osobhisty
06.06.11, 12:32
Elbląg to moje rodzinne miasto. Wyjechałem z niego w świat w 1974r. ale zawsze z sentymentem wspominałem świat dzieciństwa - Kościół Św Mikołaja, Bażantarnię, Basen, poniemiecką zabudowę. Zawsze chciałem przyjechać tu na dłużej i pokazać rodzinie "gdzie tatuś sie wychował" Dużo słyszałem o tym jak dynamicznie miasto się rozwija, byłem ciekawy tych zmian w konfrontacji z moimi wspomnieniami. Taka okazja nadarzyła się w ostatni weekend. Przyjechałem z żoną i z dziećmi na wesele kuzyna. Zatrzymaliśmy sie w Hotelu "Sowa" przy ul.Grunwaldzkiej. Hotelik niepozorny ale urzekł nas wielkością apartamentu i kameralną atmosferą. Było dobrze - dopóki nie ruszyliśmy samochodem do kościoła. Na ulicy miejscowi kierowcy traktowali mnie jak intruza, rywala w wyścigu o pas ruchu. OK, pomyślałem - zdarza się ale gdy za czwartym razem odnotowałem ewidentnie złośliwe zachowanie kierowcy, który depcze na gaz aby tylko uniemożliwić mi włączenie się do ruchu lub zmianę pasa - zgłupiałem. Ludzie ja tu do was przyjechałem cieszyć się, podziwiać a wy mnie tak ? i to z obcą rejestracją ?. Jeżdżę samochodem od kilkunastu lat, nie poruszałem sie jak zawalidroga, manewr zawsze grzecznie sygnalizowałem, nie wymuszałem. O wszystkim opowiedziałem ze smutkiem moim krewnym. Pokiwali tylko głowami. W niedzielę po weselu to żona kierowała samochodem bo ja poprzedniego dnia piłem. Żona jeździ samochodem codziennie w większym mieście i to jeździ dobrze. Włączyliśmu GPS i ruszyliśmy przez miasto na ul.Tuwima do mieszkania państwa młodych. GPS - chociaż aktualizowany - wyprowadził nas w jakieś rozkopy przy ul.12-go lutego. Droga prowadziła przez rondo i pierwszym zjazdem w prawo. Niestety zjazd ten był zamknięty. Jest niedziela, godzina 12. nie ma dużego ruchu. Żona siłą rzeczy decyduje się jechać w kierunku kolejnego wyjazdu. W tym momencie doszło do kulminacyjnego momentu podczas całego naszego wyjazdu. Gościu w terenowej Hondzie CRV na elbląskich numerach wyprzedza nas z lewej strony, niebezpiecznie zbliża się, niemal ocierając o nasz samochód, klasycznie i po chamsku spychając nas z drogi. Żona trąbi, długo, przeciągle. Honda staje na wyjeździe. Wysiada człowiek, około 50-tki, wymyśla mojej żonie, że nie potrafi jeździć. Na odpowiedź, że to on zmieniał pas ruchu facet odpowiada, że ten pas ruchu (którym jechaliśmy) jest wyłączony z ruchu, co było totalną bzdurą. Agresja arogancja i pewność siebie człowieka który zwymyślał kobietę na rondzie była bezprzykładna. Nigdy w życiu i ja i moja żona nie spotkaliśmy się z taka ilością agresji i braku tolerancji na drodze. Dodam jeszcze, że nie odnotowałem żadnego uprzejmego gestu ze strony innego kierowcy a raz gdy zatrzymałem się przed przejściem dla pieszych bez sygnalizacji by przepuścić kobietę, ta weszła niepewnie na pasy a następnie biegiem goniła na drugą stronę bo za mną na lewym pasie jechał samochód, który nie zwalniał. I to wszystko w ciągu niecałej godziny jazdy po mieście (!) Pielęgnowany przeze mnie czar Elbląga jako krainy dzieciństwa prysł chyba bezpowrotnie. Obiecaliśmy sobie z żoną że Elbląg będziemy omijać z daleka.