Przedszkole mojego synka bierze udział w programie sponsorowanym przez Miasto - bezpłatne przeglądy i leczenie zębów.
Dzisiaj grupa synka była na przeglądzie i na 26 dzieci tylko on i jeszcze jeden chłopiec nie mają żadnych ubytków!!! Rekordzista ma aż 8 dziur!!!
Jestem w szoku. Jak można nie zauważyć takiej próchnicy u dziecka?
Zbierałam też po południu zgody rodziców na leczenie (jestem w komitecie) i większość rodziców podpisała oświadczenie, że to przedszkole ma "załatwić" sprawę zębów. Tylko jedna mama i jeden tata oświadczyli, że będą leczyć ząbki bezpłatnie w wyznaczonej przychodni, ale sami pójdą tam z dzieckiem.
Kurcze, czy to ja trafiłam na taką grupę, gdzie rodzice mają w nosie zęby swoich dzieci?
Ja ze szkoły pamiętam, że wezwanie do szkolnego dentysty to największa trauma. Po jednym takim razie, gdzie babka borowała mi ząb 1,5h a asystentka trzymała, już zawsze chodziłam tylko z mamą. Nie wyobrażam sobie wysłania mojego 3-latka do dentystki nawet z najukochańszą panią z przedszkola

.
A może o ja jestem dziwna?