matka_karmiaca
16.09.11, 12:34
Od kilku miesięcy moja córka ma opiekunkę. Niania przychodzi o 9, ja znikam za drzwiami swojego pokoju (pracuję zdalnie z domu) na 4 godziny, a dziewczyny bawią się, czasem wychodzą na spacer (słyszę je przez drzwi). Na wejście niani Ola się uśmiecha, grzecznie robi mi "papa" i nie protestuje, że znikam.
Na początku tego tygodnia niani dwa dni nie było. Jeden dzień mała spędziła z babcią (z którą widuje się ok. 1 na tydzień) - dała się zabrać samochodem do parku, bez płaczu. Drugi dzień z nianią mojej siostry, którą zna bardzo przelotnie - też dała się "sprzedać", powiedziałam "porysuj z ciocią kredkami" i już straciła mną zainteresowanie. W środę przyszła stała opiekunka, a Ola w ryk, płacz, czepianie się maminej szyi, no rozpacz straszna. Wyrwałam się takiej zapłakanej, po paru minutach było ok, choć serce mnie bolało. Dodatkowo młoda była chora, miała gorączkę. Wczoraj wszystko było normalnie - młoda już bez gorączki, uśmiech do niani, papa mamie. Dziś znowu płacz i nie chciała mnie puścić. Co jest?
Pomysły, że niania ją skrzywdziła i ma jakiś uraz raczej odrzucam, ze względu na to, że wczoraj było ok na wejściu, a potem cały czas były w domu i nie słyszałam żadnego płaczu i krzywd.