spłacała go, ale wkrótce występowała do tego
            samego banku po dwadzieścia milionów - i też je dostawała. Bank przez to upadł?
            Kto by się tym przejmował, państwo brało zobowiązania na siebie. Rządzący
            kręcili głowami, ubolewając, że w ferworze transformacji udzielono tylu „złych
            kredytów", ale żeby ratować zagrożone banki, spłacali kredyty zamiast tych, co
            je wzięli, z funduszy publicznych. Co się mieli szczypać, spłacali przecież nie
            ze swoich pieniędzy, tylko z naszych. Ratowanie samego tylko Banku Gospodarki
            Żywnościowej pochłonęło w 1993 roku ówczesnych 16 bilionów złotych.
            Jeszcze fajniejszym przykładem było coś, co nazywało się „Gecobank". Obracał on
            głównie pieniędzmi Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Fundację tę powołano, aby
            wspierała badania naukowe, i w tym celu przejęła ona 100 min dolarów po
            zlikwidowanym peerelowskim Centralnym Funduszu Rozwoju Nauki i Techniki. Jednak
            zarząd fundacji (spróbujmy zgadnąć, z jakich środowisk politycznych się ów
            zarząd wywodził; dodam dla ułatwienia, że nie opozycyjnych) za priorytet uznał
            działalność bankową, która polegała na rozdawaniu „kredytów". Były to takie
            kredyty, że w roku 1992 wszystkie one (wszystkie - sto procent!) zostały uznane
            przez kontrolę NBP za „kredyty nieprawidłowe". Z owych kredytów udało się potem
            odzyskać 3 procent. To i tak nieźle, bo w roku następnym na wieczne nieoddanie
            rozdane zostało 99,7 procenta udzielonych przez Gecobank „kredytów". I jeżeli
            ktoś sądzi, że otrzymali te prezenty ludzie zajmujący się badaniami naukowymi,
            to się grubo myli.
            • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:18
              I po tych fragmentach mogę już z pełną odpowiedzialnością przywitać Pana
              Szmajdzińskiego w Częstochowie!

              pozdrawiam

              Tomasz Jaskóła
              • Gość: danka Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.09.09, 09:50
                Panie Jaskóła przestań pan wrzeszczeć na tym forum bo oczy bolą...
              • Gość: coco Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 17:30
                jaskóła odfruń razem z wroną
              • Gość: RED Re: Fragment "Michnikowszczyzny" IP: *.kabel.net.pl 19.09.09, 19:26
                A czyta Pan jeszcze jakieś inne książki?
      • Gość: h Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 13:43
        zabierz im wszystko i oddaj na tace
      • Gość: TYM Re: A może tak Szmajdziński opowiedziałby o BIG B IP: *.chello.pl 19.09.09, 15:10
        czy to sa ludzie? masz racje ale czemu my pozwalmy im wogole tu
        bytowac to mnei zastanawia
    • Gość: lplplplp Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:28
      www.youtube.com/watch?v=uocUpoR7ixk
      Układ płocki

    • Gość: SLD Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:29
      www.youtube.com/watch?v=vYIYUgh_77M
      SLD tak wygląda w calym kraju!
      • Gość: pop FOZZ cała elita komuchów to zbrodniarze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:34
        www.youtube.com/watch?v=c69ChDOArqk
        i druga część:

        www.youtube.com/watch?v=heCABs3_ir4&feature=related
        spójrzcie kim są Ci ludzie! Opamiętajcie się i nie glosujcie nigdy na komuchów!!!!
      • Gość: AS Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 09:57
        Szukali haka na Pezydenta Wrone ze to niby Remont Aleii zle
        zrobiony,ze chce ruch zamknac.A TU WYSZLO SZYDLO Z WORKA!!!
        Juz kandydat gotowy ,juz namaszczony jak w biblii na krola.
        Czestochowianie otworzcie wreszcie oczy.Nie dajcie sie znowu
        omamić !!!!
        • Gość: asd Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.alfanet24.pl 19.09.09, 12:59
          Gazeta WYborcza, jak zwykle informuje o wizycie polityka po FAKCIE.
          • Gość: xx Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.icis.pcz.pl 19.09.09, 13:10
            A dlaczego ma to robic przed ?
    • Gość: Dzierżynski Kiedyś była walka klas, teraz jest walka o stołki IP: *.apus-net.pl 19.09.09, 13:18
      W marksizmie była walka klas, dzisiaj mamy walkę o stołki.
      • Gość: gosc Re: Kiedyś była walka klas, teraz jest walka o st IP: *.centertel.pl 19.09.09, 14:17
        A co robił pan Szmajdziński przez 3 godziny u pana Gmitruka w
        Agencji Restrukturyzacji Rolnictwa? Czyżby Gmitruk uciekał od Wrony
        do SLD? Dziwne to zjawisko,że nieoficjalna wizyta trwała tak
        długo .Tym bardziej,że Agencja to w przeważającym stopniu PSL,
        czyżby miała powstać nowa koalicja: PSL-SLD ?., właściwie, to ona
        zawsze była
        • Gość: MArcin Re: Kiedyś była walka klas, teraz jest walka o st IP: *.adsl.inetia.pl 19.09.09, 15:47
          Gmitruk będzie kandydował na prezydenta Częstochowy popierany przez PO, PiS i
          SLD jak Wrona zostanie odwołany
    • Gość: lol Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 17:23
      błaznem to jesteś ty pomiotku wroniastego
    • stasiek33 Szmajdziński 19.09.09, 20:16
      Nie jestem ani nigdy nie byłem komunistom ale Szmajdziński jest o
      1000000000000 razy mądrzejszy od rydzyka oraz o 20000000000 razy mądrzejszy od
      wrony t.







      • Gość: 66 Re: Szmajdziński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 20:23
        Aleś natrzaskał tych zer.
      • Gość: extra Re: Szmajdziński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 21:01
        Aleś jest dzieckiem PRL - u, ponieważ Staśku piszesz z błędami jak połowa
        przygłupów z PZPR - u.

        Winno się napisać: nie jestem komunistą, a nie komunistom ...! Litości
        specu od Marksa i Lenina po szkółce partyjnej.
        • jacek_wu Re: Szmajdziński 20.09.09, 13:25
          Znowu zaczyna się pyskówka. Jaskóła ma dużo racji, ale sugestia iż referendum to
          lewicowy zamach stanu jest błędna i może ubliżać tym wszystkim, którzy chcą
          wziąć udział, a z komuna nie mieli nigdy nic wspólnego. Wybory to konstytucyjny
          i ustawowy oblig, ale w polskim wydaniu ordynacji wyborczej ułomne w kategoriach
          czysto demokratycznych. Referendum zaś stanowi jedyną procedurę weryfikacji
          tamtych ułomności i zawsze jest skutkiem utraty zaufania przez osobę stanowiącą
          urząd z wyboru. Jaki mechanizm może być w takiej sytuacji bardziej
          demokratyczny, przecież mogą wziąć w nim udział wszyscy, zwolennicy i oponenci
          Wrony? Szafowanie kosztami referendum jako jego wadą to demagogia. Demokracja
          nie jest za darmo.
          • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Szmajdziński IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 13:32
            Jestem zwolennikiem referendum

            Co do prezydenta Wrony - referendum powtórzę zrobi mu dobrze. Być może znajdzie
            czas na przejrzenie swoich kadr, które ciągną go do dołu. Niech prezydent
            zweryfikuje w swym otoczeniu np. ludzi po wyrokach za malwersację - przecież o
            tych osobach wie. Ewentualnie niech niech przedstawi społeczeństwu czy
            jakikolwiek członek Wspólnoty lub kandydat na radnego, czy wreszcie radny zdobył
            jakiś majątek? Np. dostał dom mając mieszkanie i ile dostał na to bonifikaty z
            naszych podatków? Jakim jest prezydentem? Lepszym niż Pani Janik - katastrofa,
            Maras - kompletne dno! Pani poseł Rozpondek - zupełnie średnia. Ale prezydent
            Wrona zaczął podejmować decyzje w oderwaniu od rzeczywistości stawiając na
            swoich doradców. I tu właśnie leży wchodzenia w tzw. kanał, ponieważ pewne
            decyzje doradców są conajmniej dyskusyjne. Odpowiedzialność jest Wrony.
    • Gość: tu-tejszy Re: Namaszczony przyjechał namaścić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.09.09, 21:13
      marcin22w napisał:
      > stary (...) przyjechał namaścic młodego (...):)

      Sztafeta namaszczeń ruszyła:
      Lewica szuka kandydata na prezydenta
      czwartek 3 września 2009 19:11
      Kwaśniewski namaścił Szmajdzińskiego
      Janusz Szmajdziński kandydatem SLD na prezydenta? Wśród polityków
      Sojuszu coraz głośniej wymieniane jest jego nazwisko. Do startu
      namawia go otoczenie Wojciecha Olejniczaka i Aleksandra
      Kwaśniewskiego. Z naszych informacji wynika, że Szmajdziński namowom
      uległ. Na początek będzie musiał wygrać wewnątrzpartyjną batalię.
      www.dziennik.pl/polityka/article440154/Kwasniewski_namascil_Szmajdzinskiego.html

      Dziennikarze piszą, że coraz głośniej wymieniane jest nazwisko ale z
      imieniem coś pokręcili.
      Kogo zatem namaści Matyjaszczyk zgodnie z algorytmem namaszczeń.
      Kilka powodów się znajdzie.
    • wva1 Szmajdziński przyjechał namaścić? 21.09.09, 09:16
      Znowy beznadziejny mini tekścik Pani Doroty S. Czyżby tylko tyle
      wyniosła ze spotkania, w końcu to ważna osobistośc ze świata
      polskiej polityki, z Panem marszałkiem polskiego sejmu. Ciekawe czy
      ta kobitka jest spokrewniona z redaktorem naczelnym, bo nikt
      normalny nie wydrukowałby takiego banału. Mam juz swoje lata i smuci
      mnie, że istnieja tacy ludzie jak Tomasz. Jak mamy budować
      przyszłość Polski siejąc nienawiść, i to robi osoba mieniąca sie być
      nauczycielem. Dobrze, że moje dzieci nie maja z nim kontaktu. Gdzie
      i kedy szukac jedności w narodzie aby wyjsć z tego dołka, bo na pewno
      nie wyprowadzi nas z tego Szanowna PO z wielkm wodzem Tuskiem.
      Ludzie uczciwi i mądrzy uciekają od polityki bo boja sie byc
      obrzuconymi błotem. Pan Tomasz pisze o domniemanych przekretach
      ludzi zwiazanych z PRL- owskim apratem władzy, a nie pamieta wół
      czasów AWS- u, PC itd. To było, nie wróci, mamy za soba zmarnowane
      20 lat i brak perspektyw. Na moja emeryturę nie mogę podobno liczyć,
      bo przez 40 lat odprowadzałe do ZUS- u podobno forme podatku a nie
      składki jak twierdzą " wybitni" spece z platformy, 4 mln. rodaków
      pracuje na system socjalny europy, kanady i USA, nasze dzieci w
      większości nie maja szans na godna pracę i płacę. Temu chce zaradzic
      lewica, ale sama jest za słaba a żadne z ugrupowań nie chce
      współpracy tylko polityczna prywata im w głowie.
      Panie Jaskóła, szkoda pańskich emocji. Nam jest potrzebna odbudowa a
      nie ciagle histeryczno - chistoryczny bełkot. Hej szable w dłon i
      dokąd dalej Panie Jaskóła dokąd?
      • Gość: ja Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.centertel.pl 21.09.09, 09:38
        Jaskóla ma rację!!!
      • Gość: Tomasz Jaskóła Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:10
        Drogi Panie!

        Ja nie piszę o domniemanych przekrętach, lecz o faktycznym uwłaszczeniu się
        nomenklatury - oczywiście zawodnicy typu Szmajdziński, Miller i Kwaśniewski i
        tysiące im podobnych nie są związani z komunizmem. Wstąpili do PZPR - u ponieważ
        nie mogliby zrobić żadnej kariery poza nią. W większości to ludzie typu
        oportunista.

        Wielu ludzi nowego rozdania Solidarności uwiedzeni władzą, bez wątpienia weszło
        w układ z dawnymi elitami. Nie ma w tym nic dziwnego. Transformacja w każdym
        układzie zmiany "rewolucyjnej" - a takim jest tzw. Jesień Narodów należy uznać.
        Ostatni Kiszczak stwierdził, że Solidarność niczego nie wywalczyła - on dał tyle
        ile chciał dać, za cenę tego, że Kozłowski, Jastrzębski czy Mazowiecki myśleli,
        że rządzą. Tymczasem mamy aferę alkoholową - ludzie byłe PZPR - u i służb, aferę
        FOZZ - służby, mafia paliwowa - PZPR - i służby - również wojskowe. Itd. ...

        Budowanie nowego państwa Czesi i Niemcy rozpoczęli od całkowitej lustracji.
        Zakończyła się tym, że nie było tam sądu lustracyjnego tylko każdy mógł [w
        praktyce robili to dziennikarze] sprawdzić RZETELNOŚĆ osoby poprzez sprawdzenie
        czy był członkiem tajnej policji, czy był tajnym współpracownikiem. Tym samym
        Niemcy i Czesi nie mają urzędników podatnych na szantaż.

        Mógłbym pisać tutaj wiele - wielu nie będzie rozumiało - wiem, że każdy
        ktokolwiek jeszcze nie został zniszczony kompletnym skretynieniem przez media,
        ma podobne zdanie. Trudno mi się nawet porównać do Herberta i wielu innych. Oni
        widzieli dalej, niż zapowiedź następnego odcinka serialu. I widzieli to jeszcze
        gorzej od mnie.

        Pamięć ludzka jest bardzo nietrwała. Zgadzam się. Wcale to jednak nie oznacza,
        że należy budować państwo na systemie mafijnym. A taki zafundowali nam byli
        działacze PZPR - u. W wielu wypadkach dyskusji - np. o Katyniu, czy innym
        bolesnym wydarzeniu z historii Polski zastawiam się czy mieszkam w Polsce czy
        Rosji? Zrozumiałbym postawę niektórych polityków gdyby byli rosyjskimi -
        tymczasem są polskimi. Postawię tezę: Przeciwko lustracji są przed wszystkim
        rosyjskie służby specjalne. Ponieważ oczywiste jest, że każdy agent i dokumenty
        dotyczące agentury były powielane i są na Łubiance. Wielu polityków polskich
        wspierano pieniędzmi z ZSRR [pożyczka słynna] i pozostawiono przy władzy, ale
        ceną jest ich umoczenie. Oni wiedzą doskonale, że sa na nich kwity w Moskwie -
        dlatego tak silne lobby prorosyjskie w Polsce. Wcale im się nie dziwię, nagle
        wszyscy dowiedzielibyśmy się, że wielu ministrów, urzędników jest lub było
        szantażowanych. I właśnie dlatego warto czynić lustrację. Nic tym ludziom nie
        róbmy - tylko wykluczmy ich dalsze szantażowanie. Mało tego - zobaczycie
        państwo, że kilku prominentnych polityków przestanie się cieszyć, że nie mamy
        tarczy, patriotów, że niewspominanie o Katyniu przeszkadza. Po prostu zostaną
        spaleni jako agenci i nie będą ani potrzebni ani wiarygodni. Pewnie nawet nie
        będą nawet pisać na blogach - po prostu nikt im tego nie będzie kazał robić.

        TJ
        • pluto37 Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? 21.09.09, 19:39
          Tomaszu Jaskolo!!!!
          Obudz sie i nie idz ta droga!!!!
          To juz bylo w gazetach. Nie bylo tylko ciebie w roli antykomunisty.
          > Zakończyła się tym, że nie było tam sądu lustracyjnego tylko każdy
          mógł [w praktyce robili to dziennikarze] sprawdzić RZETELNOŚĆ osoby

          Szkoda zajmowac sie reszta. Ale ten kawalek jest interesujacy, bo
          Jaskola nie raczyl zauwazyc, ze dzis akta nie sa tajne i sam moze
          zajrzec do tego co go interesuje. wystarczy, ze ze zapoda, ze robi
          doktorat i bedzie mogl grzebac w papierach do woli.
          Jaskola nie zauwazyl tez, ze to GLOWNIE dziennikarze zajmuja sie
          lustracja i paru politykow specjalnej troski.
          To ci spece do szpiegow komuny zaliczyli ulubionego przez Jaskole
          HERBERTA, KURONIA i paru innych z Niesiolowskim inni Kaczynskiego ..
          "dziennikarz" Wildstein wyniosl caly katalog z IPNu bez roznicy
          szpieg czy ale poszlo. Inni dziennikarze zrobili filmik i
          zlustrowali Kaczynskich na okolicznosc FOZZ-u...itd
          Ostatnio "dziennikarz" zlustrowal Miodka, tylko przed sadem mu nie
          poszlo:)))
          To moze jednak gdyby padlo na Tomasza Jaskole [wiem, ze wiek nie
          ten] to moze wolaby, zeby go jednak sad mogl rozliczac z grzechow, a
          nie dziennikarz. Bo mogloby wyjsc na to, ze byl komuchowaty szpieg,
          tylko ...dowodow nie znaleziono:)))


          > Mógłbym pisać tutaj wiele - wielu nie będzie rozumiało - wiem, że
          każdy ktokolwiek jeszcze nie został zniszczony kompletnym
          skretynieniem przez media, ma podobne zdanie.

          - Chcesz nam wmowic, ze media sa brzydkie, a proponujesz, zeby
          dokonywaly lustracji? Czy to nie objaw kretynienia przypadkiem?

          Trudno mi się nawet porównać do Herberta i wielu innych.

          - Herbert ostro cwiczyl napoje i byl lekko upierdliwy w zyciu
          codziennym, co tajemnica nie jest, to moze badz ostrozny z tymi
          porownaniami:))))

          Oni widzieli dalej, niż zapowiedź następnego odcinka serialu. I
          widzieli to jeszcze gorzej od mnie.

          -To nie chlaj byle czego, bedziesz mial wzrok lepszy, a i na myslach
          sie poprawi.

          Tym samym
          > Niemcy i Czesi nie mają urzędników podatnych na szantaż.

          - To moze spytaj jakiegos Czecha, albo Niemca. Bo rozni roznie
          mowia.

          A tak juz serio, to mozesz nam wytlumaczyc w jakis sposob dzisiaj
          ktokolwiek moze zaszantazowac ktoregokolwiek urzednika papierem
          bezpieki skoro tych duzych i malych przeswietlaja wszystkie mozliwe
          sluzby z IPNem wlacznie? Dzis wiadomo kto byl komunista ideowy, a
          kto komuszek oportunistek. Stare ubeki sa na emeryturach i tacy
          lustratorzy jak Jaskoly moga im nagwizdac.

          Po co do lustracyjnych majakow mieszasz Katyn i podobne?
          Chyba tylko po to, zeby wkurzyc ludzi. Albo bo sie uchlales i biale
          myszki nie daja ci spokoju po nocach.
          Jesli tak masz uczyc mlodziez, to lepiej wez urlop zdrowotny. I daj
          se LUZ!!!!


          > Ostatni Kiszczak stwierdził, że Solidarność niczego nie
          wywalczyła - on dał tyle ile chciał dać, za cenę tego, że Kozłowski,
          Jastrzębski czy Mazowiecki myśleli, że rządzą.

          Powiedzialbym, ze dal ile musial, a i tak starczylo, ze mu sie
          rozpadla reszta z tego co mial. Ale to bys wiedzial gdybys byl wtedy
          starszy niz byles.
          I na dodatek.
          Czyzbys nie zauwazal ze do tych ukladow z Kiszczakiem i Mazowieckim
          raczeta dokladali obecni tacy antykomunisci jak Kaczynscy i ich
          pomocnicy? Jesli oni byli w tamtym ukladzie z komunistami, to moze
          nam powiesz KTO mial te krwawe rewolucje robic? I z KIM:))))
    • Gość: :):) Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:32
      O Szmajdzińskim m.in.

      Fragment z artykułu na stronie www.polskiejutro.com/art/a.php?p=147okiem

      Bank Inicjatyw Gospodarczych BIG (dziś Millenium) utworzono w 1989 r. Jeszcze w
      czasie obrad Okrągłego Stołu powołano tzw. Komitet Powołania BIG, a już trzy dni
      po przegranych przez PZPR wyborach podpisano akt notarialny zakładający bank.
      Była to bodajże druga z kolei licencja bankowa w PRL. Ówczesny prezes NBP -
      członek Biura Politycznego - W. Baka nie chciał przez jakiś czas tej licencji
      udzielić - bo stwierdził, ze właścicielami banku miały zostać osoby prywatne,
      które jednocześnie były szefami państwowych firm (instytucjonalnych udziałowców
      banku).
      Założycielami BIG-u byli: doradca Mieczysława Rakowskiego - Aleksander Borowicz,
      ówczesny prezes PZU Anatol Adamski, dyrektor generalny Poczty Polskiej Telegraf
      i Telefon Andrzej Cichy, prezes Warty Janusz Staniszewski, dyrektor Universalu
      (późniejszy szef "Trybuny") Dariusz Przywieczerski (oskarżony potem o
      zagarniecie blisko 1,5 mln dolarów na szkodę FOZZ), dyrektor w NBP Andrzej
      Olechowski, prezes spółki Interster Stanisław Tołwiński i prezes firmy
      Transakcja Wiktor Pitus.
      98 proc. udziałów w BIG objęły państwowe firmy: PZU, PPTiT, Universal, Warta,
      Expolco Holding. Wśród założycieli BIG-u znalazły się również Fundacja Rozwoju
      Żeglarstwa, Fundacja Wspierania Inicjatyw Gospodarczych oraz spółki Interster i
      Transakcja.
      Fundację Rozwoju Żeglarstwa założyli miesiąc wcześniej: Mieczysław Rakowski
      (ówczesny premier), Bogusław Kott (współzałożyciel firmy ATS, która zajmowała
      się handlem bronią) i Aleksander Kwaśniewski (szef Komitetu Młodzieży i Kultury
      Fizycznej). Kwaśniewski został prezesem. Fundacja Rozwoju Żeglarstwa założyła
      następnie spółkę Interster, która korzystała z preferencyjnych,
      wielomiliardowych kredytów przydzielanych przez... Urząd Kultury Fizycznej i
      Sportu. Prezesem innej fundacji zakładającej BIG został eksminister i biznesmen
      Mieczysław Wilczek. Jednym z pierwszych nabywców akcji BIG był eksminister Jerzy
      Urban. Członkiem Rady Nadzorczej powstającego BIG-u został przyjaciel
      Kwaśniewskiego, dzisiejszy szef kancelarii Sejmu, mecenas Krzysztof
      Czeszejko-Sochacki. Był nim do 1991 r. Innym członkiem Rady Nadzorczej BIG-u był
      aktualny premier Marek Belka.
      Około 12% akcji BIG-u objęła spółka Transakcja. Jej prezes Wiktor Pitus był nie
      tylko udziałowcem banku, ale i następnym członkiem Rady Nadzorczej BIG-u.
      Transakcję założyły: KC PZPR, ZSMP, Akademia Nauk Społecznych przy KC i RSW
      Prasa, Książka, Ruch. Po KC PZPR udziały w Transakcji przejęła potem SdRP. W
      radzie nadzorczej Transakcji zasiadał m.in.: były minister w kancelarii
      prezydenta i europarlamentarzysta Marek Siwiec oraz Leszek Miller.
      Po przekształceniu Transakcji w spółkę akcyjną do jej Rady Nadzorczej dołączyli:
      dzisiejszy szef MON Jerzy Szmajdziński, skarbnik SdRP Wiesław Huszcza i Piotr
      Szynalski. Transakcja była współudziałowcem wielu firm, których głównym
      udziałowcem była SdRP. Kiedy pojawiło się zagrożenie, że majątek po byłej PZPR
      przejmie skarb państwa, Transakcja sprzedała akcje BIG-u Universalowi Dariusza
      Przywieczerskiego.
      W latach 1989-1990 BIG zawarł niezwykle ciekawe transakcje, m.in. przejął z FOZZ
      160 mld zł, - tydzień później 100 mld z tej sumy BIG przelał do PeKaO SA, czym
      bezskutecznie interesowała się prokuratura. Państwowe firmy w założenie BIG-u
      włożyły dobrych kilka bilionów starych złotych, mimo że same często były w
      trudnej sytuacji. Kiedy w 1990 roku PZU inwestowało w akcje banku, miało bilion
      złotych strat. PZU powierzyło BIG 65 mld złotych jako lokatę, z której odsetki
      miały być dostępne dopiero po 10 latach.
      Tymczasem BIG robił interesy z firmami uchodzšcymi za sztandarowe spółki
      nomenklaturowe. Głośne kiedyś Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji "Polisa" SA
      (którego udziałowcami były m.in. Jolanta Kwaśniewska i Maria Oleksy) wydało na
      akcje BIG do 1994 roku blisko 100 miliardów złotych. Kiedy "Polisa" na początku
      1995 roku przeżywała poważne kłopoty finansowe - uratował ją właśnie BIG. BIG
      finansował kampanie wyborcze SLD i kampanie wyborcze Aleksandra Kwaśniewskiego.
      Dwa lata temu największa firma ubezpieczeniowa w Polsce - PZU przeszła w ręce
      konsorcjum złożonego z portugalskiej firmy Eureko i BIG Banku Gdańskiego (teraz
      Millenium). Nowy inwestor strategiczny PZU (czyli holding Eureko i BIG) w umowie
      kupna uroczyście zobowiązał się rozwijać PZU. Jednakowoż zaraz po tej transakcji
      dokonał z konta PZU wypłaty pokaźnej kwoty - 2 mld 71 mln złotych. Tę sumę
      przelano na konto funduszu inwestycyjnego Skarbiec Kasa II. Wysokość przelanej
      kwoty była tak duża, że wymagana była zgoda państwowego urzędu nadzoru
      ubezpieczeniowego. Stanowiła ona 75% środków tego funduszu (już po dokonaniu
      przelewu). Zaraz potem fundusz inwestycyjny Skarbiec Kasa II ulokował na koncie
      w BIG Banku Gdańskim jeden miliard złotych, co odpowiadało dokładnie kwocie,
      jaka BIG wyłożył na zakup 10% udziałów PZU.

      .........................


      Do tego warto przytoczyć ciekawostkę z wiadomości o 7 rano w RMF FM z wtorku
      1.03.2005, o powiązaniach afery FOZZ z Bankiem Handlowym.
      Kontroler NIK Michał Falzman, który badał aferę i gdy doszedł za daleko, zginął
      w dziwnych okolicznościach, gdy był wieziony na salę operacyjną, tuż przed
      śmiercią powtarzał: Bank Handlowy był bankrutem, BH był bankrutem .... Okazało
      się, że BH był bankrutem już od 1969 roku, a więc zanim Zachód udzielił nam(?)
      pożyczek. Jest to o tyle ważne, że wg prawa międzynarodowego bankrutowi nie
      wolno udzielać pożyczek.

      Czyli wniosek - przez 30 lat płacimy komuś (komu?) za darmo. Ciekawy jest też
      rok 1969. Tuż po emigracji największych żydowskich zbrodniarzy przeciwko
      Narodowi Polskiemu. Czyżby mniejszość narodowa żydowska wyemigrowała z całą kasą
      PRL? A nam zostawiła niespłacalne długi? To może niech teraz pospłaca te długi .....

      A przy okazji warto zwrócić uwagę na formę: przelaNO pieniądze, udzieloNO nam
      pożyczek, popełnioNO przestępstwo. A ja się pytam konkretnie KTO? Ktoś przecież
      musiał podpisać umowy, polecenia przelewów, to jest dość proste do sprawdzenia.

      Dziś mamy żenujące popisy prezydenta Kwaśniewskiego, który trzęsąc portkami
      rozmyślił się i nie stanie jutro przed komisją ds. Orlenu.

      Oberobywatel demokratycznego państwa prawnego nie może brać udziału w awanturze
      politycznej. Jaki obywatel prezydent takie (..) prawo.

      Alina
    • Gość: ;0 Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:34


      www.napisali.pl/osoba,grzegorz_zemek,932,4.html

      o komuchach
    • Gość: fd Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:36
      forum.piotrkaczorowski.pl/index.php?topic=118.5;wap2
      o przekrętach swoich kolegów OLEKSY
    • Gość: giguś Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:37
      www.asme.pl/serwis/arch/5-2000.html


      31.01.2000 r.
      Skąd postkomuniści mają pieniądze - serialu ciąg dalszy...

      Bank Inicjatyw Gospodarczych BIG - tak dawniej nazywał się BIG Bank Gdański -
      sięga swoimi korzeniami czasów Okrągłego Stołu. Jeszcze w czasie jego obrad
      powstał Komitet Powołania BIG, który miał zająć się organizacją banku. 7 czerwca
      1989 roku, już trzy dni po przegranych przez PZPR wyborach, podpisano akt
      notarialny zakładający bank. Otrzymał on drugą licencję bankową w naszym kraju.
      Na początku kapitał prywatny stanowił 2 procent, resztę, czyli 98 proc.
      stanowiły środki państwowych firm.
      Początkowo BIG miał poważne problemy z uzyskaniem licencji. Ówczesny prezes NBP
      Władysław Baka nie chciał jej udzielić, ponieważ uznał, że właścicielami banku
      nie mogą być osoby prywatne, które jednocześnie są szefami państwowych firm -
      głównych udziałowców banku.

      Założyciele

      Założycielami BIG byli: podsekretarz stanu w URM i doradca premiera Aleksander
      Borowicz, prezes PZU Anatol Adamski, dyrektor generalny Poczty Polskiej Telegraf
      i Telefon Andrzej Cichy, prezes Warty Janusz Staniszewski, dyrektor Universalu
      Dariusz Przywieczerski, dyrektor w NBP Andrzej Olechowski, prezes spółki
      Interster Stanisław Tołwiński i Wiktor Pitus prezes firmy Transakcja.
      98 proc. udziałów w BIG wykupiły państwowe firmy, których szefowie byli
      równocześnie udziałowcami banku: PZU, PPTiT, Universal, Warta, Expolco Holding.
      Wśród założycieli BIG znalazły się również Fundacja Rozwoju Żeglarstwa, Fundacja
      Wspierania Inicjatyw Gospodarczych oraz spółki Interster i Transakcja.
      Fundację Rozwoju Żeglarstwa założyli w kwietniu 1989 m. in. Mieczysław Rakowski,
      Bogusław Kott i Aleksander Kwaśniewski. Kwaśniewski został wybrany na prezesa
      fundacji. Fundacja miała promować rozwój żeglarstwa w Polsce. Nie wiadomo,
      dlaczego fundacja korzystająca m. in. z państwowych funduszy inwestowała w akcje
      nowo powstającego banku.
      Fundacja Rozwoju Żeglarstwa była również jednym z założycieli Intersteru.
      Interster był wtedy spółką, która korzystała z preferencyjnych,
      wielomiliardowych kredytów przydzielanych przez Urząd Kultury Fizycznej i
      Sportu. Interster słynął ze związków z wieloma politykami lewicy. Prezesem
      drugiej z fundacji zakładających BIG został Mieczysław Wilczek. Jednym z
      pierwszych nabywców akcji BIG był Jerzy Urban.
      Ponad 10 procent akcji w powstającym banku objęła spółka Transakcja. Jej prezes
      Wiktor Pitus był nie tylko udziałowcem banku, ale i członkiem Rady BIG.
      Transakcję założyły: KC PZPR, ZSMP, Akademia Nauk Społecznych i RSW Prasa,
      Książka, Ruch. Po KC PZPR udziały w Transakcji przejęła SdRP. W radzie
      nadzorczej Transakcji zasiadał m. in.: dzisiejszy minister w kancelarii
      prezydenta Marek Siwiec i Leszek Miller. Po przekształceniu Transakcji w spółkę
      akcyjną do rady dołączyli: Jerzy Szmajdziński, Wiesław
      Huszcza, Piotr Szynalski. Transakcja była współudziałowcem wielu firm i
      przedsięwzięć prowadzonych przez SdRP. Kiedy pojawiło się zagrożenie, że majątek
      po byłej PZPR przejmie skarb państwa Transakcja sprzedała akcje BIG Universalowi
      za ówczesnych 1,7 mld zł.

      Państwowy czy prywatny

      Państwowe firmy w założenie BIG zaangażowały kilka bilionów starych złotych.
      Kapitał założycielski banku wynosił 1 miliard starych złotych. Państwowe firmy
      angażowały się w BIG, pomimo że same często były w trudnej sytuacji. Kiedy w
      1990 roku PZU inwestowało w akcje banku miało bilion złotych strat. PZU
      powierzyło BIG 65 mld złotych jako lokatę, z której odsetki miały być dostępne
      dopiero po 10 latach. W tym samym roku bank przyjął również inną lokatę. 20
      lutego 1990 roku 160 mld zł powierzył bankowi Fundusz Obsługi
      Zadłużenia Zagranicznego. Osiem dni później BIG 100 mld zł z tej sumy przeniósł
      do Pekao SA. Sprawą ulokowania przez FOZZ pieniędzy w BIG interesował się Nadzór
      Bankowy, prokuratura i NIK. Raport NIK stwierdza "zdjęcie przez BIG z konta FOZZ
      owych 100 mld zł było bezpodstawne. Nie wynikało ono z jakiejkolwiek umowy
      między stronami (FOZZ - BIG). Lokata 100 mld zł na rachunku w PKO SA nastąpiła
      na podstawie polecenia przelewu BIG SA i zapewniła bankowi BIG SA nieuzasadnione
      korzyści".
      Zdaniem NIK, BIG zarobił na tej operacji co najmniej 1,8 mld złotych i sumę tę
      powinien wraz z odsetkami zwrócić FOZZ. Członkiem pierwszej rady banku był
      mecenas Krzysztof Czeszejko-Sochacki. Mecenas Czeszejko był w radzie BIG przez 2
      lata do 1991 roku. Dziś jest obrońcą Grzegorza Żemka, szefa FOZZ w toczącym się
      procesie.
      Oskarżony o zagarnięcie blisko 1,5 mln dolarów na szkodę FOZZ Dariusz P. prezes
      Universalu był zaangażowany w założenie BIG od samego początku. W 1992 roku
      "Gazeta Wyborcza" pisała, że "można czasem od bankowców usłyszeć opinię, że
      BIG, to bank od ciemnych interesów". Niewątpliwie na taką ocenę banku wpłynęły
      związki z FOZZ i zamieszanym w aferę prezesem Universalu Dariuszem Tytusem P.
      Dziś BIG BG nie jest już postrzegany jako powiązany wyłącznie z jedną opcją
      polityczną. W ubiegłym roku był sponsorem obchodów dwudziestolecia Ruchu Młodej
      Polski. Na liście organizatorów tej imprezy prezes Kott występował obok
      weteranów gdańskiej antykomunistycznej opozycji. Z rady nadzorczej zniknęły
      osoby związane bezpośrednio z kręgami władzy sprzed 1989 roku.

      Dwie fuzje

      Kiedy PZU i FOZZ zrobiły intratne lokaty w BIG zajmował on zaledwie kilka pokoi
      w budynku Universalu. Współpracował z firmami uchodzącymi za sztandarowe spółki
      nomenklaturowe. Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji Polisa SA wydało na akcje
      BIG do 1994 roku blisko 100 miliardów złotych. Kiedy Polisa na początku 1995
      roku przeżywała poważne kłopoty finansowe uratował ją właśnie BIG.
      Dostęp do indywidualnego klienta uzyskał dzięki przejęciu upadającego Łódzkiego
      Banku Rozwoju. Nikt inny nie odważył się na podjęcie restrukturyzacji tego
      bankruta. Przejmowany bank miał olbrzymie straty, które nie zostały pokryte do
      dziś. Jednak BIG potrafił umiejętnie wykorzystać środki pomocowe otrzymane z NBP
      oraz fakt zwolnienia z rezerwy
      obowiązkowej. Dziś właśnie w ramach ŁBR (dziś nazywającego się BIG Bank)
      powstaje jedna z najnowocześniejszych sieci obsługi klienta detalicznego -
      Millennium.
      Wielkim sukcesem BIG było przejęcie za koalicji SLD-PSL większego od siebie
      prywatyzowanego Banku Gdańskiego. Dzięki temu przejęciu bank stał się jednym z
      największych w kraju. BIG trzykrotnie obronił się przed przejęciem przez kapitał
      niemiecki, co w środowisku bankowym uważano za wielki sukces prezesa Bogusława
      Kotta. Z drugiej strony, przed kilku laty próbował przejąć kontrolę nad Kredyt
      Bankiem. Składał też oferty wzięcia udziału w prywatyzacji BPH i Banku Zachodniego.

      Sylwetka Bogusława Kotta

      Bogusław Kott, prezes BIG. Wybrany przez Związek Banków Polskich w 1995 roku
      bankierem roku. Pełnił funkcję prezesa doradcy byłego premiera Cimoszewicza ds.
      bankowości, jest członkiem rady Giełdy Papierów Wartościowych. Od 1989 r., tj od
      początku istnienia BIG był jego prezesem oraz główną w nim postacią.
      Kott jest absolwentem handlu zagranicznego SGPiS. Przed założeniem banku przez
      14 lat był związany z Departamentem Handlu Zagranicznego Ministerstwa Finansów
      PRL (do 1988 roku). W jego kompetencjach leżały tak istotne sprawy, jak nadzór
      nad spółkami polonijnymi, rublem transferowym i eksportem wewnętrznym.
      Kott był współzałożycielem firmy ATS, która zajmowała się handlem bronią.
      Twierdzi, że wycofał się z niej jeszcze zanim rozpoczęła tę działalność.
      Za dziennikiem "Rzeczpospolita"
      Następne źródełko wysycha...
      • Gość: lewizna Re: Szmajdziński przyjechał namaścić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.09, 12:44
        www.obnie.info/Joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=370:lewa-kasa-polityki&catid=86:mafia-polityczna&Itemid=63

      • Gość: angrusz1 Pół żartem pół serio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.09, 07:03
        Przypominacie sobie ten film i scene z posiedzenia
        " Stowarzyszenia Miłosników Piesni Włoskiej "

        Toz to bardzo podobne do

        "Fundację Rozwoju Żeglarstwa założyli w kwietniu 1989 m. in.
        Mieczysław Rakowski,
        Bogusław Kott i Aleksander Kwaśniewski. "
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka