Norma czy złośliwość?

12.12.11, 09:48
Pocieszcie i poradźcie bo powoli zaczynam się załamywać. Moja córka ma 2 lata i prawie 4 miesiące. Od czasu jak zaczęła chodzić jest w ciągłym ruchu, nie można jej spuścić nawet na chwilę z oczu bo kończy się to jakąś katastrofą. Wulkan energii, nie usiedzi nawet chwili w jednym miejscu, ciągle w ruchu. Jak na coś wchodzi to po to żeby od razu z tego zejść. Tak ma i pewnie już inaczej nie będzie ale nie to jest problemem. Otóż od ponad pół roku córcia rzuca wszystkim co wejdzie jej w rękę. Jak ogląda książeczki to potem zrzuca je na podłogę ze stołu, bawi się klockami i nagle zaczyna rzucać nimi po całym pokoju, pije z kubeczka a potem rzuca nim na drugi koniec kuchni. Przykłady można mnożyć w nieskończoność, generalnie rzuca wszystkim. Pół biedy jak są to misie czy inne miękkie rzeczy ale ponieważ wchodzi wszędzie i sięga po różne rzeczy mimo, że staramy się wszystko co nie jest dla niej przeznaczone umieszczać wysoko to zdarza jej się rzucić czymś większym. Jest to niebezpieczne bo raz, że może zrobić krzywdę sobie czy komuś a dwa że wszystko się niszczy. Książeczki są w opłakanym stanie bo nie dość, że rzuca nimi to jeszcze jak tylko widzi lekko zadartą kartkę to natychmiast ją rwie. Generalnie patrzy tylko gdzie i co można spsocić. Do tego jeszcze jak coś je i już ma dość to wypluwa na podłogę. To wszystko sprawia jej ogromną radochę. Tłumaczę, tłumaczę i jeszcze raz tłumaczę i nic do niej nie dociera. Czasami już krzyczę na nią ale to też nie działa, robi swoje i tyle. Ręce mi opadają bo nie wiem już jak do niej dotrzeć. Ostatnio już się popłakałam z bezsilności. Nie wiem czy to taki etap rozwoju czy to złośliwość. Może ktoś ma jakieś mądre rady jak to ogarnąć.
    • matka_karmiaca Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 10:00
      Rzeczy które niszczy, zabierać i nie oddawać.
      Zwracać uwagę raz, stanowczo.
      Jak napluje na podłogę, wręczać ręcznik papierowy i kazać wytrzeć.
      A ile się da, to ignorować - częścią tej zabawy jest to, że ona widzi, że w ten sposób ściąga Waszą uwagę i to ją właśnie cieszy.
      • mala220 Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 10:20
        co do wypluwania to mamy ten sam problem. jak ma dosc, pluje i juz. u nas maly ma ta radoche, ze zaraz podchodzi pies i zlizuje wszystko. ale nie jest to jakies nagminne, zdarza sie raz, dwa dziennie.
        a jesli chodzi o rzucanie. moj maly (2 lata i 3 m-c) tez rzuca,ale w zlosci. raz nawet zdarzylo mu sie rzucic kamere, na szczescie nic sie nie stalo.
        wiesz, mysle ze to zalezy od dziecka. ja nigdy nic przed swoim nie chowalam, wszystkie rzeczy staly na swoich miejscach, nawet szklane, i nigdy niczego nie potlukl. natomiast moja kolezanka chowa doslownie wszystko. bo maly tez wszystko bierze i tlucze.
        jak twoje dziecko zniszczy ksiazeczke, to pokaz jej ze wyrzucasz- i juz nie bedzie miala, bo zniszczyla. to samo z innymi rzeczami.

        aha, jeszcze opowiem o jednej smiesznej sytuacji. moj maluch ma w sloiczku wlasne pieniazki. daje mu je za jakies dobre rzeczy ktore robi smile dostaje najmniejsze pieniazki- wazne zeby zagrzechotaly jak wrzuca (1,2,5,10 groszy).sam je wrzuca. kiedys pomazal dlugopisem krzeslo skorzane mojego brata, czyli wujkasmile dalam mu jego pieniazek ze sloika, i kazalam zaplacic wujkowi za zniszczone krzeselko. nie chcial, ale w koncu zaplacilsmile wiecej tego nie zrobil.
        jak corcia nastepnym razem cos zniszczy, powiedz jej ze w zamian zabierasz cos, co nalezy do niej, albo ze musi zaplacic Ci za zniszczona rzecz swoimi pieniazkami. moga byc to tez jakies kulki- cos co dostaje za drobne, dobre zachowania i sama wrzuca je do sloiczka. potem jak zabierzsz, dziecko kojarzy ze zrobilo zle i moze w koncu sie nauczy. u mojej znajomej metoda sie sprawdzila.
        • joshima Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 10:24
          mala220 napisała:

          > jak twoje dziecko zniszczy ksiazeczke, to pokaz jej ze wyrzucasz- i juz nie bed
          > zie miala, bo zniszczyla. to samo z innymi rzeczami.
          Ale dlaczego wyrzucić? Zniszczyła to ma zniszczoną. W końcu to jej książka. Jak ja zniszczę swoją rzecz to moja sprawa i bym się wściekła jak by ktoś przyszedł i mi to wyrzucił, bo mu się wygląd nie podoba. W najgorszym wypadku nie uległabym żądaniu dziecka gdyby chciało nowe, ale żeby zaraz wyrzucać, albo zabierać?
          • mala220 Re: Norma czy złośliwość? 13.12.11, 22:03
            sprostuje : chodziło mi raczej o wyrzucenie jej, gdy jest już całkiem zniszczona. bez sensu jest wyrzucac ksiazeczke ktora da sie czytac/ ogladac tylko po to, by zrobic na zlosc dziecku. nie o to mi chodzilo
    • joshima Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 10:18
      lecytynka1 napisała:

      > Tłumaczę, tłumaczę i jeszcze raz tłumaczę i nic do niej nie dociera.
      Ależ to nieprawda. Tak się składa, że wczoraj natknęłam się na tekst jakby stworzony na taką okoliczność. Polecam. Można się zdziwić i wiele ciekawego dowiedzieć. A potem trochę wyluzować.
      wswieciezyrafy.blogspot.com/2011/12/to-nie-ja.html
      A jak to ogarnąć? U mnie pomogło zapobieganie, czyli powstrzymywanie córki nim zdążyła zrobić coś niemądrego i niebezpiecznego. W końcu jestem od niej starsza, mądrzejsza i szybsza smile
      • lecytynka1 Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 10:22
        Dzięki Joshima za ten link, fajny tekst.
        • dzoaann Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 10:52
          ja tez dziekuje, super tekstsmile
      • noemi29 Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 21:01
        joshima napisała:
        rel="nofollow">wswieciezyrafy.blogspot.com/2011/12/to-nie-ja.html

        o dzięki ci za ten link! smile
        przeczytam ten artykuł razem z mężem, bo on często powtarza: no ile razy możesz mu mówić! gadasz, gadzasz, a on ciagle to samo, no ile możesz tłumaczyć!? (to o naszym 2,5 latku)
    • kanna NORMA :) 12.12.11, 10:55
      Poznaje świat i ekspoerymentuje z nim.

      Trzylatki nie mają w mózgu kawałka odpowiedzialnego za "złośliwość" Zlośliwe robienie czegoś, to świadome działania, mające na celu sprawienie przykrości.

      Twoja mała nie robi tego przeciwko Tobie, tylko poznaje świat. I go doświadcza. całą sobą. To bystra dziewczynka, żywa poznawaczo.

      Ciesz się.
    • koza_w_rajtuzach Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 11:24
      Norma. Przynajmniej to rzucanie to norma. Mój syn tak samo rzucał, neurologopeda mi mówiła, że to normalny i prawidłowy etap rozwojowy, dziecko się w ten sposób dostymulowuje słuchowo
    • obasic Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 11:30
      A mój 3-latek uwielbia bałagan wink Będąc w pewnej sporej sali zabaw, w kąciku malucha, wdałam się w rozmowę z panią tam pracujacą i notorycznie układającą zabawki ;-/, po kilku latach pracy wie że "małe dzieci nie lubią porządku".
      Moje dziecię też ma tą cechę - notorycznie wszystko rozwala, ale przynajmniej nie niszczy, szanuje, zniszczenia są zazwyczaj przypadkowe.
      Ja się z tym nauczyłam żyć i czekam, aż z tego wyrośnie, a fantazję ma ułańską, tylko mu pozwolic na zabawę wszystkim co w domu jest wink)
      Starsza tak nie miała, bawiła się zdecydowanie mniej i tym samym porządek był.
      • joshima Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 12:31
        obasic napisała:

        > Moje dziecię też ma tą cechę - notorycznie wszystko rozwala, ale przynajmniej n
        > ie niszczy, szanuje, zniszczenia są zazwyczaj przypadkowe.
        Zniszczenia są zawsze przypadkowe. Powstają przypadkiem podczas badania przedmioty i zaspokajania ciekawości. Przecież dziecko w tym wieku nie bierze zabawki i nie rozwala jej z myślą: "a teraz to zniszczę".
    • 1mzeta Wyluzuj 12.12.11, 11:53
      Na prawdę podejrzewasz dziecko w tym wieku o bycie złośliwym ?

      "Tłumaczę, tłumaczę i jeszcze raz tłumaczę i nic do niej nie dociera. "
      To nie ten etap- z tłumaczeniem i oczekiwaniem na efekty poczekaj jeszcze kilka lat.
    • camel_3d Norma...ale 12.12.11, 12:37
      to tez juz czas na to, zeby wyrobic sobie u dziecka autorytet.-.bo jezeli krzyczysz..i nic wiecej to dzeicko zacznei cie olewac.... mama sobie krzyknie..i co? nico....
      To jeszcze male dzeicko ale warto juz obeznac je z kara za niewlasciwe zachowanie...

      Poza tym ciagle trucie ze czegos si enie robi raczej frustruje...powinno sie powiedziec raz, al ena tyle dobitnie i konretnie, zeby dzeicko zrozumialo...
      • joshima Re: Norma...ale 12.12.11, 14:44
        Z doświadczenia wiesz, że najlepiej jest przylać, nie?
    • ania_kr Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 14:43
      Mam syna pół roku starszego. Też jest ruchliwy, sprawny fizycznie i od bardzo dawna wie, jak dosięgnąć prawie wszystkiego. Część zabawek jest ogólnodostępna i może z nimi robić co chce, wieczorem je sprzątamy. Pozostałe zabawki są ułożone poza zasięgiem (w jego pokoju nie ma krzesła, które mógł by przesunąć) i ja je podaję. Żeby dostał nową zabawkę, musi posprzątać poprzednią. Rzucanie, zabawkami typu klocki nie ma znaczenia jeśli i tak sam posprząta. Ze sprzątaniem jest różnie, nie zawsze chce, w najgorszym wypadku element po elemencie wkładam 'posługując się jego ręką'.
      Jak rzuca swoim kubkiem, pluje jedzeniem, ma karę, musi przez chwilkę stać pod ścianą. Nie zawsze się udaje to co opisałam, syn jak każdy raz ma lepszy raz gorszy dzień, czasami ja odpuszczam, żeby nie doprowadzać go do histerii, czasami do bólu egzekwuję ustalonego porządku. Inne rzeczy w mieszkaniu są schowane, od zawsze nie wolno było ich ruszać.
    • wrzesniowamama07 Re: Norma czy złośliwość? 12.12.11, 22:52
      Jesteś matką i naprawdę przyszło ci do głowy, że niespełna 2.5 letnie dziecko może być złośliwe??? To chyba znaczy, że sama nie przestałaś być dzieckiem. Dorośnij, poczytaj co nieco o rozwoju dziecka - to nie boli, a może się przydać, choćby do tego żeby nie ryczeć z bezsilności.

      Dziecko rzuca rzeczami, bo to jest ciekawe. Rzucić - i co się stanie? Paniczne reakcje rodziców jeszcze podsycają ciekawość. Dziecko drze naddartą kartkę z ciekawości. Dlatego dwulatkom raczej poleca się tekturowe książeczki, trudniej podrzeć. Ale jak się zdarzy, to co? Bo jaką cholerę wyrzucać? Czego ty w zasadzie chcesz nauczyć dziecka? Jak mojemu synkowi zdarzyło się przedrzeć coś - cieńszy karton, czy coś w tym guście, oglądaliśmy taką książeczkę w dalszym ciągu, stukał rączką w podarte miejsce, i po swojemu mówił, że potargał, przyznawałam mu rację, mówiłam że z książeczkami trzeba postępować ostrożnie - jako trzylatek oglądał ze mną już normalne papierowe książki i nie potargał żadnej.

      Nie broniłam niszczenia zabawek, bo to jedna ze składowych rozwoju - dziecko chce się dowiedzieć, jak to działa, co jest w środku.

      Dziecko jak je, i ma dość, to wypluwa na podłogę. Sygnalizuje wcześniej że ma dość? Namawiasz na jeszcze jedną łyżeczkę? Może odejść od stołu jak się naje swobodnie, czy musi czekać aż ją wyjmiesz?

      Powiedziałabym tak - nie wszystko jest w zachowaniu twojej córki normą, ale wszystko jest konsekwencją twojego podejścia. Zmień podejście, to za jakiś czas dziecko zacznie się zachowywać trochę bardziej "mniej złośliwie"
      • mgd3 Re: Norma czy złośliwość? 14.12.11, 14:53
        wrzesniowamama07 napisała:

        > Jesteś matką i naprawdę przyszło ci do głowy, że niespełna 2.5 letnie dziecko m
        > oże być złośliwe???

        Ja nie rozumiem - wy jakieś niedorozwinięte te dzieci macie, że macie takie poglądy?
        Jak to dwu i pół letnie dziecko nie może być złośliwe? Moje może. I tłumaczy, że było złośliwe. Np. że specjalnie rozwaliło zabawki, bo nie pozwoliłam oglądać telewizji.
        Dwu i pół latka drze książki bo NIE WIE CO SIĘ STANIE? Jak to nie wie? Że niby co? Testuje granice - fakt. Ale nie wie co się stanie? Roczne dziecko - owszem, nie wie. Ale dwu i pól letnie - wie doskonale. I umie też wytłumaczyć, że książeczkę zepsuło, i że było to brzydkie zachowanie, i że mamusia nie jest zadowolona, i że nie powinno tak psocić.
        • joshima Re: Norma czy złośliwość? 14.12.11, 15:15
          mgd3 napisała:

          > wrzesniowamama07 napisała:

          > Ja nie rozumiem - wy jakieś niedorozwinięte te dzieci macie, że macie takie pog
          > lądy?
          > Jak to dwu i pół letnie dziecko nie może być złośliwe?
          Nie może, bo ma nie w pełni rozwinięty układ nerwowy i po prostu niektóre ośrodki nie funkcjonują tak jak u dorosłych czy nawet starszych dzieci. Żeby być złośliwym trzeba mieć pewne umiejętności, których dzieci w tym wieku po prostu jeszcze nie mają. I to nie znaczy, że są niedorozwinięte. Zalecam lekturę. Wiedza nie szkodzi a ułatwia życie.

          > Np. że specjalnie rozwaliło zabawki, bo nie pozwoliłam oglądać telewizji.
          TO nie ma nic wspólnego ze złośliwością. Złośliwe by było, jak by pocięła Twoją ulubioną kieckę z zimną krwią, wyłącznie z chęci sprawienia Ci przykrości. To jest złośliwość. To co opisałaś jest po prostu odreagowaniem emocji, reakcją impulsywną. Złośliwość wymaga planowania.

          > Dwu i pół latka drze książki bo NIE WIE CO SIĘ STANIE? Jak to nie wie? Że niby
          > co? Testuje granice - fakt.
          Nie. Sprawdza, czy kolejna książka rozwali się tak samo jak poprzednia. To proste.

          > I umie też wytłumaczyć, że ksią
          > żeczkę zepsuło, i że było to brzydkie zachowanie
          Owszem. Umie tak powiedzieć, bo widzi niezadowolenie mamy i wie czego mama oczekuje. Przeczytaj artykuł z bloga w świecie żyrafy, który był tu gdzies podlinkowany. Coś nieco Ci się rozjaśni.
        • wrzesniowamama07 Re: Norma czy złośliwość? 14.12.11, 17:45
          Ech, no pewnie że niedorozwinięte...

          Poczytaj, najlepiej nie tylko bloga, książki napisano o rozwoju dziecka... A robienie czegoś w złości (o, do tego jest zdolny nawet roczniak) to nie to samo co złośliwość (choć początek wyrazu rzeczywiście podobny)

          Zaś co do tego, że 2,5 latek może wiedzieć, że książki się nie targa - owszem. Napisałam o tym nawet w swoim poście. Że jak mu się to powie, a najlepiej - zostawi potarganą książeczkę, to dziecko ma szanse dowiedzieć się, że nie można. Nie tylko dlatego, że mamusia niezadowolona japą powie, ale że będzie dziecko samo widziało, że nie tylko nieładnie wygląda (to problem dorosłego), ale np. nie widać atrakcyjnego obrazka. Niezadowolenie mamusi to dla mnie ostatni powód, dla którego dziecko miałoby coś robić albo nie robić - w tym wypadku niszczyć (świadomie) książkę. A nieświadomie może się zdarzyć nawet 40-latkowi.
          • mgd3 Re: Norma czy złośliwość? 15.12.11, 07:47
            Może się jakoś mało precyzyjnie wyraziłam.
            Ale ja naprawdę przed napisaniem posta przeczytałam i ten link do bloga, i nieco książek smile
            Co do złośliwości - może to kwestia nomenklatury. Dla mnie złośliwość to umyślne robienie komuś na złość - co z tego, że pod wpływem impulsu. Ale może zawsze źle rozumiałam to słowo. smile A córka - ewidentnie robi mi na złość jak jej na coś nie pozwalam - nie mówię o odreagowaniu - gdy np. zabraniam oglądać bajkę a ona wyyyyyje, że chce jeszcze, tylko jeżeli w takiej sytuacji np. ostentacyjnie przywleka przede mnie pudło z zabawkami i wywraca je do góry nogami - patrząc mi w oczy - w sensie "ty mi zrobiłaś na złość to teraz ja tobie". No dla mnie to złośliwość smile
            Ale bardziej chodzi mi o ogólny wydźwięk wypowiedzi w tym wątku - autorka ma dziecko w wieku mojego. Pisze, że rzuca wszystkim, pluje itp. A ogólna odpowiedź jest taka, że to norma. indifferent No dla mnie to nie jest norma.
            Może mam jakieś super-ekstra-genialnie rozwinięte dziecko, ale przez ułamek myśli by mi nie przeszło, że może np. rzucić kubeczek po wypiciu picia. indifferent Z akcji typu rwanie książeczek wyrosła w wieku półtora roku. Dokładnie tak jak piszesz - zrozumiała związek przyczynowo-skutkowy - wyrwała kartkę i nie ma fragmentu bajeczki.
            Plucie jedzeniem? No jasne - spróbuje czegoś nowego, nie smakuje - to wypluwa. Ale czeka grzecznie z otwartym dziobem aż jej się podsunie chusteczkę. Ogólnie niszczenie czegokolwiek - nigdy. Tzn. od kiedy zaczęła cokolwiek rozumieć, to tłumaczenie, że to jest delikatne i może się potłuc/zniszczyć przyjmowała do wiadomości - i na ile potrafiła obchodziła się delikatnie. Jasne, że czasami coś tam zbroiła - ale okazjonalnie raczej. Jak coś fajnego zniszczy - to się przejmuje tym, że jest zniszczone. Np. zrzuciła figurkę, potłukła się, pomimo reakcji typu "nie ma czym się przejmować, to nic takiego, zrobiłaś to niechcący, każdemu może się zdarzyć, itp..." przez tydzień opowiadała z przejęciem, że "niechcący zrzuciła czaplę i się połamała i teraz jest zepsuta". Sądzę, że w tym wieku da się już wszystko wytłumaczyć. Czy posłucha - to inna sprawa - czasami się upiera, czasami trzeba powtórzyć kilka razy - ale ogólnie słucha. W zeszłym tygodniu np. tłumaczyłam, że nie wolno się wspinać na stosy zabawek argumentując tym, że w ten sposób połamała tablicę. Nadal zdarza jej się wspinać - ale po pytaniu "Maju, gdzieś ty weszła" natychmiast schodzi stwierdzając że "chodzić można tylko po podłodze" - czyli pamięta, rozumie, przyjmuje do wiadomości.
            Po prostu uważam, że takie zachowanie jak córki autorki wątku jest normą dla roczniaka a nie dla dwu i pół latka. I nie wiem czego ja nie rozumiem indifferent Może moje dziecko po prostu faktycznie rozwinęło się rok wcześniej niż inne - w każdym razie dla niej takie zachowania były normą w wieku 12 m-cy a nie 30.
            • joshima Re: Norma czy złośliwość? 15.12.11, 08:13
              mgd3 napisała:

              > Co do złośliwości - może to kwestia nomenklatury.
              Prawdopodobnie. Zatem zanim się nazwie kogoś złośliwym, a w szczególności dziecko, warto najpierw zrozumieć różnicę między złośliwością a wyładowywaniem złości. Bo to kolosalna różnica.

              > Dla mnie złośliwość to umyśln
              > e robienie komuś na złość - co z tego, że pod wpływem impulsu.
              Robienie komuś na złość wcale nie jest pod wpływem impulsu. A dziecko, które wyładowuje złość z całą pewnością nie robi nikomu na złość a jedynie nie panuje nad emocjami. To nie ma nic wspólnego ze złośliwością.


              > Ale może zawsze źle rozumiałam to słowo. smile
              Na pewno.

              > A córka - ewidentnie robi mi na złość
              Nie. To Ty ewidentnie nie rozumiesz własnego dziecka, mimo czytania różnych rzeczy.

              > przywleka przede mnie pudło z zabawkami i wywraca je do góry nogami
              To jest jej sposób na odreagowanie a Twoim psim obowiązkiem jest nauczyć ją innych sposobów a nie przylepiać jej łatkę złośliwej. Naprawdę więcej miłości w stosunku do własnego dziecka czyni cuda.

              > - patrząc m
              > i w oczy - w sensie "ty mi zrobiłaś na złość to teraz ja tobie". No dla mnie to
              > złośliwość smile
              A dla mnie nadinterpretacja.

              > Ale bardziej chodzi mi o ogólny wydźwięk wypowiedzi w tym wątku - autorka ma dz
              > iecko w wieku mojego. Pisze, że rzuca wszystkim, pluje itp. A ogólna odpowiedź
              > jest taka, że to norma. indifferent No dla mnie to nie jest norma.
              Mówisz to na podstawie czego? Tego, że Twoje dziecko tak nie robi? To nieco za mała próba statystyczna, żeby wyciągać takie ogólne wnioski. Dzieci są różne.

              > Po prostu uważam, że takie zachowanie jak córki autorki wątku jest normą dla ro
              > czniaka
              To opublikuj te genialne odkrycie. Ciekawe co na to ludzie, którzy zajmują się takimi sprawami zawodowo.
              • mgd3 Re: Norma czy złośliwość? 15.12.11, 08:47
                Wiesz joshima, z Twoimi 'mundrościami' po prostu nie mam ochoty dyskutować. smile Nie wiem czy w ogóle zauważyłaś, że mój post był odpowiedzią do innej forumowiczki, a nie do Ciebie. Na Twój - przeczytany od razu wczoraj - bardzo starannie nie odpowiedziałam, żeby nie wdawać się w kretyńską polemikę. Zresztą zawsze jak się w jakimś temacie wypowiem, to mam z Tobą ten sam problem. smile Z jednej strony nie chce mi się odpisywać, bo uważam, że nie ma sensu ciągnąć idiotycznej dyskusji - z drugiej, nie chcę, żebyś uważała, że mnie "pokonałaś" w dyskusji. indifferent

                No jak można napisać, coś w stylu: "To jest jej sposób na odreagowanie a Twoim psim obowiązkiem jest nauczyć ją innych sposobów a nie przylepiać jej łatkę złośliwej. Naprawdę więcej miłości w stosunku do własnego dziecka czyni cuda." indifferent
                Jak bym się nie starała łopatologicznie wytłumaczyć mojej wypowiedzi, to otrzymuję taką idiotyczną odpowiedź. Nie wiem jak można było wyinterpretować, że nie kocham mojego dziecka, albo że przylepiam jej łatkę złośliwej. Wręcz przeciwnie - uważam, że jestem w niej wręcz przesadnie zakochana, a dziecko jest cudowne, kochane, inteligentne itp. itd. Co zresztą pisałam w dalszej części mojego posta - ale to zignorowałaś. Naprawdę - po prostu daruj sobie odpisywanie.
                • joshima Re: Norma czy złośliwość? 15.12.11, 09:24
                  mgd3 napisała:

                  > Wiesz joshima, z Twoimi 'mundrościami' po prostu nie mam ochoty dyskutować. smile
                  To nie dyskutuj. Bądź konsekwentna.
    • minerwamcg Re: Norma czy złośliwość? 13.12.11, 00:10
      Dziewucha-tajfun? Znamy, znamy. Mamy ten model. Tylko widząc, jakie szczęście nam Bozia dała, zaczęliśmy wcześnie.
      Od początku wprowadziliśmy zakaz rzucania przedmiotami. Oczywiście konsekwentnie musieliśmy sami również zrezygnować z przesyłania rzeczy "pocztą lotniczą", co trochę nam zmieniło przyzwyczajenia smile W każdym razie wszystko co zostało rzucone musi zostać podniesione i położone na miejscu, a zwierzątko czy lalka dodatkowo pogłaskane. U nas bowiem zabawki naśladujące przyrodę posiadają osobowość i należy się z nimi obchodzić z pewną dozą szacunku. Bez przesady, bo np. mieszkają w koszu na zabawki, ale rzucać nimi czy kopać nie wolno.
      To samo dotyczy słowa drukowanego. Książkami się nie rzuca, po książkach się nie łazi, książek się nie kładzie na podłodze. To ostatnie wyniosłam z własnego dzieciństwa - za nic mnie ojciec tak nie opierniczał, jak za brak szacunku dla książek. Książkę, która spadła, trzeba podnieść, książkę uszkodzoną niesie się do mamy do sklejenia (kupiłam na tę okazję tubę kleju i wielką rolę taśmy klejącej).
      Owszem, mieliśmy i dalej mamy z tymi zasadami mnóstwo roboty. Dalej zdarza się coś rzuconego, podeptanego, zniszczonego. Ale i mała i my wiemy, czego się trzymać.
      • minerwamcg P.S. 13.12.11, 00:15
        Spokojnie, są przedmioty przeznaczone do rzucania. Piłka. Balonik. Pompon od starej czapki. Woreczek z grochem. Z braku czegoś lepszego kula z gazety.
    • k_pilarz Re: Norma czy złośliwość? 13.12.11, 00:12
      Każde dziecko jest inne, ale ja w przypadku mojej córki jestem przekonana, że potrafi być złośliwa (2,2 latka). To normalne, że w tym wieku jeszcze wszystkiego nie rozumie, dużo poznaje, czasami nieświadomie coś zniszczy, upuści, czy zepsuje, ale każde dziecko powinno dowiadywać się już w tym wieku co mu wolno, a co nie. Oczywiście trzeba tłumaczyć, pokazywać, kochać i rozpieszczać, ale również uczyć i karać za niewłaściwe zachowanie. Wkurzają mnie rady nowoczesnych mamusiek, typu "dziecku w tym wieku to jeszcze wszystko wolno", "takie dziecko jeszcze nie rozumie"- guzik prawda!
      ...och te nasze podstępne szkrabki, takie kochane, ale czasami takie podstępne i potrafiom podnieść adrenalinkę wink
      • wrzesniowamama07 Re: Norma czy złośliwość? 13.12.11, 07:28
        Dziecku w tym wieku nie wszystko wolno. Nie wolno tego, co zagraża jego bezpieczeństwu, nie wolno bić nikogo, gryźć.

        Dziecko w tym wieku rozumie bardzo dużo, o ile potrafimy mu to wytłumaczyć. Dziecko - co udowodniono naukowo - zakazy NIE WOLNO, NIE RÓB TAK przyjmuje z trudem, bo m problem z połączeniem NIE plus drugi wyraz. Zamiast NIE RZUCAJ powiesz - POŁÓŻ TUTAJ i sukces jest bardziej prawdopodobny. Może nie za pierwszym razem.

        To pisałam ja, nowoczesna matka, czyli taka co uważa że dziecku w tym wieku trzeba pozwolić na wiele, bo poznaje świat. I która uważa że karanie dwulatka powinno być karane, niezależnie co autorka ma na myśli. Chyba że mówimy o konsekwencjach - potargałeś książeczkę, będziesz oglądał taką ze śladami niszczycielskiej działalności. Rzuciłeś zabawką która jest nie do rzucania, zabawka wędruje poza zasięg małych rączek na trochę.
      • joshima Re: Norma czy złośliwość? 13.12.11, 21:09
        k_pilarz napisała:

        > Wkurzają mnie rady nowoczesnych mam
        > usiek, typu "dziecku w tym wieku to jeszcze wszystko wolno", "takie dziecko jes
        > zcze nie rozumie"- guzik prawda!
        A kto tak napisał? Przede wszystkim powinnaś zacząć od czytania ze zrozumieniem. Więcej byś skorzystała i mniej się wkurzała.
        • k_pilarz Re: Norma czy złośliwość? 14.12.11, 22:50
          Miałam na myśli głównie słowa moich niektórych koleżanek!
          • joshima Re: Norma czy złośliwość? 15.12.11, 08:05
            Nie potrafimy tu zgadnąć więc też nie odpowiadamy za to co mówią niektóre Twoje koleżanki. Bądź więc łaskawa odpowiadając nam na forum odnosić się do naszych wypowiedzi a nie do wypowiedzi Twoich koleżanek.
    • saguaro70 Re: Norma czy złośliwość? 14.12.11, 08:25
      Nie będę Cię pocieszać, bo piszesz zwyczajnie głupoty i masz do swojego dziecka jakiś żal, że wszystko niszczy. A Ty byłaś aniołkiem? Nie niszczyłaś? Moja też tak robiła. To jest normalne. Wiesz, ile zabawek u mnie się wyrzuciło, ile książeczek córka podarła? Dużo.
      Poznawanie swiata nie polega tylko na tym, że pilnujesz dziecko i wszystkiego mu zabraniasz. Musisz pozwolić na popsucie zabawki, czy rzucenie nimi o ścianę. Dziecko jest ciekawe jaki np. będzie odgłos, i co sie stanie. Jest ciekawe co jest w środku.
      Teraz nie pozwalam na niszczenie, bo moja panna ma prawie 5 lat. Książki już ma inne, piękne bajki i baśnie, w twardych oprawach, drogie.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    • maniamore Re: Norma czy złośliwość? 14.12.11, 14:17
      Moja mała też niszczy. Oczywiście tłumaczy się itd.
      To taki etap. Nie sadzę,że w przyszłości specjalnie rozwali swój samochód czy komputer.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja