schaapje
19.01.06, 08:47
oki, troche bede marudzic/jeczec/stekac/zalic sie, ale jestem tak
nieprzytomna, ze nie dam rady inaczej. licze na Wasze trzezwe spojrzenie i
rade...
Glizdeczka jest dzieckiem 'nierownym', czyli zdarzaja jej sie okresy
slicznego i spokojnego snu i zasypiania, oraz takie dni/noce, gdy ma sie
ochote zabic wlasne dziecko. aktualnie (od zeszlego piatku) trwa okres
nielaski dla wlasnej rodzicielki.
od dluzszego czasu bylo tak, ze jak ja kladlismy ok 20.00, spala pieknie do
jakiejs 5-6, kiedy to zaczynala sie wiercic, postekiwac i poplakiwac, ale jak
dostawala butle, zasypiala ladnie i potrafila tak nawet do 8.00 rano -
slodko, nie?
od jakiegos tygodnia spi ladnie do 3-4, a potem sie zaczyna szopka:
wiercenie, placz, przysypianie, znowu placz, po butli spanko, ale po chwili
placz i tak w nieskonczonosc. moze by to nie bylo dla mnie tak uciazliwe,
gdyby nie fakt, ze o 5.10 musze wstac wypoczeta i zadowolona i z usmiechem na
ustach ruszyc do pracy... a najbardziej dobija, ze nie wiem, o co temu
Glutowi chodzi, a co za tym idzie - nie wiem, jak jej/sobie pomoc...
dzis postanowilam, ze tak byc nie moze, ale poniewaz nie wiem, skad te nocne
awantury - nie wiem, co mam zrobic, zeby sie skonczyly...
- myslalam sobie, ze moze chodzi o zeby - w koncu dolna dwojka w drodze, ale
po paracetamolu/ibupromie wcale nie jest lepiej, wiec wniosek prosty
- myslalam, ze lek separacyjny, ale jej wcale nie uspokaja moja
obecnosc/przytulenie/poglaskanie
- myslalam, ze moze za duzo spi w ciagu dnia i dlatego w nocy sie budzi i
spac nie moze, ale po butli zasypia (PO nie w trakcie), wiec jednak nie
No to co to jest????
wychodzi mi, ze przyzwyczaila sie, ze jak sie obudzi, to dostaje butle i
inaczej nie moze zasnac... no chyba ze to po prostu glod jest... sama nie
wiem i naprawde nie mam pojecia, co zrobic. a jestem tak nieprzytomna, ze
trzezwo myslec nie umiem. wiem tylko, ze koniecznie musze cos z tym zrobic,
bo w takim astanie przytomnosci nie powinnam nie tylko przychodzic do pracy,
ale tez nawet prowadzic samochodu po osniezonych ulicach warszawy...
podpowiedzcie prosze, co myslicie. ja wiem, ze temat nocnego placzu jest
oklepany, ale moze splynie na Was olsnienie i za tydzien bede mogla napisac,
ze spokoj na nowo zawital w nasze progi...