Dodaj do ulubionych

dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszkola ?

    • apollejka Rodzicomn zwisa, 02.03.12, 09:32
      zwyczajnie olewają.Przykład z przedszkola mojego dziecka:mamunia przyprowadza córkę,mała płacze w szatni ze boli ja brzuch,mamunia pcha dzieciaka do sali i jak najszybciej wychodzi.Mała rzyga jak kot przez cały pobyt w przedszkolu a wychowawczyni nie może dodzwonić się do mamuni.jak się potem okazuje ta była na zakupach(5 godzin!) i telefon miała w aucie.
      Przykład drugi:mamunia przyprowadza córkę i stwierdza ze mała chyba ma anginę ale nie zdążyły już do lekarza.
      takich przykładów jest mnóstwo.Przedszkolanka zajmie się dzieciakiem kosztem innych jeszcze zdrowych dzieci.Ale co taka matkę obchodzi ze moje dziecko ciężko przechodzi zwykły katar który często schodzi na oskrzela,wszak katar to pikuś.
      skrajna nieodpowiedzialność i egoizm.
      • basiak36 Re: Rodzicomn zwisa, 02.03.12, 11:59
        rzedszkolanka zajmie się dzieciakiem kosztem in
        > nych jeszcze zdrowych dzieci.Ale co taka matkę obchodzi ze moje dziecko ciężko
        > przechodzi zwykły katar który często schodzi na oskrzela,wszak katar to pikuś.
        > skrajna nieodpowiedzialność i egoizm.

        Najciekawsze jest to ze najwiecej choruja te dzieci gdzie sie od razu dziecko izoluje, chucha i dmucha, chroni przed katarami innych. Te ktore chodza do przedszkola z katarami i kaszlem, bardzo szybko sie uodparniaja.

        Gdyby moje dziecko po zwyklym katarze od razu lapalo oskrzela, doszlabym do wniosku ze widac to co robie, nie dziala? smile I moze warto zmienic podejscie?
        • mamaivcia Re: Rodzicomn zwisa, 02.03.12, 12:12
          raczej warto ruszyć głową i słuchać mądrych lekarzy ;P
          a nie czytać farmozony na forum
        • h2so4_pl Re: Rodzicomn zwisa, 02.03.12, 14:25
          Ciekawe spostrzeżenie tylko......nieprawdziwe.
          Mój syn- dziś dorosły człowiek w ciągu ponad dwudziestu lat swojego życia chorował mniej (odpukać) niż niejedno dziecko w ciągu roku ( sądząc po Waszych wypowiedziach).
          W przypadku choroby jakiejkolwiek z katarem włącznie, nie chodził do przedszkola, szkoły. Zostawał w domu z wielką ilością chusteczek jednorazowych ( zostańmy przy katarze).
          Nie oznacza to, że nie wychodził z mieszkania- odpowiednio ubrany, nie przegrzany, nie wychłodzony. Mieszkanie było w tym czasie wietrzone a na obiad najczęściej rosół. Katar szybko mijał bez powikłań typu zapalenie oskrzeli czy angina.
          Efekt - bardzo mała absencja.
          Unikam osób przeziębionych jak tylko mogę......i nie zapominam o częstym myciu rak, zwłaszcza po powrocie do domu ( klamki, lady, wózki sklepowe itd).
          • basiak36 Re: Rodzicomn zwisa, 02.03.12, 15:19
            > W przypadku choroby jakiejkolwiek z katarem włącznie, nie chodził do przedszkol
            > a, szkoły. Zostawał w domu z wielką ilością chusteczek jednorazowych ( zostańmy
            > przy katarze).
            > Nie oznacza to, że nie wychodził z mieszkania- odpowiednio ubrany, nie przegrza
            > ny, nie wychłodzony. Mieszkanie było w tym czasie wietrzone a na obiad najczęśc
            > iej rosół. Katar szybko mijał bez powikłań typu zapalenie oskrzeli czy angina.
            > Efekt - bardzo mała absencja.

            To jednak obstaje przy mojej metodzie bo przynajmniej dzieci nie musialy w ogole opuszczac przedszkolasmile)) Szczegolnie ze na jedno w koncowym efekcie wychodzi.
        • jakw Re: Rodzicomn zwisa, 10.03.12, 11:49
          basiak36 napisała:
          > Gdyby moje dziecko po zwyklym katarze od razu lapalo oskrzela, doszlabym do wni
          > osku ze widac to co robie, nie dziala? smile I moze warto zmienic podejscie?
          Moje młodsze przy każdym katarze łapało zapalenie ucha. Przeszło po wycięciu 3-go migdałka - po 2 latach. Zresztą łapanie katarów też jej wtedy zasadniczo przeszło. Jak ma katar to znaczy że ma jakąś infekcję i należy zostać kilka dni w domu - choćby po to, żeby innych nie zarażać.
    • sabciasal stan faktyczny 02.03.12, 10:51
      Moja córka ma aktualnie katar- wieczorem. Rano ma kaszel. Poza tym wydaje się zdrowa, aczkolwiek nie mam pojęcia jak wygląda w przedszkolu: czy katar wraca, czy kaszel się odzywa itp. Jeżeli tak - w opinii wielu osób uczestniczących w tej dyskusji jest dzieckiem chorym, które ma katar i zaraża inne.
      Wczoraj w godzinach wieczornych udałam się więc do lekarza, który stwierdził, że córka ma chodzić do przedszkola. Na pytanie co jej jest, zdiagnozował only katar, bez infekcji gardła.
      Czy w takiej sytuacji powinnam wziąć urlop bądź wezwać opiekunkę, aby przez najbliższe kilka dni została w domu?
      • najma78 Re: stan faktyczny 02.03.12, 11:18
        Czy w takiej sytuacji powinnam wziąć urlop bądź wezwać opiekunkę, aby przez najbliższe kilka dni została w domu?

        Najblizszych kilka dni moze byc za malo, najlepiej gdybys zrezygnowala z pracy, (powinnas to zrobic gdy zaszlas w ciaze) bo twoje dziecko nawet jesli wroci do przedszkola zupelnie zdrowe, moze zlapac nastepnego wirusa i znowy bedzie zarazac inne i tak w kolko, to moze trwac jakis czas a tam przeciez dzieci ze zle prowadzona astma, z uposledzonym systemem odpornosciowym, tudziez dzieci matek, ktore sie poswiecily i teraz nie maja pracy, BMW i nowego iphone oraz inne przypadki wiec ty nie pownnas byc tak samolubna i skrajnie nieodpowiedzialna i prowadzac tam swoje zakatarzone dziecko, nie mozesz przeciez przemycac dziecko bo to oszukanstwo jest no, ty siedz z tylkiem w domu, i nasluchuj dzwonka telefonu i badz w pogotowiu conajmniej pierwszych 7-8 lat.
        • apollejka Re: stan faktyczny 02.03.12, 11:25
          > o oszukanstwo jest no, ty siedz z tylkiem w domu, i nasluchuj dzwonka telefonu
          > i badz w pogotowiu conajmniej pierwszych 7-8 lat.

          Nie,powinnaś wyłączyć telefon i olać.Przecież twoje zasmarkane dziecko ma opiekę,niema się czym przejmować.
          • najma78 Re: stan faktyczny 02.03.12, 11:39
            apollejka napisała:


            > Nie,powinnaś wyłączyć telefon i olać.Przecież twoje zasmarkane dziecko ma opiek
            > ę,niema się czym przejmować.


            Oczywiscie, ze nie ma sie czym przejmowac, bo katar to nawet nie choroba to jej objawbig_grin
            • paliwodaj Re: stan faktyczny 02.03.12, 15:10
              >Zajmij sie swoim dzieckiem, a innym daj spokoj, nie masz ABSOLUTNIE ZADNEJ kontroli nad >innymi rodzicami, masz jedynie kontrole nad tym co sama robisz, wiec tutaj spozytkuj te energie.

              myelegans przybij piatke, bardzo trafna wypowiedz!

              natomiast co do chorych dzieci w przedszkolu.
              Absolutnie WINE za zaistniala sytuacje ponosza panie i dyrekcja, bo pozwalaja na zostawianie dziecka ktore juz od rana boli brzuszek, lub ma oczy jak szparki i nie jest aktywne jak zazwyczaj
              W ogromnej ilosci przywantych przedszkoli, gdzie wiadomo jak rodzic nie zaplaci to bedzie mniej na kupce, dyrekcja zezwala na obecnosc chorych dzieci, bo jak wiem , czy dziecko jest 2 dni w miesicu obecne, czy 20 dni w miesiacu, placi za miejsce. Wiec tak naprawde choroba dziecka jest personelowi na reke. A obrazony rodzic zmieniajacy przedszkola to ostania rzecz jaka dyrekcja by sobie zyczyla. Mniej roboty, a kasa ta sama.
              Gdyby sprawy zaswiadczen od lekarza w przypadku choroby/nie choroby, z okresleniem czasu kiedy dziecko moze wrocic do przedszkola , byly przestrzegane, szanowne towarzystwo rodzicielskie zaraz by sie nauczylo, ze nie ma co rano dymac do przedszkola z dzieckiem na lekach przeciwgoraczkowych, bo za chwile i tak bedzie telefon z zadaniem zaswiadczenia od lekarza
              Wiec droga autorko watku, powiedz czy dzwoniac do tych 3 rodzicow, wspomnialas slowkiem o regulaminie i zaswiadczeniu od lakarza. Bo mysle ze nie!
              Innymi slowy przedszkole przyzwala na obecnosc takich dzieci ze wzgledow finansowych
            • apollejka Re: stan faktyczny 02.03.12, 15:23
              > Oczywiscie, ze nie ma sie czym przejmowac, bo katar to nawet nie choroba to jej
              > objawbig_grin
              Skoro katar to objaw choroby to zasmarkane dziecko jest chore.Wynika z tego ze powinno zostać w domubig_grin
              • najma78 Re: stan faktyczny 02.03.12, 15:46
                apollejka napisała:

                > Skoro katar to objaw choroby to zasmarkane dziecko jest chore.Wynika z tego ze
                > powinno zostać w domubig_grin

                Sa tez inne objawy o wiele bardziej uciazliwe i dopiero gdy jest ich wiecej mozna sie zastanawiac nad tym czy dziecko izolowac czy nie. Swiszczacy oddecvh czy duszenie sie u dziecka z astma np. po wysilku to tez objawy a nie choroba wiec takie dzieci powinny byc izolowane tak z przedszkola jak i ze szkoly a jednak nie sabig_grin

                Doksztalc sie co do kolorowego kataru, bo jak widac i u ciebie i u wielu forumek sieje postrach a niepotrzebnie. I nie izoluj dziecka z powodu katarku aby innych nie pozarazalo, bo to sie mija z celem a twoja wspanialomyslnoscia tylko zaszkodzisz wlasnemubig_grin
                • apollejka Re: stan faktyczny 02.03.12, 16:04
                  > Sa tez inne objawy o wiele bardziej uciazliwe i dopiero gdy jest ich wiecej moz
                  > na sie zastanawiac nad tym czy dziecko izolowac czy nie. Swiszczacy oddecvh czy
                  > duszenie sie u dziecka z astma np. po wysilku to tez objawy a nie choroba wiec
                  > takie dzieci powinny byc izolowane tak z przedszkola jak i ze szkoly a jednak
                  > nie sabig_grin

                  No tak,powinnam wysłać dzieciaka z katarem który może być objawem choroby.Jeśli nie jest to fajnie,jeśli jest to pozaraża inne dzieci.Należy mieć nadzieję na szczęśliwy traf. Ale najlepiej mieć to w d... bo ja jestem najważniejsza i fajnie jest się pozbyć dzieciaka.A zabrać dziecko z przedszkola dopiero wtedy gdy wychowawczyni dzwoni żeby poinformować mnie ze dzieciak ma świszczący oddech i się dusi.

                  I nie izoluj dziecka z powodu katarku aby in
                  > nych nie pozarazalo, bo to sie mija z celem a twoja wspanialomyslnoscia tylko z
                  > aszkodzisz wlasnemubig_grin
                  Z takim podejściem to ty szkodzisz swojemu,jeśli czekasz aż twoje dziecko zacznie się dusić bo to dopiero jest objaw choroby.Cóż,nie dopuściłam nigdy do tego żeby moje dziecko źle czuło się w przedszkolu,a inne matki i owszem.Oczywiście to świadczy o mojej niewiedzy,bo gdybym zaprowadziła dzieciaka marudzącego od rana z katarem i kaszlem ale bez innych objawów i jeśli dostałby w przedszkolu 39 gorączki,wykazałabym się rozległą wiedza medyczna(jak duża cześć szanownych forumek) i zdrowym rozsądkiem.
                  Pisałam również o biegunkach,ale czytasz wybiórczo wiec niema o czym dyskutować.
                  • najma78 Re: stan faktyczny 02.03.12, 21:56
                    apollejka napisała:


                    > No tak,powinnam wysłać dzieciaka z katarem który może być objawem choroby.Jeśli
                    > nie jest to fajnie,jeśli jest to pozaraża inne dzieci.Należy mieć nadzieję na
                    > szczęśliwy traf. Ale najlepiej mieć to w d... bo ja jestem najważniejsza i fajn
                    > ie jest się pozbyć dzieciaka.A zabrać dziecko z przedszkola dopiero wtedy gdy w
                    > ychowawczyni dzwoni żeby poinformować mnie ze dzieciak ma świszczący oddech i
                    > się dusi.

                    W nie, jesli dziecko ma swiszczacy oddech i sie dusi i jest to atak astmy to nauczycielka powinna uzyc inhalator zostawiony przez matke. Dzieci CHORE i tak najczesciej zostaja w domach, ale czasem bywa, ze na chore rano nie wyglada a pozniej sytuacja sie zmienia wiec czyms oczywistym jest, ze opiekunowie/nauczyciele widzac to dzwonia aby poinformowac rodzicow.


                    > Z takim podejściem to ty szkodzisz swojemu,jeśli czekasz aż twoje dziecko zaczn
                    > ie się dusić bo to dopiero jest objaw choroby

                    Moje dzieci miewaja sie swietnie, nie maja astmy wiec sie nie dusza, a mlodszy ma 4.5 roku i ostanie tzw. niekonczace sie katary mial w pierwszym roku przedszkola czyli miedzy 1-2 rokiem zycia kiedy to chodzac do przedszkola z frekwencja 99% jego system immunologiczny uopdpornil sie na wszelkie ''zarazy'', teraz jest w szkole i od czasu do czasu (czyli 1-2 razy do roku) cos go zmoze ale radzi sobie bez lekow, ewentualnie z jednodniowym odpoczynkiem w domu. Corka 9 lat stara i silna, byle co sie jej nie ima, a wielkie co szczesliwie nas omija.

                    .
                    > Pisałam również o biegunkach,ale czytasz wybiórczo wiec niema o czym dyskutować

                    Na ten temat sie wypowiadalam ale jak widac ty tez czytasz wybiorczowink
                    • aniasa1 Re: stan faktyczny 03.03.12, 01:50
                      Ty jakos malo pojeta jests najam dzisiaj albo masz zly dzien....... naprawde nie zauwazylas ze w calym wątku dyskusja toczy sie o to ze swiadomie chore dzieci prowadzacie do przedszkola a nie o to ze bedac w przedszkolu dziecko zaczyna sie zle czuc.......

                      ale czasem bywa, ze na chore rano nie wyglada a po
                      > zniej sytuacja sie zmienia wiec czyms oczywistym jest, ze opiekunowie/nauczycie
                      > le widzac to dzwonia aby poinformowac rodzicow.
                      • najma78 Re: stan faktyczny 03.03.12, 09:38
                        aniasa1 napisała:

                        > Ty jakos malo pojeta jests najam dzisiaj albo masz zly dzien....... naprawde ni
                        > e zauwazylas ze w calym wątku dyskusja toczy sie o to ze swiadomie chore dzieci
                        > prowadzacie do przedszkola a nie o to ze bedac w przedszkolu dziecko zaczyna s

                        Ja mysle, ze to ty malo pojetna jestes albo czytac ze zrozumieniembig_grin nie potrafisz, bo w watku dyskusja dotyczy nie tylko zaprowadzania dzieci z bardzo utrudniajacymi zycie objawami chorobowymi ale takze o te ze zwyklymi cieknacymi nosami czy kaszlacymi, ktore to tez wg duzej czesci forumowiczek do przedszkola trafiac nie powinny.
                    • apollejka Re: stan faktyczny 03.03.12, 10:07
                      > Moje dzieci miewaja sie swietnie, nie maja astmy wiec sie nie dusza, a mlodszy
                      > ma 4.5 roku i ostanie tzw. niekonczace sie katary mial w pierwszym roku przedsz
                      > kola czyli miedzy 1-2 rokiem zycia kiedy to chodzac do przedszkola z frekwencja
                      > 99% jego system immunologiczny uopdpornil sie na wszelkie ''zarazy'', teraz je
                      > st w szkole i od czasu do czasu (czyli 1-2 razy do roku) cos go zmoze ale radzi
                      > sobie bez lekow, ewentualnie z jednodniowym odpoczynkiem w domu. Corka 9 lat s
                      > tara i silna, byle co sie jej nie ima, a wielkie co szczesliwie nas omija.
                      >

                      Należy się tylko cieszyć ze masz zdrowe,odporne dziecismileSuper,naprawdę szczerze gratuluję.Jednak w takim wypadku raczej nie masz pojęcia o czym piszesz,bo nie jest to w żaden sposób poparte twoim doświadczeniem.

                      Jednak nie wszystkie dzieci maja tyle szczęścia z różnych względów.Nie zawsze powodem jest chowanie pod kloszem,izolowanie od innych dzieci i pakowanie antybiotyków z byle powodu.Gdy nasza pediatra zapisała młodemu antybiotyk na lekko zaczerwienione gardło od razu zmieniliśmy lekarza.

                      I widzisz,moje dziecko nigdy nie miało tzw.niekończących się katarków bo zwyczajnie nie przyszłoby mi do głowy żeby dopuścić do takiego stanu.Katar jest meczący i łazić z półrocznym katarem to nie lada wyczyn.A w przedszkolu syna są dzieci które we wrześniu przyszły z katarem i kaszlem i łażą z nim do tej pory.Ale zrozumiałam już ze to raczej objaw końskiego zdrowia,bo takie trzeba mieś przy półrocznym katarze.
        • apollejka Re: stan faktyczny 02.03.12, 15:38
          Cóż,ja z tych matek co to dziecka zasmarkanego i ze stanem podgorączkowym,bólem brzucha czy gardła do przedszkola nie puszcza.Wiem jak u mojego dziecka taki "olewany katarek"się kończy.Ale to moje dziecko ma "upośledzony system odpornościowy" bo łapie każdy syf od dzieci które z zielonymi gilami łażą pół roku.I to jest zupełnie normalne ze przez większą część roku smaraja i kaszlą jakby wypalały paczkę fajek.Te dzieci z notorycznym katarem po pas maja układ odpornościowy ok.Powodzenia,bo większych bzdur to nie słyszałam.
          Nie puszczam mojego dziecka z katarem jeszcze z innego powód,otóż nie chce żeby zaraziło inne dzieci.
          Kończy się to tak ze moje zdrowe dziecko wraca do przedszkola po czym łapie kolejny syf od jak to nazywacie "zdrowych dzieci" które maja jedynie kaszel,katar,jelitówki i anginy.


          ostatnim hitem jakim poczęstowała mnie jedna z mam których córka od września kaszle było to ze wytnie jej migdałki i po sprawie.Pytam czy była u lekarza,może mała ma pasożyty,ona na to ze nie,po co,siostra córce wycięła i mała przestała kaszleć to ona tez wytnie.
          • paliwodaj Re: stan faktyczny 02.03.12, 16:37
            wiesz co ja bym jej odpowiedziala?
            Zrobilabym bardzo powazna i zatroskana mine i powiedzialabym
            "A nie lepiej glowe uciac, nie bedzie kataru, kaszlu, anginy ?"
            jezeli ona juz tak zdecydowana, bez badan, bez wizyt u specjalistow, to moze taki kubel zimnej wody da matce do myslenia
          • sabciasal Re: stan faktyczny 02.03.12, 22:51
            córka nie ma zielonych gili po pas, jak to obrazowo ujęłaś, jak również stanu podgorączkowego. I przypominam została zbadana przez lekarza, który kategorycznie oznajmił mężowi, ze nie kwalifikuje sie do zwolnienia, bo nie jest chora. Choć katar i poranny kaszel (sądzę iż "pokatarowy") widać i słychać. W szatni pewnie równieżsmile
            Przytoczyłam casus z życia, bo dyskusja poszła w absurdalną stronę. Nie każdy katar wymaga siedzenia w domu, nie każde dziecko z kaszlem może chodzić do przedszkola. Takież jest moje zdanie. Tak jak nie wierzę w przedszkolanki otwierające okna only po to, aby wykończyć zdrowe dzieci, tak nie wierzę w historie opowiadane o ewidentnie chorych dzieciach przyprowadzanych do przedszkola całymi stadami, aby nękać młodą przedszkolankę i podstępnie atakować inne dzieci. Prawdziwe choroby jak szkarlatyna, ospa, wirusowe zapalenie krtani zaczynają sie nagle i roznoszący zarazę nie wykazuje objawów choroby.

            A moje doświadczenie - jako matki również starszego dziecka - wskazuje że choroby przedszkolne kończą się z przedszkolem. Starsza córka chorowała dokładnie co miesiąc. Po skończeniu 6 roku życia przestała, przez następne 6 lat była chora 3 razy, dosłownie. I tego nam wszystkim życzęsmile
          • memphis90 Re: stan faktyczny 04.03.12, 21:46
            a.Wiem jak u mojego dziecka taki "
            > olewany katarek"się kończy.Ale to moje dziecko ma "upośledzony system odpornośc
            > iowy"
            A jak się kończy? Zapaleniem migdałków, płuc? Bo jeśli tak, to - owszem- z odpornością Twojego dziecka jest coś nie tak.

            Te dzieci z notorycznym katarem po [/u]pas maja układ od
            > pornościowy ok

            Skoro chodzą z tym katarem i nie mają zapalenia oskrzeli, płuc, dżumy, gruźlicy i wilka- to widać ich układ immunologiczny funkcjonuje sprawnie.

            .Pytam czy była u lekarza,może
            > mała ma pasożyty,ona na to ze nie,po co,siostra córce wycięła i mała przestała
            > kaszleć to ona tez wytnie.
            Bo TY wiesz lepiej, że jej dziecko ma pasożyty uncertain A nie pomyślałaś, że kobieta wcale nie musi Ci się spowiadać ze swoich konsultacji lekarskich?
            • apollejka Re: stan faktyczny 05.03.12, 08:21
              > Bo TY wiesz lepiej, że jej dziecko ma pasożyty uncertain A nie pomyślałaś, że kobieta
              > wcale nie musi Ci się spowiadać ze swoich konsultacji lekarskich?
              Po pierwsze spytałam więc nie wiem lepiej
              Po drugie wyspowiadała się sama,dobrowolnie,nie groziłam jej nożem
              Po trzecie niebyła u lekarza więc konsultacji jako takiej nie było,oparła się na doświadczeniach siostry.
              Cóż jaśniej się nie da,masz katar półroczny ze tak ciężko ci czytać?
        • aniasa1 Re: stan faktyczny 03.03.12, 02:02
          > Czy w takiej sytuacji powinnam wziąć urlop bądź wezwać opiekunkę, aby przez naj
          > bliższe kilka dni została w domu?
          >
          > Najblizszych kilka dni moze byc za malo......

          Tak. Powinnas tak to zorganizowac zeby dziecko mialo opieke w domu, zeby moglo wyjsc na spacer i wrocic kiedy bedzie zmeczone, zeby zjadlo to na co ma ochote, zeby mialo drzemke wtedy kiedy tego potrzebuje, zeby moglo posluchac bajki w spokoju a nie wsrod wrzeszczacych dzieci itp.... zeby poczulo ze mama jest przy nim.........
          Zapewne szybciej wtedy dojdzie do siebie.
          • h2so4_pl Re: stan faktyczny 03.03.12, 07:26
            Są sytuacje, kiedy dziecko z infekcją, albo po prostu bardziej zmęczone, powinno zostać w domu. Dłużej pospać, czasem położyć się albo chociaż spokojnie posiedzieć w ciągu dnia, wyjść na spacer, pobawić się w to na co ma ochotę, zjeść to na co ma ochotę- czyli dokładnie to o czym piszesz. To naprawdę niewiele. Takich kilka dni pozwala na regenerację organizmu, szybszy powrót do zdrowia i ......dziecko jest "zaopiekowane".
            Drobiazg? Byc może, ale pamiętajmy, że dziecko jest jak walizka to co włoży się to i wyjmie.
            Dziś mama bierze urlop czy wcześniej wraca z pracy bo dziecko jest niedysponowane jutro dorosłe dziecko organizuje opiekę choremu czy niedołężnemu rodzicowi. Dziś mama wpycha chore czy z "karakiem" do przedszkola jutro dorosłe dziecko starszego i chorego rodzica na miesiąc do szpitala, bo narty, bo Mauritius.
            • basiak36 Re: stan faktyczny 03.03.12, 11:58
              h2so4_pl napisała:

              > Są sytuacje, kiedy dziecko z infekcją, albo po prostu bardziej zmęczone, powinn
              > o zostać w domu. Dłużej pospać, czasem położyć się albo chociaż spokojnie posie
              > dzieć w ciągu dnia, wyjść na spacer, pobawić się w to na co ma ochotę, zjeść to
              > na co ma ochotę- czyli dokładnie to o czym piszesz. To naprawdę niewiele.

              A co zrobic jesli dziecko olewa swoj katar, spi normalnie, ma energii za dwoje i absolutnie nie chce odpoczywac?smile)) Biorac pod uwage ze katar trwa tydzien, 2-3 latek powinien regularnie opuszczac przedszkole z powodu tegoz kataru?
              Cale szczescie ze moje dzieci przeszly okres katarow i kaszlow z innymi dziecmi z katarami i kaszlami w przedszkolusmile

              > Dziś mama bierze urlop czy wcześniej wraca z pracy bo dziecko jest niedysponowa
              > ne jutro dorosłe dziecko organizuje opiekę choremu czy niedołężnemu rodzicowi.
              No jak jest chore to wiadomo. Moja coreczka ma teraz ospe i siedze z nia w domu dopoki strupki nie przyschna calkiem. Jak miala rota, tez siedziala w domu. Ma prawie 5 lat, wiec w sumie 2 razy w zyciu z powodu choroby jest w domu.
              Ale nigdy nie trzymalam jej z katarem i kaszlem, bo to nie choroba i nikt tutaj gdzie mieszkam czegos takiego nie robi...Dla dzieci zwykly katar i w konsekwencji kaszel (bez goraczki i z dobrym samopoczuciem zaznaczam) jest czyms calkowicie normalnym.
            • sabciasal Re: stan faktyczny 04.03.12, 17:10
              no cóż, czyli sądzisz więc, że grozi mi na starość miesięczny pobyt w szpitalu i porzucenie przez dzieci, bo teraz nie rzucam pracy, aby siedzieć z dzieckiem i jego katarem w domu.
              WOW. gratuluję.

              uwierz, ze moje dzieci chore nie idą do szkoły czy przedszkola. nie muszę w tym celu nawet brac ukopu/zwolnienia, mam opiekunkę, która takie drobne infekcje zabezpiecza. Przytoczyłam casus z życia, bo idealnie wpasował się w absurdalne twierdzenia założycielki wątku. Dziecko, o którym lekarz stwierdził, że jest zdrowe mimo kataru. Żywotne, niepokładające się, bez gorączki. Ja nie widziałam powodu, aby zostawiac je w domu, ona ocenia to jako sytuację jej zagrażającą. Ty jako prognozę na moją starość....smile


              • h2so4_pl Re: stan faktyczny 04.03.12, 18:10
                Kobieto, nie jesteś pępkiem świata ani tak interesującą osobą, żebym zajmowała się wróżeniem czy wylądujesz na starość w szpitalu czy też nie.
                Twierdzę natomiast, że w sytuacji, w której chore dzieci ( i czytaj ze zrozumieniem) upychane są do przedszkola ich rodzice na stare lata mogą się spodziewać dokładnie tego samego - wepchnięcia do szpitala, żeby nie przeszkadzali w czasie świąt, urlopów czy wizyt.
                A jak to będzie w Twoim przypadku niewiele mnie obchodzi.
                • anetchen2306 Re: stan faktyczny 04.03.12, 18:27
                  ... no, ja moge powiedziec zupelnie cos innego: znam spora grupe starszych osob, ktore swym dzieciom w dziecinstwie nieba gotowe byly przychylic, ktore preferowaly "dobro" dziecka ponad wlasny rozsadek, ktorzy odejmowali sobie od ust, by dzieciom bylo "dobrze", ktorzy poswiecili swoja prace zawodowa w imie "wychowania" dziecka ... a teraz, na "stare lata" sa opuszczone, zgorzkniale a "dzieci" widuja raz do roku sad
                  Widzisz wiec, ze Twoja "logika" jest bardzo zawodna.
                • memphis90 Re: stan faktyczny 04.03.12, 21:50
                  > Twierdzę natomiast, że w sytuacji, w której chore dzieci upychane są do przedszkola ich rodzice na stare lata mogą się spodziewać
                  > dokładnie tego samego - wepchnięcia do szpitala, żeby nie przeszkadzali w czasi
                  > e świąt, urlopów czy wizyt.
                  Jasne, mścij się, dziecko, że mamusia na Twój chleb zarabiała i musiałeś z zabójczym katarem do przedszkola pójść uncertain Co za bzdury.
          • najma78 Re: stan faktyczny 03.03.12, 09:44
            aniasa1 napisała:

            .
            >
            > Tak. Powinnas tak to zorganizowac zeby dziecko mialo opieke w domu, zeby moglo
            > wyjsc na spacer i wrocic kiedy bedzie zmeczone, zeby zjadlo to na co ma ochote,
            > zeby mialo drzemke wtedy kiedy tego potrzebuje, zeby moglo posluchac bajki w s
            > pokoju a nie wsrod wrzeszczacych dzieci itp.... zeby poczulo ze mama jest przy
            > nim.........

            big_grinbig_grinbig_grinbig_grin

            tak i tego wszystkiego potrzebuje dziecko, ktoremu cieknie z nosa (ale zielonych gili po pas nie ma) i ma lekki kaszel poinfekcyjny, albo nawet po nocybig_grinbig_grinbig_grinbig_grin Powodzenia aniasa w poswiecaniu sie dla ''dobra'' dziecka. Z wiekszym absurdem dawno sie nie spotkalam. Jak widac dla co niektorych ''katarek i kaszelek'' to powazna choroba big_grinbig_grinbig_grin

            > Zapewne szybciej wtedy dojdzie do siebie.


            Ono nawet nie jest chore.
            • mojemieszkanie24 Re: stan faktyczny 03.03.12, 11:07
              ja do czwartku miałam szpital w przedszkolu. Powiadomiłam rodziców dzieci ( 6 przyszła taka zasmarkana i kaszlaca),ze prosze o zaświadczenie od lekarza na PIĄTEK bo dzieci są po prostu chore. Dzieci juz w piatek nie było ( bo widocznie żaden lekarz nie chciał wystawić zaświadczenia o tym,ze dziecko prawie słaniające sie na nogach jest chore). W poniedziałek pewnie już te dzieci przyjdą, bo rodzice zapłacą lekarzowi za to by wydał zaśiadczenie- PORAŻKA... Dobrze,ze bede pracowała w przeszkolu tylko do końca sierpnia bo to co sie tu dzieje to szok uncertain i nie chodzi tylko o chore dzieci w przedszkolu
              • apollejka Re: stan faktyczny 03.03.12, 11:35
                > dzice zapłacą lekarzowi za to by wydał zaśiadczenie- PORAŻKA... Dobrze,ze bede
                > pracowała w przeszkolu tylko do końca sierpnia bo to co sie tu dzieje to szok :
                > / i nie chodzi tylko o chore dzieci w przedszkolu

                A co,sielanki się spodziewałaś?
              • sabciasal Re: stan faktyczny 04.03.12, 00:14
                naprawde wierzysz, ze lekarza trzeba przekupic ("W poniedziałek pewnie już te dzieci przyjdą, bo rodzice zapłacą lekarzowi za to by wydał zaświadczenie"), aby dał zaswiadczenie że dziecko jest zdrowe? moze do poniedziałku po prostu katar im przejdzie. na przykład mojej córce, którą nota bene lekarz badał w czwartek (i kazał posłać do przedszkola) już minął. spisek po prostusmile

                życzę powodzenia do sierpnia, moim zdaniem najlepiej bedzie i dla ciebie i dla tych dzieci jeżeli faktycznie zmienisz pracę. Jakoś mam wrażenie, ze nie tylko choroby dzieci i ich rodzice przeszkadzaja.....
              • q_fla Re: stan faktyczny 04.03.12, 00:32
                W poniedziałek pewnie już te dzieci przyjdą, bo ro
                > dzice zapłacą lekarzowi za to by wydał zaśiadczenie- PORAŻKA..

                OMG...
                Jak to możliwe, że taka osoba pracuje w placówce oświatowo-wychowawczej...uncertain
                • anetchen2306 Re: stan faktyczny 04.03.12, 10:47
                  PORAZKA sa wlasnie tacy "pedagodzy": "madrosci" wypisywane teoretycznie w swiecie wirtualnym, zastosowanie wlasnych kompetencji pedagogicznych (uswiadamianie rodzicom chorych dzieci, jakie niebezpieczenstwa czychaja na ich i inne dzieci) w praktyce - zerowe sad
              • silje78 Re: stan faktyczny 07.03.12, 20:21
                tak sobie podczytuję wątek i zastanawiam się czy ty przypadkiem nie masz problemów psychicznych.
                może pracujesz w szpitalu/przychodni, a wydaje ci się, że to przedszkole?
                sześcioro dzieci ewidentnie chorych, które zostały przyprowadzone przez rodziców?
                nie za dużo tego? uważam, że zmyślasz lub przynajmniej przejaskrawiasz.
            • aniasa1 Re: stan faktyczny 03.03.12, 15:19
              D Powodzenia aniasa w poswiecaniu sie dla ''dobra'' dziecka. Z wiekszym absurd
              > em dawno sie nie spotkalam.

              Dziewczyno, to nie poświęcanie to OBOWIAZEK. Absurdem dla mnie jest ze ktos taki jak Ty naraza na chorobe inne dzieci i glosno paszczy ze jest BOSKI. Ale jesli dla Ciebie absurdem jest opieka matki nad dzieckiem to ja zapytam wprost: kim dla Ciebie sa twoje dzieci?
              PS. Poczytaj posty H2so4_pl to osoba ktora ma wychowywanie za soba i ma wiele madrego do powiedzenia. Poloz troche uszy po sobie i skorzystaj z wiedzy innych zanim znowu oślepi mnie Twoja ynteligencja........
              I jeszcze jedno, bardzo wazne:
              >>ma lekki kaszel poinfekcyjny,
              w takim okresie dzieci sa szczegolnie narazone na zlapanie czegos od innych, wiec nie wiem nawet o kim myslisz puszczajac takie dziecko do prezdszkola, bo napewno nie o swoim dziecku. Skoro w Twoim przedszkolu panuja takie zwyczaje to kolejna infekcja gwarantowana. Dla mnie jestes podwojna egoistka: nie myslisz o innych dzieciach i nie myslisz o swoim. A fuj
              • anetchen2306 Re: stan faktyczny 03.03.12, 16:20
                Odezwala sie typowa matka-kwoka ...
                Ciekawe co zrobisz, gdy w podstawowce twoje dzieci beda mialy "karatek" lub "gardelko". Czy tez tygodniami beda spedzaly czas w domu? Jakie beda miec zaleglosci w szkole? Jak nauczyciele zapatrywac sie beda na ich nieobecnosci? Czy gdy pojawia sie w szkole przypadki jelitowki tez zatrzymasz dziecko na miesiac w domu, tak profilaktycznie? Jak ty zapatrywac sie bedziesz na nauczycielke matematyki/jezyka angielskiego (chyba zdajesz sobie sprawe, jak ciezko jest zorganizowac na dluzszy czas zaszepstwa dla jezykowcow), ktora bedzie nieobecna 3-4 tygodnie pod rzad, bo najpierw ona miala "katarek", potem jej dziecko mialo "katarek" a po nim drugie jej dziecko mialo "katarek" i ona z troskliwosci musiala sie nimi "opiekowac"? A w nastepnym miesiacu znowu dopadl ja "katarek" i znowu jej 2 tygodnie nie bylo. Wtedy z pewnoscia przestaniesz tak namietnie gloryfikowac katar jakby byl on zaraza.
                Swoimi wypowiedziami przypominasz typowa Matke Polke (lub kure kwoke): ja jestem najlepsza matka na swiecie, wszystko inne jest "a fuj". I nawet nie pomyslisz, ze dla samych dzieci zwykly katar czy kaszel nie sa ciezkimi dolegliwosciami uniemozliwiajacymi funkcjonowanie, ze sa dziei, ktore wiszacych babli katarowych przy nosie nawet nie zauwazaja (bo tak pochlania ich zabawa). Tak, takie dzieci tez sa. U moich dzieciakow katar nie trwa nawet tygodnia, nigdy nie byl zielony,nigdy nie mialy przy nim temperatury, nigdy z powodu kataru nie zostawaly tygodniami w domu.
                A propos puszczania dziecka do przedszkola w okresie poinfekcyjnym: moj syn w wieku niespelna 4 lat przeszedl odpneumokokowe, skomplikowane zapalenie pluc (bynajmniej nie chodzil do przedszkola!). Prawie miesiac spedzilismy w szpitalu, tydzien zaintubowany na oiomie. Ale NIGDY zaden z lekarzy nie prawil mi takich farmazonow na temat "ochrony" dziecka przed infekcjami w okresie rekonwalescencji jakie ty wypisujesz. Syn chodzil potem (miesiac po pobycie w szpitalu) do zwyklego przedszkola i zadnemu ze specjalistow nie przeszlo nawet przez mysl, by kazac mi go izolowac, gdy w przedszkolu sa przypadki kaszlu, kataru czy innej wirusowki. Nadopiekunczosc nigdy na dobrze zadnej stonie nie wyszla.

                "Dziewczyno, to nie poświęcanie to OBOWIAZEK".
                Obowiazkiem rodzicow jest zapewnienie dziecku jak nejlepszych warunkow do rozwoju: przetrzymywanie tygodniami dziecka w domu, izolowanie go od kontaktow spolecznych z powodu cieknacego noska i szmerow w gardelku jest zaprzeczeniem tegoz obowiazku. Jest przejawem chorej nadopiekunczosci w imie "dobra dziecka". Bo nadopiekunczy rodzce kazde swoje dzialanie tlumacza przeciez "dobrem dziecka". Bo ktoz chce dla wlasnego dziecka zle? To raczej przyszlosc pokaze, kto z rodzicow mial racje: ty czy tez mamy "olewajace" katarek. A doswiadczenie uczy, ze dzieci, na ktore przesadnie chuchano i dmuchano, choruja zazwyczaj najczesciej (albo w wieku doroslym tak jak rodzice popadaja w hipochondrie)sad
                Nie mow wiec "a fuj" o czyms, o czym nie masz najmniejszego pojecia.
                • h2so4_pl Re: stan faktyczny 03.03.12, 17:41
                  Kurczę, byłam matką kwoką! Co więcej - dalej jestem kwoką, która opiekuje się cała rodziną: synem, mężem, rodzicami. I nikomu nie wyszło to na złe.
                  Pozostawienie dziecka w domu w ostrej fazie kataru nie jest tożsamym z kiszeniem. Jeśli dziecko nie ma gorączki powinno wychodzić na spacer a więc sie nie kisi.
                  I wtedy zwykle nie ma długich nieobecności. Mój syn opuszczał niewiele, zdarzały sie miesiące kiedy nie miał ani jednego dnia nieobecności.
                  Infekcje jelitową zwykle starsze dziecko przechodzi lżej. Za naszych czasów wszelkie rora nie były w modzie ( a może ich nie było, może niedawno coś się zmutowało) więc nie wiem jak bym postąpiła. Na pewno uczu;iła na mycie rąk. Po stokroć.
                  Jak się chce to można zapewnić opiekę nad dzieckiem w domu w przypadku niedyspozycji. Trzeba chcieć.
                  Nie ma matki najlepszej na świecie. Wszystkie popełniamy błędy na róznych etapach wychowania i opieki. Ważne, żeby tych błędów było jak najmniej.
                  Los uchronił mnie od ciężkich chorób i szpitali. Los albo.....zdroworozsadlkowe podejście do chorób i racjonalne działanie.
                  Tak chuchałam i dmuchałam na swoje dziecko. Rzeczą najważniejszą było zdrowie, racjonalne odżywianie, odpoczynek na świeżym powietrzu, uprawianie sportu. I to dmuchanie i chuchanie dobrze wyszło synowi. A do hipochondryka mu daleko.
                  Wniosek- przedstawione powyżej teorie nijak się mają do praktyki.
                  • apollejka Re: stan faktyczny 03.03.12, 18:33
                    Święte słowasmileTroska o dziecko nie oznacza wcale trzymanie go pod kloszem,lecz nieprzeginanie w żadną stronę.
                    h2so4_pl to co napisałaś to są słowa naszego lekarza.Kiedy mały ma katarzysko które ewidentnie go męczy( a meczy go prawie zawsze tak jak i mnie meczy katar) i do tego zaczyna kaszleć nasz lekarz karze nam zostać w domu,co wcale nie oznacza leżenia plackiem pod pierzyną.Wychodzimy na spacery a kiedy jest zmęczony może pozwolić sobie na drzemkę i nie musi pokładać się na podłodze w przedszkolu a ja mogę kontrolować jego stan.Mój syn nie miał nigdy półrocznych katarów z czego jestem dumna,bo to oznacza że nie jest zaniedbanysmile
                • aniasa1 Re: stan faktyczny 04.03.12, 02:12
                  anetchen2306 przeczytaj uwaznie post H2so4_pl. Moze nawet cos zrozumiesz. Moze za jakis czas.....
                  > Ciekawe co zrobisz, gdy w podstawowce twoje dzieci beda mialy "karatek" l
                  podstawowka to dziecko starsze, inaczej przechodzi dolegliwosci, samo potrafi powiedziec ze zle sie czuje i chce zostac w domu... itp, itd

                  I nawet nie pomyslisz
                  > , ze dla samych dzieci zwykly katar czy kaszel nie sa ciezkimi dolegliwosciami
                  Moje dziecko bardzo sie meczy kiedy ma katar, denerwuje sie, placze, jest rozdraznione, nic nie je, w nocy prawie nie spi - wiec jak widac dla niego to jednak bardzo ciezki okres dlatego JA bronie go przed tym katarem. Jesli Twoje uwielbiaja byc zasmarkane i dobrze sie czuja - prosze bardzo nie lecz, ale nie zarazaj mojego i innych.

                  Syn chodzil potem (miesiac po pobycie w szpitalu) do zw
                  > yklego przedszkola
                  dlaczego dopiero miesiac po? Po co tak dlugo czekalas? Gdybym ja tak postapila zlinczowalabys mnie w trzy sekundy.......

                  >przetrzymywanie tygodniami dziecka w domu, izolowanie go od kontaktow spol
                  > ecznych .....
                  Poczytaj co pisalam. Czy siedze w domu kiedy ma katar? Nie, spacerujemy. Jak nie ma ochoty isc to siedzi w spacerowce, owszem z innym dziecmi sie wtedy nie spotyka dla ich dobra ale nie bedzie napewno z tego powodu ulomny,

                  A doswiadczenie uczy, ze dz
                  > ieci, na ktore przesadnie chuchano i dmuchano, choruja zazwyczaj najczesciej (a
                  > lbo w wieku doroslym tak jak rodzice popadaja w hipochondrie)sad
                  Chucham i dmucham i poki co nie choruje. Tez pisalam wczesniej ma 3 lata i na koncie tylko trzydniowke i zap. ucha (misiac temu). Katar miewal, ale najczesciej przy kazdym wychodzącym ząbku, Nie znam pojecia: polroczny katar bo w zyciu bym do tego nie dopuscila. Prawie codzien jestesmy gdzies: na placyku zabaw, muzeum, basenie, jak byl snieg zjezdzal na tylku z gorki i lizal snieg dla ochlody i..... nic. Nie choruje. Jesli odziedziczy po mnie milosc do lekarzy to pewnie nie bedzie wiedzial nawet gdzie jest przychodnia...... Ja niestety wiem bo tam jest moj gin.

                  > Swoimi wypowiedziami przypominasz typowa Matke Polke
                  A tu juz sie pogubilam. To hanba byc Matką Polką? Mowiac szczerze pochlebia mi ze ktos tak o mnie mowi....Ja chce byc Matką Polką, to jak order dla żołnierza.....
                  • ciociacesia polroczny katar 04.03.12, 09:24
                    chyba zbyt doslownie traktujecie to pojecie
                    ja wyobrazam to sobie raczej jako przechorowanie tydzien, 2 dni zdrowia i znow tydzien kataru...
                    • apollejka Re: polroczny katar 04.03.12, 09:32
                      > chyba zbyt doslownie traktujecie to pojecie
                      > ja wyobrazam to sobie raczej jako przechorowanie tydzien, 2 dni zdrowia i znow
                      > tydzien kataru..
                      No,faktycznie ogromna różnica,dwa dni odpoczynku i znowu katar przez tydzień.I tak przez pół roku.Można się zaorać.
                  • memphis90 Re: stan faktyczny 04.03.12, 21:56
                    > dlaczego dopiero miesiac po? Po co tak dlugo czekalas? Gdybym ja tak postapila
                    > zlinczowalabys mnie w trzy sekundy.......
                    Czy skrót OIOM coś Ci mówi?
                    • anetchen2306 Re: stan faktyczny 07.03.12, 09:46
                      Dokladnie, pobyt na OIOMIE to nie zwykly "katarek", gdzie dziecie "gorzej sie czuje" bo ma wlasnie "kaszelek i katarek".
                      Ponadto wczesniej do przedszkola nie chodzil (o czym tez w mojej wypowiedzi jest informacja, zeby ktos nieopatrznie nie doszedl do wniosku, ze moj syn wyladowal na OIOMie przez jakiegos "zasmarkanca" z przedszkola), zapisany byl wlasnie miesiac pozniej (a dokladnie 5 tygodnii pozniej). I wtedy do przedszkola poszedl, zgodnie z reszta z zaleceniami powypisowymi ze szpitala: miesiac rekonwalescencji po uderzeniowych, eksperymentalnych dawkach syntetycznych antybiotykow w opinii lekarzy specjalistow byl wystarczajacym czasem na "izolacje". I odziwo: syn potem nie lapal zadnychpowaznych infekcji wiecej (moze to byl tez skutek zaszczepienia go w ramach terapii p/pneumokokom?).
              • ciociacesia a kto wystawia te gwarancje? 03.03.12, 16:21
                > ewno nie o swoim dziecku. Skoro w Twoim przedszkolu panuja takie zwyczaje to ko
                > lejna infekcja gwarantowana. Dla mnie jestes podwojna egoistka: nie myslisz o
                > innych dzieciach i nie myslisz o swoim. A fuj
                bo nie wiem gdzie sie zglosic z roszczeniami.
                • mojemieszkanie24 Re: a kto wystawia te gwarancje? 04.03.12, 09:14
                  nie wiem czy dobrze zrozumialam... mam zmienić zawód bo nie chcę by dzieci przychodziły do przedszkola z grypą żołądkową, grypą, gilem do pasa, zapaleniem oskrzeli czy płuc ? Chyba żeście niektóre powariowały....

                  Nie mówię o dzieciach które mają lekki katar czy kaszel ale o naprawdę chorych dzieciach, które jak widać niektórzy puszczają do przedszkola bo przecież to ,,szpital" i dziecko ma tam opiekę. Ciekawe jak ja mam prowadzić zajęcia jak z 25 dzieci 5 się pokłada... Sielanki sie nie spodziewałam ale przyznam się szczerze,że nie spodziewałam się że rodzice sa tacy NIEODPOWIEDZIALNI !!

                  Mialam kiedyś taką sytuacje,ze dziecko dusiło się od kaszlu i matka przyprowadzila do przedszkola. Dopiero jak powiedziałam,ze na drugi dzień jak z nim przyjdzie to wezwę karetkę bo nie jestem lekarzem to dziecko było na zwolnieniu PONAD MIESIĄC bo miało zapalenie płuc. No ale cóż... przecież mamusia musiała iść do pracy eh uncertain Babcia w domu
                  • apollejka Re: a kto wystawia te gwarancje? 04.03.12, 09:30
                    Ciekawe jak ja mam prowadzić zajęcia jak z 2
                    > 5 dzieci 5 się pokłada... Sielanki sie nie spodziewałam ale przyznam się szczer
                    > ze,że nie spodziewałam się że rodzice sa tacy NIEODPOWIEDZIALNI !!
                    Myślisz ze w innym przedszkolu będzie inaczej?Jak widać dużo tu takich matek które chętnie pozbywają się dzieci,bo to OGROMNE POŚWIĘCENIE,jak ktoś napisał,zostać z dzieckiem w domu.No i matka opiekująca się chorym malcem to uciemiężona matka polka.Mam dwie koleżanki przedszkolanki,pracują w dwóch różnych przedszkolach i powiem ci szczerze że wszędzie są durni i bezmyślni rodzice.
                  • q_fla Re: a kto wystawia te gwarancje? 04.03.12, 09:32
                    mam zmienić zawód bo nie chcę by dzieci przy

                    Jak najbardziej.
                    Osobiście nie chciałabym, aby ktoś taki uczył moje dziecko.
                    • mojemieszkanie24 Re: a kto wystawia te gwarancje? 04.03.12, 10:38
                      ja tez nie chcialabym współpracowac z toba -matką do której wiecznie musiałabym dzownić po to, by odebrała swoje chore dziecko ze szpitala.... przepraszam PRZEDSZKOLA.

                      W umowie nie mam tego,że mam pełnić też funkcję pielęgniarki. Owszem, sprawuję tez opiekę nad dziećmi ale nie opiekę lekarską.

                      Czy myslalam,ze będzie inaczej ? TAK !!!
                      Pracowałam w przedszkolach, gdzie dyrektorzy kategorycznie sprzeciwiali się temu, żeby chore dzieci w przedskzolu były i tych dzieci nie było ( ew ktoś z małym katarem czy kaszlem). Przez 5 lat studiów ( wolontariatu w róznych przedszkolach) może w 2 przypadkach nauczycielka wzywała rodzica do chorego dziecka no ale nie kilka razy w tygodniu. Tutaj winą obarczam dyrektorkę przedszkola w którym pracuje, to jej wina że nie potrafi wprost rodzicowi powiedzieć widząc jak prowadzi słaniające się na nogach dziecko do sali. Moje słowa jak widać nie na wszytskich działają, dobrze jeszcze że mogę powiedziec by przynieśli zaśwadczenie od lekarza. Dzięki temu niektorzy sie opanowali
                      • q_fla Re: a kto wystawia te gwarancje? 04.03.12, 10:46
                        > ja tez nie chcialabym współpracowac z toba -matką do której wiecznie musiałabym
                        > dzownić po to, by odebrała swoje chore dziecko ze szpitala.... przepraszam PRZ
                        > EDSZKOLA.

                        Nie miałabyś ku temu powodu.

                        Moje dziecko chodzi do przedszkola czwarty rok, jeszcze nigdy w szatni nie widziałam dziecka z gilem do pasa, kaszlącego jak gruźlik, wymiotującego etc.
                        Zadzwoniłam do koleżanki, która pracuje w przedszkolu, jest nauczycielką, a jej staż pracy w zawodzie przekracza dwadzieścia lat, pracowała w kilku placówkach. Powiedziała, że takich przypadków jak opisałaś wyżej miała może dwa, trzy w swojej karierze zawodowej.

                        Moim zdaniem koloryzujesz i to mocno, uwaga o płatnych zaświadczeniach lekarskich jest poniżej poziomu. Ewidentnie nie lubisz swojej pracy i dlatego nie chciałabym, aby nauczyciel z takim nastawieniem uczył moje dziecko.
                        • anetchen2306 Re: a kto wystawia te gwarancje? 04.03.12, 11:01
                          Otoz to!

                          "ja tez nie chcialabym współpracowac z toba -matką do której wiecznie dzwonic"

                          Wybierajac taki a nie inny zawod, wybralas takze jego specyfike: MUSISZ (bo to wynika z twoich obowiazkow) wspolpracowac ze wszystkimi rodzicami, a nie tylko z tymi, z ktorymi chcesz, ktorzy nie sprawiaja zadnych "problemow", ktorzy maja "bezploblemowe" dzieci.
                          I co zrobisz, jak trafisz na takiego "patologicznego" rodzica? Powiesz mu, ze nie masz ochoty z nim wspolpracowac, zabierzesz swoja torebke i pojdziesz do domciu? Strzelisz focha?
                          Widac, ze naprawde jestes "zielona" jezeli chodzi o przygotowanie pedagogiczne i postrzeganie zadan pedagogicznych. Bo "wiedza" to jeszcze pedagoga nie czyni. Rownie wazne sa cechy osobowe: ty raczej (po faramazonach jakie tutaj glosisz) ich nie posiadasz. Robilas kiedys test na przydatnosc do zawodu? Moze powinnas? I moze zmiana zawodu bylaby dobrym rozwiazaniem dla Ciebie i dla dzieci, ktorymi sie na codzien opiekujesz?
                          Nie ty jedna stwierdzasz, ze Twoje wyobrazenia na temat "wyuczonego" zawodu a rzeczywistoscia dzieli przepasc. I znam sporo osob, ktore zawod zmienily. Do wykonywania niektorych zawodow trzeba miec cos takiego, co potocznie zwie sie "powolaniem". Owszem, mozna zostac lekarzem, nauczycielem, ksiedzem ... A mozna tez zostac DOBRYM nauczycielem, DOBRYM pedagogiem, DOBRYM lekarzem. Pomysl, co stanowi roznice.
                  • anetchen2306 Re: a kto wystawia te gwarancje? 04.03.12, 10:43
                    Tak, zmien zawod. Nie kazdy ma predyspozycje, takze zdrowotne.
                    To, w jaki sposob wypowiadasz sie o samych dzieciach i ich rodzicach tez pozostawia duzo do dumania (wiec predyspozycje psychologiczne takze masz nienajlepsze).
                    To, w jaki sposob rozwiazujesz problemy - na forum - to juz zupelnie nieprofesjonalne.
                    Moze zamiast zostac pedagogiem powinnas zostac socjologiem i "nawracac" rodzicow na "zdrowa droge"?
                    Jezeli chcesz cokolwiek osiagnac, to zacznij od miejsca w ktorym pracujesz a nie wyzalaj sie na forum, jacy to rodzice niepodpowiedzialni, jak dzialaja na szkode dziecka. Moze zglosisz konkretrne fakty np. do opieki a ta zainteresuje sie "patologicznym katarem" Kowalskiego? Skoro to takie NIEODPOWIEDZIALNE, ze wola o pomste do niebios - to chyba jest jakies prawne rozwiazanie? A jak takowego nie znajdziesz to znaczy, ze to Twoj problem a nie problem spoleczenstwa, w ktorym funkcjonujesz. Jezeli moje dziecko mialoby taka przewrazliwiona, ciagle utyskujaca wychowawczynie to tez pomyslalabym albo o zmianie wychowawczyni albo o zmianie przedszkola.
                    Wywies kartke, ze wszystkie dzieci z katarem, kaszlem, zle czujace sie beda odsylane NATYCHMIAST do domu, do rodzicow. Powtarzaj tez to na kazdym zebraniu z rodzicami.
                    Wylecz (naprawde sie wylecz a nie tylko weekendowo spedz 2 dni pod kocem!) siebie sama, wez 2-3 tygodnie wolnego, by nie przebywac w otoczeniu "zasmarkancow". Moze wtedy sie polepszy?
                    Owszem, rodzice przyprowadzajacy "chore" dziecko beda zawsze ci towarzyszyc, obojetnie w jakiej placowce opiekunczej bedziesz pracowac. Czasem tez nie jest to ich wina, bo blednie odczytuja symptomy a dziecko samo dostaje nagle pogorszenia dopiero w szkole/przedszkolu.
                    I jeszcze NIGDY, przenigdy nie spotkalam w swojej x-letniej karierze pedagoga rodzica, ktory swiadomie i z premedytacja przyprowadzil naprawde chore dziecko, by to z premedytacja zarazilo mnie i inne dzieci.
                    "Nie mówię o dzieciach które mają lekki katar czy kaszel " O, nareszcie zaczynasz sensownie pisac! I o takim stanie jest wlasnie 99% wpisow w zalozonym przez ciebie watku. Ale od tego sie zaczyna i od tego zaczelas: wsadzilas do jednego worka WSZYSTKIE kaszlace i zakatarzone dzieci! A teraz dopiero przyznajesz, ze katar moze byc "rozny"? I po czym ty oceniasz, czy katar jest lekki czy nie? Bo to ocena subiektywna i byc moze z tego wlasnie wzgledu rodzic ocenia ten sam katar czy kaszel u swojego dziecka inaczej niz ty?
                    " ... ale o naprawdę chorych dzieciach, które jak widać niektórzy puszczają do przedszkola bo przecież to, "szpital" i dziecko ma tam opiekę." Pracuje z dziecmi juz 10 lat i NIGDY z premedytacja poslania do szkoly/przedszkola naprawde chorego dziecka sie nie spotkalam.
                    Skoro takie razace przypadki naprawde sie w waszej placowce zdarzaja to rozwiazuj je na forum placowki a nie wirtualnym.
                  • memphis90 Re: a kto wystawia te gwarancje? 04.03.12, 22:01
                    No to masz jakiegoś niebywałego pecha w tym swoim przedszkolu. U nas zdarzyły się, owszem, przypadki ospy czy jelitówki (które zaczynają się nagle), ale dotychczas żadne z dzieci nie było przyprowadzone z zapaleniem płuc, oskrzeli, szkarlatyną. W razie wystąpienia jakichkolwiek objawów rodzice są od razu wzywani- ja też raz odbierałam moją córę, jak dostała biegunki.
              • memphis90 Re: stan faktyczny 04.03.12, 21:53
                > w takim okresie dzieci sa szczegolnie narazone na zlapanie czegos od innych, wi
                > ec nie wiem nawet o kim myslisz puszczajac takie dziecko do prezdszkola,
                Regeneracja nabłonka dróg oddechowych trwa 6 tygodni. W tym czasie można spodziewać się kaszlu, zarówno suchego, jak i produktywnego. Naprawdę uważasz, że po infekcji matka powinna siedzieć w domu 6 tygodni?
              • ila79 Re: stan faktyczny 04.03.12, 22:07
                Ludzie trzymajcie mnie, bo padnę. Większych andronów chyba na tym forum nie czytałam. I mówię to ja matka-polka pracująca dorywczo....Toż nawet jak nie pracuję to dziecka z lekkim katarem i pokasływaniem nie trzymam w domu z tej prostej przyczyny, że z nudów roznosi chałupę...
                • malgosiek2 Re: stan faktyczny 04.03.12, 22:23
                  Już wspomniano nieco wcześniej, że kaszel po infekcyjny może trwać nawet do 6-8 tyg.
                  I co mam siedzieć z nim w domu tylko z tego powodu?
                  A co z pracą jak i w tym momencie dezorganizacją pracy przez moją nieobecność.
                  Myślisz, że pracodawca będzie trzymał takiego pracownika długo w pracy?
                  A z pracy nie zrezygnuję, bo trzeba żyć.
                  Zapewnić dzieciom byt.
                  A kuroniówka u mnie w mieście jest wypłacana tylko przez 6 mies.
                  Nie mam bmw czy ipoda czy innych luksusów.
                  Na wakacje jeżdżę na wieś, a nie na Seszele.
                  Jak Ciebie stać na siedzenie z dzieckiem przez 7 lat to gratuluje i powodzenia.
                  To Twoja droga życiowa i nie każ tak samo żyć innym jak Ty.
    • to_ja_tola Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 04.03.12, 11:06
      No chyba mądrą dziewczynką jestes to powinnaś wiedzieć.
      • mojemieszkanie24 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 04.03.12, 15:48
        Otwórz oczy i przejrzyj wypowiedzi. Sama zobaczysz, że puszczają chore dzieci do przedszkola i nikt mi nie udowodni ,ze tak nie jest. A pisanie że mam zrezygnowaćz pracy tylko dlatego,że chce pracowac w odpowiednich warunkach ( bez chorych dzieci) są poniżej waszego poziomu. Z reszta nie trzymacie się tematu, ja sie nie pytam CZY puszczacie dzieci chore tylko DLACZEGO to robicie. Chce poznać przyczyny tego postępowania, bo fakt że chore dzieci przychodzą jest faktem nie podlegajacym dyskusji.

        a tak w ogóle to prace bardzo lubię i nie pomyliłam się w wyborze zawodu aczkolwiek chyba powinnam zrobic dodatkowo pielęgniarstwo
        • anetchen2306 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 04.03.12, 16:17
          No wiec dostalas chyba ze 200 odpowiedzi DLACZEGO: bo mamy nie uwazaja lekkiego kataru, pokaslywania za CHOROBE. Ba, nawet lekarze nie uwazaja takich dzieci za powaznie chore, by z tego powodu zrezygnowac musialy z edukacji (bo przedszkole to takze edukacja!).

          Gdyby kazdy katarek/kaszelek/gardelko bylo CHOROBA i nakazem do izolacji, pozostawienia dziecka w domu to ... nie mialabys pracy, bo przedszkola swiecilyby pustkami (bo nawet dzieci niechadzajace do tychze przybytkow choruja). No ale wtedy warunki do pracy mialabys idealne wink
          Pogodz sie z faktem, ze pojecie "chory" jest szeroko definiowalne.
          Ja, pociagajac nosem do pracy nadal sie udaje. Nie uznaje tego za chorobe. Z tego samego powodu rodzice wysylaja dziecko z katarem do przedszkola/szkoly. Ja takze, pomimo tego, ze w przedszkolu/szkole pracuje nadal.
          Ja mam z tymi "ciezko-chorymi-dziecmi" pozostajacymi w domu z powodu "kaszelku/katarku" zupelne inne doswiadczenia: Janek i paru jemu podobnych od tygodnia jest "chorych", co nie przeszkadza im codziennie, 3-4 godzinki popoludniami (o kazdej pogodzie!) ganiac za pilka po boisku. Pytam sie wiec mamy Janka, kiedy przyjdzie na zajecia, bo ma juz spore zaleglosci. M ama Janka na to, ze pewnie dopiero w przyszlym tygodniu, no bo ma jeszcze kaszel .i ogolnie "oslabiony" po "chorobie"...
        • sabciasal Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 04.03.12, 16:59
          dyskusja przypomina warto rozmawiać. masz swoją tezę i już.
          "reszta nie trzymacie się tematu, ja sie nie pytam CZY puszczacie dzieci chore tylko DLACZEGO to robicie. Chce poznać przyczyny tego postępowania, bo fakt że chore dzieci przychodzą jest faktem nie podlegajacym dyskusji."

          opisałam stan faktyczny z tamtego tygodnia: córka z katarem, ocena lekarza: dziecko zdrowe. Czy moja córka również zakwalifikowałaby się w twojej ocenie: zaniedbywane dziecko z gilem po pas przyprowadzone po to, aby wykończyć biedną młodą nauczycielkę? Jakie mam podstawy aby żywotne, niepokładające się dziecko z katarem trzymać w domu i brać urlop (przypominam, ze mam tylko 26 dni urlopu, a w tym wypadku w zwiazku z oceną lekzra nie dostanę tzw. zwoleniania na dziecko).

          zgadzam sie z opinią innych: nie lubisz ani dzieci ani tej pracy. Dzieci się nie zmienią, zawsze będą chorować, zawsze będą mieć katar i kaszel. Nawet największa wiara niektórych matek, ze da się tego uniknąć, nie zmieni faktów. Pomyśl o tym i zmień zawód w miarę szybkosmile A teraz wylecz się wreszcie i przestać zarażać dzieci.....

        • q_fla Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 04.03.12, 17:07
          > Otwórz oczy i przejrzyj wypowiedzi. Sama zobaczysz, że puszczają chore dzieci d
          > o przedszkola i nikt mi nie udowodni ,ze tak nie jest.

          > e nie pytam CZY puszczacie dzieci chore tylko DLACZEGO to robicie.
          Chce poznać
          > przyczyny tego postępowania, bo fakt że chore dzieci przychodzą jest faktem nie
          > podlegajacym dyskusji.

          A po co ci ta wiedza, skoro i tak nie przyjmiesz do wiadomości wszelkich racjonalnych argumentów.

          > a tak w ogóle to prace bardzo lubię i nie pomyliłam się w wyborze zawodu aczkol
          > wiek chyba powinnam zrobic dodatkowo pielęgniarstwo

          Z twojego opisu mozna wywnioskować, że jest odwrotnie. Twój megalomańczy ton w wypowiedziach o tym świadczy. Wszyscy są "be" : rodzice przyprowadzajacy zakatarzone dzieci, przedszkolaki i pani dyrektor.
          Przykro mi, ale na pielegniarkę tym bardziej sie nie nadajesz...
          • paartycja Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 06.03.12, 08:26
            q_fla napisała:

            >
            >
            >
            >
            >
            >
            > Przykro mi, ale na pielegniarkę tym bardziej sie nie nadajesz...
            >
            >
            >
            no coś ty?
            musiałaby przecież w szpitalu albo przychodni pracować..wiesz ile chorych dzieci tam przychodzi? rodzice z premedytacją przyprowadzają..tongue_out
            zazwyczaj nam q_fla nie po drodze ale w tym wypadku wyjątkowo się z tobą zgadzam
    • h2so4_pl Re: Awantura o pryncypia 04.03.12, 23:20
      Czy można zdefiniować pojęcie choroby? Moim zdaniem jest to złe samopoczucie połączone z szeregiem objawów powodujących to samopoczucie. Może inni będą mieli inną definicję.
      Choroba najczęściej wymaga jakiegoś leczenia. Czasem przyjmowania leków, czasem odpoczynku w spokoju. Tu chyba się zgodzimy.
      Chorobami ( z wyjątkiem np. złamań, nowotworów itd) zaraża się otoczenie. Tu też chyba nie ma wątpliwości.
      Organizm osoby chorej jest bardziej podatny na łapanie innych chorób. To też chyba nie podlega dyskusji.
      Dzieci w wieku przedszkolnym chorują najczęściej na infekcje wirusowe/bakteryjne- dróg oddechowych, przewodu pokarmowego itd. oraz choroby wieku dziecięcego. Powoduje to złe samopoczucie, gorączkę, kilka innych objawów mało przyjemnych dla zainteresowanego i otoczenia.
      Można oczywiście chodzić z katarem. U dorosłego katar najczęściej mija po 5-7 dniach, dziecko zwykle miewa stany podgorączkowe ( bywa, że nie wychwyci ich mama, bo przy małej gorączce dziecko zachowuje się normalnie. Może jest gorzej dysponowane, może szybciej się męczy, ale z pewnością zaraża i jest bardziej podatne na bakterie i wirusy dookoła.
      W efekcie dzieci w przedszkolach stale chorują, bo zarażają się wzajemnie. Bo osłabione szybciej łapia kolejną infekcję od kolegi ( a kolega od niego).
      Nie ulega wątpliwości, że pracodawca jest wściekły przy każdym zwolnieniu na chore dziecko.
      Większość z nas pracuje bo chce, bo musi- nieważne.
      Czy jest złoty środek?
      Moim zdaniem tak. Opieka nad dzieckiem to nie tylko wyjazd na wakacje, kupno zabawek, przygotowanie jedzenia czy upranie ubrania. To także zajęcie się nim w chorobie i zapewnienie warunków, w których dojdzie do sienie.
      Mojemieszkanie pracuje w przedszkolu. Widzi, że problemem są wiecznie chore dzieci. Nie pociągające nosem, nie pokasłujące, ale chore. Dzieci, którym rodzice dają lek, aby w chwili wrzucenia do przedszkola czuły się lepiej i lepiej wyglądały, a potem- niech się dzieje wola nieba. Jeden dzień do przodu.
      Mojemieszkanie zwraca uwagę na problem, widzi go.
      I Mojemieszkanie zostało zgnojone, bo osmieliło się wyrazić swoje zdanie, włożyć kij w mrowisko.
      • mojemieszkanie24 Re: Awantura o pryncypia 05.03.12, 08:58
        Dziękuję za tę wypowiedź. Byłam pewna,że włoże kij w mrowisko ale chciałam też zaznaczyć to,że nauczyciele WIDZĄ że niektorzy prozyprowadzają dzieci chore do przedszkola. Chore to nie dziecko troszkę kaszlące czy z niewielkim katarem ale dziecko pokladające się, zachowujace sie inaczej niż zwykle, ospałe, apatyczne, z gorączką. Dzieci naprawdę dużo mówią i sama nie wiem co mam myslec o rodzicach, gdy dziecko mówi mi,ze całą noc się źle czuło, że bolał brzyszek i wymiotowało a mama dała lekarstwo i rano obudziła do przedszkola. To przerażające.

        Dzisiaj jestem na zwolnieniu lekarskim i będę jeszcze pewnie przez tydzień tylko po to by się WYLECZYĆ i nie zarażać dzieci. Szkoda,że niektórzy rodzice nie rozumieją że ja też mam życie prywatne i że nie chciałabym chorować czy wiecznie chodzić z katarem. Taki zawód wybralam ale nie spodziewałam sie jak Boga kocham takiej nieodpowiedzialności niektórych rodziców. Gdybym nie reagowała to mialabym jak moje kolezanki w innych grupach, gdzie mówią mi: jak mam wyjśc z nimi na dwór skoro 5 sie pokłada i nie ma siły na nic. Wezwać rodziców ? Nie mogą bo dziecko nie ma gorączki i potem rodzice będą mieć pretensje do dyrektorki a dyrektorka do nich... eh..
        • aniasa1 Re: Awantura o pryncypia 06.03.12, 00:05
          jak mam wyjśc z nimi
          > na dwór skoro 5 sie pokłada i nie ma siły na nic. Wezwać rodziców ? Nie mogą b
          > o dziecko nie ma gorączki i potem rodzice będą mieć pretensje do dyrektorki a d
          > yrektorka do nich... eh..
          i zostajecie w srodku, dobrze przewietrzyc nie mozna bo albo spocone ktores albo nie ma gdzie grupy przegnac i dzieci kiszą sie we wlasnych bakteriach, wirusach i wszelkich chorobskach..... I koło sie toczy.
          Dlatego glosno mowie: NIE. Macie dzieci, wiec sie nimi opiekujcie. Urlop lub zwolnienie nie jest jedynym rozwiazaniem. Mozna jeszcze poprosic kogos z rodziny, wynając nianie na czas choroby (jak sie pracuje to pieniadze sa, tak?), pracowac na zmiany, itp itd...... Zazwyczaj jest wiele mozliwosci, ale zdecydowanie łatwiej i prościej wyslac zasmarkanca do przedszkola. Jestem przekonana ze to kwestia postawienia priorytetow a nie mozliwosci.
          Ja bede egzekwowała swoje prawa, czy to sie komus podoba czy nie. Wierze jednak ze wiecej spotkam na swej drodze matek rozsądnych niz nieodpowiedzialnych
          • mojemieszkanie24 Re: Awantura o pryncypia 06.03.12, 09:39
            To znaczy ja wychodzę z dziećmi tak i tak. Po prostu dzwonię do rodzica, by dziecko wzięli bo nie jest w stanie wyjść na dwór albo mówię dyrektorce nich posiedzi z chorymi, bo przeciez to jej wina że nie chce wzywać rodziców i tak słabo egzekwuje to wszystko.

            Ja swoje obowiązki musze spełniać a moim obowiązkiem jest wyjście z dziećmi na dwór. Teraz jest piakna pogoda więc wychodzimy codziennie, wychodzilismy też jak była zima. Sala jest zawsze wietrzona jak wychodzimy ( obojętnie czy na dwór, czy w inne miejsce w przedszkolu). Oczywiście od dyretorki nasłuchałam się komentarzy, że mam nie wietrzyć ale nie robię sobie nic z tego i wietrze dalej.
            • q_fla Re: Awantura o pryncypia 06.03.12, 10:35
              Po prostu dzwonię do rodzica, by dzi
              > ecko wzięli bo nie jest w stanie wyjść na dwór

              Powinnaś byc bardziej przewidująca, gdyż największa zaraźliwość przy chorobach wirusowych (a na takie najczęściej chorują przedszkolaki) zaczyna się zanim wystąpią jakiekolwiek objawy. Dlatego na twoim miejscu dzwoniłabym przede wszystkim do tych rodziców, ktorych dzieci zaczna kichać lub kaszleć za trzy dni. tongue_out
            • ciociacesia to sobie troll dodał wiarygodnosci 06.03.12, 10:47
              smile nowa praciownica 'kaze' dyrektorce zostac z dziecmi i dyrekltorka jej wietrzyc nie pozwala ale ona jest twarda smile lol
    • an_ni bo ludzie są bezmyślni 06.03.12, 12:33
      ja nie puszczam, oszczedzam dziecku zdrowie, bo ma je jedno na cale zycie
      • mojemieszkanie24 Re: bo ludzie są bezmyślni 07.03.12, 08:29
        Ja się nie szczypię, bo i tak rezygnuje z tej pracy. Zwolnić mnie nie zwolni bo wie że na drugi dzień sanepid by był i pewnie by placówkę zamknęli. Tam takie ,,jaja" odchodzą że naprawdę nie warto mnie zwalniać tongue_out Tam naprawdę sa rażące uchybienia- ja o swoje walczyłam wiec mam bezpieczne warunki pracy ale inne koleżanki... PORAŻKA

        Skoro to jej decyzja to wtedy idę sie pytam: i co mam wtedy zrobić skoro mam nie wzywać rodziców co z reszta chorych dzieci ( które nie sa w stanie wyjsc)? No ktos musi zostać. No i ona zostaje z nimi. Normalnie to wygląda. Ja nie jestem osobą, która siedzi cicho jak się jej cos nie podoba.
        • apollejka Re: bo ludzie są bezmyślni 07.03.12, 09:36
          A widzisz,ja chciałabym żeby opiekunka mojego syna była taka jak ty.Fajnie wiedzieć ze ktoś faktycznie ma na uwadze dobro dzieci i nie przychodzi do pracy odbębnić swoje i do domu.
          • hanalui Re: bo ludzie są bezmyślni 07.03.12, 10:02
            apollejka napisała:

            > A widzisz,ja chciałabym żeby opiekunka mojego syna była taka jak ty.Fajnie wied
            > zieć ze ktoś faktycznie ma na uwadze dobro dzieci i nie przychodzi do pracy odb
            > ębnić swoje i do domu.

            Oj faktycznie sie troszczy...sanepid wg niej powinien zamknac placowke a ona sie nad katarami rozwodzi. Noz troska jak cholera
        • hanalui Re: bo ludzie są bezmyślni 07.03.12, 09:59
          mojemieszkanie24 napisała:

          > Zwolnić mnie nie zwolni bo
          > wie że na drugi dzień sanepid by był i pewnie by placówkę zamknęli. Tam takie
          > ,,jaja" odchodzą że naprawdę nie warto mnie zwalniać tongue_out Tam naprawdę sa rażące
          > uchybienia-
          ja o swoje walczyłam wiec mam bezpieczne warunki pracy ale inne ko
          > leżanki... PORAŻKA

          A co to za bezpieczne warunki przy ktorych sanepid zamknalby placowke? Raczej jakis kanal albo zwyczajnie konfabulujesz

          > Ja nie jest
          > em osobą, która siedzi cicho jak się jej cos nie podoba.

          No wlasnie to widac, morda w kubel przed rodzicami, przed sanapidem na razace warunki i tylko sie na forum produkujesz. Nos taka do przodu tylko szkoda ze nie tam gdzie trzeba tongue_out
          • mojemieszkanie24 Re: bo ludzie są bezmyślni 07.03.12, 12:43
            Nie będę się tutaj rozpisywać o tym jak ta placówka funkcjonuje,bo uwierzcie że musiałabym tu napisać cały esej. Fakt jest taki,że ja o ,,swoje" dzieci dbam. Zawsze jest w sali czysto, dostają tyle jedzenia ile powinny, wszytsko jest zabezpieczone jak powinno ( nie ma na przykład kabli na wierzchu itd.). Mam to tylko dlatego,że od razu po przyjściu do przedszkola i obejrzeniu sali zrobilam liste tego co trzeba zrobić ( wystające kable, w sali bruudno, zabawki zniszczone w taki sposób że stwarzały zagrożenie, jedzenia dzieci dostawały za mało, nie bylo w sali wody - to tylko niektóre). Porozmawiałam z dyrektorką i pracownikami że chce pracowac w odpowiednich warunkach. O dziwo spełnili moje ,,wymagania", co w sumie powinno nie byc żadnymi wymaganiami tylko standardem.

            • ciociacesia hahaha 07.03.12, 13:11
              wszystko to jest coraz bardziej wiarygodne
            • hanalui Re: bo ludzie są bezmyślni 07.03.12, 15:38
              mojemieszkanie24 napisała:
              > od razu po przyjściu do przedszkola i obejrzeniu sali zrobilam l
              > iste tego co trzeba zrobić ( wystające kable, w sali bruudno, zabawki zniszczon
              > e w taki sposób że stwarzały zagrożenie, jedzenia dzieci dostawały za mało, nie
              > bylo w sali wody - to tylko niektóre). Porozmawiałam z dyrektorką i pracownika
              > mi że chce pracowac w odpowiednich warunkach. O dziwo spełnili moje ,,wymagania
              > ", co w sumie powinno nie byc żadnymi wymaganiami tylko standardem.

              No pacz pani..."wymagania" spelnili a chorych dzieci nie wyeliminowali...hahahaha
              • kannama Re: bo ludzie są bezmyślni 07.03.12, 18:40
                muszę pójść do przedszkola syna i je zlustrować, może jakieś gwoździe wystają z podłogi, albo szczury biegają...nie wszędzie są porządne nauczycielki...
                • mojemieszkanie24 Re: bo ludzie są bezmyślni 07.03.12, 20:08
                  wasza sprawa. Nikt wierzyć nie musi smile Nie o to w tym wątku chodzi żeby ktoś wierzył he he
              • aniasa1 Re: bo ludzie są bezmyślni 10.03.12, 02:49
                > No pacz pani..."wymagania" spelnili a chorych dzieci nie wyeliminowali...hahaha
                > ha
                Bo musieliby matkom-kretynkom robic testy na wariografie czy wlozyla czopek w dupe przed wyjsiem do przedszkola.
    • mozyna Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 07.03.12, 22:15
      Chore?
      Jakie konkretnie dolegliwosci masz na mysli?
      Puszczam z katarem i kaszlem, bo to nie choroba.
      Raz zostawilam w domu z zapaleniem spojowek.
      Chorob zakaznych nie przechodzil, wysokiej goraczki nie mial w czasie, gdy musial isc do przedszkola/szkoly.
      Wiec zdrowotnych przeciwwskazan nie bylo, by zatrzymywac dziecko w domu.
      • aniasa1 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 10.03.12, 02:23
        > Puszczam z katarem i kaszlem, bo to nie choroba.
        A to Twoim zdaniem stan z ktorym sie rodzimy i umieramy czyli cos zupelni enaturalnego????????????
        Odpal slownik poczytaj co to jest choroba i jakie sa objawy. W.w. przez Ciebie beda w pierwszej 5!
        • mozyna Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 10.03.12, 12:35
          to moim zdaniem stan, ktory zupelnie nie przeszkadza dziecku, by moglo sie w tym czasie edukowac

      • jakw Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 10.03.12, 11:53
        Moje dzieci (oraz ja i mój mąż) jakoś nie mają ciągle kaszlu i kataru więc jednak uznaję, że nie jest to stan normalny. Jeśli dziecko ma ciągle katar i kaszel to każe to podejrzewać alergię i też należy coś z tym zrobić.
        • mozyna Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 10.03.12, 12:58
          katar i kaszel to najczesciej objawy zwyklego przeziebienia, a ono samo w sobie nie jest powodem, by zatrzymywac dziecko w domu i nie posylac do przedszkola/szkoly

          blona sluzowa nosa i gardla ma najbardziej ulatwiony kontakt z nowymi bakteriam/wirusami, wiec nic dziwnego, ze dziecko najczesciej na te bakterie/wirusy reaguje katarem lub kaszlem
          normarla reakcja i typowa dla mlodego organizmu, ktory buduje tym samym swoj uklad odpornosciowy

          katar i kaszel nie wykluczaja czlowieka z zycia spolecznego
    • lawendowe_pole Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 11.03.12, 21:17
      Moje dziecko ma chroniczny katar( nie stwierdzono żadnego uczulenia, leki nie pomagają, laryngolog niczego nie zauważył). To znaczy, że mam wziąć zwolnienie na trzy miesiące? Po trzech miesiąch zwolnienia ja stracę pracę, więc nie będzie pieniędzy na opłacenie przedszkola. Ja w dzieciństwie miałam każdej zimy długi katar, a nawet nie przyszło nikomu do głowy, żebym miała do szkoły nie iść. A pani polecam trochę pokory, skoro pracuje pani od niedawna w przedszkolu. Jakby tak naprawdę wysyłać do przedszkola dzieci w 100% zdrowe, to na 25 przychodziłoby dwoje. Rozumiem, że byłaby pani zadowolona z takiej sytuacji, skoro narzeka pani na to, że w pani grupie codziennie jest 20 dzieci, a w grupach innych pań 15...
      • maeve_binchy Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 12.03.12, 18:33
        a mnie srednio interesuje, czy stado mamusiek uwaza katar za chorobe, czy. /wiem tylko, ze przez takie matki, moje dziecko jest wiecznie chore. Tak, bo ja uwazam katar i kaszel za objawy choroby, bo przeziebienie to choroba a nie normalna sytuacja. Mlody w pon zdrowy, w czwartek odebralam go z katarem. Zostal w domu, goraczki nie mial, ale katar coraz wiekszy i ewidentnie ptrzeszkadzal w funkcjonowaniu. A w niedziele 38,5 i dziecko przelewa mi sie przez rece - a przeciez 38, 5 to wg niektorych do delikatna temperatura. Diagnoza - zwyczajna wirusowka, ktora zaczela sie katarem i kaszlem.
        Odbieram mlodego o 13, o tej samej godzinie odbierana jest rowniez dziewczynka, ktora juz srode byla przeziebiona (plus pytania odbierajacej babci: zle sie czujesz, dobrze wycieralas nosek? bledziutka jestes, masz goraczke?), w czwartek odbiera juz ja druga babcia - pytania podobne. Kuzwa, jezeli rodzicom jest wszystko, czy puszczaja chore dziecko do przedszkola, to wspolczuc dziecku. Ale czemu narazaja moje - zdrowe - na choroby??? A potem ja walcze w domu o to, zeby i moja 7-mies cora sie dodatkowo nie zarazila od starszaka. Mlody od stycznia byl 12 dni w przedszkolu - dzieki rodzicom, dla ktorych katar to nie choroba. Przed przedszkolem byl przeziebiony moze ze 4 razy.
        Za 2 mies wracam do pracy i juz teraz tak planuje opieke nad dziecmi, zebysmy my, rodzice, nie musieli byc ciagle na L4, ale zeby chore dziecko nie musialo chodzic do przedszkola. I licze sie z tym, ze pewnie do wakacji, moze i do konca roku, a moze dluzej bedziemy ponosic duuuze wydatki na nianie itp. I pieniadze nie spadaja mi z nieba, ale po to sa oszczednosci, planowanie wydatkow, bo od urodzenia starszaka wiedzialam, ze pierwszy rok (lub dluzej) bedzie ciezki chorobowo -> i co za tym idzie finansowo. I z taka tez swiadomoscia decydowalismy sie na drugie dziecko, czyli byc moze podwojne wydatki na nianie. A moze te wszystkie posylajace dzieci do przedszkola zrzuca sie na te nianie?! Bo na razie to oszczedzaja kosztem mojego dziecka.
        • maeve_binchy Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 12.03.12, 18:35
          na podstawie tego watku na gazecie jest artykul, i odpowiedzi lekarza:
          A co o tym sądzą lekarze? - To brak odpowiedzialności, umiejętności myślenia i logiki - uważa dr Danuta Chrzanowska-Liszewska, pediatra. Jednocześnie przyznaje, że rozumie rodziców, którzy posłali chore dziecko do przedszkola czy szkoły. - Po pierwsze u dziecka choroba rozwija się jakiś czas i mogli nie zauważyć, że źle się czuje - wyjaśnia. - Poza tym boją się brać zwolnienia lekarskie z obawy o pracę, tym bardziej, że instytucja babci wymiera. Jej zdaniem, kłopot z opieką nad chorymi dziećmi będzie się pogłębiać, bo czeka nas perspektywa dłuższej pracy kobiet, do 67. roku życia. Ale zaznacza, że to bardzo zły proceder. - Biegunka, wymioty, gorączka czy kaszel są objawami, które wymagają konsultacji lekarskiej i bezwzględnie powinny zatrzymać dziecko w domu - tłumaczy lekarka. Według pediatry problem częstych chorób dzieci zmniejszyłby się wraz z mniejszą liczebnością grup przedszkolnych i szkolnych klas, ale wie, że to nierealne. Jej zdaniem powinny być organizowane większe akcje uświadamiające rodziców o tym jakie są konsekwencje wysłania chorego dziecka do placówki. Przedszkola też starają się przeciwdziałać temu procederowi - niektóre wymagają zaświadczenia lekarskiego, że dziecko jest już wyleczone albo cierpi na alergię i jego kaszel nie jest oznaką infekcji.
          • mojemieszkanie24 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 07:32
            wczoraj wróciłam po zwolnieniu lekarskim do pracy. Oczywiście było 21 dzieci w tym 3 zasmarkanych że ho ho. Byłam oczywiście na placu zabaw, bo pogoda piękna a ta biedna trójka nawet nie miała siły żeby biegać bo przecież z nosa cieknie cały czas, oczywiscie z zajęć dydaktycznych też nic nie skorzystali bo jak można coś skorzystać jak się jest chorym.
            Coś czuję,że długo zdrowa nie będę no ale co... przecież mnie stać kupowac z mojej marnej pensji ciągle leki czy coś na odporność.\


            Ja nie rozumiem jednego, dlaczego nie zatrudnicie NIANI która by z dzieckiem została? zawsze się znajdzie ktoś kto chce dorobić.

            ps. tak dla jasności z tej trójki jedna matka nie pracuje, a dwóch pozostałych ma niepracujące babcie i rodziców pracujących do 15 kilka kroków od przedszkola ( ale odbierają o 16.55 bo przedszkole do 17..).
            • asik37 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 18:38
              Ja, na szczęscie dużo mogę pracowac z domu, więc dziecko z objawami zaziebienia zatrzymuję w domu. Nie potępiam jednak rodziców przyprowadzające zasmarkane dzeci do przedszkola....z bardzo prozaicznego i przyziemnego powodu....pieniądze. Jesli za przedszkole miesięcznie płaci się 1500 zł (prywatne, bo na państwowe większość warszawskich rodziców nie ma szans) do tego musisz zatrudnić nianię za 1500 miesiecznie (bo przecież nie przyprowadzisz pierwszej lepszej pani z ulicy żeby siedziała z chorym dzieckiem)...to łacznie daje koszt około 3000 miesiecznie. A ile można chodzić na zwolnienia. Reasumując nie pochwalam przyprowadzania chorych dzieci, bo z takich niepodoleczanych zaziebień można sobie zafundować niezłe kłopoty na przyszłość....ale też nie potępiam rodziców przyprowadzających pozaziebiane dzieci do przedszkola...poza oczywiscie leniwymi mamusiami które same siedza w domu a dzieciaka wypychaja ...aby z domu. A tak z innej beczki, sporo mieszkałam poza granicami Pl (Holandia, Szwecja) i tam zagilowane dzieciaki to norma w przedszkolach...wiec jakoś nie odbiegamy od normy europejskiej.
            • kubona Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 21:52
              chore dzieci chorymi dziećmi, ale czemu rozliczasz rodziców z ich czasu?
              nie pracuje bo może szuka pracy, albo opiekuje się zniedołężniałą babcią, albo jest zwyczajnie chora przewlekle i czas gdy dziecko jest w przedszkolu poświęca na zabiegi,odpoczynek lub terapię. niepracująca babcia nie oznacza od razu że ma wnuki odbierać/bawić/zajmować się nimi bez przerwy bo może być chora, odpoczywać, zajmować się kotami sąsiadki... pewnie gdyby mogła i chciała to by rodzice dziecka do przedszkola nie zapisali.
              acha, a rodzic pracujący do 15 to taki który po pracy robi zakupy, załatwia szybkie sprawy, czasem wpada do domu by posprzątać/ugotować obiad.
              ja wiem, że to wszystko można zrobić z dzieckiem, i też pracuję w przedszkolu.gdy kończyłam pracę wcześniej, syn zostawał a ja szybko robiłam zakupy, odbierając go potem. też bywają sytuacje gdy dzieci przychodzą chore, ale w innym wątku napisałam ci, jak sobie poradziłam.nie rozliczam rodziców z czasu, przedszkole czynne do 16? ok, wy płacicie, przychodzicie kiedy chcecie,może być za 5 czwarta. wyjątek to wrzesień, gdy sama proszę niektórych rodziców by odbierali wcześniej, bo tak lepiej dla dziecka.

              chore dzieci odsyłaj, rodzicom tłumacz, tłumacz i tłumacz. choć zawsze zdarzy sie przeziębione dziecko, bo lekarz zwolnienia nie dał, nikt nie może zostać w domu z małym a na nianię zwyczajnie nie stać.
        • q_fla Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 08:58
          > Mlody w pon zdrowy, w czwartek odebralam go z katarem

          Skrajna nieodpowiedzialność i egoizm.
          Trzeba było przewidzieć, że w czwartek dziecko dostanie katar i od poniedziałku zostawić w domu, gdyż zarażanie następuje na kilka dni zanim wystąpią jakiekolwiek objawy.
          Niby jesteś taka zorganizowana i planująca... Przez twoją nieodpowiedzialną postawę twój syn zdążył pewnie zarazić pół grupy. uncertain

          A potem ja walcze w domu o to, zeby i
          > moja 7-mies cora sie dodatkowo nie zarazila od starszaka.

          Mam nadzieję, że jak ty, lub twój mąż jesteście przeziębieni to nie macie kontaktu ze swoimi dziećmi przynajmniej tydzień przed przeziębieniem i dwa tygodnie po wyleczeniu. Rodzice, którzy postępuja inaczej i narażają w ten sposób swoje dzieci przebywając z nimi w tym czasie we wspólnym mieszkaniu są równie skrajnie nieodpowiedzialni i egoistyczni.
          • najma78 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 10:25
            No i stalo sie ''najgorsze'' wink moje mlodsze (4.5) dziecie ma infekcje wirusowa (typowe objawy) i wstalo dzis z temperatura ok. 38.5st. narzekajac na bol glowy, kaszel i bol uszu. Postapilam wg standardu czyli dostal ibuprofen 5ml. i poszedl do szkoly, poinformowalam jego nauczycielke o sytuacji, a ta zdziwiona nie byla i powiedziala, ze jest sporo infeckcji w szkole ostatnio. Oczywiscie zadzwoni jakby bylo gorzej, a ja powiedzialam ze przyjde przed obiadem i dam mu nastepna dawke (mam dosc blisko wiec nie musze zlecac tego w szkole, no i poniedzialki i wtorki nie pracuje) powiedziala, ze ok. Nikomu w szkole ani w przedszkolu do glowy by nie przyszlo aby wyjsc z propozycja, ze w takiej sytuacji to dziecko powinno byc w domu, bo wcale nie powinno, na razie jego organizm walczy, moze jutro mu sie pogorszy ale jesli nie (prawdopodobne) to bedzie chodzil do szkoly.

    • najma78 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 15:48
      No wiec bylam w szkole i podalam dziecku dawke ibuprofenu, nikt nie dzwonil, syn bawil sie na zewnatrz i wygladal na zupelnie zdrowego. Najlepsze jest to, ze gdy weszlam do klasy to inna mama podawala swojemu synowi lek przeciwgoraczkowy big_grin ma tez tego wirusa, ale podobnie miewa sie calkiem dobrze.
      • q_fla Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 16:16
        Najma, w PL to by nie przeszło.
        W PL dzieci dotknięte zwykłą wirusową infekcją mają status umierających...
        Zalecana jest izolacja i stos medykamentów. uncertain
        • najma78 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 17:57
          q_fla napisała:

          > Najma, w PL to by nie przeszło.
          > W PL dzieci dotknięte zwykłą wirusową infekcją mają status umierających...
          > Zalecana jest izolacja i stos medykamentów. uncertain


          Hej q_fla jasne, ze by nie przeszlo, przecie pokomplikowalo by sie i zapaleniem pluc conajmniej skonczylo...nie tylko dziecia ale i pani nauczycielkiwink
          • anetchen2306 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 18:18
            ... wiecie, co mnie najbardziej zadziwilo po przeprowadzce do De?
            Opustoszale gabinety pediatryczne. Nawet, jak moje dzieci nagle zachorowaly i zaszla potrzeba pokazania ich "doktorom", to w poczekalni nie czekalismy dluzej niz 10 min na przyjecie, obok nas moze ze dwojka dzieci z rodzicami, tez zachorwania nagle.
            W Pl, zeby dostac sie z naprawde chorym dzieckiem do lekarza, czekalam calymi godzinami, nieraz pol dnia, bo praktycznie wszystkie przypadki "nagle" to zwykle katarki/kaszelki i gardelka (a dzieciaki szalaly tak, ze mogloby sie pomyslec, ze to przedszkole lub bawialnia a nie poczekalnia dla dzieci "chorych") sad
            • najma78 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 18:53
              Moje dziecie w domu, zjadlo obiad, owoce i muffinke, bawi sie w najlepsze, kaszle od czasu do czasu, mokro a to dobry znak bo pozbywa sie smiecismile Jutro pojdzie do szkoly, normalnie tak jak koledzy z tym samym wirusem, nauczycielka tez przezyjewink
              • manala Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 19:22
                z temperaturą bym dziecka do przedszkola nie puściła bo zwyczajnie moja młoda potrafi mieć "zwidy" (zaburzenia snu) przy 38st
                poza tym uważam, że dziecie z temperaturą powinno zwyczajnie mieć prawo do zwolnienia tempa i odpoczynku - to nie dorosły, nie musi się nałykać gripeksów i do roboty ; )
                jednocześnie puszczam młodą do przedszkola z lekkim katarem i kaszlem (kaszel to praktycznie od miesięcy się ciągnie a wiadomo - pracować trzeba.
            • myelegans Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 19:23
              anetchen2306 napisała:
              Cytat ... wiecie, co mnie najbardziej zadziwilo po przeprowadzce do De?
              Opustoszale gabinety pediatryczne.

              Bo praktyka jest czekanie 3 dni po pojawieniu sie goraczki. Jezeli goraczka nie spada bez podania srodkow p/goraczkowych to wtedy mozna zadzwonic do lekarza. Ja zawsze dzwonie wlasnie po 3-4 dniach od pojawienia sie objawow, za objawy uwazam: goraczka, ogolne zle samopoczucie, pokladanie sie, brak apetytu, podwyzszony stopien marudzenia itd. Lekarz robi wywiad telefoniczny i decyduje, czy przyjsc czy nie. W ten sposob w pierwszym roku przedszkola gdzie mlody przeszedl nie pamietam 8-10 infekcji u lekarza bylismy 3 razy, raz na ogladanie, bo ucho bolalo, i 2 razy na zagladanie do ucha, czy plyn zszedl bo zdecydowalismy sie czekac, nie podawac antybiotyku. Antybiotyk mial podany raz w ciagu 7.5 lat, ale wtedy byl dodatkowo po operacji i organizm po prostu nie dal rady i trzeba bylo wspomoc.

              W sytuacji najmy, jak dziecko ma goraczke, to ja nie podaje srodkow p/goraczkowych, jezeli dziecko dobrze sie czuje, a jak sie czuej zle, to po prostu spi. Po 2-3 dniach mija i idzie do szkoly, katar, kaszel moga utrzymywac sie dlugo i sie utrzymuja, ale jeszcze nigdy nie zostal odeslany ani z przedszkola, ani ze szkoly. Od zerowki ma 100% frekwencje. jest w I klasie.
              nie podaje syropow ani innego badziewia, kiedys byl inhalowany. Ogrzewanie w sypialniach skrecone, a mieszkamy w domu, wiec sasiedzi nie dogrzewaja. Od miesiaca jeszcze uchylone okna, dziecek chodzi bez skarpet, w krotkim rekawie i cokolwiek pije dodaje kostki lodu, a ja sie grzeje rece kubkiem z herbata i mam na stopach cieple kapcie, ale ja tez nie choruje.
              • najma78 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 20:31
                W sytuacji najmy, jak dziecko ma goraczke, to ja nie podaje srodkow p/goraczkowych, jezeli dziecko dobrze sie czuje, a jak sie czuej zle, to po prostu spi.

                Normalnie nie podalabym ale syn mial jak to okreslil '' a very strong headache'' dlatego dostal lek.
                • mantha Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 21:28
                  Nie puszczam dziecka chorego do przedszkola, nie puszczam nawet przeziebionego z gilem przezroczystym. dla mnie najwazniejszym kryterium jest samopoczucie dziecka, jak widze i wiem, ze sie kiepsko czuje nie pojdzie do przedszkola. Przedszkole to nie obóz pracy ze ma sie stawic zdrowe czy chore (cokolwiek by to nie znaczylo), jeszcze sie w zyciu natyra. nie przesadzajmy. A juz jak czytam o tych wspanialych zagranicznych przedszkolach co to trzeba miec ostre choroby zakazne, ze 40 stopni goraczki zeby moglo nie pojsc - to jakis horror. ja czasem ledwo na oczy widze jak mam 37 stopni, troche kataru i w zasadzie nie jest wg was "chora". Szkoda, ze nie myslicie o dzieciach tak NAPRAWDE tylko wdrazacie je w jakis kierat od pierwszych lat zycia.
              • anetchen2306 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 13.03.12, 21:20
                "Bo praktyka jest czekanie 3 dni po pojawieniu sie goraczki. Jezeli goraczka nie spada bez podania srodkow p/goraczkowych to wtedy mozna zadzwonic do lekarza".
                Dokladnie taka sama praktyka jest tutaj. W czasie badan bilansowych lekarz sie zawsze pyta, czy mamy profilaktycznie w domu leki p/goraczkowe, bo jak nie to wypisze darmowa recepte, tak samo, jak czopki p/wymiotom (przy jelitowkach) i krople na katar. A gdy przyjdzie sie z "katarkiem i kaszelkiem", to zamiast z plikiem recept, wyjdzie sie z gabinetu z garscia wydrukowanych "recept babuni": inhalacje z hebratki rumiankowej, ciepla lemoniada z miodem i cytryna, w przypadku goraczki "owijaski na lydki" ...
                Dopiero jak po 2-3 dniach nie ma poprawy, wowczas idzie sie do pediatry.
                Antybiotyk tylko po pozytywnym tescie na streptokoki.
                Mala ma dopiero 4 lata, chodzi jednak od 2 lat regularnie do przedszkola. Antybiotyk byl tylko raz: szkarlatyna. Starszy syn w ciagu ostatnich 7 lat tez tylko jeden antybiotyk, tez z powodu szkarlatyny. W pl srednio 3-4 antybiotyki do roku sad
              • aniasa1 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 14.03.12, 01:05
                > nie podaje syropow ani innego badziewia, kiedys byl inhalowany. Ogrzewanie w sy
                > pialniach skrecone, a mieszkamy w domu, wiec sasiedzi nie dogrzewaja. Od miesia
                > ca jeszcze uchylone okna, dziecek chodzi bez skarpet, w krotkim rekawie i cokol
                > wiek pije dodaje kostki lodu, a ja sie grzeje rece kubkiem z herbata i mam na s
                > topach cieple kapcie, ale ja tez nie choruje.

                Dzisiaj moj syn uparl sie zeby isc na dwor bez kurtki, gdybym mu pozwolila to pewnie by poszedl. Ale to ja jestem rodzicem - w domysle osoba zdolna do oceny sytuacji, bogatsza o doswiadczenia i umiejetnosc przewidywania, wyciagania wnioskow itp. Jak dorosnie na tyle ze bedzie odpowiedzialny, zdolny do utrzymania sie, oplacenia lekow, wizyt, ponoszenia konsekwencji to nie bede sie interesowala czy poszedl w japonkach w zime do pracy. Poki co nie mamy na koncie dlugotrwalegokaszlu, ba nawet ani razu nie mial kaszlu (ma 3 lata). Wyznacznikiem zdrowia dla mojego dziecka jest nie frekwencja (jak zycie pokazuje chore dzieci tez tam sa) a liczba przebytych infekcji.
                • ciociacesia ale to tez bład 14.03.12, 09:34
                  > egokaszlu, ba nawet ani razu nie mial kaszlu (ma 3 lata). Wyznacznikiem zdrowia
                  > dla mojego dziecka jest nie frekwencja (jak zycie pokazuje chore dzieci tez ta
                  > m sa) a liczba przebytych infekcji.

                  liczba infekcji tez nie swiaedczy o odpornosci organizmu, trzeba raczej patrzec na to jak sobie radzi z infekcjami, jak szybko z nich wychodzi i czy nie dochodzi do powikłań
      • aniasa1 Re: dlaczego puszczacie chore dzieci do przedszko 14.03.12, 00:48
        Najlepsze jest to, ze
        > gdy weszlam do klasy to inna mama podawala swojemu synowi lek przeciwgoraczkowy

        Sorry najma ale to juz klasyfikuje jako szczyt glupoty. Trzeba byc pierdzielniętym mocno w mozg - zakladając ze takowy sie posiada- zeby dzieciakowi dawac p-goraczkowe w szkole. Chyba wiesz dlaczego. PRAWDA? Nie chodzi tu juz tylko o zarazanie innych. No juz nie kumam Twojego zachwytu nad tym. Czy Ty wszystko co widzisz u innych uwazasz za wzor? NIe masz zdolnosci oceny sytuacji? Wymiekam z tematu. Glupota ludzka przerosla moje dotychczasowe poglady.

        > No wiec bylam w szkole i podalam dziecku dawke ibuprofenu, nikt nie dzwonil, sy
        > n bawil sie na zewnatrz i wygladal na zupelnie zdrowego.
        No wiec łopatologicznie: podajac ibufen FARMAKOLOGICZNIE poprawilas samopoczucie i stan swojego dziecka. Na kilka godzin w czasie ktorych byl w szkole. Tymsamym uspilas wszystkie objawy choroby i to DLATEGO nikt nie zauwazyl choroby. Zapytam Cie tylko o jedna rzecz. Wiesz ze leki chocby w.w ibufen ma zly wplyw na watrobe? Skoro jestes zdecydowana przeciwniczka podawania antybiotykow i leczenia dzici dlaczeo lekka reko podalas ibufen? Czyz wedlug Twojej zasady dziecko nie powinno samo zwalczyc choroby? Polezec w lozku bez medykamentow? Wyszlo z Ciebie szydlo: glosno krzyczec i podskakiwac jesli chodzi o leczenie, antbiotyki ale jesli sprawa dotyczy Twojego dziecka to pyk ibufen i do szkoly, po klopocie. To zdecydowany krok w kierunku nabywania odpornosci.
        Zapewniam Cie ze tu gdzie ja mieszkam za takie traktowanie wlasnego dziecka nie zostalabys poklepana po plecach.
        • ciociacesia tu sie z toba zgodze 14.03.12, 09:44
          jesli stan dziecka jest taki ze nalezaloby mu podac ibuprofen czy inny panadol zeby normalnie funkcjonowalo to ja takie dziecko uznaje za chore i zostawiam w domu (chociaz o lezeniu w lozku mozesz zapomniec w przypadku jesli tylko ma sile zeby z niego wstac)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka