Dodaj do ulubionych

Czy jesteście katolikami- 90% jest

02.12.07, 21:31
Ksiądz w kościele czyta ,że według badań jakiegoś instytutu w Polsce
90% ludności to wierzący i praktykujący katolicy. Co do wierzących
mogę się zgodzić ale praktykujących? Czy jesteście praktykujący...
Obserwuj wątek
    • Gość: angrusz Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 21:43
      Owszem praktykuje , staram się ale zawsze mozna powiedziec , że nie
      dośc gorliwie .
      • kasi3k1 Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 02.12.07, 21:51
        jestem wierzaca nie praktykujaca.nie chodze do kosciola bo denerwuje
        mnie gadka klechy.
        • Gość: wyklęty Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.21.pl 02.12.07, 21:59
          nigdy w życiu !
          To co zwane jest obecnie "kościołem katolickim" to firma - rewelacyjnie
          zarabiająca !
          Szkoda słów -ja się jej wyparłem !

          "Dzięki Panie! Za cudowny show, święte wojny, chytry kler..."
          • Gość: śmiech historii Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 22:06
            ŻAŁOŚĆ!!!
          • Gość: dowyklętego Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.adsl.inetia.pl 04.12.07, 21:08
            twoja sprawa co zrobiłeś myślę że chociaż proboszcz twojej parafii nie musi za
            ciebie podatku płacić
        • taki_i_owaki Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 02.12.07, 22:08
          jestem katolikiem bo mnie ochrcili, wiare stlamsili we mnie czarni podczas
          przygotowywan do bierzmowania, od tamtej pory ledwie sie tli.
          A czy jestem praktykujacy ?? na 100% nie. Bo smiech nazwac praktykowaniem,
          uczestnictwo w wigilii, podczas sniadania na wielkanoc czy tez uczestnictwo we
          mszy na pogrzebach, chrztach, bierzmowaniach i slubach.

          Jestem swego rodzaju hipokryta, ale tylko tak postepujac moge liczyc, ze w tym
          powalonym kraju, bede mogl wziac slub koscielny (bo luba tego chce), ochrzcic
          dziecko (zeby nie mialo problemow pozniej).

          Moze jak kiedys mafia przestanie wlazic mi z butami w zycie na sile mnie
          uszczesliwiajac, wiara wroci. Bo gdy widze te slugi boze to chce sie tylko wyc.
          • Gość: chania22 Uważam, że wiara w Boga niekoniecznie musi iść w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 15:03
            parze z bieganiem do Kościoła.
            Bóg to Bóg a jego słudzy, no cóż ... to tylko ułomni ludzie.
            I wcale nie mam dylematu jak się nie zgadzam z tym co ksiądz gada
            podczas mszy. Nadal wierzę w potęgę Boga, bo wiara pomaga mi w
            trudnych chwilach. Do księdza nigdy się nie modlę, co najwyżej razem
            z nim podczas mszy.
      • Gość: doangrusz UP Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.adsl.inetia.pl 05.12.07, 11:04
    • Gość: karol do przemo834 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 22:09
      zadajesz prowokacyjne pytanie, może sam byś na nie odpowiedział.
      • Gość: x Re: do przemo834 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 14:13
        Gość portalu: karol napisał(a):

        > zadajesz prowokacyjne pytanie, może sam byś na nie odpowiedział.


        Wystarczy jak juz grupa ćwokow zaczela sie tu wpisywac, zawsze durnia sie
        jakiegos znajdzie.
    • Gość: ectassy22 Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.07, 22:21
      he he he Te statystyki to kupa smiechu.Ja jestem ateistką, wogół
      mnie jest mnóstwo ludzi którzy wierzą, ale nie chodzą do Kościoła i
      nie modlą się.Nie wiem skąd oni biorą takie dane-chodzili od domu do
      domu i pytali czy jesteś katolikiem wierzącym i
      praktykującym?.....smiać mi się z tego chce.
      • Gość: wiezaBabel Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 22:41
        Statystycznie jest nas 95 procent katolikow,biorac pod uwage ilosc ochrzczonych
        niemowlat, ktore nie maja NIC do powiedzenia,
        Trzeba potem zobaczyc ile z tego przystepuje do komunii.............tez okolo
        tyle a z bierzmnowaniem to juz raczej wiele mniej.
        Slub.........raczej dla tradycji i potem z koniecznosci chrzcenie dzieci.
        Katolikow jet statystycznie ochgrzczionych tyle, ale praktykujacych jest coraz mniej
        DZIEKI KLEROWI, ktory swoim postepowaniem powoiduje to, ze jako "pracownicy"
        Pana Boga nie maja z Nim zadnej umowy o prace a okradaja Go w imie boze.
        Ich robota za "co laska" to przekret Nr jeden w zyciu kazdego katolika
        Ochrzcili mnie ale nie laze do nich i nie daJE NA ZADNA TACE.
        Jak to jest ze w Niemczech jest jeden proboszcz na 4 parafie i kosciol,jest
        otwarty w co 4-ta niedziele a u nas na jedna parafie jest minimum 4-ch ksiezy?????
        I KTO ICH UTRYZMUJE!!!!!!
        i jak to robia ze potem maja jeszcze ememrytury wysokie??????????


        w tym temacie ststystyka to KLAMSTWO
        • agiee1988 Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 02.12.07, 23:06
          hmm wierzaca , nie praktykuje bo po co. ksiedzu dawac "w lape", wyspowiadac sie
          z glupot jak np nieskasowanego biletu nie mowiac o grzesznych rzeczy . dalam
          sobie z tym spokoj. mysle ze ludzie robia to bo "babcia sie krzywo popatrzy"
          niestety ludzie tez bez dzieci nie moga zyc. popatrzcie ile tam zostawiacie kasy
          za wszystkie uroczystosci i na sluby , na jasnej gorze dawaja za darmo?

          no wlasnie, pokazywali wczoracj rydzyka ktory zaplacil 32 100 zl za przelot...
          ciekawe skad mial kase?
          • agiee1988 do taki i owaki 02.12.07, 23:09
            napisales ze wezmiesz slub koscielny jesli luba bedzie chciala,
            a co powiesz na to: jesli ona nie chce a narzeczony chce?
            • taki_i_owaki Re: do taki i owaki 03.12.07, 07:41


              Powiedz mu, ze wezmiesz koscielny ale za to nie bedziesz mu gotowac :) -
              oczywiscie zart.
              Tak serio: kwestia dogadania sie, malzenistwo to sztuka kompromisu. Tak jak
              pisalem koscielny potrzebny by byl aby bez problemow ochrzcic dziecko, by mialo
              czysty start w tym wyznaniowym kraju, jak juz dorosnie niech sam wybiera. Wiec
              na twoim miejscu nie upieralbym sie przy swoim.
    • Gość: Katolik Przemo, a skąd wiesz co ksiądz czyta w Kościele? IP: 213.76.167.* 02.12.07, 23:14
      Jeśli nie zgadzasz się z księdzem a chodzisz do Koscioła, to idz do
      niego na rozmowę i wyjaśnij z nim swoje wątpliwości. Przecież na
      forum nie ustalisz ile osób praktykuje a ile nie.
      Ja osobiście jestem praktykujący, ale po co ci ta informacja....
    • Gość: lol Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 23:40
      Opodatkuj obywateli na konkretne zwiazki wyznaniowe to otrzymasz
      okolo 10% praktykujacych katolikow.
    • Gość: figa Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.07, 23:56
      Ja też jestem ateistką
      • storima Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 03.12.07, 02:22
        Z pewnoscia nie od O.R. ani prałata, który zgupial.
        Ani tych którzy w imię chrześcijaństwa igarali sobie potęgą i chwała
        politycznie. Jeszcze przed II wojna światową.
        To co na dziś tworzą ONI, nie ma nic wspólnego z wiara.
        Wole na dzień powszedni wejść do kościoła we Francji (najstarsza Corka
        Kościoła-Francja) niż czyste politykierstwo, połączone z chamstwem i uprawiane
        jak za PRL pranie "ducha".
        NIESTETY, na dziś w Kraju, to nie katolicy, których znalem w Polsce przed stanem
        wojennym. Ale głupota opętana wiara nijaka, rządzi.
        Najgorsze to to, ze chodzą do Kościoła, i wsłuchują sie jedynie w brednie,
        zapominając i pomijając modlitwę, czyli, skupienie duchowe, medytacje.
        Doswiadczeniem z USA, i tu, we Francji mowie:
        W Polsce, potrzeba tego o co Plska od wiekow prosila, modlac sie:
        ToLerAncjI.
        A skad sie to bierze??????????????

        Zatrznij sprzatc wlasne mieszkanie, zanim zabierzesz sie za krytyke czyjegos
        (mieszkania).
        • storima zaczni... 03.12.07, 02:26
          sie fonetycznie wymawia 'zatrzni"
          "sie" "pisze" w bezokoliczniku:
          zacząć.
        • Gość: angrusz Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 05:47

          Każdy orze jak może .
    • Gość: Basia W naszej parafii podczas dorocznego liczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 15:06
      chodzących na mszę, wyszło, że tego dnia przyszło do kościoła coś
      niewiele ponad 20%, średnia w kraju podobno sięga 40%.
      Ja chodzę tak średnio 2 razy w miesiącu, akurat w niedzielę
      licznenia nia była.:)))
      • Gość: Basia Re: W naszej parafii podczas dorocznego liczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 15:08
        w niedzielę liczenia nie byłam:)) *
        • Gość: Eryk XiI Re: W naszej parafii podczas dorocznego liczenia IP: *.profiline.pl 03.12.07, 15:48
          Czyli droga "Basiu" statystycznie to ujmując jesteś katoliczką
          niepraktykującą, czy to Ciebie ni e dziwi ?
          Ja nie cierpię takiej statystyki, bowiem jest w niej wiele obłudy i
          kłamstwa oraz niestety można nią manipulować, by manipulować można
          było ludźmi.
          Przykre to i żałosne, ale prawdziwe.

          Jak myślisz ile procent wiernych przestrzega wszystkich przykazań ?
          Najpierw się zastanów przed pochopną odpowiedzią !!!
          • Gość: Basia Przypuszczam, że nikt nie przestrzega przykazania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 16:08
            6- nie cudzołóż, bo chyba przed ślubem współżyje ogromna większość
            par
            8- nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu , bo plotka
            jest wszechobecna i wszyscy powtarzamy pierdoły bez sprawdzenia ile
            jest w nich prawdy, a już wyjątkowo chętnie obgadujemy księży:))))
            Reszta przykazań mniej lub więcej też jest traktowana w zależności
            od tego co nam akurat pasuje.
            Ale nie czarujmy się, nikt nie oczekuje przecież, żeby katolik był
            chodzącą doskonałością. Doskonałości są irytujące :))))
            A katoliczką oczywiście jestem. Może będzie tu bardziej adekwatne
            słowo -wierzącą w Boga chrześcijańskiego, bo w końcu Kościół to
            tylko instytucja i wszelkie praktyki zostały nam odgórnie narzucone.
            • agiee1988 Re: Przypuszczam, że nikt nie przestrzega przykaz 03.12.07, 20:45
              ojj ja stwierdzam ze sa ludzie co wiecej nie przestrzegaja.

              6- nie musi oznacza tylko seks przed malzenski, ale i zdrade

              ja sie nawet odwazylam powiedziec ze chocbym byla w kosciele jako gosc rodzinny
              na uroczystosci to nie wrzuce pieniazka na zadna tace a moze i nie wejde do
              kosciola, albo siade na ostatku i napewno nie pojde specjalnie do komuni bo ktos
              tam jest "gł bohaterem". nie dawno nawet pootrafilam dziadkowi powiedziec
              (ktory nalegal non stop w niedziele na uczestnictwo) ze sie nie prosilam o
              chrzciny, zeby teraz chodzic do kosciola. dostalam od niego krytyke ze powinnam
              przejsc do jehowcow. ale sie tym nie przejelam. a jesli juz to do kosciola
              chodze pozornie, na maturalnej mszy rowniez tak bylo.

              pozdrawiam
              • Gość: karol Re: Przypuszczam, że nikt nie przestrzega przykaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 22:21
                kiedyś przyjdziesz dziecko, jak trwoga to do Pana Boga, bardzo prawdziwe.
                • Gość: a Re: Przypuszczam, że nikt nie przestrzega przykaz IP: 89.174.23.* 04.12.07, 08:33
                  Mam chrzest , slub cywilny , do kosciola chodze tylko w swieta czy jestem ujety
                  w statystykach jako 90% czy 10 %?
                  • Gość: gosc Re: Przypuszczam, że nikt nie przestrzega przykaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.07, 13:06
                    Ciekawe byl watek o koledzie ale ktos napisał o ksiedzu z rakowa i
                    caływykasowany z forum a to prawda.Ktos dał probostwo wikaremu zeby miał na babe
                    i dzieci.Kurde jakie zakłamanie gdzie opiekunowie forum.zy to oni?
                • Gość: ateista Re: do karola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.07, 14:47
                  Gość portalu: karol napisał(a):

                  > kiedyś przyjdziesz dziecko, jak trwoga to do Pana Boga, bardzo prawdziwe.

                  Karolu, pewnie jesteś księdzem więc co masz powiedzieć ?
                  A jak w Oświęcimiu "ludzie szli przez komin" to pewnie niektórzy też w trwodze
                  modlili się do Boga. Gdzie on wtedy był, na urlopie?
                  Mnie zmarło dziecko i co, mam być szczęśliwy bo Bóg tak chciał. Dzięki za
                  takiego Boga. Dlatego nie wierzę. I z innych powodów o których nie chce się
                  pisać. Odsyłam do książki "Bóg Urojony" autor Richard Dawkins, oraz do
                  cotygodniowej lektury tygodnika Fakty i Mity . Jeżeli kogoś uraziłem to
                  przepraszam, nie miałem takiego zamiaru, ale jeżeli ktoś ma prawo wierzyć to ja
                  mam prawo nie wierzyć.
                  • Gość: xyz Re: do ateisty IP: 80.54.174.* 04.12.07, 21:44
                    Bardzo Ci wspólczuje i rozumiem Twoje rozgoryczenie.Nie mniej jednak nie miej
                    pretensji do Boga bo Bog jest nieskonczonym dobrem.Bóg nie zabiera a juz napewno
                    nie krzywdzi i nie pozwala cierpiec badz umierac w bólach.To człowiek wymyslił
                    te teorie ze umierajac to znaczy ze Bóg tak chciał.Czy umierajaca młoda matka
                    tuz po porodzie zostawia malenstwo i Bog ja od niego zabiera bo ma taki
                    kaprys?Trzeba nie miec rozumu by potwierdzac te teorie.To los nam płata figle i
                    ktos jesli ma pretensje do Boga jest w błedzie.Ja tez jestem wierzaca i uwazam
                    sie za taka choc nie praktykuje.Wyznaje zasade ze jesli jest Bog to jest on
                    wszedzie,wiec mozna sie modlic do niego tez wszedzie.Najlepsza modlitwa
                    człowieka to nie krzywdzic innych,byc dobrym a potrzebujacym pomagać.Bog niczego
                    wiecej nie żada.
                    • Gość: jj Re: do xyz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.07, 22:59
                      Bardzo Ci wspólczuje i rozumiem Twoje rozgoryczenie.Nie mniej jednak nie miej
                      pretensji do Boga bo Bog jest nieskonczonym dobrem.Bóg nie zabiera a juz napewno
                      nie krzywdzi i nie pozwala cierpiec badz umierac w bólach.

                      Nie,no masz zupełna racje,Bóg to nieskończone dobro,nie zabiera,nie
                      krzywdzi,normalnie rumianek,do rany przyłóż....... :)

                      Potop
                      Hiob pewnie tez tak myslał.
                      Wyrznięcie pewnego plemienia za to że czcili innego Boga też było fajne
                      Ganianie Izraelitów 40 lat po pustyni to raczej perwercha,itp.itd
                      A tak ogólnie,to przeczytaj biblie,tam jest ładnie opisane co kazał niektórym
                      robić i dlaczego
                      • boozar Re: do xyz 05.12.07, 08:59
                        100% poparcia jj.
                        pozdrawiam
                      • Gość: xyz Re: do xyz IP: 80.54.174.* 05.12.07, 22:01
                        Nie,no masz zupełna racje,Bóg to nieskończone dobro,nie zabiera,nie
                        > krzywdzi,normalnie rumianek,do rany przyłóż....... :)

                        Pan Bog stworzył człowieka i dał mu wolna reke zeby sobie radził.Bog nie zajmuje
                        sie pojedynczymi przypadkami te ktore tu opisujecie.Biblie napisali ludzie tacy
                        sami jak ty ,ja i inni.Czy ktorys z nich rozmawiał z Bogiem?Zartujesz.Ludzie
                        ludziom gotuja zły los ale najwygodniej miec pretensje do Boga ze zabrał kogos a
                        nie do lekarza ktory pomylił sie lub cos zaniedbał lub do kierowcy ktory popił i
                        spowodował wypadek gdzie zginęli pasazerowie.Bog, cyt. madrosci koscielne (za
                        dobre wynagradza a za złe karze)kolejna głupota wymyslona przez człowieka.Z
                        jednym sie tylko moge zgodzić ze Bog chciałby zeby ludzie zyli tak by inni przez
                        nich nie płakali.
                        • boozar Re: do xyz 10.12.07, 19:49
                          > Pan Bog stworzył człowieka i dał mu wolna reke zeby sobie radził.Bog
                          > nie zajmuje sie pojedynczymi przypadkami te które tu opisujecie.

                          Bóg katolicki tak właśnie robi ;)
                          Jeśli uważasz że jest inaczej to wierzysz w innego Boga.

                          pozdrawiam
                      • martinaston Re: do xyz 11.12.07, 23:18
                        Gość portalu: jj napisał(a):

                        > Bardzo Ci wspólczuje i rozumiem Twoje rozgoryczenie.Nie mniej jednak nie miej
                        > pretensji do Boga bo Bog jest nieskonczonym dobrem.Bóg nie zabiera a juz napewn
                        > o
                        > nie krzywdzi i nie pozwala cierpiec badz umierac w bólach.
                        >
                        > Nie,no masz zupełna racje,Bóg to nieskończone dobro,nie zabiera,nie
                        > krzywdzi,normalnie rumianek,do rany przyłóż....... :)

                        A skąd waszeć tego taki pewny?
                        Dla mnie to POBOŻNE życzenia.
                        Liczenie na pomoc wyimaginowanego tworu może okazać się złudne.
                        Skoro Bóg/bóg jest takim dobrem, skąd tyle zła, nienawiści, bólu, cierpienia,
                        chorób, wojen?
                        Kara?
                        W takim razie za co karze małe dzieci?...
                    • vvrotka Re: do ateisty 12.12.07, 11:17
                      Gość portalu: xyz napisał(a):

                      > Bardzo Ci wspólczuje i rozumiem Twoje rozgoryczenie.Nie mniej jednak nie miej
                      > pretensji do Boga bo Bog jest nieskonczonym dobrem.Bóg nie zabiera a juz napewn
                      > o
                      > nie krzywdzi i nie pozwala cierpiec badz umierac w bólach.To człowiek wymyslił
                      > te teorie ze umierajac to znaczy ze Bóg tak chciał.Czy umierajaca młoda matka
                      > tuz po porodzie zostawia malenstwo i Bog ja od niego zabiera bo ma taki
                      > kaprys?Trzeba nie miec rozumu by potwierdzac te teorie.To los nam płata figle i
                      > ktos jesli ma pretensje do Boga jest w błedzie.Ja tez jestem wierzaca i uwazam
                      > sie za taka choc nie praktykuje.Wyznaje zasade ze jesli jest Bog to jest on
                      > wszedzie,wiec mozna sie modlic do niego tez wszedzie.Najlepsza modlitwa
                      > człowieka to nie krzywdzic innych,byc dobrym a potrzebujacym pomagać.Bog niczeg
                      > o
                      > wiecej nie żada


                      Jeśli ludzie myśla tak płytko to cóż się dziwić że tak wielu rzeczy nie pojmuja
                      i bładzą... bo chą wszystko prosto łatwo i przyjemnie żadnych starań, żadnych
                      nakazów bo po co...

                      Gdyby wszytskie dzieci miały matki, drugi człowiek nie miałby mozliwości
                      wykazania się swoją miłością dobrocią. Dlaczego innym tak ciężko pomóc temu
                      dziecku , matka to miłość, opieka, bezpieczeństwo czy każda matka daje to
                      swojemu dziecku...?
                      Ludzie źle stawiają sobie pytania, stanie się coś przykrego to pytają, -
                      dlaczego?, - po co? a powinni, stawiać pytanie - Co teraz mogę zrobić, żeby
                      pomóc...?

    • boozar Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 04.12.07, 15:13
      Nie jesteśmy katolikami - wiec jak możemy być praktykujący? ;)
      A dlaczego nie jesteśmy ? - przedmowcy napisali.... już.
      pozdrawiam
    • Gość: Koyak Bóg- jaki Bóg? IP: *.tktelekom.pl 04.12.07, 19:14
      A gdzie on jest, że patrzy na to wszystko i swoim palcem nie
      pogrozi. Na księży co pierdo.. się jak małe króliczki, na takiego
      złodzieja Rydzyka.
      Jeżeli on jest naprawdę- to musi być niezłym sku..e.em, takim samym
      jak oni.

      Do grubej i wstrętnej Miskali czy jakoś tak. To jest moje zdanie
      śmierdząca zawszona gruba du.o i nieprubuj tego usuwać
      • driver1a Re: Bóg- jaki Bóg? 04.12.07, 20:23
        Problem jest zlozony i nie powinnismy myslec schematycznie.Ja jestem
        katolikiem teorytykiem i praktykiem.Tak zostalem wychowany i czuje
        sie szczesliwy,ze naleze do KK.KK i Wiara daja mi sile,radosc i
        optymizm.Mysle,ze mocna Wiara chroni mnie przed relatywizmem i
        lewackim stylem bycia i myslenia.
        Byc katolikiem to nie znaczy trzymac sie koniecznie i uparcie
        niektorych ortodoksyjnych kanonow i schematow,bo schemat powoduje,ze
        czlowiek czesto nie realizuje sie.Tzn np jak sie nie jest jeszcze
        ozenionym,to w XXI wieku swiat sie nie zawali,jak ktos jest solo i
        regularnie lubi seks z roznymi pannami.Kosciol tego nie uznaje,ale
        mysle,ze niedlugo beda reformy.Tak samo zaobieganie ciazy.Jesli
        Kosciol jest przeciwko aborcji(ja oczywiscie tak samo) to powinien
        byc konsekwentny i byc za srodkami antykoncepcyjnymi.A ze tego co
        wiem,to KK nawet murzynom w Afryce zabrania prezerwatyw,co dla mnie
        jest niezrozumiale,bo tam jest aids.Mysle,ze w Watykanie,jest za
        duzo ludzi,ktorzy sa zacofani mentalnie.
        Ale to co mi sie w KK podoba,to tzw ochrona zycia
        poczetego,stawianie na rodzine,walka z relatywizmem i
        lewactwem,krytyka narkomani i innych anormalnych zjawisk.
        Do Kosciola lubie chodzic.Nieraz mi sie mszy nudzi,ale sie
        przyzwyczailem.Mozna tez sie zrelaksowac i oddac wewnetrznej
        kontenplacji i itp.Do spowiedzi tez te kilka razy w roku ide,bo
        lubie przyjmowac Komunie i lubie miec malo grzechow itp.
        Ludzie litosci-troche pozytywnego myslenia i nastawienia do KK a nie
        tylko narzekania.
        Ogolnie spoko.Mozna byc sobie na luzie katolikiem,ale nie nalezy
        sluchac wszystkiego co mowia ksiedzowie,bo nie kazdy z nich jest
        inteligentny.
        • boozar Re: Bóg- jaki Bóg? 05.12.07, 09:10
          Bycie katolikiem to znaczy trzymanie sie doktryn i kanonów - czy tego chcesz
          czy nie.
          Jeśli nie przestrzegasz tego co mówi i nakazuje Kościół to nie jesteś katolikiem
          - przepraszam, ale ktoś musiał ci to powiedzieć.
          Mam nadzieję, że nadal będziesz pozytywnie nastawiony wiedząc że nie jesteś
          katolikiem. Nie martw się świat nie zawali się także gdy nie będzie na nim
          katolików.
          pozdrawiam
          ---
          "Dystans do siebie jest najważniejszym dystansem do pokonania."
          • Gość: doBoozar Re: Bóg- jaki Bóg? IP: *.adsl.inetia.pl 05.12.07, 11:02
            czuję podobnie tylko nie wiem czy na pewno
            • driver1a Re: Bóg- jaki Bóg? 05.12.07, 19:11

              boozar napisał:

              > Bycie katolikiem to znaczy trzymanie sie doktryn i kanonów - czy
              tego chcesz
              > czy nie.

              Obudz sie.Jest cos takiego jako postep,a doktryny i kanony zostaly
              ustalone bardzo,bardzo dawno temu.Nie zapominaj,ze KK byl,jest i
              bdezie instytucja polityczna.
              Po to Pan Bog dla nam rozum,zebysmy rostrzygali sami,pod
              warunkiem,ze czlowiek jest dobry.
              Jak sie trzyma jakos przykazan i stara sie nie dopuszczac do tzw.
              siedmiu grzechow glownych to mozna byc spoko,ze Panu Bogu sie to
              podoba.
              Mysle,ze w dzisiejszych czasach trzeba wszystko filtrowac.
              Czyli chodzisz sobie do Kosciola,pilnujesz byc na Mszy,spontanicznie
              chodzisz sobie nieraz w tygodni,pilnujesz spowiedzi,itp-kumasz?
              Czyli jestes ok wobec Boga i swojego sumienia.
              Ale to nie znaczy,ze masz czekac z seksem do slubu,albo
              bagatelizujesz antykoncepcje i pakujesz siebie i twoja panne przez
              przypadek w klopot.
              Nowoczesny katolik jest alternatywny a nie jak jakis zabobonnik ze
              sredniowiecza.


              > Jeśli nie przestrzegasz tego co mówi i nakazuje Kościół to nie
              jesteś katolikie
              > m

              a wlasnie ze jestem.Ale nie mam zamiaru akceptowac dziwactw
              Watykanu; typu zakaz gumek dla murzynow w Afryce.
              Nie pomyslales,ze Watykan jest zacofany mentalnie.I zapewniam cie,ze
              Panu Bogu sie to napewno nie podoba,ze Afrykanom zabrania sie
              stosowania antykoncepcji
              > - przepraszam, ale ktoś musiał ci to powiedzieć.

              Spoko,zaden problemik

              > Mam nadzieję, że nadal będziesz pozytywnie nastawiony wiedząc że
              nie jesteś
              > katolikiem.

              jasne.To twoje zdanie i je szanuje,ale sie z nim nie zgadzam.
              Nie martw się świat nie zawali się także gdy nie będzie na nim
              > katolików.

              mam inne zdanie.Malo na swiecie relatywizmu,zboczen,itp?

              > pozdrawiam

              wzajemnie pozdro

              > ---
              > "Dystans do siebie jest najważniejszym dystansem do pokonania."

              • boozar Re: Bóg- jaki Bóg? 10.12.07, 19:42
                No i cóż ja mogę napisać ;)
                Prawie całkowicie się z tobą zgadzam jednak:
                - postęp jest - ale niestety w Kościele (między innymi katolickim - ale dotyczy
                to większości Kościołów (nie religii)) jet on bardzo ale to bardzo wolny, a
                czasami następuje wręcz cofanie. Jeśli w kościele katolickim się coś zmienia to
                niestety jet to robione tylko po to, żeby jakoś usprawiedliwić swoje
                postępowanie, nie zawsze zgodne z nauką Chrystusa, Biblii itd....
                - jeśli jesteś ok wobec Boga i swojego sumienia to nie znaczy, że jesteś
                Katolikiem - żeby nim być musisz przestrzegać doktryn i zakazów, nakazów itp....
                - jeśli nie akceptujesz dziwactw Watykanu - to nie jesteś katolikiem. Możesz być
                wtedy chrześcijaninem, ale nie katolikiem.
                - katolicyzm nie likwiduje zboczeń itp.. (nader często jest wręcz przeciwnie - i
                nie dotycz to tylko katolicyzmu niestety).
                - Nie wiemy co podoba sie katolickiemu Panu Bogu ;)

                Poza tym zgadzam się z tym co napisałeś.
                Pozdrawiam

                PS. Nowoczesny katolik jest alternatywny do czego ??


                -
                • driver1a Re: Bóg- jaki Bóg? 10.12.07, 22:10
                  boozar napisał:
                  >. Nowoczesny katolik jest alternatywny do czego ??

                  To znaczy,ze jesli mu nie odpowiada,postepowanie niektorych person
                  KK,to nie ma problemu z ich negacja.To znaczy tez,ze jesli nie
                  podoba mu sie polityka,dogmaty KK w pewnych dziedzinach zycia
                  spolecznego,gdy sa bardzo niezyciowe,to takze to zaneguje.
                  Polityka Watykanu co do antykoncepcji to dla mnie absurd,tak jak
                  pozbawianie praw kaplanskich ksiezy z Ameryki Poludniowej(ogladalem
                  kilkugodzinny program w Arte),ktorzy pomagaja biedakom i angazuja
                  sie spolecznie,to dla mnie kolejny nonsens-jako pretekst podawano
                  fakt wspolpracy z tych ksiedzow z organizacjami lewicowymi.
                  RM nie powinno byc forum do polityki tylko religi.Rola KK w obecnym
                  wieku powinna koncentrowac sie na lansowaniu tolerancji i w 99 % tak
                  jest.
                  Zakladam jednak,ze Watykan "mocno spi"-dla mnie Ojciec Rydzyk i
                  Jankowski,powinni zostac przeniesieni do dzialalnosci misjonarskiej
                  gzies w malych wioskach; a) wtedy Watykan nabilby sobie plus punktow
                  i b) tych dwoch kaplanow moze opamietaloby sie i nauczylo
                  pokory,tolerancji itp.
                  Trudno mi nie rewidowac postepowania pewnych osobek z KK.Tolerancja
                  to umiejetnosc znoszenia innych zachowan,orientacji
                  i tez respektowania zdania,ktore jest radykalnie inne od naszego.
                  Kumasz? Tolerancja to potrafienie koegzystowac z ludzmi ,ktorzy nam
                  sie nie podobaja i ktorych nie lubimy.
                  Mysle,ze granice tolerancji,u mnie,sa do momentu,kiedy nie wychodza
                  one poza prawo i to na czym polega demokracja.
                  To znaczy sie,nie akceptuje narkomanii,ale toleruje ludkow od niej
                  uzaleznionych.Nie i nie toleruje i nie akceptuje mordowania psow w
                  celach konsumpcji w Azji,ale toleruje z bolem serca,ze tak jest w
                  tamtej kulturze kulinarnej.Itd.
                  Toleruje takze zdanie Rydzka,Jankowskiego,Nowaka i Bendera-pod
                  warunkiem,jesli nie jest rasistowskie i homofobiczne.
                  Jesli natomiast takie bedzie,to wtedy bede juz nietolernacyjny.
                  Bede krytyczny i nietolerancyjny co do podwazania tragedii
                  Holocaustu tak jak bede nietolerancyjny i krytyczny co do lansowania
                  doktryn o odpowiedzialnosci zbiorowej-zreszta jedno i drugie to
                  przestepstwa i jest w Uni karane.
                  Bronilem na ten przyklad na forum kiedys zulow przemieszczajacych
                  sie MPK w Czewie.Nawet sobie nie zdajesz sprawy,jaki brak
                  zrozumienia ze strony forumiczow.Zul to dla nich smierdziuch i
                  koniec.A ja np rozumiem zulow i ich na duzym luzie toleruje,ba nawet
                  akceptuje.

                  To sa atrybuty nowoczesnego i alternatywnego katolika,moim zdaniem.
                  A nie to ze slucha wszystkiego co mu powie zdziwaczaly ksiadz albo
                  wyglosi staroswiecki Watykan


                  Pozdrawiam.
                  • boozar Re: Bóg- jaki Bóg? 11.12.07, 13:38
                    Chrystusowi nie podobała się polityka Kościoła żydowskiego w pewnych dziedzinach
                    życia- i "założył" nową religię.
                    Jan Hus, Girolamo Savonarola, Jan Kalwin, Marcin Luter i wielu wielu innych to
                    były osoby którym nie odpowiadało postępowanie Kościoła Katolickiego i w
                    większości przypadków z nim zerwało(założyło różne odmiany chrześcijaństwa) albo
                    splunęło na stosie ;).

                    Sorry, ale tolerancja i Kościół katolicki - jakoś tego niw widzę niestety.
                    OK, rozumiem, że w Twoim rozumieniu alternatywnego katolika, tolerancja jest
                    akceptowana, a nawet konieczna. Dodałbym tylko jedno (ok 2 zdania:) zdanie do
                    twojej definicji tolerancji.
                    1. Ktoś, kto jest tolerancyjny nie narzuca (nawet nie próbuje narzucać) swojej
                    woli (zdania itp.) ludziom o innych poglądach.
                    2. Jesteś tolerancyjny - to nie piętnujesz innego człowieka ze względu na jego
                    poglądy, sposób życia itp.(nie nazywasz go chorym, grzesznikiem itp tylko
                    dlatego że nie zachowuje się tak jakbyś Ty tego chciał).

                    I na koniec. Bardzo sie cieszę, i piszę to bez cienia sarkazmu,, że istnieją
                    tacy alternatywni katolicy jakich opisałeś. Mam jednocześnie nadzieję, że nie
                    jesteś jedyny. Mimo to nadal będę się upierał jak osioł (inaczej mówiąc będę
                    bardzoooo konsekwentny) i będę twierdził, że nie jesteś katolikiem. Sam nazwałeś
                    siebie alternatywnym katolikiem - wydaje mi się że miedzy katolikiem, a
                    alternatywnym katolikiem jest taka różnica jak miedzy PSL a PSL Piast - podobnie
                    się nazywają ale jednak to zupełnie inne partie. Tak więc, bądź reformatorem
                    (bądź przyłącz sie do nich) Kościoła katolickiego, albo znajdź sobie Kościół
                    lepiej dopasowany do twoich poglądów.

                    pozdrawiam
                    • Gość: driver Re: Bóg- jaki Bóg? IP: *.pools.arcor-ip.net 11.12.07, 14:29
                      boozar napisał:

                      > Chrystusowi nie podobała się polityka Kościoła żydowskiego w
                      pewnych dziedzinac
                      > h
                      > życia- i "założył" nową religię.

                      Fajnie to sformulowales z ta tolerancja.Tak samo odnosi sie to do
                      mojej alternatywnosci katolickiej.Wlasnie dobrze to wyraziles.


                      > jesteś jedyny. Mimo to nadal będę się upierał jak osioł (inaczej
                      mówiąc będę
                      > bardzoooo konsekwentny) i będę twierdził, że nie jesteś katolikiem.

                      Rozumiem,ale pozwol,ze ja sie z Twoim zdaniem nie zgodze i za
                      katolika bede sie uwazal.
                      Jesli ja nie bylbym katolikiem,to etycznie z katolickiego punktu
                      widzenia katolikami nie sa Ojcowie Rydzek(chociazby brak tolerancji)
                      i Ksiadz Jankowski(takze)
                      Dorzuc do tego ilus tam set(zalozmy,ze jestem niepoprawnym optymista)
                      ksiezy,ktorzy lamia 7 grzechow glownych,czy tez iles z nich.

                      Jestem katolikiem,gdyz praktykuje,mam poczucie winy i swiadomosc
                      grzechow.Popieram w wiekszosci Nauki KK.
                      Jedynie co posiadam,jak i miliony katolikow w claym swiecie(pomijam
                      ciemnote),to rozum i umiejetnosc selekcji(moim zdaniem) miedzy
                      dobrem a zlem.
                      Pozdrawiam rowniez
                      • boozar Re: Bóg- jaki Bóg? 12.12.07, 10:02
                        Wiesz, to co mówi w teorii Kościół katolicki a co robi to dwie różne sprawy. A
                        niestety ludzi, instytucje itp. poznajemy po czynach a nie po tym co
                        teoretycznie powinni robić. Idąc twoim tokiem rozumowania to komunizm też był
                        fajny - teoretycznie nie było by biedy, wszystkim byłoby dobrze itd., a co z
                        tego wyszło to sami wiemy.....
                        Żeby nie było, nie porównuje tu KK do komunizmy, chodzi mi tylko o to że teoria
                        jest często inna od praktyki.
                        A Rydzyk, Jankowski itp. to są ikony katolicyzmu niestety. I są często po cichu
                        popierani przez głowy kościoła w PL i Watykanie - w końcu dzięki nim rośnie
                        liczba fanatycznych wyznawców KK.
                        I daj sobie w końcu spokój z ta tolerancja, KK nigdy nie był, nie jest i nie
                        będzie tolerancyjny ;).

                        pozdrawiam
                        PS Faszysta Arcybiskup Stepniac nie potępił, lecz popierał ustaszów i ich wkład
                        w szerzenie katolicyzmu ("nawróceni" to między innymi 487 000 prawosławnych na
                        2,2mln, 30 000 żydów na 40 tyś) i za to KK zrobił z niego kardynała, a po
                        śmierci błogosławionego (ciekawe który Papież go wyświęcił ?)
                • Gość: 1234 a co jak zmienię zdanie...?? IP: 80.54.171.* 10.12.07, 22:22
                  Hm, a ja mam takie pytanie. Mam rodzinę (ślub kościelny), ochrzczone dzieci i
                  nagle stwierdzam że nie chcę należeć do kościoła katolickiego. Wypisuję się.

                  PYTANIE: Czy zatem moje dzieci nie poniosą w związku z tym jakichś konsekwencji,
                  typu nie dopuszczenie do komunii itp?

                  Dzieci urosną to zdecydują same. Czy można się wycofać a przy okazji narobić
                  bigosu ;) Mogę sobie wierzyć w Boga, bez przynależności do jedynej słusznej
                  organizacji.
    • Gość: ja nie wierze, tym bardziej nie praktykuje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.07, 15:16
      proboszcz z mojej parafii mnie przekonal ze bog nie istnieje.
    • rubio1977 Do Katolików 11.12.07, 16:40
      czy wierzycie w jednego boga w trzech osobach, czy też w trzy osoby w jednym
      bogu? czy katolicyzm to politeizm, tak jak wierzenia starożytnych greków lub
      rzymian (modlicie się do kilku matek boskich, do gipsowych figurek i lipowych
      desek)? Dlaczego jeżeli Jezus jest wam tak drogi wieszacie go na każdym krzyżu?
      i o co chodzi z tym dzieworództwem chrystusa i zaśnięciem jego matki? Biblia nic
      o tym nie mówi! A teraz wyobraźcie sobie świat bez religii. Jest o wiele
      doskonalszy, prawda? Brak w nim wojen religijnych i terroryzmu, brak
      prześladowań kobiet, murzynów, azjatów itp.
      • martinaston Re: Do Katolików 11.12.07, 23:22
        Fakt. Kłania się Dawkins, co? ;) Jeśli nie, to polecam.

        Sądzę jednak, że człowiek stworzył instytucję Boga/boga, a nie odwrotnie,
        właśnie po to, żeby mieć wymówkę i pretekst do tych wszystkich złych rzeczy,
        które czyni w imię tego Boga/boga.
    • martinaston Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 11.12.07, 23:13
      Bezwznaniowiec, ateista, mimo że w dzieciństwie (nieświadomy!) chrzest. Plus 5
      osób w najbliższej rodzinie.
      Odliczyć od kościelnej statystyki.
      • driver1a Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 11.12.07, 23:44
        Ja jestem optymista i wierze w Boga.Litosci ludzie,dlaczego ten
        sceptyzm.Wierzacy i katolicy maja fajnie.Milej i przyjemniej sie
        zyje.Takie cechy jak tolerancja,milosc, negacja,biernosc wobec
        relatywizmu, itp sa typowe dla katolikow.Ja tam ogolnie polecam KK.
        Ale jak juz napisalem.Kazdy musi wiedziec co sobie zyczy.
        • boozar Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 12.12.07, 09:41
          Tolerancja jest bardzo nietypowa dla katolików i Kościoła Katolickiego- można
          podać dziesiątki przykładów nietolerancji KK i jakże niewiele przykładów tolerancji.
          pozdrawiam
          • vvrotka Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 12.12.07, 11:10
            Najpierw krzykacze niech sobie uświadomią pojęcie "tolerancja" bo jest
            nadużywane. Tolerancja nie jest ani pozytywna ani negatywna, jest obojętna,
            natomiast wiekszość ludzi sądzi, ze tolerować znaczy zgadzać się na wszystko i
            pozwalać "sobie wchodzić na głowę". Podaj przykłady, bo ciekawa jestem zdania.
            • boozar Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 12.12.07, 11:40
              Najpierw przeczytaj proszę to co napisałem wcześniej o tolerancji. Dla
              przypomnienia zacytuję moja "definicję ":
              "1. Ktoś, kto jest tolerancyjny nie narzuca (nawet nie próbuje narzucać) swojej
              woli (zdania itp.) ludziom o innych poglądach.
              2. Jesteś tolerancyjny - to nie piętnujesz innego człowieka ze względu na jego
              poglądy, sposób życia itp.(nie nazywasz go chorym, grzesznikiem itp tylko
              dlatego że nie zachowuje się tak jakbyś Ty tego chciał)."
              I tylko tyle.
              Nie wiem czy jestem krzykaczem, ale jeśli to trudno :) (do tej pory słyszałem,
              że jestem gadułą, ale krzykaczem:).

              OK jeden przykład tolerancji kościoła, który też już wcześniej podałem ;):
              Tolerancja innych religii:
              lata 1940-45 - Chorwacja - ustaszowie (z poparciem i pomocą franciszkanów
              najwyższych hierarchów kościoła chorwackiego i Papieża) "nawracali"
              prawosławnych na wiarę katolicką - to była ta tolerancja dla innych religii -
              jeśli nie jesteś katolikiem giniesz.
              Być może jest to drastyczny przykład i trochę stary , ale filozofia KK pozostała
              taka sama - Nie myślisz tak jak my to trzeba cię zniszczyć. I dodam, że nie
              interesuje mnie co KK mówi teoretycznie o tolerancji, miłości itd.. , ale co
              robi (kogo popiera, co przemilcz itd.)

              Pozdrawiam
              • vvrotka Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 12.12.07, 14:52
                boozar napisał:
                > Tolerancja innych religii:
                > lata 1940-45 - Chorwacja - ustaszowie (z poparciem i pomocą franciszkanów
                > najwyższych hierarchów kościoła chorwackiego i Papieża) "nawracali"
                > prawosławnych na wiarę katolicką - to była ta tolerancja dla innych religii -
                > jeśli nie jesteś katolikiem giniesz.

                Miałam na myśli czasy bardziej współczesne, historia jest pełna fanatyzmu który
                niszczył niepotrzebnie ludzi.

                • boozar Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 12.12.07, 15:09
                  Oki
                  Mniej drastyczne przykłady i bliższe czasowo:
                  Np.
                  1. Zapłodnienie in vitro - Kościół nikogo nie pali za to na stosie, tylko nie
                  akceptuje stanu rzeczy (nauki, prawnego) jaki jest teraz. I Kościół piętnuje
                  lekarzy, rodziców i dzieci - czy tego chce czy nie - i to wg mnie jest brak
                  tolerancji - jeśli obrażasz i piętnujesz innego człowieka dlatego tylko, że on
                  nie robi tego co Ty sobie życzysz.
                  O historii należy jednak pamiętać: poprzedni przykład nie odnosił sie tylko do
                  lat 1942-45, ale miał pokazać jakie wnioski wobec tego faszysty wyciągnął
                  Kościół katolicki - a mianowicie 1998 roku został on beatyfikowany - czyli
                  jednoznacznie poparł to co działo się w czasie wojny w Jugosławii. Wiem było to
                  9 lat temu ale to już nie taka odległa przeszłość i bardzo ważna wskazówka dla
                  wiernych.

                  pozdrawiam
            • Gość: driver Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest IP: *.pools.arcor-ip.net 12.12.07, 12:55
              vvrotka napisała:

              > Najpierw krzykacze niech sobie uświadomią pojęcie "tolerancja" bo
              jest
              > nadużywane. Tolerancja nie jest ani pozytywna ani negatywna, jest
              obojętna,
              > natomiast wiekszość ludzi sądzi, ze tolerować znaczy zgadzać się
              na wszystko i
              > pozwalać "sobie wchodzić na głowę". Podaj przykłady, bo ciekawa
              jestem zdania.

              A ty wytrzezwiej,ochlon i dopiero wtedy sie wypowiadaj.
              A tak na serio,to nie zgodze sie,ze tolerancja jest postawa obojetna.
              Obojetnosc=neutralnosc i jesli mam byc szczery,to jesli np jest mi
              rybka,ze Zul smierdzi,to zadna filozofia,siedziec sobie spoko w
              busie i czytac ksiazke.

              Dla mnie klasa,to jesli wlasnie jest ktos skrajnym pedantem albo
              metroseksualista albo np dermatologiem, fanatykiem sterylnosci, a i
              tak toleruje zula w busie mpk.
              Narka,bo nie mam czasu
              Pozdrawiam
              • vvrotka Re: Czy jesteście katolikami- 90% jest 12.12.07, 14:50
                driver napisał(a):
                > Dla mnie klasa,to jesli wlasnie jest ktos skrajnym pedantem albo
                > metroseksualista albo np dermatologiem, fanatykiem sterylnosci, a i
                > tak toleruje zula w busie mpk.
                > Narka,bo nie mam czasu
                > Pozdrawiam

                Owszem masz rację, z tym, że ja mam na myśli właśnie obojętność, ten skrajnie
                pedantyczny człowiek nie szykanuje tej osoby, ewentualnie może sie od niej
                oddalić, chyba że ty jakoś inaczej to rozumiesz.
    • Gość: Zezowaty Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi IP: *.apus-net.pl 12.12.07, 00:08
      Mnie upatrzył sobie na ateistę i daje mi siłę aby w tym wytrwać
      wbrew podszeptom katechetów i rodzinnych dewotów. Chwała mu za to!
      Aleluja! Aleluja!
      • vvrotka Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 11:26
        Wierzycie w Boga, ale nie praktykujecie, to tak jak dwoje ludzi wierzy w miłość
        ale nie stara się ją podtrzymywać, nie dba o nią, nie zabiega o tę miłość. Ktos
        mówi, żę modlić się można wszędzie, podobnie uczyć się można wszędzie więc po co
        szkoła??? Dlaczego wszędzie się jesteśmy wstanie uczyć??? jak w szkole marni
        nauczyciele to mozna ja zmienić, poza tym wszędzie wymagana jest praca nad sobą,
        tak samo i w kościele nie idzie się odbębnić niedzieli, trzeba się starać pojąć
        i zrozumieć sens wszystkiego co się dzieje w wierze i poszukiwać odpowiedzi i
        zadawać pytania.
        To ludzie popełniają błędy, to nie BÓG krzywdzi ludzi, wszytsko co stworzył
        działa zadziwiająco, przyroda natura, to człowiek wszędzie ingeruje i psuje a
        potem żąda naprawiania bo inaczej rzuca oskarżenie że Boga nie ma ...
        • boozar Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 12:16
          Wiara nie oznacza chodzenia do kościoła i praktykowania praktyk religijnych
          Kościoła katolickiego. Nie myl wiary w Boga z wiarą w Kościół katolicki.
          PS. W szkole uczą nas prawdy (stanu wiedzy na dzień dzisiejszy) w kościele nie
          koniecznie.
          pozdrawiam
          • vvrotka Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 12:42
            Właśnie dałeś/aś popis płytkiego myślenia, ja podałam przykład i porównanie.
            • boozar Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 13:50
              Ja nie podałem przykładu i porównania więc myślę płytko, ok niech tak będzie.
              Niestety ty dałaś przykład przykład czytania bez zrozumienia. Ja nie piszę, że
              osoba która nie praktykuje, a uważa się za katolika jest nim. Jeśli przeczytałaś
              wcześniejsze posty w tym temacie (a wierzę, że tak skoro się w nim wypowiadasz),
              to ja właśnie twierdzę, osoby które nie praktykują, nie zgadzają sie dogmatami i
              stanowiskiem Kościoła katolickiego nie są katolikami.
              Nie znaczy to jednak, nie są osobami wierzącymi. Są tylko nie wierzą w KK i
              Katolickiego Boga. Przy okazji tolerancji - są też inne religie, jeśli jesteś
              tolerancyjny/a to uznasz je za równoprawne - na tym polega tolerancja.
              Ja np. ponieważ jestem płytki, mimo że w KK wieeeeleee rzeczy mi sie nie podoba,
              to z nim nie walczę, nie namawiam nikogo żeby od niego odszedł zmienił wiarę itp...
              Jeśli uważasz, że podawanie przykładów i porównań jest takie głębokie to trudno,
              ja uważam, że można przedstawiać swoje poglądy bez tego i nie każdy potrzebuje
              porównań i przykładów, aby zrozumieć.
              pozdrawiam
          • vvrotka Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 12:45
            Zauważ jeszcze jedną rzecz, nie tylko katolicy mają swoje zasady, wiara to
            zobowiązanie w pewnym sensie, nie można poprzestać na stwierdzeniu "ja wierze" i
            na tym koniec.
            • Gość: driver Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi IP: *.pools.arcor-ip.net 12.12.07, 13:02
              Boozar ma racje.Mozna byc swietnym czlowiekiem i nie
              praktykowac.Wlasnie Ty jestes nietolerancjyna,gdyz dla ciebie
              praktykujacy katolik,to Ktos lepszy od niepraktykujacego.
              Kto chce niech chodzi do KK kto nie to nie.pozdro
              • vvrotka Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 13:45
                Czytasz i nie rozumiesz, gdzieś napisałam o świętości?? Po zatym po ziemi świeci
                raczej nie chodzą ... poza tym gdzie napisałam, że ktos jest gorszy czy lepszy??
                Jedynie uważam, że jeśli ktoś sie określa jako katolik to to pociąga za sobą
                pewne konsekwencje.
                P.S. ciężko o człowieka na tym forum, który potrafi zrozumieć treść która czyta ...
                • boozar Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 13:53
                  > P.S. ciężko o człowieka na tym forum, który potrafi zrozumieć treść która
                  czyta ...

                  Całkowicie sie zgadam.
                  Przy pisaniu czegokolwiek w temacie proponuje KAŻDEMU najpierw prześledzić wątek
                  i przeczytać wcześniejsze wypowiedzi.
                  pozdrawiam
                  • vvrotka Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 14:29
                    napisałam na temat, a odnoszę sie do wypowiedzi, nie muszę do wszystkich i
                    wyrażam swoje zdanie ...
                    odwracasz "kota ogonem" jak to mówią, za chwile ktoś się doczepi błeęów
                    ortograficznych ...
                    • boozar Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi 12.12.07, 14:43
                      Błędów sie nie będę czepiał, bo nigdy tego nie robię i uważam że to kretyńskie jest.

                      "Właśnie dałeś/aś popis płytkiego myślenia, ja podałam przykład i porównanie. "
                      - Można odnosić się do czyjejś wypowiedzi nie obrażając go. Jeśli ja kogoś swą
                      płytkością obraziłem to przepraszam.
                      Nie musisz odnosić się do wszystkich odpowiedzi, są one niestety pisane w pewnym
                      kontekście i jeśli przeczytałabyś moje wcześniejsze wypowiedzi w tym temacie, to
                      zobaczyłabyś we w kwestii tego kto jest a kto nie jest katolikiem, nie różnimy
                      się zbytnio.

                      pozdrawiam
                      • Gość: driver Re: Pan jest wszędzie i wszystko widzi IP: *.pools.arcor-ip.net 12.12.07, 14:59
                        Przepraszam.Faktycznie przeczytalem niedokladnie,gdyz nie mam w tym
                        momencie czasu.Fakt jednak jest fakt,ze Vwrotka slusznie zarzucila
                        mi brak dekladnosci.
                        Pozdrawiam
                      • vvrotka do boozar 12.12.07, 15:01
                        Czytałam twoje posty i w zasadzie masz racje, tyle że ja napisałam wczesniej
                        coś takiego:...

                        >nie tylko katolicy mają swoje zasady, wiara to zobowiązanie w pewnym >sensie,
                        nie można poprzestać na stwierdzeniu "ja wierze" i na tym >koniec.
                        a poniżej "driver" odpisuje o świętości człowieka i ważeniu jaki katolik jest
                        lepszy... tylko tyle...
                        • boozar Re: do boozar 12.12.07, 15:16
                          Prawie się z tobą zgadzam ;)
                          > nie można poprzestać na stwierdzeniu "ja wierze" i na tym >koniec.
                          Nie można jeśli jest się katolikiem (w wielu innych religiach też nie można na
                          tym poprzestać) i tu sie z tobą całkowicie zgadzam. Jednak ktoś może mieć
                          "swoją" wiarę w której to wystarczy.
                          Ja nie uważam że katolik, prawosławny, muzułmanin, hindus itd.. jest lepszy czy
                          gorszy tylko dlatego że wyznaje jakąś wiarę. Oceniam ludzi po czynach (czasami
                          także po słowach i gestach jakie czynią).

                          pozdrawiam
                          • vvrotka Re: do boozar 12.12.07, 18:44
                            Nigdzie nikogo nie oceniam czy jest lepszy czy gorszy ze względu na wiarę, ale
                            swoje zdanie podtrzymuję, nie wystarczy powiedzieć - wierze i koniec, tak jak
                            nie wystarczy powiedzieć komuś - kocham i na tym koniec ...

                            jakoś dla mnie to za mało "swoja" wiara ... co to jest, co to znaczy?
                            • boozar Re: do boozar 12.12.07, 19:03
                              "swoja" wiara - są osoby które wierzą w boga ale nie znalazły jeszcze dla siebie
                              religii - tyle proste.
                              niektórym wystarczy powiedzieć wierze - Tobie nie wystarczy, ale nie wszyscy są
                              tacy jak Ty -to nie znaczy ze są gorsi czy lepsi.
                              pozdrawiam
                          • driver1a Re: do boozar 12.12.07, 18:53



                            boozar napisał:

                            > Prawie się z tobą zgadzam ;)
                            > > nie można poprzestać na stwierdzeniu "ja wierze" i na tym
                            >koniec.


                            Witam.
                            No wlasnie,nalezy dokladnie czytac posty.
                            Ja wierze,jestem praktykujacy, cenie Nauki KK.
                            Jedynie co neguje,to pewne gry Watykanu i mentalne zacofanie czesci
                            ludzi z KK i jego decydentow.
                            Ba,powiem wiecej.Prawdziwy katolik wrazliwy na krzywde ludzka, nie
                            pogodzi sie z milczeniem Watykanu,dotyczacego np. antykoncepcji i
                            konsekwencji w zwiazku z tym(aids w Afryce).
                            Inteligentny katolik bedzie niezadowolony jesli Radio Maryja bedzie
                            forum dla polityki i z zachowania ksiezy,ktorzy stawiaja na
                            dostatnie zycie swoje a nie parafian.

                            > Ja nie uważam że katolik, prawosławny, muzułmanin, hindus itd..
                            jest lepszy czy
                            > gorszy tylko dlatego że wyznaje jakąś wiarę.

                            Kazdy inteligentny i tolerancyjny czlowiek tak pomysli


                            >Oceniam ludzi po czynach (czasami
                            > także po słowach i gestach jakie czynią

                            Zgoda,ale czy to cos osobliwego?

                            Twoje kryteria sa norma w cywilizowanym swiecie.Nie zapominaj,ze
                            kryteriami na ktorej zbudowana jest demokracja to wolnosc czlowieka,
                            m.in bez wzgledu na wyznanie.

                            pozdro
                            • boozar Re: do boozar 12.12.07, 19:12
                              Z wiara to nie pisałem o Tobie tylko ogólnie o ludziach mówiących wierze w Boga
                              (domyślnie Katolickiego) i jestem katolikiem i nic więcej.
                              Moje kryteria to norma we współczesnym świecie - niestety Kościół nie jest
                              współczesny ani demokratyczny.

                              > >Oceniam ludzi po czynach (czasami
                              > > także po słowach i gestach jakie czynią
                              >
                              > Zgoda,ale czy to cos osobliwego?
                              W Kościele coś bardzo osobliwego. W Kościele ludzie sądzeni są wg tego gdzie/kim
                              sie urodzili, do jakiej grupy społecznej należą itd.

                              pozdrawiam
    • rubio1977 Ateista a nauka religii 12.12.07, 18:43
      Mam pytanie. Skoro religia jest przedmiotem szkolnym, to czy dziecko ateisty,
      agnostyka, dziecko nieochrzczone i niewierzące, może uczęszczać na lekcje
      religii w celu pogłębienia wiedzy o wierzeniach swoich koleżanek i kolegów?
      • boozar Re: Ateista a nauka religii 12.12.07, 19:31
        Oczywiście, że może (teoretycznie).
        Musisz sobie jednak zdawać sprawę z tego, że na religii w obecnym wydaniu
        oceniana jest gorliwość religijna, a nie wiedza o religii. Ocena będzie
        prawdopodobnie brana do średniej ocen (może niedługo nie będzie można zdać z
        tego powodu), więc dziecko aby mieć lepsza ocenę będzie musiało czynnie
        uczestniczyć we mszach, rekolekcjach, itp.
        Ateista musi się wiec bardzo zastanowić przed takim krokiem.

        pozdrawiam
    • Gość: Adam Re: Kto jest tak naprawde chrzescijaninem-wg bibli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.08, 08:53
      MIT PIERWSZY
      Urodzenie się w chrześcijańskim środowisku czyni Cię chrześcijaninem.
      Można spotkać ludzi, którzy mówią: "Urodziłem się w kraju
      chrześcijańskim, więc jestem chrześcijaninem. Inni mówią: "Jestem
      chrześcijaninem od urodzenia". Ale od kiedy miejsce urodzenia
      determinuje, kim jesteś ? Ktoś mógłby urodzić się w stajni, ale fakt
      ten nie czyni z niego konia. Bądź wdzięczny za miejsce swojego
      urodzenia, za rodzinę, kościół i kraj, ale nie sądź, że to
      automatycznie czyni Cię chrześcijaninem.


      MIT DRUGI
      Prowadzenie porządnego życia czyni Cię chrześcijaninem
      Również czyste, moralne życie nie sprawi, że zostaniesz
      chrześcijaninem. Wielu ateistów prowadzi uczciwe, dobre życie.
      Zresztą, co jest wystarczająco "dobre"? Oto kwestia zasadnicza.
      Większość ludzi ma wypaczone pojęcie co do wzorca, którym należy
      mierzyć naszą dobroć.

      Porównując się z jakimś bandytą, poczujesz się kandydatem na
      świętego. Nawet w konfrontacji z krewnymi i znajomymi możesz wypaść
      nie najgorzej. Jednak Boży wzorzec dobroci jest zupełnie inny. On
      przyrównuje cię do swego Syna Jezusa, który był w pełni doskonały. W
      porównaniu z taką doskonałością twoja dobroć wygląda dość marnie.

      Pamiętaj, na świecie zawsze żyło tysiące "dobrych" ludzi. Zatem
      jeśliby dobroć wystarczała, Bóg nie musiałby posyłać Jezusa. A
      jednak musiał przyjść na ziemię, aby umrzeć na krzyżu i wyjednać dla
      nas przebaczenie, ponieważ bycie dobrym nikogo nie czyni
      chrześcijaninem.


      MIT TRZECI
      Chodzenie do kościoła czyni Cię chrześcijaninem
      Mnóstwo ludzi chodzi do kościoła - z wielu różnych powodów. Jednakże
      to wcale nie czyni ich chrześcijanami. Złodzieje także chodzą do
      kościoła. Niektórzy uczęszczają do kościoła z przyzwyczajenia. Inni
      ze względu na rodzinę. To prawda, że chrześcijanie chodzą do
      kościoła, ale nie to czyni ich chrześcijanami.


      MIT CZWARTY
      Przyjmowanie sakramentów czyni Cię chrześcijaninem.
      Być może zostałeś ochrzczony jako dziecko lub młody człowiek. To
      wcale nie znaczy, że jesteś chrześcijaninem. Wielu przestępców było
      ochrzczonych w dzieciństwie. Ale nieliczni ludzie uznaliby ich za
      chrześcijan.Być może przystępujesz do komunii każdej niedzieli.
      Chrzest i komunia są biblijne. Bóg nakazuje nam przystępowanie do
      obu tych sakramentów. Ale samo uczestnictwo w nich nie czyni nas
      chrześcijanami.


      MIT PIĄTY
      Wiara w Boga czyni Cię chrześcijaninem
      Istnieją tysiące ludzi, którzy wierzą w Boga, a nie są
      chrześcijanami. Ogromna większość Polaków powiada, iż wierzą w
      istnienie Boga, lecz niewielu z nich ma pojęcie, kim On jest. W
      Biblii możemy przeczytać, że demony także wierzą i drżą. Samo
      wierzenie niewiele znaczy, nikt zatem nie staje się chrześcijaninem
      dlatego tylko, że wierzy.


      MIT SZÓSTY
      Mówienie o Jezusie czyni Cię chrześcijaninem
      Ludzie mówią o Jezusie Chrystusie. Wielu nawet dobrze się o Nim
      wyraża. Najczęściej są to nauczyciele, duchowni czy przywódcy
      kościelni. Niemniej jednocześnie mogą nie wierzyć, iż to, co Biblia
      mówi o Jezusie, jest prawdą. Przedstawiają Jezusa, który odpowiada
      ich kategoriom myślenia, nie zaś takiego, jaki wyłania się z kart
      Biblii i który żył naprawdę.


      MIT SIÓDMY
      Modlitwa czyni Cię chrześcijaninem
      To prawda, że chrześcijanie się modlą. Ale modlitwa nie sprawia, że
      jesteś chrześcijaninem. Hindusi wznoszą modły nieustannie.
      Muzułmanie czynią to pięć razy w ciągu dnia. Były prezydent Egiptu,
      Sadat, wyjeżdżając za granicę zabierał ze sobą dywanik, na którym
      bił pokłony pięć razy dziennie, modląc się do Allaha. Był on jednak
      muzułmaninem, a nie chrześcijaninem.
      - Dlatego sama modlitwa nie czyni nikogo chrześcijaninem!


      MIT ÓSMY
      Czytanie Biblii czyni Cię chrześcijaninem
      Oczywiście, chrześcijanie kochają Biblię. Niektórzy czytają ją
      codziennie. Ale to, że ją czytasz, nie musi oznaczać, iż jesteś
      chrześcijaninem. Karol Marks w wieku siedemnastu lat napisał
      wspaniały komentarz do fragmentu z Ewangelii Jana, choć sam nie
      został chrześcijaninem. Czytaj Biblię jak najczęściej.
      Pamiętaj jednak, że samo czytanie nie czyni cię chrześcijaninem.


      CO CZYNI CIĘ CHRZEŚCIJANINEM?
      Pewnie teraz zapytasz: "Jeśli wiara w Boga, chodzenie do kościoła,
      modlitwa, moralne życie, czytanie Biblii i mówienie o Chrystusie nie
      czynią z człowieka chrześcijanina, to na jakiej podstawie ktoś się
      nim staje? Kto zatem jest chrześcijaninem?"
      Pozwól, że teraz przypomnę trzy prawdy biblijne, które dają
      odpowiedź na to pytanie.
      W nastepnym watku ciag dalszy
      • Gość: ciag dalszy Re: Kto jest tak naprawde chrzescijaninem-wg bibl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.08, 08:56
        CHRZEŚCIJANIN TO KTOŚ, KTO ZNALAZŁ DROGĘ ŻYCIA
        Biblia mówi, że chrześcijaninem jest osoba, która "znalazła drogę
        życia". Jezus Chrystus oznajmił: "Ja jestem drogą i prawdą, i
        życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie"
        (Jan 14:6). Zauważ, iż Jezus nie mówi, że wskaże ci drogę! On
        twierdzi: "Ja jestem drogą".
        Jezus wspomina również o istnieniu dwu dróg, wąskiej i szerokiej.
        Powiada, iż szeroka wiedzie do zguby i wielu idzie właśnie po niej
        (Mat. 7:13).
        Kto więc jest chrześcijaninem? Przede wszystkim ktoś, kto znalazł
        drogę życia w przeciwieństwie do drogi śmierci. A drogą życia jest
        Jezus Chrystus, Syn Boży. Czy czujesz, że nie wiesz, dokąd idziesz?
        Czy wydajesz się zagubiony? Każdy, kto stał się chrześcijaninem,
        znalazł drogę życia.

        - Cóż to za droga, owa droga życia? - zapytasz. Jest to droga
        pokoju. Kiedy idziesz drogą Chrystusa, masz w sercu pokój. Jezus
        powiedział do swych naśladowców: "Pokój zostawiam wam, pokój mój
        daję wam. Nie tak jak daje świat. Ja wam daję" (Jan 14:27). Bóg
        oferuje swój pokój, w darze, każdemu z nas. Podążając drogą
        Chrystusa doświadczasz wewnętrznego pokoju, niezmiernego uspokojenia
        serca. Rozrzucone kawałki twego życia ponownie składają się w
        całość. Droga życia to także droga czystości. Biblia
        mówi: "Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą"
        (Mat. 5:8).

        Jeśli igrasz z grzechem i niemoralnością, jeśli jesteś nieuczciwy w
        pracy, szkole, podczas zabawy czy w życiu rodzinnym, to nie jesteś
        chrześcijaninem.
        Możesz być przemiłą osobą, wnosić życie i być duszą towarzystwa, a
        mimo to nie być chrześcijaninem, bo droga Chrystusa jest drogą
        czystości.
        Kiedy przychodzimy do Chrystusa, On oczyszcza nasze serca i daje nam
        moc do prowadzenia prawego życia.
        Droga życia w Chrystusie to także droga miłości. "Po tym wszyscy
        poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie
        miłowali" - mówi Biblia (Jan 13:35). I również: "My wiemy, że
        przeszliśmy ze śmierci do życia, bo miłujemy braci" (1 Jan 3:14)

        Słowo miłość zostało ograbione ze swego prawdziwego znaczenia.
        Obecnie określa sytuację, w której jedna osoba, powodowana egoizmem,
        wyzyskuje uczucia innej dla własnego zadowolenia. To nie ma nic
        wspólnego z miłością. Prawdziwa miłość pragnie dla drugiego tego, co
        najlepsze bez względu na koszty.

        Droga życia wymaga podporządkowania się jednemu tylko władcy. Droga
        chrześcijanina polega na służeniu jednemu Panu. Biblia określa
        Jezusa jako Pana nad wszystkimi panami i Króla nad wszystkimi
        królami. Postępowanie chrześcijanina odzwierciedla tę prawdę. Jezus
        staje się naszym Panem, Mistrzem i Królem. Liczy się tylko to, co On
        mówi. Sługa króla czeka na najmniejsze skinienie, by pośpiesznie
        wykonać polecenie. Żołnierz podległy wielkiemu wodzowi chętnie i z
        radością wykonuje każdy rozkaz. Prawdziwy chrześcijanin w taki sam
        sposób poddaje się władzy Boga w swoim życiu. Idziemy tam, dokąd On
        nas posyła: czynimy to, co On nam zleca. I nie ważne jest dla nas,
        ile nas to będzie kosztowało - może niewygody, rezygnację ze swoich
        planów, utratę reputacji czy inne trudności.

        A Jezus ma wszelkie prawo, aby w taki właśnie sposób panować.
        Pamiętaj, On nie dlatego jest najwyższy, że odziedziczył swą władzę
        po przodkach - jak inni przywódcy. Nie rządzi też przy pomocy
        środków przemocy - jak wojskowy dyktator. Jezus jest Panem i Królem,
        ponieważ to On nas stworzył; On oddał za nas swoje życie; On też
        czyni to, co jest dla nas najlepsze.


        CHRZEŚCIJANIN MA ŻYCIE WIECZNE
        Życie wieczne niezmiernie różni się od życia "fizycznego", które
        posiada każdy człowiek. Życie wieczne to życie pełniejsze,
        zaczynające się już teraz. Jezus Chrystus powiedział: "Ja
        przyszedłem, aby miały życie i miały je w obfitości" (Jan 10:10).

        Życie z Chrystusem jest życiem prowadzonym tak, jak tego pragnie
        Bóg. On cię przeznaczył do takiego życia, dlatego właśnie jest ono
        obfite. Życie wieczne nigdy się nie kończy. Trwa nadal nawet po
        śmierci fizycznej.
        - Czy masz pewność wiecznego życia?
        - Nie, nie mam pewności - powiadasz - no, może niewielką
        To brzmi tak, jak gdyby kobieta - na zadane pytanie: "Czy jesteś w
        ciąży" - odpowiedziała "Tak, trochę". Czy też zapytany, czy jesteś
        żonaty, odparłbyś "Mam nadzieję, że tak". A przecież są to sprawy,
        co do których można być absolutnie pewnym. Zupełnie tak samo możesz
        mieć pewność tego, że jesteś chrześcijaninem i masz życie wieczne.
        Jezus Chrystus powiedział: "Ja daję im (tym, którzy za mną idą)
        życie wieczne. Nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej
        ręki" (Jan 10:28). Mamy tu potrójną obietnicę! Czy masz taką
        potrójną pewność?
        Po pierwsze, mówi: "Daję im życie wieczne".
        Po drugie: "Nie zginą na wieki".
        Po trzecie: "Nikt nie wyrwie ich z mojej ręki".

        Czegóż można chcieć więcej? Chrześcijanin to człowiek, który odkrył,
        że trzy rzeczy są prawdą i jest o tym przekonany.
        Biblia mówi: "Ten, kto ma Syna, ma żywot" (1 Jan 5:12). Innymi
        słowy: Chrystus przychodzi, aby w tobie zamieszkać. Życie wieczne to
        Chrystus w twoim sercu! Czy możesz powiedzieć: "Tak, mam życie
        wieczne. Pamiętam dzień, w którym Chrystus wszedł do mego życia!

        CHRZEŚCIJANIN JEST DZIECKIEM BOŻYM
        Chrześcijanin to ktoś, kto urodził się w Bożej rodzinie i od tej
        chwili stał się Bożym dzieckiem. Może powiesz: "Sądziłem, że każdy
        jest dzieckiem Boga. Czyż Bóg nie jest Ojcem całego rodzaju
        ludzkiego?"

        Zgodnie z Biblią, Bóg jest Stwórcą wszystkich ludzi, ale nie dla
        wszystkich jest Ojcem. Wielu nie chce, aby Nim dla nich został.
        Członkami Bożej rodziny stajemy się przez akt narodzenia się w niej.
        Pan Jezus powiedział: "Jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie
        może ujrzeć Królestwa Bożego" (Jan 3:3). Co to oznacza?
        Istnieją dwa rodzaje narodzin. Pierwsze to narodziny fizyczne, kiedy
        opuściliśmy łono matki. Jednak aby stać się synem duchowego Ojca,
        konieczne są narodziny duchowe. Mają one miejsce wtedy, kiedy
        odwracamy się od naszych grzechów i swe zaufanie oraz wiarę
        pokładamy w Jezusie Chrystusie.

        Nasze fizyczne narodziny świętujemy, wydając przyjęcia i otrzymując
        podarunki. A jest też przecież drugi rodzaj narodzin. Czy urodziłeś
        się powtórnie? Czy doświadczyłeś drugich narodzin? Jeśli nie, to
        musisz podjąć decyzję - czy przyjmiesz, czy też odrzucisz Jezusa
        Chrystusa. Biblia mówi: "Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli,
        dał moc, aby się stali dziećmi Bożymi" (Jan 1:12). Może
        powiesz: "Prowadziłem zepsute życie. Jakże teraz mógłbym się stać
        Bożym dzieckiem?"
        Kilka lat temu miałem prywatną rozmowę z prezydentem jednego z
        południowo-amerykańskich krajów, który był wojskowym.
        - Panie prezydencie - zapytałem - czy spotkał się Pan osobiście z
        Jezusem Chrystusem?
        - Prezydent uśmiechnął się i rzekł: "Prowadziłem tak podłe życie, iż
        nie sądzę, aby Bóg chciał mnie znać".
        - Generale - odparłem - Bóg Pana kocha i ma wspaniały plan dla
        pańskiego życia.
        - O, gdybyś wiedział, jakie było moje życie, nigdy byś nie
        powiedział, że Bóg mnie kocha. Wyrządziłem wiele zła.
        - Panie Prezydencie, niezależnie od tego, co Pan uczynił, Chrystus
        umarł za Pana na krzyżu i Pana kocha. Jeśli Pan chce Go poznać, może
        Pan spotkać się z Nim w tej chwili.
        W dalszej rozmowie wyjaśniłem, czego Chrystus dokonał na krzyżu, że
        umarł przyjmując na siebie karę, którą my powinniśmy ponieść za
        popełnione zło. W końcu zapytałem: "Czy chciałby Pan teraz otworzyć
        swe serce Chrystusowi?" Zastanowił się chwilę i z powagą
        rzekł: "Jeśli Chrystus mnie przyjmie, chciałbym zostać prawdziwym
        chrześcijaninem". Pochyliliśmy obaj nasze głowy i zaczęliśmy się
        modlić. Generał otworzył serce dla Syna Bożego i przyjął Chrystusa
        do swego życia.
        • Gość: juz ostatnia czesc Re: Kto jest tak naprawde chrzescijaninem-wg bibl IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.08, 09:01
          Wcześniej sądził, iż Bóg go nie przyjmie ze względu na ciemną
          przeszłość. Kiedy jednak skończyliśmy modlitwę, powstał i typowo po
          latynosku, mocno mnie uścisnął. - Dziękuję - powiedział. - Teraz
          wiem, że Chrystus naprawdę mnie przyjął i mi przebaczył. Czy
          doświadczyłeś takiego przeżycia? Czy chciałbyś mieć pewność
          wiecznego życia? Czy chciałbyś iść drogą Jezusa Chrystusa, mając
          pewność, że jesteś dzieckiem Bożym i zdążasz do nieba? Pozwól, że
          wyjaśnię, w jaki sposób możesz się stać prawdziwym chrześcijaninem
          właśnie teraz, podczas czytania tego artykułu.

          UZNAJ, ŻE TWOJE GRZECHY ODDZIELIŁY CIĘ OD BOGA
          W jaki sposób można stać się chrześcijaninem? Biblia uczy, iż
          najpierw trzeba przyznać, że twoje grzechy oddzielają cię od Boga.
          To właśnie podobało mi się w owym południowo-amerykańskim
          prezydencie. Przyznał on, iż jest grzesznikiem. Właściwie tak bardzo
          był przekonany, że jego życie jest złe, iż wątpił, aby Bóg zechciał
          go kiedykolwiek przyjąć. Czy przyznałeś się kiedyś Bogu do rzeczy w
          twoim życiu, które Go ranią? Do egoizmu, zarozumiałości, chciwości,
          niemoralności i innych? Biblia mówi: "Wszyscy bowiem zgrzeszyli i
          pozbawieni są chwały Bożej" (Rzym. 3:23). Wszyscy a więc także i ty,
          i najwyższy czas, abyś wobec Boga przyznał się otwarcie do tego i
          przyjął przebaczenie, jakie On chce ci okazać.


          UWIERZ W CUD KRZYŻA
          Po drugie musisz uwierzyć w to, czego Chrystus dokonał dla ciebie na
          krzyżu. Biblia mówi: "Chrystus umarł za grzechy" (1 Ptr. 3:18).
          Chrystus umierał na krzyżu po to, aby każdy z nas mógł doznać
          przebaczenia. Zasługujemy na karę za zło, jakie wyrządziliśmy wobec
          Boga. Lecz Bóg, posłał swego Syna, który na krzyżu przyjął na siebie
          naszą karę. To tak jak gdyby sędzia wydał wyrok na więźnia, a
          następnie sam poszedł za kraty, aby za niego ponieść karę. Doprawdy
          ta miłość jest niezmierzona. Może nie rozumiesz w pełni, jak to
          możliwe, aby Bóg włożył karę za twoje grzechy na swego Syna. Ale nie
          musisz wszystkiego rozumieć od razu. Musisz tylko uwierzyć, że to
          jest prawdą. Nikt nie rozumie istoty elektryczności. Czy wiedziałeś
          o tym?

          Naukowcy określają ją jako podstawową własność wszelkiej materii.
          Potrafią wzbudzić ładunki elektryczne i ujarzmić elektryczność. Ale,
          jak powiedział mi kiedyś profesor z Uniwersytetu Stanford, "istota
          elektryczności jest zupełnie niewytłumaczalna". Stając się
          prawdziwym chrześcijaninem możesz początkowo nie rozumieć wielu
          rzeczy. Lecz w miarę czytania Biblii, jeśli pozwolisz Bogu, aby cię
          uczył, twoje zrozumienie się rozszerzy.


          MUSISZ PRZYJĄĆ CHRYSTUSA OSOBIŚCIE
          Ostatni krok, jaki musisz uczynić, to przyjąć Chrystusa, uwierzyć z
          głębi serca. Wiary nie można odziedziczyć.
          Nie mów:
          - Mój ojciec był dobrym chrześcijaninem, został wychowany w dobrym
          chrześcijańskim domu - To nie czyni cię dzieckiem Bożym. Przeżyj
          spotkanie z Chrystusem osobiście. My wszyscy, którzy należymy do
          Chrystusa, musieliśmy przyjść do Niego sami. Czy przyszedłeś do
          Niego? Czy podjąłeś już tę decyzję?
          - Jak to zrobić? - zapytasz. Najlepiej skłoń głowę w modlitwie,
          wyznaj swoje grzechy Bogu, przez wiarę otwórz serce Chrystusowi,
          uwierz w Niego i Go przyjmij. Módl się tymi słowami: "Niebiański
          Ojcze! Chcę być prawdziwym chrześcijaninem. Wiem, że moje grzechy
          oddzieliły mnie od Ciebie. Proszę, przebacz mi. Wierzę w to, co
          Chrystus uczynił dla mnie na krzyżu. Nie rozumiem tego w pełni, ale
          przyjmuję to wiarą. Chcę, aby Chrystus był w moim sercu. Chcę mieć
          wieczne życie. Pragnę być Twoim dzieckiem. Panie Jezu, wejdź,
          proszę, do mojego życia i uczyń mnie teraz swoim dzieckiem. Zawsze
          będę Cię naśladować i okazywać Ci posłuszeństwo. Amen."

          Teraz należysz do Boga i będziesz chciał poznawać Go coraz bardziej.
          Dlatego też czytaj Biblię, zaczynając od Ewangelii Łukasza.
          Pamiętaj, że przez nią mówi do ciebie Bóg. Czytając, staraj się
          znaleźć przykłady do naśladowania lub wskazówki, jak masz
          postępować. Wchłaniaj w siebie słowa Biblii. Twój umysł dozna
          przemiany, twój sposób myślenia i uczucia zaczną się zmieniać -
          wszystko to stanie się w miarę czytania Bożego Słowa.

          Po drugie, spotkaj się z innymi chrześcijanami. Znajdź taką
          chrześcijańską społeczność, gdzie czytają Biblię, zwiastując
          Ewangelię, gdzie duchowny wierzy, że Biblia jest Słowem Bożym. Jeśli
          już znalazłeś taki zbór, porozmawiaj z jego duszpasterzem, powiedz
          mu, że przyjąłeś Chrystusa i zwróć uwagę, jak na to zareaguje. Jeśli
          nie będzie zainteresowany tym, aby ci pomóc wzrastać duchowo, to
          poszukaj innej społeczności, w której znajdziesz pomoc.

          Po trzecie, zacznij się modlić. Właśnie przed chwilą rozmawiałeś z
          Panem. On odpowiedział na twoją modlitwę. Kocha cię i jest twoim
          Ojcem. Rozmowa jest kluczem do budowania wszelkich więzi.

          Twoja więź z Bogiem będzie mogła tylko wtedy się rozwijać, kiedy
          będziesz rozmawiał z Nim w modlitwie
          Wiem że długie, ale moze warto przeczytac...
          Skoro na TV , Gry, randki >:P i inne rzeczy poswiecamy tyle czasu,
          znajdzmy go troszke dla Boga.
          Czytaj Biblie a Prawda Cie wyzwoli, bez czytania nie poznasz
          prawdy :)
          Jn 14:6
          Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie
          przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
          (Biblia Tysiaclecia)
          • boozar Re: Kto jest tak naprawde chrzescijaninem-wg bibl 03.01.08, 09:32
            Pytanie było : czy jesteście katolikami?
            nie: czy jesteście chrześcijanami?
            a to naprawdę dużżżżża różnica.
            pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka