Dodaj do ulubionych

Po co nam te dzieci

    • kliklik Re: Po co nam te dzieci 02.01.07, 15:02
      Te wrzeszczące bachory są po prostu źle wychowane. Maleństwo dorasta, więc nie
      trzeba zamartwiać się nim do końca życia i można wyjść/wyjechać gdzie i kiedy
      się chce.
      Rozumiem ludzi, którzy po prostu nie chcą mieć dziecka i nie szukają argumentów
      na owe niechcenie. Reszta jest zabawna.
    • calmus Re: Po co nam te dzieci 02.01.07, 15:08
      Jestem bezdzietny i aktualnie wydaję duże pieniądze w celu posiadanie potomka.
      Z zainteresowaniem czytam ten wątek i zdecydowanie brakuje mi tutaj wypowiedzi
      ludzi n a r z e k a j ą c y c h , że posiadają dzieci. Odnoszę wrażenie, że
      zalety bezdzietności podreslają osoby które swoją życiową sytuację pragną
      zracjonalizować i sam nie jestem od tego wolny. Uważam jednak, że brak potomstwa
      jest traumatyzujący cokolwiek przez to rozumieć (od poczucia życiowej porażki
      do utraty więzów z "dzieciatymi" - zarówno w gronie rodziny jak i znajomych). Z
      drugiej strony młodzi rodzice zadręczają bezdzietnych każąc im cieszyć się
      swoim dziećmi (cieszą się swoim szczęściem i oczekują tego samego od wszystkich
      wokół). Dlatego wszelkie argumenty za nieposiadaniem dzieci uważam za słabe.
      Jak ogromnie silna jest potrzeba posiadania dziecka niech świadczy lektura
      forum o niepłodności. Ludzie przeżywają tam dramaty porównywalne moim zdaniem z
      chorobą nowotworową - któż nie wyda ostatnich pieniędzy, ba - zapożyczy się, by
      zrealizować swoje marzenie o dziecku. Kpiną w tym wszystkim jest, że państwo
      polskie zostawiło takich ludzi samych sobie ale to już temat na osobny wątek.

      Pozwolę sobie skomentować kilka wypowiedzi.....

      blq : "Tu nie chodzi o to co czuje. Rózne rzeczy czuje i czuc moge, np widze
      piekna dziewczyne na ulicy i chcialbym z nia cos. Ale jedna juz mam. Instynkt
      to jedna sprawa, a umysl drugie. W koncu jestesmy LUDZMI."
      # Ale jednak pójście za głosem instynktów, popędów daje największą
      przyjemnośc, daje uczucie zaspokojenia a na czym jak nie zaspokajaniu potrzeb
      opiera się nasze życie?

      vauban : "No to sobie pomyslcie: powolujecie na swiat czlowieka, który bedzie
      zyl, czul, myslal, a na koniec umrze. Milo wam ? Mnie nie. Gdybym swiadomie
      mial byc ojcem, zastanowilbym sie sto razy: moze lepiej nie...Przeciez dziecko
      po latach zostanie czlowiekiem. I bedzie sie mordowac, jak my teraz sie
      mordujemy (we wszelkich znaczeniach tego slowa).I prosze mi tu nie walic
      tekstów, ze "bóg tak chce". Nie ma to nic do rzeczy, tym bardziej, ze boga nie
      ma."
      # Hmm.. a może jest tak że miłość i całą frajdę z wychowywania małego człowieka
      mamy jako nagrodę za doprowadzenie go do dorosłości? bo inaczej
      zaprzestalibyśmy tego.


      frusta : "No coz.. nalezy jak najszybciej zlikwidowac ZUS. Wtedy sens
      posiadania dzieci sie objawi dosc szybko. Ale moze to i dobrze, ze sa ludzie,
      ktorzy nie chca miec dzieci. Dobrowolnie usuwaja swoje geny z puli genow
      ludzkiego gatunku. Za tysiac lat moge miec przynajmniej nadzieje (choc
      nigdy nie pewnosc!), ze cos po mnie zostanie. Natomiast ci, co dzieci nie maja,
      maja _pewnosc_, ze po nic nie zostanie nic. Nic, w ogole nic, bo co przyszlo
      Aleksandrowi Wielkiemu z slawy po wszystkie czasy, skoro nie ma nikogo, kto
      moglby powiedziec: to moj przodek, jestem z niego dumny? Po kiego grzyba robic
      kariere, zarabiac pieniadze, jezeli nie bedziesz miec komu to przekazac?"
      # Jak czytam takie posty to chęć bierze na dziecko adoptowane bo chciałbym
      usłyszeć co powiesz frusta jak twoje dziecko przegra ten twój majatek w karty .

      scubabe: " Dziecko to czesc czlowieka która sie pozostawia na tym swiecie po
      sobie. To ono najbardziej bedzie wspominac Ciebie i wielbic za wszytki chwile
      które z nim spedziles, to ono bedzie kreowalo historie dotyczace ciebie i to
      dzieki niemu pozostajesz niesmiertelny."
      # Cóż - ile swoich pokoleń wstecz znasz? o ilu masz pojęcie? a może wiesz tylko
      tyle że byli - czytając tabliczki na cmentarzu; i do czego ci ta
      nieśmiertelnośc? I naprawdę wierzysz że za 100 lat będą odmieniać twoje
      nazwisko? doskonale obśmiała to teyoo.

      rayenne: " ...co sie martwicie, wg Dawkinsa tylko najlepsze z puli geny maja
      szanse na przetrwanie i kontynuacje smile))) Te, ktore z biologicznego (a defekt
      psychiczny tez w to wchodzi, ot dlaczego przewaznie osoby uposledzone, na jakie
      cierpia niektore tu zjadliwe i bezdzietne panie; lub z jakas forma
      uszkodzenia chromosomow nie moga przekazywac swoich genow) punktu widzenia sa
      nosicielami kiepskiego, zdewiowanego materialu genetycznego po prostu nie jest
      dane ....... i chwala Bogu; niech sobie dziewczynki ostrzelane botoxem,
      naciagniete do zetkniecia sie uszu z tylu glowy baluja do 90 i kupuja drogie
      prezenty swoim osobistym pielegniarzom smile))))))))))))))))))))))))))))))))) "
      # Jestem nosicielem uszkodzonych chromosomów, masz jakiś pomysł dla mnie?
      • bj32 Re: Po co nam te dzieci 02.01.07, 15:18
        Te co mogłyby ponarzekać, że mają dzieci po prostu wysłały je z petardami na
        sąsiednie osiedlesmile
      • malazuzia Re: Calmus 02.01.07, 21:16
        Bałam się poruszać tematu tych rodziców, którzy ze względów bilogicznych tych
        pieszczochów mieć nie mogą. Sama miałam przypadek wśród swych znajomych i
        pamiętam, co oni przeżywali. Jednak wszystko skończyło się powodzeniem. Pawełek
        poszedł już do I klasy. Doskonale was rozumiem i życzę jak najlepiej.
        Moim zdaniem gro osób, które się tu wypowiadają "anty" mają przykłady rodziców
        niedojżałych do bycia nim. A to ciągnie jedno za drugim: bachory, wrzeszczące
        dzieciaki, kłamczuchy, kombinatorym, nic nie możńa z nimi zrobić itd.
        A za wychowanie dzieci jesteśy odpowiedzilni sami i jak "se pościelemy tak się
        wyśpimy". Gdyby te osoby widziały przykład ułożonego, grzecznego i normalnie
        rozrabiającego dziecka ich światopogląd na tem temat byłby odmienny.
        A w tym roku nasza córka bawiła się na Sylwestra do 3 rano. I co było
        najśmieszniejsze, że nie chciała ( w przeciwieństwie do nas ) wracać do domu.
    • mariuszkowalowa Re: Po co nam te dzieci 02.01.07, 15:26
      szkoda że twoi rodzice tak niemyśleli
    • rennya Re: Po co nam te dzieci 03.01.07, 13:27
      Po to, żeby nie mieć czasu na wymyślanie takich pytańbig_grinbig_grinbig_grin
      • samaira Re: Po co nam te dzieci 04.01.07, 19:12
        Mam 7-letniego synka. Jest to mądry chłopczyk, zawsze można z nim się dogadać,
        ALE:
        -Ja uwielbiam podróżować, nie mogę siedzieć w jednym miejscu a synek nie cierpi
        jeździć - po prostu woli siedzieć w domu. No i niestety to mnie bardzo
        ogranicza. Niektóre dziewczyny piszą że tak samo mogą jeździć gdzie chcą tylko
        muszą to zorganizować. Otóż nie! A jeśli wasze dziecko nie lubi tego? 7latek to
        nie bobasek który wystarczy wpakować do nosidełka.
        -Uczę angielskiego ale już od 10 lat nie byłam w Anglii bo nie stać nas żeby
        jechać w trójkę a nie mogę zostawić synka z mężem na 3 tygodnie.
        -Jako lektorka nie mogę sobie pozwolić pracować wieczorami kiedy jest najwięcej
        chętnych. Wieczorami odrabiamy lekcje. Jeśli mnie wtedy nie będzie będę miała
        wyrzuty sumienia.
        Jest to miłość, uczucie, oczywiście niczego nie żałuję, ale kiedy nie ma babci
        jest bardzop trudno.
        • bj32 Re: Po co nam te dzieci 04.01.07, 19:15
          I dlatego nie warto mieć dzieci?
        • malazuzia Re: Po co nam te dzieci 04.01.07, 21:14
          Wiesz Samairo, ja "pod ręką" też nie ma żadnej babci. Ba, nie mam nawet
          koleżnaki, która mogłaby się choć na godzinkę zająć się naszą córką. Cała nasza
          rodzina i znajomi są 600km od naszego miejsca zamieszkania.
          W moim życiu był okres, gdy nasza wówczas 4-ro letnia córka wstawał czasami (
          nawet często ) o 4 bądź 5 rano i te 600km jechała ze mną.
          Być może w tej chwili zranię ciebie, ale uważam, że nie nalezy całe życie
          poświęcać się tylko jednemu. Myślę, że zawsze można znaleźć jakieś wyjście z
          sytuacji. Wierz mi, ale naprawdę można. Trzy tygodnie to nie wieczność. Skoro
          uważasz waszego synka za mądrego chłopczyka to powinien zrozumieć, że nie jest
          jedyny na świecie i jego mama też ma swoje potrzeby, które on musi uszanować.
          Nie zaprzepaszczaj tego co lubisz i w czym czujesz się spełniona. To jest ważne
          również dla waszej pociechy. Nie chcę być żadnym doradzcą, ale może dosadniej
          wytłumacz to synkowi. Nasza córka w tej chwili ma 5 i poł roku. Ostatnio z nami
          przejechała ponad 1200km. Cierpiała, bo taka jazda jest bardzo nieprzyjemna.
          Jednak rozmowa z nią załagodziła trudy podróży. Życzę powodzenia.
          • samaira Re: Po co nam te dzieci 04.01.07, 22:05
            Nie chodzi o to że synek nie chce - oczywiście przyjmie z pokorą że "musimy
            pojechać", ale ja nie chce żeby cierpiał lub miał nieprzyjemności bez większej
            potrzeby - po co, po to że chce mi się przejechać? Co do kursu - nie mogę
            wyjechać nie dlatego że on nie chce ale dlatego że nie ma z kim go zostawić.
            Mąż dużo pracuje i nie da rady sam. A piszę dla tego zeby pokazać że dziecko
            jednak bardzo ogranicza.
            • aurita Re: Po co nam te dzieci 04.01.07, 22:31
              samairo nie obraz sie ale mam wrazenie ze jestes materialem na toksyczna matke.
              POSWIECASZ sie dla swojego synka i kiedys mu to wypomnisz.
              7 latek moze spokojnie zostac z Tatusiem, zatrudnijcie opiekunke na pol etatu,
              niech go przyprowadza ze szkoly, albo niech Tata wezmie urlop.
              Odrabiac lekcji z dzieckiem nie musisz (chyba ze ma jakies powazne problemy z
              ...angielskiego?wink kiedys bedzie musial sobie poradzic sam.

              Oczywiscie ze dzieci ograniczaja ale jak rozwijaja!!!! czy uczylabym sie "prosze
              pana pewna kwoka traktowala swiat z wysoka na pamiec?" smile zartuje oczywisciesmile
            • bj32 Re: Po co nam te dzieci 04.01.07, 23:00
              I w dalszym ciągu nie wiem, czy uważasz, że nie było warto. Żałujesz?
            • malazuzia Re: Po co nam te dzieci 05.01.07, 21:17
              Samairo, wierzę, że naprawdę jesteś w tak nieprzyjemnej Tobie sytuacji i
              wierzę, że to się bardzo szybko zmieni.
              Z własnego dośiwdczenia powiem ci, że nawet takie niedogodnoci dziecku, tylko
              na niego dobrze wpłynął.

              Pozdrawiam i życzę ci jak najlepiej smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka