Gość: anka Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 24.01.03, 01:54 zdecydowanie sex :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mundek Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: 217.97.140.* 24.01.03, 08:49 zdecydowanie oprocz dragow :D reszta jest cool :)!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kik Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.03, 14:30 Gość portalu: anka napisał(a): > zdecydowanie sex :) Tylko ze mną mała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fO}{ Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.21.pl 24.01.03, 11:06 Oczywiscie seks, chociaz potańcować tez czasem warto :D, dragi jak dla mnie odpoadaja :| PZDR Lotnik ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bubelek Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.pleszew.sdi.tpnet.pl 24.01.03, 11:53 Lotnik Lotnik ;d jak zawsze trudne pytania zadajesz.. ja jestem za sexem w 100% :D w 10% za narkotykami zreszta znasz moje zdanie :D a rock'n'roll na calego =] pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moris-son Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.darkstar.pl 24.01.03, 12:32 ja tam juz wszystkiego probowalem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: kompleksy chlopcow z prowincji ! IP: *.look.ca 24.01.03, 13:28 A do Anki; ( przyjmuje ze pod tym nikiem kryje sie niewiasta ) Powiedz mi kogo interesuja buzujace w twej glowie hormony ? Gratuluje takiej zony "niezle podmoczonej przez innych". Gratuluje wyboru takiemu meszczyznie dla ktorego nasza Ania stala sie calym sensem zycia ! To co mogla miec najcenniejsze dla ciebie czyli siebie sama, wlasne cialo, oddala inn. Bo zycie to nie jest bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Flupi Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 24.01.03, 13:49 Jak najbardziej tak. Seks każdemu się przyda, narkotyki wzależności jakie są to narkotyki ale ujdzie i zamiast rock n'rolla to reggae i wtedy jest całkowity odjazd. Pozdrawiam wszystkich i życzę samych pozytywnych wibracji. IRIE!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kik Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.03, 14:29 Co to miało znaczyć koleś? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.look.ca 24.01.03, 20:44 Kik napisał > Co to miało znaczyć koleś? .................................. Pytam tylko; czy byla moczona przez innych ? Ja chyba nie pomylilem tematu. Chcieliscie przeciez rozmawiac na temat seksu. Wiec rozmawiajmy dalej...bardzo was prosze ! ....myslales ze jestes wyjatkiem ?..czas wydoroslec ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Axl Rose Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.cstnet.pl / 192.168.111.* 25.01.03, 16:11 Zdecydowanie wszystko! To przecież seks i narkotyki stworzyły rock n' roll!! Wiec jak możemy wspominać o nich osobno lub wybierać?Gdyby nie seks i narkotyki nie było by rocka :)) A w życiu trzeba wszystko przetestować!! Keep on rockin' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.look.ca 26.01.03, 07:25 Nie martwia mnie ale smiesza zaistniale w polskim zyciu spolecznym kulturowe dysproporcje. Czym w Polsce zajmuja sie starsi tym tutaj zajmuja sie dzieci. Gdy przed ponad dwudziestu laty poraz pierwszy wyjechalem do pewnego odleglego systemem od komunistycznego PRL-u, jednego z zachodnich krajow, poznalem mlodego czlowieka w wieku 27-u lat. Moja rodzina zaaranzowala spotkanie z nim na pewien sobotni wieczor. Wedlug jej opisu byl to ktos bardzo wazny z olbrzymimi mozliwosciami w zyciu i w instytucji w ktorej pracowal. Wiazalem z jego osoba wielkie nadzieje, zalatwienia mi jakiejs pracy. Byl menagerem w bardzo powaznej korporacji. Nie moglem sie doczekac tego spotkania. Robilem wszystko by o tym zapomniec. Wstawalem wczesnym rankiem odwalalem jakies zajecia wokol domu, w ktorym mieszkala moja kuzynka i ktore do mnie nie nalezaly, a reszte dnia spedzalem w bibliotece, wluczac sie po roznych zakamarkach miasta, naturalnie szukajac potwierdzenia na funkcjonowanie w zyciu tego spoleczenstwa seksu, narkotykow i rock n' roll-a. Naturalnie zaciekawiony; czym zyje czlowiek tego "zgnilego zachodu" ? W koncu nadszedl ow wieczor. Mlody czlowiek zaparkowal swego Rolls-Roys'a na podjezdzie pod domem i wbiegl po schodach na taras. Tak doszlo do pierwszego naszego spotkania z Mike. Rzeczywiscie byl to ktos bardzo przebojowy, sympatyczny w obyciu, otwarty, nie kluczacy, nie zwodzacy i nie unikajacy patrzenia komus w oczy, umiejacy zartowac. Mnie robilo sie niedobrze na jego przyjazne otwarte zachowanie do jakiego nie bylem przyzwyczajony. Tam w kraju, ktory opuscilem na krotko nadal propagandowo podsycano walke klas, wszelkimi mozliwymi sposobami szukano wrogow ustroju, jatrzono i dzielono spoleczenstwo i wydaje sie ze zostalo to do dzis. Wychodzac bodajze po trzech godzinach zaprosil kuzynke z mezem i mnie na party jakie mialo odbyc sie w wydziale informatyki i nowych technologii w tydzien po tym pamietnym pierwszym spotkaniu. Bardzo pouczajacych dla mnie takich spotkan odbylo sie jeszcze kilka, po ktorych wychodzilem na ugietych nogach i z glowa jak balon, nie mogac przyjac wiecej informacji. Kolejne wieczory mijaly na wyczekiwaniu nowych wiesci z Polski, a glownie spod oflagowanej bramy Stoczni Gdanskiej. W oczekiwanie na Strajk Generalny, ktorego konsekwencja mial byc Stan Wyjatkowy. Mijaly na zazartych dyskusjach utrzymanych w patriotycznym klimacie, polityki czy filozofii zycia. W weekend,y wpadal Mike z piecioletnim synkiem zabierajac mnie, nudzacego sie mlodego studenta z Polski. Ilez ja dzieki niemu zobaczylem ciekawych rzeczy choc pracy nie zalatwil ze wzgledu na moj jeszcze slaby j.angielski. Ktorejs niedzieli pojechalismy w nadmorski rejon pelen kawiarni, kwiatow, sklepikow z antykami, ktore zawsze mnie interesowaly, szukajac w nich kunsztu kultury materialnej tej jakze odleglej od mojej cywilizacji. Pamietam ze tego dnia ogladalismy stare, po romanskie fortyfikacje, pozniej caly obiekt wiekowego mlyna w ktorym miescila sie przestrzenna kawiarnia polaczona ze sklepem z pamiatkami. Opuscilismy wlasnie ow stary mlyn i zmierzalismy w kierunku rzezby Henry Moora ustawionej jak dobrze pamietam posrodku grobli. Wowczas Mike powiedzial "look this is another bull shit of Henry that's what today they call art" (Zobacz oto nastepne gowno H.M. to co oni obecnie nazywaja sztuka) i zapamietalem jeszcze ta melodje bo w ty momencie jego synek podkrecil swoj maly tranzystorowy odbiornik i w takty przeboju zaczal robic rozne wygibasy. O powiedzialem ja znam ta melodje u nas to leci na okraglo na dyskotekach i przy niej tancza dorosli. Tak ?.... z niedowierzaniem powiedzial Mike. A oni przy niej bawia sie w przedszkolach. Robiac lekki ruch glowa wskazujac pieciolatka. Powazni ludzie u nas nie sluchaja tych bzdur. Chcesz to w nastepny piatek z panstwem Clun i Rick Madone wybierzemy sie do Opery. Swietnie odpowiedzialem udajac tez ze jestem fascynatem opery. Ale tego tematu juz nie podjalem, chyba wiecie dlaczego ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lotnik Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.premex.pl 26.01.03, 12:20 Gość portalu: Filip napisał: i zapamietalem jeszcze ta melodje bo w ty momencie jego synek podkrecil > > swoj maly tranzystorowy odbiornik i w takty przeboju zaczal robic rozne > wygibasy. O powiedzialem ja znam ta melodje u nas to leci na okraglo na > dyskotekach i przy niej tancza dorosli. Tak ?.... z niedowierzaniem powiedzial > Mike. A oni przy niej bawia sie w przedszkolach. Robiac lekki ruch glowa > wskazujac pieciolatka. Powazni ludzie u nas nie sluchaja tych bzdur. Chcesz to > w nastepny piatek z panstwem Clun i Rick Madone wybierzemy sie do Opery. > Swietnie odpowiedzialem udajac tez ze jestem fascynatem opery. Ale tego tematu > juz nie podjalem, chyba wiecie dlaczego ? Ciekawy jestem czego słuchał ten dzieciak... Ale jest to przykład na to, że dorośli ludzie w Polsce nie są tak dojrzali jak np. Kanadyjczycy. To na pewno zależy także od mentalności. Któż w Polsce chodzi do filharmonii czy do teatru? Tylko Ci, co się naprawdę tym interesują, lub nieliczne osoby które pójdą od czasu do czasu na jakiś spektakl, byleby komuś pokazać "że się było w teatrze". Generalnie najbardziej nam odpowiadają imprezy domowe przy alkoholu, smacznym jedzeniu, prostej muzyce (disco polo, które jeszcze długo będzie gościć na wsiach, ale w miastach także, choć w mniejszym stopniu), młodzież natomiast wybiera bary, dyskoteki, lub najtańsze opcje, czyli tanie winko, ławka, magnetofon. Ciekawy jestem, czy kiedyś się to zmieni, a nawet jeśli to chyba nie za 10 lat ale za 50 lub 100... Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mundek Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: 217.97.140.* 27.01.03, 10:29 . To na pewno > zależy także od mentalności. Któż w Polsce chodzi do filharmonii czy do teatru? J chodze do filharmonii bo tam jest tera jedyne w czewie kino :) > Tylko Ci, co się naprawdę tym interesują, lub nieliczne osoby które pójdą od > czasu do czasu na jakiś spektakl, byleby komuś pokazać "że się było w teatrze". Niekoniecznie tak naprawde to u nas sa ludzie spragnini kultury przez duze K ale jest to mniejszosc i ja tez do niej nie naleze :/ > Generalnie najbardziej nam odpowiadają imprezy domowe przy alkoholu, smacznym > jedzeniu, prostej muzyce (disco polo, które jeszcze długo będzie gościć na > wsiach, ale w miastach także, choć w mniejszym stopniu) wystarczy wsluchac sie w teksty angielskiego popu i innych pokrewnych - to jest to samo co spiewaja BOYS,TOP ONE, czy SHAZZA i inni tylko ze spora czesc nie rozumie po angielsku a muzyka jest ladniejsza bo naszych nie stac na nic wiecej jak syntezator (przyklad stachurskiego spiewa pierdoly latwa muzyczke ale jemu sie udalo i nie zaliczaja go disco z pola , młodzież natomiast > wybiera bary, dyskoteki, lub najtańsze opcje, czyli tanie winko, ławka, > magnetofon. Ciekawy jestem, czy kiedyś się to zmieni, a nawet jeśli to chyba > nie za 10 lat ale za 50 lub 100... Ja tez wole tansze opcje ale to z powodu raczej bezbarwnosci czestochowskich knajp roznia sie wystrojem a muza ta sama - choc sa mile wyjatki (ja polecam SANTA FE), zreszta jak chcesz pogadac z dziewczyna w spokoju to lepiej posiedz w domu bo nie ma gdzie isc, jak chcesz pogadac z kumplami to o ile nie maja bamberskich gustow to tez wybieraja tansza opcje przecierz chodzi wtedy o to zeby pogadac a przy okazji troche sie rozluznic. > Pozdrawiam. JA rowniez pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lotnik Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.premex.pl 27.01.03, 11:08 Gość portalu: mundek napisał(a): > wystarczy wsluchac sie w teksty angielskiego popu i innych pokrewnych - to jest > > to samo co spiewaja BOYS,TOP ONE, czy SHAZZA i inni tylko ze spora czesc nie > rozumie po angielsku a muzyka jest ladniejsza bo naszych nie stac na nic wiecej > > jak syntezator (przyklad stachurskiego spiewa pierdoly latwa muzyczke ale jemu No tak, zgadzam się z Tobą absolutnie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mentlik Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.darkstar.pl 28.01.03, 11:26 Gość portalu: Filip napisał(a): > Nie martwia mnie ale smiesza zaistniale w polskim zyciu spolecznym kulturowe > dysproporcje. Czym w Polsce zajmuja sie starsi tym tutaj zajmuja sie dzieci. > Gdy przed ponad dwudziestu laty poraz pierwszy wyjechalem do pewnego odleglego > systemem od komunistycznego PRL-u, jednego z zachodnich krajow, poznalem > mlodego czlowieka w wieku 27-u lat. Moja rodzina zaaranzowala spotkanie z nim > na pewien sobotni wieczor. Wedlug jej opisu byl to ktos bardzo wazny z > olbrzymimi mozliwosciami w zyciu i w instytucji w ktorej pracowal. Wiazalem z > jego osoba wielkie nadzieje, zalatwienia mi jakiejs pracy. Byl menagerem w > bardzo powaznej korporacji. > Nie moglem sie doczekac tego spotkania. Robilem wszystko by o tym zapomniec. > Wstawalem wczesnym rankiem odwalalem jakies zajecia wokol domu, w ktorym > mieszkala moja kuzynka i ktore do mnie nie nalezaly, a reszte dnia spedzalem w > bibliotece, wluczac sie po roznych zakamarkach miasta, naturalnie szukajac > potwierdzenia na funkcjonowanie w zyciu tego spoleczenstwa seksu, narkotykow i > rock n' roll-a. Naturalnie zaciekawiony; czym zyje czlowiek tego "zgnilego > zachodu" ? > W koncu nadszedl ow wieczor. Mlody czlowiek zaparkowal swego Rolls-Roys'a na > podjezdzie pod domem i wbiegl po schodach na taras. > > Tak doszlo do pierwszego naszego spotkania z Mike. Rzeczywiscie byl to ktos > bardzo przebojowy, sympatyczny w obyciu, otwarty, nie kluczacy, nie zwodzacy i > nie unikajacy patrzenia komus w oczy, umiejacy zartowac. > Mnie robilo sie niedobrze na jego przyjazne otwarte zachowanie do jakiego nie > bylem przyzwyczajony. > Tam w kraju, ktory opuscilem na krotko nadal propagandowo podsycano walke klas, > > wszelkimi mozliwymi sposobami szukano wrogow ustroju, jatrzono i dzielono > spoleczenstwo i wydaje sie ze zostalo to do dzis. > > Wychodzac bodajze po trzech godzinach zaprosil kuzynke z mezem i mnie na party > jakie mialo odbyc sie w wydziale informatyki i nowych technologii w tydzien po > tym pamietnym pierwszym spotkaniu. Bardzo pouczajacych dla mnie takich spotkan > odbylo sie jeszcze kilka, po ktorych wychodzilem na ugietych nogach i z glowa > jak balon, nie mogac przyjac wiecej informacji. > > Kolejne wieczory mijaly na wyczekiwaniu nowych wiesci z Polski, a glownie spod > oflagowanej bramy Stoczni Gdanskiej. W oczekiwanie na Strajk Generalny, ktorego > > konsekwencja mial byc Stan Wyjatkowy. Mijaly na zazartych dyskusjach > utrzymanych w patriotycznym klimacie, polityki czy filozofii zycia. > > W weekend,y wpadal Mike z piecioletnim synkiem zabierajac mnie, nudzacego sie > mlodego studenta z Polski. Ilez ja dzieki niemu zobaczylem ciekawych rzeczy > choc pracy nie zalatwil ze wzgledu na moj jeszcze slaby j.angielski. Ktorejs > niedzieli pojechalismy w nadmorski rejon pelen kawiarni, kwiatow, sklepikow z > antykami, ktore zawsze mnie interesowaly, szukajac w nich kunsztu kultury > materialnej tej jakze odleglej od mojej cywilizacji. > Pamietam ze tego dnia ogladalismy stare, po romanskie fortyfikacje, pozniej > caly obiekt wiekowego mlyna w ktorym miescila sie przestrzenna kawiarnia > polaczona ze sklepem z pamiatkami. Opuscilismy wlasnie ow stary mlyn i > zmierzalismy w kierunku rzezby Henry Moora ustawionej jak dobrze pamietam > posrodku grobli. > Wowczas Mike powiedzial "look this is another bull shit of Henry that's what > today they call art" (Zobacz oto nastepne gowno H.M. to co oni obecnie nazywaja > > sztuka) i zapamietalem jeszcze ta melodje bo w ty momencie jego synek podkrecil > > swoj maly tranzystorowy odbiornik i w takty przeboju zaczal robic rozne > wygibasy. O powiedzialem ja znam ta melodje u nas to leci na okraglo na > dyskotekach i przy niej tancza dorosli. Tak ?.... z niedowierzaniem powiedzial > Mike. A oni przy niej bawia sie w przedszkolach. Robiac lekki ruch glowa > wskazujac pieciolatka. Powazni ludzie u nas nie sluchaja tych bzdur. Chcesz to > w nastepny piatek z panstwem Clun i Rick Madone wybierzemy sie do Opery. > Swietnie odpowiedzialem udajac tez ze jestem fascynatem opery. Ale tego tematu > juz nie podjalem, chyba wiecie dlaczego ? tylko kogo qwa obchodza Twoje wywody zadzwon lepiej na jakis telefon zaufania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lotnik Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.premex.pl 28.01.03, 16:52 A ja wybieram wszystko, z pominięciem narkotyków. Chyba, że jak pojadę na Jamajkę lub do Holandii to się zmechacę w Coffee Shopie i posłucham sobie reggae z przyjaciółmi. Myślę że taki grzech jest do wybaczenia :) Dziękuję za wypowiedzi i Gorąco Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yeny Re: Seks, narkotyki czy rock n' roll? IP: *.xtreme.net.pl 28.01.03, 17:06 czesc No coz u nas sluchaja ludzie dziecinnych melodii... Jakos w to nie moge uwierzyc. Wynika to z tego ze pewnie obracales sie w takim towarzystwie w ktorym nie sluchalo sie takich rzeczy. Jesli w Polsce dostalbys sie dostalbys sie jako obcokrajowiec w klimaty krakowskie tez pewnie mialbys skrzywiony poglad na kulture i mentalnosc Polakow (nie mowie ze bylby to zly poglad). Nie moge tez uwierzyc w te teze ze wzgledu na "wspaniale" i jakze "dorosle" filmy reprezentujace "wysoka" kulture zachodu. Cos mi sie wydaje ze wpadles w kanal stereotypow. Chetnie posluchalbym glosow innych ludzi bedacych w rzeczonej Kanadzie. Wtedy mozna by miec pelny i w miare obiektywny obraz mentalnosci "zachodu". pa yeny Odpowiedz Link Zgłoś