Dodaj do ulubionych

przemądrzy bezdzietni

19.01.12, 21:54
Czy macie takie wrażenie, że osoby nie posiadające (jeszcze) dzieci czują się ekspertami w kwestiach wychowawczych? Patrzą ze zgrozą jak dwulatek się złości- bo przecież ich dziecko by się w życiu nie złościło. Opowiadają krytycznie, jak to widzieli w sklepie/ na ulicy, jak dziecko krzyczało, wierzgało itp- taaaakie niegrzeczne. Bo matka do bani. Ich dziecko byłoby grzeczne. Słowem by się nie odezwało jak przychodzą goście, w kąciku by posiedziało i na paluszkach poszło spać. A jak dziecko próbuje zwrócić na siebie uwagę matki- a matka próbuje nawiązać kontakt z dzieckiem- to taka osoba nie da, bo gościem jest, to ona mówić będzie. Do głosu matki i dziecka nie dopuści. Bo o czym ważnym to dziecko tak próbuje powiedzieć? O bzdecie. I czemu zaraz płacze? Aż gościa szanownego głowa boli. Bez sensu taką matkę odwiedzać, pogadać się nie da "normalnie". Bo dziecko PRZESZKADZA. Dorośli to są członkowie rodziny a dziecko taka przeszkadzajka, jak się głosu domaga to niewychowane. Uch ulało mi się.
Obserwuj wątek
    • bluemka78 Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:06
      Hehe, usmialam sie, no niestety tak to już jest. Przyznam sie, ze zanim urodziłam dzieci tez wiele rzeczy wydawało mi sie prostsze, no to masz dostałam blizniaki wink
      • aniaturek0409 Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:22
        Ja póki nie miałam dzieci to też dla mnie wyjący padający na ziemię dzieciak był rozpuszczonym bachorkiem a matka nieudolna. Życie zweryfikowało moje poglądy. I wcale nie dziwię się temu, że tak sądziłam, jak ja byłam dzieckiem do głowy by mi nie przyszło rzucać się na ziemię czy pyskować do dorosłych. Teraz takie rzeczy robi 9/10 dzieci.
        • kaskahh Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:37
          tak, tez tak myslalam,
          czesto pytam mame i ciotki w rodzinie, ja to jest, a raczej bylo,
          ze my nie przechodzlismy buntow dwulatka itp

          inne wychowanie? inne czasy?
          • aniaurszula Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 22:00
            bo kiedys jak dostalas klapsa to nie bylo zagrozenia prokuratorem, dziesiejsi rodzice ustepuja dzieciom bo boja sie ze jak dziecko zacznie histeryzowac to sasiedzi policje na sla, sama nie raz mowie ze jakbym mieszkala w bloku to bym miala naslana policje corka starsza miala okresy kiedy pod byle pretekstem dostawala histerii,mlodsza podobnie i bedac na rehabilitacji powiedzialam o tej policji a obok rehabilitantka opowiedziala zdarzenie mala byla jest rozdrazniona ida trzonowe wieczny placz marudzenia, sasiadka zapytala sie jej co sie wczoraj dzialo ze dziecko plakalo az chciala wzywac policje. szkoda ze ci sasiedzi nie wzywaja tam gdzie potrzeba.
          • hanalui Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 20:34
            kaskahh napisała:

            > czesto pytam mame i ciotki w rodzinie, ja to jest, a raczej bylo,
            > ze my nie przechodzlismy buntow dwulatka itp

            Bo to sie wtedy nazywało rozwydrzonym dzieckiem i temperowalo klapem na tyłek
        • leneczkaz aniaturek0409 20.01.12, 09:33
          JA i moi kuzynie i się rzucaliśmy i pyskowaliśmy.. Za to mamy grzeczne dzieci wink
          Może to co drugie pokolenie idzie wink tongue_out
          • leneczkaz Re: aniaturek0409 20.01.12, 09:34
            Matko, ale napisałam O_o.. Sorry, nie sypiam wiele (patrz sygnaturka).
            • mama-ola Re: aniaturek0409 24.01.12, 15:51
              > patrz sygnaturka

              Patrzę i gratuluję smile Dopiero teraz, bo rzadko tu bywam. Niech się zdrowo chowa smile
        • canuck_eh Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 16:50
          Dla mnie padajacy na ziemie dzieciak i dracy sie w nieboglosy jest normalnym dzieckiem.Nie wiadomo co spowodowala jego reakcje - cos musialo - zmeczony, chory- cokolwie.Doprowadza mnie do szlau - brak reakcji ze strony mamusi.Dziecko sie drze a mamusia zero reakcji i robi zakupy dalej.To samo w srodkach komunikacji miejskiej.wrrrrr

          Nie mam pretensji do matki jak reaguje a dzieciak dalej swoje, bo jednak stara sie zapanowac nad tym zywiolem, ale jak nic nie robi to tylko kopnac w ten zadek.Mamusie oczywiscie bo nie dziecko.
          • aniaurszula Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 22:02
            ja rzadko reaguja jak dziecko histeryzuje, nie ulegam presji dziecka tylko dlatego bo co ludzie sobie pomysla
            • canuck_eh Re: przemądrzy bezdzietni 21.01.12, 17:48
              Nie chodzi mi o pacyfikacje dziecka ale o reakcje.Nie musi byc zeby dziecko sie zamknelo i uspokoilo to musisz mu kupic czekoladke kolejna maskotke czu cokolwiek.Ale chodzi mi o to ze rodzic reaguje na zachowanie dziecka a nie ze absolutnie nie ma reakcji na karygodne zachowanie dziecka.Widzialam placzace dziecko i bylo widac ze jest to placz bo dziecko boli i ma temperature.,W tym wypadku matka starala sie slownie jakos uspokoic dziecko ze zaraz dostanie lekarstwo , pojedziemy do domu, przytuli sie do misia itp itd.Wiadomo ze w sklepie dziecko sie nie uspokoi bo dalej boli ucho czy co to tam bylo, ale widac ze matka stara sie dotrzec do dziecka i kazdy jaj kibicowal by jak najszybciej owo lekarstwo zadzialalo by dziecku pomoc.
              I o tego typu reakcje mi chodzi.A nie ze dziecku wszystko mozna to niech sie drze rzuca na posadzke a ja spokojnie sobie wybiore lakier do paznokci.
              • aniaurszula Re: przemądrzy bezdzietni 21.01.12, 21:57
                wlasnie dzisiaj moja 14 mczna dokazywala w sklepie poprostu byla zmeczona narobila troche halasu co bardziej zgorszone zwlaszcza starsze panie omalo mnie wrokiem nie zabily mimo ze naprawde staralam sie ja uspokoic, ale jesli chodzi o histerie typu kup mi cos to mimo najwiekszej awantury nie ustapie mowie tylko ze dziesiaj mama nic nie kupi (zabawka lub inne drobiazgi jedzenie i picie zawsze ma kupowane co chce oczywiscie bez przesady) bo nie ma pieniazkow corka z czasem zrozumiala ze nie wygra ma obecnie 7 lat ,o tym ze dzisiaj nic jej nie kupie mowie juz w domu przed wyjazdem na zakupy. ale z niemowlakami i malymi dziecmi nie zawsze jest latwo o placz
                • canuck_eh Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 05:35
                  I o to chodzi staralas sie.A uwierz ja widzialam mamusie ktora robila ZERO wysilku w tym kierunku i kontynuowala zakupy , a byly to zakupy wlasnie typu kolejny lakier do paznokci.
                  A dziecko starsze pomomo zapowiedzi ze nic nie kupisz i tak bedzie probowac "mamo, mozesz mi kupic.........." Tego sie na zakupach nie uniknie, ale dzieci trzeba uczyc ze kiedy mozna to mozna ale jak pieniedzy nie masz to nie masz.Nigdy nie robilam z tego tajemnicy ze nie mam teraz na cos pieniedzy i kupic tego nie mozemy.
              • hanalui Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 20:43
                canuck_eh napisała:

                > Nie chodzi mi o pacyfikacje dziecka ale o reakcje.Nie musi byc zeby dziecko sie
                > zamknelo i uspokoilo to musisz mu kupic czekoladke kolejna maskotke czu cokol
                > wiek.Ale chodzi mi o to ze rodzic reaguje na zachowanie dziecka a nie ze absolu
                > tnie nie ma reakcji na karygodne zachowanie dziecka.

                Brak reakcji to tez reakcja. Z wyjącym dziecieciem nie ma co dyskutować, bo i tak nie słyszy i nie przyjmuje informacji, szkoda marnowac czasu i jezyk sobie strzepic. Trzeba poczekać aż sie uspokoi i wtedy można coś zrobić.
                Tez rozmawiasz z nabuzowanym, wscieklym i dracym jape mężem/sąsiadem/kierownikiem itd, czy czekasz aż skończy i dopuści cię do słowa?


                • canuck_eh Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 05:38
                  Tylko dlaczego w takim razie jak przyszla taka kobita do sklepu na zakupy nie pierwszej potrzeby i dziecko jest ewidentnie znudzone , zmeczone to dlaczego musi te zakupy kontynuowac?Dlaczego w takim razie nie wyjsc i wrocic jak dziecko bedzie wlepszym humorze, albo pozostawione pod opieka tatusia?
                  Z dracym dzieckiem nigdy nie dyskutowalam.Zawsze dostawalo i nadal dostaje prikaz o wyciszenie sie i jak to zrobi to przyjscie i mi powiedzenie o co byl ten wrzask.
          • ann.k Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 21:21
            No to teraz sobie wyobraz, ze ten wrzask to wscieklosc, bo matka przed chwila zabrala mu z reki sloik, ktory dziecie sciagnelo z polki i zaraz niechybnie, acz przypadkiem, by stluklo na srodku sklepu. I co ma matka, Twoim zdaniem, zrobic? Przerwac zakupy? Tlumaczyc dziecku godzine dlaczego to zrobila? Wlac?
            • ponponka1 Re: przemądrzy bezdzietni 24.01.12, 14:23
              ann.k napisała:

              I co ma matka, Twoim zdaniem, zrobic
              > ? Przerwac zakupy?

              Tak. Usunac dziecko z miejsca, ktore spowodawalo histerie. I to natychmiast. A uspokoic na zewnatrz sklepu, jak sie nie da, pojsc na spacer, do domu.
              Najwazniejsze rozpoznac przyczyne histerii, usunac ja i pozwolic sie wyciszcy dziecku w spokojnym miejscu (sklep NA PEWNO spokojnym miejsem nie jest!)
              • aniaurszula Re: przemądrzy bezdzietni 24.01.12, 15:29
                a dlaczego ma przerwac zakupy bo dziecko histeryzuje, ja swojej mowie ze ide dalej a ty ja chcesz to rycz albo chodz ze mna, po kilku razach poskutkowalo i nie robi histerii, mlodsza 14 mcy tez pokazuje rogi ale nie daje jej wszystkiego zeby byla cicho bo co ludzie pomysla, ludzie pojda w swoja strone a ja zostane z dzieckiem. ta metoda dziala a ze komus sie to nie podoba jego sprawa
                • ponponka1 Re: przemądrzy bezdzietni 25.01.12, 10:29
                  aniaurszula napisała:

                  > a dlaczego ma przerwac zakupy bo dziecko histeryzuje, ja swojej mowie ze ide da
                  > lej a ty ja chcesz to rycz albo chodz ze mna, po kilku razach poskutkowalo i ni
                  > e robi histerii,

                  Nie zostawilabym samego dziecka pomiedzy polkami, ani w hosterii ani spokojnego. Zatem jak histeryzuje, nie wedruje z nia po sklepie, tylko w niego wychodze WRAZ z dzieckiem. Ja nie pisze tu o marudzeniu - mamo, ja chce - ja mowie o sytuacji, kiedy dziecko krzyczy i placze. Na szczescei mi sie to jeszcze w sklepie nie zdarzylo, ale np. wczoraj na basenie. Wzielam pod pache i poszlam do przebieralni. Tam sie uspokoila, i ja sie jej spytalam, czy chce wrocic na te ostatnie trzy minuty i spiewac razem z innymi czy chce juz isc pod prysznic. Wybrala to drugie.
              • aniaurszula Re: przemądrzy bezdzietni 24.01.12, 15:30
                i jeszcze jedno niewyobrazam siebie szarpiaca sie z rozhisteryzowanym dzieciakiem na srodku sklepu , zreszta w domu tez nie, niech spbie po piszczy kilka minut i cisza
                • ponponka1 Re: przemądrzy bezdzietni 25.01.12, 10:25
                  to ty sie szarpiesz z dzieckiem? Ja biore pod pache i oddalam sie szybko z miejsca histerii.
                  • nika1310 Re: przemądrzy bezdzietni 25.01.12, 20:23
                    no tak, ale w tym czasie twoje dziecko kopie, szarpie sie, wije ak wegorz i usiluje sie wyrwac, lapie za polki, drzewa, slupy itp. Ja uwazam ze lepiej jest dziecko zignorowac i pokazac ze histeria nie robi na Tobie wrazenia. Nie ma widzow, nie ma teatru. Mowie ci to jako matka dziecka ktore histeryzowalo przez rok- na szczescie sie oduczylo. Do dziecka ktore jest w histerii nie trafiaja zadne argumenty bo ono Ciebie nie slyszy po prostu
    • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:11
      jerzozwierza napisała:

      > Czy macie takie wrażenie, że osoby nie posiadające (jeszcze) dzieci czują się e
      > kspertami w kwestiach wychowawczych?
      Tak. Szczególnie na tym forum smile

      A poza tym nie jestem taka surowa. Sama miałam dziwne pomysły na temat wychowania dzieci (swoich, bo mam dość rozumu w głowie by niepytana nie pouczać innych rodziców), że nie raz to mi się śmiać chce jak sobie wspomnę.

      > Bez sensu taką matkę odwiedzać
      Wyluzuj. Mała strata.
      • malazabka.de Re: przemądrzy bezdzietni 24.01.12, 10:31
        ze co? ze ty nie pouczasz innych?
        hehehe dobre
        • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 24.01.12, 11:17
          Niepytana nie pouczam. Jak ktoś pyta na forum publicznym to pisze wprost co o tym myślę. Sądzę, że po to własnie jest forum. Natomiast nie latam po mieście i nie zaczepiam matek mówiąc im co moim zdaniem robią źle.
      • kartoffeln_salat Re: przemądrzy bezdzietni 26.01.12, 20:07
        A gdzieś czytałam takie zdanie:

        " Dawnie miałem mnóstwo teorii wychowczych i ani jednego dziecka.
        Teraz mam czworo dzieci i ani jednej teorii wychowawczej"

        nie wiem kto to powiedział...
    • namrata86 Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:11
      Tak, masz racje. Niestety znam wiele osób które tak właśnie myślą o małych dzieciach i ich rodzicach. Ale może kiedyś zmienią zdanie, jak będą mieć swoje dzieci.... smile
    • maiwlys Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:12
      BO to tak jest, nie zrozumie sie do czasu kiedy samemu nie zostanie sie rodzicem. Pamietam jak krytykowalam do meza zachowanie innych dzieci, ze rodzice nie reaguja, ze niegrzeczne, niewychowane itd. I o ile w przypadku jednego takiego dziecka sie nie pomylilam, jest po prpostu rozwydrzone i takie zostanie to jednak w przypadku innych nie mialam racji, teraz sama mam corke, ktora potrafi robic sceny, klasc sie na podlodze, kopac, krzyczec i nie sluchac nikogo, a nastepnego dnia jest aniolem, i wiem, ze dobrze ja wychowujemy, to sa po prostu dzieci. A ci ktorzy ich nie maja nie zrozumieja jak to dziala itd.....
    • agnieszka77_11 Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:19
      Tak niestety jest. Sama tak kiedyś myślałam i czasem się "wymądrzałam". Dziś biję się w pierś. Rola rodzica wcale nie jest taka łatwa, a dzieci nie zawsze tańczą jak my im zagramy. Bycie mamą wiele mnie nauczyło.
      • paliwodaj Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:51
        przyznam sie bez bicia ze tez tak sie madrzylam, siostrzency ( dzis 19 i 20 lat - o zgrozo!) usadzani byli po katach, a co sie siostry osluchaly jak to nieudolne jest ich wychowanie...jak ja bym to zrobila lepiej . Siostry tylko sie usmiechaly, ze poczekamy i zobaczymy
        W sumie siostrzency byli nadzwyczaj grzecznymi , ale zywymi dziecmi, po prostu ciekawi swiata.
        Ja wogole zapieralam sie ze ja nie chce miec dzieci, ostatecznie mam 3.
    • dzoaann Re: przemądrzy bezdzietni 19.01.12, 22:50

      oj, tak... czesto tak bywa, a juz bezdzietni single dobrze ustawieni finansowo, robiacy kariere to bija rekordy... w moim otoczeniu, bo nie bede uogolniacwink
    • ruda_henryka Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 09:16
      Byłam dokładnie taka sama nie mając dziecka.
      Teraz też cudze wyjące dzieci mi przeszkadzają, ale mam przynajmniej zrozumienie, że nie nad wszystkimi rzeczami w życiu nie da się zapanować.
    • malwisul Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 09:24
      znam to wink jak moja mała (3 lata) przez kilka godzin chociaż raz pisknie o coś to oznaka że jest rozpieszczona, jak powie że nie zrobi czegoś to nieusłuchana itp. najpierw mnie to denerwowało, teraz olewam bo często się nie zdarza po kilku moich ostrzeżeniach ( nie chciałam żeby tak przy małej mówili) siedzą cicho i widzę jak się powstrzymują od komentarza...
      Od dzieciatych za to słyszę jaka to ona nie jest spokojna, grzeczna itp., sama też nie narzekam bo to typ aniołka który na ogół rzadko rogi pokazuje :-0)
      • mojemieszkanie24 Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 10:00
        ja nie mam dzieci ale uczę w przedszkolu. Spędzam z dziećmi nieraz 10 godzin dziennie więc wiecej niż niejeden rodzic. Nie czuję się ekspertką ale dziwne,że niektore dzieci w moim towarzystwie zachowują się spokojnie, nie robią scen, a przy rodzicach jest zupełnie inaczej.

        Wiele razy rodzice chcą ,,zrekompensować" to,że dziecko nie spędza z nimi dużo czasu pozwalając im na wszystko ( to błąd). Prawda jest taka,że bunt trzylatka, czy tam dwulatka to tylko kilka ,,scen" i prób siły. Jeżeli rodzic odpowiednio zareaguje to jest po buncie. Wiem co mówię, bo mam w grupie 25 dzieci. Jeżeli wszystko ,,zwalałabym" na bunt to nie moglabym normalnie prowadzić zajęć.
        • jerzozwierza Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 10:20
          Wiesz, ja uważam, że dziecko w domu odreagowuje czasem godziny spędzone bez mamy. Chce 100% uwagi mamy- bo jej nie było. To wcale nie znaczy, że rodzic rozpuszcza albo próbuje zrekompensować- to dziecko potrzebuje tego, by mu to zrekompensować. Mówi swoim zachowaniem: tu jestem, zajmij się teraz mną. Jak bliska osoba wyjedzie, to tuż po jej powrocie też chcemy, żeby z nami pobyła a nie zajęła się czym innym, prawda?smile Te "sceny" nie wydają mi się być objawem niewłaściwego wychowania. Właśnie o to mi chodziło. O brak zrozumienia dla małego Człowieka.
        • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 10:29
          mojemieszkanie24 napisała:

          > ja nie mam dzieci ale uczę w przedszkolu. Spędzam z dziećmi nieraz 10 godzin dz
          > iennie więc wiecej niż niejeden rodzic. Nie czuję się ekspertką ale dziwne,że n
          > iektore dzieci w moim towarzystwie zachowują się spokojnie, nie robią scen, a p
          > rzy rodzicach jest zupełnie inaczej.
          To chyba kiepskim jesteś pedagogiem, skoro nie rozumiesz czemu tak się dzieje, bo wnioski jakie wyciągasz są w większości błędne. Szczególnie, że mówisz o dzieciach przedszkolnych a mi również o młodszych.
        • bluemka78 Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 11:22
          Nie wiesz podstawowej rzeczy, ze dzieci przy rodzicach czuja sie swobodniej i po prostu nie musza sie tak kontrolowac jak przy obcych. Moje dzieci jeszcze malutkie, ale wystarczy ze do kogos pojdziemy, albo ktos do nas w gosci i dzieci zachowuja sie zupelnie inaczej. Istne aniolki, dopiero po pol godz. zaczynaja sie powolutku rozkrecac.
          • alpepe Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 12:28
            trzy i czterolatki się kontrolują w przedszkolu?
            Stopień rozwoju im na to nie pozwala.
        • alpepe Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 12:27
          A M E N
          A M E N
          A M E N
        • canuck_eh Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 17:04
          A ja zauwazylam ze dzieciak na wiecej sobie pozwala przy mamusi niz nawet przy tatusiusmile
          Bunt buntem, ale dzieciaki w kazdym wieku sprawdzaja na co moga sobie pozwolic.I jak bedziemy pozwalac na wiecej to beda sie staraly wiecej ugrac - prosta sprawa.

        • batutka mojemieszkanie 20.01.12, 22:19
          mojemieszkanie24 napisała:

          > ja nie mam dzieci ale uczę w przedszkolu. Spędzam z dziećmi nieraz 10 godzin dz
          > iennie więc wiecej niż niejeden rodzic. Nie czuję się ekspertką ale dziwne,że n
          > iektore dzieci w moim towarzystwie zachowują się spokojnie, nie robią scen, a p
          > rzy rodzicach jest zupełnie inaczej.

          Ja również pracuję w przedszkolu i rzeczywiście jest tak, jak piszesz. Natomiast nie wynika to z podejścia do dziecka czy sposobu radzenia sobie z nim. To powinnaś (jako pedagog) wiedzieć: dziecko zachowuje się "gorzej" przy rodzicach z prostej przyczyny: czuje się przy nich bezpieczniej. Kiedy dziecko czuje się przy kimś bardzo bezpiecznie, pozwala sobie na większy luz i łobuziakowanie (że się tak wyrażę).
          Tak więc grzeczniejsze dzieci przy paniach, to niekoniecznie ich zasługa big_grin
    • matylda07_2007 Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 10:01
      He he big_grin Do tej pory pamiętam, jakie wspaniałe rady dawałam mojej siostrze. Też byłam fantastycznym ekspertem! Teraz już nie jestem taka mądra wink
    • frestre Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 10:36
      ha!
      jakbym o sobie czytała wink sprzed posiadania dziecka

      oczywiscie, że bezdzietny wie wszystko o dzieciach
      oczywiście, że osoba bez prawa jazdy instruuje jak się jeździ

      syty głodnego nie zrozumie lub inaczej...punt widzenia zależy od punktu siedzenia itp smile))))

      dyskusję oczywiście można skwitować/zakończyć, że będziesz miał/miała swoje to pogadamy!

      osobiście raczej spotykam się z rodzinami posiadającymi dzieci- mają więcej zrozumienia i empatii wink
    • gupia_rzona Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 11:13
      masz rację często tak jest. Ja sama ze swojego panieństwa pamiętam obrazek, jak dziecko w tramwaju darło się wniebogłosy, usmarkane i ukurzone, a matka siedziała spokojnie na siedzeniu. Boże co za matka - pomyślałam wtedy. Biedny mały człowieczek....
      A niedawno, kiedy w parku moja córka wściekała się leżąc w liściach, ja sama siedziałam obok na ławce czuwając, żeby sobie tylko krzywdy nie zrobiła. I czekając na to aż histeria jej minie . I mi się przypomniała tamta historia.
      I widziałam mijających mnie ludzi patrzących ze zgrozą. Olałam.
    • alpepe Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 12:23
      a ja mam dwie córki i obie przy robieniu cyrków w markecie były pacyfikowane, po prostu na ręce i wychodziłam z marketu. Inna sprawa, że nie uważałam za stosowne robić stale zakupów w towarzystwie małych dzieci, bo chciałam się skupić na tym, co kupić, a nie na pilnowaniu i oszczędzić innym ludziom ryków dziecka. Więc popieram tych bezdzietnych myślących jak najgorzej o matkach pozwalających dzieciom na bieganie po markecie i darcie ryja. Ktoś powie, że to charakter. Tak, charakter, ale dzieci się wychowuje, a nie tylko ma. Starsza była spokojniejsza, ale i ona próbowała różne rzeczy wymuszać, od razu przerywałam zakupy. Młodsza ma charakter b. żywiołowy, więc, gdybym na to pozwoliła, rzucałaby się w bezdennej rozpaczy na podłogę marketu, bo jej nie dam lizaka itp.
    • silje78 Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 12:29
      dlaczego?
      dlatego, że nie mają doswiadczenia. któraś dziewczyn ma w "sygnaturce" śietne zdanie: byłam świetna matką zanim miałam dzieci, czy jakoś tak. w każdym razie sens jest ten sam.
      ja może nie patrzyłam ze zgrozą na awanturujące się dziecko, ale też myślałam, że moje będzie inne.
      nad nami mieszkało małżeństwo, którym synek urodził się rok przed naszą małą. jak miał ok roku to urządzał dzikie afery, a ja sobie myślałam "jaki rozpuszczony", a rok później miałam to samo.
      dziecko sprawiło, że jestem ostrożniejsza w osoadach, choć czasami nóż się w kieszeni otwiera.
    • illegal.alien Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 12:50
      Jestem pierwsza mama w najblizszym moim otoczeniu - spotykam sie czasem z roznymi radami, poradami i madrosciami - jednak wiekszosc powiedziana w dobrej wierze i z sympatia. Tlumacze wtedy, czemu robie tak, a nie inaczej.
      Tak sie zlozylo, ze teraz czesc z 'doradcow' spodziewa sie wlasnego potomstwa - maja rozne pomysly na wychowanie i mowia o swoich teoriach, a ja sobie siedze i patrze i czekam kiedy skonfrontuja teorie z praktyka smile
      Nie siedze przyczajona, zeby z dzika satysfakcja wykrzyknac 'a nie mowilam!', ale jest to dla mnie dosc ciekawe i sympatyczne doswiadczenie smile
      Jak pytaja o porady, to zawsze mowie, ze MY robilismy tak albo inaczej, ale oni musza sami zdecydowac co dla nich jest najlepsze smile
    • turnesolka Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 13:19
      A ja uważam trochę inaczej, faktycznie jak się już ma dziecko to wiele rzeczy jest inaczej niż się wcześniej wydawało i ma się więcej zrozumienia dla innych dzieci i ich rodziców ale też potwierdza się że pewne zachowanie nie są normalne.

      Np. dziecko sąsiadów w góry wyło codziennie wieczorami od urodzenia do ok 2 lat (potem się wyprowadziliśmy więc nie wiem jak jest teraz) a nasze czasami płacze jak mu coś jest ale nie jest to norma. Już przed byciem matką wydawało mi się że dziecko z góry jest przestymulowane (ciągłe zmiany nianiek, tabuny znajomych siedzących u nich do późna etc) i dlatego nie może się wieczorem normalnie położyć spać teraz jak jestem matką i na własne oczy widzę co znaczy w życiu dziecka rutyna jestem już tego pewna.

      Poza tym niezmiennie twierdzę, że dzieci anglosaskie (US i UK) są rozwydrzone, zawsze jak jesteśmy na wakacjach w hotelu gdzie przeważają powyżsi to jest to koszmar, dzieci innych nacji nie stwarzają takich problemów. Niestety w PL też przybywa bezstresowców.
      • aniucha333 Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 21:18
        Zgadzam sie z zalozycielka, ze bezdzietnie wiedza lepiej. No coz, niewiedza nie boli...Ale mam jeszcze jedno grono juz rodzicow, ktorzy mnie irytuja. Mam w rodzinie ciotke ktora ustawicznie bila swoje dzieci (moi kuzyni) za nadrobniejsze przewinienia. Ja i moj brat bylismy uwazani przez nia za rozwydrzencow, bo nasza matka nas nie loila jak ona swoje pociechy. Dzis mam ta sama zasade do swojego dziecka - nie dalabym jej klapsa, a bron boze uderzyla. Mloda jest dosc przemadrzala i ma swoej zdanie - uwielbiam to w niej. Uwielbiam ze ma odpowiedzi na brak logicznosci w odpowiedziach doroslych, ze jest taka dociekliwa i ze potrafi sie z doroslymi po prostu nie zgadzac. Wg tej mojej ciotki i paru innych swietych krow wsord znajomych robie krzywde mojemu dziecka a sama skazuje sie na role meczennicy. no coz, co mozna powiedziec takim neandertalczykom...

        pzdr
    • lilly811 Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 14:42
      Tak niestety jest często a to dlatego, że człowiek kompletnie nie zdaje sobie sprawy jak to jest mieć dziecko dopuki go miał nie będzie. Zanim urodziłam syna byłam przekonana, że od razu wracam do pracy, że od urodzenia będę chciała opekunkę bo nie dam rady, że muszę wychodzić z domu, rozwijać swoje zainteresowania a jestem już dwa lata w domu i na samą myśl, że będę musiała syna "oddać" do przedszkola to chce mi się płakać wink
      Znam taką panią która często daje mi rady odnośnie wychowania dzieci, że dzieci są teraz za leniwe aby siusiać na nocnik, albo, że trzeba stanowczo powiedzieć "nie" to dziecko od razu posłucha "D - ale przytakuję jej bo wiem, że dzieci nie ma z powodów zdrowotnych i przecież jej nie powiem, że się nie zna bo nie ma dzieci...
      • paliwodaj Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 15:11
        >Więc popieram tych bezdzietnych myślących jak najgorzej o matkach pozwalających >
        >dzieciom na bieganie po markecie i darcie ryja.
        bez przesady, marketu nie traktuje z nabozna czcia!
        jest pewnie 100 innych miejsc gdzie dzieci powinny nie "drzec ryja" moje tam maja buzie, ale jezeli twoje maja ryje-mnie to pasuje!
        My dzieci zabieramy wszedzie, oczywiscie wole sama pojechac do sklepu, ale jezeli nie ma meza w domu to jada ze mna i koniec.
    • illegal.alien Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 21:53
      Jak na kogos kto ma nas, nasze dzieci i ich zachowanie w centralnej tylnej czesci ciala wyjatkowo duzo udzielasz sie na forum 'male dziecko', 'niemowle' i 'emama'.
    • aniaurszula Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 21:53
      sama pamietam jak nie mialam dziecka to moje myslenie bylo podobne mimo ze czesto bratanki u nas przebywali niejednokrotnie chorzy opiekowalam sie jak swoimi gdy rodzice byli w pracy a ze cala dobe bo szkoda mi bylo dzieci ciagac 15 km w jedna strone, dzisiaj choc mam swoje dzieci to i tak denerwuja mnie tak zwane bezstresowo wychowane dzieci. opisze dzisiejsza sytuacje, wizyta u kardiologa dojazd 70 km w gesto sypiacym sniegu zajalmi ponad godzine 14 mczna zdarzyla sie znudzic ale starsza ja zabawiala, wiadomo w gabinecie ekg mlodsza darla sia jakby ja ze skory obdzierali , mama zostala ze starsza ja wyszlam na poczekalnie i po uspokojeniu zaczalam ja ubierac, bo lekarza jeszcze nie bylo mala sie rozdarla pelna histeria az do wymiotow, ubieralam bo zimno bylo momo histerii i slysze obok komentarz "nawet nie reaguje gdy dziecko z placzu prawie wymiotuje" moze ona ma spokojne dziecko ja nie i ustapic nie moge bo bedzie jeszcze gorzej wiec nie tylko ci bezdzietni sa przemadrzali.
    • iceland.3 Re: przemądrzy bezdzietni 20.01.12, 22:01
      Ja jestem jeszcze bezdzietna i w zyciu zadnej matki nie pouczałam, a wrecz podejrzane byłoby dla mnie to gdyby dwulatka nie rozpierała energia, tylko siedziałby cicho w kącie. Rózni sa ludzi i wyrozumiali bezdzietni i krytyczne matki, które posiadają już dzieci. Szkoda, że powtarzasz jakieś stereotypy i obrazasz wszystkich jeszcze nie posiadajacych dzieciwink
      • jerzozwierza Re: przemądrzy bezdzietni 21.01.12, 14:14
        O rany o rany szkoda, że nie rozróżniasz stereotypów (których tu nie powtarzam) od faktów (które przytoczyłam) i opowieści o konkretnej sytuacji z udziałem konkretnych osób. Obrażasz się bo sobie wyobraziłaś, że zostałaś obrażona... Łoł.
        • sonrisa06 Re: przemądrzy bezdzietni 21.01.12, 18:34
          Urodzenie i wychowywanie dziecka nie zmieniło mojego myślenia. Przed ciążą dziwiłam się matkom drących się w sklepie czy na ulicy dzieci i teraz też się dziwię.
          Moja córka nigdy nie urządziła takiej histerii, nie mam z nią problemów wychowawczych i nigdy nie miałam, a ma już ponad 5 lat. Jeśli mamy problemy to tylko zdrowotne i to już i wystarczy, nie potrzebuję więcej.
          Nie wiem czy jestem tak wspaniałą matką, czy po prostu trafiło mi się tak cudowne dziecko, ale prawda jest taka - nie rozumiem histerujących dzieci, nie rozumiem matek histeryzujących dzieci i raczej już nie zrozumiem. Nie wiem jak można pozwolić, żeby dziecko coś wymuszało, histeryzowało itp bo nigdy takiej sytuacji nie miałam. Jak widzicie nie trzeba być bezdzietnym, żeby nie rozumieć.
          • aniaurszula Re: przemądrzy bezdzietni 21.01.12, 22:00
            bo to sa zazwyczaj dzieci tak zwanie wychowywane bezstresowo co chca to maja, uwazam ze wlasciwe podejscie i kazde dziecko wychowane. moja probowala wymuszac histeria ale nieustepowalam i zakonczyla cyrki aby cos dostac
            • zjawa1 Nie widze zaleznosci! 21.01.12, 22:11
              Nie zauwazylam, zeby bezdzietni w moim otoczeniu, a nawet obcy bezdzietni ludzie w taki sposob zachowywali sie.
              Napewno zdarzyc sie moze podobne myslenie u bezdzietnych, jaki dzieciatych oraz starszych ludzi.
              Nie ma zwiazku z tym stanem, ludzie sa rozni.
              Kiedys mojego synek ( chory, wracajacy wlasnie od lekarza po badaiach) strasznie plakal na ulicy, jakas starsza pani przystanela i zaczela kiwac glowa ,,zaszokowana" jak to mozliwe, ze dziecko placze. Zaczela kierowac w nasza strone jakies bezsensowne uwagi typu:,, wychowalam troje, a nie pamietam takich sytuacji" itp.
              Dlatego nie ma regly.
              Ja osobiscie nigdy, nawet zanim nie mialam w swym posiadaniu dzieckasmile nie zwracalam na takie sytuacje placzu uwagi.
              Jednak kiedy widzialam i widze dziecko w supermarkecie drace sie w nieboglosy, bijace rodzicow, kladace sie na podlodze i chcace wymusic jakas zabawke, to nadal wzbudza to we mnie szoku.
              O ile o niespelna 2 latka mozna to jeszcze jakos wytlumaczyc o tyle juz u 5 lataka nie bardzo.
              • aniaurszula Re: Nie widze zaleznosci! 21.01.12, 22:37
                ja juz tu opisalam swoja 14mczna corke ktora plakala po badaniu ekg az sie zanosila z placzu ,mimo to ubieralam ja a tu slysze jak mamusia obok mowi ze dziecko tak placze az na wymioty a ona nawet nie reaguje, a ja poprostu znam swoje dziecko i wiem kiedy musze ja uspokoic . serce boli ale pewne zabiegi medyczne trzeba wykonac bez wzgledu na placz dziecka ale to juz zrozumie rodzic chorego dziecka, moja mama widzac jak jest mala rehabilitowana i jak placze powiedziala mi ze ona by poddala sie i nie cwiczyla ale ja wiem ze to dla dobra dziecka a ktos z boku pomysli ze serca nie mam ale tylko ja wiem co czuje w tym czasie
          • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 21:36
            sonrisa06 napisała:

            > Moja córka nigdy nie urządziła takiej histerii, nie mam z nią problemów wychowa
            > wczych i nigdy nie miałam, a ma już ponad 5 lat.
            1. Dzieci są różne, tobie trafiło się spokojne
            2. Problemy emocjonalne dwulatków to nie sa problemy wychowawcze tylko normalny etap rozwoju

            > nie rozumiem histerujących dzieci
            To módl się, żeby Ci się takie nie trafiło.
            • gazeta_mi_placi Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 00:06
              Kiedyś bunt dwulatka był jednorazowy i kończył się po dwóch sekundach kiedy to ręka rodzica spadała na tyłku.
              Nie było rozhisteryzowanych wymuszających od rodziców krzykiem i wrzaskiem kilkulatków.
              A gdy się jednorazowo zdarzył taki incydent szybciutko się kończył starą i dobrą tradycyjną karą big_grin
              • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 01:06
                Po Twoich postach od razu widać, że Twoi rodzice na klapsach raczej nie poprzestali.
    • naana26 Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 20:24
      Ja również zgadzam sie z powyższymi postami i tak jak nie rozumiałam nie-mając dzieci histerii swu czy pięciolatków - tak nie rozumiem dzisiaj. I moje dziecko baaaardzo często ma etap wstępu do mega histerii ale nigdy do niej nie doszło (a jest na etapie buntu dwulatka) bo zawszę duszę to w zalążku - tuląć, rozmawiając, wsluchując się i nawiązując kontakt i próbując rozwiązać jego problem.

      W 90% przypadków histerii dzieci jakie obserwuje - winni są rodzice - dziecko ma prawo się buntować. Ale większość z nich zamiast odłożyć telefon albo położyć siatkę i spytać się malucha co jest nie tak - drze się albo szarpie za ręce i ryczy że ma się uspokoić. I oczywiście dziwią się że się tak nie dzieje.

      Podejście do dzieci jest tragiczne. I nie są szanowane ich uczucia.
      • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 21:40
        No popatrz, a moja córka jak wpadała w złość, która przechodziła następnie w histerię to nie życzyła sobie, żeby ją tulić, dotykać czy brać na ręce. Nie życzyła sobie nawet, żeby do niej mówić czy podchodzić. Wszystkie tego typu czynności wzmacniały tylko jej histerię. I wszystko co mogłam zrobić, żeby nie pogarszać sytuacji, to cierpliwie czekać aż się nieco wyładuje i będzie gotowa do tego, żeby dać się wziąć na ręce.
        • hanalui Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 22:14
          joshima napisała:

          > No popatrz, a moja córka jak wpadała w złość, która przechodziła następnie w hi
          > sterię to nie życzyła sobie, żeby ją tulić, dotykać czy brać na ręce. Nie życzy
          > ła sobie nawet, żeby do niej mówić czy podchodzić. Wszystkie tego typu czynnośc
          > i wzmacniały tylko jej histerię. I wszystko co mogłam zrobić, żeby nie pogarsza
          > ć sytuacji, to cierpliwie czekać aż się nieco wyładuje i będzie gotowa do tego,
          > żeby dać się wziąć na ręce.

          Gdyby nie to ze mam syna to pomyslalaby ze mamy to samo dziecko
          • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 23:03
            hanalui napisała:

            > Gdyby nie to ze mam syna to pomyslalaby ze mamy to samo dziecko
            Posty z prośbą o poradę co z takim ananasem robić na tym forum i na wychowanie bez porażek pojawiają się notorycznie. Widać to nie są odosobnione przypadki.
            • gazeta_mi_placi Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 00:11
              I o wiele częściej od kiedy weszła ustawa zakazująca oficjalnie klapsów, ciekawa sprawa...
          • minerwamcg Re: przemądrzy bezdzietni 26.01.12, 21:32
            No proszę, u mnie też tak było.
        • gazeta_mi_placi Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 00:11
          Dorosłe kobiety nie potrafią sobie poradzić z rozpuszczoną dwulatką, żałosne...
          Ciekawe czy gdy jako nastolatka nie będzie życzyć sobie różnych rzeczy (np. chodzenia do szkoły, wtrącania się w to czy pije piwo) też będziecie takie łagodne, w końcu to "bunt nastolatka" więc niech się młoda wyszlaja... Ma prawo.
          • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 00:57
            A kto powiedział, że nie potrafię. Potrafię, tylko stosuję inne metody. A poza tym moje dziecko ma już prawie trzy lata a o etapie dramatycznych histerii to ja sobie teraz mogę spokojnie pisac w czasie przeszłym. I nie potrzebne były klapsy ani inne siłowe metody, choć dla Ciebie to pewnie nie do pojęcia, przemądrzała bezdzietna osobo.
            • gazeta_mi_placi Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 10:47
              Bezdzietne osoby też czasem wychowują dzieci.
    • minerwamcg Re: przemądrzy bezdzietni 22.01.12, 20:40
      To ja zacytuję wypowiedź mojego męża:
      "Kiedy jeszcze nie miałem dzieci, wydawało mi się, że ci, którzy mają dzieci to jakiś odrębny gatunek, dzielący świat na rodziców i resztę. Teraz, kiedy jestem ojcem, przestało mi się tak wydawać. Wiem już, że to prawda."
    • mekkia przemądrzali rodzice 22.01.12, 22:37
      Sorry, ale niektórzy rodzice przeginają z luzem przy dzieciach. Kiedy sama byłam bezdzietna bardzo mnie zdenerwowało jak podczas wizyty u mojej koleżanki jej 2-letnia córka podeszła do mnie, chwyciła moją torebkę, wysypała jej zawartość na podłogę, a mamuśka tylko na odczepnego rzuciła - "Zuza, zostaw", tylko tyle. Mi natomiast było głupio było obcemu dzieciakowi w jego domu zwracać uwagę więc próbowałam odebrać jej torebkę i wsypać zawartość z powrotem do środka, na co mała zaczęła się drzeć. Reakcja matki - "a bo ona teraz w takim trudnym okresie jest - bunt dwulatka". No cholera jasna....

      Dzisiaj sama mam dwulatka i nadal uważam takie zachowanie rodzica nieodpowiednie. Tak samo jak wkurza mnie gdy rodzic nie reaguje jak jego pociecha w piaskownicy bije inne dzieci i wyrywa im zabawki, albo jak dziecko kopie w autobusie innego pasażera a mamuśka udaje że nie widzi (zaraz mi się przypomina: "Nie kop pana bo się spocisz") lub jak dzieciak robi rozp**uchę w sklepie czy restauracji, a rodzice raz na jakiś czas rzucają lakoniczne "uspokój się". Czasami mam wrażenie, że wielu rodziców będąc z dzieckiem poza domem, dla świętego spokoju, aby dziecko się nie rozwrzeszczało (bądź ciesząc się, że dziecko czymś się zajmuje i oni mają spokój), pozwalają mu na wszystko - nawet jeżeli ktoś jest tego ofiarą.

      Moje dziecko do świętych nie należy, ale kiedy spotykam się z innymi ludźmi myślę również o nich, a nie tylko o tym aby mieć święty spokój. I jakoś moje dziecko nikogo nie bije i niczego nie rozwala. Żeby było jasne - nie mówię tutaj o sytuacjach kiedy coś dziecku spadnie - bo wiadomo, że nikt go nie trzyma nieruchomo na krześle, ale jakoś moje dziecko nie biega po sklepie zrzucając masowo rzeczy z półek (byłam tego świadkiem kilka dni temu) ani nie ciska solniczką (w gorszej wersji - czymś z talerza) przez pół restauracji...

      Tak na marginesie - przypomniała mi się jeszcze jedna historia z czasów "przed dzieciowych". Szłam przez media markt i chciałam sprawdzić godzinę. Wyciągnęłam z torebki telefon i spojrzałam na zegarek. W tym samym momencie wpadło na mnie rozpędzone, mniej więcej 3-letnie, dziecko. Zdążyłam je przytrzymać aby się nie wywróciło i ze zwykłą ludzką troską pytam się czy się nie uderzyło, na co podchodzi do mnie mamusia, zabiera dziecko i mówi głośnym i oburzonym tonem: "jak się chodzi po sklepie to się nie pisze sms'ów". Wymiękłam.



      • jerzozwierza Re: przemądrzali rodzice 23.01.12, 10:57
        W opisanej sytuacji to właśnie ja próbowałam nawiązać z dzieckiem kontakt a gość tę możliwość blokował wszelkimi sposobamismile Nie było tu sytuacji "przegięcia z luzem"smile
        Zgadzam się, że czasem rodzice błądzą. Ale my tu chyba nie o tym?wink
    • gazeta_mi_placi Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 00:04
      Większość bezdzietnych ma głęboko gdzieś Wasze dzieci.
      Tylko Wam rodzicom się wydaje, że cały świat (także bezdzietni) zwraca uwagę na Wasz osobisty pępek świata.
      Ja osobiście mam w nosie, jak sobie wychowacie (a widzę, że współcześnie mało który rodzic faktycznie wychowuje dzieci, większość chowa jak bydło na tucznik nie ucząc żadnych podstawowych zasad życia w społeczeństwie gdzie istnieją też inni ludzie i ich potrzeby) tak potem będziecie mieli.
      Poza tym jak widzicie, że ktoś wywala np. gałami na Wasze rozhisteryzowane dziecko albo i coś komentuje (chodzi o przypadkowe osoby, nie Wam znajome) to skąd wiecie czy dana osoba ma dziecko (może akurat ma, ale jest lepiej wychowane niż Wasz histeryk) czy nie ma?
      • joshima Re: przemądrzy bezdzietni 23.01.12, 00:07
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Większość bezdzietnych ma głęboko gdzieś Wasze dzieci.
        Ty, jak rozumiem należysz jednak do tej mniejszości.
        • zjawa1 A ja Was zaskocze:) 23.01.12, 01:20

          Dzis wracalam z moim synkiem od znajomej i jego kolegi z przedszkola.
          Synek nagle popadl w ,,dolki" bo nie chcial wracac i plakal mi po wyjscu na ulice.
          No napewno nie byla to historia typu-histeria, szal itp.
          Po prostu sobie ednostajnie poplakiwal.
          Nagle zaczepila nas znow jakas starsza pani, w tym momencie moj syn wymislil i powiedzial w danym momencie: ,,brzuszek mnie boli".
          Starsza pani lyknela klimat i wtracila sie mowiac do mnie:,, Co za okropna matka, malego chlopczyka boli brzuszek a on krzyczy na niego i nie zwraca na to uwagi".
          Powiem Wam, ze Moher wkurzyl mnie i odpowiedzialam jej doslownie:,, Niech pani pilnuje wlasnego nosa".
          /W tym momencie maly wyluzowal i powiedzial:,, Kocham cie mamusi".
          Naprawde tak do konca nie kumam malego, prawde mowiacsadsmile
          • minerwamcg Re: A ja Was zaskocze:) 23.01.12, 01:34
            Ma rację, że Cię kocha smile Mamusia umiejąca usadzać wtrącalskie baby to skarb. Serio. Niejedno dziecko chciałoby taką mieć smile
      • minerwamcg Re: przemądrzy bezdzietni 26.01.12, 21:53
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Większość bezdzietnych ma głęboko gdzieś Wasze dzieci.
        > Tylko Wam rodzicom się wydaje, że cały świat (także bezdzietni) zwraca uwagę na
        > Wasz osobisty pępek świata.

        Powiedziałabym - mniejszość. O ile oczywiście nie znalazłabym się z dzieckiem na przyjęciu klubu singli-dzieciofobów, ale na takie bym raczej nie poszła smile
        Generalnie jednak z obserwacji widzę, że nasza córka - obiektywnie normalna od bucików po czapkę, dość ładna, dość grzeczna, dość sympatyczna, ale żaden cud świata - budzi uczucia ogólnie przychylne, także u osób z założenia bezdzietnych (np. uczniowie pobliskiego gimnazjum, zakonnice). Na naszym małym kawałku świata gdzie żyjemy młoda ma liczne grono znajomych: leci się przywitać do pana sprzedającego miód (mimo, że nigdy nie kupiłam u niego ani słoiczka), macha pani z warzywniaka, wymienia uprzejmości z zegarmistrzem, podaje łapkę sąsiadce z pierwszego piętra. Wszyscy ją tu znają - dzieciak jak dzieciak, plącze się pod nogami, ale jakoś szczególnie nie przeszkadza, więc daje się lubić.
        Tak więc bezdzietni też czasem zauważają na świecie istnienie dzieci. Wokół siebie, jak idę z małą, spotykam sto razy więcej sympatii i życzliwości, niż jak idę sama.
        • gazeta_mi_placi Re: przemądrzy bezdzietni 26.01.12, 22:05
          Pewnie jesteś brzydka, gdybyś była ładna zapewniam Cię że byłoby wprost odwrotnie big_grin
          • minerwamcg Re: przemądrzy bezdzietni 27.01.12, 13:23
            Sądząc po tym, co piszesz, nie wzbudzasz sympatii w żadnej sytuacji - więc może lepiej z dzieckiem, niż bez big_grin
    • a_weasley Tak i nie 23.01.12, 21:41
      Byłem kiedyś bezdzietny... No dobrze, każdy był. Zabierałem czasem głos w dyskusjach netowych i nieraz mnie usadzono, że nie mam własnych, to żebym cicho siedział.
      A teraz mam i... większość tego, co wtedy pisałem, podtrzymuję. Pomyliłem się głównie co do logistyki, o wiele trudniej jest różne rzeczy pogodzić niż mi się wtedy zdawało.

      Poza tym co innego poglądy na wychowanie, a co innego na zachowanie. Bezdzietnego w obliczu dziecka drącego się jak powietrze w sklepie, w restauracji czy w kościele nie interesuje, jak to dziecko było i będzie wychowywane. Jemu to dziecko przeszkadza i rodziców łeb, żeby przestało.
      Tak to widziałem jako bezdzietny i tak to widzę jako ojciec. Wobec cudzych dzieci i wobec własnego. Zdaję sobie bowiem sprawę, że dzieci dzielą się na nasze i nieznośne i to, co ja jestem gotów znieść w wykonaniu mojego dziecka, niekoniecznie jest do zniesienia dla kogoś, dla kogo jest to dziecko cudze.
      • illegal.alien Re: Tak i nie 24.01.12, 09:30
        To jest troche druga strona medalu - ja mialam kupe pomyslow na to, co bede robic na macierzynskim i wokolo bylo mnostwo ludzi, ktorzy pukali sie w glowe i mowili, ze po porodzie to koniec swiata, moge zapomniec o nartach, wyjsciach do restauracji, wyjazdach, wakacjach, przyjemnosciach i snie - ja mowilam, ze miesiac po porodzie sie wybieram do rodzicow (mieszkam w Wielkiej Brytanii) to sie w glowe pukali i mowili, ze w zyciu nie dam rady. Jak mowilam, ze mam zamiar isc na sylwestra do lokalu (3 tygodnie po porodzie) to tez sie nasluchalam, ze nie dam rady, ze dziecko bedzie sie caly czas darlo.
        Spotkalo mnie to za rowno ze strony dzietnych jak i bezdzietnych - no coz, i do rodzicow pojechalam i na Sylwestra poszlam i wiele innych rzeczy robilam, ktore niby po porodzie sie mialy skonczyc. Dziecko mam wyjatkowo wspolpracujace i zadowolone z zycia, wiec nikomu nie przeszkadzalo i nie robilo problemow - ale to akurat uwazam jest czesciowo moja zasluga, ze dziecko mam zadowolone smile
        • joshima Re: Tak i nie 24.01.12, 09:37
          illegal.alien napisała:

          >akurat uwazam jest czesciowo moja zasluga, ze dziecko mam zadowolone smile
          A ja akurat w to szczerze wątpię, żeby to była jakakolwiek Twoja zasługa.
          • illegal.alien Re: Tak i nie 24.01.12, 10:18
            Oczywiscie, bo dziecko jest równie zadowolone niezależnie od tego jak sie je traktuje i co sie z nim robi.
            Mozesz sie nie zgadzać, ale dla mnie zadowolenie dziecka w dużej części uwarunkowane jest tym, jak sie je traktuje i jakie sie ma do niego podejście.
            • joshima Re: Tak i nie 24.01.12, 11:12
              illegal.alien napisała:

              > Oczywiscie, bo dziecko jest równie zadowolone niezależnie od tego jak sie je tr
              > aktuje i co sie z nim robi.
              Głupstwa pleciesz. Jak by Ci się trafił wrażliwiec, który pół nocy odreagowuje każą wizytę w nowym miejscu albo każdą wizytę nowej osoby u Was, to byś mogła stawać na rzęsach a nie przeskoczyłabyś tego. No chyba, że postanowiłabyś olać wszystko i udowodnić innym nie bacząc na dziecko, że miałaś rację. Tylko czy to byłaby zasługa?

              Trafiło Ci się spokojne i cierpliwe dziecko i żadna w tym Twoja zasługa.
              • jul-kaa Re: Tak i nie 24.01.12, 11:44
                joshima napisała:
                > illegal.alien napisała:
                >
                > > Oczywiscie, bo dziecko jest równie zadowolone niezależnie od tego jak sie
                > je tr
                > > aktuje i co sie z nim robi.
                > Głupstwa pleciesz. Jak by Ci się trafił wrażliwiec, który pół nocy odreagowuje
                > każą wizytę w nowym miejscu albo każdą wizytę nowej osoby u Was, to byś mogła s
                > tawać na rzęsach a nie przeskoczyłabyś tego.

                Zgadzam się z Joshimą, właśnie weszłam, zeby to samo napisać. Ja też mam dziecko, które jako niemowlę (i noworodek) było anielsko spokojne, cierpliwe, pogodne, praktycznie nie płakało. Ale mam na tyle pokory, by wiedzieć, że żadna w tym moja zasługa - takie się urodziło, już w szpitalu bardzo się wyróżniało na tle innych dzieci, płaczących dość dużo, potrzebujących ciszy, ciemności itp. I ja też mogłam w sumie od razu po powrocie ze szpitala zapraszać gości, wychodzić, jeździć, dziecko dobrze się czuło w większości sytuacji (choć nie przeginałam i nie brałam noworodka np. do supermarketu czy na "sylwestra do lokalu"...), ze snu budziło się z uśmiechem, pozytywnie reagowało niemal na wszystko.
                Ale teraz się nie wymądrzam, jaka ze mnie najlepsza matka pod słońcem, bo wiem, że po prostu miałam farta.
                • illegal.alien Re: Tak i nie 24.01.12, 12:40
                  Jul-kaa, ja nie pisze ani nie uwazam, ze ze mnie najlepsza matka pod sloncem.
                  Uwazam jednak, ze takie deprecjonowanie rodzicow i mowienie, ze 'takie spokojne jej sie trafilo to ma' jest nie fair - bo owszem, moja corka urodzila sie spokojna, ale ma tez swoje potrzeby, swoje humory i to, ze udaje mi sie z nia jezdzic, zwiedzac i miec zycie towarzyskie to nie jest tylko kwestia tego, ze 'ona taka jest'.
                  Jezeli chodzi o przytyk do Sylwestra - coz, sa lokale i lokale. To akurat byla kameralna restauracja na odludziu, bez muzyki i bez szalu. Moje dziecko calosc przespalo, gdyby nie wozek stojacy obok stolu to nawet bys sie nie domyslila, ze jestemy z dzieckiem. Ale to bylo mozliwe nie tylko dlatego, ze moje dziecko bylo spokojne, ale rowniez dlatego, ze mielismy cala 'akcje' przemyslana - oczywiscie, gdyby sie okazalo, ze dziecko ma akurat gorszy dzien, czy placze, to bysmy po prostu nie poszli.
                  I w calym tym watku nie chodzi mi o to, zeby udowodnic, ze jestem super-mama, tylko o to, ze te wszystkie czarnowidzace gadki przed porodem to po prostu plecenie glupot, bo to, ze sie ma dziecko, nie oznacza, ze trzeba sie zaszyc w domu i wychodzic na spacery do parku tylko w ladna pogode - przy odpowiedniej organizacji i nastawieniu z dzieckiem mozna naprawde bardzo duzo zrobic (poza ekstremalnymi przypadkami - ale ja pisze tu o takim standardowym niemowleciu).
                  • jul-kaa Re: Tak i nie 24.01.12, 13:45
                    Dobra, czesciowo zwracam honor, przesadnie na Ciebie naskoczyłam, przepraszam wink

                    Ja też uważam, że nawet najspokojniejsze, najpogodniejsze dziecko można "zepsuć" barbarzyńskimi metodami. Jednak warto pamiętać, że my nie "stworzyłyśmy" takich aniołów, tylko ich właśnie "nie zepsułyśmy". Dla większości rodziców narodziny dziecka są wielką rewolucją, całkowicie wywracają życie do góry nogami. Rzadko udaje im się żyć tak, jak się im zdawało przed ciążą. Masz świętą rację, że kazde dziecko nalezy traktowac zgodnie z jego potrzebami i charakterem, ale nie mogę się z Tobą zgodzić, że zawsze narodziny dziecka da się pogodzić z zyciem towarzyskim i wyjazdami. Moje dziecko taką możliwość dało, Twoje Tobie również, ale to znaczy, że każdej matce się uda, bo dzieci są bardzo, bardzo różne, między nimi są i tzw. high-need babies.
                    Mnie też straszono połogiem i pierwszymi miesiącami życia dziecka, ja nawet temu strachowi uległam i rzeczywistość mnie bardzo przyjemnie zaskoczyła. Jednak znacznie mniej przyjemne zaskoczenie przeżyją rodzice, którzy spodziewali się mniejszych zmian, a ich rodzicielstwo okazało się pędzącą karuzelą, zmieniającą każdy dzień i całkowicie wywracającą życie do góry nogami. I może trzeba sobie zadać pytanie, jakie nastawienie jest lepsze: hurraoptymistyczne czy czarnowidzkie. Przesada w żadną stronę nie jest dobra, ale ja jestem zdania, że lepiej dać się miło zaskoczyć niż dramatycznie rozczarować.
                    • illegal.alien Re: Tak i nie 24.01.12, 14:03
                      Jul-kaa, ale czesciowo o to tez chodzi, ze takie dzieci o bardzo duzych potrzebach to sa raczej wyjatki niz standard smile I oczywiscie, wtedy wszystko jest duzo trudniejsze, ale nie na zawsze wink takie dzieci potem troche wyrastaja, a troche rodzice sie oswajaja z sytuacja i organizuja sobie jakos zycie smile

                      Nie wiem, ktore podejscie jest lepsze - ja wiem, ze na mnie te teksty dzialaly jak plachta na byka i ja bylam zdeterminowana wiele rzeczy z moim dzieckiem robic - oczywiscie z uwzglednieniem jego potrzeb smile Ale jak slyszalam od mojej babci, ze przez pierwszy rok sie nie rusze do Polski, bo dziecku nie wolno klimatu zmieniac, bo nie dam rady, bo costam, to tylko sie zacietrzewialam i zloscilam - na co oczywiscie byly teksty 'co ty wiesz, jeszcze dziecka nie masz, zobaczysz, jak bedziesz miala, to....'. Tak samo jak mowilam, ze bede karmic piersia ile sie bedzie dalo, do samodzielnego odstawienia - na to byly teksty 'zobaczymy, moze sie okazac, ze nie bedziesz miala w ogole pokarmu...'. Do tego teksty, ze 'do kina/restauracji to ty teraz dlugo nie pojdziesz' - i to nie chodzilo o fakt, ze moje dziecko moze sie urodzic z duzymi potrzebami/wrazliwe - po prostu po narodzinach dziecka swiat sie konczy i tyle. Koniec, kropka, nie ma dyskusji. Ktos moze to wziac jak ja - olac i robic swoje, a ktos moze na takie teksty wpasc w panike.
                      Teraz jestem madrzejsza, nie dziele sie z nikim moimi pomyslami, robie swoje i tylko pokazuje efekty smile Dzieki temu nie wysluchuje madrosci, nie zloszcze sie, a dziecko mam wychowane 'po naszemu' smile
                      • jul-kaa Re: Tak i nie 24.01.12, 14:28
                        illegal.alien napisała:
                        > Jul-kaa, ale czesciowo o to tez chodzi, ze takie dzieci o bardzo duzych potrzeb
                        > ach to sa raczej wyjatki niz standard smile

                        Wyjątkami są również takie dzieci jak nasze. Myślę, że można się pokusić o rozmieszczenie wszystkich dzieci na rozkładzie normalnym - dzieci wyjątkowo spokojne i wyjątkowo wymagające są w mniejszości, a większość stanowią dzieci hm... umiarkowane. Z nimi na pewno może być też trudno, są mniej przewidywalne, nie aż tak spokojne.
                        • illegal.alien Re: Tak i nie 24.01.12, 14:38
                          Ale moje dziecko nie jest takie calkiem spokojne - ot, dziecko smile teraz to juz w ogole - jeszcze jak byla mala, to jak Cie moge, rzeczywiscie jak na niemowle byla spokojna i tzw. 'grzeczna' - a teraz? Lobuz tongue_out
                          • jul-kaa Re: Tak i nie 24.01.12, 14:48
                            Miałam na myśli właśnie ten pierwszy okres, dla wielu najtrudniejszy. Moje dziecko też już od daaawna (ma 21 m-cy) nie jest spokojnym aniołem. I dobrze smile
              • illegal.alien Re: Tak i nie 24.01.12, 12:35
                Joshima, alez ja nikomu nie musze udowadniac, ze mam racje.
                Przeczytaj sobie moj post jeszcze raz, ok? Bo ja nie napisalam, ze to moja zasluga, ze mam spokojne i cierpliwe dziecko. To, ze ona jest zadowolona - owszem, jak najbardziej. Zasluga moja i jej taty.
                I nie wmowisz mi, ze dziecko sie rodzi spokojne i takie zostaje niezaleznie od tego, co sie z tym dzieckiem potem robi, bo jak widze matki, ktore ida ulica i swoje dzieci szarpia, krzycza na nie, sa agresywne, to z oazy spokoju takie zachowanie zrobi nerwusa.
                Poza tym kazde dziecko nalezy traktowac zgodnie z jego potrzebami i charakterem, ale nadal jestem zdania, ze narodziny dziecka to nie jest koniec swiata, koniec zycia towarzyskiego i koniec wyjazdow - wymaga to wiecej przygotowania, przemyslenia i wysilku, ale wszystko jest do zrobienia.
                • ponponka1 Re: Tak i nie 24.01.12, 14:33
                  illegal.alien napisała:

                  bo jak widze matki, ktore ida ulica i
                  > swoje dzieci szarpia, krzycza na nie, sa agresywne, to z oazy spokoju takie zac
                  > howanie zrobi nerwusa.

                  Nie, nie zrobi nerwusa, dziecko sie do takiego traktowania przyzwyczai, dostosuje. Takie sa dzieci. Taj ka te niemowleta uczone samodzielnosci, poprotestuja, poprotestuja i beda w koncu grzecznie same na zawolanie zasypialy. Powiem ci w sekrecie, ze najspokojniesz male dzieci i niemowleta znajdziesz w domach dziecka. Wszytskie sa jotka w jotke cichutkie, nie placza, nie marudza. Wiem, bo w liceum chodzilam tam jako woluntariusz.


                  > Poza tym kazde dziecko nalezy traktowac zgodnie z jego potrzebami i charakterem
                  > , ale nadal jestem zdania, ze narodziny dziecka to nie jest koniec swiata,


                  Nie - narodzenie dziecka to poczatek nowego zycia - i dziecka i rodzicow. I od charakteru dziecka zalezy czy sie da w jakiejs czesci kontynuowac "dawne" zycie czy je trzeba przebudowac. Juz tu pisalam, ze moja byla i nadal jest antysamochdowa. Wiec nasze wakacje, od kiedy sie pojawila, sa bezsamochdowe.

                  koni
                  > ec zycia towarzyskiego i koniec wyjazdow - wymaga to wiecej przygotowania, prze
                  > myslenia i wysilku, ale wszystko jest do zrobienia.

                  Tak wszystko jest do zrobienia. Czasami tylko inaczej smile
                  Tragedia jest wtedy, gdy swierzo upieczeni rodzice tego nie rozumieja.....i tresuja dzieci lub napychaja srodkami uspokjajcymi tylko dlatego, z emaja ochocte na narty.... sad
                  • illegal.alien Re: Tak i nie 24.01.12, 14:44
                    I nie wydaje Ci sie, ze te szarpane dzieci potem beda powielaly takie zachowania? Bo taki maja wzorzec? Ze beda sie latwo denerwowac i wlasnie w taki agresywny sposob te 'nerwy' okazywac?

                    Pewnie, mam szczescie, bo moje dziecko i samochodem da rade jezdzic i samolotem lata bez problemu i lubi nowe miejsca, nowych ludzi, towarzystwo, ale tez nie jest tak, ze ja zlewam jej potrzeby i ona sie do tego przyzwyczaila i juz nie protestuje - nigdy nie pozwalalam na dlugie placze, nie zmuszalam mojego dziecka do niczego. 'Wyrosla' (o ile mozna tak mowic o dziecku, ktore dopiero co skonczylo rok) na bardzo energiczna i lobuzerska dziewczynke, ale jednoczesnie da sie ja zabrac w wiele miejsc bez placzow, histerii, scen, etc - pewnie, marudzi jak jej sie nudzi czy musi caly dzien siedziec w wozku, ale to jest wlasnie to, o czym ja mowie - to trzeba przewidziec, zaplanowac dzien tak, zeby i rodzic mogl porobic to, na co ma ochote i dziecko mialo okazje sie wyszalec, wybiegac, porobic swoje ulubione rzeczy - i wtedy wszyscy sa zadowoleni smile
                    • joshima Re: Tak i nie 24.01.12, 15:26
                      illegal.alien napisała:

                      > I nie wydaje Ci sie, ze te szarpane dzieci potem beda powielaly takie zachowani
                      > a? Bo taki maja wzorzec? Ze beda sie latwo denerwowac i wlasnie w taki agresywn
                      > y sposob te 'nerwy' okazywac?
                      To tak nie działa. Te szarpane dzieci w zależności od siły charakteru będą albo agresywne albo wycofane.
                      • gazeta_mi_placi Re: Tak i nie 24.01.12, 15:39
                        Tu się z Tobą zgadzam.
                        Jak dziecko z natury jest nieco wrażliwszej, bardzie nieśmiałe szarpanie i krzyki nie sprawi, że stanie się wybuchowe i agresywne tylko jeszcze bardziej zamknie się w sobie, będzie zastraszone, sprawiające dla obcych wrażenie spokojniutkiego dziecka.
                        Jak bardziej żywe to wtedy to oczywiście pójdzie w większą agresję.
                      • illegal.alien Re: Tak i nie 24.01.12, 15:50
                        No coz, ja nie bede na swoich dzieciach sprawdzac, w ktora strone by poszly - wole byc w stosunku do (na razie tylko) corki spokojna, mimo, ze na codzien jestem wybuchowa i mam raczej zywiolowy charakter.
                    • dzoaann Re: Tak i nie 27.01.12, 15:58
                      znaczy sie twoje dziecko dopiero co skonczylo rok, jest bardzo spokojne i ty uwazasz, ze to twoja zasluga???
                      Wszystko jeszcze przed toba, serio. I nie chce siac czarnowidztwa, ze twoje dziecko wyrosnie na bachora, lobuza itp.
                      ale male dziecko=maly klopot, a im starsze tym problemow wiecej i gorsze. Dobrze by bylo gdybys nie musiala sie na wlasnej skorze przekonywac, ze tak rozowo nie bywa zawsze.
                      Przyklady twierdzen, ktore podalas wyzej, jak to ludzie cie przekonywali o koncu swiata po porodzie to czesto wynik innego, staromodnego sposobu wychowania, badz ciezkich wlasnych doswiadczen.
                      Wlasnie chyba tacy rodzice z takimi pogladami denerwuja mnie bardziej niz owi bezdzietni....
                      • illegal.alien Re: Tak i nie 27.01.12, 18:09
                        Widze, ze rowniez nie przeczytalas dokladnie - nie uwazam, ze to moja zasluga, ze dziecko jest spokojne, tylko, ze jest zadowolone.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka