bo_ania 17.07.06, 11:42 że wszystkie już stąd uciekłyście! No to cóż pozostaje, biorę nogi za pas i też zwiewam! Pa! Pa! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
agga_27 Re: Dziewczyny, widzę... 17.07.06, 11:57 Wiekszość zapewne uciekła, część znalazła pewnie bardziej pasjonującą lekturę do czytania a reszta jak myślę, pewnie tak jak ja, zagląda tu rzadko z powodu nadmiaru obowiązków lub po prostu się gdzieś wakacjuje. Ale Ania, nie uciekaj, bo już nikt tu nie pozostanie, a tak sobie przynajmniej we dwie pokonwersujemy, przynajmniej zanim się Julka nie obudzi bo potem obiadek, spacerek itp. aż do 21 a potem często padam z nóg i najczęściej ja tez zasypiam, dzień jak codzień... Odpowiedz Link Zgłoś
agga_27 Re: Dziewczyny, widzę... 17.07.06, 12:09 Halo?! Ania, już uciekłaś? I nikogo tu już naprawdę nie ma? Kawę już prawie kończę ale ciasto drożdżowe babcinej roboty jeszcze się ostało, chętnie się podzielę Odpowiedz Link Zgłoś
elkusia Re: Dziewczyny, widzę... 17.07.06, 12:26 za kawę dziękuję, ale to ciasto babcine ..... jeny ale się rozmarzyłam. Kiedyś w zamierzchłych czasach piekłam coś na weekend, nie równało się z babcinym ale było niezłe, a teraz to tylko pomarzyć mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Dziewczyny, widzę... 17.07.06, 20:12 Z opóźnieniem, ale idę Ci towarzyszyć przy kawie . Odpowiedz Link Zgłoś
agga_27 Re: Dziewczyny, widzę... 17.07.06, 21:39 Fajnie, że ktos tu jeszcze jednak zagląda, niestety z nikim się jakoś nie moge zgrać w czasie. Trochę już późno ale ma Latorośl o tej porze zwykle idzie spać, łeb mi pęka po całym zabieganym dniu i raczę się paracetamolem sztuk dwie i zapijam herbatką, ciasto drożdżowe jeszcze się ostało, kto nie jadł kolacji to zapraszam, jutro już nie będzie takie pyszne. Odpowiedz Link Zgłoś
kata123 puk, puk 17.07.06, 22:04 tu naczelny lakomczuch tego forum! jest jeszcze to ciasto? bo ja bym chętnie... Odpowiedz Link Zgłoś
agga_27 Re: puk, puk 17.07.06, 22:19 Heja Kata, pewnie, że jest!!! Ukroję Ci szczodrą porcyjkę. Miło, że ktoś tu jeszcze siedzi. Mi ból głowy powoli mija więc tu jeszcze trochę pobędę. Odpowiedz Link Zgłoś
kata123 Re: puk, puk 17.07.06, 22:23 dziekuję bardzo (mniam, mniam). mnie też dzisiaj bolala glowa. ale przestala po ibupromie. Odpowiedz Link Zgłoś
agga_27 Re: puk, puk 17.07.06, 22:34 przyznam się w tajemnicy, że podżeram też czekoladki. Wiem, wiem to nieprzyzwoite o tej porze, kiedys się to na mnie zemści, ale na razie mogę sobie na szczęście na to pozwolić. A poza tym w ciągu dnia nie mogę jeść słodyczy bo Julka strasznie sępi. Raz jej dałam spróbować czekoladkę i to był koszmar, po prostu oszalała i nie chciała nic innego jeść, musiałam schować i uspokoić małą Wrzaskunkę. Uważam, że jak dla niej to za wcześnie na słodycze. Ty Kata masz starsze dzieci, wydzielasz im słodycze czy jak? Bo ja sie boję, że ona by tylko to jadła jakby jej na to pozwolić Odpowiedz Link Zgłoś
kata123 Re: puk, puk 17.07.06, 22:44 a ja przegryzam kangusy albo cyni minis. moje dzieci są strasznie żarloczne. jedzą wszystko i w dużych ilościach, ale na szczęście wszyscy mamy dobra przemianę materii i wygladamy normalnie, a ja nawet na zabiedzoną. taka uroda... slodyczy dzieciom nie wydzielam, z reszta moi teściowie mieszkają pietro niżej i mam świadomość, że oni dokarmiają slodyczami. a dzieciaki często biegaja do dziadków. ja nie wydzielam slodyczy, raczej tlumaczę (jak ze wszystkim). z Olą mi sieudalo (byla na diecie bezmlecznej jak miala 5 lat, i nie bylo szans, żeby ktoś jej wepchnal czekoladkę. wiedziala, że jej nie wolno). myślę, że z wojtkiem też sobie poradzę. Odpowiedz Link Zgłoś
agga_27 Re: puk, puk 17.07.06, 22:51 No tak, dokarmianie przez babcię, to znam, mieszkamy z babcią mojego męża i jak tylko zostawię Julkę z prababcią, nawet na 5 minut to zaraz jej coś wciśnie, ciastko, wafelka, paluszka, ostatnio w porę zainterweniowałam przed poczęstowaniem Julki landrynką (sic!).Wychodzi na to, że Julka praktycznie na okrągło coś wcina. Walczę z tym jak mogę, ale to walka z wiatrakami. Odpowiedz Link Zgłoś
kata123 Re: puk, puk 17.07.06, 23:00 no to ja się poddalam, na babcie (o dziadku nie wspomnę-jest dużo "gorszy" tzn, mniej reformowalny, czas jakiś temu dal Wojtkowi snickersa i jeszcze przyszedl do mnie opowiedzieć, jak mu dziecko wszystkie orzszki z batona wyplulo na dywan (!))no wiec na babcie nie znalazlam sposobu, dlatego zaczęlam uświadamiać dzieci. wyglada na to, że przynajmniej jedno mam rozsądne. Odpowiedz Link Zgłoś