Dodaj do ulubionych

ucieka na spacerach dwulatek

16.07.11, 22:14
Czytałam o uciekających dwulatkach na tym forum .Czytam rady -kara do wozka.Zgadzam się Tylko jak chcę mojego wsadzić do wozka za karę to się drze wygina tak że nie łatwo go zapiąc.I co wtedy?Mam się nim szarpać i na siłę zapinać?Co w takiej sytuacji mam robić.
Obserwuj wątek
    • 1mzeta Re: ucieka na spacerach dwulatek 16.07.11, 22:45
      Prowadzić za rączkę albo kupić specjalne szelki to nie będzie uciekał.
      • korniz Re: ucieka na spacerach dwulatek 17.07.11, 08:23
        szelki już przerabiałam .Na specery się przydały.Mój dwulatek to taki sprytny mimo szelek w wózku i pasa to i tak się z tego wozka wydostanie no i biega 5 m przed de mną.Wszystko byłoby super gdyby na moje wołanie przychodził.
        • 1mzeta Re: ucieka na spacerach dwulatek 17.07.11, 13:31
          Czyli ty nie zaradna. Nie mam mowy,żeby mi dziecko 5 metrów przede mną biegło i to takie, które się jeszcze nie słucha.
          Te szelki do prowadzenia co ja mam są takie,że nawet 4-ro latek się z nich nie wywinie. A jak nie to "smycz" dziecięcą wypróbuj.
        • joshima Re: ucieka na spacerach dwulatek 17.07.11, 17:27
          korniz napisała:

          > szelki już przerabiałam .Na specery się przydały.Mój dwulatek to taki sprytny m
          > imo szelek w wózku i pasa to i tak się z tego wozka wydostanie no i biega 5 m p
          > rzed de mną.


          >Wszystko byłoby super gdyby na moje wołanie przychodził.
          Zdecydowanie za wiele oczekujesz.
    • kanna Re: ucieka na spacerach dwulatek 16.07.11, 23:28
      Mozna też spróbować nagród smile

      Czyli mówimy do dziecka: idemy za rączke do tego drzewka. Jak Ci sie uda - żelek.

      Bierzemy za rączke i idziemy. jak dojdzie - brawo, żelek itp. Warto tez uczyc stawania na komendę (znowy za pomoca nagród)
      • tempera_tura Re: ucieka na spacerach dwulatek 17.07.11, 11:23
        I tak przez cały spacer a po powrocie do domu rzyg tymi żelkami.
        Co to pies?

        Ja mojemu tłumaczę, idziesz koło mnie w niebezpiecznych miejscach za ręke jak nie to do wózka. Opierał sie, walczył i wydawało mi sie niemożliwe zapiąć go ale byłam twarda i też walczyłam aż sie zmęczył. Jak już siedział to tłumaczyłam i uspokajałam.
        Dodatkowo zabieram go w miejsca w których może latać do upadłego w promieniu kolometra.

        Taka sytuacja trwała góra tydzień, teraz jest grzeczny i wie co robić żeby nie trafić do wózka, czasem odstawi jakąs akcje jak widzi że nie wziałam wózka ale jestem twarda i na siłe zabieram go do domu. To okropne ale myśle że dla Twojego spokoju i bezpieczeństwa dziecka warto zastosować taką "szkołę".
        Syn ma 20 miesięcy i nie znam dzieciaka w podobnym wieku który tak zchowywałby się na spacerach/sklepach.
        • 1mzeta Re: ucieka na spacerach dwulatek 17.07.11, 13:32
          Dokładnie.
        • tijgertje Re: ucieka na spacerach dwulatek 18.07.11, 22:45
          tempera_tura napisała:
          Syn ma 20 miesięcy i nie znam dzieciaka w podobnym wieku który tak zchowywałby
          > się na spacerach/sklepach.

          Ja znam. Mam w domu taki egzemplarz. zaczal podawac reke, jak mial 5,5 roku. Cuda probowalam i choc jestem wyjatkowo konsekwentna, to akurat tego nie bylam w stanie wymoc. Mlody jest autystyczny i jedynym rowiazaniem bylo albo noszenie mlodego przerzuconego przez ramie (na szczescie chudy byl strasznie) ale syrene wlaczal i ani jemu, ani mi niczego to nie dawalo. JAkies 2 lata w ogole z nim na zadne zakupy nie chodzilam. Nie dalo sie i niestety wsrod dzieci autystycznych znam wiecej takich przypadkow.
        • kanna Re: ucieka na spacerach dwulatek 19.07.11, 21:09
          Możesz klaskac albo wołac "brawo, brawo"

          Nagrody sie lepiej sprawdzają w wychowaniu niż kary, nic nie poradzisz smile

          (wyżej było porównanie do tresury psa: zauwazcie, ze kary tez sa elementem tresury, a na nie sie godzicie.. jakieś niespójne to. Skoto tesura jest be, to karanie też.)
          • ma_niusia Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 09:45
            Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem Wasze rozterki. Może coś źle rozumuję to mnie poprawcie, a może mam wyjątkowy egzemplarz?

            Generalnie jeśli idę z Synkiem na spacer (nie używamy wózka od pół roku), Syn idzie gdzie chce. Jest wolnym człowiekiem a nie psem na smyczy, ma swoje upodobania i zachcianki i dlaczego mam go prowadzić na smyczy???? Na spacery staram się wybierać bezpieczne okolice, parki, pola, podwórka, unikamy ruchliwych ulic itp. Poprzez ćwiczenie (przez rok czasu) zabawy w biegniemy-stop w czasie spacerów, nauczył się co znaczy "stop" i (ok, przyznaję, w 99% a nie 100%) przestrzega tego. Wie co znaczy czerwone światło. Zatrzymuje się przy krawężniku ulicy i czeka aż go wezmę za rękę. No ale to ja jestem matką odpowiedzialną za dziecko i jego bezpieczeństwo i z jakiej racji mam go "przywiązywać" itp.? Poznaje świat, jest energiczny, niech sobie biega! A ja biegam za nim smile Bo musze dopilnować, żeby nie wpadł do stawu w parku i nie wyleciał na ulicę. A wiecie jak schudłam od tego biegania za nim? Ważę 6kg mniej niż przed ciążą chociaż bardzo lubię jeść wink

            Oczywiście inna kwestia jest z wyjściami typu do sklepu/urzędu/lekarza itp. Wtedy wiadomo spieszymy się, mamy konkretny kierunek itd. Jeśli nie muszę staram się nie zabierać dziecka na takie wyjścia (i prosze nie marudzić, że to niemożliwe, bo jestem samotną pracującą matką i zazwyczaj - podkreślam ZAZWYCZAJ - jest to możliwe, wystarczy się dobrze zorganizować). A jeśli już muszę iść z dzieckiem tam gdzie trzeba go jakoś ograniczać to staram się sprawę załatwić szybko, najwyżej trzymam Synka na rękach (mam darmową siłownię hi hi hi).

            Bardzo rzadko mi się zdarzało, żeby uciekał np. w stronę ulicy i innych niebezpiecznych miejsc w czasie normalnego spaceru po parku, podwórku, ale w takich sytuacjach mam dwa niemal niezawodne sposoby: zainteresować go czymś w innym kierunku (np. mówię, że idę sprawdzić co tam ptaszki dziobią jakie ziarenka, czy idę poszukać ślimaka albo że chyba plac zabaw jest w drugą stronę) albo "przekomarzać się" (mówię np. o, ja będę pierwsza przy tamtym drzewie/ławce/kamieniu albo a ja teraz idę na zjeżdżalnię - co od razu powoduje reakcję "nie, mama nie, tejaś ja!" i z głowy).

            No i nie wiem czy ja mam wyjątkowe dziecko czy ja czegoś nie rozumiem?
            • joshima Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 10:18
              ma_niusia napisała:

              > Szczerze mówiąc nie do końca rozumiem Wasze rozterki.
              Rzeczywiście nie rozumiesz.
              1. Nie wszystkie dzieci są tak spolegliwe jak Twoje
              2. Nie zawsze się da uniknąć ruchliwych ulic i innych miejsc w których dziecko jednak nie powinno się oddalać ani chodzić tam gdzie chce

              > Bardzo rzadko mi się zdarzało, żeby uciekał np. w stronę ulicy
              No i własnie dlatego nie rozumiesz.
              • ma_niusia Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 11:01

                joshima napisała:

                > 1. Nie wszystkie dzieci są tak spolegliwe jak Twoje

                Hmmm, no to może rzeczywiście mam wyjątkowy egzemplarz, chociaż nigdy go w ten sposób nie postrzegałam wink

                > 2. Nie zawsze się da uniknąć ruchliwych ulic i innych miejsc w których dziecko
                > jednak nie powinno się oddalać ani chodzić tam gdzie chce

                Jasne, że nie zawsze się da! Ale autorka wątku pisze o spacerach. Jak dla mnie - to moja opinia - na spacery staramy się wybierac miejsca w miarę bezpieczne typu parki, łąki itp. a nie ruchliwe ulice. Nie zawsze się da, ale nawet jeśli mam daleko do parku to ja bym się "poświęciła" i dojechała autobusem/metrem/ samochodem/ czymkolwiek w najbliższe dostępne miejsce tego typu - własnie żeby siebie nie zadręczać, a dziecku dać trochę swobody i luzu.
                Wiem, że każde dziecko jest inne, inaczej reaguje, ok. Ale im mniej będzie miał takich sytuacji tym mniej sie mama martwi, denerwuje. Całkowicie uniknąć tego typu sytuacji się nie da i wtedy własnie w czasie tych nielicznych - dziecko uczy się odpowiednio reagować. U jednych trwa to dłużej u innych krócej.
                W takim razie, jak już - mam nadzieję - zrozumiałam o co chodzi, poza radą o odpowiednim dobieraniu miejsca spacerów, mogę jedynie poradzić jak już dziewczyny wyżej pisały: nie brać wózka, szelki ( u nas się nie sprawdziły wcale ale może tu się sprawdzą), aktywne organizowanie czasu w czasie spaceru (gry, zabawy, wypatrywanie zwierząt, samochodów, dzieci, śpiewanie piosenek, podskoki i inne) bo zajęte dziecko nie będzie zainteresowane ciaglymi ucieczkami. Zabawa w biegniemy-stop aż do skutku wink No i tłumaczenie milion tysięcy razy. Życzę wytrwałości!
                • joshima Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 12:49
                  ma_niusia napisała:

                  > Jasne, że nie zawsze się da! Ale autorka wątku pisze o spacerach.
                  Zdziwiłabyś się co ludzie potrafią upchnąć w haśle 'spacer' To po pierwsze. Po drugie czasem, żeby dojść do miejsca gdzie dziecko może biec swobodnie trzeba jednak np przejść przez kilka skrzyżowań. Niestety teleportacja jeszcze się nie udaje.

                  > bo zajęte dziecko nie będzie zainteresowane ciaglymi ucieczkami.
                  To dość ryzykowna teza. Może się zdarzyć taki egzemplarz jak mój, który jest bardzo rzadko zainteresowany moimi propozycjami. Przecież od wchodzenia do kałuży lepsze jest wchodzenie do stawu. A poza tym samo uciekanie może się jednak dziecku wydawać atrakcyjniejsza zabawą niż to co proponuje mama. Dzieci miewają takie fazy, że najchętniej robią to co same wymyślą i zawsze stają w poprzek.
                  • ma_niusia Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 13:14
                    joshima napisała:

                    > To dość ryzykowna teza. Może się zdarzyć taki egzemplarz jak mój, który jest ba
                    > rdzo rzadko zainteresowany moimi propozycjami. Przecież od wchodzenia do kałuż
                    > y lepsze jest wchodzenie do stawu. A poza tym samo uciekanie może się jednak dz
                    > iecku wydawać atrakcyjniejsza zabawą niż to co proponuje mama. Dzieci miewają t
                    > akie fazy, że najchętniej robią to co same wymyślą i zawsze stają w poprzek.
                    >

                    No i tak się zdarza, chociaż z moich obserwacji wynika, że to nie reguła, ale wyjątki (chociaż mogę się mylić). Mój Synuś, jak to się mówi "wkracza w okres buntu dwulatka" wczoraj np. wyszliśmy na spacer uparł sie jechac na laufradzie na plac zabaw, mamy blisko ok, widzę, że burza się zbliża, no trudno, jako mama jestem przygotowana mam ze sobą pelerynę i czapkę dla Młodego, oberwanie chmury on dalej brnie do przodu no cóż, przeżyjemy, nic mu się nie stało (ja zmokłam trochę - no i co z tego?). W takiej sytuacji nie widze problemu. Kiedyś próbował zjeżdżać laufradem na ulicę kilka razy, za pierwszym wytłumaczyłam dlaczego nie wolno, za drugim ostrzegłam, że jeszcze raz a zabieram rower, za trzecim zabrałam rower do końca dnia. Teraz jeździ po chodniku i alejkach a przy przejściu zatrzymuje się i czeka na mnie.
                    • joshima Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 14:22
                      ma_niusia napisała:

                      > No i tak się zdarza, chociaż z moich obserwacji wynika, że to nie reguła, ale w
                      > yjątki (chociaż mogę się mylić). Mój Synuś, jak to się mówi "wkracza w okres bu
                      > ntu dwulatka"
                      Nooo. To wszystko jeszcze przed Tobą tongue_out

                      > Kiedyś próbował
                      > zjeżdżać laufradem na ulicę kilka razy, za pierwszym wytłumaczyłam dlaczego ni
                      > e wolno, za drugim ostrzegłam, że jeszcze raz a zabieram rower, za trzecim zabr
                      > ałam rower do końca dnia.
                      A gdybyś nie zdążyła? Gdyhby nie próbował tylko pojechał?
                      • ma_niusia Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 14:35
                        joshima napisała:

                        > Nooo. To wszystko jeszcze przed Tobą tongue_out
                        >

                        Tego się obawiam wink


                        > A gdybyś nie zdążyła? Gdyhby nie próbował tylko pojechał?

                        Po pierwsze byłam (i zawsze jeśli do ulicy mamy bliżej niż jakieś 100m jestem) tuż przy nim, a on "testował" mnie tylko, podjeżdżał kołem do krawężnika i zaczepnie na mnie patrzył spod oka - wtedy "walnęłam" wykład i ostrzeżenia. Po drugie miało to miejsce na krótkiej, osiedlowej, mało ruchliwej uliczce, gdzie bardzo rzadko jeżdżą samochody. Przy ruchliwych ulicach ja targam rower na plecach (aż doniosę do parku) a Radek idzie za rączkę ze mną.
                        • scarlet_s Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 14:46
                          Mój synek nauczył się pedałować na 12' rowerku jak miał 1,5 roczku. Na początku jeździł jak szalony, za nic miał samochody, musiałam za nim biegać. Kilka razy wróciliśmy do domu z dzikiw wrzaskiem. Raz zatrzymał się na samochodzie, który widząc co się dzieje już hamował. Potem ćwiczyliśmy hamowanie, na hasło stój miał się zatrzymywać, nastraszyłam go, że pójdzie sam do szpitala, bez mamy, jak go samochód przejedzie i jakoś u nas to podziałało. W wieku około 2 latek był już dobrze wyszkolony i zatrzymywał się przed każdą uliczką smile
                          Więc trenujcie.
                        • kiniox Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 16:25
                          Ma_niusia, ja jestem z Tobą. Jak tak czytam ten Twój opis, to postępowałam bardzo podobnie z moim synem. Oczywiście to bywa koszmarnie męczące fizycznie (i psychicznie), ale daje rezultaty. Natomiast niedługo czeka mnie powtórka z rozrywki z drugim dzieckiem, to zobaczę, czy uda mi się z równym powodzeniem zastosować tę metodę. Jeśli nie, to trzeba będzie po prostu szukać innej.
                          • ma_niusia Re: ucieka na spacerach dwulatek 22.07.11, 09:50
                            kiniox napisała:

                            > Ma_niusia, ja jestem z Tobą. Jak tak czytam ten Twój opis, to postępowałam bard
                            > zo podobnie z moim synem.

                            Dzięki smile No przyznaję, to wymaga wiele siły (fizycznej i psychicznej odporności), wyszukiwanie odpowiednich miejsc, docieranie tam w jakiś sposób, bieganie za maluchem (często z obciążeniem bo a to piciu, pieluszki, kurteczka, moja torebka, a czasem jeszcze zakupy jakieś po drodze) ale ja się śmieję wtedy, że to mój sposób na figurę - koleżanki w pracy zazdroszczą! Ponieważ jestem samotną pracująca mamą mam niewiele czasu odkąd wróciłam do pracy a staram się dbać o ruch na świezym powietrzu dla syna - codziennie po pracy idziemy minum na 1,5 godziny poszaleć po parku. Biegam z nim 17 razy z górki na pazurki i pod górę (ufff). Wymaga wysiłku, ale w mojej opinii - się opłaca!

                            Natomiast mój wielki ukłon w stronę mam bliźniaków, któe to ogarniają oraz mam z dwójką dzieci bo ja sobie nie wyobrażam jakby starsze chciało na plac zabaw a młodsze na górkę a ja się nie rozerwę uncertain Pełen szacun!
    • alpepe Re: ucieka na spacerach dwulatek 17.07.11, 13:51
      1. nie brać wózka ze sobą, bo to utrudnia reakcję
      2. dziecko się wyrywa, bierzesz go pod pachę i idziesz do domu.
      3. szelki też są dobrym pomysłem.
      • alpepe Re: ucieka na spacerach dwulatek 17.07.11, 13:53
        ale takie szelki do prowadzania, nie do wózka.
    • lilly811 Re: ucieka na spacerach dwulatek 17.07.11, 21:06
      Jak mi ucieka i nie słucha to ostrzegam, że pujdzie do wóżka a jak dalej ucieka- to wkładam do wózka- czasami też się szarpie i wygina tak, że nie ma możliwości zapiąć go w pasy to czekam z nim na rękach aż się uspokoi.
      • annwy Re: ucieka na spacerach dwulatek 18.07.11, 20:04
        Moja jak zaczyna uciekać to po kilku prośbach o powrót - ląduje w wózku. Drze się w niebogłosy, wygina pod takimi kątami, ze mnie z pewnością by plecy bolały potem. Kiedy nie reaguję - to po chwili daje sobie spokój z wydzieraniem.
    • scarlet_s Re: ucieka na spacerach dwulatek 19.07.11, 01:59
      U nas to samo. Młoda zwykle biegnie przede mną. Na szczęście na hasło somochód, albo pies zatrzymuje się i daje rączke. Ma ciągle poobijane kolana. Sprinterka mi rośnie smile Trzeba chyba tłumaczyć do znudzenia.
    • kiniox Re: ucieka na spacerach dwulatek 19.07.11, 13:27
      My nie używamy już wózka od dośc dawna, wiec nie ma mowy o takiej karze. Od początku pozwalałam mu chodzić samopas i zwiedzać, tylko go asekurowałam. W sytuacjach niebezpiecznych podchodziłam i brałam go za rękę. Oczywiście usiłował się wyrwać, ale nie pozwalałam, tylko tłumaczyłam, że teraz za rękę, bo..., ale jak będziemy tam i tam, to go natychmiast puszczę. Po czym starałam się możliwie szybko wyminąć niebezpieczne miejsce, a jak znów mógł sam biec, to dotrzymywałam słowa. Potem zaczęłam go bardziej zagadywać, np. tłumaczyć dlaczego za rękę na ulicy i że tam jadą samochody i trzeba się rozejrzeć, a potem przechodzimy razem itp. Teraz ma 26 miesięcy, zatrzymuje się przed ulicą i sam prosi, żeby go wziąć za rękę, po czym rozgląda się i melduje, czy jedzie samochód. Ale to wymagało cierpliwej, monotonnej pracy, ciągłego powtarzania do znudzenia, żelaznej konsekwencji i żelaznej kondycji, bo musiałam doskakiwać do niego w mgnieniu oka, jeśli próbował wejść gdzieś, gdzie nie powinien.
      Przyjaciółka na syna, który biegnie pare metrów przed nią stosuje metodę "na samochodzik" tzn. bawią się, że on jest samochodem, a ona nim kieruje i krzyczy do niego "w prawo. w lewo, prosto, stop, czerwone światło". Twierdzi, że to bardzo dobrze działa.
    • nena20 Re: ucieka na spacerach dwulatek 19.07.11, 15:15
      mlody ładnie siedzi w wózku ale jak mamy wracać do domu np z parku to chce iść sam, najlpeij po uklicy albo torach tramwajowych. kiedyś zrobił mi prawdziwą aferę, darł się okropnie. Twardo trzymalam go na ręcach, pokrzyczałam, płakał jeszcze w domu. W domu pytałam dlaczego ucieka i wytłumaczyłam , że na ulicy chodzimy za rękę, poleciłam aby mi pokazał jak bedzie ze mną chodził po ulicy (dał mi rękę), następnie kilkukrotnie w ciągu dnia mu polecałam aby mi przypomiał jak będziemy szli "po ulicy". Teraz nie mam problemu, młody 22 m-ce maszeruje za rękę ja mam wreszcie spokój.
      • domi_33 Re: ucieka na spacerach dwulatek 19.07.11, 15:58
        mam bardzo żywotnego i pomysłowego 2,3 latka któremu też czasami się zdarza taki pomysł aby uciec z placu zabaw. zawsze wtedy go uprzedzam że jak zrobi to jeszcze raz to wsiadamy do wózka i jedziemy z placu zabaw. no i jak tak robi to go wsadzam i wychodzimy. nie ma takiej siły, żeby odpuścić. jeśli dziecko wpadnie w szał, kopie, gryzie czy co tam jeszcze robi (mi się nie zdarzyło) to przeczekać chwilę aż się opanuje i wtedy wsadzić. wiem, że z dzieckiem bywa często, ale jak nie dasz rady z dwulatkiem to co np. zrobisz z siedmiolatkiem jak ci jakieś akcje zacznie robić? trzeba dać radę. i jedno jest pewne nie można powiedzieć że wyjdziemy a nie wyjść. to najgorsze rozwiązanie. no a co do żelek to ja swojemu na razie takich wynalazków nie daję. a na mojego wzmocnienia pozytywne n przykład jak na razie nie działają. od dawna wie, że jak zawoła kupę na nocnik to dostanie resoraka. i nic sobie z tego nie robi, choć je lubi mówi że oddamy autka innym dzieciom.
    • pamplemousse1 Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 15:06
      a co z uciekającymi bliźniakami? mam już dość wózka, tego wożenia 40 kg...
      • joshima Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 15:41
        pamplemousse1 napisała:

        > a co z uciekającymi bliźniakami? mam już dość wózka, tego wożenia 40 kg...
        Może jakoś związać, żeby chpociaż w jednym kierunku uciekały? tongue_out
        • ma_niusia Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 16:02
          Z bliźniakami bywa problem, wiem coś o tym, sąsiadka ma 2,5 letnie i wypuszcza je tylkop na terenach ogrodzonych typu podwórko i plac zabaw wink albo chodza na spacery w 2 osoby wink Nie używa wózka ale kupiła im wypasiony podwójny rowerkopodobny pojazd dwuosobowy taki do pchania ale i z pedałami i tak się przemieszczają bez uciekania.
        • pamplemousse1 Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 21:23
          już myślałam, żeby im kule do nóg podpiąćwink
          • scarlet_s Re: ucieka na spacerach dwulatek 21.07.11, 21:30
            U nas na osiedlu chodziła kobitka z bliźniakami na smyczy. Ciekawy widok...
            • pamplemousse1 Re: ucieka na spacerach dwulatek 22.07.11, 13:50
              widok jak widok, kto nie ma bliźniąt nie zrozumie i tak
              • lenawawa Re: ucieka na spacerach dwulatek 22.07.11, 15:16
                Mój syn jest szybki jak błyskawica. Ma 2 lata.
                Mieszkam w kamienicy przy ulicy i w dodatku tranzytowej.
                Za rękę nie chce chodzić,więc mam wózek lekką spacerówkę.
                Na szczęście nauczył się,że z chwila przekroczenia progu drzwi wyjściowych siada sam w wózku.
                Ja z nim chodze tylko na grodzone tereny - boisko szkolne,placyk lub jordanki.

              • domi_33 Re: ucieka na spacerach dwulatek 22.07.11, 15:54
                podziwiam ja bym nie ogarnęła. smile jedno w wózku, drugie się bawi a potem na odwrót. smile
                najgorsze jest to błyskawiczne szacowanie zagrożenia. uff, to musi być męczące. smile
    • zuzanka79 Re: ucieka na spacerach dwulatek 22.07.11, 16:45
      Nie biorę wózka gdy idziemy pieszo właśnie dlatego by młodej za krę do niego nie wsadzać. Wózek to nie jest coś co ma się źle kojarzyć a wsadzanie do niego dziecka za karę to głupota jakich mało. Idziemy to idziemy, jedziemy to jedziemy.
      Jak już zdarzy się tak że podczas spaceru wózkiem mała chce iść, to wybieram miejsce na tyle bezpieczne by nie musiała iść ze mną za rękę. Wtedy mówię: tu nie ma samochodów, nikt nie jeździ na rowerze, możesz iść sama. A potem znowu popcham cię w wózku. I jak już się ten kawałek bezpieczny kończy to mówię że zaraz pójdzie do wózka. I ona wsiada sam i szelki zapina. Jak nie ma takiego miejsca, to ją zagaduję aż zapomni że chciała wink
      Do spacerów za rękę wybieram trasy krótkie, chodnikiem przy spokojnej ulicy. Pokazuję inne dzieci idące z rodzicem za rączkę, tłumaczę dlaczego itd itp. Jeśli nie chciała iść za rękę, brałam ją pod pachę i wracałyśmy na podwórko. Był płacz i złość, ale mówiłam dlaczego tak a nie inaczej. Teraz nie ma problemów i mała sama wyciąga rękę by jej podać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka