2 latek i kara

04.07.11, 21:21
Córka ma 2 lata i miesiąc.
Widze,że zaczynaja jej rosnąc różki.Zdarza sie czasami,że jak jej czegoś nie daje lub zabraniam to robi coś po złości.Dzis np.zabroniłam jej czegos a ona po złosci wysypała wszystkie ciastka z pudełka,które stało na stole.Po złości potrafi rzucic czyms o podłoge np.klockiem lub książeczka,która ma w ręce,złapać paluszki,które stoją w szklance i rozsypac na stole.Tłumacze jej,że nie wolno,ale łapanie za ręke i mówienie,że nie wolno na niewiele się zdaję,bo ona patrzy na mnie i bierze np.druga ksiazeczke by nią rzucic...

Dzis probowałam jej "dac kare".Posadzilismy ja w kącie (karny jezyk) i tłumaczymy "bedziesz tu siedziała,bo wyrzuciłas ciastka.Nie wolno wyrzucac ciastek".Po czym wstaje a ona z usmieszkiem ucieka.Dla niej to była swietna zabawa.Ja ją niose na miejsce to ona sie smieje.Ja odchodze a ona ze smiechem znow ucieka.Ze 30 razy ja sadzałam na miejsce...

Zastanawiam sie czy jest jeszcze za młoda na "kare" i powinnam odpuscic? Ale co wtedy robic w sytuacji gdy po złosci cos rozwala,skoro samo mowienie nie wolno nic nie daje?
Jak juz odpuscilismy z mężem tego "karnego jezyka" to po jakiejs chwili sama zaczeła chodzic i siadac w ten kat i mówi "kara" i po chwili wstaje.

Chciało mi sie smiac...ale w pewnym momencie miałam taka ochote dac jej klapsa w tyłek,ze ledwo sie powstrzymałam.

W jaki sposob nauczyc dziecko kary? W Superniani to tak pieknie wyglądało.Odnosisz dziecko na miejsce 30 razy az w koncu zakapuje,ze to nie zabawa i juz siedzi i nie wstaje...Ja mam wrazenie,że mogłabym ja tak do tego kata odnosic i odnosic az do usr...smierci sad


Poradzcie mi coś sad


I jeszcze w kwestii sprzatania po sobie zabawek...Jak mowie posprzataj zabawki to nie chce,ucieka.Probuje jakichs podstepow w stylu "ale mama nie wie gdzie ta lala siedzi,chodz mi pokaz...ale mama nie wie gdzie wsadzic te klocki a ty wiesz..." ale to srednio działa... sad A jak juz idzie je sprzatac to zaczyna sie nimi bawic zamiast np.wkładac je do pudła.Czasem siada np przy rozsypanych klockach i mówi "mama pomoz".Ja wtedy na zmiane z nia wrzucam te klocki,ale nie wiem czy słusznie.Czy powinnam jej mówic "choc mama ci pomoze posprzatac" czy raczej twardo uczyc,ze powinna to robic sama ...


Moze macie jakies patenty,sposoby...
    • jotka_k Re: 2 latek i kara 04.07.11, 21:26
      jak moja młoda czymś rzuci to każę jej to podnieść, zabieram z ręki itd
      co do sprzątania- wg mnie polecenie "posprzątaj zabawki" dla takiego malucha nic nie znaczy, trzeba konkretnie "odłóż puzzle, podnieś lalkę" itd
      ja sprzątam razem z córką
    • deela Re: 2 latek i kara 04.07.11, 23:35
      > ose na miejsce to ona sie smieje.Ja odchodze a ona ze smiechem znow ucieka.Ze 3
      > 0 razy ja sadzałam na miejsce...
      raptem 30- razy? ja za pierwszym razem chyba ze sto, karam tak odkad mieli poltora roku
      kara strasza bo wyja rozdzierajaco
    • katriel Re: 2 latek i kara 05.07.11, 01:23
      Kurczę... Mam syna. 2 lata i miesiąc, dokładnie jak twoja.
      I jakoś nigdy do tej pory mi do głowy nie przyszło, żeby go karać. Za co???

      Twoja - piszesz - robi coś "po złości". Nie znam tej frazy - masz na myśli
      "ze złości" czy "złośliwie"? Wrzuciłam w googla i kilka pierwszych odpowiedzi
      wydaje się sugerować raczej to drugie; ale ja mam wątpliwości, czy takie
      małe dziecko w ogóle jest zdolne do złośliwości. Podejrzewałabym, że ona
      właśnie robi to ze złości, że próbuje wyładować emocje. I prawdę mówiąc
      sposoby, które wymieniasz, wcale nie wydają mi się takie strasznie karygodne.
      Rozsypuje ciastka/paluszki? A po jakiego grzyba one w ogóle stoją na stole?
      A skoro już rozsypała - to niech pozbiera, zamiast tkwić na karnym jeżyku.
      Jak ty się zdenerwujesz, rąbniesz pięścią w stół i stłuczesz talerz, to sprzatasz
      po sobie, czy idziesz posiedzieć na karnym jeżyku?

      A co masz do rzucania klockiem o podłogę, to już zupełnie nie rozumiem.
      Klocek się zniszczy? Jej klocek, jej prawo. Podłoga się zniszczy? Masz jakieś
      ekstra parkiety, że klocek może je uszkodzić? To połóż wykładzinę dywanową,
      masz dwulatkę w domu, halo!
      Zamiast "uczyć kary", pozwól jej stawić czoła naturalnym konsekwencjom jej
      działań. A jeśli dane działanie nie ma żadnych negatywnych konsekwencji,
      to może niepotrzebnie go zabraniasz?

      Sprzątanie. Znowu: ona ma dwa lata! Do dwulatka się nie mówi: "posprzątaj
      zabawki". do dwulatka się mówi: "hej, zobaczymy kto pierwszy wrzuci klocki
      do pudełka!"

      Masz świetną córę, która: chce sprzątać; jak potrzebuje pomocy, to o nią prosi;
      wyładowuje emocje na przedmiotach martwych, a nie na tobie albo sobie; dziwne
      pomysły mamy ("karny jeżyk") przyjmuje z humorem. Doceń ją!
    • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 01:33
      sialalka napisała:

      > Córka ma 2 lata i miesiąc.
      > Widze,że zaczynaja jej rosnąc różki.Zdarza sie czasami,że jak jej czegoś nie da
      > je lub zabraniam to robi coś po złości.
      Nie na złość tylko dlatego, że jest bardzo małym dzieckiem i jeszcze ne nauczyła się radzić sobie z negatywnymi emocjami. Próbowałas ją nauczyć innego sposobu wyrażania ich?

      >Tłumacze jej,że nie wolno,ale łapanie za ręke i mówienie,że nie wolno na niewiele się zdaję,

      A chciałabys efekt natychmiast czy w dwa dni? Dużo wymagasz.

      > Dzis probowałam jej "dac kare".Posadzilismy ja w kącie (karny jezyk)
      Nie rozumiem takiego podejścia. Mama zamiast pomóc dziecku poradzić sobie z emocjami próbuje je tłumić karą, która na dodatek izoluje dziecko osoby u której ono szuka pomocy w pierwszej kolejności. Czy to ma sens?

      > Jak juz odpuscilismy z mężem tego "karnego jezyka" to po jakiejs chwili sama za
      > czeła chodzic i siadac w ten kat i mówi "kara" i po chwili wstaje.
      To tylko dowód, że ona zupełnie nie ma p[ojęcia o co Ci chodzi.


      > Chciało mi sie smiac...ale w pewnym momencie miałam taka ochote dac jej klapsa
      > w tyłek,ze ledwo sie powstrzymałam.
      A dlaczego chciałaś ją bić, choć cię to śmieszyło? Czyżbyś podobnie jak Twoja córka miała problemy z wyrażaniem negatywnych emocji?


      > W jaki sposob nauczyc dziecko kary?
      Naucz dziecko złościć się w sposób jaki jesteś w stanie zaakceptować. To wszystkim wyjdzie na dobre. Bo kara to niekoniecznie.

      > W Superniani...
      Nie znoszę tej baby.

      > Poradzcie mi coś sad
      Więcej cierpliwości. I pomagaj dziecku w trudnych chwilach zamiast je odstawiać do kąta.

      A co do sprzątania zabawek, to dla mnie jest to normalne zachowanie dwulatka. Radziłabym zapomnieć o natychmiastowym wykonaniu polecenia przez dziecko. Nie ten wiek.

      > Czasem siada np przy rozsypanych klock
      > ach i mówi "mama pomoz".Ja wtedy na zmiane z nia wrzucam te klocki,ale nie wiem
      > czy słusznie.
      A dlaczego nie? Dziecko uczy się prosić o pomoc. Czego chcesz ja nauczyć odmawiając?

      > Czy powinnam jej mówic "choc mama ci pomoze posprzatac"
      A dlaczego nie?
    • mamaorzeszka Re: 2 latek i kara 05.07.11, 01:49
      A dla mnie sadzanie synka na krzesełku bardzo pomogło. Są takie sytuacje, w przeciągu kilku miesięcy kilka (ze trzy), że mały ze śmiechem robi cały czas coś na przekór, np. zrzuca mokre pranie i ze śmiechem to powtarza. Prosiłam, odwracałam uwagę, tłumaczyłam w końcu powiedziałam, że jeśli jeszcze raz zrzuci pranie to posadzę go na krzesełku i będzie musiał tam chwilę siedzieć. Długo go sadzałam, w końcu popłakał się, ale nie schodził z krzesełka. Po 15 sekundach przytuliłam go i powiedziałam, żebyśmy posprzątali z podłogi to mokre pranie i więcej nigdy go nie ściągnął.
    • malaterrorystkaa Re: 2 latek i kara 05.07.11, 07:59
      Moja córka ma rok i 8 miesięcy jedyną karą jaką stosuję to tłumaczenie, często trzeba powtarzać coś kilkanaście razy a nawet więcej żeby zrozumiała. Taki mały człowieczek uczy się obserwując i słuchając. Jeżeli widzi jak mama wyładowuje złość to on robi to podobnie. Dzieci często złoszczą się przy braku zajęcia lub chcąc zwrócić na siebie uwagę. Mała musi mieć zajęcie zawsze pomaga mi przy gotowaniu, sprzątaniu, praniu. Jeżeli chcę coś zrobić sama to muszę jej znaleźć jakieś ciekawe inne zajęcie. Takie dzieci nie zawsze potrafią sama zainteresować się czymś, trzeba im pomóc.
      Jeżeli chodzi o sprzątanie to u nas już od dłuższego czasu sprzątanie to wieczorny rytuał. Na początku robiłyśmy to razem, tłumaczyłam że zabawki trzeba odłożyć n miejsce bo mogą się pogubić i będą smutne jak będą spały na podłodze. Tłumaczę że ona śpi w łóżeczku a zabawki w pudełku i trzeba ich tam odłożyć. Na początku różnie z tym było i teraz też czasem się zbuntuje. U nas każdy wieczór to jest najpierw sprzątanie zabawek później kolacja, kąpiel i spać.
      Dla przykładu wczoraj ja zmywałam naczynia córka przyszła i mówi że pomoże mamie, ja jej odpowiadam że jak chce mi pomóc niech idzie i posprząta zabawki mama będzie wtedy bardzo dumna z Niuni. Chwilę pomyślała i pobiegła do pokoju. Zanim ja pozmywałam ona posprzątała. Przyszła i powiedziała że Niunia duża pomaga mamiesmile
      I dziecko trzeba doceniać, ja często chwalę że jest duża pomaga mamie i mama jest z niej bardzo dumnasmile
      • sialalka Re: 2 latek i kara 05.07.11, 08:59
        Jesli kara to kiepska metoda to co konkretnie robic w takiej sytuacji jak ta nasza.Ja córce czegos zabroniłam a ona "po złości" wink (raczej nie ze złości tylko złośliwie, na zasadzie "zabraniasz mi tego to ja w takim razie rozsypie te ciastka i co mi zrobisz") rozsypuje ciastka? Co wtedy.Mowic "nie wolno" i kazac pozbierac? Ona w takiej sytuacji nie chce po sobie posprzatac.Czesto musze ja przyprowadzic za reke i trzymajac ja za ta reke, ona druga wkłada te rozsypane ciastka/ksiazki/paluszki co by to nie było.I co dalej,tłumaczyc,ze nie wolno czy zakonczyc temat?
        • linkap_wawa Re: 2 latek i kara 05.07.11, 10:21
          Najpierw prosze zeby dziecko przestalo cos robic - bo... (tlumacze dlaczego - czasem dziecko zalapuje) np. paluszki beda brudne i nie bedziemy mogli ich jesc. Jak nie skutkuje, likwiduje przedmiot zainteresowania - odstawiam paluszki, tak aby staly poza zasiegiem dziecka i koncze temat. Mozna poprosic zeby dziecko pozbieralo to co upadlo, ale jesli widze, ze to tylko zaognia jesgo zlosc - robie to sama i mowie: widzisz teraz to wszystko trzeba pozbierac.
          Zazwyczaj sprzatamy zabawki razem i nie spodziewalabym sie ze to dziecko bedzie inicjatorem porzadkow. Zaczynam ja i mowie, ze trzeba posprzatac i wyznaczam konkretne zadanie - np. wkladamy samochody do pudelka.
        • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 10:23
          sialalka napisała:

          > Jesli kara to kiepska metoda to co konkretnie robic w takiej sytuacji jak ta na
          > sza.Ja córce czegos zabroniłam a ona "po złości" wink (raczej nie ze złości tylko
          > złośliwie,
          No i jak Ci tłumaczyć? Dziecko w tym wieku nie myśli w ten sposób. Nie jest do tego zdolne. Najlepsze co możesz zrobić, to przestać zakładać, że dziecko działa złośliwie. Zrozum, że dziecko w tym wieku nie umie inaczej okazywać frustracji i to Twoje zadanie, żeby je nauczyć. Ale nie karą, bo kara nie uczy jak się złościć, tylko uczy, że złość trzeba tłumić a to bardzo niedobry nawyk.

          > Co wtedy.Mowic "nie wolno" i kazac pozbierac?
          Kazac to sobie możesz. Wiesz, że i tak nie posprząta. Po pierwsze skoro wiesz, że tak reaguje to dlaczego te ciastka stoją w zasięgu ręki. Wiesz, że się rozzłości więc wyprzedzaj jej działanie i uniemożliwiaj je. Zdecydowanie wystarczy powiedzenie, że tak nie wolno i że to brzydkie zachowanie (złe jest zachowanie nie dziecko)

          > Ona w takiej sytuacji nie chce po sobie posprzatac.
          To normalne. Nawet dorosły najpierw musu ochłonąć, nawet jak się zreflektuje a co dopiero dwulatek.

          >Czesto musze ja przyprowadzic za reke i trzymajac ja za ta reke, ona druga wkłada te rozsypane ciastka/ksiazki/paluszki co by to nie było.

          Głupio robisz. Efekt będzie odwrotny od zamierzonego.
          • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 10:52
            > Kazac to sobie możesz. Wiesz, że i tak nie posprząta. Po pierwsze skoro wiesz,
            > że tak reaguje to dlaczego te ciastka stoją w zasięgu ręki. Wiesz, że się rozzł
            > ości więc wyprzedzaj jej działanie i uniemożliwiaj je. Zdecydowanie wystarczy p
            > owiedzenie, że tak nie wolno i że to brzydkie zachowanie (złe jest zachowanie n
            > ie dziecko)

            A co jeśli jest to 3-latek, rozgarnięty, umiejący mówić 3-latek który robi coś perfidnie, nie żadne tam ciastka, ale niszczy płyty, robi dziury w podłodze. Zwinąć podłogę, czy wyeksmitować płyty? big_grin
            • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 12:35
              Naprawdę nie widzisz różnicy między trzylatkiem a dwulatkiem?
              • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:03
                Czyli rozumiem, że od 3 r.ż karny jeż i niech siedzi. Gorze, że dla mojego to żadna kara. Deela ma prostolinijne dzieci, a ja manipulanta, co siada na karze i nagle słyszę: "mamuniu.. czemu na mnie nakrzyczałaś? no już się nie denerwuj. masz skurcze?" Aaaaaaa! Siedzi sobie podśpiewując i wraca do niecnych zajęć. Z moim chyba Superniania by skapitulowała tongue_out
                • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:11
                  leneczkaz napisała:

                  > Czyli rozumiem, że od 3 r.ż karny jeż i niech siedzi.
                  Oczywiście, że nie, ale z trzylatkiem trochę inaczej się postępuje niż z dwulatkiem, bo tez inne są jego motywy działania.

                  > Deela ma prostolinijne dzieci
                  Albo wytresowane. Któż to wie?

                  > a ja manipulanta, co siada na karze i
                  > nagle słyszę: "mamuniu.. czemu na mnie nakrzyczałaś? no już się nie denerwuj.
                  > masz skurcze?"
                  I bardzo dobrze. Ja sama tego właśnie uczę moją córkę. Żeby potrafiła odważnie między oczy powiedzieć: "mamo nie krzycz na mnie", bo nie powiem zdarza mi się raz na jakiś czas.
                  • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:19
                    > I bardzo dobrze. Ja sama tego właśnie uczę moją córkę. Żeby potrafiła odważnie
                    > między oczy powiedzieć: "mamo nie krzycz na mnie", bo nie powiem zdarza mi się
                    > raz na jakiś czas.

                    Moje dziecko jest przekochane, ale jak to mówią obcy nie jest 'karne'. Nie wyciąga wniosków, nie boi się kar, oprócz klapa o którym tylko się mówi, ale nie stosuje..
                    Wychowywanie go kosztuje mnie naprawdę tonę energii której teraz nie zawsze mam. Więc serio chciałabym mieć taką karę jak Deela, która 'skruszy' moje dziecko choć na chwilę. A ten zamiast siedzieć i boleć to się wdaje ze mną w dyskusję (sama nauczyłam, przyznaję..).
                    • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:22
                      leneczkaz napisała:

                      > Wychowywanie go kosztuje mnie naprawdę tonę energii...
                      No i co w tym dziwnego? To tylko niektórym mamo wydaje się, że jak dziecko zacznie mówić to już jest z górki, bo można zakazać, ukarać i jest spokój. Czasem to działa, ale nie wiem co wspólnego ma z wychowaniem.
                      • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:27
                        Nie wiem czy wyświetlają Ci się sygnaturki ale jestem w 13/14 tc i czasami muszę legnąć. A u mojego syna nie ma tego w 'porządku dnia'. Skacze i łazi po mnie (po brzuchu).
                        Nie mam siły na nasze zwyczajowe spacery po kilka km. A jak już mam siły to potem muszę odpoczywać x czasu a on tego nie kuma. I robi się paskudny wtedy, bo kiedyś mama była skoczna i zabawowa. Mój młody jest w p-kolu do 12.30 i resztę dnia naginamy razem (mąż chwilowo niepełnosprawny, więc jeszcze chłop chory w domu.. sama rozumieszwink). Nie jestem już taką atrakcyjną mamą jak do tej pory uncertain, co powoduje nerwy mojego dziecka, co potem powoduje nerwy moje i tak dalej.. Muszę wymyślić coś.. Ale jestem dziś zbyt zmęczona żeby myśleć. Możesz pomyśleć za mnie? wink
                        • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:37
                          leneczkaz napisała:

                          > Nie wiem czy wyświetlają Ci się sygnaturki ale jestem w 13/14 tc i czasami musz
                          > ę legnąć.
                          Ja nie jestem, ale sypiam w nocy 4-5 godzin i tez czasm musze legnąć tongue_out

                          > A u mojego syna nie ma tego w 'porządku dnia'. Skacze i łazi po mnie
                          > (po brzuchu).
                          To wymyśl mu jakieś zadanie. Leżąc nie musisz wyłączać mózgu.

                          > co powoduje nerwy mojego dziecka, co potem powoduje nerwy moje i tak dalej.
                          O tym pisałam niżej.
                          • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:50
                            > To wymyśl mu jakieś zadanie. Leżąc nie musisz wyłączać mózgu.

                            Ale ja chcę odpoczywać. Z wyłączonym mózgiem.. big_grin
                            Jak mam nadal odpowiadać na 1940 'dlaczego' to to nie jest odpoczynek wink
                            • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 17:27
                              leneczkaz napisała:

                              > > To wymyśl mu jakieś zadanie. Leżąc nie musisz wyłączać mózgu.
                              >
                              > Ale ja chcę odpoczywać. Z wyłączonym mózgiem.. big_grin

                              No to sorry, ale wynajmij opiekunkę.
                              • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 18:07
                                Bo chcę 10 min. odpocząć? Bo moje dziecko nie chce uparcie zajęć się sobą na taki czas, kiedy zawsze to robił..? Przesadzasz..
                                • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 19:50
                                  No cóż to Twój problem. Jak się uprzesz to posadzisz go na te 10 minut na jeżyka za karę i będziesz miała spokój. A Cy to ma sens, to inna sprawa tongue_out
                                  • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:12
                                    Na jeżyku się siedzi tyle ile się ma lat. Nie znasz się tongue_out
                                    • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:45
                                      Znam się znam... Tak czy siak Ciebie jeżyk nie ratuje tongue_out
                                      • leneczkaz Re: 2 latek i kara 06.07.11, 09:23
                                        big_grin
                • mikams75 Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:11
                  tu nie chodzi, ze nagle po 3cich urodzinach ma byc karny jez tylko o to, ze z trzyletnim dzieckiem mozna sie juz jakos dogadac. Z dwulatkiem nie ma jeszcze takich szans.
                  Ten rok roznicy to bardzo duzo w tym wieku
                  • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:22
                    Mój gadał tak samo na 2 lata, także luz. I zawsze z nim dyskutowałam o złych rzeczach które robił. Tylko on jest teraz mniej słodko- dzidziusiowaty, a 'męsko'- uparty. Dziś siedzi, zarzucił nogę na stół i kieruję ją w stronę mojego brzucha mówiąc "mamusiu, naprawdę staram się nie kopnąć dzidzi".. Albo skacze po kanapie, wwali się na mnie aż zawyję i pyta "no co mamusiu.. znowu skurcze?" ... I nie wiesz czy ubić czy ukochać tongue_out
                    • mikams75 Re: 2 latek i kara 05.07.11, 17:52
                      > Mój gadał tak samo na 2 lata, także luz. I zawsze z nim dyskutowałam o złych rz
                      > eczach które robił.

                      ale to co rozumie czy sie zastosuje to juz duuuuzo zalezy od wieku (nie tylko jak mowi). Ja sama widze o ile latwiej jest sie dogadac z trzylatka, bo ona wiecej rozumie, bo nie wrzeszczyy co chwila NIE rzucajac sie po podlodze, bo dojrzala do wysluchania i zaakceptowania pewnych argumentow.
                      • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 18:08
                        Mój się nigdy nie rzucał. I łatwiej było się z nim dogadać jak miał 2 lata wink
                        • mikams75 Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:22
                          to moze sie wam bunt dwulatka przesunal wink
                          • leneczkaz Re: 2 latek i kara 06.07.11, 09:24
                            .. na moją ciążę. Super O_o wink
                  • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:23
                    mikams75 napisała:

                    > tu nie chodzi, ze nagle po 3cich urodzinach ma byc karny jez tylko o to, ze z t
                    > rzyletnim dzieckiem mozna sie juz jakos dogadac. Z dwulatkiem nie ma jeszcze ta
                    > kich szans.

                    Eee tam. Szanse są, ale po pierwsze trzeba wcześniej zacząć. Po drugie nie w każdej sytuacji.
                • deela Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:46
                  > adna kara. Deela ma prostolinijne dzieci, a ja manipulanta, co siada na karze i
                  > nagle słyszę: "mamuniu.. czemu na mnie nakrzyczałaś? no już się nie denerwuj.
                  > masz skurcze?
                  tak tak, dopowiadaj sobie, po prostu nie umiesz ukarac i tyle, ja na zadne "z za co?" "a czemu?" "a po co" reafuję jednym zdaniem powtórzonym RAZ - porozmawiamy jak odsiedzisz swoje reszte ignoruje do konca kary
                  rozumiem ze moja prostackie bylejakie potomstwo nijak sie nie ma do twojego 8 cudu swiata - dobrze ze to wdupiemam
                  • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:50
                    deela napisała:

                    > rozumiem ze moja prostackie bylejakie potomstwo

                    Masz okres czy co? Sądziłam, że jesteś na tyle inteligentna, że rozróżniasz znaczenie słów 'prostolinijny' i 'prostacki'.
                    • deela Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:59
                      > Masz okres czy co?
                      nie, planuje mieć w pt big_grin

                      > Sądziłam, że jesteś na tyle inteligentna, że rozróżniasz zna
                      łe no mię o inteligęcję podejżewasz? bez jaj :o
                      • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 21:03
                        deela napisała:

                        > > Masz okres czy co?
                        > nie, planuje mieć w pt big_grin
                        To wiele wyjasnia tongue_out

                        > łe no mię o inteligęcję podejżewasz? bez jaj :o
                        Z zasady z kretynami nie dyskutuję, to Ci powinno coś mówić.
            • ant-nat Re: 2 latek i kara 06.07.11, 10:17
              leneczkaz napisała:

              > A co jeśli jest to 3-latek, rozgarnięty, umiejący mówić 3-latek który robi coś
              > perfidnie, nie żadne tam ciastka, ale niszczy płyty, robi dziury w podłodze. Zw
              > inąć podłogę, czy wyeksmitować płyty? big_grin

              To już wg mnie świadczy o nieudolnym wychowywaniu dziecka.
    • gazeta_mi_placi Re: 2 latek i kara 05.07.11, 11:00
      Nic Ci nie poradzę bo za naprawdę skuteczną karę czyli klaps na dupsko teraz można pójść siedzieć.
    • cotti Re: 2 latek i kara 05.07.11, 11:10
      A co takie karanie za rozsypanie ciastek daje?
      Jeśli dziecko przeżywa jakieś sprzeczne emocje i daje im upust w ten sposób, to myślisz, że odizolowanie go na karnym jeżyku (zwał jak zwał) daje efekt? Na Twoim dziecku widać, że nie.
      Superniania ma superrozwiązania, ale nie każdy z nimi się zgadza.

      Ja wolę swojej dwulatce wyjaśnić na jej poziomie percepcji, że źle robi, a potem zaangażować do wycierania/układania/sprzątania - ona czuje, że coś źle zrobiła i gdy rozleje sok, to nie wysyłam jej do kąta, tylko mówię - trzeba posprzatać - mała bierze ręcznik papierowy i wyciera, a wszystkie złe emocje się ulatniają.
    • deela Re: 2 latek i kara 05.07.11, 11:18
      niektore wpisy mnie powalily - owszem tlumaczyc to sobie mozna, ale dwulatek zazwyczaj ma faze testowania wszystkiego - jak dlugo leci ciastko na ziemie, a drugie? a trzecie? na ile fragmentow rozpierdzieli sie przy wdeptywaniu? a drugie? ile razy matka poda ta zabawkę, które zlosliwie (o tak, dzieci w tym wieku sa czesto zlosliwe - ale nie z perfidii tylko badaja GDZIE jest granica? na ile mozna sobie pozwolic? kiedy matka wybuchnie i pojdzie kopac sciane w lazience zeby nie kopnac jego big_grin?) pizgnalem o glebe 357 raz? tlumaczyc - mozna - tylko ze dziecko ma to w nosie - bo co to znaczy NIE WOLNO, ok teraz nie wolno a za 3 sek na pewno juz wolno! dzieci działają i przyswajają wiedzę na zasadzie akcja - reakcja
      i u mnie to dziala tak
      - akcja - ciastko fruwa przez chałupę
      - reakcja - Nie wolno rzucać ciastkami
      - akcja - kolejne ciastko symuluje UFO
      - reakcja - jeszcze raz rzucisz ciastkiem to dostaniesz karę
      - akcja - (a tam karę odgraża się tylko) F11ciastko laduje na podlodze i efektownie się rozbija
      - reakcja - ostrzegalam cię ze nie wolno tak robic, teraz dostaniesz karę - i prowadze do kata gdzie ma siedziec dwie pelne minuty przy czym nie nawiazuje kontaktu wzrokowo-slownego
      - reakcja odwetowa - odpalenie syreny alarmowej w postaci ryku, ktry sygeruje ze wbiłam mu cyrkiel w kolano

      tymczasem
      starszy brat ktory dzielne sekunduje moim zapedom wychowawczym i karcie rownomiernie - NIE RZUCAJ CIASTKIEM, MAMO BENIO RZUCA CIASTKIEM tworzy wspolny front z mlodszym placzac rzewnie nad jego krzywda i moja bezdusznością glaszczac pokonanego mlodego, robi mi wyrzuty ze TERAZ Benio płacze

      minęły 2 min
      przywołuję do siebie, sadzam na kolanach, tlumacze jeszcze raz za co byla kara i ze nie wolno takich rzzeczy robic

      mija 5 min
      a ciekawe czy mozna rzucać kredkami.......???? na pewno można!

      w sumie nie interweniuje przy waleniu szufladami - przyciete paluchy skutecznie ich nauczyly, ze nie warto oraz tym podobnymi historiami ktore groza niewielkim bólem a wielką nauczką
      • sialalka Re: 2 latek i kara 05.07.11, 12:19
        No dobra Deela,sadzasz do kąta,siedzi 2 minuty,ok.Ale co pierwszym razem juz załapał,że ma siedziec.Moja uciekała,smiejac sie przy tym do rozpuku,swietna zabawa mama mnie sadza ja uciekam,mama mnie sadza,ja uciekam,mama mnie sadza itd Co sadzac az do znudzenia, az przestanie sie smiac? Kurcze nie wiem czy moja córka przestała by sie smiac w ogole uncertain
        • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 12:39
          sialalka napisała:

          > No dobra Deela,sadzasz do kąta,siedzi 2 minuty,ok.Ale co pierwszym razem juz za
          > łapał,że ma siedziec.Moja uciekała,smiejac sie przy tym do rozpuku,swietna zaba
          > wa mama mnie sadza ja uciekam,mama mnie sadza,ja uciekam,mama mnie sadza itd Co
          > sadzac az do znudzenia, az przestanie sie smiac?
          Najlepiej ją zwiąż, skoro się tak już na tego jeżyka naparłaś.
        • deela Re: 2 latek i kara 05.07.11, 17:00
          > No dobra Deela,sadzasz do kąta,siedzi 2 minuty,ok.Ale co pierwszym razem juz za
          > łapał,że ma siedziec
          a skąd
          za pierwszym razem dwuminutowa kara trwala godzinę! a ja uparcie NIE SMIEJAC sie i nie robiac z tego zabawy za to grozną mine sadzalam i sadzalam i sadzalam az w koncu sie rozryczal i oedsiedzial swoje STRASZNIE sponiewierany
          da się
          wierz mi ja to juz drugi raz przerabialam bo to moje drugie dziecko
          teraz jak sadzam do kata to siedza, wiedza ze ze mna nie wygraja
      • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 12:38
        deela napisała:

        > mija 5 min
        > a ciekawe czy mozna rzucać kredkami.......???? na pewno można!
        I to właśnie mówi wszystko o skuteczności tej metody...
        • sialalka Re: 2 latek i kara 05.07.11, 15:55
          Nie naparłam sie,ale skoro ktos "stosuje" ta metode to jestem ciekawa jak to u niego "działa".
          Po co popadasz w takie skrajnosci z tym wiązaniem uncertain
          • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:12
            sialalka napisała:

            > Nie naparłam sie,ale skoro ktos "stosuje" ta metode to jestem ciekawa jak to u
            > niego "działa".

            Nie zauwazyłaś, że nie działa skoro 5 minut po karnym jezyku jest to samo?

            > Po co popadasz w takie skrajnosci z tym wiązaniem uncertain
            To był sarkazm.
        • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:04
          Rozumiem, że Twoje 'nie rzucaj, brzydko się zachowałaś, ale i tak Cię kocham" zawsze działa big_grin .. Weź przestań.. tu poważni ludzie piszą wink
          • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:14
            leneczkaz napisała:

            > Rozumiem, że Twoje 'nie rzucaj, brzydko się zachowałaś, ale i tak Cię kocham" z
            > awsze działa big_grin .. Weź przestań.. tu poważni ludzie piszą wink
            Tak się składa, że moja córka już dawno przestała ze złości rzucać czym popadnie. Złości się w sposób, który jestem w stanie zaakceptować (pad na glebę i tupanie nogami).
            • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:23
              Oj J. wiesz o czym piszę. O ykhym .. 'złym postępowaniu'. Nigdy nie powtarza zachowana po Twoim 'nie wolno, brzydko a fe'? To jakaś nie ten teges...
              • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:34
                leneczkaz napisała:

                > Oj J. wiesz o czym piszę. O ykhym .. 'złym postępowaniu'. Nigdy nie powtarza za
                > chowana po Twoim 'nie wolno, brzydko a fe'? To jakaś nie ten teges...

                Dawniej oczywiście, że powtarzała. Tak samo jak dziecko deeli po karnym jerzyku. Ale moja córka rozrzucała rzeczy jak była w stanie histerii a więc w totalnym amoku. Zupełnie nie widziałam powodu, żeby ją za to karać. Raczej zależało mi na tym, żeby pomóc jej się uspokoić. A jak robiła "na chłodno" coś co mi się nie podobało, to mówiłam jej, że mi się to nie podoba i przerywałam czynność i uniemożliwiałam jej podjęcie tej czynności w najbliższym czasie. Te nieszczęsne paluszki stojące u autorki wątku na stole u mnie by nie stały i już.

                I tak jak pisałam. Moje dziecko w złości gryzło. Bardzo dotkliwie, bywało, że do krwi. Jak nie miała nikogo pod ręką gryzła siebie. Jakoś bez karnego jeżyka udało mi się zamienić gryzienie na tupanie.

                Ja sądzę, że kluczem do sukcesu, w przypadku dwulatka, jest porzucenie tezy, że on to robi złośliwie. Jeśli wychodzimy z takiego założenia to zamiast spokojnie wychowywać wściekamy się i odgryzamy na dziecku. Warto poczytać o komunikacji bez przemocy. Głównym jej założeniem jest myślenie pozytywne. A więc w tym przypadku nie, że dziecko jest złośliwe, tylko jest biedne bo nie może sobie poradzić ze złością. To zmienia nasz sposób działania a więc i efekt jaki uzyskujemy. Zamiast się wściekać i eskalować wzajemne zdenerwowanie, przejawiamy zachowania opiekuńcze pomagając się uspokoić. To bardzo trudne szczególnie, że należymy do pokolenia dzieci z którymi rodzice się raczej nie cackali i wielu rzeczy sami nie umiemy (ot choćby rozpoznawać i nazywać własne emocje, zadziwiające jak wiele osób ma z tym problemy), nie twierdzę, że jestem w tym świetna bo i mi się zdarza podnieść głos, ale jednak to działa, lepiej niż wściekanie się i kary.
                • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:46
                  Tylko u nas nigdy nie było takich zachowań jak padanie na ziemię, bicie, gryzienie.. Może dlatego, że synek szybko mówił i się dogadywaliśmy. Ludziom oczy z orbit wychodzą, jak w sklepie moje dziecko prosi:
                  Mx: mamo, kup mi jajo
                  JA: nie kupię
                  Mx: ale ja chcę
                  Ja: wiem, że chcesz, ale nie kupimy dziś jaja
                  Mx: No już dobrze mamusiu..
                  Ludzie mają oczy jak spodki. Ale ja z nim rozmawiam od zawsze. Negocjuję.

                  Problem polega u nas tylko na tym, że syn ma tyle energii, że trzeba mu zapewniać zajęcia cały czas. Aktywne. A nie zawsze są takie możliwości.. Wtedy nerwy, napięcie i dziwne historie.. Jak już pisałam w innym wątku, nie jest to dziecko bawiące się zabawkami w miejscu. A ja w stanie obecnym nie daję rady już fikać jak wcześniej..
                  • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 17:31
                    leneczkaz napisała:

                    > Tylko u nas nigdy nie było takich zachowań jak padanie na ziemię, bicie, gryzie
                    > nie.. Może dlatego, że synek szybko mówił i się dogadywaliśmy.
                    Ja się z córka dogadywałam nim zaczęła mówić bo używała języka migowego. Tak więc to raczej nie ma związku.

                    > Ja: wiem, że chcesz, ale nie kupimy dziś jaja
                    > Mx: No już dobrze mamusiu..
                    No wiesz. Moja córka w sklepie ze spokojem podaje ekspedientce paczkę ciastek i mówi. Ja nie mogę takich jeść (mleko w proszku). Podejrzewam, że w ustach dwulatka to też budzi zdziwienie.

                    > Ludzie mają oczy jak spodki. Ale ja z nim rozmawiam od zawsze. Negocjuję.
                    No, to się przynajmniej w tej kwestii rozumiemy. Ale czasem dziecko nie radzi sobie z emocjami i z negocjacji nici. Ale żeby zaraz karać?


                    > Problem polega u nas tylko na tym, że syn ma tyle energii, że trzeba mu zapewni
                    > ać zajęcia cały czas. Aktywne. A nie zawsze są takie możliwości..
                    No ale to co? Kara za to, że ma za duzo energii? Chyba nie ogarniam tej idei tongue_out
                    • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 18:19
                      > Ja się z córka dogadywałam nim zaczęła mówić bo używała języka migowego. Tak wi
                      > ęc to raczej nie ma związku.

                      Drugie zdanie zaprzeczyło pierwszemu.. Czyli w końcu komunikacja pomaga czy nie?

                      > No, to się przynajmniej w tej kwestii rozumiemy. Ale czasem dziecko nie radzi s
                      > obie z emocjami i z negocjacji nici. Ale żeby zaraz karać?

                      NA wyjściach zawsze się dogadujemy. Problemy są w domu, jak ja proszę o minutę siedzenia na d*pie, wypicie kawy, legnięcie itp.
                      I on wtedy zaczyna demolkę.. Z nudów. Ale.. nie uważam, żeby dobre było aby 3-latek miał zapełniony dzień co do sekundy. Musi mieć czas na samodzielną zabaw, nudę.. Zawsze bawił się z 15- 30 min. w swoim pokoju. Odkąd przyszło lato a może ciąża pilnuje mnie uparcie- ja w sypialni- on mi po głowie, ja w kiblu- on chce siku, ja gotuję -on wbija jajka. Ale na Boga dajże mi dzieciu 10 min. (teraz mi właśnie daje.. więc może przesadzam tongue_out).

                      No ale to co? Kara za to, że ma za duzo energii? Chyba nie ogarniam tej idei tongue_out
                      >

                      Nie. Za to, że kilka x mówię, "nie wal samchodem w podłogę" a on nie przestaje (podejść nie mogłam z powodów fizjologicznych tongue_out) i w końcu przychodzę a tam dziury w deskach. Miałam wyjście albo ubić, albo odesłać do pokoju, a siebie do kuchni (2 najodleglejsze miejsca). Rozbroił mnie szybko pytając "co zrobiłem mamusiu? dziury? jesteś jeszcze zła? mogę już zejść?" Ale więcej nie uderzył. Byłam pewnie czerwono- fioletowa i dym uszami mi leciał ale nie klapnęłam, nie krzyknęłam tylko odesłałam na .. karę. Myślę, że to uczciwe rozwiązanie. Nie pozostawiłam go z rzadnymi emocjami bo on to robił rekreacyjnie. Wytłumaczyłam mu co zrobił, ale że była wściekła kazałam mu się oddalić tongue_out. Moim zdaniem ok.
                      • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 18:19
                        żadnymi O_o
                      • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 19:55
                        leneczkaz napisała:

                        > > Ja się z córka dogadywałam nim zaczęła mówić bo używała języka migowego.
                        > Tak wi
                        > > ęc to raczej nie ma związku.
                        >
                        > Drugie zdanie zaprzeczyło pierwszemu.. Czyli w końcu komunikacja pomaga czy nie
                        > ?

                        Pomaga, ale nie przyspiesza rozwoju dziecka. Ono jest do pewnych rzeczy gotowe dopiero w pewnym wieku, bez względu na to kiedy i jak zacznie się z Tobą komunikować.


                        > NA wyjściach zawsze się dogadujemy. Problemy są w domu
                        No a nie dostrzegasz, że to Ty (a właściwie Twoja niedyspozycja) jest problemem a nie dziecko?

                        > Zawsze bawił się z 15- 30 min. w swoim pokoju. Odkąd przyszło lato a moż
                        > e ciąża pilnuje mnie uparcie
                        Obstawiam ciąże a nie lato tongue_out

                        > Rozbroił mnie szybko pytając "co zrobiłem mam
                        > usiu? dziury? jesteś jeszcze zła?
                        No logicznie zapytał. Nie wiedział, że te deski kosztowały Cię majątek. Skąd miał wiedzieć?
                        • leneczkaz Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:15
                          > No a nie dostrzegasz, że to Ty (a właściwie Twoja niedyspozycja) jest problemem
                          > a nie dziecko?

                          Ależ dostrzegam. Ale jak mawia mój psycholog- dzieć też człowiek i musi się dostosowywać do różnych sytuacji, poznawać różnorakie emocje. Musi zrozumieć, że matka nie robot i ją czasami też coś boli i musi odpocząć.

                          > Obstawiam ciąże a nie lato tongue_out

                          Szybko mi nie minie (miejmy nadzieję) wink

                          > No logicznie zapytał. Nie wiedział, że te deski kosztowały Cię majątek. Skąd mi
                          > ał wiedzieć?

                          Ale był przy tym jak je układano, cyklinowano, lakierowano żeby były ładne itd.... Jeśli wie, że nie niszczymy nic w domu to wiedział i o deskach.
                          • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:48
                            leneczkaz napisała:

                            > Ależ dostrzegam. Ale jak mawia mój psycholog- dzieć też człowiek i musi się dos
                            > tosowywać do różnych sytuacji, poznawać różnorakie emocje. Musi zrozumieć, że m
                            > atka nie robot i ją czasami też coś boli i musi odpocząć.

                            Zgadzam się, ale jaki to ma związek z karą?

                            > Ale był przy tym jak je układano, cyklinowano, lakierowano żeby były ładne itd.
                            I uważasz, że pojął wartość materialną podłogi przez to? Chyba za dużo oczekujesz. To co mnie naprawdę zanipokoiło, to fakt, że dziecko musiało się dopytać z czego wynikała Twoja złość.

                            > ... Jeśli wie, że nie niszczymy nic w domu to wiedział i o deskach.
                            Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Dla dziecka pojęcie "niszczyć rzeczy w domu" to abstrakcja.
                            • leneczkaz Re: 2 latek i kara 06.07.11, 09:29
                              > I uważasz, że pojął wartość materialną podłogi przez to? Chyba za dużo oczekuje
                              > sz.
                              Wiedział, bo opowiada jak było 'brzydko' a teraz jest ładnie.. Nie niszczy nic w domu- nigdy. To jego pierwszy raz.

                              To co mnie naprawdę zanipokoiło, to fakt, że dziecko musiało się dopytać z
                              > czego wynikała Twoja złość.

                              Powiedziałam, ale ma etap pytań w nieskończonośc..


                              > Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Dla dziecka pojęcie "niszczyć rzeczy w domu"
                              > to abstrakcja.

                              Może dla Twojego. Moje jest bystre big_grin .. Wie, że nie niszczymy kanapy, nie walimy jeździkiem w ścianę itd. BTW on nie robił dziur w podłodze a walił sobie samochodem. Dziury były efektem uczonym.
                              Moje dziecko nic nie niszczy w domu- nie maluje po ścianach, nie bawi się jedzeniem na dywanie... Ma 'brudne' smaochody na balkonie i wie, że się nimi do domu nie wjeżdża. Pojętny chłopiec - a zasady są ale nie ograniczają jego wolności, bo malować kredą można ale po tablicy, jeżdzić można, ale trzeba sie zatrzymać przed ścianą, grać w piłkę można, samochodami jeździć można...

                              (sorry za błędy- nowy lap)
                              • joshima Re: 2 latek i kara 06.07.11, 10:59
                                leneczkaz napisała:

                                > > I uważasz, że pojął wartość materialną podłogi przez to? Chyba za dużo oc
                                > zekuje
                                > > sz.
                                > Wiedział, bo opowiada jak było 'brzydko' a teraz jest ładnie..
                                To ze widzi iż jest łanie nie oznacza, że pojął wartość materialną tej podłogi. Nawiasem mówiąc znając swoje dziecko mogłaś się szarpnąć na coś twardszego.

                                > To jego pierwszy raz.
                                I bynajmniej nie zauważyłam by był celowy.

                                > Może dla Twojego. Moje jest bystre big_grin
                                No tak. Zapomniałam.

                                > BTW on nie robił dziur w podłodze a walił sobie sam
                                > ochodem. Dziury były efektem uczonym.
                                Wiem, próbowałam Ci to wyjaśnić tongue_out
                              • kiniox Re: 2 latek i kara 06.07.11, 11:21
                                Jak to jest w ogóle możliwe, że ja ze swoim dwulatkiem mam tak jak leneczkaz i tak jak joshima jednocześnie? Wydawałoby się, że to się zupełnie wyklucza.
                                Trochę się rozpiszę, ale mam wrażenie, że praca z takim małym dzieckiem to jest cały system i nie da się do końca określić jednej metody, jaką się stosuje i która jest skuteczna. Jest to zwykle jakaś kombinacja zachowań. Jak się komuś będzie chciało, to poczyta o naszym przypadku, a jak nie, to też dobrze.
                                U nas dobre efekty przyniosło to, że odkąd syn się urodził, ja mu wszystko tłumaczyłam, jak krowie na rowie. Ludzie patrzyli na mnie jak na głupka, kiedy dwumiesięcznemu dziecku spokojnie tłumaczyłam, że czeka go szczepienie i co to jest. A potem był jedynym dzieckiem,które w czasie szczepienia nie płakało. Oczywiście wiem, że nic nie zrozumiał, ale uspokoiło go moje zachowanie, mój spokojny ton głosu i od tej pory zawsze już tak było. W końcu nie mamy pojęcia, kiedy dziecko po raz pierwszy zaczyna wyłapywać sens w naszych słowach. Teraz syn ma dwa lata. Jeśli się złości, to podchodzę do niego, zniżam się do jego wysokości, tak żeby mu patrzeć prosto w oczy , czasem także unieruchamiam w objęciach i mówię coś w rodzaju "widzę, że jesteś zły, nie dziwię się, też bym się zdenerwowała, gdybym nie mogła zrobić tego, co chcę, nikt tego nie lubi, ale to nie jest dobry sposób na wyładowanie złości, bo...", a potem mu tłumaczę, jakie są skutki jego działania (np. jest brudno i musimy posprzątać, albo nie będziesz miał teraz ciastek do jedzenia itp.). Zawsze oferuję mu pomoc w naprawieniu skutków, np. chodź, razem wytrzemy rozlaną wodę, a jeśli on nie chce współpracować, to ścieram ją sama i tłumaczę, co właśnie robię i dlaczego (mamusia musi sama wytrzeć wodę, bo ją w złości rozlałeś i nie chcesz teraz pomóc jej wytrzeć). Potem szybko wynajduję mu jakieś nowe interesujace zajęcie.
                                Co do sprzątania, to ja od zawsze urządzałam zawody np. w rzucanie klockami do celu, czyli do pudełka, albo w układanie samochodzików w garażu itp. Okazało się, że już w wieku około roku pomagał paniom w żłobku sprzątać zabawki do pudeł, bo uważał, że to jest dalsza część zabawy. Oczywiście sprzątam razem z synem, on nie musi jeszcze sam umieć tego robić, a ja wolę to zrobić razem, czyli bez awantur i szybciej. Z czasem zaczyna to robić coraz bardziej samodzielnie.
                                Jestem też zdania, że dwuletnie dziecko nie musi rozumieć, co to znaczy "poczekaj", "daj mamusi odpocząć" itp., bo to sa pojęcia abstrakcyjne. Dlatego tłumaczę konkretami - stań tutaj i zrób to, a ja w tym czasie zrobię to i to, a jak skończę, to razem zrobimy cośtam. Albo np. proponuję mu aktywność, którą on lubi, a która nie wymaga ode mnie gimnastyki (jestem w 38. tygodniu ciąży) - układanie klocków na podłodze, czytanie książek, albo daję mu zadania do wykonania, np. żeby coś mi przyniósł, po coś pobiegł itp. Wtedy siedzę i czekam aż on do mnie wróci dumny i blady.
                                Musiałam też przymknąć oko na ewentualne straty materialne. Np. syn zabiera mi pustą szklankę z dłoni i zanosi ją do zmywarki. Jest taki z siebie dumny, a ja siedzę wstrzymując oddech, gotowa do skoku jak pantera, gdyby szklanka mu wypadła, albo w ogóle coś się stało. Ale nie chcę mu mówić ciągle "zostaw to", "nie ruszaj", a potem się dziwić, że w niczym nie chce mi pomagać.
                                Jeszcze wydaje mi się, że dzieci to mali aktorzy, do wszystkiego potrzeba im widowni. Na początku tego roku syn miał bardzo krótki epizod rzucania się w proteście na ziemię (na szczęście bezgłośnie). Mówiłam wtedy "widzę, że jesteś zły i musisz sobie tu poleżeć i się pozłościć, więc ja pójdę sobie w tym czasie poczytać". Po mniej więcej 10 sekundach syn przybiegał do mnie z uśmiechem i swoim "chodź mamuniu, idziemy bawić autami". Po prostu nie opłacało się robić cyrku, skoro nikt nie patrzył i nic się nie działo.
                                Natomiast nie mam żadnego magicznego sposobu na zachowanie dziecka, który mógłby zadziałać z dnia na dzień. Ja stosuję metodę kropli, która drąży skałę i to powoli daje efekty, ale oczywiście wciąż się zdarza, że coś idzie nie tak, jak powinno. Nie mówiąc już o tym, że jest to metoda tyleż skuteczna, co wręcz katorżnicza. Nie wiem, czy cokolwiek w życiu kosztowało mnie tyle wysiłku. Natomiast gdybym spróbowała zastosować karnego jeżyka, to syn by mnie chyba zdmuchnął śmiechem.
                                • joshima Re: 2 latek i kara 06.07.11, 15:53
                                  Doskonale rozumiem co piszesz i jest mi to bardzo bliskie. Tylko obawiam się, że od leneczki usłyszysz, że masz dziecko melepetę dlatego masz łatwiej tongue_out
                                  • kiniox Re: 2 latek i kara 06.07.11, 16:24
                                    Jeśli ktoś mi mówi, że z jego dzieckiem moje metody by nie zadziałały, to ja w to wierzę. Także dlatego, że z moim dzieckiem też moje metody by nie zadziałały, gdybym próbowała je wprowadzić dzisiaj i oczekiwała natychmiastowych rezultatów. Ja je po prostu stosuję od dwóch lat, cierpliwie, każdego dnia i każdej minuty, aż mnie od tego wszystko boli i ledwo patrzę na oczy ze zmęczenia. Efekty nigdy nie są natychmiastowe, więc po prostu staram się obserwować i trzymam się tych metod, co do których widzę, że odnoszą skutki, a odrzucam te, które nie zdają egzaminu.
                                    Może i mam syna melepetę, trudno powiedzieć, jeśli się ma małe porównanie. Wśród znajomych dzieci jest najbardziej aktywny, ale to nie jest wielka próbka. Z pewnością jest dzieckiem nastawionym na dialog, ale ile w tym mojej zasługi, a ile jego własnego charakteru, to nie wiem.
                                    • joshima Re: 2 latek i kara 06.07.11, 20:23
                                      kiniox napisała:

                                      > Jeśli ktoś mi mówi, że z jego dzieckiem moje metody by nie zadziałały, to ja w
                                      > to wierzę. Także dlatego, że z moim dzieckiem też moje metody by nie zadziałały
                                      > , gdybym próbowała je wprowadzić dzisiaj i oczekiwała natychmiastowych rezultat
                                      > ów.
                                      Słuszna uwaga. Też zauwazyłam, że ludzie często szukają metod, które działają szybko. To znaczy pozwalają szybko rodzicom osiągnąć tak zwany święty spokój.

                                      > Z pewnością jest dzieckiem nastawionym na dialog,
                                      A może poprostu przyzwyczajonym do dialogu wink
                                  • kiniox Re: 2 latek i kara 06.07.11, 16:41
                                    Jeśli ktoś mi mówi, że z jego dzieckiem moje metody by nie zadziałały, to ja w to wierzę. Także dlatego, że z moim dzieckiem moje metody też by nie zadziałały, gdybym próbowała je wprowadzić dzisiaj i oczekiwała natychmiastowych rezultatów. Ja je po prostu stosuję od dwóch lat, cierpliwie, każdego dnia i każdej minuty, aż mnie od tego wszystko boli i ledwo patrzę na oczy ze zmęczenia. Efekty nigdy nie są natychmiastowe, więc po prostu staram się obserwować i trzymam się tych metod, co do których widzę, że odnoszą skutki, a odrzucam te, które nie zdają egzaminu.
                                    Może i mam syna melepetę, trudno powiedzieć, jeśli się ma małe porównanie. Wśród znajomych dzieci jest najbardziej aktywny, ale to nie jest wielka próbka. Z pewnością jest dzieckiem bardzo towarzyskim, nastawionym na dialog, ale ile w tym mojej zasługi, a ile jego własnego charakteru, to nie wiem.
                                    • kiniox Re: 2 latek i kara 06.07.11, 16:43
                                      O, dwa razy Ci niechcący odpowiedziałam, tylko za drugim razem dodałam, że mam towarzyskie dziecko smile Chodziło mi o to, że jest bardzo zainteresowany kontaktem z ludźmi i interakcją.
        • deela Re: 2 latek i kara 05.07.11, 17:02
          > I to właśnie mówi wszystko o skuteczności tej metody...
          ale ciastkami juz nie rzuca - wiec metoda jednak skuteczna - dwulatek to taki etap walki i proby sil, skoro tego nie rozumiesz to co ja ci na to poradze
          • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 17:33
            deela napisała:

            > > I to właśnie mówi wszystko o skuteczności tej metody...
            > ale ciastkami juz nie rzuca
            Za to rzuca innymi rzeczami. Wielka mi skuteczność.

            > - wiec metoda jednak skuteczna - dwulatek to taki etap walki
            Jeśli wychodzisz z założenia, że to walka, to masz walkę. Gdybyś wyszła z założenia, że to zwykłe nieradzenie sobie ze światem walki byś nie uprawiała. To Twój wybór.
            • deela Re: 2 latek i kara 05.07.11, 18:01
              josh ile ty masz dzieci?
              • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 19:57
                1. Mój nick to JoShiMa, ale zakładam, że mnie pytasz.
                2. A co to ma do rzeczy?
                • deela Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:43
                  a nic, po prostu uwielbiam specjalistki od jednego dziecka - wlasnego w dodatku big_grin
                  • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:51
                    Ale co, uważasz, że jak urodzę kolejne dziecko to nagle przestane umieć się z dziećmi komunikować? Musiałabym zapaść na naprawdę poważne odpieluszkowe zapalenie mózgu z ostrymi powikłaniami.
                    • deela Re: 2 latek i kara 05.07.11, 20:57
                      nie, uwazam, ze masz prawo wychowywac dziecko po swojemu a ja mam prawo wychowywac swoje dzieci po swojemu, dluzsza dyskusja w tym temacie nie ma sensu bo nie sadze, zebysmy wysciubily nosa zza naszych barykad niezruszonej pewnosci co do swojego postepowania
                      BTW moje dzieci OSOBNO to najslodsze istoty swiata, mile, pomocne, grzeczne - diabel w nich wstepuje jak sa w duecie - to juz zupeeeeeeeelnie inna bajka, na duet trzeba miec TRZECIA strategię
                      • joshima Re: 2 latek i kara 05.07.11, 21:07
                        deela napisała:

                        > nie, uwazam, ze masz prawo wychowywac dziecko po swojemu a ja mam prawo wychowy
                        > wac swoje dzieci po swojemu,
                        Oczywiście. Jednak mam również prawo mieć swoje zdanie na temat Twoich metod wychowawczych i je wypowiadać w kulturalnej dyskusji.

                        > dluzsza dyskusja w tym temacie nie ma sensu bo nie
                        > sadze, zebysmy wysciubily nosa zza naszych barykad niezruszonej pewnosci co do
                        > swojego postepowania
                        Nie wiem ile masz lat i czy jeszcze pamiętasz taki program edukacyjny TVP pod tytułem "Sonda". Pan Kamiński z panem Kurkiem w każdym odcinku dyskutowali bez szans na konsensus. I to było w tym programie najfajniejsze, bo obserwatorzy mieli możliwość poznania różnych punktów widzenia i wyrobienia sobie własnego zdania.

                        > BTW moje dzieci OSOBNO to najslodsze istoty swiata, mile, pomocne, grzeczne - d
                        > iabel w nich wstepuje jak sa w duecie
                        Stado to stado.
    • mikams75 Re: 2 latek i kara 05.07.11, 16:07
      moja tez nie rozumiala kary typu kat.
      Kara bylo np. zabranie zabawki, ktora rzuca. Brak spaceru, bo nie chciala sie ubrac.
      Generalnie przy karach to sie robila tylko krnabrna i robila na zlosc.
      Staram sie chwalic, bardzo duzo. Chwalilam za kazde dobre zachowanie, nawet takie oczywiste. Bo czesto jest tak, ze nie zwracamy uwagi na dziecko, jak sie ladnie bawi a zwracamy uwage dopiero jak broi. No to broi, zeby zwrocic na siebie uwage.
      U nas chwalenie jest o wiele skuteczniejsze.
      • mamaorzeszka Re: 2 latek i kara 07.07.11, 00:07
        Z kopaniem to sobie poradziliśmy tak, że wybierałam się z synem i mężem do znajomych na przyjęcie i synek bardzo się cieszył że będzie sok i ciastka smile i ze w ogóle coś się będzie działo.....przy przebieraniu zaczł wierzgać i mnie kopać....nie cierpię tego i od dłuższego czasu nie mogłam oduczyć tego synka.....w końcu w geście desperacji powiedziałam "Jeszcze rez mnie kompniesz i nie idziemy", a on z uśmiechem dał mi kopa w brzuch więc zostaliśmy i jeszcze ostentacyjnie powiedziałam tacie żeby sam jechał więc na oczach synka wyszedł z domu. Płaczu było z pół godziny i prawie nigdy więcej mnie mały nie kopnął... czasami mu się zdarza, ale wystarczy że mu wtedy przypomne, że "pamiętaj, mamy się nie kopie".
        • mamaorzeszka Re: 2 latek i kara 07.07.11, 00:13
          Dodam, że te pół godziny płaczu były w moich ramionach, bo mały potrzebował wsparcia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja