matylda1001
19.01.08, 21:01
Mam taką jedną znajomą, kupuję od niej kosmetyki, znamy sie od wielu
lat. Znajoma wychowuje wnuczkę. Mama dziewczynki to kawał (...), do
tego trochę opóżniona w rozwoju. Nie ma o czym mówić, w każdy razie
znajoma wychowuje wnuczkę sama. Mała ma w tej chwili 2 lata i 7
miesięcy. Dziecko zaczęło chodzić około roku. Wtedy okazało się, że
chodzi i biega na palcach. Stoi na całej stopie, jak tylko zaczyna
się poruszać, pięty ida w górę. Jak zobaczyłam to po raz pierwszy
zasugerowałam znajomej, żeby spytała lekarza pediatrę czy to
normalne. Powiedział, że dziecko z tego wyrośnie. Od tamtej chwili
minęło około 1,5 roku i nic się nie zmieniło. Na moje delikatne
sugestie, że warto byłoby skonsultować sprawę u ortopedy znajoma
odpowiada, że przecież pediatra to widział i nie dał skierowania.
Nie wiem co o tym myśleć, nigdy czegoś podobnego nie widziałam,
trochę też "wyrosłam" z małych dzieci. Myślę, że gdyby coś miało być
nie tak jak powinno to czym dziecko młodsze tym łatwiej leczyć. Poza
tym dziecko jest wyrażnie nadpobudliwe. Nie potrafi się ani przez
chwilę skupić na żadnej czynności. Nie zainteresuje się żadną
zabawką, nie da się z nią pogadać. Jak jest u mnie w domu to biega
od półki z książkami do półki z "durnostojkami", ściąga wszystko,
rzuca, nie ma możliwości upilnowania tego dziecka. Moim zdaniem coś
jest nie tak. Czy któraś z Was spotkała się z takim sposobem
chodzenia przez dziecko? Jak zmusić babcię do wizyty u specjalisty.
Szkoda mi tego dziecka. Nie dosyc, że nie ma ojca, nie dosyć, że ma
TAKĄ matkę, nie dosyć, że babcia też niezbyt rozumna to jeszcze ma
nie uzyskać pomocy? Co zrobić, żeby było dobrze? Na żadne prywatne
wizyty znajoma nie ma pieniędzy bo utrzymuje jeszcze jedną córkę z
jej dzieckiem. Doradzcie coś.