myszka785
01.09.06, 23:13
dziś zaczęła się wojna ze smokiem...
Amelia szybko przestała używac smoka "całodobowo" i potrzebowała go tylko po
to aby zasnąć... "tylko" albo AŻ!!!...
dziś po południu nici z drzemki, trzy godziny walczyła ze sobą i bidoliła w
łóżeczku... teraz! 22:11 i już od kwadransa jest lament...
Boże daj nam siły to przetrzymać!
doświadczone mamy - kiedy o nim zapomni! ile będą trwać te płacze za
smokiem???
p.s. to co się teraz dzieje utwierdza mnie w przekonaniu, żeby Damiankowi
smoka wcale nei dawać... czy się uda zobaczymy!
p.s.2 prześlijcie jakieś pozytywne fluidy, plizzz!