Dodaj do ulubionych

Jestem poruszona

14.05.06, 21:00
tym wątkiem. Szczególnie wypowiedziami osoby o nicku ko_haneczka. Zal mi jej
syna, ale mam nadzieję, że Zosia nigdy na swojej drodze nie spotka mężczyzny,
którego wychowywała taka matka.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=41726324
Obserwuj wątek
    • pampeliszka Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:04
      Mooh, a nie sadzisz, ze to moze byc znowu jakas prowokatorka?
      • mooh Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:05
        Mam nadzieję, Pam. Mam szczerą nadzieję, że to tylko podpucha.
        • kubona Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:18
          chyba ta kochaneczka nieco przesadza? myślałam żę ja jestem zasadnicza ale ona
          przechodzi wszelkie granice
          • pampeliszka Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:27
            a sprawdzalas, czy sie wypowiadala w innych watkach?
            • mooh Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:31
              Taaaa, założyła taki trochę podpadający pod podpuchę wątek, że 4 miesięcznej
              dziewczynce podaje danonki, rosół i takie tam.
              • pampeliszka Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:34
                a, no to pewnie "jajcara" jakas
                • mooh Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:37
                  Pocieszyłaś mnie
                  • pampeliszka Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:43
                    ale niestety nie znaczy to, ze jak bedzie miala dziecko, to je madrze wychowa...
                    bo te podpuchy takie malo wesołe są
                    • mooh Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:48
                      Oczami wyobraźni widzę roczne dziecko (czyli zaledwie 2 misiące starsze od
                      Klusi), które dostaje klapsa, bo jest NIEGRZCZNE. Niegrzeczny albo ZŁOŚLIWY
                      roczniak! Cholernie nieśmieszne.
                      Może sama założyła ten wątek pod innym nickiem, żeby dać popis swojego poczucia
                      humoru.
    • magdalena_dem Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:48
      może to i żart, ale na pewno jest mnóstwo rodziców, którzy myślą w podobny
      sposób. Niedawno widziałam z okna jak chłopczyk ok.2 letni przewraca się i pada
      pupą na ziemię, a kochający tatuś, bach mu klapsa w pupę. Przykład drugi sprzed
      kilku dni, dziewczyna (dosyć młoda) uraczyła obficie klapsami swojego ok. 2
      letniego synka bo chodził nie w tym miejscu, gdzie ona chciała (nie było tam
      żadnych zagrożeń itp). Interweniować czy nie, zawsze mam taki dylemat, ale
      jeszcze nigdy sie nie odważyłam
      • mooh Re: Jestem poruszona 14.05.06, 21:53
        Mam ten sam dylemat. Byłam niedawno bliska interwencji, ale instynkt opiekuńczy
        nad Klusią wziął górę nad zdrowym odruchem sumienia. Pijany kolo z podchmieloną
        mamuśką darli mordy na mniej więcej 3 letniego syna. Bałam się, że facet
        postanowi mnie uciszyć, a ja nawet nie będę miała możliwości uciec z Zosią.
        • magdalena_dem Re: Jestem poruszona 14.05.06, 22:00
          dzieci nieodpowiedzialnych rodziców to inny, równie dramatyczny temat. Mieszkam
          w mieście, gdzie bieda jest bardzo widoczna. Często spotykam żebrzące dzieci.
          Dzieciaki, których rodzice przeważnie mają je w nosie, chodzą małymi grupkami,
          gdzie starsze (8 letnie)matkują tym 3 letnim. Widuję je w sklepie kupujące sobie
          jakieś słodycze za jakieś drobniaki, aż płakać mi się chce
          Co to za państwo, że politycy pasą swoje dupy i mają w dupie wszystkich poniżej
          • mmala6 Re: Jestem poruszona 14.05.06, 22:14
            mnie sie wydaje,ze to jakas podpucha, choc nie mozna wykluczyc ze rzecz dzieje
            sie naprawde.Bo takie matki jak Kochaneczka niestety sa wszedzie dookola.Nie
            wyplewimy ich ale moze przez madre posty takie jak Mooh i kogos tam jeszcze w
            tamtym watku, inna mama sie zastanowi zanim da dziecku w tylek?
            U mnie na podworku tez jest jedna mama, ktora sie caly czas drze na swoja corke
            (dwa m-ce starsza od Mateusza).Drze sie i co chwile daje jej w tylek za to, ze
            a.sypie piaskiem, b.bierze piasek do buzi, c.ucieka w strone ulicy, d.sciaga
            czapke....za kazdym razem, krzyczy na nia' jeszcze raz i pojdziesz do domu!
            zobaczysz!'.Za chwile mala oczywiscie znowu robi to samo i matka wykrzykuje ten
            sam tekst.Jeszcze nie widzialam aby za slowami poszly czyny i wziela mala do
            domu (pomijam to czy sciagniecie czapki jest powodem do takiego zachowania
            matki).Ale jest to jedna z tych mam, co to ma takie 'niegrzeczne' dziecko i czas
            przy piaskownicy spedza na opowiadaniu o tym jakie jej dziecko jest niegrzeczne,
            ze nie je, nie spi etc.Na moje oko, a widze mala juz pare m-cy, to na podworku
            nie jest ani mniej ani bardziej grzeczna od Mateusza.Ot, normalne dziecko, ktore
            nie bedzie siedzialo 2h na lawce obok mamy.
            Klaps jest wyrazem bezradnosci rodzica, jak mozemy uczyc dzieck,o ze nie bije
            sie slabszych, ze nie wolno ciagnac psa za ogon czy zabijac biedronki skoro sami
            bedziemy robic cos zupelnie przeciwnego? bedziemy bic kogos slabszego od nas?eh,
            temat rzeka....
            • anetka75 Mmalo! 15.05.06, 12:52
              Mmalo!
              Tak mi się gdzieś przewinęło, że masz psychologiczne wykształcenie. Czy może
              polecić jakąś fajną książeczkę, co by moje dziecko nie było
              takie "niegrzeczne". Co myślisz na temat (jeśli czytałaś) "Jak mowić, żeby
              dzieci nas słuchały. Jak słuchać...."? A może jakąś inną pozycję polecisz?
              Bardzo proszę o odpowiedź
              • mmala6 Re: Mmalo! 15.05.06, 13:02
                Tej ksiazki o ktorej piszesz nie czytalam aczkowliek chyba sie do niej
                przymierze, musze ja gdzies namierzyc.Takich lektur nigdy dosc, choc ja jestem
                zdania, ze lepiej czytac polskich autorow niz np amerykanskich, nie odnosi sie
                to oczywiscie do wszystkich lektur.Po prostu w niektorych bariera kuluturowa
                jest nie do przejscia.
                Osobiscie polecam Eichelbergera "Jak wychowac szczesliwe dziecko" , malutka
                ksiazeczka, 20min czytania.Bardzo madra, zyciowa i wszystko sie wydaje takie
                'oczywiste'wink
                I Tracy Hogg tezsmile

                Jak przystalo na psychologa nie czytam zbyt wiele psychologicznych ksiazek o
                wychowywaniu dzieciwink
                Calkiem niezle artykuly sa w "Dziecku" pisane przez psycholog Smolinska.Ostatnio
                wlasnie o biciu dzieci.
    • pancerniczek Jak kochać dziecko 15.05.06, 13:32
      A propos książek: polecam z całego serca książkę JAK KOCHAĆ DZIECKO Korczaka.
      Tak, wiem - to nie jest poradnik, to książka napisana jakieś 80 (?) lat temu.
      Korczak w środowiskach psychologów (nie tylko dziecięcych) i psychoterapeutów
      dziś uważany jest za wizjonera - ta książka ma bardzo wysokie noty. Mi tę
      książkę poleciła pewna terapeutka właśnie. Nawiasem mówiąc wydawnictwo
      Santorskiego kilka lat temu ją wydało. W merlinie na pewno można kupić.

      A! jest w niej nawet rozdział "jak mówić do dziecka, żeby cię słuchało" - walę
      z pamięci, więc nie wiem czy czegoś nie przekręciłam w tym podtytule.

      Mooh, jeśli Zosia będzie wychowana przez Mooh (a wiele na to wskazujewink to
      nawet jak spotka "takiego" mężczyznę - to i tak się nim nie zainteresuje - bo
      zostanie przez Ciebie wyposażona w dobry radar omijający psycholi. I będzie
      miała zupełnie inne wzorce wyniesione z domu.
      • mooh Re: Jak kochać dziecko 15.05.06, 13:43
        pancerniczek napisała:

        > >
        > Mooh, jeśli Zosia będzie wychowana przez Mooh (a wiele na to wskazujewink to
        > nawet jak spotka "takiego" mężczyznę - to i tak się nim nie zainteresuje - bo
        > zostanie przez Ciebie wyposażona w dobry radar omijający psycholi. I będzie
        > miała zupełnie inne wzorce wyniesione z domu.
        >
        Mam nadzieję, że z kimś takim się nie zwiąże i na to pośrednio mam wpływ juz
        teraz. Mam na myśli dużo bardziej drastyczne "spotkania", na które nawet
        najbardziej troskliwi rodzice wpływ mają dość ograniczony. Przyjdzie czas, że
        mnie przy niej nie będzie tak jak teraz - non stop. Pójdzie do szkoły, na
        jakieś zajęcia, do koleżanki z wizytą, czy po zakupy, a na swojej drodze może
        spotakać kilku takich "grzecznych" chłopców spuszczonych ze smyczy, którzy
        kiedy mama i tata nie widzą, piją, ćpają, gwałcą i mordują. Takie "spotkania"
        mam na myśli.
        • pampeliszka Re: Jak kochać dziecko 15.05.06, 13:46
          Mooh, juz przestan snuc te czarne mysli. Ja tam mam nadzieje, ze Malgosia ma
          dobrego anioła stróza i on jej nie da zrobic krzywdy. Ale to, co napisalas, jest
          jednym z argumentow przeciwko powrotowi do Polski, niestety.
          • mmala6 Re: Jak kochać dziecko 15.05.06, 13:49
            Pam, a czy w Czechach takie rzeczy sie nie dzieja? nie,zebym bronila PL ale
            przeciez to nie tylko tutaj sie takie rzeczy dzieja.Moze gdzie indziej sie nie
            mowi o tym,ze w szkole pracuje pedofil co nie oznacza, ze tak nie jest.
            • mooh Re: Jak kochać dziecko 15.05.06, 14:25
              Mmala, w innych krajach dzieją się jeszcze gorsze rzeczy. Na przykład w
              Somalii, Sudanie, czy nie tak dalekiej znowu Rumunii. Nie znam dokładnych
              statystyk, ale mam kilka intuicyjnych zupełnie przekonań:
              1. W byłych demoludach stopień pauperyzacji przy jednoczesnym powszechnym
              dostępie do dóbr konsumpcyjnych daje wielkie poczucie frustracji. Frustracja
              jest katalizatorem przemocy.
              2. Przemoc w rodzinie dotyczy w równym stopniu ludzi ubogich, jak i dobrze
              sytuowanych, ale już zaznaczyłam, że mam nadzieje tak wychować Zosię, by się
              nie zainteresowała psycholem, ani w flanelowej koszuli, ani w białym
              kołnieżyku.
              3. Bezsensowne akty agresji w postaci morderstw na przypadkowych przechodniach
              są z reguły dziełem młodocianych z marginesu społecznego. W Polsce i innych
              demoludach tak się składa, że nie ma prawie fizyczej granicy między siedliskami
              tak zwanego marginesu a osiedlami średniej klasy społecznej. Mieszkałam w
              Paryżu i widziałam, że ktoś na codzień mieszkający w bogatej XVI dzielnicy, nie
              ma kontaktu z imigrantami zamieszkującymi przedmieścia. O rozruchach może sobie
              poczytać w gazecie, ale jego rodzina i jego mieszkanie są bezpieczne. W Polsce
              wszyscy mieszkają ze wszystkimi. Moim sąsiadem jest klasyczny blokers. Taki sam
              blokers, tylko młodszy, będzie chodził z Zosią do szkoły. Przed schamiałym
              społeczeństwem nie ma ucieczki. To typowe dla wszystkich krajów
              postkomunistycznych. Nawet przeprowadzka do nowoczesnego budownictwa nie
              załatwia sprawy, bo za rogiem i tak mieszka chołota przesiadująca w bramach i
              popijająca piwko.
              4. W Polsce problem przemocy w rodzinie, jak i inne wstydliwe sprawy, jest i
              będzie zamiatany pod dywan. Żeby stawić mu czoła, trzeba by sie najpierw
              rozprawić z kilkoma bardzo silnie osadzonymi w polskiej mentalności schematami,
              od "wolność Tomku w swoim domku" przez "Jak się baby nie bije, to jej wątroba
              gnije", po mentalość kościółkową.
        • mooh Re: Jak kochać dziecko 15.05.06, 13:51
          Kiedy widzę pijanego lumpa drącego mordę na małe dziecko albo czytam o
          koncepcjach wychowawczych takich ćwierćmózgów jak wspomniana juz Ko_haneczka
          (nawet jeśli to podpucha, to cholernie nieśmieszna), to oczami wyobraźni widzę
          świat zaludniony psycholami. Psycholami, którzy nie są winni temu, że tacy są,
          ale jednak zagrażają normalnym ludzom. Na przykład naszym córkom.
          • pampeliszka Re: Jak kochać dziecko 15.05.06, 14:00
            W Czechach jest spokojniej, co oczywiscie nie znaczy, ze idealnie i bezpiecznie.
            Ale opowiem Ci historyjki- kiedy bylam w ciazy szlam sobie na wieczorny spacer
            przez pasaż na rynek, ciemno bylo i pózno. I na koncu pasazu zobaczylam grupe
            bijących się podrostków. W Polsce natychmiast bym zawrocila i poszla inna drogą.
            Tu, nie zastanawiajac sie, szlam przed siebie, prosto na nich. I oni sie
            rozstąpili, przepuscili mnie bez słowa i bez głupich komentarzy, po czym sie
            zaczeli od razu tłuc.
            Albo kiedy do Olom przyjechala duza grupa kibicow Banika Ostravy (mieli opinie
            najbardziej zadziornych w calych Czechach) i jeden z nich postanowil usiasc na
            rynku i skandowac "BA-NIK OSTRA-VA" i tak sobie krzyczal, a szalikowcy Sigmy
            Olomouca tylko sie usmiechali i wolali swoje hasla, nikt go nie sprał.
            Albo kiedy moj maz idzie na wieczor po knajpach z kumplem, to mnie to w ogole
            nie rusza. A w Polsce nie moge spac i czekam.
            Albo to, ze mozemy zostawic samochod w dowolnym miejscu, isc na wycieczke i
            kiedy wracamy, to stoi jak stał, kołapakow nikt nie ukradnie, szyby nie wybije.
            Pewnie troche idealizuje, dopoki nic sie nie stanie, ale powiem Ci, ze ja sie tu
            czuje naprawde bezpiecznie.
            I wszystkie nasze kontakty z policja na drodze, takie pozytywne i sympatyczne...
            Ja mam teorie, ze to taki pogodny narod, bo piwo jest prawie za darmo.
        • pancerniczek Re: Jak kochać dziecko 15.05.06, 14:01
          Tak myślałam, że Ty o tym uncertain...
          Mój mąż twierdzi, że bestialskie pokolenie dopiero dorasta - takie z drugiego
          pokolenia biedy i szeroko pojętego syfu i że polka dopiero się zacznie...sad
          Tak sobie myślę, że emigracja do Nowej Zelandii może dałaby mi trochę spokoju,
          ale czy to realne? nie bardzo.

          Ten radar trzeba jeszcze dziecku zaprogramować na unikanie
          sytuacji "ryzykownych" - a przy tym starać się nie być nadopiekuńczą matką,
          która wychowa jakąś lękliwą ofiarę losu.
          Jeny, jak się z tym wszystkim wyrobić? Czasem mam takie "przebłyski", kiedy
          wszystkie potencjalne nieszczęścia i pułapki czyhające na Marysię sobie
          uświadamiam.

          Wtedy gwałtownie siwieję.
          I idę do kadernika wink

          ps: wiesz, myślę że dobrze zrobiłaś nie wtrącając się w tą sytuację, którą
          opisywałaś. Zbyt duża nierównowaga sił i byłaś z dzieckiem. A to byłoby
          ryzykowanie dzieckiem właśnie, a nie tylko swoją skórą.
          Mój mąż kiedyś jechał autem - zobaczył scenę: koło przystanku autobusowego
          jakaś wściekła mamuśka okładała trzylatkę drąc się prz tym jak opętana. Dziecko
          zanosiło się szlochem. On gwałatownie zahamował - (ten z tyłu też się
          wyrobił wink - i zaczął ją rugać z samochodu. Matka znieruchomiała, dziecko
          zamurowało..dopiero wtedy przyłączyli się ludzie na przystanku. Ona nie
          powiedziała ani słowa, zabrała dziecko i poszła. Jakiś morał z tego? żaden.
          Smutna scenka.
          • mooh Re: Jak kochać dziecko 15.05.06, 14:37
            pancerniczek napisała:

            >
            > Mój mąż twierdzi, że bestialskie pokolenie dopiero dorasta - takie z drugiego
            > pokolenia biedy i szeroko pojętego syfu i że polka dopiero się zacznie...sad
            >
            Jestem tego samego zdania, co Twój mąż. Dorasta pokolenie wychowane bez żadnych
            wartości, bez poczucia wstydu, bez ambicji, a gorsza kompletnie bezkarne.
            To jeden z głównych powodów, dla których chcę wyemigrować. Nie powodzi nam się
            bardzo źle. Bogaci nie jesteśmy, ale od pierwszego do pierwszego nam spokojnie
            wystarcza, więc za chlebem nie jedziemy. Chciałabym wychowywać dziecko w kraju,
            gdzie są w miarę spokojne warunki. W Polsce czuję się oblepiona syfem.
            >
            > Ten radar trzeba jeszcze dziecku zaprogramować na unikanie
            > sytuacji "ryzykownych" - a przy tym starać się nie być nadopiekuńczą matką,
            > która wychowa jakąś lękliwą ofiarę losu.
            >
            Już teraz myślimy o tym, by posłać ją na wschodnie sztuki walki i nauczyć
            szybko biegać smile>
            • pampeliszka Mooh, 15.05.06, 14:46
              Kiedy bylam w Norwegii i moja pracodawczyni zostawiala w samochodzie torebke,
              komorke i radio, nie miescilo mi sie to w glowie. Chciałabym zyc w kraju, w
              ktorym to jest norma.
    • wiolkak Re: Jestem poruszona 15.05.06, 14:32
      najgorsza jest zmowa milczenia i społeczna akceptacja przemocy, dla większości
      społeczeństwa bicie dzieci jest jedynym im znanym środkiem wychowawczym i nie
      widzą w nim nic zdrożnego, nienormalni sa ci, którzy wyrażają dezaprobatę
      • mmala6 Re: Jestem poruszona 15.05.06, 14:34
        Mooh, jak zwykle celnie to ujelas.
      • pampeliszka Re: Jestem poruszona 15.05.06, 14:35
        zwlaszcza grozne jest, gdy oficjalnie w mediach bicie jest popierane przez politykow
        jakis kretyn ostatnio sie wypowiadal, ze w szkole trzeba przywrocic kary cielesne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka