Dodaj do ulubionych

budować czy kupować M

10.02.07, 16:09
W związku z rosnącymi nieustannie i bez opamietania cenami mieszkań zaczynam
rozważać wariant drugi zakup działki i rozpoczęcie budowy małego domu (ok. 100
m2. Proszę o okreslenie kogoś , kto jest w trakcie budowy lub właśnie ją
zakończył,jaki jest orientacyjnie koszt całego przedsięwzięcia. Może znacie
jakąś tanią i solidną firmę, która może postawić dom?
Obserwuj wątek
    • Gość: gość Re: budować czy kupować M IP: *.trustnet.pl 10.02.07, 20:36
      tania i solidna to sprzeczności. Polecam budowę zdecydowanie bardziej się
      opłaca. Realny koszt budowy domu to ok 1400/m2 ze stolarką tynkami i
      posadzkami. Pozostaje wykończenie ale to już odrębna historia. Biorąc pod uwagę
      ceny mieszkań na rynku w budynkach wielorodzinnych to i tak taniej.
    • dudi_82 Re: budować czy kupować M 11.02.07, 00:20
      Zdecydowanie budować. Mnie to czeka dopiero za parę lat ale na dzień dzisiejszy
      zdecydowałbym się na budowę. Za te parę lat pewnie też decyzji nie zmienię. Dom
      100m2 w stanie surowym zamkniętym to koszt w granicach 50-70tys. Nawet jeśli
      budowa wyjdzie drożej (a wcale tak być nie musi) to zawsze jesteś na swoim i
      rano z kawką wychodzisz na swój mały ogródek a nie za oknem kuchni oglądasz
      srające psy. Wieczorkiem robisz grilla a nie siedząc w pokoju w bloku wdychasz
      dym palanta z dołu, który grilla rozpalił na balkonie. Są też minusy - jak Ci
      się leje na głowę to Twój problem a nie spółdzielni.
    • Gość: aaa Re: budować czy kupować M IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.07, 12:16
      Jestem w trakcie budowy i powiem, że 50 czy 70 tyś. nie starczy( nawet przy
      własnej pracy tzn.pomocnika). Jeśli masz już działkę (jeśli nie to polecam poza
      Czę- wą bo będzie taniej, a samochodem i tak sobie dojedziesz)i sam czy z pomocą
      rodziny chcesz budować( co szczerze polecam, bo jesteś " na swoim")wystarczy
      zamówić dobrego murarza, ewentualnie kogoś do pomocy i przygotować na stan
      surowy zamknięty ok.100 tyś.zł.Można mieć mniej i rozłożyć budowę na kilka
      lat.Dalsze pieniądze są potrzebne na wykończenie.W rodzinie wybudowali mały
      domek (płacąc tylko murarzowi)3 lata temu za ok.120-130 tyś.zł(całkowity
      koszt).Są tam 2 pokoje, salon z kuchnią, łazienka i małe pomieszczenie
      gospodarcze. Mogę polecić fachowca z poza Czę-wy.
      • Gość: xx Re: budować czy kupować M IP: *.imi.pcz.pl 11.02.07, 12:20
        Ta cena budowy z pewnoscia juz jest nieaktualna.

        Wowczas takie mieszkanie mozna bylo kupic za 70 tys.
        • Gość: budować!!!!! Re: budować czy kupować M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 12:40
          wszystkie kalkulacje wskazują, że budowa jest tańsza, tylko z gruntem -
          znalezienie nie jest łatwo, jest to przezież decyzja życiowa
          • Gość: xx Re: budować czy kupować M IP: *.imi.pcz.pl 11.02.07, 13:57
            W przypadku budowy domku "wlasnymi silami" nie liczysz swojego czasu i wysilku,
            ktory w tym samym czasie mozesz przeznaczyc na cos innego, chociazby na awans
            zawodowy czy zarabianie pieniedzy.

            Gdybys mial kupic domek pod klucz, wychodzi juz inaczej i kupno mieszkania
            staje sie czesto jedynym wyjsciem.
          • Gość: xx Re: budować czy kupować M IP: *.imi.pcz.pl 11.02.07, 14:02
            P.S. Majac domek stajesz sie tez "uwiazany" - utrzymanie domku wymaga wiecej
            wysilku i pracy.

            Wszedzie sa za i przeciw, wiec kazdy musi podjac decyzje na wlasna reke.

            Ja tylko chcialem zauwazyc, ze w Czestochowie z pewnoscia zaczna sie budowy
            nowych domow wielorodzinnych przy takiej koniunkturze.

            UM wydal juz nowe pozwolenia na buowe, widzialem tez ze zaczynaja sie pojawiac
            wykopy w kilku miejscach - to juz taka zasada dzialania rynku, gdy cos sie
            zaczyna oplacac i podaz nie nadaza za popytem :))

            • Gość: Obserewer Re: budować czy kupować M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.07, 17:54
              Wierzysz w budowę mieszkań ? wystarczy spojrzeć na szkielet Pod Jasą Górą, w
              2001 roku miały stać apartamentowce (ul.Pułaskiego, dawny park jordanowski,
              np.banku), stoi i straszy, działka też straszy, lokalizacja piękna i co z tego.
              Developer na Bahama i co dalej, czy ktoś coś z tym zrobi? podzielić ma małe
              działki i sprzedać pryw. będzie piękne osiedle..., rzucam temat
              • Gość: xx Re: budować czy kupować M IP: *.imi.pcz.pl 11.02.07, 20:43
                Twoj pierwszy przyklad w ogole nie jest trafiony, bo dotyczy czasow chyba
                jeszcze komuny - do tego to hotel, a nie mieszkania.

                Apartamentowce na Pulaskiego trafily na zly czas dla tego typu inwestycji.

                Caly czas cos sie jednak budowalo w Czestochowie - najwiecej na Parkitce
                (Bajda), ale nie tylko.

                Teraz takie inwestycje mieszkaniowe po prostu sie oplacaja, ceny rosna, ale
                jest tez popyt. Idealna sytuacja dla developerow - np. na Moscickiego pierwszy
                blok obarczony byl ryzykiem dla inwestora, a mieszkania w drugim rozeszly sie
                jak cieple buleczki.

                Apartamentowce na Wyszynskiego przy cenie 5000 wydawaly sie horrendalnie
                drogie, a teraz ta cena juz nie szokuje i wydaje sie ze kupujacy zrobili dobry
                interes. Inni ida za przykladem i jestem pewny ze w tym roku bedzie wyraznie
                wiecej nowych inwestycji developerow - to sie oplaca. Rowniez dlatego ze w
                zwiazku z rozbudowa TRW, budowa elektrowni, budowa Galerii, itd. zwiekszy sie
                zapotrzebowanie na mieszkania.

                Pulaskiego to dobra lokalizacja, ale to sprawa wlasciciela terenu - zreszta
                tego terenu szkoda na domki - tam wlasnie powinnny powstawac wieksze domy.

                Aha - tworzony jest plan zagospodarownia dla trojkata Sikorskiego, Bialska,
                Krzysztofa - pod budownictwo wielorodzinne spory kawalek terenu z tego bedzie.

    • Gość: adam Re: budować czy kupować M IP: 80.54.168.* 11.02.07, 21:42
      witajcie
      mam dzialeczke na granicy miasta przy wierzchowisku. podjałem decyzje ze bede
      chcial miec tam swoj dom, w związku z tym prosze o odpowiedz osob ktore są juz
      po załatwieniu spraw zwiazanych z pozwoleniem na budowę domu.
      jaki czas oczekiwania w naszym miescie na roznego rodazje decyzje opinie ktore
      doprowadzą do wydania ostatecznego pozwolenia??

      p.s. dodam tylko ze moja dzialka sąsiaduje juz wybodowanym domem sąsiada( to
      chyba wazne)

      pozdrawiam
      • Gość: Marco z Cz-wy Re: budować czy kupować M IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 12:41
        Ja mam działkę w pobliżu Twojej i na pozwolenie na budowę czekałem 5 tyg.
        • Gość: Alf Re: budować czy kupować M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 22:17
          to raczej reguła ok. miesiaca czeka się na pozwolenie
    • 42-200czestochowa Re: budować czy kupować M 12.02.07, 00:00
      Haandzi.
      Uważam, że stojąc przed dylematem kupić M... czy wybudować dom - ta druga
      opcja jest bardziej kusząca ale nie zawsze dostępna dla każdego.
      Ja jestem zwolennikiem budowy własnego domu od podstaw,(na własnej skórze
      przekonałem się co oznacza zakup domu do remontu lub rozbudowy). Nie piszę, że
      "niestety", bo to też bardzo emocjonujące i ciekawe przeżycie.
      Nie odpowiem Ci za ile możesz postawić dom. To zawsze będzie wartość
      orientacyjna, stanowiąca kompromis pomiędzy oczekiwaniami a dostępnością
      gotówki.
      Jedni moi znajomi zdecydowali się sprzedać mieszkanie za 100 tys.zł i
      rozpoczęli budowę na obrzeżach miasta. Włącznie z zakupem niewielkiej działki
      postawili mały domek (60 m.kw.) za 120 tys.zł. Osobiście nie wiem czy gra była
      warta świeczki. W końcu mieszkanie w bloku było niewiele mniejsze.Ważne, że
      oni sa zadowoleni.
      Mój kolega buduje w Częstochowie dom o pow 250 metrów i już wydał 200 tys.zł a
      do końca jeszcze hoohoo. Widząc jaki dach sobie funduje, śmiem twierdzić, że
      tylko czapka domu kosztować go będzie z 60 tysięcy z dużym ogonkiem. Inni
      znajomi kupili dom do rozbudowy sporo poza Częstochową za 80 tysięcy i już
      narzekają - że za daleko, że przebudowa wyniesie ich rząd wielkości więcej.
      Ja posiadam dom w trakcie "niekończącej się" rozbudowy, której tempo dyktuje
      dopływ gotówki i czas jaki mogę na nią poświęcić. Niektóre etapy zlecałem
      fachowcom, niektóre wykonywałem sposobem gospodarczym. Zaczynałem od domu z
      kamienia wapiennego o pow.50 m.kw. Dzisiaj jest to 100 metrów pow. użytkowej i
      na razie myślę skąd wziąć gotówkę na urządzenie terenu wokół domu.
      Zrezygnowałem z marzenia, jakim jest ogród zimowy- nie stać mnie. A cena?
      Cegła którą kupiłem w jednym sezonie, w następnym podrożała; stal budowlana
      kupowana była na raty - w jednym sezonie tanio, w kolejnym musiałem zgrzytając
      zębami skorzystać z kredytu by nie zostać z rozgrzebanym placem budowy. Drewno
      na więźbę dachową kupiłem w pniach za pół ceny dwa lata przed rozbudową. Nawet
      podliczając koszty tartaku wyszło taniej niż zakup na ówczesnym rynku. Byłem w
      tej komfortowej sytuacji, że miałem gdzie składować materiał i dzięki temu
      oszczędziłem na wahadle cenowym. Wpadłem jednak w pułapkę związaną z
      rzeczywistą wyceną poniesionych dotychczas kosztów. Na ile wycenić własną
      robociznę?, w jakich relacjach podać koszt postawienia ściany skoro materiał
      zakupiłem z upustem w jednym roku, postawiłem w następnym, a wykończyłem w
      zeszłym roku w nowych realiach cenowych. Sądzę, że prawdziwy wysiłek finansowy
      jaki poniosłem będę mógł określić po zakończonej budowie - kiedy wartość domu
      "od metra" oceni rzeczoznawca.
      • 42-200czestochowa Re: budować czy kupować M 12.02.07, 00:05
        Pewnie gdzieś w sieci znajdziesz jakieś kompleksowe omówienie "za i przeciw",
        ja postaram się napisać w skrócie co mnie skłoniło do zakupu domu do rozbudowy.

        1. Mieszkanie w bloku jest "przestrzenią wyznaczoną obcymi ścianami". Kupując
        płacisz za coś na co w dalszej perspektywie niewielki masz wpływ. Nie masz
        wpływu na dobór sąsiadów i otoczenia. Twoje prawo własności zamyka się w
        czterech ścianach i kończy się za drzwiami na wspólną klatkę schodową. Nawet
        na balkonie musisz liczyć się z tymi na górze i dole. Jakakolwiek awaria
        hydrauliczna u Ciebie lub u sąsiada powoduje pogorszenie wzajemnych relacji. I
        kwestia ubezpieczenia od OC niewiele tu zmienia. Twoja "twierdza" atakowana
        jest ze wszystkich stron przez powłóczących nogami sąsiadów, szum wodospadu
        uwalnianego po sąsiedzku; ujadającego kundla czy rozbrykane nie swoje
        latorośle. Pozorna korzyść z posiadania administracji zajmującej się budynkiem
        nijak się ma do minimalizacji opłat i zawsze jesteś w pozycji proszalnego
        dziadka. Nawet w miarę zgodna wspólnota lokatorów zawsze znajdzie pomiędzy
        sobą "czarną owcę" której to nie pasuje, na tamto się nie godzi; więcej
        energii tracisz na przekonywanie otoczenia niż to jest warte.

        2. Budując dom zaczynasz "życie od nowa". Są oczywiście tacy, którzy wolą
        zlecić to zadanie developerowi -to też jest jakieś rozwiązanie (ani lepsze
        ani gorsze). Minusem jest to, że późniejszej eksploatacji budynku będziesz się
        uczył samodzielnie; z czasem kupione rozwiazania przestaną cię
        satysfakcjonować - zaczniesz myśleć nad modernizacją (a to podnosi koszt
        inwestycji). Budując świadomie (nawet z projektu gotowego)musisz podejmować
        decyzje strategiczne. Ogrom wyzwania może i poraża. Począwszy od decyzji czy
        dom podpiwniczony, częściowo podpiwniczony czy na płycie po decyzję czy wybrać
        poddasze użytkowe, jaki rodzaj ogrzewania, czy wreszcie rzecz pozornie
        trywialną jak przekrój przewodu elektrycznego w garażu. Do tego dochodzi
        decyzja czy budujesz systemem gospodarczym, czy może zlecasz cząstkowe roboty
        poszczególnym ekipom. Jak to wszystko zgrać w czasie, kolejne ekipy, dostawy
        materiałów które trzeba wcześniej zamówić, sprawdzić jakość, wybrać
        rozwiązanie tańsze ale nie gorsze.........dalej uganiać się po urzędach :).

        Jestem pewien, że jeśli doczytałaś do tego momentu zdecydowałabyś się na punkt
        pierwszy :))) Dla wielu ludzi jest to wystarczający argument za wyłożeniem
        gotówki na kupno M..i spokojne życie zarówno zawodowe jak i towarzyskie(nawet
        kosztem opisanych wyżej minusów. Ale i Ci , prędzej czy później pomyślą cicho
        o własnym domu :)

        Bo warto.
        1. Budowę własnego domu warto rozpocząć w mojej ocenie mając ok. 100.000 zł na
        początek. To rozsądne minumum. Co oczywiste nie wliczam w to działki. Po
        prostu stać cię na bieżące finansowanie prac i zakupów. Z pieniędzy wyzbywasz
        się partiami. W razie życiowej obsuwy zabezpieczasz dotychczasowy stan budowy
        i czekasz na lepszą passę. W ostateczności, można mieszkać w dwóch pokojach -
        jak w bloku. Gorzej jeśli taki stan rzeczy utrzymuje się latami i straszy
        otoczenie.
        2.Warto dobrze wybrać projekt gotowy z możliwością budowy dwuetapowej (inaczej
        mówiąc do rozbudowy). Projekt maksymalnie prosty w konstrukcji (to oszczędność
        w trakcie budowy i w trakcie eksploatacji). Odradzam jednak jako szczególną
        korzyść kupno domu do rozbudowy (z przyczyn wskazanej na wstępie trudności w
        oszacowaniu rzeczywistych wydatków). Można trafić na dom w stanie gotowym do
        rozbudowy od zaraz albo na "minę" kosztowną w rozbrojeniu :)
        3. bez względu na własne zdolności należy zatrudnić inspektora nadzoru
        inwestorskiego (jedni wybierają krewnego, inni utytułowanego inżyniera - Ty
        wybierz człowieka, któremu powierzasz swoje spokojne życie na dziesiątek
        lat). Nawet budując sposobem gospodarczym, niektóre prace np.elektryczne ,
        hydrauliczne trzeba zlecić fachowcowi. Pokoje zawsze możesz odmalować wedle
        uznania, glazurę położyć kilka razy z rzędu - spróbuj to samo zrobić z
        elektryką czy hydrauliką. :)) Zawsze patrz fachowcowi na ręce i zadawaj
        pytania. To nie wstyd a oznaka, że dbasz o swoją inwestycję. Mnie glazurnik
        wyprosił z łazienki za komentarz dot. niechlujnego wycierania płytek suchą
        szmatą z resztkami zaprawy. Następnego dnia wyprosiłem go za drzwi za brak
        dbałości o moje mienie. Skutkiem tego musiałem szukać innego fachmana :)); z
        tą jednak korzyścią, że z tym drugim tak szczegółowo omawiałem moje
        oczekiwania, aż stwierdził umęczony, że ma być "znaczy porządnie". Tynkarza
        wolałem nie denerwować z tej racji, że kuzyn, a dwa że tynkarze to złośliwe
        bydlęta i zemścić się potrafią:)
        4.Budowa domu , to egzamin do którego należy przygotować się znacznie
        wcześniej. Czytać, pytać i dokonywać mentalnych przymiarek. Mnie zajęło to dwa
        lata. Widać ciężko się uczę :). Ale dzięki temu jesteś ze swoim domem od
        fundamentu aż po dach. Wiesz, gdzie cieśla wbił krzywo gwóźdź, plujesz sobie w
        brodę, że zlekceważyłeś fachmana, który radził żeby kable do internetu położyć
        wraz z inną instalacją - fakt, że wydatek od razu ale znacznie taniej niż
        później. Cieszysz się, że wybrałeś ekonomiczny piec podczas gdy nowobogacki
        sąsiad pluje sobie w brodę bo zainwestował w piec olejowy a ceny rosną.
        4. Skończyły się pieniądze, ale zamieszkałaś w wykończonym domu. To nic, że
        starczyło tylko na przykładowe 70 metrów przestrzeni życiowej. To i tak lepiej
        niż sąsiad który stawia dom 200 metrowy któreś z kolei lato i wprowadzić się
        nie może.
        To znacznie lepiej, bo masz gdzie mieszkać, dom stanowić może zabezpieczenie
        pod hipotekę w razie gdybyś wystąpił do banku o kredyt na dalszą rozbudowę.
        5. I wreszcie,siedząc latem na tarasie zaciekawiony pokrzykujesz na jakiegoś
        gostka w mundurze stojącego u furtki, że nie słyszysz co do ciebie woła bo
        jesteś za daleko.
        Siedząc wieczorem przy kominku przepraszasz na chwilę znajomych , idziesz na
        pięterko i robisz porządek z pociechami pastwiacymi się nad podłogą :))
        Wracasz i zarykujecie się ze śmiechu- w końcu jesteś u siebie. Masz namiastkę
        wolności od świata i własne miejsce na ziemi, które tracisz tylko z własnej
        winy. A nie jak w przypadku córki Kowalskich spod szóstki, co to tylko
        postawiła mleko na gazie a w efekcie spaliło się pół kamienicy.

        6. Warto i z tego powodu, że co dzień wykonujesz może i ważną pracę ale jej
        efektów nie widać od razu. Ktoś inny konsumuje Twój wysiłek zostawiając Ci w
        zamian tylko plik zadrukowanych karteluszków z napisem NBP. Ale przecież
        wtedy, kiedy już odejdziesz, nie pozostanie po Tobie nic, co przypomniałoby
        innym, że żyłeś obok nich. No może parę fotografii.. ale ileż można oglądać
        fotografie :)
        Budując dom może i udowadniasz coś innym, ale przede wszystkim sam sobie
        wystawiasz swiadectwo przemyślności, hartu i podejścia do świata. Są
        oczywiście inne sposoby by sprawdzić samego siebie; ja wybrałem ten właśnie i
        dla mnie warto.

        Jak widzisz, na punkcie znaczenia własnego domu jestem ciut "odjechany"; co
        więcej zarażam powoli brata, który ma świetnych sąsiadów w bloku, by mimo to
        rzucił to w diabły. :) Żeby jeszcze ten świat był stabilny a politycy
        przewidywalni - czego wszystkim i sobie życzę :)
        • Gość: Remek Re: budować czy kupować M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:29
          Ten Post uważam za super, proponuje, abyś wysłał go do Muratora i tego typu
          czasopism, jest bardzo budujący i prawda, że do budowy domu trzeba dojrzeć, ale
          jest satysfakcja i ślad na ziemi, tylko znaleźć odpowiednie miejsce, działkę nie
          jest łatwo.
        • Gość: xx Re: budować czy kupować M IP: *.icis.pcz.pl 12.02.07, 10:39
          Te posty sa ciekawe.

          Ja powiem ze bardzo duzo zalezy od tego w czym sie czlowiek realizuje i nawet
          jaki slad chce pozostawic po sobie. Domek to tylko jedna z mozliwosci w tym
          zakresie :))

          Ja tez nie chcialbym mieszkac w typowym bloku. Teraz sa jednak mozliwosci
          takiego typu ze ma sie mieszkanie w domu gdzie jest tylko kilka mieszkan.
          Wowczas sytuacja wyglada mocno na plus w porownaniu z blokiem, a jednoczesnie
          duzo mniej tzreba sie troszczyc o utrzymanie swojej przestrzeni zyciowej niz to
          ma miejsce w przypadku domku.
          • Gość: Remek Re: budować czy kupować M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:53
            Wydawałoby się, że mieszkam w takim bloku, ale są ciągłe niespodzianki, sąsiadka
            kupiła psa (słodki), ale wyje jak Ona wychodzi, a pracuję w domu w większości,
            sąsiedzi wracają o 3 w nocy z imp. to wszyscy muszą o tym wiedzieć (później sex
            on line), klatka czysta, zamknięta pełna komuna, a admin. kasuje na remont. i
            zarządz., że szok, a nic nie robią, dopiero po interwencjach itp.,
            itd....BUDOWAC LUDZIE!
            • altu Re: budować czy kupować M 28.02.07, 15:09
              można kupić dom :)

              oferta domu na sprzedaż jest tutaj..


              :)
              • Gość: ola Re: budować czy kupować M IP: *.kopernika.trustnet.pl 28.02.07, 16:04
                przez 20 lat mieszkałam w domku teraz mieszkam w bloku i uważam że dom ma swoje
                plusy i minusy tak samo jak mieszkanie. Dom to duży obowiązek wybudowanie domu
                nie konczy obowiązków związanych z nim np. koszenie trawy, ogrzewanie, zawsze
                przy domku jest coś do zrobienia. Dom jest dużo łatwym łupem złodzieja więc nie
                zostawiasz domu na 2 ty. i nie pojedziesz na wczasy. No i kwestja ogrzewania
                pora zimową to ciągłe bieganie do pieca i dokładnia i wybieranie popiołu
                KATORGI oczywiście są piece na tak zwany ekogroszek ale jak ktoś myśli że
                pójdzie do piwnicy raZ na 3 dni to się grubo myli. Blok jest z tym fajny że nie
                musisz martwić się o ogrzewnie, fakt że na sąsiadów trzeba trafić ja narzekać
                nie mogę blok mam ogrodzony i nie jest to typowy moloch w osiedlu blokowisk
                ceny za tzw. świadczenia są duże u mnie 490zł (z wodą) ale moi rodzice jak
                podliczą rocznie ile ja wydaje na mieszkanie a ile oni na dom to niestety nie
                ma porównania płace dużo mniej, metraż mamy podobny ja 80m kwadratowych oni ok
                95 metrów. Także myślę że wybór pomędzy domem a mieszkaniem to kwestia
                indywidualna i każdy sam musi wybrać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka