kroljan5
21.07.14, 22:52
25 czerwca 2014r moją mama była badana prze Neurologa w Ciechanowskiej Poliklinice.Na wizytę czekała rok,bo służba zdrowia w Polsce jest bardzo sprawna.Neurolog skierował mamę na badanie tomografem i na pobranie krwi,gdyż wyniki badań krwi będą potrzebne do badania tomografem.Ktoś z pacjentów powiedział mi,że na wyniki badań krwi czeka się tydzień.Zapisałem mamę na tomograf,termin 4 sierpnia,więc mama miała pobieraną krew 21 lipca.Tego samego dnia kazano mi przjść po wynik.Gdy pojawiłem się po wyniki nie zostałem ich do ręki,powiedziano mi że obejrze je podczas wizyty u Neurologa.Gdy mama zadzwoniła do Polikliniki,powiedziano jej że wyniki badań krwi i tak nie będą ważne,bo 4 sierpnia będzie za dwa tygodnie a do tomografu potrzebne są wyniki z okresu tygodnia przed badaniem.Dlatego 70 letnia kobieta musi zacząć wycieczkę od początku.Dziwnym trafem mama nie mogła zrobić badań krwi bliżej,w swojej przychodni,bo ktoś wymusił na niej określone zachowanie.Jeżeli Pan Neurolog uważa,że wyniki badań pacjenta nie są własnością pacjenta,to po co zleca te badania?-Czy to są nowe metody leczenia?