Dodaj do ulubionych

znecanie sie nad matka, czyli co myslicie...

19.01.06, 08:47
oki, troche bede marudzic/jeczec/stekac/zalic sie, ale jestem tak
nieprzytomna, ze nie dam rady inaczej. licze na Wasze trzezwe spojrzenie i
rade...

Glizdeczka jest dzieckiem 'nierownym', czyli zdarzaja jej sie okresy
slicznego i spokojnego snu i zasypiania, oraz takie dni/noce, gdy ma sie
ochote zabic wlasne dziecko. aktualnie (od zeszlego piatku) trwa okres
nielaski dla wlasnej rodzicielki.

od dluzszego czasu bylo tak, ze jak ja kladlismy ok 20.00, spala pieknie do
jakiejs 5-6, kiedy to zaczynala sie wiercic, postekiwac i poplakiwac, ale jak
dostawala butle, zasypiala ladnie i potrafila tak nawet do 8.00 rano -
slodko, nie?
od jakiegos tygodnia spi ladnie do 3-4, a potem sie zaczyna szopka:
wiercenie, placz, przysypianie, znowu placz, po butli spanko, ale po chwili
placz i tak w nieskonczonosc. moze by to nie bylo dla mnie tak uciazliwe,
gdyby nie fakt, ze o 5.10 musze wstac wypoczeta i zadowolona i z usmiechem na
ustach ruszyc do pracy... a najbardziej dobija, ze nie wiem, o co temu
Glutowi chodzi, a co za tym idzie - nie wiem, jak jej/sobie pomoc...

dzis postanowilam, ze tak byc nie moze, ale poniewaz nie wiem, skad te nocne
awantury - nie wiem, co mam zrobic, zeby sie skonczyly...

- myslalam sobie, ze moze chodzi o zeby - w koncu dolna dwojka w drodze, ale
po paracetamolu/ibupromie wcale nie jest lepiej, wiec wniosek prosty

- myslalam, ze lek separacyjny, ale jej wcale nie uspokaja moja
obecnosc/przytulenie/poglaskanie

- myslalam, ze moze za duzo spi w ciagu dnia i dlatego w nocy sie budzi i
spac nie moze, ale po butli zasypia (PO nie w trakcie), wiec jednak nie

No to co to jest????

wychodzi mi, ze przyzwyczaila sie, ze jak sie obudzi, to dostaje butle i
inaczej nie moze zasnac... no chyba ze to po prostu glod jest... sama nie
wiem i naprawde nie mam pojecia, co zrobic. a jestem tak nieprzytomna, ze
trzezwo myslec nie umiem. wiem tylko, ze koniecznie musze cos z tym zrobic,
bo w takim astanie przytomnosci nie powinnam nie tylko przychodzic do pracy,
ale tez nawet prowadzic samochodu po osniezonych ulicach warszawy...

podpowiedzcie prosze, co myslicie. ja wiem, ze temat nocnego placzu jest
oklepany, ale moze splynie na Was olsnienie i za tydzien bede mogla napisac,
ze spokoj na nowo zawital w nasze progi...
Obserwuj wątek
    • wenus.z.willendorfu Re: znecanie sie nad matka, czyli co myslicie... 19.01.06, 09:09
      Tak "na gorąco" przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl: może faktycznie
      Lideczka już nie potrzebuje butli nad ranem, ale się do niej przyzwyczaiła? Nie
      wiem, czy to dobry sposób, ale spróbuj przy nastepnej pobudce dać jej wody, a
      nie mleka czy kaszki. Być może po kilku dniach sytuacja się unormuje?
      • izka_74 Re: znecanie sie nad matka, czyli co myslicie... 19.01.06, 09:12
        Ja się mogę tylko łączyć z Tobą w bólu... Gdyby Pawełciu przespał bez obudzenia
        do 3 nad ranem, to chyba upiłabym się z radości. Na szczęście do pracy jeżdżę
        autobusem i tylko czasem udaje mi się pomylić numery z zaspania.
    • kama72 Re: znecanie sie nad matka, czyli co myslicie... 19.01.06, 09:19
      Owieczko,
      wierz mi za chwilę nie będzie tak źle. Mój Kaj ma to samo. Próbowałam
      wszystkiego: woda, mleko, przytulania itd. Jak ma być płacz o 3-4 nad ranem to
      i tak będzie. Czasem ze 2 dni pod rząd potrafi obudzić się o 6 z gębą
      rozdziawioną w 7-zębnym uśmiechu. NIE MA REGUŁY! Matka: od 10 miechów
      notorycznie niewyspana, choć czasem śpi ciurkiem ze 4 h. Samopoczucie matki -
      wiadomo.
      Wnioski: dojrzewanie układu nerwowego obu delikwentów - od razu mi lepiej.

      P.S. A w robocie jest się nie od wczoraj i zdążyło się już wypracować model
      perfekcyjnego kamuflażu niedoskonałej kondycji...wink)
    • pampeliszka Biedactwa... 19.01.06, 09:28
      U mnie to samo, tylko nie musze isc do pracy...
      Ale chyba dojrzalam wreszcie do odstawienia mlodziezy od cyca, bo mnie mala
      cholera gryzie. Tzn nie specjalnie, ale te gorne zeby jej przeszkadzaja i mi
      biusty uciska. To sie teraz zaczna ryki u nas...Najpierw w dzien, a potem w nocy.
      Owieczko, moze Glizdeczce znowu zeby ida?
      • schaapje Re: Biedactwa... 19.01.06, 09:32
        ida ida, ale ibuprom nie dziala, wiec moze to nie zeby...???

        i jeszcze ten wozek Duram mnie dobil - nadawalabym sie dzis na pogrzeb...
    • schaapje tyle sie mowi o tym przyzwyczajaniu 19.01.06, 09:30
      dziecka, ze ja ciagle sie trzese, zebym jej tylko nie przyzwyczaila. do
      noszenia na rekach, do przyulania, do butli w nocy, do wyciagania z lozeczka
      gdy placze itd itp... ale czasmi mnie nachodzi mysl, czy dziecko rzeczywiscie
      mozna przyzwyczaic?
      no bo zobaczcie, skoro koniecznie chce byc na rekach - moze tak jest, bo
      potrzebuje bliskosci??? jesli w nocy uspokaja ja butla, to moze akurat rosnie
      intensywnie, albo chce jej sie pic??? a jesli w lozeczku wrzeszczy zamiast
      spac, to moze dlatego, ze wyspana, albo boi sie, ze mama juz nie wroci???

      w nocy nieprzytona zamiast zrobic, co mi serce dyktuje, ja zaczynam myslec.
      potem nieprzytomna caly dzien rozwazam - tak jak tu - i kombinuje, jak tu
      zaczac podawac wode...
      nie raz juz obiecalam sobie, ze bede ufac mojemu dziecku, ze jest na tyle duze,
      zeby miec powod do placzu.... i tylko ten powod czesto pozostaje dla mnie
      zagadka...


      ale dzis smędzę....
      • duramgama Owieczko, 19.01.06, 11:21
        wiem, ze to niezbyt pocieszające, a już na pewno mało konstruktywne, ale ja od
        14 miesięcy nie przespałam całej nocy... Kilka razy Srajdzince zdarzyło sie
        longiem przespać 7 godzin. To wszystko. Tyle, że ja nie muszę wstawać do pracy,
        a Ty niestety tak i dlatego BARDZO CI WSPÓŁCZUJĘ.
        Powiem tak: kiedy zaczynam być na Srajdzinkę choć troszkę zła w nocy, wychodze
        na chwilkę z jej pokoju, wsłuchuję się w płacz i krzyk ma-ma, ma-ma i serce mi
        mięknie, bo wiem, że nikt i nic nie jest w stanie mnie zastąpić, a ona naprawdę
        mnie potrzebuje. Przecież nie budzi się/płacze/woła złośliwie. Nie jest niczemu
        winna, że coś ja boli, że dokucza (chłód, gorąco, uwierająca pieluszka), że jest
        głodna lub spragniona, że coś ja obudziło (zły sen?), że przestraszyło 9cień na
        ścianie? odgłosy zza ściany?). Wiem, że to trudne, że czasem chce się po prostu
        wyć i myśli się: No, tak...a kto MNIE pomoże???
        To ludzkie i przecież uczciwe, że przyznajemy się przed samym sobą, że nam źle,
        że brak sił, że same chciałybysmy być przytulone i wymagamy opieki.
        Kiedy już o tym wszystkim sobie pomyślę, wracam do małej i przytulam ją, wącham,
        mówię do niej, całuję te małe rączki, które chcą mnie dotykać. Ona naprawdę
        szybciej usypia, kiedy mam do Niej takie podejście -łagodne, wyrozumiałe.
        Sprawdziłam to po wielokroć! I wciąz pozostaje pocieszenie - niedługo nasze
        dzieci zaczną się z nami komunikować, wtedy powiedzą nam czego naprawdę
        potrzebują. Na to gorąco liczę. już teraz potrafie odróznić, kiedy Srajdzinka w
        nocy potrzebuje tylko przytulenia, kiedy ją cos boli. O picie prosi sama mówiąc
        schichutko "ci,ci" i pokzaując w półśnie paluszkiem na półkę, na której zawsze
        stoi bidonik z wodą.
        A nad ranem (5-6) bez skrupułów i lęku, że się przyzwyczai, biorę ja do naszego
        łóżka, gdzie smacznie śpimy razem przytulone do 8-9. Nie zawsze jest to super
        wygodne, bo potrafi mnie nieźle skopać, ale przynajmniej spokojnie śpi do rana...

        Ufaj swojej córeczce. Może to nieco infantylne, ale głęboko wierzę, że to
        zaufanie przerodzi się szybko w obupólne zaufanie i potysiąckroć zaprocentuje w
        przyszłości.

        Dlatego jedyne co mogę zrobić, to napisać Ci - trzymaj się, nie poddawaj. Jak Ci
        bardzo źle, zaklnij sobie cicho, napisz na forum (zawsze znajdzie sie ktoś, kto
        powie kilka ciepłych słów albo zaklnie wraz z Tobąwink.
        I masz rację - niech Ci serce dyktuje.

        Ależ to zabrzmiało! Jak z romansidła..wink

        Powodzenia, Owieczko.

        p.s. A co do podawania wody... Moja mała po odstawieniu od piersi miała
        przesypiac całe noce bez budzenia. No i dupa.... Podaję jej od czasu do czasu
        wodę, zamiast piersi. I nadal chętnie się budzi na tę wodę...sad
        Ale nie ma reguł. Spróbowac możesz. A nuż...
        • schaapje Duram 19.01.06, 11:37
          dzieki.
          ja to wszystko wiem i pamietam, jak mi kiedys pisalas o Srajdzince i (he he)
          nie raz sie tym pocieszalam. najbardziej rozwala mnie jednak ta niemoznosc
          komunikacji z Glutem i zrozumienia, o co jej chodzi.

          no i nie ma to jak myslec o 3 nad ranem, czy to dobry moment na podanie mleka,
          czy potem jak sie obudzi o 6 to tez mam jej dac mleko, czy jak go wtedy nie
          podam, to bedzie z glodu wyla w samochodzie, a jak podam, to czy w zlobku
          wstrzeli sie w godziny posilkowe...

          wiesz, chyba boje sie, ze trace kontrole nad sytuacja sad. i chociaz moje male
          Szczescie oczekuje ode mnie wsparcia i bezpieczenstwa, ja nie wiem, co robic.
          pamietam, jak Zaklinaczka powtarzala 'wsluchaj sie w placz swojego dziecka,
          postaraj sie zrozumiec, co chce ci powiedziec' i baprawde chcialabym to
          zrozumiec. przeciez ja jej tej butli nie zaluje, mleka ci u nas pod dostatkiem,
          ale nie chce z niego zrobic leku na cale zlo...

          ech - ale se pogadalam smile
          • duramgama Re: Duram 19.01.06, 11:58
            Wiem, ze wieszsmile Przepraszam, jeśli upirdliwie coś powtarzam... I wiem, że to,
            że wiemy, nie oznacza, że potrafimy te wiedze racjonalnie i zdrowo wykorzystać.

            Jeśli Twoja mała chętnie to nocne mleko wypija, spokojnie po nim usypia, nie
            domagając się niczego więcej, to może własnie go potrzebuje. Gdyby bolał ja
            brzuch/zęby sądzisz, że miałabym ochotę na jedzenie? Wydaje mi się, że nie...
            Martwisz się, że ją przekarmisz? Jak z wagą? Jest ok? Jesli wszystkow porządku,
            dawałabym jej mleko, kiedy o nie woła. Cóż...sprawa zębów i próchnicy... tu
            mądrej rady nie mam i mieć nie będę...

            To, że raz sie budzi, innym razem przez tydzień śpi nocami spokojnie,
            wskazywałoby na to, że może mieć okresy wzmożonego apetytu. Wszak dzieci rosną
            skokowo, pewnie o tym doskonale wiesz.

            Co do Zaklinaczki... kiedyś żałowałam, że tak późno przeczytałam "Język
            niemowląt". Potem przeczytałam go drugi raz i wiesz, że, chwilami żałowałam, że
            w ogóle cokolwiek czytałam. Prawdę mówiąc, narobiła mi swego czasu więcej
            zamieszania niż pożytku. Być może dlatego, że usilnie chciałam mieć jakiś punkt
            odniesiemnia, jakiś bezgraniczny "wszechwiedzący" autorytet, na którym mogłabym
            sie spokojnie oprzeć. Te ciagłe porównania, przemysliwania, odwoływanie sie do
            przyszłości, bo jesli teraz tak, to POTEM tak. Oj.. co to BĘDZIE! Zamiast
            patrzeć czujnie jak JEST. Chciałam naiwnie móc bezpiecznie otworzyć odpowiedni
            rozdział, przeczytać, wdrożyć w życie zrzucając odpowiedzialność na wirtualną,
            magiczną "Panią od dzieci". A przecież to wierutna bzdura, pobożne życzenia
            naiwnej połowicy... Rozum mi odjęło chyba... Na szczęście to były tylko chwile.

            Pozostaje mieć nadzieję, że przy kolejnym dziecku będę madrzejsza...


            • schaapje Re: Duram 19.01.06, 12:01
              a pisz Kochana, nawet upierdliwie - poczytam sobie, poplacze i bedzie mi od
              razu lepiej smile

              no wiec wlasnie tez pomyslalam, ze moze ona rosnie? smile)
    • xemm1 Re: znecanie sie nad matka, czyli co myslicie... 19.01.06, 09:55
      Owieczko ja też byłabym za podaniem wody, powiem Ci, ze moja koleżanka miała
      identyczną sytuację ze swoim szkrabem.... i woda podziałała... tzn. Młodzież
      stwierdziła że pobudka na wodę się nie opłaca... a nuż zadziała...
      • schaapje probowalam kiedys wody 19.01.06, 09:59
        zeby odzwyczaic od cyca - wrzask byl niemilosierny sad

        ale jesli sie zdecyduje, to zaczne rozcienczanie mleka, to chyba tez dziala....

        NO WLASNIE - i tu mam dylemat, bo ja ja rano budze o 6.15 zebysmy sie do zlobka
        wyszykowaly. wiec boje sie, ze to odzwyczajanie nie podziala, jesli zoladek sie
        przyzwyczai do godziny karmienia....????
    • mooh Re: znecanie sie nad matka, czyli co myslicie... 19.01.06, 12:16
      schaapje napisała:

      >> - myslalam sobie, ze moze chodzi o zeby - w koncu dolna dwojka w drodze, ale
      > po paracetamolu/ibupromie wcale nie jest lepiej, wiec wniosek prosty
      >
      U nas idą zęby. Zosia tarmosi się za uszy i nos, chce sobie oczy wydrapać,
      zaciska dziąsła i gryzie. I wiesz co? Po paracetamolu efekt jest żaden. Doszłam
      do wniosku, że przyczyną awantur jest nie tyle ból, choć w pewnym stopniu na
      pewno też, ale głównie irytacja. Ona jest ewidentnie wkurzona, że nie może się
      porządnie wyspać ani najeść. Melisa już sobie z tym nie radzi, więc pozostaje
      cierpliwość do nieszczęsnego gryzonia. Oczywiście te wnioski dotyczą Klusi, z
      Glizdeczką może być inaczej, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Zawsze
      możesz zrobić jej ogólne badanie moczu i krwi, żeby sprawdzić, czy nie chodzi o
      coś innego.
      • schaapje Re: znecanie sie nad matka, czyli co myslicie... 19.01.06, 12:20
        badania i tak mamy zrobic, ale jakos to odwlekam, bo najlepiej w sobote, zeby
        jej potem do zloba nie oddawac. a soboty ostatnio spedzam w szkole...

        a za uszy moje dziecko sie ciagnie i owszem, ale wiesz kiedy? gdy jest
        zmeczone smile
      • mooh Owieczka 19.01.06, 13:20
        A z tym robieniem kupy, to zastanawia mnie techniczny aspekt. W końcu Klusia
        jest niewiele młodsza od Glizdeczki, ale kompletnie sobie tego nie wyobrażam.
        Możesz opisać, jak dokonałaś dzieła wysadzenia jej na sedes?
        • schaapje Mooh 19.01.06, 15:36
          opisalam w watku o chwaleniu sie smile))
    • kura17 Re: znecanie sie nad matka, czyli co myslicie... 19.01.06, 14:14
      Owieczko, Dziewczyny napisaly juz bardzo wiele, pewnie bym sie powtarzala wink
      napisze Ci tylko, ze czasem bardzo trudno zrozumiec te nasze maluchy... moj
      synek ma 10.5 miesiaca i czasem jest idealnym, cudownym aniolkiem, a czasami
      diabel w niego wstepuje - calymi dniami, bez wyraznego powodu, jeczy, placze,
      skomle, rzuca sie i wyje sad probuje wszystkiego, co do glowy przychodzi i na
      razie jedyne, co pomaga, to... przeczekac... kiedys przechodzi... czasem
      (rzadko) po dniu, czesciej
      po tygodniu lub kilku... nie ma reguly, nie ma regularnosci... trzeba byc
      cierpliwym i kochac smile

      i jedna rada ode mnie. piszesz, ze wstajesz w nocy nawet kilka razy, by zrobic i
      podac Glizdeczce butle. czyli mala nie jest karmiona piersia...
      ... czyli sa DWIE osoby, ktore moga nakarmic. tyczy sie to rowniez nocy...
      naprawe uwazam, ze powinniscie z mezem dzielic obowiazek wstawania do malej w
      nocy. nie wiem, cyz wolicie dzialac w systemie dziennym (raczej nocnym wink, czy
      tygodniowym, ale powinnas zrobic harmonogram - dzis wstaje w nocy ja, jutro ty,
      albo w tym tygodniu ja, w nastepnym ty. a drugie SPI (albo stara sie wink. na
      poczatku nie da sie, ale potem - i owszem. moj maz sam przejal karmienie nad
      ranem, gdy zaczelam sciagac mleko do butli i tak podawac. na poczatku nie moglam
      spac, ale potem sie nauczylam. i zostala mi ogromna wdyiecznosc do meza - ze
      zrozumial i pomogl. szczerze doradzam. spanie jest bardzo wazne, i u maluch i u
      mamy!
      • schaapje z tym mezem to nie tak... 19.01.06, 15:39
        znaczy moze by i wstawal, gdybym poruszyla ten temat, chociaz on spioch jest
        straszliwy. ale ja nie chce, bo czasmi jak zawyje w nocy wystarczy ja po prostu
        na brzuszek obrocic i wtedy ladnie zasypia (dzis sie ladnie rozdarla). a maz w
        nocy jeszcze bardziej niemyslacy niz ja i na kazdy wrzask by butle pchal do
        dzioba. a tak wydaje mi sie, ze ja nad tym panuje (he he he)

        smile)
        • kura17 Re: z tym mezem to nie tak... 19.01.06, 16:29
          Owieczko, maz nie durny, na pewno szybko nauczy sie nocnej obsugi Glizdeczki smile
          daj mu szanse! niech on tez poczuje, ze jest potrzebny, niezastapiony, ukochany.
          pozwol mu popelnic kilka bledow - jak pare razy zrobi butle, a cora nic nie zje,
          to sie zastanowi, zacznie ja obserwowac, domyslac sie, podpyta Ciebie...
          naprawde niedobrze jest brac wszystko na siebie twierdzac "bo ja potrafie
          lepiej". on TEZ potrafi (moze nawet lepiej?...). musisz mu dac szanse. nie tylko
          w nocy (z tego co piszesz wnioskuje, ze maz nie ma zbytnio wyczucia Glizdeczki).
          inaczej zrobisz krzywde i Wam i dziecku. poszukaj watku Duramgamy "narodziny
          taty". u Was karmienie piersia nie stoi na przeszkodzie...
          widze jak to wyglada u nas. maz w pelni angazuje sie w opieke nad malym (choc do
          niedawna ja nie pracowalam), oczywiscie nie w takim wymiarze, jak ja, ale gdy
          tylko ma czas. i ja mam odruch "zostaw, ja to zrobie
          lepiej/szybciej/skuteczniej", ale juz bardzo rzadko smile ostatnio tylko marudze,
          ze kurczakowi czapke za luzno zawiazuje (i uszy odsloniete...). zawsze odpowiada
          - to po co prosisz, zebym ubral skoro sama umiesz lepiej?... wink

          tata bedzie dumny (choc moze bardziej spiacy), a Ty troche bardziej wypoczeta
          • duramgama Re: z tym mezem to nie tak... 19.01.06, 20:19
            He, he.. właśnie chciałam napisać dokladnie to co Kura. Świetnie to ujęła.
            Pozwól Tacie poczuć pełną odpowiedzialność. Z pewnością po jakimś czasie prób i
            błędów odkryje niezywkłą radośc i pełnie obcując z córeczką.

            A u nas to samo z wiązaniem czapki!!!smile)))
            • schaapje weekend z zycia taty 19.01.06, 20:52
              5.00 rano wrzask - spi. nawet nie musi udawac, ze nie slyszy. ja wiem, ze nie
              slyszy i ciesze sie, ze przynajmniej on sie wyspi.

              7.30 - ukochana kobieta kladzie na brzuchu rozanielone niemowle, sama rzuca
              przez ramie 'ide z psem i jade do szkoly, Glizda jadla o 5 i ma pelna pieluche'
              i znika w drzwiach sypialni

              7.45 - zostaja sami - on dojrzaly i opiekunczy tato, ona mala i ufna coreczka.

              11.00 - dzwoni mam i pyta, jak mija dzien, cos bredzi o zajeciach, tescie,
              napisanej pracy i mowi, ze jeszcze nie wraca

              13.00 - wysylamy do mamy sms'a i przekonujemy ja, ze jest nam dobrze we dwoje,
              ze 'cielecinka z jarzynami' zjedzona cala, a soczek z marchewki wypity

              17.00 - dzwoni mama i mowi, ze juz za chwile wychodzi ze szkoly i wraca do domu

              19.00 - wchodzi mama i rozbieganymi oczami robi szybka inspekcje mieszkania.
              zauwaza pozmywane naczynia i odkurzony dywan, nosem wyczuwa 'swiezosc poranka'
              bijaca od wlasnie powieszonego prania, a tata mowi, ze w piekarniku czeka
              zapiekanka z kaszanki. mama porywa w ramiona dziecko, a tacie rzuca zdawkowe -
              jestes SUPER! i leci rozbierac coreczke, bo tata pzeciez naszykowal wanne do
              kapieli...

              Kochane moje Kolezanki - tak wygladaja ostatnio nasze weekendy. dodam jeszcze,
              ze tatus zaczal odbierac coreczke ze zlobka, chociaz ja mam z pracy 5 min jazdy
              samochodem, a on 30...

              wiecie, tak miedzy nami powiem, ze to nocne wstawanie to jest chyba jedyna juz
              teraz rzecz, ktora robie tylko i wylacznie JA. wiec moze niech tak zostanie smile
              • kura17 Re: weekend z zycia taty 19.01.06, 21:03
                musi byc super z takim tata smile

                ale SPAC tez trzeba... moze wymien to odbieranie ze zlobka na spanie co drugi
                dzien/tydzien.
                ja zupelnie powaznie, naprawde jest ogromna roznica w funkcjonowaniu wyspanego i
                niewyspanego czlowieka...

                ... a zreszta sama wiesz i tak lepiej wink i tak zrobisz smile
                • schaapje Re: weekend z zycia taty 19.01.06, 21:09
                  pospac by sie przydalo, oj tak smile
                  szkoda tylko, ze to ja budze sie na kazde westchniecie Glizdeczki, a tata jest
                  w stanie spac nawet jak mu kolo ucha wrzeszczy... smile
                  ach ta natura....
                  • kura17 Re: weekend z zycia taty 19.01.06, 21:15
                    to tracac lokciem do oporu smile
                    ja na poczatku zrywalam sie na kazdy glosniejszy oddech. a niedawno zdarzylo mi
                    sie pare razy przespac nocne gadanki mojego syna (a maz sie obudzil)
    • mama_olka Re: znecanie sie nad matka, czyli co myslicie... 19.01.06, 21:11
      Schaapje, hejwink
      Ja juz kiedys pisalam ze Glizdeczka mi mocno przypomina Oleczka.
      Nie bede wchodzic w szczegoly (bo Gotowe na wszystko wkrótce) ale Olek domagal
      sie jedzenia w nocy bardzo dlugo, do 8 miesiaca, juz jako butelkowy chlopak,
      budzil sie dwa razy na na mleko (wody nie chcial!) a potem (i tak mu na razie
      zostalo) raz. Budzi sie ok. 5, czasem wczesniej, czasem pozniej i robi straszny
      raban, dostaje mleko (butelka z woda na kaloryferze, mieszanka na oknie,
      tata_olka mial nawet odmierzone porcyjki w plastikowych pojemniczkachwink i
      natychmiast zasypia. Osoba pełniąca dyżur (raz -ja, raz -tata_olka)tez.
      Dlugo tego nie moglam zaakceptować (no jak to, a Tracy Hogg pisala, ze...) a w
      koncu sie pogodzilam z losem. Ale jak tylko bede miała pare dni urlopu to znowu
      spróbuje go przetrzymacwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka