Dodaj do ulubionych

czego boją się pracodawcy?

IP: 195.116.1.* 13.06.07, 23:17
Dlaczego szukając pracy w Częstochowie-jakiejkolwiek- pracodawcy widząc w
dokumentach wykształcenie średnie techniczne i kilkuletnie doświadczenie na
stanowisku średniego dozoru, technologa-pełnomocnika odrazu odmawiają?
Znalazłam pracę kilku osobom z wykształceniem podstawowym i znikomym
doświadczeniem,a sama czuję się jak odmieniec. Co się dzieje z pracodawcami?
Czy nie zależy już im na dobrych, doświadczonych pracownikach?
Obserwuj wątek
    • Gość: zyta41 Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.zana.trustnet.pl 03.08.07, 00:14
      Boją się chyba tego,że ludzie którzy już gdzieś wcześniej pracowali znają swoje
      prawa pracownicze.
      • Gość: pisak wiem coś o tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 00:18
        w moich CV nie piszę, że mam OGROMNE doświadczenie w związkach zawodowych, nie
        chcę uprzedzać pracodawców, bo już kilka posad straciłem tylko dlatego, że
        napisałem, że mam osiągnięcia na tym poziomie, istny idiotyzm moim zdaniem, ale
        cóż. Jeśli pracodawcy nie zrozumieją że pracownik musi traktować pracę jak drugi
        dom a nie jak zesłanie nigdy nie będzie kompromisu, sam chciałbym, aby w pracy
        czuć się jak w domu a nie jak na szkoleniach z sojotechnik
    • Gość: Stary Praktyk Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 07:47
      Do natali. Potwierdzam Twoje spostrzeżenia. Ja również bardzo długo szukałem
      pracy i dokładnie takie same przygody przeżywałem. W końcu doszedłem do
      następujących wniosków:
      a/ - polskiemu pracodawcy zależy tylko i wyłącznie na zysku. Nieważne,
      jakim / czyim / kosztem.
      b/ - niewielu z nich zdaje sobie sprawę, że firmę, jej obraz i renomę
      buduje się latami.
      c/ - zauważ proszę kim są ci "pracodawcy": - większość z nich, to młodzi
      ludzie którzy diabli wiedzą jakim sposobem uzyskali pieniądze
      za które swoje firmy założyli. Jakież doświadczenie mogą posiadać,
      mając samemu 30 - 40lat, z tego w zarządzaniu zasobami ludzkimi
      tyle co nic.
      d/ - wyobraż sobie teraz, że zrobiłaś coś nie tak i szef to zauważył:
      jak ma Cię " obcykać " jeśli Ty jesteś starsza od niego a w dodatku
      górujesz nad nim doświadczeniem???? / miałem taką sytuację /
      a smarkatego pracownika zruga od góry do dołu i cześć. A jaka
      satysfakcja. Od razu wszyscy wiedzą kto tu jest szefem!
      A Ty byś na to nie pozwolił/a. I satysfakcję diabli biorą??-biorą.
      Kiedyś, szukając pracy, zachodzę do firmy która ogłaszała, że szuka pracownika
      do pracy umysłowej. Cwaniak szef, nie dodał, że owszem ale umysłowo to dorywczo
      a tak w zasadzie to oni remontują torowiska. Gdy mu nadmieniłem, że mam średnie
      wykształcenie i na tory to nie bardzo, ten stwierdził, że u niego na torach
      nawet inżynierowie pracują. Ot, masz mentalność polskiego pracodawcy.
      Zamiast inżyniera zagonić do deski kreślarskiej czy komputera, ten, za
      przeproszeniem palant, ma satysfakcję że go wysłał na torowisko.
      I co? - jak ma być dobrze w kraju w którym jeden Polak drugiego
      tak traktuje. Pracowałem parę miesięcy w Niemczech i wyobraż sobie,że odnosiłem
      wrażenie iż jestem bardziej szanowany przez Niemca jako pracownik, niżli u
      siebie w kraju. A potem zdziwienie, że Polacy lepiej pracują za granicą
      niż w kraju.
      No i mógłbym tak jeszcze długo tylko po co? Chociaż, może to któryś z
      tych buraków " pracodawców z bożej łaski " przeczyta i weżmie sobie do serca.
      Wyjdzie mu to na zdrowie, jeśli nawet nie jemu, to firmie napewno.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Pracodawca Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 11:12
        odnosnie a/"zalezy na zysku"....pracodawcy zalezy na utrzymaniu firmy bez
        strat,Ty zawsze dostaniesz pensje ,a pracodawca moze w danym miesiacu tylko
        pokryje koszty utrzymania przedsiebiorsta i bedzie zyl z zaliczek od firm z
        ktorymi wspolpracuje,ale nie poinformuje Cie o tym bo pracodawca sie nie
        uzala.Pracodawce boli zmarnowanie przez pracownika materialu do
        produkcji ,nawet za 5zl, bo pracodawca wie jak ciezko zarabia sie nawet to 5zl
        i szanuje kazdy grosz, co Ty odbierzesz jako sknerstwo.
        odnosnie b/ pracodawca doskonale wie ,ze "renome firmy buduje sie latami".I
        pracodawca wie jak zdobywac kontrakty do realizacji ,by pracownikom zapewnic
        zajecie i place.Natomiast pracownik nie zawsze wie ze "spartolone" zamowienie
        to brak dalszych zamowien i dodatkowe koszty i psucie budowanej od lat renomy,
        ale pracownika to nie obchodzi ,bo zawsze z tej firmy moze ...zwiać.
        odnosnie c/ "mlodzi,ktorzy diabli wiedza jakim sposobem uzyskali
        pieniadze"...Moj wiek to 34lata.Pieniadze na swoje utrzymanie zarabiam od 16
        roku zycia.Skonczylem studia.Caly czas pracowalem ,wiele miesiecy po 15godzin i
        czesto na dwoch roznych etatach.Troche oddechu lapalo sie w niedziele ,ale juz
        planujac prace na nastepny tydzien. Co Ty wtedy robiles? Siedziales w letnim
        ogrodku na piwie czy wyrywales malolaty na dyskotece?(wybacz,ale musialem
        pozwolic sobie na te mala zlosliwosc)
        odnosnie d/ " jak ma Cie "obcykać" jesli Ty jestes starsza" .U mnie
        nie "obcykuje "sie pracownika (co kolwiek przez to rozumiesz) gdy zrobi cos nie
        tak ,zawsze jest to omawiane w cztery oczy i probujemy wyciagnac wnioski
        wspolnie.Rozmowe w takim tonie mozesz przeprowadzic z czlowiekiem w kazdym
        wieku.

        Pozostale wnioski....
        Rozumie ze Pan Inzynier nie hanbi sie brudna robota?( to odnosnie tego
        torowiska) Ciekawe kto w domu kartofelki obiera?
        Pracowity czlowiek podejmuje kazda prace, latwa , brudna, ciezka.Pracowity
        czlowiek zdobywa doswiadczenie, nie narzeka.Wyksztalcony pracownik o wysokiej
        kulturze osobistej nie obnosi sie ze swoimi dyplomami i nie czeka na miekkie
        krzeselko przy biureczku, ale pokazuje ile potrafi i jest otwarty na naukę
        praktyczna wykonywanego zawodu.
        Odszedlem nieco od sedna pytania zadanego przez zalozycielke watku.
        Tez nie zatrudniam osob ktore pokonczyly za duzo kierunkow, tym bardziej jesli
        nie sa pokrewne z tym co potrzeba w firmie.Obawa (uzasadniona i sprawdzona)
        taka osoba szuka "zahaczenia" i nie interesuje ja gdy odchodzi po roku lub
        szybciej , ze 3miesiace jej zatrudnienia to bardzo wysokie koszty i ogrom czasu
        ktory trzeba poswiecic na przyszkolenie ,bo tego nie wnosi sie po najlepszych
        studiach.
        Spojrzenie osob ,ktore nigdy nie pracowaly na wlasny rozrachunek zawsze
        pozostanie wyimaginowana wizja jednej strony.U mnie najlepszym pracownikiem
        jest osoba ,ktora tez kiedys zatrudniala i dzieki pracownikom popadla w dlugi i
        zlikwidowala firme. Jezeli stanies kiedys z dwoch stron , na pewno Twoj glos w
        dyskusji bedzie bardziej merytoryczny...
        • Gość: Też pracodawca, Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 11:39
          W pełni popieram Twoje słowa, też miałem u siebie inzynierów, magistrów a
          efektów z tego żadnych nie było. Najwięcej czasu spędzali przy komputerze niby
          przy szukaniu danych do opracowywanych projektów. Wydało sie jak zalozyłem
          monitoring. Teraz mam jednego pana Zdzisia bez tytułu inżyniera,ale praktyka,
          zrobi wiecej niz tamci w trójkę. Zarabia Zdzisio zarabiam ja.
        • Gość: on 36 Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.apus-net.pl 03.08.07, 13:41
          Do Pracodwacy, jak miło spotkac człowieka który docenia pracowników. JA znam z
          doświadczenia jedna i druga prace, pisze tu o prowadzeniu własnej dzialalności
          i pracy o kogoś. Nmie interesuje mnie pracy by sie zahaczyć, ja poszukuje pracy
          do której będe mógł włożyć swoje serce, by firma przynosiła zyski. Nie
          spotkałem pracodwacy, a nam ich troche, bo docenili to co robi pracownik
          dobrego dla firmy. Ale każdea jego potknięcie jest wytykane i jest deptany.
          Jesteśmy tylko ludźmi, też mozemy sie pomylić, wazne jest to by wspólnie wysnuć
          wnioski, by wiecej błedów nie popełniać. Pracodwacy patrza, że pracownik chce
          ich wykiwać na kase. Nie trzeba kończyc ekonomii by umieć robić blians zysków i
          strat.
          A pro po studiów, dzięki min człowiek patrzy troche inaczej na rozwiązanie
          niektórych problemów. Wiadomo że doświadczenie robi swoje. Pamietać należy ze
          dobry pracownik to myślący pracownik, umiejący popatrzeć w dalsza przyszłość.
          Niestety na naszym rynku częstochowskim takich jest mało.

          A tam na marginesie, chodząc czasami do firmy w której niedawno pracowałem
          patrzę jak wprowadzane sa moje pomysły, innowacje i czasami śmiech mnie ogarnia
          że taki pomysł proponowałem dwa lata temu a wprowadzany jest teraz. Tego
          czasami pracodwacy nie chcą widzieć, jak pracownika bardziej perspektywicznego.

          pozdrawiam wszystkich pracodawców
    • Gość: angrusz Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 08:39

      Tez wysłałem swoje CV i też nie dostawałem pracy .
      No cóż , żawsze można powiedzieć " są lepsi " .
      Ale chyba raczej odwrotnie. To pracodawcy widząc kwalifikacje boja się płacić
      za nie wysoko . Wolą niższe kwalifikacje i niska płacę .
      • Gość: Adam Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 11:41
        Angrusz, nie ośmieszaj się. W twoim przypadku naprawdę są lepsi, każdy jest
        lepszy od Ciebie. To,że uczysz angielskiego to nie znaczy,żeś geniusz. Znam cie
        chłopie od lat, nie dalbym ci łopaty do reki, bo byś zepsuł.
        • Gość: twoja łopata Re: czego boją się pracodawcy? IP: 212.87.241.* 03.08.07, 18:04
          zdaje się, że masz kompleks chłopa od łopaty!
          • Gość: Adam Re: czego boją się pracodawcy? IP: 80.48.49.* 03.08.07, 20:28
            To ci sie tylko tak zdaje. Ale nie martw się, to się leczy.
    • Gość: K2 Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 08:48
      a ja to poprostu sądzę że pracodawcy sie ciebie boją bo zazwyczaj cos pocichaczu ukrywają, i gdybyś sie o tym dowiedziała to miala bys hak na takiego
    • Gość: madagaskar Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 14:54
      kobiet w ciąży....
      • Gość: ! Re: czego boją się pracodawcy? IP: 212.87.241.* 03.08.07, 15:59
        Boją się też zapłacić więcej pracownikowi żeby wśród kolegów pracodawców nie
        wyjść na zbyt hojnego frajera a płacąc mało zawsze mogą z dumą pochwalić się
        jacy to oni są cwani,bo płacą grosze i jeszcze "oszczędzają" zatrudniając "na
        czarno"
        • Gość: ja to ja Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 16:33
          Sorki ale znam kilku pracodawców i nikt nigdy nie zaniżał płacy!
          Frajera możesz nazwać kogoś kto podnosi wirtualnie płace.
          Do "pracodawcy" kiedyś za bardzo podobną wypowiedz zostałem przez kilka osób
          wyśmiany na tym forum ale może Ty masz szczęści :)
          Główny problem to brak wyrozumiałości w kontaktach między pracownikiem a
          pracodawcą, ale kogoś takiego ja niektóre osoby wypowiadające sie (chodzi o
          wrogość do pracodawcy) nie chciałbym aby znalazły się w mojej firmie.
          • Gość: ! Re: czego boją się pracodawcy? IP: 212.87.241.* 03.08.07, 16:50
            A co powiesz o pracodawcy który zatrudnia "na czarno" pracownika od 3 lat,nie
            płaci za niego ZUS-u,podatku,nie płaci za urlop,płaci mu 800-1000 zł.na miesiąc
            za coś co daje mu z tej pracy 10-15.000zł niewykazywanego zysku? To nie jest
            wirtualny przykład.
            • jerzyk46 Re: czego boją się pracodawcy? 03.08.07, 20:23
              A mnie się widzi,że jest trochę inaczej. Po prostu żyjemy w kręgu gospodarki
              prymitywnej. Do wyrobu ciuchów jednorazowego użytku nie trzeba nawet umieć szyć
              wzdłuż linii prostej. A czy wyrób butów typu "cud ortopedii" wymaga
              kwalifikacji? Kwalifikacje są potrzebne w pracy o charakterze twórczym. A
              takiej praktycznie nie ma w kraju. Podniecający się inwestycjami zagranicznymi
              nie mogą dojrzeć, że powstające obiekty wyposaża się w urządzenia sprowadzone z
              zagranicy zaś na miejscu szuka się wyłącznie pracowników do pracy przy taśmie
              produkcyjnej. A do wykonywania jednego czy dwóch ruchów można przyuczyć nawet
              zwierzę. Przecież nawet w takim sztandarowym zakładzie jak TRW rola kadry
              kierowniczej sprowadza się do roli "poganiaczy bydła". A przy innych
              inwestycjach zagranicznych np. typu supermarket polski kierownik to
              zwykły "kapo" z filmów o obozach pracy. Prymitywną produkcję prowadzą
              prymitywni ludzie. Po jaką cholerę potrzebni im wykwalifikowani pracownicy? Po
              prostu produkcja jaka jest w Polsce wymaga kilkugodzinnego przeszkolenia
              pracownika, zaś do jej prowadzenia wystarczy trzydniowy kurs biznesu.
              Generalnie rzecz biorąc poziom kształcenia jest niezbyt wysoki. I nie jest to
              bynajmniej winą kadry naukowej. Uczelnie mają niewiele środków, zaś
              przygotowanie absolwentów szkół średnich jest niskie. Naukę w szkole zastąpiły
              wszechobecne korepetycje. Mimo tego, wg mojej subiektywnej oceny poziom
              wykształcenia mniej więcej 1/4 absolwentów studiów dziennych daje szanse na
              zatrudnienie w zawodzie za granicą.
              Nie ma się czym przejmować. Ci którzy mimo ułomności szkół czegoś się nauczą (a
              na pewno będzie takich sporo, bo dostęp do informacji jest coraz łatwiejszy)
              znajdą zatrudnienie za granicą. Problem stopniowo sam się rozwiąże. Ci z
              doświadczeniem, którzy są za starzy na wyjazd za lat kilka czy kilkanaście
              przejdą na emerytury, lub gdy wiek emerytalny zostanie podniesiony do 150 lat
              co nieco przewegetują i przejdą do wieczności. Wiadomo,że nikt z kwalifikacjami
              pracy w takiej gospodarce nie znajdzie. Może co najwyżej zostać "pracodawcą" do
              czego władza zachęca. Jeśli nie ma dużych zasobów finansowych nie udźwignie
              najprawdopodobniej ciężaru zbiurkratyzowanego do absurdu państwa i podatku
              korupcyjnego (ekspertyz, raportów,opinii, koncesji i.t.d). Wobec opłat z tego
              tytułu ( to właśnie ten podatek korupcyjny) żądania Urzędu Skarbowego wyglądają
              umiarkowanie. Ale należy się cieszyć. Wprawdzie ponad połowa społeczeństwa nie
              osiąga minimum socjalnego, ale gospodarka kwitnie. Runie dopiero pod ciężarem
              owoców.
              Na tytułowe pytanie prawidłową odpowiedzią jest,że niczego się nie boją. Po
              prostu wykwalifikowanych pracowników nie potrzebują. Tych bez kwalifikacji
              wyzyskują,ale nie tak straszliwie. Teraz boją się, że będą musieli pracować
              sami. Liczą na pracowników "ze wschodu". A z tymi pracownikami przyjdzie mafia.
              I dopiero będą się mieć z pyszna. Idą ciekawe czasy.
              • Gość: też pracodawca Re: czego boją się pracodawcy? IP: 80.48.49.* 03.08.07, 20:38
                Ja się nie boje sam pracować, bo już to robię. Miałem dawniej czterech pozal
                się boże fachowców po studiach i nie mogłem na ZUS zarobić, teraz mam jednego
                pracowanika, pracujemy razem, on zarobi, ja zarabiam , wszyscy zadowoleni.Może
                oprócz tych moich byłych już pracowników, którzy nawet za granicą się nie
                sprawdzili przy zmywaku. Prawdą jest,że potrzeba ludzi do prostej pracy.Za prze
                kładanie wajchy w lewo i prawo też nie mozna nawalic do kieszeni bóg wie ile.
                Do obsługi maszyny wartej np 500.000 zł pracownika trudno znaleźć. Nawet za
                naprawdę dobre pieniądze,z trójką z przodu.
              • Gość: Stary Praktyk Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.07, 09:39
                Do jerzyka46. Dzięki że mnie wyręczyłeś. Właśnie miałem odpowiedzieć
                " pracodawcy ". Dziwię się tylko, że na niego nie trafiłem szukając zatrudnienia
                a tylko na samych takich o których napisałem.
                Do " pracodawcy ". Nie wiem, czy wiesz, co to są zasady?! Ano, to coś takiego
                czego człowiek na pewnym poziomie przestrzegać powinien.
                Np. nie uchodzi proponować inżynierowi pracy na torach. Po prostu NIE UCHODZI!
                Choćby przez szacunek dla wykształcenia, przez szacunek dla Uczelni, jej
                wykładowców. A nawet tylko dla pracy, jaką należy włożyć, by to wykształcenie
                uzyskać. Jeśli tego nie rozumiesz, to już nic na to nie poradzę.
                Tak na marginesie, to jestem od Ciebie dwa razy starszy, miałem również swoją
                firmę / padła, bo uczciwie płaciłem rachunki i pensje pracownikom / więc nie
                musisz mi opowiadać czym to pachnie.
                Jeszcze jedno. Nie twierdzę, że 100% pracodawców w tym kraju to ......etc,etc.
                Być może, że paru z Was jest O.K, - ja widocznie miałem pecha bo na takowych
                nie mogłem trafić. I jak widzisz choćby na tym forum, nie jestem osamotniony.
                A propos inżynierów: nie każdy z nich musi być wzorem do naśladowania.
                W najlepszej rodzinie trafi się odszczepieniec. Jednak,..... no nie uchodzi
                proponować...........,mimo wszystko będę się przy tym upierał.
                Pozdrawiam, Stary Praktyk.
                • Gość: Credo Re: czego boją się pracodawcy? IP: 89.174.23.* 05.08.07, 10:12
                  Zawsze łatiej takim bez szkoły, zawodu kierować i zastraszyć go. Bo do kogo się uda po pomoc - do proboszcza ... A tak między prawdą a ... to za odpowiednią kasę nawet mgr. ,inż. pisuar posprząta. Przecież żadna praca nie...
                • Gość: Klara Re: czego boją się pracodawcy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.08.07, 11:35
                  Nie uchodzi inżynierowi proponować pracy na torach?
                  Z całą pewnością, szacunek dla wykształcenia jak najbardziej się należy, ale...
                  Niestety każdy medal ma dwie strony. Nie napisano jakiego to rodzaju inżynier,
                  bo nie ukrywajmy, ale dyplom dyplomowi nierówny.
                  Nie mogę zapomnieć ile moich koleżanek z podstawówki i liceum, miernot
                  zupełnych, co zdania złożonego poprawnie zbudować nie umiały, dziś uczy w
                  szkole polskiego, języków obcych.... jedna trafiła nawet na moją córkę...
                  tragedia... ta nauczycielka swój dyplom powinna spuścić w klozecie. Być może ów
                  inżynier także.
                  Oczywiście nie chcę uogólniać, uważam tylko, że nie można się nadmiernie, przy
                  obecnym poziomie szkolnictwa, dyplomami podniecać.
                  W każdym zawodzie są wybitni specjaliści jak i zupełne zera. A miewają takie
                  same dyplomy, niestety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka