Dodaj do ulubionych

w co się bawić?

29.10.05, 22:09
bo spędziliśmy dziś w domu prawie cały dzień i przyznam się Wam szczerze, że
gdyby mój maluszek nie zwiedzał pracowicie mieszkania to chyba spuchłaby mi
głowa a tak to podrzucałam mu do zabawy kuchenne akcesoria, żęby nie
zawędrował tam gdzie go nie chcą. muszę też przyznac że skubaniec jest
diabelnie mądry bo po jednym razie załapał, że pokrywka fajnie stuka właśnie
o podłogę, a młotek taty robi hałas jak się nim wali w ścianę. chociaz i tak
najbardziej podobała mu się pracująca wiertarka udarowa - tata robi barierkę
na schody coby maluszek nie wyszedł zbyt szybko na dwór (z pierwszego piętra)
i stąd nadmiar narzędzi. w co wy bawicie się ze swoimi maluchami?
Obserwuj wątek
    • mmala6 Re: w co się bawić? 29.10.05, 22:20
      Matek troche straszy ale skoro Kubus sie juz przemieszcza to naleza to jednej
      "kategorii"wink
      My zrobilismy tak, ze niebezpieczne rzeczy zabieramy z pola razenia Matka a cala
      reszta jest do jego dyspozycji.Tzn nie do konca wszystko bo np jest absolutny
      zakaz dotykania kompa i kabli, stojaka z plytami (juz go mial na glowie), stosu
      czasopism na podlodze oraz butow w przedpokoju.
      Daje mu troche jego zabawek ale nie duzo, dwie , trzy najwyzej.I cos innego typu
      pudelko po samochodzie, butelka plastykowa po wodzie, jakas stara gazeta
      itp.Poza tym "lazi" sobie po calym mieszkaniu, gada i dotyka co napotka na swej
      drodzewinkReasumujac, jest samowystarczalny w wiekszosci czasu spedzanego an
      podlodze.Razem bawimy sie w turlanie pilki albo puszczanie autka, albo robimy
      samolociki, albo siedzi w krzeselku i stuka w nie czyms obserwujac co sie dzieje
      dookola.
      Tak to mnie wiecej wygladasmile
      • kubona Re: w co się bawić? 29.10.05, 22:34
        mmala jesteś jak zwykle nieoceniona, bawimy się tak włąsnie, choć u nas zakazy
        dotyczą telewizora, dekodera, i odkrytych grzejników - wieczorem dość gorących,
        czy warto juz pokazywac książeczki i uczyć zwierzątek czy innych kolorów? bo
        sama już nie pamiętam czy moja siostrzenica już w tym wieku się bawiła takimi
        rzeczami. generalnie Kuba ma jeszcze skłonności do zjadania wszystkiego co ma w
        rękach a zwłaszcza papieru lub tektury, najbardziej smakują mu nasze gazety,
        miał książeczkę pluszową ale nie interesował go zbytnio, poza tym gdzieś się
        zawieruszyła. zabawa typu kosi -kosi go nie interesuje najlepiej fruwwać z tatą
        pod sufitem albo bujać się z nim na huśtawce....czy ja może mam po prostu wobec
        niego zbyt wielkie wymagania?
        • mmala6 Re: w co się bawić? 29.10.05, 22:48
          Sprobowac na pewno warto, najwyzej Cie Kubus wysmiejewink
          Matek nie ma pociagu do literatury, jak go biore na kolana i pokazyuje
          ksiazeczke i zwierzatka i nawet te zwierzatka NASLADUJE (co te dziecko sobie o
          mnie pomysli!!wink) to jego bardziej interesuje ksiazeczka jako przedmiot, ktory
          trzeba obadac lapkami, postukac w okladke i ugryzc rog....no i jak tu rozszerzac
          horyzonty?wink
          Z kolorami, to sobie daje spokoj.Tzn nie probowalam, byc moze Matek odroznia
          czerwony od zielonego (juz wiem skad ten ryk przy ubieraniu! na pewno mu sie
          kolor sweterka nie podoba!!wink)).
          Matek ma swoja ksiazeczke Canpola, taka do gryzienia i ja naprawde lubi
          "czytac", obraca sobie w raczkach i pokazuje paluszkiem rysunki glosno komentujac.
          Wg mnie najwazniejsze zby podloga byla odkurzona, zeby nie bylo zadnych
          malutkich rzeczy, ktore Mlodziez moze capnac.Bo jak sobie pogryzie gazete to nic
          mu nie bedzie ale jak polknie Twoj zaginiony pierscionek, to moze byc problemwink
          Co do ksiazek, to mysle, ze mga byc na wierzchu, zeby mial do nich dostep jak u
          sie zechce "poczytac"smile no chyba ze od razy drze, to szkoda ksiazki.
          A propos tektur-to cos w nich musi byc- moze jakis mineral??0 bo Matek tez
          lubi.Ma takie pudelko po autku lego, ktore jest wymemlane ze wzystkich stron.
          A bawilas sie w "idzie rak nieborak"? Matek to lubi od dosc dawna, rechocze sie
          bardzo za kazdym razem.I oczywiscie "a kuku" albo przedstawienie z maskotek ze
          smiesznymi odglosami, zabawy z pieluszka-przykrywanie-odkrywanie.To tyle co
          pamietam.
          Ale wydaje mi sie, ze najlepsza zabawa dla Matka to czolganie sie do katow,
          otwieranie-zamykanie drzwi (palce juz byly przciete) oraz szuflad od komody a
          takze zagladanie pod dywanik w przedpokojusmile)
          • kubona on juz mnie wyśmiał 30.10.05, 10:39
            poza tym na odgłos miauczącego kota moje dziecko aczyna rozpaczliwie płakać.
            szczekanie, muczenie jakoś jeszzce przechodzi, ale kot to istna tragedia.chyba
            pozwolę mu jeszcze troche pozwiedzać mieszkanie i obgryzać wszystko co
            popadnie, a edukacją latorośli zajmę się trochę później (choć nie wiem czy
            wytrzymam bo zapędy pedagogiczne to podobno az ze mnie wylatują) jak na razie z
            tego co widzę to pozostaje nam zabawa w raki nieboraki (co w tym jest że one
            tak się smieje?)a kuku i w chowanego pod kołderką i pieluszką. a jak na razie
            to tak jak u Ciebie Mmala najlepsza zabawa to wyciąganie z szuflad i szafek
            części naszej garderoby, otwieranie i zamykanie drzwi - pilnuje tylko żeby był
            po właściwej stronie, no i oczywiście grzebanie w gniazdkach - zerka tylko
            najpierw na mnie czy nie widzę. fascynujące zabawy. po co my w takim razie
            kupujemy zabawki?
    • pampeliszka Re: w co się bawić? 30.10.05, 07:16
      Malgol to troche inna historia, bo dziewczynka... Pewnie dlatego jest
      zachwycona, jak mama ubiera na swoje rece jej skarpetki i robi przedstawienie,
      albo macha pielucha nad glowa i potem ja zarzuca na Malgosie.Albo jak sie chowa
      za fotelem i tylko glowe wystawia z roznych stron.Albo jak tatul niesie Malgosie
      przerzucona przez ramie, a mama ich goni.Wczorajszy hit wieczorny- Gazeta
      Wyborcza, zostala zaczytana doszczetnie (na szczescie jej nie jadla)
    • wiolkak Re: w co się bawić? 30.10.05, 08:38
      u nas z papierowych rzeczy to tylko chusteczki higieniczne, bajki a i owszem
      dadzą sie polizać, ale żeby zaraz czytać to bez przesady, a kuku, zenek i
      noszenie, noszenie, noszenie - kiedy ona sie ruszy sama?!!!
      • duramgama Re: w co się bawić? 30.10.05, 11:25
        U nas to już zupełnie inna bajka, bo po pierwsze nasze zabawy ze Srajdzinką są
        chyba jeszcze zbyt dorosłe dla Kubulka, a po drugie Srajdzinka dorosła do
        samodzielych zabaw i z zadowoleniem stwierdzam, że nieźle jej to wychodzi.
        Dlatego spokojnie mogę ugotować (no...odciągając ja 100 razy od kuchennych
        pokrętełek), wyprac, wykąpać się, zjeść etc.

        Spróbuję sobie jednak przypomnieć w co bawiłysmy się w wieku 7-8 m-cy...

        U nas od zawsze wielkim hitem były książeczki i gazety. Odkąd samodzielnie
        siedziała przerzucała swoje szmaciane i kartonowe bajeczki i czasopisma
        (najchętniej "Dziecko", bo tam dużo dziecięcych buziek). Do tej pory chętnie je
        ogląda i...gada! Ale jak! Mam wrażenie, że opowiada po swojemu wszystko, co
        wcześniej usłyszała ode mnie na temat danego obrazka. Genialne!!
        Co jeszcze?

        -Bębenki oczywiście. Bo tata bębniarz i bongosy wciąż były i są w ruchu!

        -Jak była młodsza uwielbiała zapalać i gasić światełko we wszystkich mozliwych
        pomieszczeniach. Tyle że musiałam ją trzymać na rękach. Błyskawicznie załapała
        przyczynę-skutek i teraz pstryczek od razu kojarzy z lampą.

        -Od zawsze była też wielbicielką sznureczków i tasiemek więc pęk kolorowych
        sznurówek załatwiał nam spokój na jakieś 20 minut. Miałam nawet ambitne plany
        zrobienia jej własnoręcznie szmacianej zabawki z mnóstwem sznureczków, ale jakoś
        się to rozeszło po kościach...

        - Zarzucanie na głowe kolorowej husteczki zawsze wywoływało serdeczny śmiech. Na
        głowę i Srajdzinki i mamy. Potem chowałam jej pod tę hustkę różne zabawki, za
        każdym razem inną, albo szybko podmienialam. Była zachwycona!

        -oczywiście tańce i słuchanie muzyczki (do tej pory lubi swoje piosenkowe hity i
        każe je sobie puszczać -"Kolorowe kredki" "Cztery zielone słonie" "Kundel bury"
        "Cztery łapy" "My jestesmy krasnoludki" i oczywiście Bob Marley wytańczony z
        Tatą do ostatniego tchu!)

        -typowe zabawy w "idzie raczek", "baran buc" "a ku ku" i "sroczka kaszkę warzyła"

        - dawałam jej też małe plastikowe butelki po wodzie. W jednej było trochę wody,
        w innej kolorowe guziki, a w trzeciej ryż. Najlepsze grzechotki!

        - Rysowanie. To znaczy ja brałam kredki (lub czarnego markera) i na dużych
        kartkach z bloku rysowałam jej drzewka, ptaszki, pieski... Przynajmniej 15 minut
        spokojnego siedzenia i obserwacji. Teraz jest nieco gorzej, bo sama się rwie do
        rysowania i wyrywa mi kredki, które wgniata w dywan, swoje ubrania i oczywiście
        zjada...sad

        - kręcenie na obrotowym krześle rodziców. Oczywiście jak była młodsza to u mamy
        na kolanach, teraz SAMA! (z asekuracją) Świetny sprzęt do zabawy w a ku ku!

        - pacynki. Zawsze ja hipnotyzował nasz domowy teatrzyk. Nie będę pisać co robił
        tata i w jakie tarapaty zawsze wpędzał pluszowego misia i kaczorka, bo to temat
        na inny długi wątek..he hewink

        - zabawa z latarką (to raczej późnym popołudniem i wieczorkiem). Kiedy można się
        pogapić na uciekające po ścianach i suficie światełko...

        - naśladowanie odgłosów zwierzątek w wydaniu rodziców. Od zawsze największy hit
        to pieskowe "hau hau", ryk lwa (potężny, z przepony!!) i "ko, ko, ko", które
        teraz robi sama (nawet ostatnio w nocy przez sen...)

        - telefon i robienie "halo, halo". Obowiązkowa rozmowa z babą, kiedy do nas
        dzwoni. Ostatnio Olenka na hasło "halo" sama bierze telefon i przystawia sobie
        do ucha, potem przykłada do ucha mamie, a dziś rano przylukałam ja jak
        przykładała starą słuchawkę (którą dostała do zabawy) swojej żyrafcesmile))

        - A! I zrobiłam jej kiedyś taką świetną zabawkę, na którą mogła sie gapić bardzo
        długo. Na bazie karuzelki. Zamiast zabawek, przyczepiłam jej stare płyty CD.
        Rewelacja!

        Jak mi się jeszcze coś przypomni, to dopiszę.


        wiolkak napisała:

        > u nas z papierowych rzeczy to tylko chusteczki higieniczne, bajki a i owszem
        > dadzą sie polizać, ale żeby zaraz czytać to bez przesady, a kuku, zenek i
        > noszenie, noszenie, noszenie - kiedy ona sie ruszy sama?!!!

        A jak się ruszy, to zatęsknisz za czasmim kiedy sobie leżała...wink
        Ale to prawda - teraz mam mniej kłopotu ze Srajdzinką, bo i więcej zabaw wchodzi
        w grę i samodzielne odkrywanie świata. Ale mam oczy dookoła głowy!
        • agagaby Re: w co się bawić? 30.10.05, 23:00

    • mamapauli1 Re: w co się bawić? 31.10.05, 08:01
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28475&w=31229966

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka