ula401
07.12.07, 12:29
Przeczytałam jakiś wątek o drogiej lalce pomalowanej lakierem do
paznokci i tak mnie wzięło na podsumowanie 3-letniego okresu życia z
małym szkodnikiem. Starszy syn nigdy niczego nie zniszczył
(oczywiście oprócz zabawek, ale to normalne), pamiętam nawet, że jak
zaczęłam studiować (miał 4-latka) to wszystkie książki i notatki
mogły leżeć na wierzchu. Wystarczyło powiedzieć, że jak będzie
chciał karteczkę, to najpierw musi spytać. Natomiast Kubuś - zwrot o
180 stopni. Popisane meble i dywan (na szczęście pisakiem, ale i tak
nie było łatwo), popisany narożnik (niestety długopisem), pokój
starszego syna poobdzierany z tapety, gdzie tylko mógł coś skubnąć,
sypialnia to samo; ława porysowana (to mało powiedziane) piórem na
całej długości, bo zanim załapałam, że coś skrobie, to było już za
późno; dziura w nowej najładniejszej koszulce zrobiona śrubokrętem
(teściowa ma pomysły na dawanie mu takich rzeczy do zabawy), można
by jeszcze wymieniać. Nawet nie wiem, kiedy miał czas to wszystko
zbroić, bo nawet siusiu chodzi ze mną. A jak się cieszy, kiedy
pokaże co nabroił, a jak pytam dlaczego to zrobił, odpowiada - bo
muszę. Mąz, ze względu na pracę, jest gościem w domu i zawsze pyta -
co tym razem. Doszlismy do wniosku, że nie ma sensu nic remontowac
ani wymieniać, dopóki małemu nie przejdzie ten destrukcyjny okres.