Gość: tukan
IP: *.21.pl / 213.199.204.*
09.06.05, 12:27
Wczoraj na własnej skórze prekonałem się jak nasze wspaniałe MPK traktuje
uczciwych pasażerów. Jechałem na politechnikę autobusem linii 24. Przy
estakadzie była awaria i zjazd techniczny. Wysiadłem i się spieszyłem,
kontynuowałem jazdę tramwajem w stronę politechniki, oczywiście na tym samym
bilecie (tak stanowi regulamin i zdrowy rozsądek). W tramwaju sobię myślę,
ciekawe co by było gdyby kontrolerzy sprawdzili mój bilet i czy mają możliwość
ustalenia czy rzeczywiście rzeczony autobus miał awarię i nie mogłem
kontunuować jazdy. Jak w takich przypadkach bywa kontrol się pojawiła :) a
jakże! Tłumaczyłem jasno i klarownie, że kontunuuję jazdę, ale oni oczywiście,
że nie mają takiej możliwości sprawdzić moich słów (przy okazji oskarżyli o
oszustwo) i kara - nie protestowałem zbytnio, bo myślę sobie, że i tak
zarekalmuję, a z niektórymi nie warto i tak dyskutować. Sprawa się skończyła
anulowaniem kary w siedzibie MPK na ul. Niepodległości. Niby nic się nie
stało, ale chciałbym przez forum i GW zaapelować i podyskutować czy nie ma
możliwości sprawdzenia tego typu przypadków ? Pan Nabrdalik czy jak mu tam
ściąga tylko $$$, a o komforcie pasażera nie wspomni. Czytając go w GW czy
innych wywiadach można odnieść wrażenie, że to co mówi to bełkot i obrona
interesów MPK. Czy naprawdę każdy kto będzie w mojej sytuacji musi fatygować
się do MPK z reklamacją i wysłuchiwać oszerstw kontrolerów typu 'oszust' ? Na
marginesie to wspomnę, że pazerność niektórych kontrolerów nie zna granic.