elblazanin_18
18.10.06, 17:03
Wracając ze szkoły do domu byłem świadkiem porwania (chyba...) Stoje sobie na
przystanku na Kościuszki i czekam na 17-stkę (zresztą tak jak ok. 30 innych
osób- była godzina szczytu), a tu co ?! Jedzie sobie czarny mercedes mija
przystanek i nagle zatrzymuje się z piskiem opon; cofa i wjeżdża tyłem w
zatoczkę. Od tyłu wychodzi dwóch gości, zgarnia jakiegoś chłopaka, pakuje do
bagażnika i odjeżdża w siną dal... A wszystko w jakieś 10 sek. jak w filmie
gangsterskim; nikt ich nie powstrzymał, słychać było nawet pojedyncze
śmiechy; dwóch ludzików tylko zareagowało, ale nic to już nie dało, było za
późno, zresztą działo się to zbyt szybko; pozatem odzywki w stylu "póśćcie
go" można o kant d...y rozbić; początkowo nikt nie wiedział o co chodzi, ale
jak podeszli do tego chłopaka a on sie zapierał rękami i nogami, no to
wyglądało na to że coś jest chyba nie tak; nie przypuszczam żeby to byli
jacyś zawodowcy, którzy porwali dla okupu, albo coś w tym stylu (tacy raczej
nie uprowadzają z zatłoczonego przystanku), ale mogli go gdzieś wywieść i
pobić dla mp3 czy telefonu; mam nadzieję, że nie tylko moja koleżanka
zapamiętała numery i zadzwoniła na policję...