minamama
03.08.15, 21:04
dzis pani dyrektor przedszkola poinformowala mnie ze moje dziecko nie moze dalej uczeszczac do ich przedszkola, bo panie przedszkolanki maja problemy z nim. Skarzyla sie ze moj syn nie slucha i nie wykonuje polecen, ignoruje to co sie mowi do niego, jesli grupa idzie w lewo to on w prawo, nie reaguje na swoje imie jak sie go wola, sprawia wrazenie jakby nie bylo z nim kontaktu. dzis pobil sie z jednym dzieckiem, przyszedl z przedszkola z guzem bo wpadl pod karuzele. pani dyrektor nakazala wizyte u psychologa.
dodam ze moj syn uczeszcza do tego przedszkola od wakacji a wiec miesiac gdzie dwa tygodnie z tego byl w domu chory. to prywatne przedszkole i dyrektorka wie ze od wrzesnia idzie do panstwowego. zaoferowala pomoc psychologa jesli moje dziecko zostanie w tym przedszkolu od wrzesnia. uwaza ze z moim dzieckiem jest cos nie tak, bo inne potrafia sie szybko zaaklimatyzowac i chociaz tez zdazaja sie lobuzy to oni reaguja na wszystko co sie mowi do nich a moj syn nie.
rozumiem i przyjmuje do wiadomosci skargi. mnie tez czasami syn sie nie chce sluchac, tez ma swoje gorsze chwile, testuje co wolno a co nie, czasem ignoruje mnie kiedy wymagam aby np posprzatal. jestem stanowcza mama, staram sie byc konsekwentna, duzo mu tlumacze, duzo rozmawiamy, na ogol jest grzeczny, w domu potrafi sie skupic, rozmawia ze mna, mam z nim kontakt, odpowiada na pytania, komunikuje swoje potrzeby, duzo sie przytulamy, okazuje mu duzo milosci a jednoczesnie wprowadzam zasady.
czy pani dyrektor nie za szybko wysyla moje dziecko do poradni psychologocznej? to w koncu dwa tygodnie dopiero. nowe otoczenie, nowe bodzce, bez mamy ktora zawsze byla przy nim. syn jako jedyny jest tam nowy, inne dzieci wiedza jak sie zachowac bo chodza do przedszkola jakis czas. on ma 2 lata i 8miesiecy.
czy powinnam isc do poradni z synem? czy jego zachowanie az tak odbiega od normy?