Dodaj do ulubionych

Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwow.

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.06, 15:58
Ostatnio aktywniej poszukuje pracy poprzez urzad pracy i musze stwierdzic ze takiego dna jeszcze nie widzialem...
Dostalem oferte pracy jako magazynier, pojechalem zobaczyc z nadzieja co jest grane, na dzien dobry powiedzieli mi ze nie da rady bo sie ucze i nie da sie pogodzic tej pracy z nauka, podobno pracodawca zastrzegal w UP zeby nie przysylali osob uczacych sie... Dziekuje Ci UP !
Za drugim razem chcieli mnie wrobić w staż (czyli tyram nadal jako osoba bezrobotna, bo sie nie podpisuje zadnej umowy, i dostaje 460 zł miesiecznie (normalnych ofert nie ma, ale jak UP ma zarabiac to sie znajduja)w razie odmowy stażu, wykluczaja mnie na 3 miesiace z UP, czyli zmuszaja ludzi do tego, co by duzo nie gadać), oferta dotyczyla pracy w agencji celnej, wpierw sie opieralem, ale po przeszukaniu internetu dowiedzialem sie ze taki agent duzo zarabia, a staz jak wiadomo to mozliwosc pozniejszej pracy w danym zawodzie... Dostalem termin, zglosilem sie, a tu zonk, okazalo sie ze pomylka zaszla i mam przyjechac za dwa dni (8zł w plecy na biletach), jade za dwa dni, zonk numer dwa, zeby zostac agentem calnym trzeba miec ukonczony roczny kurs zakonczony panstwowym egzaminem (nastepne 8zł w plecy na biletach). To juz druga pomylka urzedu pracy... Nie wiem z czyjej winy, ale chyba dzialaja juz dlugo i powinni wiedziec jakie informacje powinni uzyskac od pracodawcy, zeby jakos sensownie pozniej kierowac odpowiednich ludzi do takowego pracodawcy...
Pojechalem znowu do UP, Pani mi wpisala odpowiednia notke w mojej ukochanej karteczce z ofertami pracy, pogrzebala w papierach, i mi podaje nastepna oferte: magazynier, wymagania: wyksztalcenie srednie... zonk, ja mam zawodowe, mowie jej o tym, ona mi ze zobacze co pracodawca powie...
Sorry, kto ma mi dawac na bilety zebym kursowal po jakies nieadekwatne do moich mozliwosci oferty pracy, bo Pani z UP zapomnieli chyba zrobic psychotestow na logiczne rozumowanie...
W tych okolicznosciach prosze ja zeby mi wpisala brak ofert pracy w mojej ukochanej karteczce z ofertami (moj chory brat na tej podstawie bedzie mial mozliwosc otrzymania zapomogi z MOPS-u) a tu Pani zza biurka wszczyna bunt, ze mi nie napisze, bo wcale nie musi...
Zastanawiam sie jaka polityke prowadzi urzad pracy wobec swoich klientow, skoro narazaja ich na straty czasu i pieniedzy, i w dodatku jawnie mi daja do zrozumienia ze nie chca mi pomoc w tym zeby moja rodzina otrzymala jakiekolwiek pieniadze na zycie... bo w obecnej chwili na cztery osoby, pracuje tylko jedna ;]
Pozdrawiam Panie z pokoju 204 i zycze wiecej rozumu na przyszlosc, pozdrawiam takze cale UP i zycze im zeby w koncu zrobili cos dla ludzi...
Obserwuj wątek
    • Gość: PUP Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 16:57
      Hmm. Bo ty nie rozumiesz sensu UP. Urząd pracy daje prace ale tylko tam
      zatrudnionym. Urzędu tego typu są stworzone same sobie.
      Mogę Cię zapewnić, że w Kłobucku w UP jest to samo.
      A kolejki jak za komuny za mięsem albo jeszcze lepiej za papierem toaletowym.
      Po prostu mają sezon i roboty, że się wyrobić nie mogą.
      Kiedyś kilkukrotnie przyszedłem do UP w Kłobucku pewien urzędnik
      najwidoczniej wprowadzał dane do Pasjansa z Windowsa. Jak wszedłem był zawsze
      zmieszany kazał mi wyjść i powiedział że mnie zaraz zawoła tylko kilka ofert
      wprowadzi.
      Zamknął pasjansa i dopiero wtedy mnie zawołał.
      Dziwnym trafem oferty nie były z komputerów (których tam pełno przy każdym
      stanowisku. No i kiedyś rozsiane po pokojach na 2 i 1 piętrze) lecz z
      segregatora. No bo jeśli setce ludzi się przedstawia tą samą oferte to ktoś w
      końcu dostanie tą robote.
      Oferty w dużej mierze były przeterminowane, albo specyficzne.
      Urzędnicy radzą aby miec kursy pokończone, szkoły, staże, praktyki i inne
      rzeczy.
      Niewdawno się Pani zapytała czy może czasem nie mam grupy jakiejś inwalickiej
      bo miała ciekawą oferte (nowe kryteria :)).
    • Gość: zibi Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.prenet.pl / *.prenet.pl 15.02.06, 17:04
      ktos mi powiedzial ostatnio ze urzad moze zwrocic koszty przejazdu do pracodawcy gdy sam daje oferte i ze mozna sie o cos takiego ubiegac, ale na jakiej zasadzie to dziala nie wiem, a w UP pewnie nie powiedza.

      Mnie wrobila pani z tego pokoju w staz, no coz mimo ze gowniana kasa zawsze to wiecej niz 0, no i jakas tam praktyka jest i moge sobie szukac czegos lepiej platnego w miedzyczasie, szkoda tylko za 20% pensji wydam na bilety miesieczne.
    • Gość: były bezrobotny Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 17:04
      Wcale Urząd Pracy nie jest taki zły.Dostałem prace zaraz po stażu.Oczywiście bez znajomości
      • Gość: też była bezrobotn Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.06, 17:16
        ja też dostalam prace po stazu i tez bez zadnych znajomosci. Staz nie jest
        wcale taki zly, no ale jak ktos chce od razu po szkole, bez doswiadczenia zajac
        najlepiej stanowisko dyrektora z pensja 5000 zl na reke to wiadomo ze na staz
        sie nie zgodzi;)Lepiej siedziec w domu na garnuszku mamusi i tatusia i narzekac
        ze pracy nie ma!!!
        • Gość: zibi Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.prenet.pl / *.prenet.pl 15.02.06, 17:21
          zauwaz ze nikt nie mowi ze staz jest zly tylko ze wyslali go na staz mimo ze nie spelnial wymogow.

          to tak jakby chlopa dopiero po podstawowce wysylali z oferta pracy na kierownika budowy z uprawnieniami - i jeszcze mieli pretensje ze nie dostal tej pracy.
        • Gość: ja Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 20:14
          Kobieto, czytaj!!!!!!!!!!!!Przedmówca mówi, że staż był dla osób które ukńczyły
          roczny kurs. NIE MÓGŁ WIĘC ODBYĆ TEGO STAŻU. Paniatno ?
        • Gość: marcin_r Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.21.pl / *.21.pl 15.02.06, 20:51
          Gość portalu: też była bezrobotn napisał(a):

          > ja też dostalam prace po stazu i tez bez zadnych znajomosci. Staz nie jest
          > wcale taki zly, no ale jak ktos chce od razu po szkole, bez doswiadczenia zajac
          > najlepiej stanowisko dyrektora z pensja 5000 zl na reke to wiadomo ze na staz
          > sie nie zgodzi;)Lepiej siedziec w domu na garnuszku mamusi i tatusia i narzekac
          > ze pracy nie ma!!!

          G... prawda. Lepiej sobie znaleźć samemu pracę, a nie liczyć na nierobów z UP.
          • Gość: też była bezrobotn Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.06, 21:19
            Ja odnosze sie do tego fragmentu wypowiedzi: ...."Za drugim razem chcieli mnie
            wrobić w staż (czyli tyram nadal jako osoba bezrobotna, bo sie nie podpisuje
            zadnej umowy, i
            dostaje 460 zł miesiecznie (normalnych ofert nie ma, ale jak UP ma zarabiac to
            sie znajduja)w razie odmowy stażu, wykluczaja
            mnie na 3 miesiace z UP, czyli zmuszaja ludzi do tego, co by duzo nie
            gadać)"..... Nikt nikogo nie zmusza. Nie chcesz, nie rejestruj sie! Wiele osob
            mysli podobnie jak cytowany wyzej wiec po co sie rejestrujecie skoro i tak
            uwazacie ze nie ma zadnej pomocy? Tak, tak wiem dla ubezpieczenia!!!!Pewnie,
            najlepiej zeby panstwo oplacalo a my moglismy sobie siedziec w cieplutkim
            domku! Ja sie bujalam pawie rok na stazu, wlasnie za te 460 zl i co?Nie zaluje
            bo dzieki temu mam dzis prace a nawet gdybym jej nie dostala to dzis moglabym
            juz wpisac cos konkretnego w doswiadczeniu zawodowym w CV.
        • Gość: cyk Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.06, 23:34
          Przepraszam, wiem ze moja wypowiedz byla dluga, ale Pani chyba nie zrozumiala... Bylbym gotow i nawet sie cieszylem, mimo ze ten staz mial trwac 9 miesiecy, czy 9 miesiecy meczarni za te 460 zlotych... ale poki co wydalem 16zł za darmo, bo urzad pracy nie potrafi sie dogadac z pracodawca jakie kryteria powinien spelniac kandydat na dane stanowisko :) mam nadzieje ze sie rozumiemy...
          Juz nie jeden raz pracowalem, niestety tylko roboty sezonowe, na elektrowniach, w kurzu brudzie, i czasami w 50 stopniach temperatury przy wlaczonym kotle :) A czasami na cementowni, w zimie po 12 godzin dziennie, gdzie sa takie substancje żrące (kinkiel bodajze sie to nazywa) ze krew mi z nosa leciala jak sie nawdychalem, plus okolo godziny jazdy w kazda strone, bo to bylo w dzialoszynie... i uwierz mi ze robilem na mrozach nie gorszych niz tej zimy :)
          Mysle ze malo jest stanowisk pracy ktore by przebily pod wzgledem trudnosci te na ktorych robilem :) i mysle ze do cholery sa jakies normy !!!
          Przetyralbym te 9 miechow na stazu, ale bez przesady ze takie lamusy tam siedza w tym UP ze nawet nie potrafia odpowiednniej oferty zaproponowac ;] Bo kiedy kieruja na staz, to powinna byc praca pewna ze mnie tam przyjma ;]
          ja nie wymagam cudow, wymagam tylko zeby porzadnie cos zrobili, rozumiesz? Jezeli juz zrozumialas, to prosze Cie, nie czyn tak haniebnych komentarzy :)
    • Gość: prawie operator Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 17:27
      Nieprawda, że UP jest złe i źle pracuje. Sam jestem bezrobotny już prawie 2
      lata, jetem po studiach ale mam grupę inwalidzką i nie mogę pracować w pełnym
      wymiarze godzi. Ostatnio pani z UP zaproponowała mi bym zapisał sią na kurs to
      łatwiej znajdę pracę. Zaproponowała nawet kurs operatora wózków widłowych. I kto
      tu mówi, że się nie starają? Przecież zaproponowała a ja śmiałem odmówić.
      • Gość: Przeciwnik PUP Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 23:45
        To faktycznie sukces! Operator wózka widłowego z wyzszym wykształceniem. To Ci dogodzili. rozumiem, ze wzieli pewnie wykształcenie pod uwage. PUP to badnda i....ów
        • Gość: Malak_Al_Rahim Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.06, 08:38
          Idiotą jest ten kto tak uogólnia. Ostre słowa łatwo przychodzą. A rzeczywistość
          nie jest czarno biała. Operator wózka widłowego z wyższym? A co w tym dziwnego
          przy obecnym bezrobociu. Sam znam dwóch absolwentów prawa UJ - studia dzienne -
          z których jeden jest właśnie operatorem wózka a drugi magazynierem. I cieszą
          się że mają pracę. Teraz prawników jak psów. A PUP działa na takim poziomie na
          jakim całe państwo. Skoro walka z bezrobociem to tylko oblicznie czy procentowo
          spadło - a jak macie znajomych w PUP to spytajcie jakie panstwo ma metody na
          wykazywanie spadku procentowego - to jest jak jest. Tu nie potrzeba kursów jak
          krawat wiązać na wizytę u pracodawcy tylko trzeba takie warunki stworzyć by ten
          pracodawca mógł nowych ludzi przyjąć. Co do staży - owszem są w pewnym stopniu
          wykorzystaniem "za darmo" absolwentów ale jednocześnie dają dużą szansę na
          właśnie - zatrudnienie stałe po stażu. Jak pracodawca cie pozna z dobrej strony
          masz duże szanse. Wielu z moich znajomych dostało tak pracę -wtedy były to
          roboty publiczne - 94r. i pracują do dziś na stałe. Nic nie jest czarno - białe.
          • Gość: cyk Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.06, 10:43
            Tak, tu sie z Toba zgodze, licza sie kazde kwalifikacje zwiekszajace mozliwosc znalezienia pracy. Z mila checia bym zrobil taki kurs i wiem ze na pewno bym gdzies wtedy dostal prace, bo nieraz poczta pantoflowa trafialy do mnie wiesci o mozliwosci pracy na wozkach widłowych, ale wydaje mi sie ze jak sam nie uzbieram na taki kurs i sam sobie go nie zrobie, to UP mi w tym nie pomoze na pewno...
          • Gość: koleżanka z pracy do Malak_Al_Rahim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.06, 01:03
            Dziwi mnie Twoja wypowiedź w pierwszej części tekstu. Sam przecież jesteś
            prawnikiem. To, że pracujesz w Urzędzie i na codzień zajmujesz się zagadnieniem
            bezrobocia a jednocześnie tak myślisz dyskredytuje Cię w moich oczach. Spróbuj
            znaleźć się po drugiej stronie. Czy będąc operatorem wózka widłowego, po
            renomowanej uczelni, nie używałbyś tzw. ostrych słów? Czy tak łatwo pisałbyś:
            >A co w tym dziwnego?< Zarobki operatora wózka widłowego lub magazyniera nie
            są wysokie. Są byle jakie. Wniosek: Twoi znajomi mają niewysokie wynagrodzenie
            i brak satysfakcji z pracy. Nie wierzę, by absolwenci po UJ cieszyli się z
            pracy operatora wózka lub magazyniera. Prędzej czy później będą szukać innego,
            dającego satysfakcję i lepsze zarobki, zatrudnienia. No chyba, że są idiotami.
            Reasumując: wydaje mi się, że właśnie Tobie, ze względu na pozyję zawodową, nie
            wolno myśleć: >A co w tym dziwnego <.
            Lubię Twoje pełne humoru oraz niebanalne spojrzenie i chętnie czytam Twoje
            komentarze ale w tym temacie nie zabłysnąłeś inteligencją. Poza tym wszystko ok.
    • saturna Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo 15.02.06, 20:53
      Najdziwniejsze jest to że prywatne urzędy znajdują pracę czerpiąc z tego tytułu
      jako pośrednicy olbrzymie pieniądze ,zatrudniając za grosze w takich firmach
      między innymi jak TRW.
      • Gość: staż Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.06, 12:59
        ja chciałam iśc na staż ale że 2 lata wześniej na półrocznym już byłam(a można
        być na stażu rok) to Pani z 204 stwierdział ze nie mogę iść mimo iż miałam
        odpowiednia kwalifikcje do odbycia stazu w danej firmie(szukali inżynierów) i
        skierowała na niego osobę która jest historykiem ale na stażu nie była -
        bezsensu ale cóż takie ta Panie są
    • Gość: jl CO ZA BEZCZELNOŚĆ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 23:49
      takiego chamskiego prostactwa dawno tu na forum nie czytałem. tylu jest ludzi
      którzy przymieraja głodem i chcieliby zarobic te 500 złotych ze trzeba byc
      bezczelnym prostym wypasionym i leniwym chamem żeby cos takiego napisac. a moze
      nie ma bezrobocia w Polsce??
      • Gość: cyk Re: CO ZA BEZCZELNOŚĆ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.06, 01:13
        Facet, naucz sie interpretowac wypowiedzi, zanim sie wypowiesz ;) A jak chcesz zebysmy sobie poublizali to napsisz na maila :)
        • Gość: A-Layne Re: CO ZA BEZCZELNOŚĆ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.06, 15:16
          Taa..najlepiej jest wkurzać sie na cały świat że jeden z drugim nie ma pracy.Dla
          wielu osób byłoby "zajefajnie" żeby po zwykłym ogólniaku dostać pracę za jakieś
          5000(brutto)+służbowy samochód, komórka no i mieszkaniem też by nie pogardził(a).
          Ja też najpierw bujałam sie na stażu (za jeszcze mniejsze pieniądze niż
          obecnie,gdyż było to kilka lat temu)ale po stażu zatrudniono mnie tam na
          stałe.Myślę że warto było się pomęczyć przez roczek.Teraz cieszę się z tego, co
          mam bo wiem jakie są realia na rynku pracy. Kolorowo nie jest i nie zapowida się
          żeby było lepiej niestety...
          Pozdrawiam wszystkich - optymistów jak i sfrustrowanych...Aha!Nie wrzucajcie
          wszystkich pracowników PUP do "jednego wora"
    • singielek1 Re: Powiatowy Urząd Pracy - kolejna porażka. 19.02.06, 10:15
      cyk@tenbit.pl przyłączam się do Twoich pozdrowień i na ręce Pana Dyrektora PUP
      składam je także Paniom z pokuju 203. Częstochowa zaczyna być liderem w
      stosowaniu nowych patologii na rynku pracy. Konkretnie chodzi o tzw. lichwę
      płacową, ageizm i niewolnictwo (!) zjawiska rozpowszechniane przez agencje
      pracy czasowej, które dzięki temu dobrze prosperują. Interesujący może być
      podział zysków w takich agencjach. Zjawiska te są już prawnie zdefiniowane w
      krajach demokracji zachodniej jako Lohnwucher. U nas jeszcze da się na tym
      nieźle zarobić.

      Poniżej informuję o stanowisku Federalnego Ministerstwa Gospodarki Pracy
      odnośnie używanego w RFN terminu prawnego – „Lohnwucher”. Oznacza on wypłacanie
      pracownikom tak zaniżonych wynagrodzeń, że stoi to w sprzeczności z przyjętymi,
      dobrymi obyczajami, które muszą być przestrzegane zgodnie z §§ 134 i 138
      niemieckiego Kodeksu Cywilnego (Bürgerliches Gesetzbuch). Czy przypadek taki ma
      miejsce, każdorazowo rozstrzyga sąd. Według dotychczasowego orzecznictwa
      niemieckiego przedsiębiorstwa były oskarżane o Lohnwucher, gdy wypłacały
      wynagrodzenia o więcej niż jedną trzecią niższe od stawek płacowych określonych
      w układach zbiorowych. Znane są przypadki i firmy w Częstochowie, które z
      nadwyżką spełniają te kryteria, nawet te polecane przez PUP.

      Jeśli uzgodnienie płacowe wskutek niezgodności z §§ 134, 138 Kodeksu Cywilnego
      okazuje się nieważne, wówczas, na podstawie § 612 ust. 2 Kodeksu Cywilnego
      powstaje zobowiązanie płacowe wynikające z porównania z wynagrodzeniem w
      zbliżonym branżowo zakładzie lub układzie zbiorowym. Wiadomo o jakie firmy
      chodzi.

      Kolejny przekręt to znany Arbeitnehmerüberlassung czyli niedozwolone użyczanie
      siły roboczej. Jest on ścigany z urzędu w oparciu o ustawę
      Arbeitnehmerüberlassunggesetz czyli ustawę o zapobieganiu podnajmowaniu siły
      roboczej.

      Może kogoś to zainteresuje, ale istnieje coś takiego jak ageizm za słownikiem
      PWN "ageizm (ang. ageism), uprzedzenie wobec ludzi starszych pod względem
      negatywnych stereotypów, podobne do rasizmu i seksizmu". Specjalizuje się w tym
      pewna znana agencja pracy posiadająca nawet certyfikat ISO. Większość jej ofert
      jest rygorystycznie obwarowana limitem wiekowym.

      Ponadto pułapki w postaci unikania umów o pracę i zastępowanie ich umowami
      cywilno-prawnymi i inne przekręty za przyzwoleniem Powiatowego Urzędu Pracy w
      Częstochowie i niedoinformowaniem Państwowej Inspekcji Pracy. PUP zabezpiecza
      się klauzulą wydrukowaną na czerwono na ofertach informacyjnych: „Powiatowy
      Urząd Pracy nie odpowiada za warunki pracy zawarte w ofercie”. Ilość tych
      rzekomych ofert nie przechodzi w jakość. Specjalizuje się w tym pewna firma z
      Olsztyna nr oferty PUP 50/06 z dn. 17.01.2006, deklarowany stosunek pracy:
      umowa o pracę na czas określony. Namiejscu okazuje się, że właściciel mz zasadę
      zatrudniania na umowę-zlecenie, mimo iż polskie prawo odróżnia umowy o pracę od
      umów cywilnoprawnych (czyli takich, których zasady zawierania zostały określone
      nie w Kodeksie pracy, a w Kodeksie cywilnym). Na czym polega różnica? W
      Kodeksie pracy wyraźnie określono, że praca w ramach umowy o pracę musi być
      m.in. wykonywana pod kierownictwem przełożonego, w określonym przez niego
      miejscu i czasie oraz w określony przez niego sposób. Pracownik ma obowiązek
      starannego wykonywania pracy (a nie osiągnięcia jakiegoś rezultatu) i nie może
      powierzyć jej wykonania innej osobie.

      Ważne cechy umowy zlecenia:
      * brak podporządkowania pracodawcy,
      * pracę może świadczyć nie tylko osoba fizyczna, ale i podmiot gospodarczy
      (firma),
      * nie obejmuje jej ustawowe minimum wynagrodzenia i jest ono wypłacane z dołu
      (czyli po wykonaniu pracy),
      * nie ma ograniczeń w liczbie kolejnych takich umów,
      * zleceniodawca nie udziela urlopu, nie wypłaca odprawy, nie płaci za czas
      choroby.

      Są poważne firmy w Częstochowie, które w ramach lokalnego patriotyzmu
      ogłoszenia o rekrutacji zamieszczają w dodatku katowickim GW lojalnie pomijając
      dodatek częstochowski czy PUP !
      A bezrobocie wzrosło i będzie rosło.
      www.erzeszow.pl/1869,3409,3555/3555/?PHPSESSID=b66c31d237b2d04286354deded25c962

      Może trochę odbiegłem od meritum sprawy ale warto przyjrzeć się dokładniej
      liderom na naszym rynku pracy i ich zyskom (umożliwiającym przemieszczanie się
      w różnych rankingach) aby w przyszłości wiedzieć z kim warto się wiązać żeby
      tworzyć trwałe miejsca pracy z godziwą zapłatą.

      • Gość: Kamikadze Re: Powiatowy Urząd Pracy - kolejna porażka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 18:45
        podbijam
    • Gość: ghost Re: Urząd pracy - strata czasu, pieniedzy i nerwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.06, 19:05
      pozdrawiam cyk@tenbit.pl i mówię że masz całkowitą rację i inni też

      ale takie osoby co piszą " jak nie chcesz to sie nie rejestruj lub po co po
      ubezpieczenie to tepaki "

      te baby co siedzą w UP to tłuste stare małpy z byłej nomenklatury które w
      najbliższy czwartek będą się obżerać paczkami które zakupi dyrekcja UP za
      pieniadze tych co jeszcze pracują i w dupie mają wszystkich co tam przychodzą

      ale jest rada : poznaj którąś z tych małp osobiście a w ciągu tygodnia
      dostaniesz prace zgodnie z twoimi kwalifikacjami

      taka polska właśnie

      wiem co pisze bo znam niestety takie osoby co pracują za protekcją ,nawet jeśli
      są to oferty na czas określony to i tak po tym okresie dostają następną robote
      itd. a ty prosty człowieku możesz tam sie zachodzić

      a jeszcze jedno wiesz czemu wysyłali cię tam i z powrotem ?? bo ta baba co cię
      wysyłała to też pracuje po znajomości i wcale nie jest przygotowana do tej pracy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka