Dodaj do ulubionych

Akrobatka na wersalce!!!

26.11.04, 07:51
Drogie emamy pomocy! Nie wiem juz co mam robić. Ola dziś kończy 14 m-cy i uwielbia biegać po wersalce. Aż piszczy z radości. Problem polega na tym, że ona nie patrzy gdzie biegnie. Robi dziwne akrobacje typu biegnie i rzuca się do przodu, albo staje i rzuca się do tyłu. Sprawia jej to ogromną radość a mnie przyprawia o zawał serca. W końcu nie wytrzymałam i podniosłam wersalkę - tak jak się podnosi do rozłożenia. Porządnie zabezpieczyłam na wypadek, gdyby się otworzyła. Ale ile tak można. Rano jak córka wbiega do dużego pokoju to z okrzykiem radości "wskakuje" na weersalkę i zaczyna się od nowa.
Co ja mam robi? Przecież nie mogę non stop koło niej siedzieć. Może spaść i zrobić sobie krzywdę. A może pozwolić jej pobiegać, to jej się znudzi i przestanie? Dodam, że Ola rozumie, że nie wolno, tylko oczywiście udaje, że to nie do niej się mówi. Nie pomagają żadne groźby ani prośby. Z filuternym uśmiechem, patrząc mi prosto w oczy robi swoje. W innych przypadkach nie mam z nią problemu. Jest naprawdę grzeczna i jak ją o coś poproszę to zrobi to. Nie trzeba jej po kilka razy powtarzać . Tylko ta wersalka.
Obserwuj wątek
    • slowiczek2 Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 08:34
      Witam !!!
      Moja 14-miesięczna córka też tak uwielbia pobrykać po wersalce. Zachowuje się
      podobnie do Twojej Oli. Co rano wskakuje na wersalkę i zaczyna się jazda...
      Pozwalam jej tak około pół godziny poskakać i składam wersalkę a później ma
      kategoryczny zakaz wchodzenia i skakania.Z reguły skutkuje.

      Pozdrawiam
    • xymoxa Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 08:49
      Flurcia, miałam ten sam problem z moim synkiem i wymysliliśmy zabawę, która się
      spodobała, tzn. pytałam jak się bezpiecznie schodzi z kanapy??? i pokazałam mu,
      ze najpierw na brzuszek, potem nóżki i już jest na podłodze i nie zrobi
      bammm...na poczatku wydawało mi sie że nie słucha i robi i tak swoje ale po
      pewnym czasie zauważyłam, że skutkuje. Spodobało mu sie takie schodzenie.
      Bywało też tak, Mikołaj mnie wołał z pokoju, w którym stoi kanapa, i dopiero
      jak ja pojawiałam sie na horyzoncie to zaczynało sie to samo co u Ciebie. Ale
      to był juz sukces bo wiedziałam, ze coś do niego dociera...Wtedy znowu szybko
      pytałam "Mikołajku jak sie schodzi bezpiecznie z kanapy - pokaż".
      pozdrawiam
      • slowiczek2 Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 09:32
        właśnie, najważniejsze jest to aby umiała sama bezpiecznie zejść z kanapy.Moja
        córcia potrafi i tak jak xymoxa pytam: jak mama nauczyła cię zchodzić?? i robi
        dokładnie tak samo jak Mikołaj.
        Choć upadki się już zdarzyły, ale całe szczęście nie groźne w skutkach.
    • flurcia Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 12:20
      Ola umie schodzić z wersalki/fotela i robi to naprawdę świetnie już od dłuższego czasu. Jeśli chce zejść to kładzie się na brzuszek, nóżkami w stronę podłogi i zsuwa tyłem po brzuchu na podłogę (nie wiem czy dobrze to opisałąm, ale na pewno wiecie o co mi chodzi). Problem nie tkwi w jej umiejętności schodzenia, bo jak już wspomniałam umie to robić i robi dobrze, ale w tym, że biega po wersalce jak w jakiś amoku, krzycząc z radości i nie patrzy w którą stronę biegnie.
    • g_kasia Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 13:52
      Moja Gaba szaleje tak samo a ma już 26 miesicy i wcale jej nie przechodzi,
      dlatego zabezpieczam wersalkę jak tylko się da (też podnoszę jak do składania i
      obkładam poduszkami) i pozwalam sie jej wyżyć, choć ma na to okreslony czas -
      czyli dlugość ścielenia, jednak pozwalamy jej i wręcz wołamy ją rano i
      wieczorem przy każdym ścieleniu... i ona przyzwyczaiła się do tego i już nie
      płacze kiedy jest koniec hopania smile
      Wydaje mi się, że nie powinnaś hamować anturalnej ruchliwości dziecka, bo wcale
      tym dziecku nie pomożesz...

      Pozdrowienia
      Kasia
      • flurcia Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 14:34
        Ja nie chcę hamować ruchliwości mojego dziecka i nie mam takiego zamiaru. Cieszę się, że jest żywą, pogodna dziewczynką. Ja się po prostu boję, że wejdzie na wersalkę jak ja na chwileczkę wyjdę z pokoju, chociażby do WC i spadnie. Ona nie patrzy w którą stonę biegnie. To jest jeszcze mały bąbel.
        Czy to takie dziwne, że boję się, żeby nie spadła. Nie jestem nadopiekuńczą mamą, na wiele Oli pozwalam, ale sama przyznasz, że nie można dzieciom na wszystko pozwolić, bo często są za małe i nie zdają sobie sprawy z niebeżpieczeństwa jakie im grozi podczas zabawy. To właśnie my jesteśmy po to, aby podejmować za nie decyzje jak są małe, a potem z wiekiem pomagać im w podejmowaniu tych decyzji. I choć Ola jak na swoje 14 miesięcy jest bardzo rozwinięta osóbką i rezolutną, to nie mogę jej pozwolić aż na taką swobodę. Odpowiadam za jej wychowanie i bezpieczeństwo.
    • misia311 Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 14:38
      MOja córka ma 17 miesięcy i bryka na kanapie,że hej..! Tak jak Twoja uwielbia
      rzucać się do przodu i do tyłu. Więc wymysliłam,ze razem skaczemy po kanapie,
      bo wiem,ze i tak będzie to robic sama. Jak już sobie obie tak poskaczemy razem,
      a czasem trwa to dobre 15 minut skakania non stop (ja dostaję zadyszki,córka
      śmieje się w głos), to zaczyna się zabawa w co innego. Zakazy u nas nie
      działają więc postanowiłam tak rozwiązać sprawę
      Pozdrawiam
    • antonina_74 Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 18:37
      Pozwolić pobiegać i się znudzi. Zosia dwa dni młodsza smile ma już za sobą etap
      biegania wkoło po łóżku brata. Teraz wchodzi i spokojnie siedzi.
      • flurcia Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 18:52
        Masz w 100% rację. Zanim jeszcze przeczytałam Twój post postanowiłam nie reagować na to bieganie. Modliłam się tylko w duchu, żeby nie spadła. Efekt - teraz jak wejdzie to sobie posiedzi, postoi, czasami pobiega. Nie robi tego jednak z takim uwielbieniem jak dotychczas. W sumie wersalka przestałą ją interesować. Jak ulaga.
    • agnieszka33 Re: Akrobatka na wersalce!!! 26.11.04, 19:52
      Cóż, nie widzę w tym nic dziwnego, masz zdrowe dziecko, które jeszcze nie
      opanowało tego że mama może wyznaczać granice tego co wolno. Mój Kubuś właził
      na górę pleców wersalki i po tym łaził i jakoś przezył, chociaż moja mama jak
      to widziała to mówiła że ona na zawał padnie, dziś ma 6 lat i też tam wchodzi.
      Może jak dziecko mieszka w mieszkaniu a nie w domku to wspina się na wersalki
      zamiast na drzewa?
      • zaur Re: Akrobatka na wersalce!!! 27.11.04, 19:14
        Raz musi spaść - wtedy się nauczy ostrożności. W razie jakby co to trzymaj
        włączoną kamerę, może się posmiejemy w Śmiechu warte smile a i może wygrasz jakis
        samochód - jak upadek będzie efektowny.
        • lucasa Re: Akrobatka na wersalce!!! 27.11.04, 22:43
          nasza Karolina ma ponad rok, a tez lubi skakac po sofie.
          na poczatku, ja tylko uczyla sie chodzic, to sami ja tam wciagalismy, bo mogla
          sobie przesuwac sie wzdluz trzymajac sie oparcia i miala duzo przy tym radochy,

          ale odkad sama potrafi sie wspinac, a przy tym skaczac, kategorycznie
          zabraniamy. i trzymamy sie tego. schodzic juz umie dawno, ale skaczac zawsze
          moze poleciec na glowe, czy uderzyc sie w boczne raczki, ktore sa drewniane.
          nie jestesmy z nia w kazdej miniucie, ale bardzo ostro reagujemy ja tylko
          probuje sie wspinac,
          A
    • anka_29 Re: Akrobatka na wersalce!!! 28.11.04, 14:59
      Witajcie! Moja Oleńka za trzy tygodnie bedzie miała 1,5 roczku. Jest małym
      urwiskiem i wersalka to mały problem. Potrafi sobie przysunąc krzesło do stołu,
      wdrapac się na nie i biegać z szatańskim uśmieszkiem po stole. Łobuzica wie, że
      nie wolno. Ostatnio mało brakowało, a doprowadziłaby mnie do ataku serca. Jej
      starsza siostrzyczka śpi na piętrowym łóżku. Drabinka jest zastawiona dużym
      pudłem z zabawkami, do tej pory wydawało nam się , że to
      wystarczające "zabezpieczenie". Niestety, podczas zabaw pudełko się minimalnie
      przesunęło i to wystarczyło, żeby korzystając z naszej nieuwagi znalazła się na
      górze, wdrapała się tam sama, bez niczyjej pomocy!!!!!! Łóżko znajduje się na
      wysokości ok.1,60 cm. Jak zobaczyłam jej roześmainą buźkę, to nogi mi się
      ugięły. Nikomu nie polecam tego rodzaju przeżyć. Teraz mój mąż zakrył dwa
      pierwsze szczebelki, przykręcił!!!! heheheh, może nie oderwie tej osłony. Ale i
      tak muszę mieć oczy wokół głowy i nie mogę jej na nawet na chwilę zostawic
      samej.
      Pozdrawiam, wszystkie emamy. Dodam, że przy niej wróciłam już prawie do mojej
      wagi sprzed ciąży.smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka