goochaa
13.01.06, 20:51
przechodząc ulica Kilińskiego spotkałam mężczyze, któremu zrobiło sie słabo,
poradziłam mu żeby odwiedził pogotowie bo to kilkanaście metrów, on twierdził
że właśnie stamtąd wyszedł, dostał zastrzyk, ale nie może liczyc na większą
pomoc, ponieważ przyczyną jego złego samopoczucia jest głód i został odesłany
by cos zjeść. problem w tym że nie ma czego. i tutaj moje pytanie. czy nie
powinno istnieć cos takiego jak współpraca między oddziałem pogotowia a
jakimś ośrodkiem pomocy biednym, przytuliskiem, jadłodajnią itp.? rozumiem,
że wydawanie posiłków nie lezy w zakresie obowiazków pracowników pogotowia,
ale czy nie ma sensownego rozwiazania w takim przypadku jak opisałam?