Dodaj do ulubionych

małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie?

15.08.06, 15:18
jak radzicie sobie z rozbrykanyumi 2, 3 latkami?macie jakies pomysły patenty
na to zeby opieka nad nimi była mniej mecząca?jakies zabawy zajecia ktore
dziecko zajmą dziecko an tyle by mozna było odetchnąc?Ja przyznam ze nie mam
totalnie pomysłow a dziecko daje w tyłek ustalicznie, najprostsza opcja
właczyc bajki na DVD odpada bo ogląda je tylko przez pierwsze 5 minut uncertain
Obserwuj wątek
    • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:02
      nie kazdy 2 latek jest rozbrykany smilesmile
      moj jest grzeczy....
      • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:08
        Ale ja nie pytałam kto na forum ma grzeczne 2 letnie dziecko , tylko jak sobie
        radzicie z tymi rozbrykanymi.(!)
        • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:10
          powiedz mi dlaczego twoj (?) 2 latek nie umie sam zajac sie soba (zabawa?)....
          no fakt pytalas o te niegrzeczne i rozbrykane..sory,ze sie odezwalam
          • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:12
            moj prawie 3 latek nie umie sie zając sobą bo JEST NIEGRZECZNY twoj umię bo
            Jest grzeczny , ah jakie to logiczne! <LOL>
    • moofka Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:19
      czemu opieka nad twoim dzieckiem jest meczaca? nie slucha cie, czy nie umie
      samo sie zajac? w czym problem jest glownie
      joasiik, a czym tak skutecznie i na dluszy czas samo zajmuje sie twoje dziecko?
      moze moje tez kopne zeby to robilo tongue_out
      bo u nas jest tak ze jak za dlugo cicho siedzi to nic dobrego to nie wrozy big_grin
      • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:22
        szukam dla niego ciekawego zajecia by zainteresowało go na tyle by chciał sie
        sobą zając , chyba logiczne ze zywe dziecko nie bedzie siedziec na dywanie i
        bawic sie palcami jesli nie damy mu fajnego zajecia bedzie demolowac
        mieszkanie , trzeba sie nagimnastykowac by czyms go zainteresowac i dlatego
        chciałam zapytac jakie wy macie pomysły, czym zajmuja sie wasze dzieci , co
        wyjątkowo je zajmuje?
      • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:26
        juz odpowiadam
        Kacper lubi bawic sie samochodami (wiekszosc czasu spedza na tych zabawach)
        lubi rysowac - farby, kredki, flamastry...
        jest spokojnym i poslusznym dzieckiem (mimo iz czasami pokarze co potrafi) od
        poczatku wie ze mama nie popusci i nie zmieni zdania a tupanie nie pomorze...
        interesuje sie tez ksiazkami dla dzieci, kocha jak mu czytam wiersze tuwima.
        od poczatku byl bardzo samodzielny i tak mu zostaje.
        nie ma krzyku kiedy trzeba wracac do domku z placu zabaw, nie ma wymuszania w
        sklepie (bo tu akurat wie,ze mu kupie co on chce - jedzenie)

        kwestia wychowania dziecka od malego smile
        • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:28
          a zywy i rozbrykany to tez jestsmile
          ale mieszkania nie demoluje...
    • lidkakn Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:43
      Moja Domisia ( 2lata 4 miesiące) też jest raczej rozbrykanym dzieciaczkiem.
      Wszędzie jej pełno, najbardziej lubi wspinać się na meble i ogólnie psocić. Lubi
      bawić się klockami - oglądać książki - rozmawiać o zwierzątkach. Zmywa ze mną
      naczynia, uwielbia jeździć na spacery. Proponuję zakup większej ilości klocków i
      zachęcenie, pokazanie dziecku, jak z nich tworzyć różne budowle. U mnie sprawdza
      się jeszce piaskownica. A tak poza tym, czasem Misia pobawi się grzecznie ze
      starszą siostrą, ale zazwyczaj dochodzi między nimi do bitwy. Jakoś trudno mi
      uwierzyć w grzecznego dwulatka. Sory, wnioskuję na własnym przykładzie.
      • joasiiik25 lidkakn 15.08.06, 16:44
        a jednak sa grzeczne 2 latkismile

        nie uwierzysz bo go nie znaszsmile
        • lidkakn Re: Joasiiik 15.08.06, 16:49
          Gratuluję, tylko się cieszyć. Córeczkę wychowuję konsekwentnie, wydaje mi się
          mądrze. Dużo czytamy, spędzamy razem czas. Jest jednak bardzo żywa i uparta.
          Pozdrawiam.
    • moofka Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:46
      moj dwulatek - teraz 3 ma
      o ile pamietam dobrze najdluzek potrafil zabawic sie woda
      duza miske dostawal wrzucal topil i przelewal, to faktycznie zajmowalo go na
      dluzej niz 10 minut smile
    • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:47
      Jasne ze istnieją grzeczne 2 latki , przeciez dzieci mają różne temperamenty.
      • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:52
        wcale nie chce pochwal, ze mam synka grzecznego... jest taki i tyle!!!
        lubi sie sam bawic, patrzec przez okno gdy pada deszcz lub jest burza, ma swoja
        ulubiona muzyke, misie -przytulanki itp
        nie ograniczam go, pozwalam mu byc dzieckiem, moze troche rozpieszczam (ale nie
        we wszystkim)wie co to znaczy gdy mama powie "nie wolno"
        najwazniejsze to wsluchac sie w jego potrzeby i je dostrzegac!!!!
        • lidkakn Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:59
          U mnie jest problem nieco innej natury. Mianowicie Misia chce wszystkiego, co
          zobaczy w rękach starszej (8 lat) Kasi. Zeszyty, książki, piórnik - muszą leżeć
          na najwyższej półce, bo zagrożenie jest wielkie. Trudno jej wytłumaczyć, że są
          to ważne dla Kasi przedmioty i nawet zakup podobnych nic nie daje. Maleństwo
          jest zadowolone, że ma swoje np. kredki, ale i tak zabiera siostrze. JAk się jej
          nie da, to krzyk i złość. Konsekwentnie tłumaczę i nie ustęuję, ale to niewiele
          daje.
          • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:03
            to typowa zazdrosc!!!! o siostre i tyle
            moj syn tez na poczatku (po powrocie do pracy) tak sie zachowywal. Gdy
            widzial,ze wyciagam zeszyt+dlugopis zabieral mi je z rak albo chcial rysowac....
            wychodzilam do 2 pokoju i zostawialam placzacego
            szybko sie nauczyl,ze mama musi cos napisac a wspolne rysowanie bedzie gdy
            skoncze....czasami robilam tak,ze rysowalismy troche w trakcie mojego pisania
    • lucerka Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 16:50
      Patent? Bardzo prosze:

      No. 1 - staly rozklad dnia
      No. 2 - konsekwencja do bolu

      Niestety nie z pierwszej reki - syn to jeszcze 7 m-czny mlodzieniaszek.
      • kattkak Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:03
        dla pocieszenia- mój synek jak miał 2 lata to się nigdy sam nie bawił, 2-3
        minuty ciszy to był znak że np. sprawdza czy duży, ręcznik kapielowy zmieści
        się w sedesie, czy kanapka wchodzi do kieszeni video itp.

        W okolicach 3 roku dopiero zaczął się sam bawić np. samochodzikami.

        Nie wszystkie dzieci są takie same, jedne cichutko siedzą w kąciku i rysują,
        inne ganiają po całym domu. To jest kwestia charakteru.

        Musiszwprowadzić jasne i klarowne zasady, np. 4 szuflady w kuchni są Twoje, a
        jego ostatni ( i tou może dowąlna ilość razy wywracać wszystko do góry nogami).
        Proponuję w szufladzie umieścić 20 opakowań chusteczek , 10 czyścików
        kuchennych. Bedzie mieć co układać.

        dzieci rozbrykane potrzebują więcej wrażeń, więc niestety więcej musisz sie
        napracować.
        I niestety oczy dookoła głowy
        • joasiiik25 kattkak 15.08.06, 17:07
          "dzieci rozbrykane potrzebują więcej wrażeń, więc niestety więcej musisz sie
          napracować.
          I niestety oczy dookoła głowy"

          kazde dziecko potrzebuje takiej samej ilosci wrazen, tylko na jednych dzialaja
          silne bodzce a na inne te slabsze.
          Kazde dziecko potrzebuje uwagi ze strony rodzica - nie wazne czy spokojne
          czy "rozbrykane"
          • lidkakn Re: kattkak 15.08.06, 17:13
            Zapewne każde dziecko potrzebuje uwagi ze strony rodziców, tak jak potrzebuje
            miłości, jedzenia i opieki. Przyznasz jednak, że dzieci bardzo ruchliwe, wręcz
            rozbrykane po prostu musi się baczniej obserwować. Sama stwierdziłaś, że synek
            siedzi sobie spokojnie i maluje. Moja Dominiczka w tym czasie włazi np. na stół.
            • joasiiik25 Re: kattkak 15.08.06, 17:14
              widzialas zdjecia w sygnaturce?
              jak nie to obejrzyj......
              • lidkakn Re: kattkak 15.08.06, 17:15
                Widziałam, śliczny chłopczyk i na bardzo spokojnego nie wygląda.
              • moofka Re: kattkak 15.08.06, 17:15
                a co maja zdjecia do temperamentu?
                • joasiiik25 Re: kattkak 15.08.06, 17:17
                  Kacper tez ma zdjecie na stole....

                  wie,ze pewnych rzeczy mu nie wolno i tego po prostu nie robi
                  smilesmilesmile na spokojego nie musi wygladac
                  • weronikarb Re: kattkak 16.08.06, 13:36
                    Uśmiałam się z Twoich wypowiedzi smile Sorry to moje tylko zdanie, ale nigdy
                    matka spokojnego dziecka nie zrozumie matki dziecka rozbrykanego.
                    Prosty przykład, ja nie zdąrzyłabym zrobić zdjęcia na stole - jedynie w locie
                    jak skacze na tapczan,podłogę czy fotel smile

                    Jak ja bym chciała by go zainteresował deszcze za oknem względem ogladanie.
                    Gdy widzi deszcz to na nogach juz gumowce, kapota w ręce i "mamusiu idziemy?"

                    Klocki? Owszem czasami na 10 min. zajmą. Książki to muszę z nim, bajki z nim -
                    bo komu będzie komentował bajkę.

                    Po spędzonym z nim dniu (nie spi w dzien), to bolą mnie uszy (od jego gadania),
                    bola mnie usta (od odpowiiadania na pytania), ręcę, nog, kolana - chyba
                    wszystkie części ciała smile

                    A tłumaczenie wygląda tak (podam dowolny przykład):
                    - Dominik nie ruszaj tego noża
                    - a czemu?
                    - bo jest ostry i się utniesz
                    - a gdzie tam
                    - zostaw, utniesz się
                    - co ty, nie jest ostry
                    - powiedziałam zostaw
                    - mamusiu nie dyskutuj
                    - nie wolno - mówię
                    - mamusiuuuuuuuuuuuuuu, ale mogę nie??

                    I tak nieraz do pół godziny................
                    Jednak stawiam naswoim, jestem konsekwentna
                    • magdalenax Re: kattkak 18.08.06, 19:35
                      Obsmialam sie... Wasz dialog swiadczy o tym ze Twoj maluch jest bardzo
                      inteligentny i ciekawy swiata smile Kazdy sie martwi czym innym. Moja corka np. w
                      ogole nie chce mowic a ja tak bym chciala z nia porozmawiac. Pewnie za jakis
                      czas tez pewnie bede miala dosc jej trajkotania smile))
          • agnieszkas72 Re: kattkak 15.08.06, 17:34
            Wywalanie rzeczy z szuflad i robienie porządku w szafkach moje dzieci zaliczały
            przed ukończeniem roku,gdy jeszcze raczkowały.My mówimy o 2,3 latkach.Uważam,ze
            trzeba włozyc troche wysiłku w pokazanie dziecku,ze mozna inaczej spedzac czas.
            • kattkak Re: kattkak 15.08.06, 17:48
              Agnieszkas72, mój synek ma 3,5 rok u i nadal uwielbia wykładać rzeczy z szuflad.
              budowanie autobusów z soczków jest ciekawsze niz układanie z kloców.
              Czytamy mu książki, rysowanie- malowanie- plastelina od wielkiego święta
              poniewaz nie ciągnie go do takich zabaw.
              Za to codzienne cięcie kartek i robinie z tego różnych wyklejanek.
              Książeczki czytamy, mamy też całą kolekcję zabawek edukacyjnych-układanek.
              Obowiazkowe jest granie w piłkę, w kręgle, i zabawy typu jedzie pociąg, chodzi
              listek, kólko graniste.
              Po całym takim dniu aktywnym dniu po prostu padam.
              Mój synek jest bardzo aktywny więc rozumiem ze inne matki mając podobne dzieci,
              bywają zmęczone.

          • kattkak Re: kattkak 15.08.06, 17:53
            joasiik25 oczywiście że kazde dzieckoi potrzebuje uwagi, tylko spokojne np.
            dostaje kredki i kartkę, sadzasz przy stole w kuchni a Ty w tym czasie możesz
            ugotować obiad, a mama urwiska gotuje albo kiedy dziecko śpi albo kiedy jest
            pod opieką taty/ babci/itp.
      • agnieszkas72 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:24
        Mam trójkę starszych i małego prawie dwulatka.W tym wieku,o który pytasz,nie
        sprawiali zadnych specjalnych problemów.Dwulatki uwielbiały piaskownice,zabawy
        samochodami i figurkami zwierząt,które zresztą kolekcjonują do dziś,zabawy
        wodą(gdy urodziła mi sie wyjatkowo kolczasta córeczka ,dwulatek i czterolatek
        spędzali dużo czasu w łazience bawiąc się statkami i morskimi zwierzętami w
        wanience napełnionej wodą-potem wycierałam podłogę i zmieniałam bluzy,nigdy do
        wanienki nie wleźli).Bardzo duzo czytałam-to bardzo wycisza i uspokaja.Hitem
        były książki o kreciku i Biblia dla maluchów-do tej pory ją czasami cytują.Potem
        pojawiły się świetne ksiązki o Kamyczku(te grube) i Janoscha o Misiu i Tygrysku
        (jak córka miała 2,3 lata).Z najstarszym duzo budowałam z klocków:Lego Duplo i
        drewnianych,których mamy mnóstwo.On potem edukował pod tym względem rodzeństwo.
        Moje dzieciaki są uzdolnione plastycznie ale wczesnie miały dostep do kredek i
        farb,ja też duzo im rysowałam i to była dla nich frajda,patrzec,jak powstaje
        obrazek.Puzzle-dwulatki radziły sobie z 15 elementami,wczesnie wprowadzałam
        najprostsze drewniane.Plastelina:dwulatkom duzo lepiłam na początku,potem
        orientowałam się,ze czterolatki zostawiły mnie daleko w polu.Zabawa z duża miską
        pełną kaszy lub ryzu-nawet cały się nie wysypywał.Samodzielnie jedzone
        posiłki-zawsze w krzesełku.Teraz spokojnie zaglądam na forum gdy młody zajada
        swoje kanapki czy jabłko bo troche to trwa.Długie ciekawe spacery z wózkiem(dla
        dwulatka),z wybieganiem się na placu zabaw lub w parku.Nigdy nie włączałam
        bajek,zeby uspokoic dziecko i tobie odradzam.
        Jesli chodzi o demolowanie mieszkania:mamy dom urzadzony bardzo minimalistycznie
        i pod kątem dzieci-nie wiem co masz na mysli,co może zrobic dziecko dwuletnie w
        domu,zeby go zdemolować.Ja muszę tylko pamietać o zamykaniu zmywarki bo młody
        uwielbia wyjmowac i wkładac naczynia.No i ostatnio skonfiskowałam piłkę nozną
        ale to był pomysł prawie dziewięciolatka.
    • malkontentka28 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:02
      Moja prawie trzylatka jest taka sama. Na krótko zajmuje ją oglądanie zdjęć,
      piaskownica, układanie ciuchów w szafie(czyli robienie totalnego bałaganu)i
      grzebanie w moich kosmetykach.
      • agnieszkas72 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:27
        Nie rysuje,nie lepi z plasteliny,nie układa puzzli,nie czytacie?Lalki czy
        zwierzątka tez nie wchodza w grę?Jesli tak jest poszłabym do psychologa.
        • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:29
          smilesmilesmile

          trzeba dziecku najpierw dac przyklad zeby moglo z niego skorzystac !!!
          jak mamy nic nie robia w strone swojego dziecko to pozniej te z nudow demoluja
          dom sad

          ps: taka jest prawda niestety
          • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:32
            No tak racja tyle ze zadna matka nie da rady psychicznie i fizycznie całą dobe
            zabawiac swoje dziecko nie wyobrazam sobie takiej sytuacji chyba by mnie
            odwiezli do psyhiatryka, sztuką jest znalesc zywemu dziecku zajecie tak by
            oddawało mu sie samodzielnie.
            • babka71 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:34
              poszukaj mu rówiesnika /czkę sąsiadki zaproś do domu i masz z głowy, a potem
              rewanż, Twój pójdzie do nich i spoko
            • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:35
              a kto Ci powiedzial,ze masz cala dobe zabawiac swoje dziecko?
              sztuka w tym,zeby poznac swoje dziecko i dostosowac zajecia do jego potrzeb...
              zeby to zrobic trzeba troche czasu poswiecic dziecku, a pozniej stopniowo
              wycofywac sie ze wspolnych zajec - zabaw....
              • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:38
                no i prosze poswieciłam triche wiecej czasu na lekture FORUM i moje dziecko
                zrobiło pranie w klozecie a kolejka lezy w kącie.
                • moofka Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:46
                  kurde
                  nie musisz mu robic fundamentalych zabaw od 6 do 22
                  ale kibel mozna zamknac?
                  • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 17:56
                    wiesz co idąc za Toba musialabym spedzac dnie poza domem na otwartej
                    przestrzeni gdzie nie było by warunków do psocenia i nie byłoby co niszczyc ,
                    co z tego ze zamke kibel ( zazwyczaj zamykam) jak on i tak zawsze cos
                    wymyśli.Spuszczac go z oczu nie moge, nie ma szans by sam grzecznie sie bawił.
                  • lidkakn Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 18:00
                    Czytam wypowiedzi i jakoś mi się wydaje, że niektóre z WAs mają gorszy dzień. Z
                    tym "kiblem" to trochę przesada Moofko.
                    • moofka Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 18:02
                      dlaczego przesada?
                      jak sie ma wszedobylskie dziecko to nalezy kibel zamykac
                      i mowie to z wlsanego gorzkiego doswiedczenia, bo moje raz sie w muszli mylo, a
                      raz topilo tam komorke
                      • lidkakn Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 18:04
                        Chyba, że masz takie doświadczenie, to sory. A tak swoją drogą to przeciaż ja
                        mam rozbrykane dziecko, a jakoś w kiblu nic nie topiło, wylewa tam tylko
                        zawartość nocniczka.
                • agnieszkas72 Elejno 15.08.06, 18:05
                  Nie trzeba zabawiac dziecka przez cały czas.Czas na zabawę z nim poświęcony
                  tylko jemu to twoja inwestycja w twój spokój bo dziecko będzie się bawic samo
                  dwa razy dłużej.Nie wystarczy dac kolejkę ,problem w tym,co da się z tą kolejką
                  zrobic i czy to mu pokazałas.Np pociąg lego mozna załadowywac
                  klockami,zwierzatkami,prowadzic po podłodze,zmieniac maszynistę,budowac dla
                  niego tunele z klocków itd.Jesli naprawdę robisz to wszystko a dziecko nie jest
                  w stanie się zainteresować,proponujesz rózne rzeczy bez skutku to naprawdę idź
                  do psychologa bo byc może ma problemy z koncentracją co z kolei może zwiastowac
                  problemy w szkole.Ale to rzadkie przypadki.I naprawdę polecam czytanie-dłużej
                  niz 20 min.,to działa na dzieci rewelacyjnie a w zerówce spokojnie mozna
                  rozpoznac,któremu dziecku rodzice czytali.
                  Dwulatki,trzylatki potrzebują towarzystwa:rodzeństwa,rodziców...jesli nie
                  wyrabiasz,idź do pracy,poslij małego do przedszkola.Jesli skonczył trzy lata i
                  jest z toba w domu i tak przydałyby się jakies zajęcia chociaż dwa dni w tygodniu..
                  • twarz2 Jednak można konstruktywnie odpowiedzieć 15.08.06, 18:42
                    Okazuje się, że można odpowiedzieć na pytanie postawione w poście bez agresji i
                    zarzucania komuś lenistwa, braku umiejętności wychowywania dzieci i takich temu
                    podobne.
                    Chyba niektórzy faktycznie mają dzisiaj zły dzień.
                    • lidkakn Re: Zgadzam się z Tobą w zupełności 15.08.06, 19:07
                      • joasiiik25 Re: a kto byl zlosliwy? 15.08.06, 19:16
                        ?????

                        chyba nie doczytalam wszystkiego
                  • magdalenax Re: Elejno 18.08.06, 20:14
                    Potwierdzam. Tez mialam podobny problem - Ania nie chciala sie bawic sama. Nie
                    interesowaly jej lalki ani samochody ani rysowanie dopoki sama nie zaczelam jej
                    pokazywac jak sie mozna bawic. Ona po prostu potrzebowala mojego towarzystwa a
                    ja caly czas zajeta najpierw 8-10 godz. w pracy a potem jeszcze praca w domu.
                    Prawda jest taka ze poswiecilam jej cale 2 tygodnie wakacji i bylam na kazde
                    jej zawolanie. Przechodzilysmy od jednej zabawy do drugiej w ciagu 15 minut.
                    Bylam strasznie zmeczona po tych wakacjach ale widac postepy. Teraz jest tak ze
                    troche sie bawimy razem potem ja zaczynam moje zajecia domowe a jak widze ze
                    potrzebuje mojego towarzystwa to znow sie bawimy. Po powrocie z pracy poswiecam
                    czas przede wszystkim jej a dopiero jak zasnie biore sie za prace.

                    Ciezko jest skupic 2 latka na jednej czynnosci przez czas dluzszy niz 15 min.
                    Musisz miec w zanadrzu dla niego kolejne zabawy i podpowiadac mu czym moze sie
                    teraz zajac. Nie nalezy trzymac wszystkich zabawek na wierzchu. Czesc zabawek
                    zawsze chowaj. Pociag nie widziany od 2 tygodni jest o wiele bardziej
                    atrakcyjny niz taki ktory widzi codziennie.

                    Jezeli kupuje Ani zabawki to robie to pod katem jej zainteresowan. Ania nie
                    chciala bawic sie zadnymi lalkami, domkami, farmami, ale bardzo lubi ogladac
                    teletubisie wiec kupilam jej domek dla teletubisiow ze wszystkimi akcesoriami i
                    okazalo sie to strzalem w dziesiatke. Najpierw bawila sie domkiem z nami a
                    teraz rozklada go sama, uklada Tubisie do lozeczek przykrywa kocykiem, podlewa
                    kwiatki itd. Od Tubisiow przeszla do zabawy konikiem Pony i mala laleczka.
                    Uwielbia tez samochody wiec bawimy sie samochodami. Kupilam jej tez np. mala
                    zjezdzalnie - zjezdzalnia jest super nie tylko do zjezdzania na pupie,
                    zjezdzaja z niej rowniez misie i samochody. Polubila tez ciastoline ale nie od
                    razu. W dodatku przy ciastolinie mama jest niezbedna ale mam nadzieje ze z
                    czasem to minie smile Nie lubi jak jej czytam ksiazeczki, szybko sie niecierpliwi
                    woli zeby pokazywac jej rozne przedmioty na obrazkach i je nazywac wiec na
                    razie dostosowalam sie do tego i staram sie jej przemycac czasami jakies
                    krotkie wierszyki i piosenki albo sama cos rymuje. To i tak postep bo jeszcze
                    niedawno ksiazeczki kompletnie jej nie interesowaly.

                    Ania lubi zabawy w wannie dlatego jej codzienne kapiele sa dosc dlugie i ma
                    caly zestaw gadzetow do kapieli typu butelki po szamponie, kubeczki, nakretki i
                    wodny swiat Wadera. Czesto kapiemy sie razem.

                    Nawet jezeli sprzatam staram sie w te czynnosci wlaczac Anie i daje jej np.
                    kawalek papierowego recznika zeby sobie cos powycierala albo szczotke i zmiotke
                    no i panienka "sprzata". To samo z gotowaniem. Ania bierze do kuchni swoje
                    garnuszki i gotuje.

                    Mam nadzieje ze to co napisalam ma rece i nogi i ze troche pomoze. Sama jestem
                    mama pierwszy raz i ucze sie na bledach smile

                    Magda



                • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 19:19
                  a ja w tym czasie zdarzylam upiec ciasto z truskawkami i dom jeszcze stoi smilesmile
                  • annna30 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 20.08.06, 16:39
                    no wlasnie , tylko nie kazdy ma taką mozliwosc. Moje dziecko wprawdzie ma
                    dopiero rok, ale i tak rozumiem ze z rozbrykanym dzieckiem trydno sobie
                    poradzic. Mój syn biega po domu tak, jakby przechodziło tornado , a nie da sie
                    niestety przewidziec wszystkiego i ZAWSZE po drodze znajdzie sie cos co mozna
                    złapac, ściągnąc itp- tym bardziej że najfajniejsze są rzeczy z kategorii "nie
                    wolno". Podejrzewam ze o to chodziło z demolowaniem domu bo tez to tak nazywam.
                    Dopiero sie ucze z tym radzic ale tez mam problem zeby dziecko zając na dluzej
                    niż 5 minut.
                  • mamamata Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 22.08.06, 09:30
                    joasiiik, cos mi sie wydaje, ze weszlas w ten watek, zeby sie pochwalic i
                    dowartosciowac, ze masz super dziecko. Gratulacje, ze mozesz upiec ciasto.
                    Radzisz innym niewiele a caly czas krytykujesz mamy, ktorych dzieci sa bardziej
                    ruchliwe od Twojego. Moze zaloz swoj watek, pt.kto ma najgrzeczniejsze dziecko.
                    Tak na marginesie, to co to za szufladkowanie 2-3 latkow -
                    grzeczne/niegrzeczne. Proponuje: spokojne/zywe.
          • kattkak Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 19:27
            Joasiik25 skąd takie wnioski?

            • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 19:29
              z kosmosu...
              • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 19:32
                O rety ! poswiecasz czas dziecku, pieczesz ciasta i cały czas klepiesz w
                klawiature tworzac kilkadziesiąt postów dzienniesurprised, rzeczywiscie jestes z
                kosmosuwink
                • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 19:35
                  hahahah a widzisz
                  oprocz tego spelniam sie zawodowo
                  dla chcacego nic trudnego

                  ps:teraz z maly bawi sie mazsmile
                  • elejna Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 19:40
                    ideał , poprostu ideał... wink)))))
                    • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 19:45
                      nie do idealu jeszcze mi daleko smilesmilesmile
                      jestem pedagogiem z wyksztalcenia i z zawodu, teraz mam wakacje wiec duzo
                      wolnego czasu....
                      moze latwiej jest mi wychowywac moje dziecko bo mam dobre podstawy (opanowana
                      teorie)mimo iz praktyka nie rowna sie z teoria smile
                      poswiecam duzo czasu swojemu synkowi (mimo iz znakomicie radzi sobie sam)kocham
                      to co robie i dlatego jest tak a nie inaczej smilesmile
                      • lidkakn Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 20:16
                        A jak długą masz praktykę w zawodzie i czy faktycznie uczysz i wychowujesz
                        dzieci, czy siedzisz za biurkiem?. Bo widzisz ja również jestem pedagogiem i
                        nauczycielem z 14 - letnim stażem, ale dziecka nie jest mi łatwo wychowywać.
                        Bardzo się staram, by podzielić czas na dwie córki (bardzo absorbujące), męża i
                        rodziców. W roku szkolnym jeszcze gromadę gimnazjalistów.
                        • joasiiik25 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 15.08.06, 20:38
                          niestety nie moge miec dlugiej praktyki w zawodzie bo jestem mloda smile
                          pracuje w szkole podstawowej jako pedagog (caly etat) i w swietlicy osiedlowej
                          jako wychowawca (pol etatu) od wrzesnia zaczynam prace w szkole policealnej
                          jako wykladowca psychologii spolecznej. Czas znajduje na wszystko (wychowanie
                          synka, przyjemnosci - kino czy wyjscie z kolezankami z pracy do teatru)
                          jakos daje sobie rade mimo iz mam meza to na jego pomoc nie moge zbytnio
                          liczyc sad (taki typ czlowieka)
                          nie wiem czy to moj upor w dazeniu do celu bo z synkiem nie mam zadnych
                          klopotow...czy po prostu mam malego aniolka (czasami z rozkami)
          • kattkak do Joasiik25 15.08.06, 20:58
            joasiiik25 napisała:

            > smilesmilesmile
            >
            > trzeba dziecku najpierw dac przyklad zeby moglo z niego skorzystac !!!
            > jak mamy nic nie robia w strone swojego dziecko to pozniej te z nudow
            demoluja
            > dom sad
            >
            > ps: taka jest prawda niestety

            moje pytanie "skąd takie sądy " było do powyższego postu tylko niestety nie
            wkleiło sie tam gdzie powinno.
            kto Cię upoważnia do takich opinii??
            • agnieszkas72 Re: do Joasiik25 15.08.06, 22:13
              Niestety,tutaj się z joasiik zgodzę.Demolowanie domu przez starsze dziecko(ponad
              dwa lata)jest wynikiem rozwijających się zaburzen albo po prostu potwornej
              nudy.To 10 miesieczniaki zabawiają się wyrzucaniem ubrań z szaf-należy im na to
              pozwolic.Dziecko 2,3 letnie wyjmie z szafy ubrania żeby np ubrać swojego
              misia,przebierac się przed lustrem.Fajna zabawa tylko trzeba po niej nakłonic
              dziecko do posprzątania.Oczywiscie zniszczenie czegos przy okazji jakiejs
              konkretnej zabawy nie jest demolowaniem np.jesli dziecko pięknie malujące
              farbami przeniosło się z arkusza papieru na scianę i kontynuuje twórczośc.Z
              dzieckiem jest wszystko w porzadku,zabrakło kontroli ze strony rodzica.
    • 76kitka Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 16.08.06, 14:50

      Mój malec jest strasznie kreatywny i wymyśla takie zabawy, że strach się bać. Np. wywróci zjeżdzalnię na bok, wchodzi na oparcie i zeskakuje, wg małego to jest bardzo fajna zabawa. Bujanie na huśtawce, czy grzebanie w piachu, rysowanie Go nudzi. Mój mąz skleja latające modele samolotów, ma kartony pełne skarbów : śmigieł, silniczków i innych ustrojstw, daję małemu taki karton na dywan, On wyciąga po jednym i ogląda, nie mogę Go z tym zostawić samego, ale mogę sobie spokojnie obok małego zalec na dywanie i poczytać, zerkając na Niego co chwilka, bajki na DVD oglądać lubi, potrafi obejrzeć całą od początku do końca, to my reglamentujemy czas, bo mógłby siedzieć przed ekranem długo. Lubi zabawę garażem, kolejką, jesli się ktoś z Nim bawi to zajmuje się tym na długą chwilę, ma taką układankę (jest od trzech lat, ale dwulatek sobie radzi bez pomocy) 12 kartoników podzielonych jak puzzle na dwie częsci, na większej części jest obrazek, trzeba dopasować mniejszy obrazek do większego, na kartoniku jest napis Disney LINK, , mój mały bardzo to lubi i to jest teraz u nas hitem, wszelkie klocki, puzzle 60 sztuk potrzebuje przy tym pomocy, garnuszki, książeczki, lubi rozwiązywać zadania i książeczki edukacyjne (kolory, większe-mniejsze, ciepłe-zimne, kształty), ostatnio mąż dał Mu robaczki w słoiczkach (mrówkę, konika polnego, biedronkę, muszkę, ćmę) i lupę, bardzo długo oglądał robaczki, a potem poszli je z tatą wypuścić, lubi przez lornetkę obserwować ptaki za oknem, a potem razem z kimś dorosłym szuka ich w atlasie ptaków, lubi gdy Mu rysuję zagadki na papierze, np. pajacyka z figur geometrycznych, każda figura innego koloru, a potem zgadujemy jakie to są figury i jakie kolory, gorzej gdy mały zaczyna rysować zagadki dla mnie, jeszcze nigdy nie zgadłam smile Generalnie zabawa na dłużej z dorosłym, sam sobą (bezpiecznie) zajmie się max 20 min.
    • kinga1234 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 18.08.06, 22:06
      Doskonale Cię rozumiem elejna
      sama mam rozbrykanego malucha i moje sposoby na niego smile
      1. woda woda i jeszcze raz woda (ale my mamy domek i w ogródku jest basenik i
      tam ma możliwość ciągłego przelewania i zalewania wszystkiego co jest w jego
      zasiegu) ale to opcja na lato smile
      2. teletubisie ale Twój chyba kreskówek za bardzo nie lubi ...
      3. wysyłam ojca z młodym wszedzi gdzie się dasmile (mam chwile spokoju )
      4. miotła do zamiatania (około 10 min )
      5. klucze i pokazać ze można nimi otworzyć drzwi ( w rzeczywisości oczywiście
      nie pasują smile około 10 min
      6. ryż + groch posadzony w krzesełku przesypuje na okrągło jakieś 20 min
      7. gazeta zwinięta w rulon lata po całym domu w poszukiwaniu muchy ...wcześniej
      pokazałam mu jak się to robi smile
      8. znajdz muzyke przy której będzie lubił tańczyć smile mojego mam z głowy na 15
      min przy MTV
      mam nadzieje ze z tego wyrosną smile
      Pozdrawiam
      • afryka11 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 19.08.06, 06:23
        u nas podobne zabawy jak u poprzedniczki. Generalnie Mały lubi sie czuć
        dorosły, więc daję mu szmatkę i idzie posprzątać kurze, odkurza (7-mies.
        córeczka wtedy też jest cicho bo uwielbia widok odkurzacza). Wklada pranie do
        pralki. Itd. Mój, choć do grzecznych dzieci nie należy to dość długo potrafi
        się sam bawić, ale to jest maniak autek. Leży na ziemi i obserwuje ruch
        kółek.Bajek nie ogląda, ale lubi programy o zwierzątkach ( głównie tych
        morskich). Daj mu pędzel do ściany i niech maluje ( na niby oczywiście). KUp
        zestaww narZędzi dla Małego - dzieci lubią robić to co my. Pozdrawiam
        • szklanapulapka2 Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 19.08.06, 23:01
          Dziewczyny, jest takie forum "Moje osobiste tornado". Ja sama mam 2 letnie
          tornado w domu i tam, na tamtym forum znalazłąm super metody wychowawcze, sa
          przemiłe dziewczyny i super atmosfera. Jest to forum zamknięte, ale wszystkie
          mamy rozbrykanych 2 latków się tam dostająsmile. Poczytajcie, jakie dzieci mają
          pomysły. Uśmiać sie można do łezsmile)). Agnieszka.
    • mmu Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 21.08.06, 15:14
      tak jak jedna z dziewczyn napisała, mama spokojnego malucha nigdy nie zrozumie
      mamy bardzo żywego dziecka...
      wszystkim rodzicom się wydaje, że ich dziecko nie usiedzi w miejscu a potem się
      okazuje, że wystarczy, że dadzą wiaderko z wodą i łopatkę do piasku, dziecka
      nie ma przez 2 godziny a mama się opala...ale dziecko ma bardzo żywe...

      nie wybieram się z córką do psychologa, choć Hania nie zajmuje się rysowaniem,
      oglądaniem książeczek, budowaniem z klocków. to zabawy stacjonarne, mało
      interesujące dla żywego malucha. jedynie ciastolina zajmuje ją na jakieś pół
      godziny, ale to ja lepię a ona rozwalasmile
      nas zajmuje wychodzenie z psem na spacery (Hania prowadzi psa kawałek na
      smyczy), latanie po lesie, zabawa w berka i wszystko, co wymaga ruchu. i
      wierzcie mi, że to nie moja wina, Mała po prostu taka jest, że mogę usiąść
      tylko wtedy, kiedy śpi, więc wieczorem padam dosłownie na twarz.do tego sama w
      ogóle się nie bawi. dobrym pomysłem jest znalezienie drugiego dziecka w
      podobnym wieku, ale też musi mieć temperament, bo inaczej zabawa się nie klei.
      ugotowanie obiadu przy dziecku to dla mnie nie lada wyczyn, wierzcie mismile
      pozdrawiam mamy "rozbrykanych" maluszków, jeszcze kiedyś usiądziemy z książką
      na kanapiesmile
      • mamamata Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 22.08.06, 10:12
        na mojego prawie trzylatka tez najlepiej dzialaja zabawy w towarzystwie
        rowiesnikow - gonitwy, straszenie sie, potwory, krzyki, walka na miecze i
        udawanie rycerzy, ew. Zorro. Swieze powietrze, drabinki, zjezdzalnie, moglby
        tak caly dzien, az pada na twarz. Gdy jestesmy w domu, moglby wisiec na mnie
        caly czas, gdy tylko wyjdziemy - a jeszcze sa inne dzieci - moge nie istniec.
        Gdy jest cieplo staram sie wychodzic z nim nawet po poludniu, gdy wracam z
        pracy. W domu sam bawi sie ostatnio najchetniej samochodami, klocki Duplo
        zajmuja go przez kilka dni jak ma nowy zestaw. Pozniej tylko z mama albo babcia
        a i to nie dluzej niz 15-20 min. Duzo mu czytamy, smiejemy sie ze haslo musial
        przekrecic na czytaj dziecku 20 godzin dziennie - codziennie wink na poczatku
        (ponad rok temu) nie lubil czytania przewracal kartki, chcial wiedziec co jest
        dalej. teraz tez mu sie to zdarza, zwlaszcza jak dlugi obrazkow nie ma wink
        Mysle, ze tak naprawde ksiazki pomogly mu rozwinac uwage i zdolnosc skupienia
        na dluzsza chwile. I wierzcie mi, ze to bylo mnostwo pracy. Rysowac, malowac
        ani lepic nie chce, gdy siadam z nim i mu rysuje starcza na 15 min. Ukladanki i
        gry, ktorymi bawil sie pare razy przestaja go interesowac i nawet po schowaniu
        i wyciagnieciu zajmuja go tylko jeden dzien. (oczywiscie nie caly dzien wink Co
        do rad niektorych mam, zeby wybrac sie do psychologa bo dziecko moze byc
        nadpobudliwe, to powiem, ze do 4 roku zycia dzieci sie nie diagnozuje na ADHD,
        poniewaz zywotnosc i ciekawosc jest naturalnym stanem (choc trudnym, oj, wiem,
        wiem) i znam psychologow, ktorzy twierdza, ze dzieci nadmiernie spokojne
        (NADMIERNIE, nie w normie, bo temperamenty sa rozne) czesto oznaczaja
        pozniejsze problemy- wycofanie i brak nadzieji. To oczywiscie skrajnosci. A
        uwaga u dzieci rozwija sie powoli przez pierwsze lata zycia, dopiero w 33-4
        roku zycia dzieci zaczynaja rozumiec pojecie balaganu, a w pierwszych latach
        szkolnych sa w stanie usiedziec w skupieniu na miejscu przez 40 min.
        Temperament ma mysle kluczowe znaczenie. MOj maluch np. nawiazuje "znajomosci"
        z innymi dziecmi natychmiast, poprzez gonitwe - widzi innego ruchliwego malca i
        zaczyna go gonic, ale musza nadawac na tej samej fali. Ma dwoch kuzynow w
        podobnym wieku - z jednym, ktory jest spokojny, (lubi rysowac, film obejrzec) -
        obchodza sie z daleka, prawie obwachuja, robiac rozne drobne zlosliwostki. Z
        drugim potrafia ganiac spoceni godzinami, walic w pokrywki od garnkow, a nawet
        uderzyc i poplakac a potem w domu mowi, ze za nim teskni. Jest trudno ale sa
        tez zalety - wiem, ze poradzi sobie w przedszkolu, ze jest towarzyski, ze
        znajdzie przyjaciol. Znam dzieci, ktore sa spokojne ale za to niesmiale.
        Oczywiscie znam tez spokojne i smiale ale chyba mniej.
        Acha - byl taki od urodzenia, nigdy nie spal podrecznikowych 20 godzin, raczej
        cos ok. 6 na dobe, rozkopywal sie (pierwszej nocy po urodzeniu darl sie
        strasznie dopoki go nie wzielam do lozka - dopiero wtedy sie uspokoil,jego
        kumpel z sali nawe nie otworzyl oczu wink Pewnie juz wtedy zrobilam blad
        wychowawczy, nalezalo go zostawic, jakby sie wyplakal, zrozumialby, ze mama
        musi miec czas dla siebie wink))
        • weronikarb Re: małe ,rozbrykane,jak sobie radzicie? 24.08.06, 08:22
          Mamy ten sam egzemplarz.
          Jak ja sie smialam gdy ja juz urodzilam i mi mowily kolezanki "odpocznij poki
          tylko je i śpi" hahaha on jadł ale nie spał. Od urodzenia uwazal to za strate
          czasu. Co go zajmuje 2 razy w tyg. jest Hugo (sobota, niedziela)trwa ok. 30
          minut i tojest jedyny czas co usiadzie i ogladanie. Uwielbia go od kiedy
          pamietam (mial chyba 4 m-ce jak rozciagal pyszczek gdy zaczynal sie program-
          rozpoznawal melodie).

          Teraz ma 2l i 10 m-cy

          W domu: ciastolina, kredki i farby to gora 10 minut zabawy bez wywijania.
          Myje naczynia - ja plukam - tu moze troche postac.
          Przynioslam mu wielki karton od TV i to jest obecnie hit - wlazenie do neigo ,
          znoszenie zabawek, robienie sobie domku smile
          Ksiazeczki - ja odwracam kartk i on "czyta" czyli opowiada mi o czym jet dany
          rysunek smile Czytanie przeze mnei to za duza nuda.

          A na dworze to hitem jest rowerek jezdzi na nim jak diabel wcielony
          (trojkowlowy ale z lancuchem taki wiekszy)
          Piaskownica, basenik to malo absorbujaca zabawa, woli taczka wywozic cegly lub
          palic ognisko z dziadkiem

          Zabawy gdzie musialby usiasc na chwile (z mama czy bez) to zabawy nei dla niego
          bo siedzenie to strata czasu.
          Rozkladam pod tapczanem poduszki i skacze z tapczanu na podloge - to jest ubaw!

          Spi od 22 do 7/8 rano i tylko tyle
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka