Mam nie lada problem. Jest środek lata(prawie), a moja 11-miesięczna córeczka, stale i stanowczo odmawia jedzenia surowych owoców (te ze słoika uwielbia). Próbowałam dawać po kawałku, rozgniatać widelcem, mieszać z takimi ze słoiczka, dodawać do kleiku, mieszać z biszkoptem i nic. Próbowałam banany, jabłka, brzoswinie. Reakcja jest zawsze taka sama: najpierw skwaszona mina i wyciąganie z buzi palcem wszystkiego co pozostało, a jeżeli karmię dalej to krztuszenie się i zaraz potem potem wymioty(nawet jeżeli prawie nic nie połknęła). Zupełnie nie wiem jak ją przekonać, że surowe lepsze niż ze słoika. Pomóżcie!