Dodaj do ulubionych

kto jeszcze chodzi do koscioła

12.01.09, 17:44
Nie chodzę do koscioła - ale w Boga wierze - czy jestem
katolikiem????
Dlaczego do koscioła chodzi tak mało osób i czy mozna wierzyc nie
praktykując??????

wypowiedźcie się!!!!!1
Obserwuj wątek
    • Gość: Menel Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.09, 18:08
      Wszystko fajnie, ale nie lubie jak ludzie powtarzaja slogan , ze Bog
      jest wszedzie i wcale nie trzeba chodzic do kosciola by byc
      katolikiem. Zgadza sie to, ale to jest wygodny-super wymowka dla
      leniuchow ktorzy te godzine wola przeznaczyc na TV, piwo czy sen.

      Co niedziele mozna isc do kosciola, byc na biezaco, przyjac ksiedza
      raz w roku, wprawdzie na poziom kazan w moim kosciele narzekam-ale
      jest za to czas na zadume i przemyslenia wlasne, taka godzina z
      samym soba
      • pablo_79 Re: kto jeszcze chodzi do koscioła 12.01.09, 18:23
        księdza przyjmuje.......staram sie chodzic od święta........czy
        jestem gorszym katolikiem od Ciebie??????
        • Gość: Julka Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 18:36
          Ja wierzę i chodzę do kościoła w każdą niedzielę i w każde święto. A
          nie chodziłam prawie 20 lat.
          Co do wiary...
          Moja mama mówi tak: zły też wierzy i się trzęsie...
          • Gość: jasiu... Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.09, 19:08
            leczysz też się sam, może nawet operację wyrostka sam sobie jesteś w stanie zrobić?

            Albo akceptujesz pewne zasady, choćby związane z sakramentami (sam sobie mszy
            nie odprawisz), albo po prostu stworzyłeś sobie, taki wygodny dla ciebie
            jednoosobowy kościół, czy też sektę.

            Księża, jacy by nie byli mają pewne zadania do wykonania w kościele. Jeśli
            uważasz, że nie są ci potrzebni (choćby po to, by kiedyś cię odprowadzić na
            cmentarz), to znaczy, że stworzyłeś sobie samowystarczalną religię. Pobrałeś to,
            co ci było wygodne, po to, by odrzucić wszelkie (może się mylę?) niedogodności,
            jakich być może Bóg od ciebie żąda.

            Bo jeśli zakładasz, że jest jakiś stwórca, to pewnie wiesz, jaką rolę na tym
            świecie tenże stwórca przeznaczył dla ciebie. Wiesz chyba, czego ten Bóg od
            ciebie oczekuje, w jaki sposób chce, byś mu się odwdzięczył za to, że jest twoim
            Bogiem. Czy nie dopuszczasz myśli, że jednym z życzeń twojego Boga jest, byś
            spędził jedną godzinę w tygodniu wśród ludzi, którzy wspólnie się do niego,
            według jakiegoś rytuału modlą?

            Rozumiem ludzi, którzy odchodzą od kościoła, by przyłączyć się do innych wyznań,
            gdyż w dotychczasowym się nie umieją odnaleźć. Czasem wiąże się to ze znacznymi
            wyrzeczeniami. Część kościołów żąda od swoich wyznawców wysokich składek,
            obowiązkowych datków, które mogą sięgać 10 procent dochodów. I te kościoły mają
            swoich gorliwych wyznawców. Mają swoją hierarchię, swoje nabożeństwa, swój
            rytuał. Jeśli ty wielbisz Boga poprzez coniedzielne zakupy w Tesco, to chyba nie
            o taki rytuał chodzi Bogu, w którego niby wierzysz.

            Powiedz, co dajesz Bogu w zamian za godzinę nudy, czym czasami stają się msze
            święte. Powiedz, czy nie chodząc do kościoła, w jakikolwiek świadomy sposób
            uporządkowałeś swoje życie religijne. Masz jakiekolwiek standardy spędzania
            niedzieli, czy świąt. Będzie łatwiej cię zrozumieć, czy ty po prostu przestałeś
            wierzyć w Boga, udając że jest inaczej, czy po prostu Boga masz gdzieś, bo skoro
            się na razie o swoje nie upomina...

            Właśnie, na razie. Czy jak już będziesz na emeryturze i zauważysz zbliżający się
            koniec, to wówczas odnajdziesz w kościele swoją ławkę? A może nawet do pewnego
            radia będziesz słać przekazy, jako wynagrodzenie za czas, kiedy w Boga
            wierzyłeś, ale tak, jak tobie wierzyć było najwygodniej. Myślisz, że na kościół
            masz czas? Może?
            • Gość: dżizas Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.09, 20:35
              Od kiedy to w zbawieniu potrzebny jest udział księdza?
              • Gość: jasiu... Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.09, 19:10
                Jeśli nie wiesz, to znaczy, że spowiedzi też nie akceptujesz?

                A inne sakramenty? Ochrzcić może cię sąsiad, ale komunii ci nie przygotuje,
                podobnie nie da ci ślubu. Jeśli odrzucasz ingerencję księdza (a choćby w
                odpuszczanie grzechów), to co w zamian proponujesz swemu Bogu, by na to
                zbawienie zasłużyć? Masz może jakąś inną drogę? Podziel się swoimi
                spostrzeżeniami, co zdecydowałeś się Panu Bogu ofiarować w zamian za chodzenie
                do kościoła?
                • Gość: ateista Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 22:06
                  Gość portalu: jasiu... napisał(a):

                  > Masz może jakąś inną drogę? Podziel się swoimi
                  > spostrzeżeniami,

                  Po prostu uczciwe wobec siebie i innych ludzi życie. Znasz coś lepszego?
            • Gość: Gosc Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.09, 19:31
              A ja tam uwazam ze wszystko jest z Gory zaplanowane kazdy nasz krok i wole dac ksiedzu niz lekarzowi przecierz on tu jest przedstawicielem BOGA wedlug NASZEJ WIARY
              • Gość: ? Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 15.01.09, 20:45
                naszej to znaczy czyjej?
            • Gość: do jasia Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 15.01.09, 20:43
              Bóg stawiający warunki...
              na rozum i logikę jedno zaprzecza drugiemu: albo Bóg, albo warunki.
              Bóg nakazujący wiarę w niego byłby po prostu śmiesznie banalny,
              przypuszczam, że również dosyć mocno zakompleksiony.
              Świętowanie bez kościoła, bez mszy? Jak wygląda? To zachwyt nad
              kwiatem, to uśmiech do dziecka, to podanie ręki na zgodę, to
              życzenia "miłego dnia", itd.

              Ale jak widzę dla Ciebie to wysokie składki i nuda godzinę w
              tygodniu - tylko pogratulować ducha.
              • Gość: jasiu... Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.dip.t-dialin.net 16.01.09, 14:59
                Czasem zakładam sztywną koszulę, krawat, garnitur. Nie lubię tego, ale są
                miejsca, do których raczej w dresie (nawet markowym) nie pójdę. Do teatru, czy
                na uroczystą kolację też raczej nie założę luźnych ciuchów, ale niewygodne, za
                to eleganckie.

                Nie lubię szczególnie tego krawata, mam wrażenie przy zapiętej koszuli, jak
                gdybym się dusił, ale wiem, że czasem trzeba właśnie z uwagi na szacunek dla
                miejsca, bądź osoby się poświęcić. Zastanawiam się, czy msza nie jest
                przypadkiem takim krawatem, niewygodnym, nie na nasz rozmiar czasem, ale jakoś
                tak potrzebnym, komponującym się z całością religijności.

                Możliwe, że Bóg to reżyser, który stworzył swoje istoty bez żadnego scenariusza.
                Możliwe, że jak piszesz, jedynym obowiązkiem człowieka jest podziwianie
                kwiatuszków, zwierzątek i całego bożego stworzenia. Pytanie tylko, czemu każda
                religia zakłada jakiś rodzaj ofiary? Ofiary bogom składali Inkowie w Ameryce,
                murzyni w afryce, Żydzi w dawnej Palestynie, a i Prapolacy coś tam swojemu
                Światowidowi ofiarowali. Każda religia zakłada jakieś obowiązki - islam
                konieczność pielgrzymki do Mekki, inne religie - konieczność uczestnictwa w
                nabożeństwach.

                Twoja religia zwalnia cię z jakiegokolwiek obowiązku wobec stwórcy - Boga.
                Uważasz, że skoro twój Bóg podjął decyzję o twoim istnieniu, decyzję zupełnie z
                tobą nie konsultowaną (no bo przecież na to że istniejesz nie miałeś żadnego
                wpływu), to teraz niech się w twoje życie nie wtrąca?

                Toż on się nie wtrąca! Nie wysyła do ciebie aniołów zemsty za fakt
                nieuczestnictwa w nabożeństwach. Ba, nawet kataru na ciebie nie zesłał za to, że
                niczego nie chcesz mu ofiarować. Bogu chyba tak naprawdę nie zależy na tym, czy
                ty do kościoła chodzisz, czy nie!

                Ale to jest, jak z krawatem. Nielubiany, niepotrzebny, ale czasem człowiek
                decyduje się na jego użycie. Podobnie z liturgią. Czasem nudna, powtarzalna,
                wręcz trywialna, ale cóż jest prostszego, by pokazać Bogu, że jest dla nas
                ważny, że dziękujemy mu za możliwość zaistnienia?

                Można założyć krawat i dla uczczenia Boga chodzić w nim przez godzinę w każdą
                niedzielę. To będzie forma jakiejś ofiary, oddania czegoś Bogu, podzielenia się
                z nim choćby wolnym czasem. Tak jak dziecko dzieli się cukierkiem (przecież
                staje się przez to o tego cukierka biedniejsze), tak być może dla Boga miłe
                jest, że człowiek zapomina o swoim ego i chce się z Bogiem podzielić czymś co
                ma, coś Bogu złożyć w ofierze. Może wizyta w kościele, niekoniecznie na mszy
                jest właśnie najprostszym sposobem na to, by człowiek miał jeszcze prawo nie
                nazywać się ateistą?

                Bo ateizm, to wykluczenie istnienia jakiegokolwiek boga. Jeśli ktoś czuje się
                ateistą, to odrzucając podmiot rozważań (przecież Boga nie ma!) automatycznie
                nie może do niczego dla Boga się zobowiązywać. Ale jeśli ktoś zakłada, że Bóg
                jest, to już do ateistów zaliczyć go nie można. Więc jakie określenie? Leń? A
                może po prostu ktoś nie zastanowił się, po jakie licho kiedyś jakiś plemnik
                spotkał się z jajeczkiem i czemu akurat ten plemnik, z tym jajeczkiem. Pewnie
                przypadek, a jeśli nie do końca? A jeśli była w tym jakaś Boża myśl?

                Pytanie co sobie taki Pan Bóg mógł myśleć, na co liczył, wiedząc, że w
                katolickiej rodzinie przyjdzie na świat jakieś dziecko? Na pewno nie miał
                żadnych planów? Żadnych oczekiwań?
                • Gość: do jasia Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 16.01.09, 18:54
                  Nie jestem katoliczką Jasiu - z wyboru.
                  Nie wiem jaką przyjemność sprawia Bogu zakładanie niewygodnego
                  krawata.
                  Nie wiem dlaczego każda religia zakłada składanie ofiar -
                  przypuszczam, że... ze strachu?
                  Moja religia (?) nie zwalnie mnie z żadnego obowiązku wobec Boga,
                  ale do tych obowiązków nie zaliczam mszy. Tak już jestem
                  skonstruowana, że nie potrafię przyjąć czegokolwiek z musu.
                  Nie wiem, jaki zamysł miał Bóg względem mnie, wyznaczyłam sobie
                  jednak inne cele, niż obowiązkowe uczestnictwo we mszy.
                  Jeżeli chodzi o wtrącanie się w moje życie, chciałabym, żeby miało
                  miejsce jak najczęściej.
                  Anioły zemsty? Zakładasz, że Bóg jest mściwy?
                  Ten mój nie.
                  Jeżeli dziecko oddaje cukierka i sprawia to, że czuje się z tym źle
                  i tego poczucia nie rekompensuje mu radość obdarowanego to na co
                  komu taki podarek dany z obowiązku a z przykrością w sercu?
                  Wolę nie dać, niż dać i odczuwać złość z tego powodu czy przymus.
                  Wolę nie iść na mszę niż iść z poczuciem niewygodnego obowiązku i
                  ofiary.
                  Obcowanie z Bogiem to nie obowiązek, nie przykrość, nie cierpienie.
                  Tak ja to widzę i na dziś nie stać mnie na mądrzejsze rozważania.
                  Pozdrawiam Jasiu i oby niewygodny krawat dawał Ci dużo radości!
                  • Gość: jasiu... Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.dip.t-dialin.net 16.01.09, 19:40
                    I właśnie o to chodzi.

                    Zakładając krawat czuję się niekomfortowo, ale swoją niewygodę tłumaczę: bo
                    cierpię dla tego, by ktoś w konkretnej sytuacji nie czuł się urażony dresem. Czy
                    można kogoś urazić, przychodząc w dresie np. na ślub bliskiej osoby - chyba
                    można. A więc niewygoda, dobrowolna niewygoda, żeby komuś nie było przykro, że
                    swoje wygodnictwo przedkładam nad jego oczekiwania. Jakąś satysfakcję z tego, że
                    było mi źle, ale kogoś nie zawiodłem mam.

                    Podobnie dziecku, cukierka żal, ale przecież jest radość, że babci sprawiło
                    przyjemność.

                    A Bóg, no cóż, jemu też chyba się coś należy. Nie twierdzę, że musi to być msza
                    święta co niedziela. Są ludzie, choćby w Niemczech, uważający się za katolików,
                    choć do kościoła chodzą raz w roku na pasterkę. Płacą Kirchensteuer (kilkaset
                    Euro na rok), zachowują wszystkie przykazania, działają w różnego typu
                    organizacjach charytatywnych. Tylko kościoły w Niemczech są puste w niedzielę,
                    mimo że każdy ksiądz, czy pastor wali w dzwony kilkanaście minut.

                    U nas w Polsce ludzie nie chodząc do kościoła najczęściej nie mają żadnej
                    alternatywy dla Pana Boga. Nie mówię, że tak jest w twoim wypadku, ale
                    najczęściej jest tak, że ani nie przekażą pieniędzy na żaden cel (w Polsce
                    podatku kościelnego nie ma), ani w żaden inny sposób nie usiłują żyć zgodnie z
                    choćby przykazaniem "kochaj bliźniego swego". Najczęściej ludzie poobrażali się
                    na kościół (księża to tylko hierarchia, to nie jest kościół!) i nie dają Bogu
                    nic w zamian. Tutaj widzę problem. Pójście do kościoła jest najłatwiejszym
                    sposobem pokazania, że należy się do wspólnoty ludzi wierzących. Jeśli ktoś ma
                    inne sposoby, to dobrze. Gorzej, jeśli człowiek mówi, że wierzy, ale w żaden
                    sposób tej wiary nie można po nim poznać. Nie jest prawdą, że wiara jest sprawą
                    intymną, osobistą. Jeśli wierzysz w Jezusa, to przecież powiedział on: "Gdzie
                    dwaj lub trzej spotykają się w Imię Moje, tam Ja jestem pośród nich" (Mat 18:20).

                    Wierzysz w Boga, ale Jezusa już odrzucasz? W Ewangelie już nie wierzysz?

                    No więc gdzie się może spotkać tych dwóch, czy trzech, by między nimi był Jezus?
                    W niedzielę w Realu? Może w nudnym kościele jednak łatwiej?
                    • Gość: do jasia Re: Do lekarzy też nie chodzisz? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 16.01.09, 23:58
                      Na szczęście tego, co Ty uznajesz za prawdę, ja za nią uznać nie
                      muszę.
                      Gdzie się mogą spotkać? Na ławce w parku na przykład.
                      (zamknięcie w złotej klatce to pewnie marzenie każdego boga?)
                      Po co mam pokazywać w co wierzę?
                      Nie wierzę w Biblię.
                      Teraz jestem śpiąca, dobranoc Jasiu - masz bardzo usypiający nick:)

        • Gość: bb Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.09, 18:48
          Jak mozna byc wierzacym i nie przestrzegac 10. przykazan?
        • Gość: Menel Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.09, 19:22
          Na szczescie nie ja to ocenie

          Chodzi o Twoj wklad w wiare, czy cos robisz czy jestes "az" dobrym
          czlowiekiem
          • Gość: Aga Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.09, 20:02
            Pablo takich ludzi jak my, jest dużo, tylko nie każdy się przyzna. Ja również
            wierzę w Boga, księdza przyjmuje , a do kościoła chodzę tylko w święta.
        • Gość: Gość Jesteś. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:56
    • Gość: xx Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.icis.pcz.pl 12.01.09, 20:04
      Coraz wiecej bedzie takich osob.
      • Gość: inna Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.09, 20:57
        ja tez.czy to ze nie chodze do kosciola to oznacza ze jestem gorsza?
        nie wam to oceniac...
        jak wielu jest zaklamanych katolikow ktorzy co niedziele siedza w kosciele a po powrocie leja swoje zony....ech szkoda gadac
        niech kazdy zyje jak chce...
        • Gość: CD Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: 195.205.202.* 13.01.09, 23:47
          i43.tinypic.com/n1v09h.jpg
      • Gość: Dyzio / walnięty/ Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.09, 21:19
        A ja nadal uważam, że religia / każda, nie tylko katolicka / potrzebna
        jest ludziom, którzy nie potrafią wykorzystać swojego własnego rozumu,
        by poradzić sobie z życiowymi problemami jakie ich dotyczą.
        Potrafiło to zrozumieć, a następnie skutecznie wykorzystać
        wąskie grono ludzi, zwanych potocznie czarownikiem, kapłanem -
        zależnie od kręgu kulturowego w którym dana " religia " powstała.
        Umiejętnie wykorzystując ludzkie słabości, - ciemnotę,
        lęk przed śmiercią, chęć życia wiecznego w szczęściu i dobrobycie,
        potrafili zorganizować się w hermetyczną, ekskluzywną grupę ludzi
        wykształconych / podstawa bytu / - opływającą we wszelakie dobra
        doczesne kosztem ciemnego, wystraszonego społeczeństwa.
        Co na co dzień potwierdzają notatki prasowe lub informacje
        płynące z głośników radiowych i telewizyjnych a opisujące
        postępowanie przedstawicieli tychże religii jakże różne od nauki
        jaką usiłują wpoić swoim wyznawcom, fanom czy jak byśmy ich nie nazwali.
        Dlatego ja próbuję sprostać życiowym problemom za pomocą własnego rozumu co jak narazie nieżle mi wychodzi.
        Nie wspominając o satysfakcji jaką daje mi poczucie, że trudno nazwać mnie baranem strzyżonym przez " pasterza "
        Pozdrawiam,
        Dyzio.
        • Gość: Worker Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.09, 21:55
          Koleny oklepany argument: " Ilu to katolikow po wyjsciu z kosciola
          leje zone, albo upija sie na umor". A ilu to pedofili wrzuca
          pieniadze na WOSP.

          Chodzi tutaj o pojscie na latwizne- przed TV tez mozna sie modlic,
          przy wodce z sasiadem tez mozna chwalic Boga, w supermarkecie tez
          mozna sie od niedawna wyspowiadac.

          • Gość: xxx Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.chello.pl 12.01.09, 22:03
            a o co chodzi z tym zbawieniem ?
            • Gość: Julka Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 22:09
              Myślę, że udział w niedzielnej Mszy Św. przybliży Ci zagadnienie
              zbawienia. Oczywiście udział cotygodniowy:)
              • Gość: xxx Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.chello.pl 12.01.09, 22:19
                myślisz że tak łatwo poddam się indoktrynacji ?
                • Gość: Julka Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.09, 22:46
                  Pytałe(a)ś o zbawienie. Nie widzę związku z indoktrynacją.
              • Gość: Dyzio / walnięty/ Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 10:04
                Droga Julko.
                A jaką ja mam gwarancję, że miast uświadamiania mnie, jak tu postępować, by się do nieba dostać, nie będę informowany z ambony
                na kogo mam głosować lub która partia jest dobrą a która nie?????
                Bo już parę osób na tym forum opisywało, czym zajmują się
                " duszpasterze " podczas mszy. Ze zamiast modlitwy szła z ambony
                propaganda jakiej nie powstydził by się pewien urząd zlikwidowany
                / ponoć / wraz ze słusznie minionym okresem błędów i wypaczeń.
                Pozdrawiam,
                Dyzio,
                marksista,
                towarzysz,
                a na dodatek walnięty.
                • Gość: Julka Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:15
                  Drogi Dyzio.
                  W każdą niedzielę na Jasnej Górze w Kaplicy Matki Bożej odprawiana
                  jest Msza Św. w intencji Ojczyzny.
                  Bez kazania, więc nikt nie będzie Cię uświadamiał jak postępować.
                  Byłam kilka razy na takiej mszy. Czasem było tylko kilka słów (nie o
                  polityce) a czasem tylko powitanie pielgrzymów.
                  Możesz sam sprawdzić:)
                  • Gość: Dyzio / walnięty/ Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.09, 09:48
                    Do " Julki"
                    Wybacz, ale sprawdzanie, co dzieje się w klasztorze
                    pozostawię Tobie. Tak się bowiem składa, że wychowałem się w domu
                    należącym do księdza. Do szkoły chodziłem przez teren klasztorny przez
                    7 lat i nawet do mszy w klasztorze służyłem do czasu, aż mnie kolega
                    w zakrystii okradł z prezentu otrzymanego z jakiejś okazji o co do
                    Bozi do dziś mam pretensje, że nie pilnowała.
                    Poza tym moja mama mieszkała w okolicy klasztoru do zeszłego roku więc ilekroć byłem u niej z wizytą dzięki zainstalowanemu w
                    klasztorze systemowi nagłaśniającemu wiedziałem doskonale, co tam
                    się dzieje. I to bez względu na to, czy byłem tym zainteresowany czy nie.
                    Jak widzisz, doświadczenie moje w obcowaniu z tą instytucją
                    jest szerokie choć nie koniecznie pozytywne. Uważam bowiem,
                    że każdy ma prawo do wyznawania swoich poglądów i nikt nie powinien
                    ingerować w to co robię lub w co wierzę bez mojej zgody.
                    A taką ingerencją w/g mnie jest nauka religii w szkole.
                    Bo spróbuj nie wyrazić zgody na uczęszczanie dzieciaka na tą
                    / moim zdaniem zbędną / lekcję a dziecko przejdzie gechennę, jaką
                    zgotują mu inne dzieci, te katolickie. Wiem coś o tym.
                    To tylko drobny przykład ingerencji KK w życie prywatne obywateli tego kraju na co ja sobie nie pozwolę w żadnym wypadku.
                    A czas wolny, miast poświęcać na sprawdzanie, co dzieje się w klasztorze, wolę poświęcić na:
                    a/ wyjazd na ryby
                    b/ brydża
                    c/ grzyby
                    d/ żagle
                    e/ wizytę u przyjaciół
                    A nie na siedzenie w kościele i wysłuchiwanie głupot opowiadanych przez klechę który w dodatku pojęcie o życiu ma takie, jak ja o chińskim cesarzu.
                    Z czym oczywiście wcale zgadzać się nie musisz.
                    Z wyrazami szacunku pozostający,
                    Dyzio.
                    • Gość: Julka Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.09, 01:10
                      Nie napisałam, żebyś sprawdzał co się dzieje w klasztorze. Napisałam
                      o jednej konkretnej mszy.
                      Ludzi spotykają różne nieszczęścia, ale ludzie potrafią wybaczać.
                      A ty pamietasz jak to kolega okradł Cię z prezentu. To jest wręcz
                      śmieszne tłumaczenie.
                      Ja staram się żyć według przykazań, a jednym z nich jest "Pamiętaj
                      abyś dzień świety święcił". Póki co nawet kościół nie wymyślił innej
                      formy tego świętowania, jak udział w Mszy Św i powstrzymanie sie od
                      wszystkich zbędnych prac.
                      A z religią w szkole jest inaczej. Rodzice piszą, żeby dzieco mogło
                      uczestniczyć w lekcjach religii. Jeśli nie chcą, by ich dziecko
                      chodziło na religię, nie muszą robić nic. I ja nie spotkałam sie z
                      dyskryminacja takich dzieci.
                      Swoją drogą, też wolałabym by lekcje religii odbywały się jak
                      dawniej, w salkach katechetycznych, a nie w szkole.
                      I jeszcze jedno: żyję już dosyć długo i jeszcze nigdy KK nie
                      ingerował w moje życie prywatne:)
                    • Gość: Pawian Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.apus-net.pl 17.01.09, 07:19
                      Biedny Dyzio, co to będzie jak Cię okradną w sklepie, tramwaju, na ulicy czy
                      stacji benzynowej, to się obrazisz i z domu nie wyjdziesz. Gorzej jak żona
                      wyciągnie Ci 20 zł z portfela, to już nawet w łazience się bezpieczny czuł nie
                      będziesz
                • jacek_wu Re: kto jeszcze chodzi do koscioła 13.01.09, 11:53
                  Twój światopogląd mi zwisa. Jesteś walnięty, ale z wdziękiem.Pozdrawiam
        • Gość: I8 Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.54.168.108.tvksmp.pl 12.01.09, 23:25
          Dyzio :)myślę identycznie ,lepiej bym tego tematu nie ujęła ,zgadzam się z Tobą
          w 100% .Pozdrawiam ...
          • Gość: ? Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 09:15
            Towarzysz Dyzio to prawdziwy marksista,Tak trzymac
            towarzyszu.Towarzysz zacytowal slowa Wielkiego Leninia "religia to
            opium dla ludu"
            • Gość: Gość Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 11:55
              Otóż to. Gdzie Lenin i jego nauka?
              • Gość: Menel Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.09, 12:25
                Najlepiej nie ogladajcie TV , skoro jestescie tak bardzo podatni na
                propagande:) Albo zatykajcie sobie uszy na czas kazania-LOL

                A skoro chcesz krytykowac kosciol, to najlepiej miec informacje z
                pierwszej reki, a nie powtarzac slowa ksiedza uslyszane od sasiadki.
                • Gość: Saracen Re: kto jeszcze ma to w dupie ? IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 13.01.09, 12:32
                  Strach przed śmiercią nikogo nie ominie !
                  • macaja Re: kto jeszcze ma to w dupie ? 13.01.09, 12:54
                    ...po emeryturze zbłąkane owieczki odnajdą drogę do Kościoła, podobnie jak
                    pewien I sekretarz czechosłowacki.
                    Wraz z wiekiem przybywa strachu.
                    • Gość: xxx Re: kto jeszcze ma to w dupie ? IP: *.chello.pl 13.01.09, 20:21
                      albo ubywa rozumu ?
    • Gość: do niedowiarków Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.09, 13:04
      zapraszam do nas ,,świadków,, a życie wasze zmieni się radykalnie. Zaznacie raju
      na ziemi.
    • Gość: ele Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.54.171.63.tvksmp.pl 13.01.09, 21:07
      Czy jakbym był potomkiem Hebrajczycy to bym wyznawał Judaizm ?
      Czy jakbym mieszkał na Półwyspie Indyjskim wyznawał bym Hinduizm ?
      Czy wychowany w Iraku wyznawałbym Islam ?
      Czy Bóg jest katolikiem ?
      Kto pójdzie do nieba ?

    • marta3434 Re: kto jeszcze chodzi do koscioła 14.01.09, 15:40
      można
      • Gość: Pablo___79 Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.09, 18:50
        ale sie temacik rozwinął !!!!!!

        pozdrawiam wszystkich
    • Gość: K2 Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.09, 00:20
      Ja chodzę i nie mam zamiaru rezygnować, zbyt wiele w życiu zawdzięczam tej sile wyższej.
      A swoją drogą śmeszą mnie wytłumaczenmia że wierzący a niepraktykujący... to tak czy tak??
      • Gość: ? Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 16.01.09, 08:35
        to zależy co rozumie się pod pojęciem "wierzący"
        na ogół "wierzący" = "katolik" - a to bzdura
      • Gość: inna Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.09, 19:06
        Gość portalu: K2 napisał(a):

        > Ja chodzę i nie mam zamiaru rezygnować, zbyt wiele w życiu zawdzięczam tej sile
        > wyższej.
        > A swoją drogą śmeszą mnie wytłumaczenmia że wierzący a niepraktykujący... to ta
        > k czy tak??



        znam kupe ludzi ktorzy chodza do kosciola bo tak wypada czy to jest w porządku?
        nie chodze do kosciola bo moze nie kazdy potrafi sie modlic na sile,pomodle sie wtedy gdy mam taka potrzebe a wiele osob tak robi chodza....aby ich sąsiad z ławki obok widział...
        • Gość: driver Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.dip.t-dialin.net 16.01.09, 20:02
          Kosciol daje mi Wiare w Ludzkosc i siebie.Moja wiara katolicka
          ksztaltuje moj system etyczny i okresla w pewnym stopniu wartosci
          moralne.
          Nawet jak mi sie nie chce to do Kosciola ide,bo jak nie to w
          niedziele wieczorem a nawet tak do srody mam wyrzuty sumienia.
          Staram sie juz byc na mszy w piatek popoludniu,wtedy mam wolny
          weekend.
          Ksiedzowie w Polsce to osobny temat.Jest duza czesc co mysli dla
          majatku i kariery.
          • Gość: do inna Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.09, 20:07
            Inna ty naprawdę jesteś inna .I pewnie mocno zakompleksiona
            • Gość: inna Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.adsl.inetia.pl 16.01.09, 20:11
              Gość portalu: do inna napisał(a):

              > Inna ty naprawdę jesteś inna .I pewnie mocno zakompleksiona


              powaznie??? hehehe nie wiedziałam

              jezeli sie pisze lub mówi prawde to sie jest "innym" ,no tak faktycznie zapomnialam.
          • Gość: TYM Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.chello.pl 16.01.09, 20:12
            dobre pytanie skoro jestes chrzescijaninem masz wybrany swoi kosciol
            to oznacza ze uczeszczasz do tych tam zebranych ludzi w danym
            kosciele na wspolna modlitwe a pocc to wiadome i z tego uczeszczania
            nauki bierze sie nasza wiara do Boga wraz z wspolna modlitwa ci co
            nieuczeszczaja do danego kosciola a sadza ze sa katolikami sa w
            bledzie bo jest wazne by byc wspolnie nam odlitwie czy to niedziela
            obojetnie ale zeby byc i pokazac ze wierze nierozumiem tych osob co
            powiadaja tak jestem katolikiem ale niechodze do wybranego kosciola
            przeciez to jest absurd przypomina mi sie pewna partia kazdy no
            prawie byl w niej ale sie nieudzielal i co z tego wyszlo wielkie bec
            • Gość: Przeciwnik obłudy Nie chodzę IP: *.prenet.pl 17.01.09, 01:49
              Nie chodzę, choćby z tego względu
              www.tvp.pl/publicystyka/magazyny-reporterskie/magazyn-ekspresu-reporterow/wideo/reportaz-ksiadz-pedofil-15012008
              • Gość: nie tak Re: Nie chodzę IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 17.01.09, 03:44
                U mnie jest odwrotnie, czym starszy to mądrzejszy,wiara w boga zabrala mi to co najle
              • Gość: Olll56 Re: Nie chodzę IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.09, 13:45
                Nie chodzę do obłudy..gadają bzdety tylko fałuszywce_
    • Gość: chodzący Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 11:52
      Kościół teraz to nie to samo co za komuny.
      • vvrotka Re: kto jeszcze chodzi do koscioła 17.01.09, 13:12
        z tymi Katolikami niepraktykującymi jest jak z uczniami, którzy nie chodza do
        szkoły, przecież uczyć sie też mozna wszędzie po co szkoły!?! Po co kościoły!?!
        Wszyscy idą na łatwiznę, nie zmęczyć się, nie wysilić, a szkoda czasu... a ilu z
        was marnuje czas w inny sposób, czas się zastanowić nad sobą. Najlepiej
        tłumaczyć się, że księża są okropni, że nikt mi nic nie będzie kazał, zawsze się
        znajdzie tysiac powodów. Nie niszczcie tego czeog nie rozumiecie, albo
        spróbujcie zrozumieć, na czym polega Wiara i przynależność do Kościoła. Bardzo
        wielu ludzi nie rozumie, mechanicznie dostosowuje się do tego co ich nauczyli,
        bo możę nikt im nie tłumaczył...
        • Gość: echo Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 17.01.09, 14:11
          Wiara zastępuje niewiedze, wystarczy byc dobrym człowiekiem to wystarczy.
          • Gość: inna Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.09, 14:23
            dokładnie
            • vvrotka Re: kto jeszcze chodzi do koscioła 18.01.09, 21:32
              Ubodzy jesteście i wasze, życie skoro tak myslicie...
        • Gość: inna Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.09, 19:24
          ksiadz mi powiedzial ze nie jestem katoliczka(bo jestem po slubie cywilnym)...to przykre acha i dodał ze zle wychowuje swoje dziecko(bo nie mam slubu kościelnego) więc bez komentarza
          • Gość: Akagi Re: kto jeszcze chodzi do koscioła IP: *.chello.pl 17.01.09, 20:52
            est katedra w naszym mieście , sto w niej kolumn i witraży
            rzeżba stoi tam przy rzeżbie i szcześćdziesiąt jest ołtarzy.
            Tysiąc świec w katedrze płonie.....
            a Bóg ???
            Przed katedrą naszą w stary kaszkiet grosze żebrze
            za co go policją straszą ?
            • Gość: Anty Oczywiście ,ze ja IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.09, 21:02
              Hello.
      • Gość: K2 chodzę i dobrze mi z tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.09, 23:15
        nie dla systemu, nie dla księdza, nie dla organisty:), nie ze względu na ludzi (znajmoych), chodzę poprostu dla siebie bo mam taka potrzebę żeby się pomodlić i pogadać z Bogiem któremu jestem wdzięczny to i owo, spoko gościu ten cały Bóg jest czasami:)
    • Gość: Anka Chodzę, bo wiele zawdzięczam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 00:00
      Chodzę co niedzielę i nie rozumie jak można nie iść, wiele zawdzięczam Bogu. To dzięki Kościołowi są na tym świecie jeszcze jakieś zasady.

      Właśnie kończę studia, mam męża i dwójkę małych dzieci - jednym słowem jestem szczęśliwa. Mój mąż myśli tak jak ja, mamy więc te same zasady, nie uznajemy rozwodu, zdrady, mamy do siebie zaufanie, które jak widzę na lewo i prawo jest coraz gorzej znaleść. Mąż nie ufa żonie, żona mężowi - tak jest coraz częściej, bo śmiejecie się z Kościoła, nie dostrzegacie bogactwa jakie ma w sobie.
      A to właśnie Bóg przez Kościół daje gwarancję dobrego życia w zaufaniu, miłości. I nikt nie powie mi że to mit, bo ja tak żyję, tak się da! To, że czasem nie chce mi się pomodlić to chyba normalne, tacy już jesteśmy, ale potem jest mi wstyd przed samym sobą i Bogiem, że tyle mi dał a mnie 5 minut szkoda.

      A i jeszcze jedno - nie szukam w Kościele ideałów, idealnych księży, ludzi chodzących do kościoła, bo takich nie znajdę, każdy ma wady, ja, mój mąż, każdy ksiądz i Ty. Więc jeśli ktoś lub coś Ci się nie podoba w Kościele, to mu przebacz.
      • Gość: ateista Re: Chodzę, bo wiele zawdzięczam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 13:54
        > Chodzę co niedzielę i nie rozumie jak można nie iść...

        To masz strasznie małą wyobraźnię jak na osobę z prawie wyższym wykształceniem.

        > To dzięki Kościołowi są na tym świecie jeszcze jakieś zasady.

        Myślisz pewno o tych, które kazały naszemu Papieżowi tuszować sprawy pedofilii
        wśród amerykańskich księży. Ja myślę, że zasady są, bo stanowią je i
        przestrzegają ich uczciwi, doświadczeni i odpowiedzialni ludzie. Kościół oprócz
        dobra ma na rękach wiele krwi i nieszczęścia ludzkiego.

        > Mąż nie ufa żonie, żona mężowi - tak jest coraz częściej, bo
        > śmiejecie się z Kościoła...

        Tak, tak, gdyby ludzie nie śmiali się z Kościoła świat byłby idealny. To jak
        zwykle ludzie są winni, Kościół jest przecież Święty. A bogactwo Kościoła widać
        na każdym kroku, wystarczy spojrzeć na zawartość księżych garażów.

        > ... dobrego życia w zaufaniu, miłości
        > I nikt nie powie mi że to mit, bo ja tak żyję, tak się da!

        A ja też tak żyję i popatrz nie potrzebuję wierzyć w żadnego boga, żeby tak żyć.
        Tak się też da!

        > Więc jeśli ktoś lub coś Ci się nie podoba w Kościele, to mu przebacz.

        Przebaczenie to jedno a zaufanie i rozliczenie to drugie. Pamiętam jak na
        rekolekcjach (bo kiedyś byłem bardzo blisko Kościoła, może właśnie za blisko,
        żeby w nim zostać) obecny Biskup Długosz (którego na marginesie szanuję za jego
        zaangażowanie) nauczał: "nie wierzcie w księży". Dzisiaj mówię: "nie wierzcie
        księżom". Jak Ci dzieci podrosną i więcej zobaczysz świata może zmienisz zdanie.
        • Gość: Anty Ateista meczysz ucho IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.09, 20:01
          Napewno było by mniej problemów.Jak by kazdy raz w niedzielę poszedł
          do kościoła.Zdrowiej ateista ,bo samara mniejsza.
          • Gość: ateista Re: Ateista meczysz ucho IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 20:42
            Oto konkretna odpowiedź!! Takimi argumentami to nawet kler się nie posługuje.
            Idź do przedszkola...
            • Gość: do ateista Re: Ateista meczysz ucho IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.09, 21:08
              jedno pytanko wierzysz w rzeczy widzialne i nie widzialne
              • Gość: ateista Re: Ateista meczysz ucho IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.09, 22:13
                Drugie pytanko: a Ty tylko wierzysz "w rzeczy widzialne i nie widzialne"?? Ja
                nie muszę wierzyć bo wiem, że są.
                • Gość: Menel PSY 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.09, 00:10
                  I pierwsza scena w celi: " To ja sie go pytam, a Ty w Boga wierzysz,
                  w Papieza, to on mi mowi ze jakby go dorwal na odleglosc rak to by
                  zabil(..)...(...) to wyrwalem chwasta".

                  Cytat z pamiec:/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka