Gość: mateusz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.11.06, 09:42
Przejeżdżałem dzisiaj rano przez Jana Pawła dwa razy,o godz 7.30 i 8.30.
Za pierwszym razem w okolicach kładki żadnej ekipy remontowej nie było widać.
Myśl taka przyszła mi do głowy,że pewnie zaczynają robotę o ósmej.Po prostu
nie widzą potrzeby pospiechu bo takowy szkodzi na zdrowie psychiczne i
fizyczne. Jednak o godzinie 8.30 dalej żadnego pracownika w okolicach kładki
nie uświadczyłeś.
Najprościej więc było panowie remontowcy zamknąć dla ruchu jedną jezdnię
pozostawiając kierowców na pastwę losu i polskim zwyczajem postawić parę
znaków i nie spiesząc się udawać,że coś się dzieje. A pod kładką masakra
,sznur w żółwim tempie posuwających się samochodów.
Taka polska metoda pracy naszych drogowców.